Dodaj do ulubionych

Rak trzustki-prośba o pomoc

05.06.08, 14:33
Mam prośbę jeśli ktoś miałby chwilę i mógł mi powiedzieć jak
przebiega rak trzustki i ile zostało nam jeszcze czasu
(orientacyjnie, statystycznie...) Mama diagnozę miała w 2007 w
grudniu, boję się ze to już nie długo i że pomimo tego iż na razie
czuje się dobrze przyjdzie moment kiedy się załamie i choroba w
pełni ją zaatakuje. Nie wiem co mam robić, bardzo się boję i będę
wdzięczna jeśli ktoś kto przechodzi przez to samo odpowie na moją
wiadomość. Czy są jakieś inne metody leczenia ( nie ma szans na
operacje, mama dostała 12 chemi z Gemzaru). Bardzo chciałabym jej
choć trochę przedłużyć zycie bo wiem, że na wyleczenie nie ma szans.
dorota
Obserwuj wątek
    • ewam1959 Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 05.06.08, 15:59
      Witaj. Przechodziłam przez to wszystko od początku do samego końca.
      Przeczytaj moje wiadomości lub napisz armadilo@toya.net.pl to
      chetnie podzielę się z Toba swoimi doswiadczeniami. Ewa
    • marianna72 Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 05.06.08, 17:43
      My dowiedzieielismy sie w grudniu 2006 nasza walka trwala 5
      miesiecy.Tylko u nas poza zalozeniem przetoki nie zrobiono nic
      zadnej chemi niczego .Historia, histori nie rowna a tu masz link do
      mojego watku
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=54310824&v=2&s=0
      • yuj1 Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 05.06.08, 20:40
        u nas to trwało rok leczenie gemzar+ tarcva zostało nam troche
        tabletek tarcevy-możemy bezplatnie ofiarować pozdr.
        • jedruch Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 05.06.08, 21:01
          Bez jaj...
          To mi trochę przypomina każde moje spotkanie z babcią mojej żony, która testuje na różne przypadłości tabletki polecone przez koleżanki - zwykle kończy się skutkami ubocznymi.
          Branie leków bez wskazań lekarskich, szczególnie niosących ze sobą pewne ryzyko dla tkanek zdrowych, jest czystą głupotą.
          Ze strony producenta:
          "In a large clinical study, 23.8% of patients taking Tarceva (erlotinib) (100mg) plus gemcitabine were living with their pancreatic cancer one year after they started this treatment, compared with 19.4% of patients receiving gemcitabine alone. That's approximately a 23% increase in one-year survival for patients on Tarceva (erlotinib) plus gemcitabine therapy. How well Tarceva plus gemcitabine therapy works for you may differ from these results.

          TO ZDANIE BRZMI PIĘKNIE, ALE TRZEBA TO PRZETŁUMACZYĆ NA NASZE: 23% względny wzrost szans na przeżycie jednego roku znaczy tyle, że trzeba przeleczyć 1000 pacjentów gemcytabiną z erlotinibem, żeby 238 z nich przeżyło rok, w porównaniu z 194 pacjentami z 1000 leczonych jedynie gemcytabiną. 238-194/194 = 23% podawane w badaniu. Co to dokładnie znaczy? Że 956 pacjentów leczonych Tarcevą nie odnosi z tego leczenia korzyści...

          How well Tarceva plus gemcitabine therapy works for you may differ from these results.

          Tarceva is not right for everyone. Ask your doctor if once daily Tarceva is right for you."

          PRZECZYTAJ OSTATNIE DWA ZDANIA: TARCEVA NIE JEST WŁAŚCIWYM LEKIEM DLA KAŻDEGO. ZAPYTAJ SWOJEGO LEKARZA, CZY BRANIE TARCEVY RAZ DZIENNIE JEST WŁAŚCIWE DLA TWOJEGO PRZYPADKU.

          Lekarz powinien podjąć decyzję.

          WSKAZANIA (zarejestrowane) - TARCEVA in combination with gemcitabine is indicated for the first-line treatment of patients with locally advanced, unresectable or metastatic pancreatic cancer.

          TO NIE JEST LECZENIE DRUGIEGO RZUTU.

          Pozdrawiam i życzę odrobinę rozsądku.
        • klapouszek_81 Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 06.06.08, 10:19
          Bardzo by mi zależało na Tercevie, byłabym wdzięczna. Mogę także
          zapłacić. Jeśli możesz proszę podaj mi jakiś kontak z Tobą.
    • bianca36 Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 05.06.08, 23:50
      Ja z moją mamą właśnie kończę walkę z rakiem trzustki.
      I znów on wygrywa. Zaczeło sie w styczniu tego roku.
      Lekarz stwierdził, że można operować. Ucieszyłam sie, bo z tego co wiem, w
      większości przypadków jest nieoperacyjny.
      Operacja przebiegła pomyślnie. Jednak lekarz od razu uprzedził o złych
      rokowaniach w takich przypadkach.
      Zdążyła przyjąć 4 chemie Gemzar.
      Na piątą nie była w stanie już pojechać.
      Niby nic ją nie bolało, ale słabła w oczach.
      Zaczęła mieć problemy z chodzeniem. Potem ze wstawaniem.
      Puchły jej nogi. Opuchlizna szła coraz wyżej. Nic na to nie pomagało.
      W tejj chwili jest w szpitału. Zaczęła mieć problemy z oddychaniem.
      Nie wstaje, nie siada, nie może nawet przewrócić sie na bok.
      Mama ma zaniki świadomości. Myli fakty. Ma kłopoty z mową.
      Ma wodobrzusze i płun w opłucnej. Rozsiew choroby jest ogromny.
      Większość dnia przysypia.
      Tak więc, jest to jeszcze jeden przykład na to, że z tym rakiem trudno wygrać.
      Nawet jeśli jest operacyjny.
      Ja już nie mam nadziei, ale Wy jeszcze powinniście ją mieć.
      Zdarzają sie przypadki, kiedy życie można wydłużyć do kilku lat.
      W naszym przypadku trwało to 6 miesiecy.
    • klapouszek_81 Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 06.06.08, 10:18
      Bardzo dziękuję wszystkim Wam Kochani za odpowiedz i Wasze słowa a
      przede wszystkim za Waszą obecność. Strasznie się boję, poza mamą
      nie mam nikogo i nie wiem jak sobie poradzę kiedy ona odejdzie.
      Najgorsze jest to że żaden lekarz nie chce się nią zająć i nic robić
      poza tym że dali jej 12 chemii z Gemzaru i teraz czekam sama nie
      wiem na co. Dlaczego lekarz powiedział że więcej tej chemi jej nie
      da skoro morfologię ma w miarę ok, no może trochę niższe leukocyty
      na poziomie 3 i chemoglobina na poziomie 6,5 ale myślę że to nie są
      jeszcze na tyle złe wyniki aby nie dać jej tej chemii. Bardzo chcę
      spróbować z Tercevą, lekarz mówi że nie daje mi dużej nadzieji i jak
      chce próbować to mogę na własną rękę. Nie wiem nawet czy jest sens
      brać mamę na kolejną tomografię bo co to wnosi poza tym że boję się
      iż pokaże kolejne przeżuty. Na razie mama ma przezut tylko jeden na
      wątrobie (ognisko 10 cm) ale to z tomorafi robionej w marcu a co
      jest teraz nie wiemy. Dlaczego wszyscy lekarze traktują pacjenta z
      rakiem trzustki tak jak moją mamę i nie chcą już nic robić??? Mam
      straszny żal bo nie wierze że nie ma żadnych możliwości choćby o
      kilka miesięcy przedłużenia jej życia. Myślę, że warto walczyć nawet
      o kilka miesięcy. Może ktoś z Waszych bliskich był jeszcze jakoś
      inaczej leczony. Proszę piszcie, bardzo dziękuję jeszcze raz że
      jesteście.
      • ewelka1308 Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 06.06.08, 12:05
        nie wiem skąd jesteś, ale może spróbuj u prof. Szczylika na Szaserów
        w Warszawie. Podobno to fantastyczny lekarz, bardzo miły, ma dobre
        podejście i czasem podaje chemię pacjentom, którzy w innych
        placówkach jej nie dostali. Może warto spróbować.
        Życzę dużo szczęścia, siły i wytrwałości.
      • jedruch !!!! 06.06.08, 15:27
        Hemoglobina 6,5 g/dl to anemia zagrażająca życiu! Każda kolejna chemioterapia to
        kolejne ryzyko obniżki do poziomu, który nie pozwoli po prostu dalej funkcjonować.
        "Tylko jeden" przerzut w wątrobie o wielkości 10cm to potężne guzisko - to jest
        co najmniej pół litra (zakładając geometrycznie kulistość zmiany).
        Przykro mi to mówić, ale przy takiej progresji choroby żadna Tarceva nie pomoże.
        A narażać pacjenta na dodatkowe skutki uboczne (czytałaś o jakichś? to wcale nie
        jest leczenie bez powikłań) bez praktycznie ŻADNYCH szans na wyleczenie byłoby
        nieludzkie.
        W tej chwili powinniście zmienić priorytety - życie powinno mieć jakość. Nie
        osiągniesz tego ciągając mamę po konsultacjach, które nic nie dadzą.
        • klapouszek_81 Re: !!!! 06.06.08, 17:24
          Przepraszam, pomyliłam się zmiana na wątrobie nie ma cm tylko 10 mm.
          Przepraszam, błąd przy pisaniu. Proszę zrozum że ja próbuję jakoś
          mamie pomóc, wiem, że nie ma szans na powrót do zdrowia ale póki
          czuję się w miare dobrze chcialabym jej to przedłużyć. Wiem, że
          Terceva ma wiele skutków ubocznych ale też widzę w niej jakąś
          szansę.Nie umiem tak bezczynnie patrzeć jak ona odchodzi, boję się
          ze będzie jeszcze bardziej cierpieć (ma silne bóle pleców na które
          dostaje plastry i doraźnie morfinę). Boję się i dlatego proszęWas
          tutaj na forum o podzielenie się swoimi doświadczeniami i bardzo
          dzięuję za każdą Waszą odpowiedz.
      • ewam1959 Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 06.06.08, 16:33
        Tak dobrze Cię rozumiem i wiem co czujesz. Moja Mamusia odeszła 13
        maja (cholerny rak trzustki) i też zostałam sama. Diagnoza była
        postawiona na początku października 2007, operacja wycięcia guza nie
        powiodła się, zrobiono tylko zespolenie omijające. Następnie była
        chemia (Gemzar) ale to nic nie dało, pojawiły się 4 małe przerzuty
        na wątrobie. Nastepna chemia to 5 zastrzyków (codziennie) z 5FU i
        czegoś jeszcze. Dwa dni po skonczeniu tej chemii Mamusia znalazła
        się w szpitalu z objawami ubocznymi i lekarz stwierdził, że już
        następnej chemii nie może Jej podać bo organizm nie wytrzyma. I
        zaczęły się problemy z układem krążenia (opuchnięte stopy). Lekarz
        przychodził do domu, przepisywał różne leki, ale poprawa była
        niewielka. Naprawdę robiłam wszystko co mogłam. A w ostatnich dniach
        prawa stopa od spodu zrobiła się fioletowa i Mamusię zabrano do
        szpitala. Na drugo dzień miała jeszcze robioną na cito operację, bo
        pękła esica i zrobiło się zapalenie otrzewnej. Ale wszystko
        opanowano i na drugi dzień było w miarę dobrze. A kolejny dzień był
        tragiczny, Mamusia wyglądała źle, bolała Ją prawa stopa (prawie cała
        była fioletowo-sina) i miała problemy z sercem, biło bardzo nierówno
        i tętno było wysokie. Niestety, o godz. 16 odeszła. Widziałam, że
        Mamusia wygląda źle, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, że
        zostało już tylko kilka godzin, to był dla mnie szok !!! Myślałam,
        że jeszcze przez jakiś czas będzie nam dane być ze sobą. Natomiast
        jeżeli chodzi o lekarzy, to nie mam im nic do zarzucenia, naprawdę
        robili co mogli. Na onkologii lekarz był bardzo miły i serdecznie
        zajął się Mamusią, podczas dwóch pobytów w szpitalu (tym samym)
        lekarze też starali się, przychodzili na konsultację, zmieniali
        leki, robili wszystko co mogli. Niestety, nie udało się a mnie jest
        trudno z tym się pogodzić. Życzę Ci dużo sił i wytrwałości, jeżeli
        masz ochotę to pisz do mnie. Pozdrawiam, Ewa
        • yuj1 Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 06.06.08, 17:59
          Kopciuszku.Podaj adres na maila wojasia@wp.pl to Ci wyślemy 28 tbl
          tarcevy bo tyle zostało Rozważ niewątpliwie słuszne uwagi Jędrucha
          skonsultuj z lekarzem W naszym przypadku skutków ubocznych nie
          było.Podaje s się raz dziennie 1 tbl chyba pred jedzeniem,ale
          sprawdż na stronie prducenta Jeśli nie pomoże to myśle że nie
          zaszkodzi .Pozdrawiam
          • klapouszek_81 Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 13.06.08, 12:59
            Wysłałam maila i niestety uzyskałam odpowiedzi że to pomyłka. Proszę
            jesśli Twoja oferta jest nadal aktualna odezwij sie, to dla mnie
            bardzo ale to bardzo ważne. Dziekuje
            • yuj1 Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 15.06.08, 08:35
              Rzeczywiście błędny e-mail ,sory .Poprawny to wojasia3@wp.pl lub
              zadzwon na kom.509182456 Dorota pozdr.
        • klapouszek_81 Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 15.06.08, 23:48
          Bardzo dziękuję Wam wszystkim za to co piszecie. Sama już nie wiem
          co dalej robić, nie potrafiętak patrzeć bezczynnie jak moja mama
          przegrywa walkę z tym cholernym rakiem trzustki. Czasem mam wrażenie
          że to wszystko jest potwornym koszmarem, że się obudzę i okaże się
          że to wszystko tylko zły sen... wiem, że tak nie będzie. Proszę
          powiedzcie co mogę zrobić aby jakoś pomóc mamie, aby choć trochę
          przedłużyć jej życie. Jestem wdzięczna każdemu za każde słowo i
          przede wszystkim za to że jesteście.
    • zielony_listek Re: Rak trzustki-prośba o pomoc 16.06.08, 12:43
      My o raku mojej mamy dowiedziałysmy się w lutym. Mama przez dwa
      miesiące brała Gemzar (praktycznie co tydzień). Potem TK wykazało
      płyn w płucach, choc sam guz trzustki się nawet trochę zmniejszył.
      Chemioterapeuta uznał, że Gemzar już prawdopodobnie przestaje
      działać i zmienił chemię na cisplatynę + 5-FU + leukoworynę,
      podawane w kroplówce przez 5 dni (co 4 tygodnie).
      W zeszłym tygodniu, po drugim podaniu tej nowej chemii mama miała
      dwa razy zatrzymanie krążenia na skutek bardzo niskiego potasu (choc
      wczesniej dostała kroplówki z potasem) - cisplatyna uszkodziła nerki
      stąd problemy z wchłanianiem potasu, zaburzone elektrolity. Inna
      sprawa, że mama ma bardzo chore serce. Na szczęście stało się to w
      szpitalu, teraz mama leży na kardiologii. Za dwa tygodnie będzie
      wynik TK, wtedy będzie mozna cos powiedzieć o skuteczności tej nowej
      chemii.
      Ale trudno tu cokolwiek porównywać, bo każdy organizm inaczej
      reaguje, chorzy mają różne inne choroby, są w innej kondycji itp.
      Może znajdźcie innego onkologa, chemioterapeutę?

      Pozdrawiam
      zielony_listek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka