Dodaj do ulubionych

Pierwszy raz na forum..

19.11.08, 01:14
Moja mama niespodziewanie ponad tydzień temu trafiła do szpitala z bólami
brzucha. Po tomografii okazało sie, że ma guz na trzustce..
Przekopałam internet i się załamałam. Strasznie się boję.
Ale mój tata rozmawiał z dwoma lekarzami i obydwoje uspokajają. Guz jest
bardzo nieduży i w poniedziałek będą operować. Mówią, że po operacji mama
dojdzie do siebie. Mój tata w to wierzy, ale po tym co czytam w necie, ja nie
potrafię.
Nie znam szczegółów choroby. Boję się wypytywać. Chciałabym uchwycić się tej
nadziei, którą ma mój tata, ale nie umiem.
Wiem, że na to się umiera. I nikt mi pewnie nic innego nie powie. Boję się
pytać czy z tego można wyjść..

Przepraszam za taki bełkot, ale nie wiem już gdzie pytać, jak sprawić że mama
wyzdrowieje..

Nie jestem wierząca, ale jeśli ktoś z was jest- proszę wspomnijcie o mojej
mamie..
Obserwuj wątek
    • ferg_666 Re: Pierwszy raz na forum.. 21.11.08, 21:25
      trudno cos napisac, skoro juz poczytalas o tym , no to juz wiesz..., chyba nie
      ma sensu samemu sobie zamydlac oczu, oczywiscie trzeba myslec pozytywnie, to ze
      jest to guz operacyjny to dobra wiadomosc, ale przy tej chorobie nikt Ci nie
      powie jak wszystko potoczy sie dalej.

      ja bylam bardzo odwazna, zapytalam sie wprost lekarza ile mojemu Tacie zostalo,
      usłyszalam odpowiedz, ktorą zachowalam dla siebie....
      • olcha31 Re: Pierwszy raz na forum.. 26.11.08, 17:49
        Wykrycie guza to nie wyrocznia . 2 lata temu wykryto mojej mamie
        guza .Była operacja .Badania histopatologiczne wykazały
        nowotwór.Natychmniast /oczywiście uruchamiając wszystkie znajomości/
        postaraliśmy się trafić do CO .Tam okazało się że nie jest złośliwy.
        I dlatego zawsze trzeba mieć nadzieję!!
    • ewam1959 Re: Pierwszy raz na forum.. 21.11.08, 22:53
      Kochanie, nie wiem, jak Ci to napisać - guz trzustki jest jednym z
      najgorszych nowotworów, nie ma ratunku. Moja Mamusia też na to
      zmarła (chociaż w wypisie była niewydolność krążenia - i faktycznie
      tak było). Z tym, że u mojej Mamusi guz był nieoperacyjny (wg
      tomografu - operacyjny). Ale na stole operacyjnym okazało się coś
      innego i zrobiono tylko zespolenie omijające. I minęło 6 miesięcy i
      Mamusia odeszła (na szczęście nie miała bóli). Mojego kolegi żona
      też miała guz trzustki, operacja udała się, wszystko wycięli łącznie
      z marginesem tkanki. Ale po pół roku okazało się, że są przerzuty na
      watrobę (moja Mamusia też tak miała). Jeżeli możesz, to poświęć
      mamie jak najwięcej czasu, bądźcie razem, bo (przykro mi to mówić)
      zostało Wam niewiele czasu. Przepraszam Cię, że tak brutalnie piszę,
      ale lepiej, żebyś wszystko wiedziała. Jeżeli będziesz chciała ze mną
      pogadać (będzie mi miło) to pisz - armadilo@toya.net.pl Ściskam
      Cię mocno i życzę dużo sił i wytrwałości. Trzymaj się
    • bianca36 Re: Pierwszy raz na forum.. 24.11.08, 18:11
      Dawno mnie tu nie było, ale dziś postanowiłam zajrzeć.
      Jeszcze pare miesięcy temu siedziałam codziennie na tym forum.
      Moja mama zmarła w czerwcu tego roku po półrocznej chorobie.
      Kiedy usłyszałam diagnozę byłam przerazona ale pełna nadziei, że się uda wygrać.
      Tym bardziej, że guz był operacyjny.
      Jednak ta choroba szybko pozbyła mnie jakichkolwiek złudzeń, że można wygrać. Z
      innym rakiem może można, ale nie z tym.
      Z operacją czy bez to tylko kwestia czasu.
      Wybacz, że pisze tak wprost, ale takie są fakty.
      Przed Tobą ciężkie dni, spróbuj je wykorzystać jak najlepiej.
      Dla siebie i dla mamusi.
      Ja na początku modliłam sie o wyzdrowienie mamy, na końcu modliłam się, że by
      mama już odeszła i nie przechodziła tych męczarni.
      Życzę Ci wiele sił. Pozdrawiam gorąco...

    • tatiana_hegel Re: Pierwszy raz na forum.. 24.11.08, 20:32
      mama_idalki napisała:

      > Moja mama niespodziewanie ponad tydzień temu trafiła do szpitala
      z bólami
      > brzucha. Po tomografii okazało sie, że ma guz na trzustce..
      > Przekopałam internet i się załamałam. Strasznie się boję.
      > Ale mój tata rozmawiał z dwoma lekarzami i obydwoje uspokajają.
      Guz jest
      > bardzo nieduży i w poniedziałek będą operować. Mówią, że po
      operacji mama
      > dojdzie do siebie. Mój tata w to wierzy, ale po tym co czytam w
      necie, ja nie
      > potrafię.
      > Nie znam szczegółów choroby. Boję się wypytywać. Chciałabym
      uchwycić się tej
      > nadziei, którą ma mój tata, ale nie umiem.
      > Wiem, że na to się umiera. I nikt mi pewnie nic innego nie powie.
      Boję się
      > pytać czy z tego można wyjść..
      >
      > Przepraszam za taki bełkot, ale nie wiem już gdzie pytać, jak
      sprawić że mama
      > wyzdrowieje..
      >
      > Nie jestem wierząca, ale jeśli ktoś z was jest- proszę wspomnijcie
      o mojej
      > mamie..

      Idz do lekarza prowadzącego i porozmawiaj w końcu jestes córką, więc
      Cię nie spławi.Powiedz,że chcesz wiedziec jakie są rokowania i
      szanse w końcu bardziej kompetentnej osoby niż lekarz nie ma. Mam
      wielki szacunek do ludzi piszących na tym forum, sama wiem co to
      jest choroba osoby ukochanej,mój tata zmarł na raka jelita
      grubego,ale pamiętaj,że każdy człowiek jest inny,to że Inni zmarli
      na raka trzustki nie znaczy ,że Twoja mama podzieli ich los.Przecież
      choroba rozpoznana we wczesnej fazie jest wyleczalna, a mówisz ,że
      guz jest niewielki,a Twoja mama kwalifikuje sie na zabieg.Warto
      wspomnieć, iż przy raku trzustki tylko w niewielkiej liczbie
      przypadków możliwy jest zabieg operacyjny dający nadzieję na
      całkowite wyleczenie !!! Bądz dobrej myśli pamiętaja,że na razie
      nie jest krytycznie,Twoja mama kwalifikuje sie na operacje czyli są
      szanse !!!!
      • pam_71 Re: Pierwszy raz na forum.. 25.11.08, 07:55
        W niedzielę minęło pół roku (6mc) od operacji naszego Taty. O stanie
        zaawansowania niech świadczy fakt, że do szpitala trafił z powodu
        niedrożności przewodu pokarmowego ... oczywiście zrobili tylko
        zespolenie i nieznaczną redukcję masy guza.
        Chodzi na chemię(gemtacybina) .. paliatywną ...
        Ostatnie wyniki niestyty pokazały stale rosnące markery (był czas
        ich spadku na początku chemioterapii), a lekarz oznajmił, że jest
        rekordzistą na ich oddziale, jeśli chodzi o długość "przeżycia" w
        takim stopniu zaawansowania (;-/ miało to niby pacjenta "zagrzać do
        walki ??!! :-\ ). Poleguje dzień-dwa po chemi. Choć ostatnio się
        przyznał, że po każdej wizycie w szpitalu gorzej mu wrócić do normy,
        Jest osłabiony i ciągle na Tramalu- choć w zminiejszonych dawkach.
        Idą Święta ... dziewczyny z Forum pewnie orzekną, że to nasze
        ostatnie z Tatą ;-) Choć rozsądek też to podpowiada - to serce każe
        wierzyć, że będzie inaczej ....
        Pozdrawiam serdecznie wszystkich forumowiczów i oby jak najmniej
        osób musiało zglądać na Nasze Forum !
        Pam
        • mo.p Re: Pierwszy raz na forum.. 26.11.08, 07:13
          witaj!
          każdy z osób będących tutaj na forum ma nadzieje, ze jednak
          rokowania jego bliskiej osoby nie beda tak okrutne jak u innych,
          nikt w tym poście, nie pisze jak bedzie z dana osoba tylko
          opowiadają jak było z ich bliskimi, ale ja kiedys usłyszalam od
          lekarza mądre słowa "że póki serce bije jest nadzieja", więc trzeba
          wierzyć,bo wiara czyni cuda, więc trzymam kciuki że bedzie dobrze,
          pozdrawiam Monika
          • yago997 Re: Pierwszy raz na forum.. 26.11.08, 08:21
            Witaj
            pojawiam się tu dopiero drugi raz od śmierci mojej mamy.
            Mama zmarła na raka trzustki
            Jej historię opisałam w kilku watkach
            Dodam że był to guz operacyjny i ja tez żywiłam się nadzieją.
            i przywykłam zarówno do udawania jak i do tej nadzieii że wygra tak
            bardzo,
            że nawet w przeddzień smierci mamy nie umiałam się z nią
            pożegnać...I bardzo tego teraz żałuję
            • tatiana_hegel Re: Pierwszy raz na forum.. 26.11.08, 14:05
              yago997 napisała:

              > Witaj
              > pojawiam się tu dopiero drugi raz od śmierci mojej mamy.
              > Mama zmarła na raka trzustki
              > Jej historię opisałam w kilku watkach
              > Dodam że był to guz operacyjny i ja tez żywiłam się nadzieją.
              > i przywykłam zarówno do udawania jak i do tej nadzieii że wygra
              tak
              > bardzo,
              > że nawet w przeddzień smierci mamy nie umiałam się z nią
              > pożegnać...I bardzo tego teraz żałuję

              Bardzo Ci współczuje, wiem co to znaczy... sama to przeżyłam !!!
              Myśle,że nie powinnas jeszcze wchodzić na te forum!!! Twój post
              jest pełen przygnębienia, rozgoryczenia i bólu, wcale sie nie
              dziwie!!!dlatego tak łatwo napisać Ci do Kogoś Kto ma nadzieje....,
              a Ty próbujesz ją odebrać !!! jest to na zasadzie- skoro ja sie tak
              czuje niech inni też płaczą, przeżywają stres i ból psychiczny!!!
              Sorry za szczerość,ale mysle ,że tak własnie jest!! Pozdrawiam!!
              • yago997 Re: Pierwszy raz na forum.. 27.11.08, 08:16
                Droga tatiano
                jestem na tym forym od ponad 1,5 roku i bardzo zżyłam się z
                niektórymi forumowiczami dlatego pozwól że na nim pozostanę.
                NIE JEST PRAWDA TO CO PISZESZ!
                Nie chcę aby inni cierpieli!
                ostrzegam tylko przed zbytnim wierzeniem w cuda, zwłaszcza przy raku
                trzustki!! Którego nikt na całym świecie jeszcze nie wyleczył
                Ostrzegam, bo sama sie łudziłam!! I zamiast wykorzystać dany nam
                czas, zamiast pożegnać się z Mamą - ja wciąż wierzyłam w cud, A
                wszystko nagle się skończyło!
                Każdy z nas i tak zrobi jak chce.
                Ja tylko pozwoliłam sobie w tym poście zauważyć że może czasami nie
                warto żyć tylko złudną nadzieją na wyleczenie.
                Walczyliśmy z rakiem i walczymy wszyscy, wszyscy mamy nadzieję,
                wszyscy chcemy aby nasi najbliżsi wygrali. Ale pomyslmy chwilę
                również o realiach - i mówię tu tylko o raku trzustki - o innych
                się nie wypowiadam, tak samo jak nie odzywam się w postach o iinych
                rodzajach raka i szansach na wyleczenie
                • pam_71 Re: Pierwszy raz na forum.. 27.11.08, 12:05
                  Yago,a ja dziękuję że jesteś z nami i piszesz to co myślisz. Mi to
                  pomaga - pozwala zachować dystans i realnie patrzeć na ciężką
                  sytuację ;-( Nie znaczy to, że tracę nadzieję .. ta chyba pozostanie
                  do końca. Będzie sie tlić .. teraz to już chyba tylko nadzieja na
                  cud ;-(
                  Pozdr
                  PAm
                • tatiana_hegel Re: Pierwszy raz na forum.. 27.11.08, 20:43
                  >jestem na tym forym od ponad 1,5 roku i bardzo zżyłam się z
                  > niektórymi forumowiczami dlatego pozwól że na nim pozostanę.
                  Ależ oczywiście yago!! nie ja jestem decydentem czy masz pozostać na
                  forum! Na pewno Twoje rady i doświadczenia są bardzo cenne!!Pisałam
                  to z życzliwością w stosunku do Twojej Osoby, iż trzeba też być w
                  życiu egoistą i pomyśleć o sobie, odpocząc, nie czytać o chorobach
                  zwłaszcza po tak traumatycznych przeżyciach,ale jak widać źle
                  zostałam zrozumiana...

                  >ostrzegam tylko przed zbytnim wierzeniem w cuda, zwłaszcza przy
                  raku
                  > trzustki!! Którego nikt na całym świecie jeszcze nie wyleczył.
                  To co napisałaś jest nawet wbrew prawom logiki nieprawdziwe!
                  jeżeli znajdzie sie jedna osoba na świecie,która wyleczyła się z
                  raka trzustki Twoje zdanie "(...)nikt na całym świecie jeszcze nie
                  wyleczył(...)" jest fałszywe! i tak Droga yago jest! bowiem moja
                  sąsiadka we wczesnym stadium pokonała RAKA TRZUSTKI,leczyła sie w
                  Centrum Onkologii w Warszawie,trochę zamieszania i formalności
                  było, gdyż mieszkamy w Wielkopolsce,ale w obliczu tej choroby czym
                  są formalności...? jednakże liczył się czas...
                  >Ja tylko pozwoliłam sobie w tym poście zauważyć że może czasami nie
                  > warto żyć tylko złudną nadzieją na wyleczenie.
                  Myślę,że zarówno rodzinie jak i choremu zawsze pojawiają się te
                  nagorsze myśli o śmierci to jest nieuniknione ...
                  Pozdrawiam Serdecznie !!!
                  • yago997 Re: Pierwszy raz na forum.. 28.11.08, 09:00
                    droga tatiano
                    myslę że nie jest to odpowiedni wątek aby wrzucac do niego nasze
                    dysputy.
                    Piszę co myślę.
                    A Przez ostatnie 1,5 roku moje myslenie zmieniło się o 360 stopni.
                    Dobrze jeszcze pamietam jak "oburzona" byłam na wszystkich którzy
                    nawet na skrzynkę gazetową przysyłali mi ostrzeżenia i złe
                    przewidywania, kiedy opisywali swoje przegrane walki -
                    bardzo im współczułam ale jednocześnie
                    myślałam "z moją mamą będzie inaczej!, to my własnie wygramy!!nie
                    macie racji
                    to tyle
                    powtarzam że dziś żałuję tylko że nie wykorzystałam lepiej czasu
                    który nam pozostał, że po udanej operacji uwierzyłam w cud, to mnie
                    boli najbardziej
                    A wiary,nadzieji , siły i wygranej walki życzę tutaj wszystkim
                    Niepojetym jest jak mogłaś napisać iż chcę aby inni cierpieli tak
                    jak ja...

              • marianna72 Re: Pierwszy raz na forum.. 27.11.08, 14:08
                tatiana_hegel napisała:
                > Bardzo Ci współczuje, wiem co to znaczy... sama to przeżyłam !!!
                > Myśle,że nie powinnas jeszcze wchodzić na te forum!!! Twój post
                > jest pełen przygnębienia, rozgoryczenia i bólu, wcale sie nie
                > dziwie!!!dlatego tak łatwo napisać Ci do Kogoś Kto ma
                nadzieje....,
                > a Ty próbujesz ją odebrać !!! jest to na zasadzie- skoro ja sie
                tak
                > czuje niech inni też płaczą, przeżywają stres i ból psychiczny!!!
                > Sorry za szczerość,ale mysle ,że tak własnie jest!! Pozdrawiam!!

                Zupelnie tak nie odebralam postu yago.
                Moze dlatego ,ze sama pozegnalam osobe , ktora umarla na raka
                trzustki ( w maju mina 2 lata)
                Pamietam posty yago pelne nadziei i moja swiadomosc ,ze to tylko
                chwilowe bo my mielismy juz to za soba.
                Podobnie jak yago ja pisze a raku trzustki na temat innych
                nowotworow sie nie wypowiadam. Yago jak i inne osoby pisza o swoich
                doswiadczeniach niestety bolesnych .Mysle ,ze wolalaby sie podzielic
                dobrymi wiadomosciami ale niestety jest inaczej.
                • marianna72 Re: Pierwszy raz na forum.. 27.11.08, 14:18
                  I jeszcze jedno ja bardzo cenie sobie to forum bo wiem ,ze uslysze
                  prawde. Moze subiektywna ale zawsze prawde.
                  Pamietam w realu kiedy ja wiedzialam ,ze nie ma sie co ludzic i dni
                  mojej Tesciowej sa juz policzone zdarzalo mi sie slyszec slowa
                  pocieszenia ,zaprzeczenia.
                  Podejscie ,ze nie ma choroby ,czy szybkiego konca i zgorszenie ,ze
                  mowie o smierci czy bolu.( pisze o znajomych , sasiadach, ktorzy
                  niby chcieli wiedziec - pytali ale woleli uslyszec wygodna im
                  odpowiedz)
    • martika0 do mama_idalki 26.11.08, 14:53
      Rozumiem Twoj strach doskonale, moj Tato zmarl 4 lata temu a ja
      nadal nie potrafie o tym mowic. Jedyne co moge Ci powiedziec to to ,
      ze z czasem ten strach zmaleje, jesli stan sie pogorszy nie bedziesz
      myslala o sobie i swoim nastawieniu do tej strasznej choroby tylko o
      tym aby nic Twoja Mame nic nie bolalo, alby czula, ze jest kochana i
      z nia jestescie. To co napisze jest straszne ale gdy choroba mojego
      taty byla zaawansowana, nie bylo szans na poprawe i widzialam jak
      sie meczy...smierc nadeszla jak ukojenie dla jego bolu i my tez
      wiedzielismy ze teraz tylko my cierpiny ale on juz nie. Staraj sie
      byc jak najwiecej przy mamie ale wspieraj tez tate, moze nie
      pokazuje po sobie jaki jest wystraszony. Trzeba byc dobrej mysli...
      pomysl skoro lekarze wycinaja tego guza a nie rozkladaja rak to
      znaczy ze iskierka nadziei jest. Trzymaj sie cieplo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka