lulka_0
30.11.08, 22:47
Boję się...
(1) Że mamę będzie bolało, bo ona tego boi się najbardziej na
świecie.
(2) Że nie przeżyje operacji.
(3) Że się zadusi podczas operacji, bo ma astmę.
(4) Że okaże się, że znaleziska podczas operacji wykluczą lub
zmniejszą szansę na dalsze leczenie.
(5) Że rana nie będzie się chciała goić.
(6) Że rozejdą się szwy, jeśli mama dostanie ataku astmy w okresie
rekonwalescencji.
(7) Że ją źle pokroją.
(8) Że ją źle zszyją.
(9) Że dojdzie do wycieku ... wszystkich niefajnych rzeczy, które
mogą się znajdować w jelicie.
(10) Że dojdzie do zakażenia w związku z punktem wyżej.
(11) Że wszczepią jej żółtaczkę.
(12) Że dojdzie do ogólnego zakażenia organizmu.
(13) Że zwątpi.
(14) Że się przy niej rozpłaczę i to ją zdołuje, zamiast podtrzymać
na duchu.
(15) Że operacja nic nie zmieni.
To jest jakaś paranoja. Jak mam 'dawać radę', jeśli w mózgu harcuje
stado szkodników? Z pewnością nie jestem wyjątkiem. Wszyscy pewnie
czujecie to samo, albo podobnie...
Jak panować nad strachem i stresem w takiej sytuacji? Jak się nie
dać: jak upadać (bezpiecznie), otrzepywać się (racjonalnie), i
stawać z powrotem do walki (szybko)?
Czy ktoś wie, jak robić to wszystko jednocześnie?