axel40
19.12.06, 21:57
10 spraw o których nie powie ci twój doradca finansowy
Doradca finansowy to w Polsce zawód stosunkowo młody. Większość osób
zajmujących się finansami osobistymi pracuje na własny rachunek, w ramach
działalności gospodarczej, lecz jest związana z jedną z coraz liczniej
powstających firm pośrednictwa finansowego. Firm, które nie oszczędzają na
reklamach ani coraz to nowych oddziałach, gdyż zależy im na części twoich
pieniędzy.
Rzetelny doradca finansowy z dużą wiedzą i doświadczeniem potrafi być
faktycznie nieocenioną pomocą przy planowaniu inwestycji. Niestety, im jest
ich więcej, tym większa szansa, że trafisz na takiego, który ma wyłącznie
jeden cel - prowizja od twoich pieniędzy.
1. Doradca finansowy brzmi dumnie. Kim oni są?
Aby zostać doradcą finansowym, nie trzeba mieć wykształcenia ekonomicznego.
Właściwie nie jest nawet potrzebna specjalna wiedza o podatkach, inwestowaniu,
ubezpieczeniach. Dobrze jest mieć łatwość nawiązywania kontaktów i cechy
dobrego sprzedawcy. Upps... napisałem "sprzedawcy"? No tak. Faktycznie doradcy
finansowi są sprzedawcami, czasami nazywanymi konsultantami lub agentami.
Produkty finansowe są takim samym produktem jak każdy inny. I jak każdy inny
należy go sprzedać.
Firmy zatrudniające tego rodzaju pracowników robią ciągłą rekrutację. W ciągu
miesiąca może ich przyjść do jednej firmy nawet kilkudziesięciu. Im więcej
doradców zatrudnia firma lub z im większą ich liczbą współpracuje, tym większa
będzie sprzedaż.
Nazwa doradca finansowy jest bardzo bliska określeniu doradca inwestycyjny.
Niewykluczone, że określenie to powstało świadomie. Doradca inwestycyjny jest
bowiem zawodem prestiżowym. Uzyskanie odpowiedniej licencji wymaga zdania
bardzo trudnego egzaminu, między innymi z prawa, teorii finansów, zagadnień
inwestycyjnych. Licencjonowanych doradców inwestycyjnych jest w Polsce 229.
Znacznie mniej niż sprzedawców produktów finansowych współpracujących z jedną
tylko firmą.
Na marginesie - nie zastanowiło cię nigdy, jak zabawnie wygląda
dwudziestokilkulatek z przekonaniem mówiący o emeryturze i długoterminowym
inwestowaniu?
2. Czego doradca sam nie wie?
"Nasi specjaliści biorą udział w setkach szkoleń. Dbamy o ich systematyczny
rozwój". To hasło wielu firm doradczych. Jeśli w ofercie danej firmy znajduje
się 50 produktów finansowych, to sprzedawcy mają 50 szkoleń. Każde jest
zbudowane według prostego schematu - uproszczona prezentacja produktu i metody
jego sprzedaży. Tyko nieliczne firmy dbają o to, by uczyć swoich
współpracowników kwestii związanych z ryzykiem, różnorodnym podejściem czy
nawet zrozumieniem prostych zasad ze świata finansów. Nie ma na to czasu.
Trzeba stale myśleć o sprzedaży i nowych klientach. Dlatego nie licz na to, że
otrzymasz pełną informację o ryzyku. Twój pośrednik finansowy też może tego
nie wiedzieć.
3. Jesteśmy niezależną firmą. Co to takiego?
"Niezależność" to słowo bardzo ważne. Kojarzy się z obiektywizmem, szybkością
działania, brakiem konfliktu interesów. Istniejące w Polsce firmy pośrednictwa
finansowego nie są niezależne, tak jak my to rozumiemy. Dotyczy to zwłaszcza
tych najbardziej znanych. Właścicielem firmy Expander jest General Electric,
który w Polsce posiada GE Money Bank. Open Finance należy do holdingu
inwestycyjnego Getin. Xelion to spółka założona przez Bank Pekao. Każda z
wymienionych instytucji właścicielskich posiada własne produkty inwestycyjne i
kredytowe. I musi je sprzedawać. W pierwszym rzędzie będzie robiła to przez
własne firmy dystrybucyjne.
4. Dysponujemy setkami produktów. Czy to prawda?
"Dysponujemy setkami produktów, współpracujemy z dziesiątkami instytucji" -
powtarzają często specjaliści. Nawet jeśli firma doradcza (a w praktyce
dystrybucyjna) nie jest powiązana kapitałowo z dużą instytucją finansową, jest
połączona znacznie bardziej subtelnymi nićmi - są to partnerzy. Krótkie
porównanie ofert inwestycyjnych - na przykład funduszy inwestycyjnych - w
kilku firmach doradczych ujawni prostą zależność. Wszyscy sprzedają w gruncie
rzeczy to samo. Tu dużo zależy od aktywności firm oferujących dane produkty.
Te dynamiczne chcą mieć wszystkie kanały dystrybucji. Produkty mniej
dynamicznych lub niedoceniających tej formy sprzedaży nie są oferowane przez
żadną z firm doradczych.
Firmy doradcze uwielbiają pokazywać klientom, że wybór produktów nastąpił na
drodze złożonej selekcji. W praktyce selekcja jest prosta: jeśli tylko firma
godzi się na odpowiednie stawki prowizyjne, rozpoczynamy z nią współpracę. Im
większe prowizje, tym lepsza współpraca.
5. Indywidualne podejście - co to oznacza?
Wybierzemy inwestycję "specjalnie" dla ciebie. To zdanie powinno być
dokończone: "pod warunkiem że nam się to opłaci". Taka jest prawda i nie ma co
się na to oburzać. Każdy sprzedawca żyje z prowizji. Warto o tym pamiętać,
szczególnie jeśli nasz doradca będzie wyjątkowo silnie naciskał na
"zaoferowanie" nam jakiegoś produktu. Możemy być niemal pewni, że od tego
będzie miał największą prowizję.
Druga kwestia związana jest z punktem wcześniejszym. Będzie to produkt
"specjalnie" dla ciebie, pod warunkiem że znalazł się w ofercie tych kilku
firm, z którymi mamy podpisane umowy o dystrybucję. Jeśli masz jakieś
szczególnie wyrafinowane potrzeby, raczej nie licz na pomoc. Ale chętnie
otrzymasz coś w zamian.
6. Jak wysokie naprawdę są prowizje?
Idziesz na spotkanie z doradcą. Będzie cię przekonywał, że za swoje usługi nie
pobiera prowizji. W praktyce nie jest jednak tak różowo. Decydujesz się
zainwestować w agresywny fundusz inwestycyjny 100 tys. złotych. Prowizja
płacona funduszowi wynosi 5 proc. na początku inwestycji i później w każdym
roku 1,25 proc. od wielkości aktywów. Twój doradca dostanie od funduszu
wynagrodzenie za sprzedaż w wysokości np. 4 proc. (4 tys. zł) oraz co roku
będzie otrzymywał nawet do 0,5 proc. (500 zł). Zapłaciłeś doradcy czy też nie?
Większość tych, którzy mają dbać o twoje pieniądze, powie z przekonaniem, że nie.
Niestety od razu widać, że taki sposób wynagradzania doradcy wiąże się z
konfliktem interesów. Ludzie są tylko ludźmi i będą przede wszystkim
maksymalizowali swoje dobro. A dobrem sprzedawcy jest jak najwyższa prowizja.
Ta zależność znana jest w krajach rozwiniętych, dlatego większym uznaniem
cieszą się doradcy, którym klient po prostu płaci w zależności od poświęconego
czasu. Wówczas ma pewność, że znaleziony produkt jest faktycznie wybrany
specjalnie dla niego.
Swoją drogą w kapitalizmie reklamowanie bezpłatnych usług już powinno wzbudzić
podejrzenia.
7. Dodatkowe ubezpieczenie w pakiecie. Dlaczego? Po co?
Produkty ubezpieczeniowe są jednym z lepszych towarów... pod względem prowizji
pobieranej od klienta. Mają jeszcze dodatkową cechę: trwają latami, dając
stały przypływ w postaci prowizji. Stąd w ofercie wielu firm tyle, mniej lub
bardziej zrozumiałych dla klienta rozwiązań połączonych z polisami. Trudność
ze zrozumieniem, że inwestycja ma zupełnie odmienny cel od ubezpieczenia, ma
spora część pośredników finansowych. Nie mają jednak trudności ze
zrozumieniem, że z tego uzyskują więcej pieniędzy. Prowizje, jakie dostaje
agent od sprzedaży ubezpieczeń, wynoszą nawet kilkanaście procent.
Z całą pewnością znasz w najbliższym otoczeniu kogoś, komu kilka lat temu
zaoferowano "ubezpieczenie na życie" jako formę inwestycji i po kilku latach
okazało się, że zgromadzone środki to niewielki ułamek tego, co wpłacił? To
właśnie problem - kupno ubezpieczenia to kupno ochrony przed niespodziewanymi
wydarzeniami. Na ubezpieczeniu ubezpieczony nie zarabia.
Pamiętaj o tym, gdy twój doradca będzie usilnie namawiał cię na nową opcję.
Niekoniecznie musi być korzystna dla ciebie.
8. Dlaczego masz działać pod presją czasu?
"To najlepszy fundusz na rynku, trzeba go szybko kupować" - takie zdanie
pojawia się w pewnym momencie i ma zmusić do szybszego podjęcia decyzji. Każda
hossa na rynkach przyciąga nowych niedoświadczonych inwestorów. Im