axel40
22.12.06, 16:43
Superfund Trend ****
Superfund to jedyny w Polsce otwarty fundusz typu hedge, a więc w uproszczeniu
taki, który może zarabiać także w czasie bessy na giełdzie. Superfund
inwestuje środki w tytuły uczestnictwa luksemburskich funduszy hedge
oferowanych przez jego spółkę matkę. Do niedawna był dostępny tylko dla
inwestorów dysponujących kwotą powyżej 40 tys. euro. Teraz udało się obejść to
ograniczenie. Stworzony został fundusz podstawowy, który inwestuje
bezpośrednio w zagraniczne fundusze hedge - odwzorowuje strategię B (jest to
strategia średniego ryzyka; oprócz niej są jeszcze A i C). Do niego dołączono
fundusz powiązany, który inwestuje tylko w jednostki funduszu podstawowego.
Co daje taka piętrowa konstrukcja? Fundusz powiązany jest osobą prawną, więc
nie dotyczy go zasada, że wpłata musi przekraczać 40 tys. euro. W efekcie mogą
być przyjmowane wpłaty znacznie niższe - teraz wystarczy 5000 zł (lub
równowartość w euro), a nawet 100 zł (albo 100 euro) miesięcznie w ramach
programu systematycznego inwestowania (PSI).
Przy wpłacie jednorazowej prowizja wynosi 4,5 proc., a wycofując środki w
pierwszym roku, zapłacimy 2 proc. W trzyletnim programie systematycznego
inwestowania płaci się 2 proc. prowizji, a w pięcioletnim - 1,5 proc. Zerwanie
planu przed terminem kosztuje 4,5 proc. Opłata za zarządzanie - i przy wpłacie
jednorazowej, i przy systematycznych - wynosi 1,5 proc. w skali roku. Mamy
więc fundusz hedge dostępny praktycznie dla każdego. Nie jest to jednak
produkt prosty. Można go zaliczyć do kategorii funduszy managedfutures -
inwestuje w kontrakty terminowe na bardzo wielu rynkach (akcje, surowce,
towary rolne, waluty itp.). Bieżącym zarządzaniem zajmuje się system
komputerowy, który podejmuje decyzje na podstawie analizy technicznej. Polski
zarządzający w praktyce zajmuje się wyłącznie przekazywaniem środków do
zagranicznych funduszy Superfund oraz zabezpiecza polskich inwestorów przed
ryzykiem kursowym, które pojawia się zawsze, gdy inwestuje się za granicą.
W przypadku kontraktów terminowych standardem jest dźwignia finansowa - wpłaca
się relatywnie niewielki depozyt, który pozwala partycypować w zmianach ceny
instrumentu wartego kilka razy więcej. Superfund również stosuje dźwignię.
Natomiast w kontrakty inwestowana jest tylko część środków (20 - 30 proc.) i w
efekcie przeciętna dźwignia wynosi 200 - 300 proc. Fundusze hedge najlepiej
radzą sobie, gdy na rynku widoczna jest wyraźna tendencja - paradoksalnie
lepiej, jeśli jest to tendencja spadkowa. Na razie wyniki Superfund
oferowanego w Polsce nie zachwycają. Od 13 grudnia 2005 roku w strategii A
można było zarobić 2,6 proc., w strategii B (dostępnej dla podanych wcześniej
mniejszych kwot) - 8,6 proc., a w strategii C - 4,9 proc. Wyniki były bardzo
zmienne. Zagraniczne fundusze Superfund przynoszą lepsze zyski. Zamknięty już
fundusz SuperfundGCTUSD, który stosuje strategię B, od momentu powstania
(styczeń 2000 r.) zarobił prawie 324 proc. Co ciekawe, w 2000 r., kiedy na
giełdach pękła internetowa bańka, fundusz zarobił 40 proc.; jego wyniki są
więc niezależne od bieżącej sytuacji na giełdzie. Może się okazać, że w czasie
bessy, która w Polsce może wkrótce nadejść, Superfund będzie dla drobnych
inwestorów jedną z niewielu szans na osiągnięcie dodatniej stopy zwrotu,
wyższej niż uzyskiwana przez fundusze pieniężne.
Mimo słabych jak dotąd wyników za potencjał i koncepcję dajemy Superfund
cztery gwiazdki. Zastrzegamy jednocześnie, że mimo dużej dostępności nie jest
to produkt dla każdego. Przede wszystkim środki powinny być ulokowane na długi
okres i nie mogą to być wszystkie oszczędności.
Karty kredytowe Eurobanku ****
Eurobank, specjalizujący się w usługach dla mniej zamożnych klientów,
wprowadził do oferty płaskie karty kredytowe: Visa Classic i Visa Gold. Druga
karta ma rzeczywiście kolor złoty, choć formalnie nie jest złotą kartą
organizacji Visa. Za VisęClassic płaci się 15 zł rocznie, a za Gold 50 zł.
Do końca roku opłaty za wydanie karty oraz pierwszy rok używania nie są
pobierane. Dodatkowych kosztów nie ma. Jeśli klient chce, może wykupić
ubezpieczenie na wypadek śmierci lub trwałej niezdolności do pracy (wtedy
towarzystwo spłaca zadłużenie klienta na karcie); polisa taka kosztuje 0,25
proc. salda zadłużenia na koniec okresu rozliczeniowego. Za takie samo
ubezpieczenie z dodatkową ochroną na wypadek bezrobocia klient zapłaci 0,36 proc.
Dużą zaletą kart Eurobanku jest także niskie oprocentowanie kredytu. W
przypadku transakcji bezgotówkowych odsetki wynoszą 15,9 proc., a gotówkowych
19,9 proc. Należą do najniższych na rynku, a w segmencie mniej zamożnych
klientów są zdecydowanie najniższe. Okres bezodsetkowy dla kart Eurobanku to
52 dni. Bank zachęca klientów do pobierania kartą gotówki. Dlatego prowizja za
skorzystanie z bankomatu wynosi tylko 1 zł. Dotyczy to zarówno urządzeń
Eurobanku, jak i wszystkich innych w Polsce. Za granicą płaci się dużo - 3
proc. podejmowanej kwoty, nie mniej niż 9,95 zł.
Aby otrzymać kartę Classic, trzeba mieć miesięczne dochody w wysokości co
najmniej 600 zł netto. Natomiast karta złota jest wydawana tym, którzy
zarabiają minimum 1000 zł netto. Jest to więc obecnie najłatwiej dostępna
złota karta, choć tak naprawdę nie jest to prawdziwy Gold.
Oferta Eurobanku to zupełnie nowa jakość na rynku kart dla najmniej
zarabiających. Za 15 zł rocznie można było dotychczas korzystać tylko z
nielicznych kart wydawanych przez hipermarkety. Oprocentowanie wynoszące 15,9
proc. jest o 6 pkt proc. niższe w porównaniu z kartami Cetelemu, Dominet Banku
czy Lukasa. Jest także korzystniejsze niż oferowane przez Polbank (o 2 pkt proc.).
Karty kredytowe Eurobanku otrzymują od nas cztery gwiazdki.
Paweł Majtkowski, Maciej Kossowski