Dodaj do ulubionych

dlaczego taki mały wybór chust?

01.02.07, 13:01
Zastanawiam się czy tylko w naszej zacofanej Polszcze taka bida z nyndzom,
jeżeli chodzi o wybór chusty zwłaszcza tej wiązanej? W sklepach tylko dwóch
trzech producentów skupionych głównie na chustach kółkowych i doszywaniu
dodatkowych kieszonek zameczków itp (a większość z nich wygląda jak plecak
sportowy, albo szmaciana torba), w internecie raptem paru sprzedawców
polskich, a oferta w porównaniu do zagranicznej wręcz licha. Obejrzałam
niedawno wzornictwo np. na stronie DIDYMOS, mają duży wybór kolorów, wzorów
itp. Na innych zagranicznych stronkach widziałam chusty bardziej ozdobne i na
prawdę będące prawie jak kreacja wieczorowa (satyna, zdobne wyszywania itp.)

Ciekawe, czy doczekamy czasów, kiedy kolor i wzór na chuście będzie jedym z
kilkudziesięciu a nie z kilku do wyboru, a funkcja ozdobna będzie równie
ważna jak użyteczność.
Obserwuj wątek
    • ithilhin Re: dlaczego taki mały wybór chust? 01.02.07, 13:40
      no coz - do naszego kraju ten trend czy moda czy idea (niepotrzebne skreslic)
      dopiero wchodzi. i ludzie nie znaja tematu.
      poza tym wielu ludziom takie noszenie kojarzy sie z cyganami (wiadomo jaki mamy
      tolerancyjny narod), biedota (a wiadomo, ze jak biedota to patologia wedlug
      wiekszosci) czy zapadla wsia (a wiadomo jaki nasz narod chce byc miastowy i
      szlachecki). oczywiscie wyzylam sie tutaj na stereotypach.
      a dla nas chusta jest dla nas symbolem czegos zupelnie innego: bliskosci i
      milosci do dziecka. i to chcemy propagowac, prawda? wtedy producenci beda
      muiesli spelnic oczekiwania rynku.
      • mysia125 Re: dlaczego taki mały wybór chust? 01.02.07, 16:23

        Dorzuc do tego jeszcze to, ze w Stanach maja wielkie domy, wielkie szafy i wieli
        apetyt na konsumpcje :) wiec nie dziwia posty, w ktorych dziewczyny pisza " A z
        moich XY to najbardziej lubie..." tam, gdzie XY jest nazwa firmy, a nie rodzaju
        chusty ;)

        grunt, żeby byl wybor - reszte zalatwia same nosicielki :)
        --
        Kasia & Felix 23/01/2005
        Felix for beginners
        www.chustomania.pl
        hoppediz i nie tylko
        • ekomama Re: dlaczego taki mały wybór chust? 01.02.07, 17:55
          Mały wybór może jest, bo ludzim się wydaje, że chusta kosztuje za drogo... Ja
          moją chustę storchenwiege kupilam we Francji za 75 euro... można taniej, ale
          można i drożej. Dydymos kosztować może i ponad 100 euro.. Przeliczając na
          polskie pieniądze... brak chętnych do importowania, bo kto kupi za 280 pln
          chustę. A może są chętni?

          • ithilhin Re: dlaczego taki mały wybór chust? 01.02.07, 18:40
            wozki sa drozsze a popyt jest...
            • ekomama Re: dlaczego taki mały wybór chust? 01.02.07, 19:07
              Ale jak "normalnym" ludziom da sie wybór między wózkiem a chustą, to wybiorą
              wózek, pomimo że x droższy. Z autopsji kręgu bliskiego.

              Bo wg niektórych, dziecko wózek musi mieć!

              Ale fakt, że moda, popyt czy jak inaczej to nazwać się tworzy, więc może i
              wkrótce większy wybór. Przykładem choćby całe to forum.

              Jeśli ktoś chce kolorowe chusty za około 70 euro plus koszt wysyłki, to mogę
              wysyłać choćby od jutra.
              • abiela Re: dlaczego taki mały wybór chust? 01.02.07, 19:48
                Bo taka chusta jest stosunkowo droga, a wiele osób nie rozumie że za odpowiedni
                materiał, ekologię itd trzeba zapłacić. 100 euro za Didymosa dla Niemca to inna
                suma niż cztery stówy dla Polaka:(
                • ithilhin Re: dlaczego taki mały wybór chust? 01.02.07, 19:55
                  ano wlasnie.
              • starogardzka_mama Re: dlaczego taki mały wybór chust? 01.02.07, 22:01
                ekomama napisała:

                > Bo wg niektórych, dziecko wózek musi mieć!

                Musi! Jak się matce niebezpiecznie po lodzie nogi rozjeżdżają a i zakupy jest
                gdzie w koszu przewieźć ;)
                • mamalina Re: dlaczego taki mały wybór chust? 01.02.07, 22:20
                  > Musi! Jak się matce niebezpiecznie po lodzie nogi rozjeżdżają a i zakupy jest
                  > gdzie w koszu przewieźć ;)

                  aha, ze wspomne TBW
                  ostatnio jedna matka pisala, jak widziala, ze wozek zjechal po schodach innej matce, co sie poslizgnela
                  i odruchowo puscila woz, zeby sie sama czegos stabilnego zlapac
                  po ustabilizowaniu uspokoila dziecko smokiem
                  i dalej znow do woza hulaj-po-lodzie!

                  ale na zakupy to inne wozki ;-) nie kosztuja po 3 tys. pln :D
                  • starogardzka_mama Re: dlaczego taki mały wybór chust? 05.02.07, 15:03
                    Mnie takie historie nie przekonują wcale, do tego abym w fatalną pogodę czy na
                    szklankę na drodze nie zabrała wózka.
                    IMHO chusta nie daje większej gwarancji bezpieczeństwa dla dziecka, na
                    okoliczność upadku zamotanego na lodzie.

                    > ale na zakupy to inne wozki ;-) nie kosztuja po 3 tys. pln :D

                    Nie kosztują ale i dobrej amortyzacji, jak wózki(dużo tańsze niż wymieniona
                    przez Ciebie kwota) dziecięce nie mają. Poza tym trzeba je ciągnąć, najczęściej
                    jedną ręką, za sobą. Są za sztywne na prowadzenie przed sobą, trudniej się nimi
                    manewruje w razie mijania się z przeszkodą.
                    • mamalina Re: dlaczego taki mały wybór chust? 06.02.07, 21:59
                      mamalina napisała:
                      > > ale na zakupy to inne wozki ;-) nie kosztuja po 3 tys. pln :D

                      starogardzka_mama napisała:
                      >
                      > Nie kosztują ale i dobrej amortyzacji, jak wózki(dużo tańsze niż wymieniona
                      > przez Ciebie kwota) dziecięce nie mają. Poza tym trzeba je ciągnąć, najczęściej
                      > jedną ręką, za sobą. Są za sztywne na prowadzenie przed sobą, trudniej się nimi
                      > manewruje w razie mijania się z przeszkodą.

                      eeee, to mial byc taki zart - zo tych wozkach zakupowych, co w marketach sa,
                      takie po 1, 2 albo 5 zeta dostepne...
                      malo smieszne, prawda?

                      ja mam wozek, nie udalo mi sie skutecznie naszej niani do chust przekonac
                      no ale chusciak juz 14 kilo... to moze nie dziwota
                      a jak on te wozki lubi!
                • ekomama Re: dlaczego taki mały wybór chust? 01.02.07, 22:21
                  Żarty żartami, ale my mamy wózek właśnie dzięki takiemu argumentowi. Siostra nam
                  go kupiła, bo "dziecko wózek musi mieć".

                  Dziś jednak popiera nasze noszenia Joasia.
                  • starogardzka_mama Re: dlaczego taki mały wybór chust? 05.02.07, 15:12
                    Świadomie wybierałam zakup wózka, obok zakupu chusty. Biorąc wszystkie za i
                    przeciw takiego miksu. Oba wynalazki są mi niezbędne i dlatego nie dałabym się
                    przekonać, że wózek jest całkowicie be. I chętnie poargumentuję, że można być
                    chustomaniakiem przy jednoczesnym używaniu wózka.
                    • rennya Re: dlaczego taki mały wybór chust? 06.02.07, 12:33
                      Ja tez mam i chuste i wózek. Chusta dostana, ale szyta po domowemu. I jedno i
                      drugie sie przydaje.
    • felonia Re: dlaczego taki mały wybór chust? 02.02.07, 10:25
      mnie się wydaje że chusty są za drogie bo posiadają atesty i takie tam bajery,
      są z wymyślnego materiału specjanie na chutsty, są modne w kręgach
      zainteresowanych, są nowością i bajerem na rynku towarów - zatem można za nie
      żądać dowolnej ceny.
      Jak kupujemy samochód to nie każdego stać na volvo czy merca, mamy też do
      wyboru fiaciki, matizy itp co do samochodu daaaaleko im jeszcze. Wniosek jeden
      nie każdemu zależy na jakości i nie każdego na nią stać. A samochód chce mieć
      każdy.
      Myślę, że jak wzrośnie zapotrzebowanie na różnorakie chusty, to producenci też
      się znajdą a konkurencja zrobi swoje.
      • marta_nie_martka Re: dlaczego taki mały wybór chust? 02.02.07, 11:30
        Felonia, ja się świetnie wpisuję w Twoją klasyfikację. Jeżdżę punciakiem, a
        dzieci noszę w chustach własnej roboty :)
      • starogardzka_mama Re: dlaczego taki mały wybór chust? 05.02.07, 15:19
        Z drugiej strony łatwiej jest o luksusową chustę w tym kontekście - czyli
        atestowaną i z odp. materiału, niż o samochód, najtańszy nawet.
        • marta_nie_martka Re: dlaczego taki mały wybór chust? 05.02.07, 22:20
          Może i tak, ale nie sprzedam samchodu, żeby kupić chustę :) Z tych dwóch, to
          jednak samochód bardziej przydał się i mi, i moim dzieciom. A na firmową chustę
          najzwyczajniej w świecie mnie nie stać. Teraz dzieci mam już dość duże i wydać
          nawet 150zł na coś z czego korzystałabym raz na jakiś czas, to dla mnie
          rozrzutność. I dlatego szyję sama.
    • mysia125 Re: dlaczego taki mały wybór chust? 05.02.07, 15:43

      Powiem o Hoppedizu, bo sie na nim znam :)
      Jest to najtansza z najlepszych chust wg OEKO-Testow. Akurat za ten certyfikat -
      w przeciwienstwie do roznych innych - sie nie placi, nie mozna miec tez wplywu
      na to, czy akurat dany produkt zostanie wziety do testow, dlatego ludzie tak sie
      licza z wynikami OEKO-Testow.

      Kosztuja: inne techniki tkania niz w standardowej produkcji, nietoksyczne farby,
      badanie na kazdym etapie produkcji (jesli producent chce utrzymac jakosc - nikt
      do tego nie zmusza), sila robocza. Akurat Hoppediz jest robiony w Indiach, co
      jest mu skwapliwie przy kazdej okazji wypominane. Tylko ze fabryka, ktora to
      robi, ma certyfikaty ISO zgodne z najbardziej wysrubowanymi normami
      europejskimi. Znow - nie kazdy producent (nawet produkujacy w Europie) sie na to
      porywa.

      To kosztuje, ale przyklad Hoppediza pokazuje, ze MOZNA robic tanie chusty nie
      schodzac z jakosci i dostepnosci kolorow. Problemem jest to, ze niestety, dla
      nas dlugo 50 euro to bedzie masa kasy, nie kryjmy sie. A w takich Niemczech
      majac do wyboru chusty od 50 do 120 euro mozna sobie wybrac, co sie chce i w
      jakim kolorze sie marzy...

      a wozek - jesli ktos go nie naduzywa - nie jest zly. Tylko moim zdaniem dosc
      czesto prowadzi do rozleniwienia i wygodnictwa - zapakuje sie dzieciaka w wozek
      i sie nie mysli, czy jest mu wygodnie, czy moze taki dwulatek nie wolalby sam
      pochodzic zamiast ciagnac kopytami po ziemi (znany obrazek, prawda, abiela?) Gdy
      sie mysli o ciazy, od razu na mysl przychodzi wozek. Tak jest i tego nie
      zmienimy. I mysle, ze nie ma sensu mowienie, ze jak ktos jest prawdziwym
      chustomaniakiem to nie moze miec wozka. natomiast na slizgawice nie poszlabym z
      wozkiem - mimo to, ze srodek ciezkosci z maluchem w chuscie jest przesuniety,
      latwiej sie manewruje (majac nieslizgajace sie buty na plaskiej podeszwie) majac
      "brzuch" niz wozek.




      --
      Kasia & Felix 23/01/2005
      Felix for beginners
      • abiela Re: dlaczego taki mały wybór chust? 05.02.07, 21:15
        mysia125 napisała:


        >
        > a wozek - jesli ktos go nie naduzywa - nie jest zly. Tylko moim zdaniem dosc
        > czesto prowadzi do rozleniwienia i wygodnictwa - zapakuje sie dzieciaka w wozek
        > i sie nie mysli, czy jest mu wygodnie, czy moze taki dwulatek nie wolalby sam
        > pochodzic zamiast ciagnac kopytami po ziemi (znany obrazek, prawda, abiela?)

        A wiesz, że nie zwróciłam uwagi! Musze się przyjrzeć:)


        Gd
        > y
        > sie mysli o ciazy, od razu na mysl przychodzi wozek. Tak jest i tego nie
        > zmienimy. I mysle, ze nie ma sensu mowienie, ze jak ktos jest prawdziwym
        > chustomaniakiem to nie moze miec wozka.

        Oj ja mam wózek i to taki wypasiony i mam chustę z obu chętnie korzystam. Na
        urlop wózka nie wzięłam, ale na codzień jest mi bardzo potrzebny!
      • kajkasz1 Re: dlaczego taki mały wybór chust? 05.02.07, 22:07
        mysia125 napisała:

        > a wozek - jesli ktos go nie naduzywa - nie jest zly. Tylko moim zdaniem dosc
        > czesto prowadzi do rozleniwienia i wygodnictwa - zapakuje sie dzieciaka w
        wozek
        > i sie nie mysli, czy jest mu wygodnie, czy moze taki dwulatek nie wolalby sam
        > pochodzic zamiast ciagnac kopytami po ziemi

        A zauważyłyście, że oprócz tego mamy wózkowe bardzo chętnie "zapychają dzioba"
        dzieciaczkom smoczkiem. I nie widzą, że maluch dość ciekawy świata wcale go nie
        potrzebuje na spacerku.

        Nie wiem jak u was, ale my nie używamy smoczka. Kubek od razu odmówił
        substytutu cyca, a do dzisiaj nie uznaje też smoczka butelkowego, z czym mam
        kłopot, bo ze względu na chore nerki muszę go dopajać, a tu tylko kubek "kapek"
        lub łyżeczka. Mam też wrażenie, że po prostu wystarcza mu moja bliskość, lubi
        się wtulić w mamę kiedy jest lulany w chuście. Jest wtedy bardzo spokojny. A
        jak u was ze smokami?


        A właśnie, trzymajcie za nas kciuki, bo jutro idziemy na badania do szpitala, a
        w przyszłym tygodniu w piątek okaże się, czy moją kruszynkę pokroją, czy bedzie
        coś lżejszego.
        • abiela Re: dlaczego taki mały wybór chust? 05.02.07, 22:12
          kajkasz1 napisała:

          >
          > Nie wiem jak u was, ale my nie używamy smoczka. Kubek od razu odmówił
          > substytutu cyca, a do dzisiaj nie uznaje też smoczka butelkowego, z czym mam
          > kłopot, bo ze względu na chore nerki muszę go dopajać, a tu tylko kubek "kapek"
          >
          > lub łyżeczka. Mam też wrażenie, że po prostu wystarcza mu moja bliskość, lubi
          > się wtulić w mamę kiedy jest lulany w chuście. Jest wtedy bardzo spokojny. A
          > jak u was ze smokami?

          U nas smok z desperacją został odrzucony i moje piersi służa za mobilny
          substytut piersi. Czasami wolałabym, żeby Flora brała smoka. Co do picia, to
          moje dziecko nie zna butelki, od 7 miesiąca zna kubek-niekapek.
          >
          >
          > A właśnie, trzymajcie za nas kciuki, bo jutro idziemy na badania do szpitala, a
          >
          > w przyszłym tygodniu w piątek okaże się, czy moją kruszynkę pokroją, czy bedzie
          >
          > coś lżejszego.
          >

          Mocno trzymam kciuki! Napisz po wizycie!
        • ithilhin Re: dlaczego taki mały wybór chust? 05.02.07, 22:39
          Kajka - trzymam kciuki, bedzie dobrze!
        • ekomama Re: dlaczego taki mały wybór chust? 06.02.07, 08:40
          My wózka używamy na przydomowe spacery, bo okolica spokojna (nie dużo aut i
          zielono).
          Na miasto jednak zawsze w chuście, w podróż, na dalsze przechadzki również,
          ogólnie wszędzie indziej w chuście.


          Co do smoka: nie mamy go z zalożenia. Nie chcielismy miec dzieciaka z buzia
          wciaz schwowana za smokiem. Poza tym, jak sobie poczytalismy w pewnej ksiazce (o
          tym na mojej stronie "Placz dziecka"), smoczek to taki "morda w kubel nie
          bulgotać". Wolimy wysluchac naszego szkraba, jesli placze, a jak chce zaspokoi
          potrzebe ssania, to ma mamy piers, z czego szczegolnie korzysta (albo naduzywa
          jakby powiedzili niektorzy "specjalisci od dzieci") w nocy.

          Kciuka tez nie ssie, choc palce akt ma czesto w pyszczku.
        • visenna2 :/ 06.02.07, 10:34
          Zuzia ssie smoczka i bardzo to lubi.
          Jestem mama chustową i też zapycham dzoba smokiem. Czasem na spacerze, kiedy
          Zuza się denerwuje w wózku. Wiem, kiedy mogę ją uspokoić smoczkiem a kiedy
          wystarczy coś innego. Być moze dla osoby postronnej wygląda to właśnie tak jak
          opisałaś.
          Czasem - o zgrozo - daję smoka nawet w chuście, zeby szybciej zasnęła...


          Tak, jestem gorszą matką bo parkuję moje dziecko przed tv (lubi ulicę
          sezamkową), daję smoczka ("morda w kubeł"), nie karmię piersią, nie używam
          pieluch tetrowych, każę jej spać w łożeczku, szczepię skojarzonymi (nie bacząc
          na zgrożenie autyzmem, zatruciem rtęcią i setkę innych nieszczęść), nie
          wysadzam na nocnik bo mi się nie chce, zamiast śpiewać piosenki, czytać
          książeczki i lepić z modeliny daję jej grające zabawki fiszerszajsa...
          I jeszcze parę innych rzeczy.

          Dużo zdrowia dla Młodego:)

          • ekomama Re: :/ 06.02.07, 12:02
            Nie ma w tym żadnego wartościowania. Nie chcialam powiedziec, ze mamy ktore daja
            smoki to zle, a te co nie daja sa dobre. Te co chusty to dobre, a te co wozki to
            zle... to nie ma sensu.

            Kazde znajduje swoj sposob na zrozumienie i wychowanie swojego dziecka. Dla
            niektorych pieluchowanie w material to zacofanie. A jeszcze gorszym zacofaniem
            zakladania naszyjnika z bursztynow, bo wierze ze ulatwia mu to zabkowanie. I
            znaczy ze jestem gorsza mama?

            Fakt, mam odczucie odczucie, iz dawanie smoka to "morda w kubel nie bulgotac".
            Moze powiedzenie zbyt ostre, ale co mam zrobic, ze tak wowczas czuje. Fakt, ze
            pare rzeczy, ktore wymienilas, ja bede sie starala unikac. I tyle. Gdyż moja
            wizja matkowania jest inna.

            I absolutnie nie mysle w tym momencie "O, to gorsza matka!". Jednym kto ma prawo
            to oceniać, to wlasne dziecko.

            Jesli urazilam, to przepraszam.
            • visenna2 ok 06.02.07, 12:24
              W porządku:)
              Jeśli chodzi o te nieszczęsne smoczki - ssanie uspokaja:) Jesli nie umiem w
              żaden inny sposób uspokoić podenerwowanego dziecka - daję smoczka. Bo dla mnie
              patrzenie na zdenerwowane, płaczące dziecko to katorga i zależy mi żeby jej
              było dobrze, bo jak jej jest źle to mnie też:). Ja sama jestem nerwowa i nie
              umiem wtedy zachować spokoju. A Zuzia ma tak, ze jeśli nie uda się jej uspokoić
              w pierwszej fazie płaczu, to wpada w histerię i zaczyna wymiotować. Taki typ.


              "Fakt, mam odczucie odczucie, iz dawanie smoka to "morda w kubel nie bulgotac"."

              Ja mam zupełnie inne odczucia:) raczej "chcę ci pomóc się uspokoić". Dając jej
              smoczka nie mam złych intencji i nie oznacza to lekceważenia mojej corki i jej
              potrzeb oraz chęci "wyłączenia głośności;)".
              Dlatego zrobiło mi się przykro jak przeczytałam to "morda w kubeł".
              I tyle.
              • abiela Re: ok 06.02.07, 13:59
                visenna2 napisała:

                >
                > Ja mam zupełnie inne odczucia:) raczej "chcę ci pomóc się uspokoić". Dając jej
                > smoczka nie mam złych intencji i nie oznacza to lekceważenia mojej corki i jej
                >
                > potrzeb oraz chęci "wyłączenia głośności;)".
                > Dlatego zrobiło mi się przykro jak przeczytałam to "morda w kubeł".
                > I tyle.
                >

                Visenno, bo to pewnie tak jest, jak z każdą inną rzecza, że można jej nadużywacć
                albo zachować umiar. Jeśli podajesz smoka, żebyd ziecku pomóc się uspokoic to co
                innego, niż matki, które zapychają dziecko smokiem przy każdej okazji, żeby mieć
                święty spokój.
                Ja czasami sobie bym życzyła, żeby Flora wzięła smoka, np. gdy 2 godziny wisiała
                na piersi i nadal nnie potrafiła zasnąć, ale cóż....
          • marta_nie_martka Re: :/ 06.02.07, 15:46
            Ja się mogę podpisać niemal pod każdym zdaniem visenny :) tyle, że moje dzieci
            oglądają tubisie, a Ignaś nie ma smoka, a pustą butelkę. Karmiłam dzieci
            piresią - pierwsze przez rok, a drugie 10 msc. I mogłabym długo pisać o tym co
            robilam, a czego nie.

            Nie zgadzam się, że są tylko dwie wizje macierzyństwa, na dwóch biegunach. Nie
            lubię uogólnień. Mam przyjaciółkę, jest niesamowitą mamą, zostawiła pracę, żeby
            być z dziećmi w domu. Rozwija ich wszystkie zmysły, uczy piosenek, wierszyków,
            malują, lepią, rysują, czytają, tańczą, chodzą na długie spacery, razem gotują,
            itd. A jednocześnie obaj chłopcy mieli smoki, mieli tylko wózki, i nie
            przekonałam jej do chust. Codziennie oglądają też bajki w TV, przez całe 20min.
            I na którym biegunie sie znajduje? Jest dobrą, idealną mamą, czy też to ta
            inna, gorsza wizja macierzyństwa.

            Każdy zna takie przykłady. Nie znam natomiast mamy, która zapycha dziecko
            smokiem. I na podstawie krótkiej obserwacji na placu zabaw, nie wydałabym
            takiego sądu, i nie uogólniłabym na wszystkie mamy korzystające ze smoków.

            Czy jest jakiś idealny model macierzyństwa? I czy przedmiot - smok, chusta,
            wózek, są aż tak istotnę? Lubie chusty, ale dla mnie nie jest to "idea", dla
            mnie to tylko przedmioty, które mi pomagają. Nie pomagają być dobrą mamą, bo
            jestem dobrą mamą i bez chust, pomagają mi sprawniej się przemieszczać
            wykonywać codzienne czynności. Podobnie jest ze smokiem czy butelką.
            • abiela Re: :/ 06.02.07, 15:51
              marta_nie_martka napisała:

              Jest dobrą, idealną mamą, czy też to ta
              > inna, gorsza wizja macierzyństwa.
              >

              Ale nikt tu nie wartościował gorsza czy lepsza. To już nadinterpretacja. Każdy
              robi jak uważa, dla jednego posadzenie dziecka przed tv będzie zbrodnią, a dla
              innego podanie smoka. Każde dziecko inne, inne warunki, inna matka.
              • visenna2 Re: :/ 06.02.07, 16:10
                " Ale nikt tu nie wartościował gorsza czy lepsza"

                Nie wprost:)
                • ekomama Re: :/ 06.02.07, 17:38
                  Być może Cię (Was)nie przekonam, ale daleka bylam od wartosciowania. Jest mi to
                  obojetne czy ktos daje smoczek tylko dla uspokojenie czy dla "zakneblowania" jak
                  ktos powiedzial. Jedyne co się dla mnie liczy to to, ze my nie mielismy na to
                  ochoty, to to jakie we mnie wywoluje to uczucia, a również argumenty, ktore
                  znalazlam i ktore mnie przekonaly - smoczek hamulcem emocji, nie moge sie
                  wypowiedziec (czytaj wykrzyczec, wyplakac, kiedy mam na to ochote). Kropka.

                  I jeszcze raz: owszem wg mnie moze byc to gorsze czy lepsze dla mojego syna. Ale
                  nie czyni to gorsza czy lepsza inna mame.
                  • visenna2 rozumiem 06.02.07, 18:07
                    "argumenty, ktore
                    > znalazlam i ktore mnie przekonaly - smoczek hamulcem emocji, nie moge sie
                    > wypowiedziec (czytaj wykrzyczec, wyplakac, kiedy mam na to ochote). "

                    Nie przyklejam smoczka plastrem, jak Zuzia go nie chce (potrzebuje czegoś
                    innego) to wypluwa/odrzuca.

                    Poza tym hamowanie emocji jest jak najbardziej wskazane, zarówno w dzieciństwie
                    jak i później:)
                    Kropka.
                    • ekomama Re: rozumiem 06.02.07, 18:36
                      Pewnie Ci się zdarzyla choc razy w zyciu sytuacjam kiedy emocji nie pohamowalas:
                      czy nie poczulas sie lepiej?

                      Dla dziecka czesto placz jest jedynym sposobem na odstresowanie sie (osteopaci
                      na przyklad posluguja sie wlasnie placzem dziecka, aby odblokowac pewne strefy -
                      choc moze osteopatia nie jest tu dobrym argumentem, bo wiele srodowisk nie
                      uznaje jej jako metody leczenia).

                      Ponadto dziecko do mniej wiecej wieku 8 lat pozostaje bardzo egocentryczne,
                      wiele sytuacji wiec frustruje je. Nie zawsze potrafi wyjasnic o co mu chodzi, co
                      jest przyczyna frustracji czy placzu. Sam placz staje sie wowczas terapia,
                      uwolnieniem emocji.

                      Mysle, ze dorosli powinni umiec kontrolowac swoje emocje, ale nie hamowac ich.
                      Jest wiele sposobow na ich wyrazanie. Czy dzieci powinny je hamowac? Czy
                      powinimy ich tego uczyc? Czy nie buduje to istot zamknietych w sobie?

                      Nasz Joas od czasu do czasu "wpada" w atak placzu. Dlaczego? Trudno sie
                      dowiedziec obecnie, no nie mowi. Trzymamy go na rekach i pozwalamy sie wyplakac.
                      Nie za kazdym razem udaje nam sie dotrwac do konca. Czasami stosujemy nasz
                      smoczek, czyli piers.

                      Temat placzu i zlosci dzieci jest fascynujacy. Ale znowu kazdy musi znalezc i
                      przekonac sie do swojej metody.
                      • visenna2 Re: rozumiem 06.02.07, 18:40
                        Częsciowo się z tobą zgadzam:)
                      • visenna2 Re: rozumiem 06.02.07, 18:53
                        "Pewnie Ci się zdarzyla choc razy w zyciu sytuacjam kiedy emocji nie pohamowalas
                        > :
                        > czy nie poczulas sie lepiej?"

                        Zdarzyła się, ale nie poczułam się lepiej, tylko gorzej. Nieumiejętność
                        powściągania emocji uważam za poważną wadę charakteru.

                        "Mysle, ze dorosli powinni umiec kontrolowac swoje emocje, ale nie hamowac ich.
                        > Jest wiele sposobow na ich wyrazanie. Czy dzieci powinny je hamowac? Czy
                        > powinimy ich tego uczyc? Czy nie buduje to istot zamknietych w sobie?"

                        Nie uważam ze zamknięcie w sobie jest złe. A dzieci powinny sie uczyć hamować
                        emocje/wyrażać je w sposób akceptowany przez otoczenie.

                        "Nasz Joas od czasu do czasu "wpada" w atak placzu. Dlaczego? Trudno sie
                        > dowiedziec obecnie, no nie mowi. Trzymamy go na rekach i pozwalamy sie
                        wyplakac"

                        Tu się nie zgadzam. Dla mnie płacz niemowlęcia jest informacją: "czegoś mi
                        potrzeba". I nie wierzę w to że dziecko "musi się wypłakać" w obecności
                        rodziców czy bez. Tak samo jak nie wierzę w to że niemowlaki "terroryzują"
                        matki płaczem:)

                        "Ponadto dziecko do mniej wiecej wieku 8 lat pozostaje bardzo egocentryczne,
                        > wiele sytuacji wiec frustruje je. Nie zawsze potrafi wyjasnic o co mu chodzi,
                        c
                        > o
                        > jest przyczyna frustracji czy placzu. Sam placz staje sie wowczas terapia,
                        > uwolnieniem emocji."
                        Tak ale to raczej starsze dzieci. Widzę takie sceny w sklepie - dzieci
                        wyrażające swoje emocje poprzez wrzask, płacz, szarpanie się z matką i rzucanie
                        się na podłogę. Być moze dziecko czuje się lepiej kiedy swoją frustrację
                        wykrzyczy, ale za to wszyscy naokoło czują się gorzej:)

                        "Temat placzu i zlosci dzieci jest fascynujacy. Ale znowu kazdy musi znalezc i
                        > przekonac sie do swojej metody."

                        O, i tu się zgadzam bez zastrzeżeń:D
                        • abiela Re: rozumiem 06.02.07, 20:06
                          Ja sie przychylam do zdania ekomamy. Jednak trudno mi pozwalać się dziecku
                          wypłakiwac, choć trafiłam na mało płaczący egzempalrz i staram się odgadnąć
                          przycyzne niezadowolenia.
                          Ale nie zgadzam się, że niemowlę powinno uczyć się hamowac emocje. To jedyny
                          jego sposób komunikowania się ze światem. Z resztą sama wolę ludzi, którzy
                          potrafia okazywac emocję, niż osoby zamknięte w sobie. No ale to moja wizja świata:)
                          • visenna2 Re: rozumiem 06.02.07, 20:12
                            "Ale nie zgadzam się, że niemowlę powinno uczyć się hamowac emocje"

                            No pewnie ze niemowlę nie:) Oczywiście że płacz to jedyny sposób komunikacji.
                            Ale ja odróżniam płacz niemowlęcia, oznaczający potrzebę, od płaczu np
                            półtoraroczniaka, ktoremu nie podoba się ze mama nie kupiła zabawki. W
                            pierwszym przypadku nie ma mowy o emocjach, jest swoisty "język", którym
                            dziecko komunikuje nam, że należy się nim zając.
                            Chodzi mi o naukę opanowywania emocji u dzieci ktore już coś rozumieją i można
                            im wytłumaczyć choćby w uproszczeniu zasady współżycia społecznego:)
                      • kraxa przepraszm ekomamo 06.02.07, 21:06
                        ale czy podanie dziecku piersi, czyli pokrmu w chwili kiedy m ochote "wyrazic
                        sowje emocje" nie jest jak zapchanie dziob parowka;-)))?
                        • ekomama Re: przepraszm ekomamo 07.02.07, 08:39
                          Napisalam przeciez, z to taki nasz smoczek... z wszelkimi intrerpretacjami
                          mozliwymi dalej
            • visenna2 Marta 06.02.07, 16:11
              No i jak zwykle bardzo trafnie powiedziałaś to czego ja nie umiałam wyrazić:D
          • kraxa brwo visenna!!! 06.02.07, 21:01
            wypowiedzialas glosno to, co mnie na tym forum uderzylo- chociaz tylko czytam.
            Wozki sa be, bby bjorn to synonim lucyfera niemalze, wylacznie cyc, wspolne
            spanie- ok, tylko co z mamami, ktore musza chodzic do prcy, tzn. wysypic sie a
            nie spedzac pol nocy z dzieciem wiszacym u cyca??? Nie mowie o sobie- bo primo:
            moj synek jest jeszcze malutki, wiec ja sie nigdzie z dmu nie wybierm,
            secundo:krmie piersia wylacznie, ale daje smoka. Latwo powiedziec, ze to "morda
            w kubel" ale chyba komus, kto nie mial dziecka z kolka, i nie wie co to znaczy
            nie przespac ni jednej nocy przez kilka tygodni ;-((( I nie wierze w te
            zpewnienia, ze to nie bylo wartosciujace- bylo jak cholera. My fajne chustowe
            mamy robimy to i to, a reszta to swolocz, co dzieciom kaze nogami chodniki
            zamiatac- wrrr. wozki tez sa rozne- moj synek kurat w wozku i n spcerch sie
            uspokaja, a gondolka uratowala nas przed odwiezieniem do Tworek kiedy nie chcil
            spac w lozeczku. Z nami niestety nie mogl, bo po karmieniu zwrcal wszystko- za
            miekki materac njwyrazniej, i pod naszym ciezarem kulal sie po calym lozku ;-)
            Mam rowniez pytanie do ortodoksyjnie chustowych mam- co robicie z dzieckiem w
            wieku 7 tygdni, kiedy chcecie wyprsowac fure prania- wkladacie do custy z
            przodu???Bo z tylu nie mozna takiego malca, wozek jest be, a lezczek,
            szczegolnie bb to juz wiadomo zbrodni przeciwko ludzkosci??? Co robicie?
            • abiela Re: brwo visenna!!! 06.02.07, 21:29
              kraxa napisała:


              > Mam rowniez pytanie do ortodoksyjnie chustowych mam- co robicie z dzieckiem w
              > wieku 7 tygdni, kiedy chcecie wyprsowac fure prania- wkladacie do custy z
              > przodu???Bo z tylu nie mozna takiego malca, wozek jest be, a lezczek,
              > szczegolnie bb to juz wiadomo zbrodni przeciwko ludzkosci??? Co robicie?

              Kładłam na grubej macie na podłodze.
              Wiesz kraxa nie sądzę, żeby prowadzone tutaj dyskusje były prowadzone takim
              tonem, w jaki Ty uderzyłaś. Nikt chyba nie wypowiadał się w wszechwiedząco, nikt
              nie krytykował wszystkich zachowań. Oczywistym jest, że każde zachowanie matki
              trzeba oceniać wobec konkretnej sytuacji. I tak odczytywałam dotychczasowe
              posty. Dlaczego na forum o chustach mamy się zachwycać nad ewidentnie szkodliwym
              i cholernie drogim babybjornem na przykład??
              Uważam, że albo źle odczytałaś intencje piszących, albo niepotrzebnie odniosłaś
              je do siebie. Więcej luzu!
              Pozdrawiam.
              • ithilhin Re: brwo visenna!!! 06.02.07, 21:45
                zgadzam sie z Abiela :-)
                to, ze ktos napisal, ze wozka nie bedzie uzywal to nie znaczy, ze potepia tych
                co uzywaja.
                napislabym wiecej ale mnie glowa dzis boli.
              • kraxa alez j tego luzu malo na tym forum dostrzegam 06.02.07, 21:45
                Wlasnie- tylko jedna opcja, niestety. Co do grubej mty na podlodze- dziecko
                moje nie chce lezec poza spaniem, chce WIDZIEC!!! I niekoniecznie moje buty,
                czy nogi deski do prasowania. Wiec wtedy go wkldam w wozek ( mam taki w ktorym
                jest wysoooooooko) i problem z glowy. Na chwile oczywiscie, bo zaraz i tak
                zacznie plakac ;-DDD
                • ithilhin Re: alez j tego luzu malo na tym forum dostrzegam 06.02.07, 21:49
                  prosze bardzo wiecej opcji: worek sako, hamaczek z chusty, a jak dziecko chce
                  byc przy mamie i widziec to olewam prasowanie :-P
                  • guruburu Re: alez j tego luzu malo na tym forum dostrzegam 06.02.07, 22:20
                    Ithilhin - używasz worka sako? Dostaniesz bana!!! Nie wiesz, jak to osłabia więź
                    matka - dziecko?! I Ty śmiesz pisywać na forum o chustach ;PPP
                    • ithilhin doigralam sie w konu :-P 06.02.07, 22:43
                      Guru - wiedzialam, wiedzialam, ze jak sie przyznam to kaplyca :-D

                      a w ogole to worek sako zanabylam jak zaczelam miec w perspektywie ciaze lezaca.
                      a potem pomyslalam, ze zamiast lezaczka go wykorzystam, oszczedna jestem.

                      a w ogole to taK: mam w domu wanne, mam worek sako, mam drazek w futrynie i
                      chuste - jak myslicie moge w domu rodzic?????
                      he he, zartowalam, moja panikarska natura pewnie pogna mnie do szpitala przy
                      pierwszym regularnym skurczu a tam zblazowana polozna powie: "kobito, trzecie
                      dziecko i gnasz do szpitala z byle czym?"

                      ...
                      znowu mam glupawke help me
                      • ithilhin Re: doigralam sie w konu :-P 06.02.07, 22:45
                        znaczy sie "w koncu" mialo byc
                      • guruburu Re: doigralam sie w konu :-P 06.02.07, 22:45
                        A ja sobie ide sama dac bana, bo sobie wlasnie przypomnialam, ze moje dziecko ma
                        fioła na punkcie niedawno kupionego trojkolowego roweru!
                      • abiela Re: doigralam sie w konu :-P 06.02.07, 22:48
                        ithilhin napisała:

                        > a w ogole to taK: mam w domu wanne, mam worek sako, mam drazek w futrynie i
                        > chuste - jak myslicie moge w domu rodzic?????

                        A gorącą wo∂e i prześcieradła masz? :)))
                        • ithilhin Re: doigralam sie w konu :-P 06.02.07, 22:52
                          abiela napisała:
                          >
                          > A gorącą wo∂e i prześcieradła masz? :)))

                          mam mam ino cebrzyk jeszcze dokupie :-D
                          • guruburu Re: doigralam sie w konu :-P 06.02.07, 22:57
                            A swoja droga - to nie boisz sie, ze wlasnie do szpitala nie zdarzysz? Moja
                            znajoma swoje trzecie dziecko prawie w kinie urodziła :).
                            • ithilhin Re: doigralam sie w konu :-P 06.02.07, 23:02
                              guruburu napisała:

                              > A swoja droga - to nie boisz sie, ze wlasnie do szpitala nie zdarzysz? Moja
                              > znajoma swoje trzecie dziecko prawie w kinie urodziła :).


                              ratunku!!!!!! Guru mnie straszy! buuuuuuuuuu
                              :-D
                              pewnie, ze sie boje, stad moja glupawka.
                              • visenna2 A mogę Cię jeszcze postraszyć? 07.02.07, 09:25
                                Znajoma znajomej mieszkająca na głębokich przedmieściach urodziła w samochodzie
                                na tylnym siedzeniu, bo jadąc do szpitala do centrum stanęli w korku:))))
                                Pępowinę podwiązali sznurowadłem:D Do szpitala dojechali już po wszystkim:)
                • mamalina malo luzu, to wyluzujmy 06.02.07, 21:54
                  Krakso, ale sie zdenerwowalas...
                  ekomamy "morda w kubel" mnie też zaskoczyla, bo na zdjeciach wygladala tak
                  spokojnie... ;-) i o ile w niektórych przypadkach się zgodzić mogę, mam
                  wrażenie, że był to początek (niepotrzebnie?) rozgorzałej dyskusji

                  ogólnie myślę, że jest tu troche tendencja "jakie my jestesmy fajne, bo nie
                  maintreamowe"
                  ale ja bym jednak była za opcją "forum łagodne"
                  jak się będę chciała pokłócić, pójdę na forum polityczne - no i już za miesiąc
                  na Manifę OBOWIĄZKOWO :P

                  moja historia jest prosta: córka smoczek odrzuciła, nosiliśmy ją w snugglim
                  twarzą do świata - wstydzę się do dziś
                  syn, chustowy bardzo, noszony "jak trzeba",tak się kiedyś rozsmakował w smoku,
                  że miałam kłopoty z piersiami i odstawiłam smoka...

                  może zacznijmy rozmowę po kilku głębszych... ODDECHACH od początku?
                  może jakaś mantra, że jak uszanuję poglądy innych, oni uszanują i moje
                  sama nie wiem...

                  zdrowia życzę i tym, co zdrowi, i tym, co się po rentgenach na drodze do zdrowia
                  tułają!!!
                  • abiela Re: malo luzu, to wyluzujmy 06.02.07, 22:42
                    mamalina napisała:

                    > ale ja bym jednak była za opcją "forum łagodne"
                    > jak się będę chciała pokłócić, pójdę na forum polityczne - no i już za miesiąc
                    > na Manifę OBOWIĄZKOWO :P
                    >

                    Święte słowa!
                    • kraxa a jesli ja dajmy na to 06.02.07, 22:44
                      Wyrazam swoje emocja w sposob nieskrepowany i powiedzmy "nie zawsze
                      lagodny" ??? Myslalam, ze ta cecha to zaleta ;-DDD
                • abiela Re: alez j tego luzu malo na tym forum dostrzegam 06.02.07, 22:41
                  IMO uogólniasz, sama pisałam, że używam i wóxka i chusty na przykład. A nawet
                  choćbny była jedna opcja, przecież to forum chustowe!

                  A ile razy kładłaś dotąd dziecko na podłodze?
                  • kraxa czesto klade- do zabawy 06.02.07, 22:47
                    ale nie prasuje w tym pokoju, w ktorym Edek sie bawi, i jakos obwia sie stac nd
                    nim z zelazkiem zreszta nwet jak sie bwi to musi miec mnie w zasiegu wzroku. Ja
                    nie "tworze bytow"- ta sprawa z prsowaniem jest realna- nie wiem jak ten
                    problem rozwiazac inaczej niz poprzez wlozenie do wozu, w ktorym jest niemal na
                    wysokosci moic piersi wiec nie musi wyciagac glowki, zeby na mnie popatrzec
                    • abiela Re: czesto klade- do zabawy 06.02.07, 22:51
                      No ale nie jarzę, nie moźesz maty przenieść tam gdzie prasujesz, położyć tak,
                      żeby Cie Edek (super imię!) widział i prasując gadać i śpiewać do niego?

                      Każde dziecko chce widzieć, ale można mu tak zorganizowac przstrzeń, żeby leżało
                      na macie na ziemi również - to bardzo zdrowe dla rozwoju motorycznego!!
            • guruburu Kraxa 06.02.07, 22:12
              BBjorn to nie wynonim lucyfera, bo jesli ktos to kupuje (lub inne nosidlo tego
              typu) to znaczy, ze chce nosic swoje dziecko i ma taka potrzebe. Tylko możliwe,
              ze nie zna alternatywy, która może być lepsza. Istnieja badania, wskazujace na
              szkodliwość nosidel typu BB. Możesz się z nimi nie zgadzac, bo niejedno dziecko
              przeżyło i jest zdrowe, ale pomyśl o praktyczności. Za cene BB możesz kupic
              chuste lub miekkie nosidlo, ktore nie tylko bedzie towarzyszyc dziecku i
              rodzicom przez 2-3 lata, ale bedzie wygodne przez caly ten czas i mozna ich
              uzywac w wielu pozycjach. Nosilas np. 12 kg dziecko w BB? Wygodnie? 6-9
              miesieczne dziecko ( aniektore - czytaj duze, wczesniej) wystaje juz z BB tak
              duzo, ze trzeba je podtrzymywac lub czyms podwiazac, kiedy zasnie.
    • kajkasz1 Re: dlaczego taki mały wybór chust? 06.02.07, 16:13
      No i wywołałm "wilka z lasu"...

      A ja tylko myślałam o tych mamach, które z założenia kneblują dziobki swoim
      pociechom non stop. Bo nie wiem w czym potrzebny smoczek dzdzi, która z
      uśmiechem na pychu ogląda właśnie kamienie w murze? No w czym?

      Sama do świętych nie należę, bo mój pierworodny nie dość, że smoczek miał, to
      miał go stanowczo za długo, z pieluchami sam rozstał się w wieku ok 3 lat, a
      kolekcja jego filmów na DVD i video jest większa niż nasza. Tak więc smoczkową
      mądrość zawdzięczam nie własnym talentom wychowawczym, a "rozsądkowi" mojego
      szkrabka.

      Bo ja tak w ogóle nie jestem przeciwko smoczkowi jako formie uspokojenia, a
      tylko kneblowania.

      A tak w ogóle to jakoś przeżyliśmy dzisiaj badania, ale mam kilka siwych włosów
      więcej. Nie dość, że bolesne cewnikowanie (maluszek ma zwężony napletek),
      długie leżenie z pełnym kontrastu pęcherzem pod RTG-nem, to jeszcze bardzo
      rozmowni i "kompetentni" lekarze. Bo na personel pomocniczy to nie mogę
      narzekać. Mili byli i wyrozumiali, bardzo pomocni. Co nie zmienia faktu, że
      wolałabym, żeby to mnie badali, a nie moją kruszynkę.

      Ale lulałam małego w chuście i wszyscy byli "rozanieleni" - on spokojniejszy,
      usnął mi w niej upłakany na dwie godziny.
      A z reakcji pielęgniarek wnoszę, że jednak zdarzają się w moim
      mieście "chustowe" mamy. Tak trzymać.
      • visenna2 Re: dlaczego taki mały wybór chust? 06.02.07, 16:21
        Boże, biedulek. Tak mi go żal.
        • kajkasz1 Re: dlaczego taki mały wybór chust? 06.02.07, 16:35
          A, jeszcze jedno, DZIĘKI WIELKIE ZA SŁOWA POCIECHY I OTUCHY. Nawet nie wiecie,
          jakie to dla mnie ważne. No i znowu ryczę...
          • abiela Re: dlaczego taki mały wybór chust? 06.02.07, 18:34
            Biedny maluch:( A jaki wynik badania?
        • guruburu Visenna2 06.02.07, 21:02
          Jest wielka róznica między dzieckiem, które jest karmione piersią a butelką -
          jeśli chodzi o smoczek. To pierwsze można wychowac bez smoka, jeśli się
          zaspokaja potrzebę ssania zawsze piersią. Natomiast nie wierzę, że można
          wychować bez smoczka dziecko butelkowe, chyba ze to jest jakiś suuuuper spokojny
          egzemplarz. Albo - jeśli nie ma się nic przeciwko np. ssaniu palca przez dziecko.
          Moja córka używała smoczka od 3 do 6 miesiąca - na początku sporo, potem co raz
          mniej i łatwo o nim zapomniała, jak zauważyłam, że potrzebuje go tylko do
          drzemki. W sumie pewnie by się i bez tego obyło, ale w pewnym momencie już się
          bałam dawać częściej pierś (i tak zawsze ssała często), bo non-stop słyszałam,
          jakie mam pulchne dziecko :P.
          • visenna2 otóż to 07.02.07, 09:27
            No właśnie. Bardzo dobrze powiedziane.
            Ja jakoś niechętnie patrzyłam na ssanie kciuka przez Zuzę. Wyszłam z założenia,
            że smoczek można zabrać a kciuka nie:)
            • mamalina Re: otóż to 07.02.07, 09:34
              za to kciuk sie nie zgubi po nocy i dziecko samo go sobie odnajdzie
              w miare potrzeby

              jaka komu teoria do praktyki pasuje :D
              • visenna2 tez prawda ale 07.02.07, 09:40
                Zuzia smoczka znajduje, z rzadka go wetknie gdzieś pod poduchę i zgubi, wtedy
                zaiste płacze i woła pomocy.
                Wersja hardcore:)))- można też rozsiać kilka smoczków po całym łóżewczku -
                zawsze na któregoś trafi:)))
    • kajkasz1 Re: dlaczego taki mały wybór chust? 06.02.07, 16:34
      Aha, chciałam dodać jeszcze jedno - dla mnie korzystanie z chust i karmienie
      piersią to zwykłe wygodnictwo, a nie powołanie - ja po prostu jestem szybsza i
      mobilniejsza bez wózka i butelki, co przy dwójce dzieci jest znacznie
      istotniejsze od dodawania teorii.
      A na własne oczy widziałam dwie mamusie, które kneblowały swoje uśmiechnięte
      pociechy. Mam nadzieję, że to był wyjątek.
      Zresztą, jak pisała Marta, też mogę się podpisać pod listem visenny, bo to też
      o mnie ...
      A chodziło mi ogólnie o to, że nasze lulane maluchy chyba jednak troszeczkę
      spokojniejsze od wózkowych, bo mają do nas bliżej.
      I też czasem żałuję, że nie mogę uspokoić Kubka smoczkiem.
      A w ogóle to za dużo piszę, ale nadal jestem w szoku po szpitalu. Buźka!
    • kajkasz1 Re: dlaczego taki mały wybór chust? 06.02.07, 20:14
      A ja z pierwszym zwyczajnie chciałam mieć spokój po np. 5 minutach wycia. Bo
      inaczej ja wpadałam w lekką nerwówkę, potem on i tak "w kółko Macieju". W
      rezultacie oboje nie mieliśmy spokoju. A jak dostał smoczka to się uspokoił.
      Jak go nie chciał, albo nie zwreacał uwagi to mu wyciągałam, albo sam wypluwał.

      I żyje. I jest fajnym, ciepłym i wrażliwym chłopaczkiem.

      Co do badań - to jak zwykle od naszych lekarzy nic się nie dowiedziałam, a na
      zdjęciach RTG się nie znam. W przyszły wtorek jedziemy zwiedzać stolicę od
      strony medycznej (fuj). I chyba w końcu będzie wiadomo, co i jak.

      A tak w ogóle to ten wątek, jak prawie każdy, zbacza z tematu, nie
      zauważyłyście?
    • mysia125 droga kraxo 06.02.07, 22:19

      osobiscie, bo osobiscie pijesz do mnie w dwoch tematach:

      1."szorowanie kopytami w wozku"

      Mieszkam w Niemczech, gdzie widac to, co i na np. amerykanskich ulicach - dzieci
      wozone w wozkach nawet do zerowki. Zwrocilam na to uwage podczas pierwszych
      wakacji w De pytajac sie z przerazeniem znajomych, czy tu tyle niepelnosprawnych
      dzieci. Wiec uzywam zwrotu o szorowaniu kopytami jak najbardziej swiadomie, bo
      mierzi mnie wozenie w wozku dziecka, ktore swietnie chodzi (tylko czy ma ku temu
      okazje?), za to zapiete w spacerowce wyje, kiwa sie miarowo i pije soczek z
      butelki ze smoczkiem. W sklepach dzieciak taki jest nadal pozapinany po uszy,
      nikt mu nawet nie zdejmie z glowy czapki i wyje sobie nadal przebierajac nogami
      po podlodze. Wierz mi, mam bujna wyobraznie, ale nie az tak, zeby takie widoki
      sonie kreowac. Takie obrazki mam przynajmniej raz w tygodniu, a gdy chodze po
      miescie zakupowo, to na kazdym kroku.

      Nie stawiam wozka w opozycji do chusty, bo mam i jedno i drugie. I to nie
      pojedynczo. Uwielbiam swoj wozek i gdy sie ktos pyta, jaki kupic, od razu mowie
      o swoim. Ale przyznasz, ze opisane przeze mnie przypadki sa nieco degustujace?

      2. nosidla usztywniane typu babybjoern

      Niech sobie beda popularne, drogie i trendi, nie zmienia to mojego zdania na ich
      temat. I z kazdym nowym artykulem naukowym, ktory mi wpada w rece przekonuje
      sie, ze mam racje.



      Pozdrawiam :)


      --
      Kasia & Felix 23/01/2005
      Felix for beginners
      Hoppediz? Zapytaj :)
      • kraxa no ok mysia 06.02.07, 22:30
        Twoje argumenty mnie przekonuja. ale t morda w kubel przyznje zezlila mnie jak
        jasny gwint;-( Bo co ja zrobie, ze moj maly plcze duzo, czesto, glosno i z
        malymi przerwmi. Naprwde nie olewm, nie zapycham, ale czsmi- np. przy
        przewijaniu, ktorego organicznie NIE ZNOSI, jakze inaczej moge odwrocic jego
        uage i skupic ja na czyms innym? Nie da rady podac piersi w tej sytuacji, a
        rece musze trzymc n nim "at all times" wiec...

        Co do wozenia dzeci przedszkolnych w wozku- no ok chore, le chusta w tej
        sytuacji tez sie nie przyda przeciez prawda??? Co do szkodliwosci baby bjorna-
        no wlsnie dowiedzialasm sie o tym z Waszego forum, dotad zawsze wydwalo mi sie,
        ze dopuszczenie do obrotu artykulu dla dzieci oznacza, ze jest on bezpieczny...

        Ja absolutni nie mam nic przeciwko jednym albo drugim, ale troche drazni mnie
        ta ortodoksja- i takie antagonizowanie "mamy wozkowe" kontra "chustowe". A
        wozek tez mam fjny, i co najwazniejsze moj Edek go uwielbia ;-)
        • guruburu Re: no ok mysia 06.02.07, 22:39
          Kraxa - bo dzieci placza ;)
          Moja tez nie znosila przewijania i darla sie jak prosie, a potem jej przeszlo. I
          tez duzo plakala, az do momentu, kiedy zaczela moc inaczej wyrazac swoje
          potrzeby. POza tym do dzis tez jest mala maruda i potrafi czesto brzeczec, ale
          generalnie - te dwie cechy to sa u nas rodzinne, wiec nie moge od dziecka
          niczego innego wymagać.
        • mysia125 Re: no ok mysia 06.02.07, 22:45
          > Twoje argumenty mnie przekonuja. ale t morda w kubel przyznje zezlila mnie jak
          > jasny gwint;-(

          wcale Ci sie nie dziwie, tez nie lubie tego rodzaju okreslen. Owszem, smoczek
          jest czesto naduzywany - niekoniecznie z lenistwa, czesto z niezrozumienia
          malucha. Ale kazde dziecko jest inne i ma inne potrzeby, kazdy rodzic ma inne
          warunki zaspokajania tych potrzeb i inna wrazliwosc. I niekoniecznie musi sie to
          wiazac z robieniem z dziecka centrum wszechswiata. Ja na przyklad moge sobie
          pozwolic na szalenstwa dzikie, moje dziecko spedza gros czasu ze mna, jest
          jedynakiem i swiadomie przez jakis czas jeszcze pozostanie, ma tylko dwoje
          dziadkow, ktorzy maja go tylko jednego - wymarzone pole do popisu dla ortodoksow
          ;)ale mam zdrowe podejscie i do swojego macierzynstwa i do swojego synka i nie
          przeszkadza mi to szalenie sie cieszyc z faktu, ze wlasnie przyjeli go od
          wakacji do przedszkola :)


          nie wyobrazam sobie pozostawiania dziecka, zeby sie wyplakalo. A tak np. sie
          powszechnie robilo w naszym kregu kulturowym - bo dziecko zostawiane w kolysce w
          galeziach drzew, zeby "kolysal je wiatr" plakalo tak dlugo, az sie nie nauczylo,
          ze to nie ma sensu, bo nikt sie tym nie przejmuje. Ale to byla kwestia innego
          pojmowania dzieciectwa.

          Kraxa, jak duze masz dziecie? (wiekowo) Moze chcesz cos homeopatycznego na kolki?


          p.s. ja tez stosowalam smoczek. Przez chwile, taka mlodziak mial faze rozwoju.
          Potrzebowal - dostal.

          --
          Kasia & Felix 23/01/2005
          Felix for beginners
        • abiela Re: no ok mysia 06.02.07, 22:46
          kraxa napisała:

          > Twoje argumenty mnie przekonuja. ale t morda w kubel przyznje zezlila mnie jak
          > jasny gwint;-( Bo co ja zrobie, ze moj maly plcze duzo, czesto, glosno i z
          > malymi przerwmi. Naprwde nie olewm, nie zapycham, ale czsmi- np. przy
          > przewijaniu, ktorego organicznie NIE ZNOSI, jakze inaczej moge odwrocic jego
          > uage i skupic ja na czyms innym? Nie da rady podac piersi w tej sytuacji, a
          > rece musze trzymc n nim "at all times" wiec...
          >
          A próbowałas dać do ręki jakąś "zakazaną" zabawkę? Nie wiem jakie duże jest
          Twoje dziecko...


          > Co do wozenia dzeci przedszkolnych w wozku- no ok chore, le chusta w tej
          > sytuacji tez sie nie przyda przeciez prawda??? Co do szkodliwosci baby bjorna-
          > no wlsnie dowiedzialasm sie o tym z Waszego forum, dotad zawsze wydwalo mi sie,
          >
          > ze dopuszczenie do obrotu artykulu dla dzieci oznacza, ze jest on bezpieczny...
          >

          No to niestety Ci sie źle wydawało. Śmiem zaryzykowac twierdzenie, że grubo
          ponad 50% artykułów w sklepach zawiera jakies świństwo:(
          • mysia125 abiela- masz nowe oekotesty? 06.02.07, 23:07

            Wlasnie przyszly. Mamy fajna lekture kibelkowa :)
            a za chwile na zakupach znow wybuchnie panika o TRUJACYCH WOZKACH ;)

            --
            Kasia & Felix 23/01/2005
            Felix for beginners
            • abiela Re: abiela- masz nowe oekotesty? 06.02.07, 23:14
              mysia125 napisała:

              >
              > Wlasnie przyszly. Mamy fajna lekture kibelkowa :)
              > a za chwile na zakupach znow wybuchnie panika o TRUJACYCH WOZKACH ;)
              >

              Nie mam, subskrybuję Stiftung Warentest. A co testowali???
      • abiela Re: droga kraxo 06.02.07, 22:45
        mysia125 napisała:


        > Mieszkam w Niemczech, gdzie widac to, co i na np. amerykanskich ulicach - dziec
        > i
        > wozone w wozkach nawet do zerowki. Zwrocilam na to uwage podczas pierwszych
        > wakacji w De pytajac sie z przerazeniem znajomych, czy tu tyle niepelnosprawnyc
        > h
        > dzieci. Wiec uzywam zwrotu o szorowaniu kopytami jak najbardziej swiadomie, bo
        > mierzi mnie wozenie w wozku dziecka, ktore swietnie chodzi (tylko czy ma ku tem
        > u
        > okazje?), za to zapiete w spacerowce wyje, kiwa sie miarowo i pije soczek z
        > butelki ze smoczkiem. W sklepach dzieciak taki jest nadal pozapinany po uszy,
        > nikt mu nawet nie zdejmie z glowy czapki i wyje sobie nadal przebierajac nogami
        > po podlodze. Wierz mi, mam bujna wyobraznie, ale nie az tak, zeby takie widoki
        > sonie kreowac. Takie obrazki mam przynajmniej raz w tygodniu, a gdy chodze po
        > miescie zakupowo, to na kazdym kroku.

        Ale się uśmiałam:)))))
        Przyjrzę się. Ja jeeszcze lubię dzieci trzyletnie mówiące ze smokiem w buzi:)

        >
        > Nie stawiam wozka w opozycji do chusty, bo mam i jedno i drugie. I to nie
        > pojedynczo. Uwielbiam swoj wozek i gdy sie ktos pyta, jaki kupic, od razu mowie
        > o swoim.

        A jaki masz? (Ciekawość mnie zżera)
        • mysia125 abiela ;) 06.02.07, 22:50

          > Ale się uśmiałam:)))))
          > Przyjrzę się. Ja jeeszcze lubię dzieci trzyletnie mówiące ze smokiem w buzi:)

          przez chwile bylam w szoku, ze nie zwrocilas na to uwagi. Ale ty jestes z
          Berlina, tak? A w Berlinie jest dzieci na lekarstwo!!!! Pamietam, bylismy przez
          tydzien z naszym Felixem i gdy sie szwedalam po miescie uwazalam za szczescie
          spotkanie mamy z wozkiem ;) no, chyba ze dzietnosc skoczyla od zeszlego wrzesnia ;)

          smoki tez lubie :) i to, ze w przedszkolu bez mrugniecia okiem przyjmuja pampersy ;)

          > A jaki masz? (Ciekawość mnie zżera)

          no jak to jaki? nie wiesz, ze mysie125 sponsoruje Quinny? za reklame robiona
          Quinny Buzz ( i Quinny Zapp)?
          ;))))))

          booskie sa :)
          i jakie skladalne :)

          --
          Kasia & Felix 23/01/2005
          Felix for beginners
          • abiela Re: abiela ;) 06.02.07, 22:58
            mysia125 napisała:

            >
            > przez chwile bylam w szoku, ze nie zwrocilas na to uwagi. Ale ty jestes z
            > Berlina, tak? A w Berlinie jest dzieci na lekarstwo!!!! Pamietam, bylismy przez
            > tydzien z naszym Felixem i gdy sie szwedalam po miescie uwazalam za szczescie
            > spotkanie mamy z wozkiem ;) no, chyba ze dzietnosc skoczyla od zeszlego wrzesni
            > a ;)

            Wiesz co, mnie się wydaje dużo, bo jak byłam w ciąży to widziałam same kobiety w
            ciąży, a teraz z dzieckiem, widzę same z dziećmi. A tak na serio, nie mam
            porównania.

            >
            > smoki tez lubie :) i to, ze w przedszkolu bez mrugniecia okiem przyjmuja pamper
            > sy ;)
            >
            A ja byłam w szoku jak się dowiedziałam, że w Polsce dzieci muszą być
            odpameprsowane i basta. I nie rozumiałam rozpaczająych mam, których dwulatki
            jesczce sikały w pieluchy.


            > no jak to jaki? nie wiesz, ze mysie125 sponsoruje Quinny? za reklame robiona
            > Quinny Buzz ( i Quinny Zapp)?
            > ;))))))
            >
            > booskie sa :)
            > i jakie skladalne :)
            >

            Ale quinny ciężki :PPPP
            Ja mam bugaboo cameleon:) pomarańczowo-czerwony :)
            • mysia125 abiela, nie bawie sie z toba!!! 06.02.07, 23:05
              > Ale quinny ciężki :PPPP

              gdzie? chyba w uszach :)
              a juz zapp szczegolnie ;)

              > Ja mam bugaboo cameleon:) pomarańczowo-czerwony :)

              a fuuujj ! tak jak WSZYSCY ?!? i do tego w sam raz na poziomie rur wydechowych?
              ;)))
              my best friend ma bugaboo, wiec sobie porownywalysmy. Jej jest o bieznik w
              oponie wezszy, za to moj sie definitywnie lepiej sklada. I w zyciu nie powiesz
              mi, ze bugga jest lzejszy. Nie mowiac o pozycji spalnej starszaka w spacerowce ;)

              co ja gadam, przeciez JA SIE Z TOBA NIE BAWIE !!!!!

              ;)
              --
              Kasia & Felix 23/01/2005
              Felix for beginners
              • abiela Re: abiela, nie bawie sie z toba!!! 06.02.07, 23:13
                mysia125 napisała:

                > > Ale quinny ciężki :PPPP
                >
                > gdzie? chyba w uszach :)
                > a juz zapp szczegolnie ;)

                No zapp nie, ale to inna klasa wózka. Ale ten z gondolą ciężki! I nie ma 4 kółek!:P


                > a fuuujj ! tak jak WSZYSCY ?!? i do tego w sam raz na poziomie rur wydechowych?
                > ;)))

                Jeszcze nie spotkałam ani razu pomarańczowo-czerwonego!! A na Kudammie
                faktycznie bgb króluje. Cameleon jest wyższy od froga i powyżej rur :PPP Nie
                doinformowana pani :P No i ja mieszkam w Naturschutzgebiet, hihi!

                > my best friend ma bugaboo, wiec sobie porownywalysmy. Jej jest o bieznik w
                > oponie wezszy, za to moj sie definitywnie lepiej sklada. I w zyciu nie powiesz
                > mi, ze bugga jest lzejszy. Nie mowiac o pozycji spalnej starszaka w spacerowce
                > ;)

                A co Ci w tej pozycji nie pasi? Flor auwielbia spać w wozie! Nie iwem dokłądnie
                jak się quinny składa, ale wierzę, że pewnie lepiej:) U mnie składa mąż jak
                trzeba, ale generlanie nie składamy, bo w Touranie mieści się nie złoźony:))):PPPPP

                > co ja gadam, przeciez JA SIE Z TOBA NIE BAWIE !!!!!
                >
                Eeee tam, oba sa made in Nederland:))))))
      • visenna2 dżizassss 07.02.07, 09:05
        "za to zapiete w spacerowce wyje, kiwa sie miarowo i pije soczek z
        > butelki ze smoczkiem."

        Parsknęłam śmiechem na ten opis, chociaz to raczej smutne jest...


        "W sklepach dzieciak taki jest nadal pozapinany po uszy,
        > nikt mu nawet nie zdejmie z glowy czapki i wyje sobie nadal przebierajac
        nogami
        > po podlodze."

        O, u nas w sklepie osiedlowym jest identycznie, z wyjątkiem przebierania nogami
        po podłodze:)))
        • mamalina Re: dżizassss 07.02.07, 09:13
          1/ w Berlinie tyyyle wozkow, wiekszosc bgb
          2/ w Oslo mnie kiedys uderzylo, ze przedszkola na spacer jezdza wozkami - - po 4
          dziatek w jednym wozie, ekstra widok
          3/ w naszej parafialnej ikejce widzialam taka sekwencje wydarzen: dziecko tak na
          oko >2 lata w zapietej kurtce itd., matka krzyczy "nie biegaj, nie skacz, nie
          marudz" i jeszcze pare NIE, potem dziecko jednak biega, skacze, marudzi, zostaje
          sila spacyfikowane i w nastepnej odslonie jest juz spokojne i ze smokiem w
          paszczy...
          to nie jest moj wymarzony model macierzynstwa
          choc jakbym sie sama sobie przyjrzala w paru kluczowych momentach, nie bylabym
          moim modelem matki ;-) zalezy w ktorym momencie oko sie przylozy, czasem mi
          niezle idzie
          4/ luz kladzenia dziecka na kocu
          • mamalina Re: dżizassss 07.02.07, 09:18
            (syn mi wyslal za wczesnie)
            4/ luz kladzenia na kocu, macie czy innej podlodze uzyskalam dopiero przy
            drugim potomku, zwlaszcza ze dziecko "wynoszone" w chuscie mialo zwiekszona chec
            pobycia sam na sam ze soba i w poziomie

            nieustajaco pozdrawiam
            gleboko odetchnięta
            mamalina

            ps. ilthilin, nie zamartwiaj sie, moja siostra zdazyla z trzecim do szpitala,
            nie odeslali jej i nawet sie na fajna polozna zalapala! moze byc i tak, choc
            wizja z chusta, drazkiem i cebrzykiem tez fajowa :D












          • abiela Re: dżizassss 07.02.07, 13:32
            mamalina napisała:

            > 1/ w Berlinie tyyyle wozkow, wiekszosc bgb

            Zalezy w jakiej dzielnicy :P

            > 2/ w Oslo mnie kiedys uderzylo, ze przedszkola na spacer jezdza wozkami - - po
            > 4
            > dziatek w jednym wozie, ekstra widok

            Tu też tak, ostatnio w Ikejce 2 Tagesmutterki były dwoma wozami: jeden
            czteroosobowy, a drugi trzyosobowy.
    • kajkasz1 Bombowa!!!! dyskusja 06.02.07, 22:46
      Ale się odstresowałam czytając te posty.
      To jeden z najciekawszych wątków.
      Dla mnie bomba.
      A teraz przyznajcie się, czy te które używają wózków też mają na ich punkcie
      hoopla, tak jak na punkcie chust?
      Bo ja tak, szkoda tylko, że wózki takie drogie ... I nieszkanie takie małe ...
      A w ogóle to ile trzeba mieć sztuk dzieci, żeby się poczuć chuściarsko i
      wózkowo zaspokojonym???
      • abiela Re: Bombowa!!!! dyskusja 06.02.07, 22:49
        kajkasz1 napisała:

        > A teraz przyznajcie się, czy te które używają wózków też mają na ich punkcie
        > hoopla, tak jak na punkcie chust?

        Mam hopla na maksa!
      • ithilhin Re: Bombowa!!!! dyskusja 06.02.07, 22:50
        kajkasz1 napisała:
        > A w ogóle to ile trzeba mieć sztuk dzieci, żeby się poczuć chuściarsko i
        > wózkowo zaspokojonym???

        to sie zaczyna wtedy kiedy kolejne dziecko wpychasz do noszenia wozenia
        straszemu rodzenstwu :-P
        • mysia125 genetycznie 06.02.07, 22:55
          > > A w ogóle to ile trzeba mieć sztuk dzieci, żeby się poczuć chuściarsko i
          > > wózkowo zaspokojonym???

          nie wiem, ja mam atrofie genu odpowiedzialnego za przezycie gatunku. Albo jestem
          homozygota recesywna pod tym wzgledem - pan Darwin nie bylby ze mnie dumny. Jako
          osoba czerpiaca korzysci ze sprzedazy chust powinnam miec wyzszy wspolczynnik
          dzietnosci :)




          --
          Kasia & Felix 23/01/2005
          Felix for beginners
      • marta_nie_martka Kocham wózki, tak jak chusty :) 07.02.07, 09:29
        Poznaję model wózka po kolorze tapicerki.
      • rassia Re: Bombowa!!!! dyskusja 07.02.07, 12:15
        dokładnie, dyskusja bombowa
        czytałam fragmentarycznie niestety bo mam awarię zdrowotną
        w domku...ale wreszcie udało mi się nadrobić zaległości
        i też się udzielę ...a co mi tam :)
        Wózek mam fajowy Powertrack jak dla mnie bomba :)
        Smoczka używamy bo...(i tu pewnie zaskakująca argumentacja)
        małemu wcześnie się pierwszy ząbek wybił i ma manię pchania
        wszystkiego do buzi, wybredny nie jest(warkocze lalki metka pluszaka
        kartki...generalnie wszystko co znajduje sie w jego rączce w ułamku sekundy
        ląduje w buzi.
        Tu pozwolę sobie na dygresje:starsza smoka nie używała prawie wcale do
        momentu gdy jej się pierwszy ząbek nie zaczął przebijać czyli do 11 miesiąca!
        a potem używała bardziej niż bym chciała ale jak się przednie wszystkie wybiły
        to też nie było wielkiego problemu z odstawieniem
        Jeśli chodzi o to jak moje niespełna 5 miesięczne dziecię spędza czas to:
        leży w leżaczku,leży na kanapie rozłożonej,leży w łóżeczku ,śpi w łóżeczku
        jest noszony, noszony w chuście, śpi w chuście ,przewijany(uwielbia
        to)Generalnie jest zabawiany przez siostrę ,mamę ,babcię,tatę...wszystkie
        powyższe mu odpowiadają...(zwłaszcza sistra :))
        Do niedawna był w zasadzie nie wymagający wszystko się popsuło "przez ta chustę"
        właściwie wszystko to wina Mysi i Guruburu co to forum założyła...;)
        Teraz mały preferuje spanie w chuście i oglądanie świata w chuście grr...
        :)
        Acha jeszcze dodam że też rozpoznaje model wózka po kolorze tapicerki :)
        i chciałabym przejść na wielorazowe pieluchy jednak bo mnie bardziej przekonują
        i o nocnikowaniu i o emocjach też się chętnie wypowiem ale może inną razą :)
        Genialne to forum jest ...
        Pozdrawiam wszystkie Forumowiczki :)
    • felonia a może by tak czat uruchomić na forum? 07.02.07, 00:32
      no tak widzę panienki się rozgadały na dobre - dygresja dygresji i temat z
      chust przeszedł na smoczki pieluchy i rodzenie w domu
      proponuję uruchomić forumowego czata, będzie wygodniej rozmawiać nie koniecznie
      na temat (widziałam na innych forach już działa takie cóś)
      Guru co ty na to?
      • ithilhin Re: a może by tak czat uruchomić na forum? 07.02.07, 00:50
        teraz to mnie GURU na pewno BURU BURU :_)

        sobie pozwolilam na samowolke:
        www.polchat.pl/chat/?room=gadki_szmatki
        • guruburu Re: a może by tak czat uruchomić na forum? 07.02.07, 10:23
          Ok, wieczorem wrzuce w tekst na gorze, bo teraz nie mam czasu.
          Tylko zajrzalam, czy sie przez noc nie pozabijalyscie ;).
          • visenna2 Re: a może by tak czat uruchomić na forum? 07.02.07, 11:54
            No co Ty:)
            Jesteśmy spokojne jak anioły:)
          • abiela Re: a może by tak czat uruchomić na forum? 07.02.07, 13:34
            guruburu napisała:

            > Ok, wieczorem wrzuce w tekst na gorze, bo teraz nie mam czasu.
            > Tylko zajrzalam, czy sie przez noc nie pozabijalyscie ;).

            No wiesz:PPP
            My tu kurturarne jesteśmy!:)
    • visenna2 yo, ale dyskusja 07.02.07, 08:42
      I to trochę przeze mnie:)
      Mnie chodziło głównie o tę "mordę w kubeł" przy smoczku przez którą mi się
      nieco przykro zrobiło. I poczułam się jakaś taka... gorsza czy co... że mojemu
      dziecku niby każę mordę w kubeł... A to przecież nieprawda. To się zjeżyłam. I
      też uważam ze to było wartosciujące, moze niezamierzenie, ale jednak.

      Kraxa,
      wózki są OK, widzisz jak dziewczyny wyżej się chwalą ktora ma lepszy:))))
      Ja osobiście rzadko używam, ale nie przyczyn ideowych tylko ze zwykłego
      wygodnictwa, bo mi się nie chce Zuzki ubierać w te wszystkie warstwy.

      Nosidło BB nie jest zdrowe IMO, a dopuszczenie do obrotu jakiegoś produktu
      oznacza tylko tyle ze ktoś na tym będzie robił kasę:) No przecież wiesz, na
      przykładzie kosmetyków:) Ile syfu się sprzedaje. I nikt na to uwagi nie zwraca.
      Nawet Hipp dla dzieci, ktory ma sehr gut w okotestach ma parabeny w składzie.
      Używam i tak, bo na Logonę mnie nie stać:)

      A tak w ogóle ładnym podsumowaniem dyskusji byłoby to co abiela gdzieś wyżej
      trafnie napisała:

      "bo to pewnie tak jest, jak z każdą inną rzecza, że można jej nadużywacć
      albo zachować umiar."
      • ekomama Re: yo, ale dyskusja 07.02.07, 09:06
        Wrogów sobie narobilam ta morda... nie chcialam byc nie mila. Slowo daje, nawet
        mi to przez glowe nie przeszlo. Nie pomyslalam, ze kogos uraze. Pewnie z braku
        snu, czlowiek mnie wrazliwy sie staje.

        Co do placzu, to nie chodzi o zostawienie dziecka samego placzacego ( w to nie
        wierze), lecz bycie z nim.

        Co do wozka, tez mamy, nie mamy na nim bzika, choc super praktyczny, polcam
        peg-perego P3.

        Zrobilam dzis rano kilka oddechow. Nature mam pacyfistyczna.
        • visenna2 :) 07.02.07, 09:15
          Spoko, spoko.
          Pax

          "Pewnie z braku
          > snu, czlowiek mnie wrazliwy sie staje. "

          Otóż to, mnie to też dotyczy:)

          Ja też się kłócić nie lubię.
          wdech-wydech i już mi lepiej:)
          Każdy niech robi jak uważa i już.
          • agamamaani no to jeszcze ja dołożę swoje.. 07.02.07, 13:30
            mam wózek, chusty.. śpię z dziećmi ( bo jestem leniuch i nie chce mi się ich na
            siłę uczyć spania we własnych łożach.. nie wiem możę cierpliwosci mi brak.. nie
            umiem słuchać jak rycza mAMUNIU Choć poleżeć.. )
            do tego PRACUJĘ - od 1szego marca wracam na pełny etat.. z dziećmi we własnym
            łożu wysypiam się świetnie .. (cóż moze to już pedofilia, ale uwielbiam moje
            maluszki przytulać.. )młody je sobie przez sen nie budząc zazwyczaj mamy..
            jeżeli chodzi o wózki to równiez moje hobby, bo długo szukałam czegoś co by mi
            odpowiadało do wożenia dzieci i jednak wybrałam chusty.. z wozem chadzam wtedy
            gdy muszę -czyli dłuuugie wyprawy na które potrzebuję dużo gadżetów, lub gdy
            wiem,że będę robić duuużo zakupów.. lub gdy idę po starszą do przedszkola ..
            no i ostatnio znów starszą (2,5 letni przedszkolak) wożę w wózku ( o zgrozo) ale
            mam wytłumaczenie - ma złamany obojczyk i nie utrzymuje równowagi jedną ręką..

            żadne z mmich dzieci nie zaakceptowało smoka - po prostu pluli nim dalej niż
            widziałam.. choć na boga - próbowałam im go wcisnąć jak byli malusi i "wisieli"
            na mnie zamiast dać mi spokój :)

            do tego.. przyznam się bez bicia - chusta czasem służy mi uspokojeniu (może
            zamiast smoka ją stosuję).. mogę uspokajać dziecko nie przerywając aktualnie
            wykonywanej czynności.. :)
            to tak celem dołożenia kilka słów w dyskucji :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka