bubasio
17.03.08, 23:57
otóż chcemy majstrować kolejnego chustonoszacza :)
i tu pojawia się dylemat co będzie jak się urodzi -najstarszy syn jeździł
wózkiem,bo wtedy (8 lat temu) chust nie znałam ,obecny roczniak Kajetan był
najpierw wożony , a potem poznałam chusty (jak miał 1 miesiąc) i wózek w ciągu
tyg służy nam za składowisko rzeczy różnych - używamy go tylko w niedzielę do
kościoła i niekiedy na spacery jak ja chcę poszaleć po sklepach ciuchowych
i chociaż wiem że niektóre z Was w ogóle nie miały i nie mają wózka ,to jakoś
z pewną obawą podchodzę do pozbycia się tego "przeżytku" ;) i przesiąść się
tylko na chusty
plusy mojego noszenia:
wszędzie możemy wejść ,gdzie z wózkiem nie da rady
szybciej się zbieramy na spacer-zgarniam małego z podłogi-wrzucam do chusty,na
to dopinka (uszyłam sama :)) i oboje jesteśmy zadowoleni
Kaj wszytko widzi z góry i wszytko i wszystkich zaczepia
plusy wózka:
czasem mam dość dźwigania wiercącego się roczniaka i chętnie go daję tacie do
wożenia na spacerze (małż też nosił ,ale jak było ciepło ,bo teraz nie ma
dopinki, a obaj w kurtkach by wyglądali jak zlepione bałwanki ;) )
teraz pojawiała się okazja odsprzedania wózka chrzestnej Kaja i o ile
wcześniej mówiłam stanowczo że sprzedam,to teraz jak jest taka możliwość to
mam wątpliwości czy dam radę???
no i co ja mam teraz zrobić??
a kasa by się na pewno przydała na elastika dla noworodka :)
ps.jak chrzestna (lat 25) usłyszała że w ogóle nie będę mieć wózka ,nawet dla
noworodka to popatrzyła na mnie jak na wariatkę :P