Dodaj do ulubionych

Jezykowe potworki

02.01.06, 10:56
W nawiazaniu do watku o mszy po goralsku, gdzie Monika wymienila pare slow,
ktore ja draznia w jezyku polskim (np. "poszlem") otwieram watek o potworkach
jezyka polskiego.

Musze przyznac, ze czasami mam problemy ze zrozumieniem mego jezyka
ojczystego, ktory badrzo sie przez te cwierc wieku mojej emigracji zmienil.

Np. "laska" to bylo , za moich czasow, cos, czym sie pospieraja starzy ludzie
na spacerze. "Dealer", to bylo slowo ozywane w serialu "Kojak" i oznaczalo
handlarza narkotykow. "Kasa" to bylo miejsce, gdzie sie dokonywalo oplat.

Teraz slysze ze faceci ogladaja sie za laskami, ze jakis sobie laske
poderwal, ze ktos tam sobie kupil Toyote prosto od dealera , ze ta Toyota
jest "wypasiona", no a ten gosc to w ogole "kasa smierdzi", w przeciwienstwie
do innego, co w ogole kasy nie ma...

Czesto tez slysze zwroty "na dzien dzisiejszy" ("Na dzien dzisiejszy mama
czuje sie niezle"), lub "generalnie" ("Generalnie to ja nie lubie salaty"),
co w polaczeniu z niektorymi innymi potworkami ("Zalacz wode na herbate")
sprawia, ze czasami mam ochte sobie uszy zatkac...



Obserwuj wątek
    • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 11:20
      Ech, mario - temat rzeka. laski, dilerzy itp to jescze zaden problem, wyrażenia
      potoczne, slangowe zawsze były i beda - jedne zostaną w jezyku inne znikna.

      kategoria w ktorej miesci sie "na dzień dzisiejszy" doprowdza mnie do szału.
      Jurorów z Idola zabiłabym za spopularyzowanie zwrociku "jestem na nie". A na
      TVN zrzuciłabym bombke za "nominowanie".

      A gramatyka... ludzie zapominaja ze mamy 7 przypadkow! Nie wiedzą jaki
      czasownik z jakim przypdkiem, bez przerwy słysże i czytam takie rzeczy: (dzis-
      na innym forum) "prosze o rade jak mam uzywac ten zestaw"... Los dopełniacza
      wydaje sie przesądzony...
    • maika7 Potworki czy przejaw życia języka? 02.01.06, 11:49
      Język żyje, ewoluuje, zmienia się - dochodzą nowe słowa, inne przestają być
      używane. To co razi uszy dzisiejszym dorosłym, dla młodziezy jest
      "zwyczajnością". Czy my nie mówimy też językiem odmiennym od języka naszych
      rodziców?


      Jedynym potworkiem są dla mnie wulgaryzmy używane w przesadnej ilości, bez
      specjalnych okazji, w miejscach, w których ich nie oczekuję i wypowiadane z siłą
      głosu uniemożliwiającą ich nieusłyszenie :-(

      :-)
      M.
      • maria421 Re: Potworki czy przejaw życia języka? 02.01.06, 17:05
        maika7 napisała:

        > Język żyje, ewoluuje, zmienia się - dochodzą nowe słowa, inne przestają być
        > używane. To co razi uszy dzisiejszym dorosłym, dla młodziezy jest
        > "zwyczajnością". Czy my nie mówimy też językiem odmiennym od języka naszych
        > rodziców?
        >
        Oczywiscie, ze jezyk zyje i sie rozwija. Jednakze, pomijajac juz stylowe
        wygibasy typu "Na dzien dzisiejszy " czy " I to by bylo na tyle", sa slowa, czy
        wyrazenia, na ktore ja reaguje wrecz alergicznie. Jednym z takich jest wlasnie
        okreslenie dziewczyny "laska":-)
        Podobnie reaguje na slowo "dealer"...

        Poza tym, sluchajac jak rozmawia dzisiaj mlodziez, odnosze wrazenie ze jezyk
        polski ostatnio bardzo zubozal. Porozumiewaja sie polsowkami, jakims
        pomrukiwaniem , rzadko kiedy calymi zdaniami.
        O wulgaryzmach juz nie wspomne.

        > Jedynym potworkiem są dla mnie wulgaryzmy używane w przesadnej ilości, bez
        > specjalnych okazji, w miejscach, w których ich nie oczekuję i wypowiadane z
        sił
        > ą
        > głosu uniemożliwiającą ich nieusłyszenie :-(
        >
        > :-)
        > M.
        • maika7 Re: Potworki czy przejaw życia języka? 02.01.06, 20:41
          >>>Oczywiscie, ze jezyk zyje i sie rozwija. Jednakze, pomijajac juz stylowe
          wygibasy typu "Na dzien dzisiejszy " czy " I to by bylo na tyle", sa slowa, czy
          wyrazenia, na ktore ja reaguje wrecz alergicznie. Jednym z takich jest wlasnie
          okreslenie dziewczyny "laska":-)
          Podobnie reaguje na slowo "dealer"...

          Ja chyba nie reaguję na konkretne słowa tylko na ton wypowiedzi. Najpiękniej
          ułożona, wypowiedziana z cynizmem i arogancja działa na mnie gorzej niż żart z
          jakimikolwiek słowami :-) "i to by było na tyle" zawdzięczamy chyba Janowi
          Stanisławowi Stanisławskiemu, który mojemu pokoleniu co tydzień z polskiego
          radia wkładał je do głowy :-) A i nadal wkłada :-)

          >>Poza tym, sluchajac jak rozmawia dzisiaj mlodziez, odnosze wrazenie ze jezyk
          polski ostatnio bardzo zubozal. Porozumiewaja sie polsowkami, jakims
          pomrukiwaniem , rzadko kiedy calymi zdaniami.
          O wulgaryzmach juz nie wspomne.

          Mario, może my słuchmy innej młodzieży? Są wśród niej tacy, którym wystarczą
          pomruki (znam całkiem dorosłych, którzy porozumiewają się tez podobnie...) i są
          tacy, którzy władają językiem z wirtuozerią :-)

          :-)
          M.
    • fnoll a'propos laski 02.01.06, 11:52
      można jeszcze mężczyźnie zrobić laskę

      i proszę to sobie wyobrazić!

      bierzemy surowy kij i zabieramy się do strugania - ciach! ciach! - lecą wióry, i
      laska gotowa!



      a sprawne posługiwanie się językiem daje dużo przyjemności... ;)
    • elli_nika Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 11:56
      Jako tłumacz, czyli osoba stale pracująca ze słowem raz po raz załamuję rece
      nad tym, co się z dzieje z polskim. Najbardziej wkurza mnioe jednak politycznie
      poprawna nowomowa, przecież to istne potworki bez jakiegokolwiek respektu dla
      zasad polszczyzny! Nie dalej jak w zeszłym tygodniu pogryzłam się z pewną
      organizacją poż publ., która w swoich ogłoszeniach informuje, że poszukuje
      pracownika lub, uwaga, pracowniczki!!!! No na miłosć boską! Żeńską formą
      od 'pracownika' jest 'pracownica', a nie jakas tam 'pracowniczka'! a najgorsze
      jest to, że ludzi taki dziwoląg nie razi...
      • maika7 Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 12:03
        >>a najgorsze jest to, że ludzi taki dziwoląg nie razi...

        A dlaczego ma razić????
        To jezyk jest dla człowieka a nie człowiek dla jezyka :-)))

        Purystom językowym - moje NIE!!! Zabijają język wkładając go w sztywne ramy reguł.
        Brrr...

        :-))
        M.
        • elli_nika Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 12:27
          I tu się nie zgadzamy. Dla mnie kultura języka jest istotnym elementem kultury
          osobistej danego człowieka. Istnieje coś takiego jak rejestry językowe -
          kulturalny człowiek powinien umieć dostosowac język do sytuacji, wiedzieć,
          jakich wyrażen można uzyk w kontekście kolokwialnych, jakich w podaniu o pracę,
          jakich podczas oficjalnych rozmów z klientem a jakch publikując ogloszenie. Nie
          oznacza to wcale ani braku zywotnosci ani kreatywnosci języka.
          • maika7 Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 12:43
            > I tu się nie zgadzamy. Dla mnie kultura języka jest istotnym elementem kultury
            > osobistej danego człowieka.

            lubię spotykaę się i słuchać również tych mniej kulturalnych - bywają niezwykle
            ciekawymi i mądrymi ludźmi :-) Kultura osobista mało mi mówi o osobowości
            drugiego człowieka. A wolę tych z interesujacą osobowością od tych z
            nieskazitelną kulturą osobistą :-)

            >>Istnieje coś takiego jak rejestry językowe -
            > kulturalny człowiek powinien umieć dostosowac język do sytuacji, wiedzieć,
            > jakich wyrażen można uzyk w kontekście kolokwialnych, jakich w podaniu o
            pracę, jakich podczas oficjalnych rozmów z klientem a jakch publikując ogloszenie.

            Dostosowanie języka do sytuacji pomaga w wielu wypadkach, ale.. na jakiej
            podstawie powstają owe rejestry? Co jest ich źródłem?

            >>Nie oznacza to wcale ani braku zywotnosci ani kreatywnosci języka.

            Skąd się w takim razie bierze ta żywotność i kreatywnośc języka? Co jest jej
            źródłem?

            M.
            • monikaannaj gwoli wyjasnienia... 02.01.06, 12:51
              Pojecia nie mam czym może byc "kreatywnosc jezyka"? Do tej pory wydawało mi sie
              ze twórczy może byc tylko człowiek...
              • maika7 Re: gwoli wyjasnienia... 02.01.06, 12:55
                > Pojecia nie mam czym może byc "kreatywnosc jezyka"? Do tej pory wydawało mi sie
                > ze twórczy może byc tylko człowiek...

                :-)))) och, wnikasz za bardzo ;-)

                Uznajmy, że tu kreatywność języka oznacza "zmiany zachodzące w jezyku za sprawą
                człowieka" :-)))

                M.
                • fnoll Re: gwoli wyjasnienia... 02.01.06, 13:13
                  a ja protestuję! ja nie uznaję!

                  poza tym, iż samo słowo "kreatywny" jest mi wybitnie obrzydłe (dziś "bycie
                  twórczym i kreatywnym" bywa wymagane nawet od portierów), to cecha, na którą
                  wskazuje, jest właściwością człowieka lub stworzonego przez niego rozwiązania
                  okreslonego problemu

                  język w żadnym wypadku nie może być "kreatywny" !!!

                  o ile oprotestowana wyżej "pracowniczka" jest jak najbardziej poprawnym słowem,
                  także w kontekście naboru do pracy (proszę tylko zajrzeć do słownika i sprawdzić
                  - wypada go użyć w odniesieniu do pracy umysłowej, przede wszystkim), to
                  "kreatywność" (dawniej: "twórczość") jest właściwością wyłącznie ludzkiego
                  umysłu oraz tych jego tworów, które są modelowymi rozwiązaniami problemów!

                  w zbiorze bytów, do których się odnosi, "kreatywność" jest podobna inteligencji

                  a czy język ma inteligencję?
                  • maika7 Protest przyjęty do wiadomości:-) 02.01.06, 13:27
                    > a ja protestuję! ja nie uznaję!

                    logiczne uzasadnienie też :-)
                    Ale ja sobie z przyzwyczajenia zantropomorfizuję jezyk :-) tak jak to często
                    robię (absolutnie nieprawidlowo) opowiadając o zwierzętach czy roślinach.


                    :-)
                    M.
            • elli_nika Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 13:03
              > lubię spotykaę się i słuchać również tych mniej kulturalnych - bywają
              niezwykle
              > ciekawymi i mądrymi ludźmi :-) Kultura osobista mało mi mówi o osobowości
              > drugiego człowieka. A wolę tych z interesujacą osobowością od tych z
              > nieskazitelną kulturą osobistą :-)

              Nie zgadzam się. uważam, ze kultura osobista duzo mówi o czlowieku.

              > Skąd się w takim razie bierze ta żywotność i kreatywnośc języka? Co jest jej
              > źródłem?

              No i tu dochodzimy do sedna, czyli znowu wracamy do zasad rządzących językiem.
              Język jest na tyle kreatywny, na ile pozwalają mu jego własne zasady i na ile
              użytkownicy zechcą korzystać z tych mozliwości. Na przykład każdy jężyk ma
              określone zasady, według których tworzone sa dane słowa. Zasady te nazywaja sie
              zasadmi słowotwórstwa ;-) Są też zasady dotyczace składni, np. są języki o
              ionicznej budowie zdań, jak angieslki, i takie, ktore pozwalają na operacje
              abstrakcyjne (nieikoniczne), dzięki temu, że mają np. przypadki, tak jak ma to
              miejsce w wypadku polskiego. I tak mozesz powiedzieć po polsku: Jaś kocha
              Marysię. Kocha Jaś Marysię. Kocha Marysię Jaś. Marysię Jaś kocha. Marysię kocha
              Jaś. I choć różnią się te zdania, znaczą to samo. W angielskim taki rodzaj
              kreatywnosci nie jest mozliwy: John loves Mary i Mary loves John znaczą coś
              zupełnie innego:-) I widzisz? Wszędzie te reguły i reguły...
              • fnoll Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 13:14
                a poza regułami jest coś jeszcze... ;)
                • elli_nika Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 13:18
                  ale bez reguł ani rusz :-) Jeśli je przekroczysz, jak w opisanym przeze mnie
                  wyżej przykładzie, z komunikacji nici.
                  • fnoll Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 13:26
                    taaaak, ale to dopiero sam wstęp, początek - a co ci po domu, która ma same
                    fundamenty?

                    gdyby sprawną komunikację dało się sprowadzić do reguł tak w gruncie rzeczy
                    prostych, jak zasady gramatyki, składni itp. to na tym forum z powodzeniem
                    mogłyby wyręczać nas odpowiednie programy ;)

                    no i występuje też w kulturze takie ciekawe zjawisko, że gdy ktoś, kto zna
                    doskonale reguły, łamie je - to niejednokroć powstaje w en sposób sztuka, która
                    zwrotnie oddziaływuje na owe reguły, pobudzając ich ewolucję

                    gdy natomiast jakieś reguły są nagminnie łamane przez ich nieświadomość, no to
                    po prostu... zamierają

                    więźmy się zatem regułami nie dla samej satysfakcji przebywania w kratach, lecz
                    po to, by je przemóc finalnie! :)
                    • fnoll Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 13:31
                      kto wie, może odpowiedni glejt profesorski da mi pewnego dnia pełne prawo, by
                      napisać "oddziaływuje" w oficjalnym dokumencie ;)

                      na dzień dzisiejszy - cieszę się, że forum nie idzie do druku...

                      ech...
                      • elli_nika Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 13:36
                        No forum wolno co innego niz w oficjalnym dokumencie - ot, kwestia rejestrów..
                    • elli_nika Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 13:36
                      > no i występuje też w kulturze takie ciekawe zjawisko, że gdy ktoś, kto zna
                      > doskonale reguły, łamie je - to niejednokroć powstaje w en sposób sztuka,
                      która
                      > zwrotnie oddziaływuje na owe reguły, pobudzając ich ewolucję

                      Zgadza się. Jednakze łamiąc je nawet stosuje się do zasad łamania tych zasad :-
                      ) Niestety, im bardziej się człowiek wgryza w lingwistykę, tym bardziej
                      dochodzi do wniosku, ze nihil nowi.

                      O tym, jak bardzo zasady językowe, w sopsób nieuświadomiony tkwią w nas
                      świadczy przykład najczęstszych błędów językowych popełnianych przez dzieci.
                      otóż najczęstszym błedem wśród małych dzieci jest 'regularyzacja'
                      nieregularnych odmian wyrazów. W angielskim mówi się o badder worser effect. Do
                      bo najpierw dziecko na upartego stopniuje bad jako przymiotnk regularny, a
                      potem, wielokrotnie poprawiane, kiedy juz nuczy się, że stopien wyzszy od bad
                      to worse uparcie 'regularyzuje' to worse dodajac końcówkę przymiotników
                      regularnych. No a przecież takie dziecko nie uczyło się jeszcze gramatyki!
                      reguły sa bardziej naturalne od ich braku :-)
                      • isma Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 18:26
                        O, to, to. Moja latorosl np. powiada "śpić", bo skoro: "ja śpię", "ty
                        śpisz", "on śpi", to bezokolicznik, najrzadziej uzywany, nie ma prawa
                        brzmiec "spac". Dodakowo dziala analogia z odmiana "pić", no i rewolucja
                        gotowa ;-))).
                        • a000000 Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 18:43
                          To jest zupełnie normalne i właściwe ludziom uczącym się mówic po polsku. Moja
                          koleżanka z Anglii nie mogła pojąć, że skoro idzie do LASU, to dlaczego nie była
                          w lasu tylko w lesie. Nasz język jest trudny i dlatego należy pilnować zasad,
                          aby następne pokolenia ZROZUMIAŁY o czym pisał np. Mickiewicz. Gdy nasz język
                          nadal będzie zaśmiecany, to już wogóle wysypisko pojęciowe nastąpi i najprostszy
                          tekst, nie tylko instrukcja techiczna, będzie kompletnie niezrozumiały.
                          • elli_nika Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 21:23
                            Tylko tutaj mamy doczynienia z 'niewyczuwaniem' koncepcji przypadków, a nie z
                            regularyzacją języka. Dzieci nie robią takich błędów. One 'chwytają' system.
                            Obcokrajocy, tkwiacy mentalnie w innym systemie języjkowym mają z tym kłopoty.
              • maika7 Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 13:23
                > Nie zgadzam się. uważam, ze kultura osobista duzo mówi o czlowieku.

                Mówi, ale bardziej o tym, czy miał okazję urodzić się w środowisku, w którym
                ceniono "kindersztubę". To dla mnie za mało. A przedarcie się przez "kulturalne
                konwenanse" i dotarcie do człowieka "jakim jest" zajmuje sporo czasu i często -
                rozczarowuje. Wartość informacyjna tej cechy jast dla mnie bardzo mała.

                > No i tu dochodzimy do sedna, czyli znowu wracamy do zasad rządzących językiem.
                > Język jest na tyle kreatywny, na ile pozwalają mu jego własne zasady i na ile
                > użytkownicy zechcą korzystać z tych mozliwości. Na przykład każdy jężyk ma
                > określone zasady, według których tworzone sa dane słowa. Zasady te nazywaja
                sie [.....]

                Elli_niko, a nie wydaje Ci się, że wszelkie gwary, slangi, nowe słowa - powstają
                spontanicznie ? I zaczynają "żyć własnym życiem" niezależnie od reguł i ramek?
                I możesz mówic najpiekniejszym, najpoprawniejszym, najbardziej prawidłowym
                językiem i nie być zrozumiana.

                Na bazie mówionego języka powstają reguły odkrywające jakimi prawidłowościami
                charakteryzuje się dany jezyk (pominę tu aspekt wyjątkowej liczby wyjątków od
                reguł w naszym języku), ale przemiany w języku postają chyba głównie spontanicznie.

                :-)
                M.
                • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 14:11
                  A wszystko co spontaniczne jest wartościowe?

                  Konkretny przykład: coraz czesciej słyszane włanczać. wymówione z jakąś
                  cholerną głoska jak ą - tylko z a na początku. nie rozumiem co w tym może byc
                  pozytywnego - moim zdabniem zwykłe lenistwo i niechlujstwo. Co ciekawe -
                  większośc tych niechlujow ciągle pisze to słowo poprawnie, tylko w mowie
                  zniekształcają biedne ą.
                  mam nadzieje że nie za mojego zycia pojawi sie dopuszczalnoośc włanczania...
                  Albo stosowania kostrukcji typu "bedąc na wakacjach padał deszcz".

                  A - niech juz bedzie po twojemu - łatwo stosunkowo moim zdaniem odrożnić
                  kreatywnosc jezyka od zwykłego językowego chamstwa...

                  PS. Kreatywny jezyk to mieli Tuwim ze Słonimskim. znacie np. takie słówko:
                  reponsować?
                  • maika7 Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 14:35
                    > A wszystko co spontaniczne jest wartościowe?

                    Alez skąd! Ale też to, co zgodne z regułami nie zawsze jest wartościowe. Ani
                    spontaniczność, ani zgodnośc z regułami nie mówi nic o wartości tego , co
                    powstaje, mowi jedynie o sposobie powstania.

                    > Konkretny przykład: coraz czesciej słyszane włanczać. wymówione z jakąś
                    > cholerną głoska jak ą - tylko z a na początku. nie rozumiem co w tym może byc
                    > pozytywnego - moim zdabniem zwykłe lenistwo i niechlujstwo. Co ciekawe -
                    > większośc tych niechlujow ciągle pisze to słowo poprawnie, tylko w mowie
                    > zniekształcają biedne ą.

                    Nie zawsze lenistwo i niechlujstwo. Czasem ktos musi samodzielnie wykonac
                    niebywale trudną pracę, żeby zacząc mówić inaczej niz w swoim rodzinnym
                    srodowisku, a i tak "włanczać" "mu zostanie", tak samo jak "przyszłem". Nie
                    wiemy z jakiego miejsca startował.

                    > mam nadzieje że nie za mojego zycia pojawi sie dopuszczalnoośc włanczania...
                    > Albo stosowania kostrukcji typu "bedąc na wakacjach padał deszcz".

                    a diabli z dopuszczalnością "włanczania" :-))) są gorsze rzeczy (niejęzykowe),
                    których się obawiam za życia

                    reponsowac - we wszystkich uzytych i nie - kontekstach :-))))

                    M.
                    • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 10:20
                      Nie zawsze lenistwo i niechlujstwo. Czasem ktos musi samodzielnie wykonac
                      > niebywale trudną pracę, żeby zacząc mówić inaczej niz w swoim rodzinnym
                      > srodowisku, a i tak "włanczać" "mu zostanie", tak samo jak "przyszłem". Nie
                      > wiemy z jakiego miejsca startował.

                      bardzo czesto jednak wiemy, majko. Nie mowię przeciez o ludziach ktorych
                      pierwszy raz w zyciu spotykam - ale o takich o ktorych wiem że bez zadnych
                      problemow przebyli cała edukacje, o takich jak moi koledzy z politechniki,
                      ktorzy wręcz oburzali sie gdy profesor zwracał im uwage na błędy językowe
                      popełnione na egzaminie z fizyki półprzewodników. (bo przeciez równie dobrze
                      można napisac pułpżewodnikuw - nie?)
                      Spontaniczna kreatywnosc? Raczej ćwierćinteligencja.
                      • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 10:35
                        > Spontaniczna kreatywnosc? Raczej ćwierćinteligencja

                        A może dysortografia po prostu?

                        M.
                        • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 10:56
                          Aha. To pewnie od chlorowania wody tak sie porobiło ze nagle nie 10 a 80
                          procent ludnosci ma dyscośtam...
                          • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 11:07
                            > Aha. To pewnie od chlorowania wody tak sie porobiło ze nagle nie 10 a 80
                            > procent ludnosci ma dyscośtam...

                            Porobiło się od
                            - wiedzy, że cos takiego jest i nie jest to związane z lenistwem, tylko z
                            mikrouszkodzeniami w mózgu. ("za moich czasów" nikt nie słyszał o dyscośtam.., a
                            w koncu to nie były czasy tak znowu bardzo odległe...:-)))))
                            - "polskiemu" załatwianiu różnych spraw - czyli fikcyjnemu wystawianiu
                            zaświadczeń że się cos ma mimo, że się tego nie ma ....

                            I prawdę mowiąc nie interesuje mnie jak dany człowiek napisze słowo
                            "półprzewodnik" - wolę, żeby wiedział do czego to ustrojstwo służy i jak je
                            zastosować ;-)

                            M.
                            • a000000 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 11:33
                              Większość "dysgrafików" to najzwyklejsze lenie i ćwierćinteligenci. Takich
                              prawdziwych, którym badanie EEG potwierdzi mikrouszkodzenia mózgu jest niewielu.
                              • a000000 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 11:36
                                Majka napisała:

                                I prawdę mowiąc nie interesuje mnie jak dany człowiek napisze słowo
                                "półprzewodnik" - wolę, żeby wiedział do czego to ustrojstwo służy i jak je
                                zastosować ;-)

                                A mnie interesuje. Znajomość języka ojczystego jest KONIECZNA aby człowieka
                                nazwać wykształconym. Miał rację profesor, że wymagał poprawnej pisowni. A swoją
                                drogą, jak ci ludzie przebrnęli przez maturę?
                                • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 12:15
                                  >>>A mnie interesuje. Znajomość języka ojczystego jest KONIECZNA aby człowieka
                                  nazwać wykształconym. Miał rację profesor, że wymagał poprawnej pisowni. A swoją
                                  drogą, jak ci ludzie przebrnęli przez maturę?

                                  :-)) widzę, ze odkrywamy kolejne różnice między nami. Znajomość jezyka w jakim
                                  stopniu ? A wykształcony to jaki właściwie? Że odpowiednie szkoły pokończył? Ale
                                  co z tego? Do czego to mi jest potrzebne - bedzie fajniejszym kolega, lepszym
                                  przyjacielem?
                                  I co mi po tym, że ktos ma tytul profesorski (+ np. kompleksy powodujące, ze
                                  jego hobby jest poniżanie podwładnych i kilka świnstewek w życiorysie)???

                                  Kolejny przykład, kolejny kolega. Matura w technikum. Błędy ortograficzne na
                                  miarę dysortografika. Świetny fachowiec w swojej dziedzinie - bo "ma rękę", bo
                                  "solidny - jak cos powie to tak jest jak powie", bo pracowity jak mrowka.
                                  Spotkalismy się, bo jego hobby spotkało się z moim zawodem. Jest w tej chwili
                                  najlepszym "specjalistą-amatorem" w tej dziedzinie w Polsce. Dzięki niemu nauka
                                  polska zyskała nieco, a chłopakowi rosną skrzydła u ramion.

                                  M.


                                  • a000000 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 14:07
                                    och Maiko, to nie są kolejne różnice. Ty zbytnio uogólniasz. Przecież wiadomo,
                                    że są różni ludzie, są chorzy - i z tego powodu zaniedbani i brudni, a są zdrowi
                                    i abnegaci, bo egoistycznie lekceważą otoczenie. Znam panią z niepełnym
                                    podstawowym wykształceniem o tak wielkiej mądrości życiowej, że do wielu jej rad
                                    się stosuję. Może również zaistnieć przypadek profesora zwyczajnego,
                                    sfrustrowanego tyrana. Takie przypadki można mnożyć. Ale cały czas są to
                                    przypadki szczególne, wyjątki. My tu mówimy o statystycznej większości. I o
                                    języku polskim i jego zaśmiecaniu. To, że genialny Chopin miał problemy
                                    matematyczne, lub Mozart zachowywał sie prostacko wcale nie oznacza, że skoro
                                    geniuszom się wybacza, to szary obywatel ma też prawo do zachowań egoistycznych.
                                    Geniusz daje światu tak wiele, że wybacza się mu niedociągnięcia w innych
                                    dziedzinach. Człowiek zwyczajny, skoro nie posiada ekstremum w jednej z
                                    dziedzin, musi wyrównać braki we wszystkich dziedzinach, aby zachować poziom ogólny.
                                    • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 14:55
                                      Azerko - staram się nieuogólniać, ale trudno mi się powstrzymać, jak czytam o
                                      tych ćwiercinteligentach :-(

                                      Zaśmiecanie języka - o tym juz mowiłam - uwazam, ze język w pewnym sensie zyje
                                      własnym zyciem. Zawsze mielismy nalecialości z innych języków. Już nawet trudno
                                      komuś poza specjalistą określić jakie słowo skąd do nas przywędrowało. Ale
                                      wędrowały słowa wraz z ludźmi, część zostawała, część się nie 'zasymilowała". I
                                      tak sie tez dzieje teraz. Ale co jest językowym śmieciem? I co będzie nim za
                                      kilkadziesiąt lat?
                                      A statystyczna wiekszośc ? Dlaczego geniuszom wybaczamy wiecej? Bo cO? w czym są
                                      lepsi? Dlaczego mamy więcej wybaczyc Mozartowi niż jego matce? Bo ona nie była
                                      geniuszem? Nie rozumiem.
                                      Człowiek zwyczajny jest po prostu zwyczajnym człowiekiem - nie wymagajmy od
                                      niego za dużo :-) To nie jego wina, że nie został obdarzony niezwykłym darem w
                                      postaci ekstremalnych zdolności do czegoś tam :-)

                                      M.



                                      • a000000 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:06
                                        Niestety, zaśmiecanie języka pozostaje ZAŚMIECANIEM. I nie chodzi tu o
                                        określania nowych pojęć, tylko przeinaczanie tych już określonych. Stąd się
                                        bierze wiele nieporozumień, bo np ja chama czy ćwierćinteligenta rozumiem tak
                                        jak Monika, nie tak jak Ty. I prawdopodobnie wynika to właśnie z tego, że dla
                                        Ciebie jest wszystko jedno czy ktoś stosuje się do zasad gramatycznych, czy
                                        udaje dysgrafika.

                                        Geniuszom wybaczamy więcej właśnie dlatego, że są geniuszami, że odkrywają przed
                                        nami dziedziny dla nas niepojęte, że na nich to właśnie spoczęła ręka Pana i
                                        WYRÓŻNIŁA. I dlatego zwykłych zjadaczy chleba należy szanować i poważać, ale
                                        GENIUISZY wyróżnić. Geniusze dają nam dużo więcej niż zwykli ludzie, i dlatego
                                        my też powinniśmy geniuszom dać więcej niż zwykłym ludziom.
                                        • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:30
                                          > Niestety, zaśmiecanie języka pozostaje ZAŚMIECANIEM. I nie chodzi tu o
                                          > określania nowych pojęć, tylko przeinaczanie tych już określonych.

                                          To bardzo nam lieraci zasmiecili nasz język. Czy to akurat ci, którym wolno???

                                          >Stąd się
                                          > bierze wiele nieporozumień, bo np ja chama czy ćwierćinteligenta rozumiem tak
                                          > jak Monika, nie tak jak Ty. I prawdopodobnie wynika to właśnie z tego, że dla
                                          > Ciebie jest wszystko jedno czy ktoś stosuje się do zasad gramatycznych, czy
                                          > udaje dysgrafika.

                                          Dla mnie cham i ćwierćinteligent to OCENY człowieka, a chamskie zachowanie to
                                          konkretne zachowanie, które przejawia dany człowiek. Dlatego nie ma dla mnie
                                          chamów i ćwiercinteligentów, natomiast sa chamskie zachowania, ktore zdarzają
                                          się kazdemu (no, prawie..). Nie jest mi wszystko jedno - natomiast nie wpływa to
                                          na ocenę (chamskość) ludzi.

                                          >
                                          > Geniuszom wybaczamy więcej właśnie dlatego, że są geniuszami, że odkrywają
                                          przed nami dziedziny dla nas niepojęte, że na nich to właśnie spoczęła ręka Pana
                                          i WYRÓŻNIŁA. I dlatego zwykłych zjadaczy chleba należy szanować i poważać, ale
                                          > GENIUISZY wyróżnić. Geniusze dają nam dużo więcej niż zwykli ludzie, i dlatego
                                          > my też powinniśmy geniuszom dać więcej niż zwykłym ludziom.

                                          Więc wytłumacz mi jeszcze raz dlaczego matka geniusza (bez ktorej tego geniusza
                                          by nie było) nie jest juz ochronnie traktowana? To dzięki niej mamy geniusza....

                                          Nie widze żadnego powodu, żeby geniuszy traktowac jakos specjalnie :-) A zwykli
                                          zjadacze cheba sa dla mmnie często wazniejsi bo bo według mnie świat 'na
                                          zwykłych rzemieslnikach stoi" - bardziej niz na geniuszach.

                                          M.
                                          • a000000 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:52
                                            Geniusza mamy nie dzięki matce ( I OJCU!!), tylko dzięki talentowi, którym Bóg
                                            geniusza obdarzył.

                                            Nie musisz geniuszy traktować specjalnie, nikt nie musi. Pozwól jednak, że ja
                                            będę poważała w szczególny sposób ludzi, którzy dotknęli absolutu.
                                            • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 16:13
                                              Bez określonej matki i Bóg chyba nie dałby rady (w kazdym razie nic mi nie
                                              wiadomo o takim przypadku....... (poza Adamem i Ewą)z Ojcem - jak piszą, raz
                                              sobie poradził...

                                              Poważaj :-)
                                              Ja będę ich poważała po mojemu :-)

                                              Dotykanie absolutu :-) Temat na nowy wątek :-)

                                              M.
                            • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 11:34
                              I prawdę mowiąc nie interesuje mnie jak dany człowiek napisze słowo
                              > "półprzewodnik" - wolę, żeby wiedział do czego to ustrojstwo służy i jak je
                              > zastosować ;-)

                              A co, zakładasz że jak ktos - jak ja np. - wiedział jak sie pisze to juz pojac
                              nie mogł do czego słuzy? Ja tam wole takich inzynierów co to i wiedzą jak
                              działa i jak sie pisze i czytali klasyków i parę filmow widzieli.

                              • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 12:00
                                > A co, zakładasz że jak ktos - jak ja np. - wiedział jak sie pisze to juz pojac
                                > nie mogł do czego słuzy? Ja tam wole takich inzynierów co to i wiedzą jak
                                > działa i jak sie pisze i czytali klasyków i parę filmow widzieli.

                                Nie - nic nie zakladam - po prostu nie zwracam uwagi na to jak kto pisze, a
                                raczej na "całokształt" tego co robi. Oczytanie i "przeoglądanie" kilku filmów
                                też jest dla mnie mniej ważne niż to JAKIM się jest człowiekiem. Przecież o tym
                                nie świadczy ani ilość (ani jakość) przeczytanych książek - tylko decyzje jakie
                                się podejmuje spotykając drugiego człowieka.

                                Ale, dwa przykłady z życia - kolega 1. Cenimy go za wiedzę - ma przeogromną.
                                Oprócz spraw zawodowych - ma inne, szerokie zainteresowania, świetny dydaktyk.
                                Dysgrafik. Przygotowywanie z nim jakiegokolwiek tekstu wymagało zawsze
                                dodatkowej pracy korektorskiej. W życiu nie okresliłabym go jako lenia ani
                                ćwierćinteligenta.
                                Kolega 2. Korespondencyjny. Pierwszy list - kilka zdań. Kolejny, zapowiadał
                                ciekawe spotkanie z ciekawym człowiekiem. Z pewną ulgą dowiedzial się w kolejnym
                                liscie, że błędy ortograficzne "mi nie robią" (pytał o to). Dużo bym straciła
                                gdyby "mi robiły".

                                Moniko - cały czas piszę o tym, że skupiając się na błędach jezykowych czy
                                ortograficznych możemy przegapić CZŁOWIEKA.

                                M.
                                • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 12:20
                                  A kto ci powiedział ze ja się skupiam? Watek jest o jezyku a nie o
                                  człowieczeństwie...

                                  Człowiek składa sie i z błędów jezykoweych, z tego co czytał i z tego jaki ma
                                  stosunek do czytania. z tego czy sie myje i z tego czy na spotkanie z toba
                                  przychodzi w smierdzącym sweterku. I z bicia zony i ze skakania w ogień po
                                  dziecko.

                                  Oczywistym jest ze jak piszę o leniach czy niechlujach językowych - nie mam na
                                  mysli prawdziwych dysgrafikow... Oczywiste jest ze mówiąc ze przyjscie na
                                  spotkanie bez umycia sie, w smierdzącym ubranku jest chamstwem - to ni myśłe o
                                  bezdomnych, o chorych psyhicznie czy o ludziach w wyniku katastrofy
                                  pozbawionych dostepu do wody.

                                  PS Ty chyba tez - mimo ze nie znosisz wulgaryzmow - nie skreśliłabyś z miejsca
                                  chorego na zespół tureta?
                                  • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 12:39
                                    > A kto ci powiedział ze ja się skupiam? Watek jest o jezyku a nie o
                                    > człowieczeństwie...

                                    To nie ja mówię o nich lenie i ćwierćinteligenci ...więc skoro jezyk jest
                                    podstawą do oceny danego człowieka i to dośc surowej oceny to jak to inaczej
                                    nazwać jak nie "skupianiem sie na języku"?


                                    > Oczywistym jest ze jak piszę o leniach czy niechlujach językowych - nie mam na
                                    > mysli prawdziwych dysgrafikow... Oczywiste jest ze mówiąc ze przyjscie na
                                    > spotkanie bez umycia sie, w smierdzącym ubranku jest chamstwem - to ni myśłe o
                                    > bezdomnych, o chorych psyhicznie czy o ludziach w wyniku katastrofy
                                    > pozbawionych dostepu do wody.

                                    Nie wiem, co dla Ciebie jest oczywiste :-) I nie umiem czytać w Twoich myslach.
                                    Widze tylko to, co piszesz. Pisałas raczej o dysortografikach, dysgrafię na mój
                                    syn - błędów ortograficznych robi tyle co ja (czyli zdarzają mu sie.. ).
                                    Chamstwo tez chyba inaczej rozumiemy :-) Śmierdzące ubranko świadczy raczej o
                                    innym podejściu do higieny od mojego :-) ale raczej nie o chamstwie.


                                    > PS Ty chyba tez - mimo ze nie znosisz wulgaryzmow - nie skreśliłabyś z miejsca
                                    > chorego na zespół tureta?

                                    Alez to, że nie znosze wulgaryzmów nie znaczy, że skreślam osoby je stosujące.
                                    To znaczy, że sama raczej nie używam wulgaryzmów :-)))

                                    M.
                                    • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 12:56
                                      Nie wiem dokładnie na czym polegają te dyscostam - ja pisałam o ludziach
                                      ktorym sie nie chce zapamietac reguły, ktorym sie nie chce czytac - więc nie
                                      mają szansy zapamietac wzrokowo jak sie co pisze, ktorzy przebrnąwszy przez
                                      szkoły ogólnokształcace olewają juz totalnie dziedziny nie zwiazane
                                      bezposrednio z ich działalnoscia...

                                      Alez to, że nie znosze wulgaryzmów nie znaczy, że skreślam osoby je stosujące.
                                      > To znaczy, że sama raczej nie używam wulgaryzmów :-)))
                                      >
                                      Niemozliwe???? A wg ciebie ja kazdemu mowiącemu włanczac mowie spadaj ?
                                      Bynajmniej. ostatnio spedziłam swieta w towarzystwie całej tak własni3e
                                      mówiącej rodziny.... lubie ich bardzo. Sa swietnymi ludżmi, ale za kazdym razem
                                      jak cos włanczają - szlag mnie trafia.

                                      Śmierdzące ubranko świadczy raczej o
                                      > innym podejściu do higieny od mojego :-) ale raczej nie o chamstwie.


                                      Alez ty jestes tolerancyja! Sa jakies granice? ludzie skaczacy o 4 rano w
                                      miszkaniu nad toba mają inne podejscie do ciszy nocnej? facet obsikujacy brame
                                      ma inne podejscie do higieny i estetyki? Gośc bekający po jedzeniu - onne
                                      podejscie do ograniczających człowieka norm kulturowych? A złodziej pewnie inne
                                      podejscie do kwestii wlasności prywatnej.


                                      Z ciekwosci - co jest dla ciebie chmstwem?
                                      • monikaannaj jescze jedno pytanko 03.01.06, 13:00
                                        > Alez to, że nie znosze wulgaryzmów nie znaczy, że skreślam osoby je stosujące.
                                        > > To znaczy, że sama raczej nie używam wulgaryzmów :-)))

                                        hm... To znaczy ze głosne bluzgi wypowiadane w twoim towarzystwie jednak ci nie
                                        przeszkadzają? Z twojego wczesniejszego postu wywnioskowałam ze jednak cię
                                        rażą...
                                        • maika7 Re: jescze jedno pytanko 03.01.06, 13:39
                                          > hm... To znaczy ze głosne bluzgi wypowiadane w twoim towarzystwie jednak ci nie
                                          > przeszkadzają? Z twojego wczesniejszego postu wywnioskowałam ze jednak cię
                                          > rażą...

                                          Często przeszkadzaja. Zwracam wtedy uwagę lub odchodzę tak, żebym nie musiała
                                          ich słuchać. Nie wybieram tez miejsc, w których wiem, ze spotkam bluzgające
                                          towarzystwo. Natomiast jesli bluzga moj znajomy, bo dowiedzial sie własnie o
                                          czyms strasznym dla siebie i się wścieka, to nie zwracam uwagi na bluzgi tylko
                                          zastanawiam sie jak mu pomóc.

                                          M.
                                          • kochanica-francuza Tylko o to chodzi 03.01.06, 16:03

                                            > Często przeszkadzaja. Zwracam wtedy uwagę lub odchodzę tak, żebym nie musiała
                                            > ich słuchać. Nie wybieram tez miejsc, w których wiem, ze spotkam bluzgające
                                            > towarzystwo. Natomiast jesli bluzga moj znajomy, bo dowiedzial sie własnie o
                                            > czyms strasznym dla siebie

                                            że ludzie bluzgają bez powodu. Ja czuję się wtedy jak bita po głowie. Znajoma
                                            (anglistka!) namiętnie używa słowa zajebiście i nie może pojąć, że to mi
                                            przeszkadza.
                                            • kochanica-francuza Re: Tylko o to chodzi 03.01.06, 16:07

                                              >
                                              > że ludzie bluzgają bez powodu. Ja czuję się wtedy jak bita po głowie.

                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=31665021
                                      • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 13:34
                                        > Nie wiem dokładnie na czym polegają te dyscostam - ja pisałam o ludziach
                                        > ktorym sie nie chce zapamietac reguły, ktorym sie nie chce czytac - więc nie
                                        > mają szansy zapamietac wzrokowo jak sie co pisze, ktorzy przebrnąwszy przez
                                        > szkoły ogólnokształcace olewają juz totalnie dziedziny nie zwiazane
                                        > bezposrednio z ich działalnoscia...

                                        ok, ale dlaczego od razu ćwierćinteligenci? Są ludzie o "wąskich"
                                        zainteresowaniach, z którymi nie pogadasz o niczym poza tym, co ich interesuje -
                                        np. o sposobach polerowania drewna :-) I kon iec :-) Jak Cię nie interesuje
                                        polerownie drewna to po prostu nie gadacie i tyle :-)

                                        > Niemozliwe???? A wg ciebie ja kazdemu mowiącemu włanczac mowie spadaj ?
                                        > Bynajmniej. ostatnio spedziłam swieta w towarzystwie całej tak własni3e
                                        > mówiącej rodziny.... lubie ich bardzo. Sa swietnymi ludżmi, ale za kazdym
                                        razem jak cos włanczają - szlag mnie trafia.

                                        :-) nie wiem czy by było im miło, gdyby dowiedzieli sie, że uważasz ich za
                                        leniwców jezykowych i ćwierćinteligentów - bo gdyby byli choćby półinteligentami
                                        to przeciez zapamiętaliby to jedno włączać..... Czy może oni jako Twoi znajomi
                                        są oceniani innymi kryteriami?
                                        A swoją droga to dlaczego Cię to wkurza? Mowią jak mówią... dlaczego to jest
                                        takie ważne?

                                        > Alez ty jestes tolerancyja!

                                        Nie jestem. Tylko nie oceniam ludzi po tych cechach, które wymieniłas.

                                        >Sa jakies granice? ludzie skaczacy o 4 rano w
                                        > miszkaniu nad toba mają inne podejscie do ciszy nocnej?

                                        Tak, bo ja zazwyczaj w nocy śpie :-) i jesli mi to przeszkadza idę do nich i
                                        proszę o niezakłócanie ciszy nocnej.

                                        >>facet obsikujacy brame ma inne podejscie do higieny i estetyki?

                                        Oczywiscie, że inne :-) Jak to widze to go informuję, że do tego rodzaju
                                        czynności są przeznaczone inne pomieszczenia. No chyba, że jest duzo większy ode
                                        mnie to wtedy tylko coś burcze pod nosem, bo za odwazna to ja tez nie jestem i
                                        dla jakiegoś moczu nie chcę oberwać :-)

                                        >>Gośc bekający po jedzeniu - onne podejscie do ograniczających człowieka norm
                                        kulturowych?

                                        Oczywiście - staram się przecież nie bekac przy jedzeniu :-)A facet może miec
                                        kłopoty z trawieniem. Jesli jest moim gosciem - wiem, żeby go nie zapraszać
                                        razem z tymi, ktorym to bardzo przeszkadza.

                                        >>A złodziej pewnie inne podejscie do kwestii wlasności prywatnej.

                                        Moniko - no tez inne (choć nie zawsze - bo pewne złodziejstwo uprawiam). I
                                        oczywiscie zabezpieczam się i na ogół zamykam mieszkanie i ubezpieczam samochód,
                                        a w razie kradzieży zgłaszam na policję ten fakt.

                                        Ale co to wszystko ma wspólnego z oceną człowieka jako czlowieka?

                                        > Z ciekwosci - co jest dla ciebie chmstwem?

                                        np. traktowanie drugiego człowieka jakby byl gorszy. Fałszywośc (obmawianie za
                                        plecami a udawanie przyjacielskiego w kontakcie). Poniżanie innych.

                                        M.



                                        • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 14:38
                                          > > Z ciekwosci - co jest dla ciebie chmstwem?
                                          >
                                          > np. traktowanie drugiego człowieka jakby byl gorszy. Fałszywośc (obmawianie za
                                          > plecami a udawanie przyjacielskiego w kontakcie). Poniżanie innych.
                                          >
                                          > M.
                                          No tak... I tu własnie wychodzi jak wazny jest język i ścisłe znaczenie
                                          wyrazów. Cóz - dla mnie to co opisałas to nie jest chamstwo. fałszywosc to
                                          fałszywosc, ponizanie to ponizanie. A chamstwo to zachowania uciązliwe dla
                                          innych. Cham niekoniecznie jest człowiekiem podłym, złym, fałszywym. Po prostu
                                          jest egoista ktoremu nawet do głowy nie przyjdzie ze jesgo postepowanie komus
                                          przeszkadza. Nie robi krzywdy wielkiej - ale po prostu przeszkadza.

                                          Wracajac do włanczającej rodziny. Moich powinowatych zreszta. pewnie nie byłoby
                                          im miło gdyby sie dowiedzieli ze traktuję smieci w jezyku podobnie jak brud za
                                          paznokciami (oczywiscie nie dotyczy to gornikow, mechanikow samochodowych itp
                                          itd). Wiec im nie mówię jak mnie to wkurza. Po co? Spedzam z nimi pare dni w
                                          roku, więc mogę wytrzymać.
                                          Dlaczego mnie tak wkurza? pewnie z tego samego powodu dla ktorego oni tak
                                          mówia. Tak zostałam wychowana. W moim domu ogromnie duzo sie czytało, mowiło,
                                          pisało i do jezyka przykładało znaczenie. tak mi zostało. Oni nie mieli takich
                                          wzorców w rodzinie i w szkołach tez nie trafili na nikogo kto by im wyjasnił
                                          jak nalezy sie posługiwac jezykiem - ani sami na to nie wpadli. (a jednoczesnie
                                          twierdzą że lubią programy Miodka! jak moga NIE SŁYSZEĆ tego swojego
                                          włanczania????)

                                          Poza tym zeby było jasne - bo forma postów forumowych czesto rodzi pewne
                                          niejasności. Cwiercinteligent to dla mnie człowiek, ktory nie tylko popełnia
                                          błędy jezykowe, ale i nie czyta nie oglada nie zwiedza NIE JEST ZAINTERESOWANY
                                          niczym poza swoja wąziutka działeczką. Może nim byc zarówno robotnik jak i
                                          profesor.


                                          PS. jescze jeden portworek językowy mi sie przypomniał. słysze
                                          czasami: "dziecko mi sie rozchorowało. musze go zaprowadzic do lekarza"!!! A na
                                          dodatek mowa jest o dziewczynce!!
                                          • a000000 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 14:56
                                            dla mnie potworkiem jest: rodzic.
                                            • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:18
                                              O! a dla mnie nie - chyba nawet tak mowie :-)

                                              Bo jaka jest l.p. od rodzice?

                                              M.
                                              • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:25
                                                Rodzic to tyle co ojciec. jeśli nauczyciel mówi: niech twój rodzic przyjdzie
                                                do szkoły - znaczy ze nie chce widziec mamusi delikwenta.

                                                Liczby pojedynczej czasami próżno szukac w naszym języku.
                                                • a000000 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:46
                                                  monikaannaj napisała:

                                                  > Rodzic to tyle co ojciec. jeśli nauczyciel mówi: niech twój rodzic przyjdzie
                                                  > do szkoły - znaczy ze nie chce widziec mamusi delikwenta.
                                                  >
                                                  > Liczby pojedynczej czasami próżno szukac w naszym języku.


                                                  Niestety Moniko, rodzic to i matka i ojciec - jedno z rodziców. Wyraz powstał za
                                                  głębokiej komuny, gdy na siłę i urzędowo wprowadzano równouprawnienie kobiet.
                                                  • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:51
                                                    Domyślam sie ze tak jest uzywany - jednak w słowniku ciągle rodzic = ojciec.
                                              • a000000 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:48
                                                Wyraz RODZICE nie ma liczby pojedyńczej. Tak jak i wyraz PLECY.
                                                • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 16:09
                                                  > Wyraz RODZICE nie ma liczby pojedyńczej. Tak jak i wyraz PLECY.

                                                  Fakt.
                                                  Ale fakt też, że w słowniku (staym przedkomunistycznym - Wilno 1861) jest tak
                                                  jak podaje Monika.

                                                  M.
                                          • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:16
                                            > No tak... I tu własnie wychodzi jak wazny jest język i ścisłe znaczenie
                                            > wyrazów. Cóz - dla mnie to co opisałas to nie jest chamstwo. fałszywosc to
                                            > fałszywosc, ponizanie to ponizanie. A chamstwo to zachowania uciązliwe dla
                                            > innych. Cham niekoniecznie jest człowiekiem podłym, złym, fałszywym. Po prostu
                                            > jest egoista ktoremu nawet do głowy nie przyjdzie ze jesgo postepowanie komus
                                            > przeszkadza. Nie robi krzywdy wielkiej - ale po prostu przeszkadza.

                                            Chamstwo to dla mnie dzialanie skierowane przeciwko drugiemu człowiekowi. Po to,
                                            żeby mu zrobic krzywdę.

                                            > Wracajac do włanczającej rodziny. Moich powinowatych zreszta. pewnie nie
                                            byłoby im miło gdyby sie dowiedzieli ze traktuję smieci w jezyku podobnie jak
                                            brud za paznokciami (oczywiscie nie dotyczy to gornikow, mechanikow
                                            samochodowych itp. itd).

                                            A ogrodników???? Za jasną ... nie można czasem domyc rąk po kontakcie z Matką
                                            Ziemią.... no i odpadają piekne paznokcie...

                                            >Wiec im nie mówię jak mnie to wkurza. Po co? Spedzam z nimi pare dni w
                                            > roku, więc mogę wytrzymać.
                                            > Dlaczego mnie tak wkurza? pewnie z tego samego powodu dla ktorego oni tak
                                            > mówia. Tak zostałam wychowana. W moim domu ogromnie duzo sie czytało, mowiło,
                                            > pisało i do jezyka przykładało znaczenie. tak mi zostało. Oni nie mieli takich
                                            > wzorców w rodzinie i w szkołach tez nie trafili na nikogo kto by im wyjasnił
                                            > jak nalezy sie posługiwac jezykiem - ani sami na to nie wpadli. (a
                                            jednoczesnie twierdzą że lubią programy Miodka! jak moga NIE SŁYSZEĆ tego
                                            swojego włanczania????)

                                            Normalnie - swoich błędów językowych się zazwyczaj nie słyszy :-) Moje dzieci
                                            wychowywane w innym niz ja regionie, łapią gwarowe wyrażenia. Walczę juz iles
                                            tam lat z tym, że nie mówi sie "czekać za obiadem" i co? I nic ...

                                            > Poza tym zeby było jasne - bo forma postów forumowych czesto rodzi pewne
                                            > niejasności. Cwiercinteligent to dla mnie człowiek, ktory nie tylko popełnia
                                            > błędy jezykowe, ale i nie czyta nie oglada nie zwiedza NIE JEST ZAINTERESOWANY
                                            > niczym poza swoja wąziutka działeczką. Może nim byc zarówno robotnik jak i
                                            > profesor.

                                            Dla mnie to negatywna ocena człowieka jako człowieka - cos w rodzaju "głupek".


                                            > PS. jescze jeden portworek językowy mi sie przypomniał. słysze
                                            > czasami: "dziecko mi sie rozchorowało. musze go zaprowadzic do lekarza"!!! A
                                            na dodatek mowa jest o dziewczynce!!

                                            Moze to tez jakis regionalizm? U mnie ścierka do podłogi jest "szmatem" (r.
                                            meski!!). No i to czekanie "za czymś" :-) Poloniści w szkole moich dzieci tez
                                            tak mowią. Korzenie domowe są silniejsze :-)

                                            M.

                                            • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:30
                                              chamstwo
                                              chamstwo n III, Ms. ~wie, blm
                                              1. obelż. «ogół cech właściwych chamowi; zachowanie charakterystyczne dla
                                              chama; ordynarność, grubiaństwo, nieokrzesanie»
                                              2. daw. «pogardliwie o ludzie, o chłopach»

                                              Tyle słownik. jeśli na swój prywatny uzytek stosujesz inna definicję słowa -
                                              musisz sie liczyc z nieporozumieniami...




                                              • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:37
                                                1. obelż. «ogół cech właściwych chamowi; zachowanie charakterystyczne dla
                                                > chama; ordynarność, grubiaństwo, nieokrzesanie»

                                                Dla mnie większa odrynarnoscia od rzucenia k..ą, jest "pokazanie swojego miejca
                                                w szeregu przez szefa".
                                                Wiekszym grubiaństwem i nieokrzeasaniem od bekania przy stole - mówienie jednej
                                                koleżanki od drugiej jak fatalnie wyglada, pracuje i zachowuje się ta trzecia, a
                                                przy trzeciej chwalenie jej pracowitości, nowqej fryzury i uprzejmości.

                                                Czy mam rozumieć, że słowa ordynarność, grubiaństwo itp. tez rozumiem
                                                niekonwencjonalnie i odmiennie od Ciebie i Azerki?

                                                M.
                                                • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:50
                                                  ordynarny
                                                  ordynarny ~ni, ~niejszy
                                                  1. «wulgarny, trywialny, prostacki, nieokrzesany, grubiański, karczemny;
                                                  płaski, niewybredny»
                                                  Ordynarne słowa, wyrazy, piosenki, dowcipy, wyzwiska.
                                                  Ordynarne zachowanie, kłamstwo, fałszerstwo.
                                                  Być ordynarnym.
                                                  Zachować się w sposób ordynarny.


                                                  2. «pospolity, prosty; niewykwintny, marny, tandetny, w złym guście»
                                                  Ordynarne jedzenie.
                                                  Ordynarny materiał, tytoń.

                                                  No cóz to nie sa moje definicje ani azerki tylko słownika jezyka polskiego.
                                                  Który nie jest obowiązkowy. a juz napewno ani ja ani azerka nie możemy nikogo
                                                  zmusic żeby respektował te definicje.
                                                  Róża bedzie tak samo pachniała nawet gdy nazwiesz ją kapustą. fałszywośc,
                                                  kłamstwo, obmowa - pozostana fałszywościa, kłamstwem i obmowa nawet gdy
                                                  nazwiesz je tylko nieokrzesaniem.
                                                  • a000000 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:56

                                                    monikaannaj napisała:

                                                    > Róża bedzie tak samo pachniała nawet gdy nazwiesz ją kapustą. fałszywośc,
                                                    > kłamstwo, obmowa - pozostana fałszywościa, kłamstwem i obmowa nawet gdy
                                                    > nazwiesz je tylko nieokrzesaniem.

                                                    Na tym właśnie polega relatywizacja moralności. Słowa człowieka nie znaczą już
                                                    tak-tak, nie-nie, tylko czyste zło przebiera się w szatki aniołka.
                                                  • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 16:18
                                                    > Na tym właśnie polega relatywizacja moralności. Słowa człowieka nie znaczą już
                                                    > tak-tak, nie-nie, tylko czyste zło przebiera się w szatki aniołka.

                                                    Azerko - możesz bardziej łopatologicznie?
                                                    z przykładami?
                                                    M.
                                                  • a000000 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 17:43
                                                    Sama sobie przemyśl sytuacje, w których paskudne zło jest nazywane łagodnie,
                                                    usprawiedliwiane. W ten sposób postępuje niszczenie wartości.
                                                    Stosunki homo - cacy, bo przecież taka ich natura.
                                                    egoizm - cacy, bo przecież każdy musi się wyrażać, realizować.
                                                    aborcja - nikt nie będzie "rządził brzuchem", a to "coś" to zlepek nikomu
                                                    niepotrzebnych komórek.
                                                    liczy się MOJE szczęście - nawet kosztem reszty świata

                                                    i tak dalej - można cały dekalog przejrzeć i w każdym punkcie coś znaleźć. Tak
                                                    postępuje relatywizowanie moralności, zepsucie jest ubierane w piękne słówka,
                                                    zło umniejszane, a ci, którzy się sprzeciwiają - są wyśmiewani.

                                                    U arcego jest wątek o działaniu antychrysta, i chyba o to chodzi.
                                                  • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 20:03
                                                    > Sama sobie przemyśl sytuacje, w których paskudne zło jest nazywane łagodnie,
                                                    > usprawiedliwiane. W ten sposób postępuje niszczenie wartości.

                                                    Ale dlaczego rozmawiamy o tym przy okazji rozważań o rozumieniu słowa "cham"?

                                                    M.
                                                  • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 16:30
                                                    Szef pokazujący "miejsce w szeregu" zachoiwuje się właśnie ordynarnie
                                                    (prostacko, grubiansko i w sposób absolutnie nieokrzesany).

                                                    Koleżanka fałszywa tak samo.

                                                    1. «wulgarny, trywialny, prostacki, nieokrzesany, grubiański, karczemny;
                                                    > płaski, niewybredny»
                                                    > Ordynarne słowa, wyrazy, piosenki, dowcipy, wyzwiska.
                                                    > Ordynarne zachowanie, kłamstwo, fałszerstwo.
                                                    > Być ordynarnym.
                                                    > Zachować się w sposób ordynarny.


                                                    Czy się mylę, czy słownik synonimizuje chamstwo z ordynarnościa oraz ordynarnośc
                                                    z kłamstwem i fałszerstwem?

                                                    Czy czegoś nie doczytałam dokładnie?
                                                  • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 18:28
                                                    ordynarnoś
                                                    > c
                                                    > z kłamstwem i fałszerstwem?

                                                    Nie. Jak również nie synonimizuje ordynarnosci z zachowaniem, piosenką czy
                                                    dowcipem. Pokazuje tylko przykładowe zwiazki frazeologiczne ze słowem ordynarny.

                                                    Czy mozna wyobrazic sobie kłamstwo nieordynarne? ja moge - np wtedy gdy mówię
                                                    tesciowej że mi smakowała zupa. hm.. a może powinnam mowic prawdę?
                                                  • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 20:10
                                                    > Nie. Jak również nie synonimizuje ordynarnosci z zachowaniem, piosenką czy
                                                    > dowcipem. Pokazuje tylko przykładowe zwiazki frazeologiczne ze słowem ordynarny

                                                    Masz rację :-) Zobaczyłam to, co chciałam zobaczyc :-)

                                                    M.
                                            • a000000 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 15:44
                                              maika7 napisała:


                                              > Chamstwo to dla mnie dzialanie skierowane przeciwko drugiemu człowiekowi. Po
                                              to >, żeby mu zrobic krzywdę.


                                              A ja tego nie nazywam chamstwem tylko podłością i wredotą.
                                              • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 16:22
                                                To bardzo poproszę przykłady chamskich zachowań.

                                                podłość i wredota (?) wchodzi chyba u mnie w definicję chamstwa (czyli
                                                prostackiego zachowania).

                                                M.
                                                • diabollo Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 19:02
                                                  maika7 napisała:

                                                  > To bardzo poproszę przykłady chamskich zachowań.
                                                  >
                                                  > podłość i wredota (?) wchodzi chyba u mnie w definicję chamstwa (czyli
                                                  > prostackiego zachowania).
                                                  >
                                                  > M.

                                                  Wydaje mi się, że w tym całym sporze o chamstwo występuje silny wątek
                                                  socjologiczny.
                                                  Nikt nie zwrócił uwagi na drugą definicję chamstwa:
                                                  "2. daw. «pogardliwie o ludzie, o chłopach»"

                                                  A przecież nasze społeczeństwo, w tym znakomitą większość mieszkańców miast
                                                  trudno posądzać o jakieś wyjątkowe korzenie mieszczańskie...

                                                  W pewnym sensie "kompleks chama", czy ostatnio zastępowany "wieśniakiem" jest
                                                  bardzo silny. Polskie społeczeństwo przez ostatnie 80 lat przechodzi przez
                                                  niesamowicie wielkie zmiany, które w dodatku w okresie PRL odbywały się bez
                                                  udziału elit; to awansującym wmawiano, że są elitą i awangardą Narodu.

                                                  No i ten biedny i skołowany Naród, a właściwie awangarda awangardy Narodu
                                                  musiała sobie jakieś wzroce elity sama wymyślać, no i wyszło i utarło się, że
                                                  szlachectwo polega na w miarę poprawnym wysławianiu się, nie używaniu słów
                                                  "chuj" i "kurwa", kiedyś mile widziana była jeszcze gra na instrumencie
                                                  (szczególnie na pianinie, fortepiany nie mieściły się w mieszkaniach w blokach);
                                                  oczywiście ostatnio trochę się akcenty pozmieniały w stornę statusu majątkowego,
                                                  podróży i "światowego otrzaskania".

                                                  Osobiście, jeżeli myślę o chamstwie, to mam na myśli to, co tak ładnie opisała
                                                  czcigodna Maika7, a nie "wieśniaka" siusiającego w bramie i używającego "bluzgów".

                                                  Kłaniam się nisko.
                                                  • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 09:43
                                                    E - mało błyskotliwe, zwłaszcza jak na ciebie diabollo... Nie wiem jakie ty
                                                    masz kompleksy, ale nikt inny tu żadnych "wiesniaków" nie przywoływał...

                                                    jak widze chama obszczywającego mur, to mam gdzies jego pochodzenie klasowe.

                                                    No i ten biedny i skołowany Naród, a właściwie awangarda awangardy Narodu
                                                    > musiała sobie jakieś wzroce elity sama wymyślać, no i wyszło i utarło się, że
                                                    > szlachectwo polega na w miarę poprawnym wysławianiu się, nie używaniu słów
                                                    > "chuj" i "kurwa", kiedyś mile widziana była jeszcze gra na instrumencie
                                                    > (szczególnie na pianinie, fortepiany nie mieściły się w mieszkaniach w
                                                    blokach)


                                                    Któz ci przekazał ten ogrom doswiadczeń? I to w imieniu całego Narodu? I co,
                                                    tak się przywiazałes do tej tezy, ze teraz - aby nie byc posadzonym o burackie
                                                    aspirowanie do szlachectwa miesem rzucasz swobodnie w kazdych okolicznosciach a
                                                    pianina nie dotkniesz nawet kijem?

                                                    I żeby wszystko było jasne - szczanie w bramie i głosne przekleństwa to nie
                                                    chamstwo, tak? Chamstwo to - wg ciebie i maiki - przyjsc do staruszki,
                                                    naopowiadac jej kłamstw i wydębic rentę?
                                                  • diabollo Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 17:59

                                                    O! Właśnie! "Burak" - to przecież kolejne wcielenie wcześniejszych określeń typu
                                                    "cham" czy "wieśniak"
                                                    Moim skromnym zdaniem ostatnia zawrotna kariera określenia "burak" jest
                                                    potwierdzeniem mojej brawurowej teorii o ciągle obecnym w polskim społeczeństwie
                                                    "kompleksie chama".

                                                    Poza tym, po przeczytaniu Twojej odpowiedzi naszły mnie następujące refleksje.
                                                    Po pierwsze zrobiło mi się przykro, że uznałaś moją wypowiedź za mało
                                                    błyskotliwą... A tak się starałem...

                                                    Poza tym chyba nie wyraziłem się dość precyzyjnie.
                                                    Otóż naprawdę nie widzę niczego złego w leczeniu kompleksów.
                                                    Bardzo lubię ładne wypowiedzi, lubię nawet muzykę fortepianową, nie mam nic
                                                    przeciw bogaceniu się i podróżom (choć za turystyką rzeczywiście nie przepadam).

                                                    Po prostu uważam, że najlepszą metodą na kompleksy jest uświadomienie ich sobie.

                                                    Co do szlachectwa, to chyba moje wzorce szlachectwa rzeczywiście odbiegają od
                                                    tych powszechnie uznanych.
                                                    Osobiście szlachectwo kojarzę naiwnie ze szlachetnością, która ma się nijak do
                                                    faktu używania czy nieużywania wulgaryzmów.

                                                    A za postać dużo bardziej szlachetną uważam Wieniedikta Jerofiejewa, alkoholika,
                                                    który pewnie obsiusiał nie jedną bramę, niż na przykład Annę Marię Jopek, która
                                                    robi na mnie subiektywne wrażenie (z całą pewnością niesprawiedliwie i
                                                    niesłusznie) osoby, której w życiu nie zdarzyło się pierdnąć.

                                                    Kłaniam się nisko.
                                                  • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 05.01.06, 09:30
                                                    > Osobiście szlachectwo kojarzę naiwnie ze szlachetnością, która ma się nijak do
                                                    > faktu używania czy nieużywania wulgaryzmów.

                                                    No tak. Szlachectwo to jedno - szlachetnosc to drugie.

                                                    Poza tym taka dyskusja nie ma sensu, diabollo. Szczanie w bramie jest ohydne. I
                                                    zupełnie nie rozumiem jaki ci przyswieca cel gdy przywołujesz przykład
                                                    konkretnej jednostki, uczciwego, szlachetnego człowieka któremu prawdopodobnie
                                                    zdarzyło sie siusiac komus w drzwi.
                                                    Chcesz udowodnic ze obsikiwanie bram jest w porzadku?

                                                    Jasne, ze nie powinno się oceniac człowieka na podstawie paru siknięc
                                                    (zwłaszcza gdy - jak piszesz - władała nim potworna choroba). Ale tez nie
                                                    rozumiem mechanizmu: sikanie to nic bo jednemu porządnemu sie zdarzyło. Głosne
                                                    bluzgi pod moim oknem to nic, bo sama jak sie wkurze to klne pod nosem...

                                                    Zgadzam sie co do AMJ - ona naprawde sprawia wrazenie jakby nie tylko nie
                                                    pierdnęła nigdy, ale nawet nie musiała rano myć zębów!

                                                  • diabollo Re: Jezykowe potworki 06.01.06, 01:47
                                                    monikaannaj napisała:

                                                    > > Osobiście szlachectwo kojarzę naiwnie ze szlachetnością, która ma się nij
                                                    > ak do
                                                    > > faktu używania czy nieużywania wulgaryzmów.
                                                    >
                                                    > No tak. Szlachectwo to jedno - szlachetnosc to drugie.
                                                    >
                                                    > Poza tym taka dyskusja nie ma sensu, diabollo. Szczanie w bramie jest ohydne. I
                                                    >
                                                    > zupełnie nie rozumiem jaki ci przyswieca cel gdy przywołujesz przykład
                                                    > konkretnej jednostki, uczciwego, szlachetnego człowieka któremu prawdopodobnie
                                                    > zdarzyło sie siusiac komus w drzwi.
                                                    > Chcesz udowodnic ze obsikiwanie bram jest w porzadku?
                                                    >
                                                    > Jasne, ze nie powinno się oceniac człowieka na podstawie paru siknięc
                                                    > (zwłaszcza gdy - jak piszesz - władała nim potworna choroba). Ale tez nie
                                                    > rozumiem mechanizmu: sikanie to nic bo jednemu porządnemu sie zdarzyło. Głosne
                                                    > bluzgi pod moim oknem to nic, bo sama jak sie wkurze to klne pod nosem...
                                                    >
                                                    > Zgadzam sie co do AMJ - ona naprawde sprawia wrazenie jakby nie tylko nie
                                                    > pierdnęła nigdy, ale nawet nie musiała rano myć zębów!
                                                    >

                                                    Czcigodna Monikoannaj,

                                                    Nauka z naszego dialogu dla mnie taka, że adwersarz który nawet zdawał się był
                                                    być najodleglejszy, w cale nie taki odległy znowu nie jest.

                                                    A dla Ciebie?

                                                    Kłaniam się nisko.
                                                  • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 06.01.06, 10:16
                                                    Nauka z naszego dialogu dla mnie taka, że adwersarz który nawet zdawał się był
                                                    > być najodleglejszy, w cale nie taki odległy znowu nie jest.

                                                    jak najbardziej! Z kazdym - poza tymi którzy mają ewidentnie zła wolę - mozna
                                                    sie dogadac. czasem potrzeba wiecej czasu, zwłaszcza na forum.

                                                    U mnie to działa tak: im lepiej sobie potrafie wyobrazic jakim ktos jest
                                                    człowiekiem - tym łatwiej mi sie z nim rozmawia. (oczywiscie sa tacy z którymi
                                                    po takim wyobrazeniu sobie po prostu przestaję rozmawiac - szkoda czasu).

                                                    Miłego dnia!

                                                    PS. Wiesz, ze juz mnie nie irytuje ani czcigodna ani kłaniam sie nisko?
                • diabollo Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 21:00
                  maika7 napisała:

                  > > Nie zgadzam się. uważam, ze kultura osobista duzo mówi o czlowieku.
                  >
                  > Mówi, ale bardziej o tym, czy miał okazję urodzić się w środowisku, w którym
                  > ceniono "kindersztubę". To dla mnie za mało. A przedarcie się przez "kulturalne
                  > konwenanse" i dotarcie do człowieka "jakim jest" zajmuje sporo czasu i często -
                  > rozczarowuje. Wartość informacyjna tej cechy jast dla mnie bardzo mała.
                  >

                  Czcigodna Maiko7, z jakiego marmuru kazać Cię wyciosać?
                  Zaczynam Cię uwielbiać.

                  Kłaniam się nisko.
                  • maika7 Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 21:14
                    > Czcigodna Maiko7, z jakiego marmuru kazać Cię wyciosać?
                    > Zaczynam Cię uwielbiać.

                    :-))) bytom wirtualnym nie nadaje się kształtów :-)))

                    Do uwielbienia nienawykłam - muszę się oswoić z ową myślą ;-)
                    M.
        • a000000 Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 12:27
          maika7 napisała:


          > Purystom językowym - moje NIE!!! Zabijają język wkładając go w sztywne ramy reg
          > uł.

          Absolutnie się nie zgadzam. Reguły językowe zostały wprowadzone po to, aby
          ludzie SIĘ ZROZUMIELI. Abym wiedziała, co ma na myśli fnoll, mówiący: zrobić laskę.
          • fnoll Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 12:33
            a000000 napisała:

            > Reguły językowe zostały wprowadzone po to, (...) abym wiedziała, co ma na
            myśli > fnoll, mówiący: zrobić laskę.

            to to podlega jakimś arbitralnie ustanowionym regułom?? ojej, a ja myślałem, że
            to tak bardziej... nooo... spontanicznie wychodzi...

            i że się post factum stwierdza określoną powtarzalność, dekretując, iż ona to
            jest najbardziej satysfakcjonującą na dany moment, co jednak, z upływem czasu i
            przyrostem kolejnych pokoleń, zmienić się może
          • maika7 :-))))) 02.01.06, 12:49
            > Absolutnie się nie zgadzam. Reguły językowe zostały wprowadzone po to, aby
            > ludzie SIĘ ZROZUMIELI.

            :-) reguły językowe powstały w oparciu o jezyk "mówiony". On jest pierwotny i to
            reguły muszą się dostosować często do zmian zachodzących w jezyku.... Znajomość
            reguł nie porzesądza o zrozumieniu drugiego czlowieka :-)

            >>Abym wiedziała, co ma na myśli fnoll, mówiący: zrobić laskę.

            hm... w moim otoczeniu ten zwrot bywa używany w kilku znaczeniach - musiałabym
            znac bardziej fnolla, żeby wiedziec o czym myśli mówiąc "zrobic laskę". Reguły
            tu nie pomogą - raczej intencje mówiącego :-))))

            M.




            • fnoll Re: :-))))) 02.01.06, 12:59
              w trafnym rozumieniu nieodzowne jest rozpoznanie kontekstu - gdy dwóch
              podejrzanych typków wieczorową porą wskazując na samotną kobietę z torebką
              wymieni uwagę "zróbmy tę laskę", nie znaczy to bynajmniej, iż mamy do czynienia
              z dwójką artystów plastyków, którzy właśnie odnaleźli modelkę swych marzeń...

              lecz - jakże często snujemy się jak dzieci we mgle po sferze domysłów!

              lepsze to, niż przedwczesna pewność...
              • maika7 Re: :-))))) 02.01.06, 13:09
                > w trafnym rozumieniu nieodzowne jest rozpoznanie kontekstu

                Nieodzowne, ale nie jedyne :-)))
                Pewien znajomy siedzący przy kawiarnianym stoliku i mówiący do mnie "laskę w
                dłoń i bo boju" daje mi komunikat - "wychodzimy, podaj mi kulę, bez pomocy
                której nie mogę się poruszać"....

                M.
                • fnoll Re: :-))))) 02.01.06, 13:18
                  hm... z tą laską to jest tajemnicza sprawa... "wziąć laskę" i "zrobić laskę"
                  wydają się nie mieć, poza samą "laską" wspólnych znaczeń

                  bo kto mówi na kija "laska" ?? w moim regionie - nikt poza dziećmi
                  • maika7 Re: :-))))) 02.01.06, 13:34
                    > hm... z tą laską to jest tajemnicza sprawa... "wziąć laskę" i "zrobić laskę"
                    > wydają się nie mieć, poza samą "laską" wspólnych znaczeń

                    hm.. nie jestem bardzo pewna, ale mam wrażenie, że w tych obu wyrażeniach żadne
                    z tam wystepujacych słów nie ma wspólnych znaczeń. "Laska" też..

                    > bo kto mówi na kija "laska" ?? w moim regionie - nikt poza dziećmi

                    W moim - moja Mama i jej "towarzystwo".
                    Myślę też, że niewidomi stosują to określenie dla białej laski (i rzadko mają na
                    myśli blondynki).
                    • fnoll Re: :-))))) 02.01.06, 14:33
                      skoro można "zrobić kogoś", to można i zrobić, konkretnie, laskę, a następnie (w
                      nieokreślonej przyszłości) tęże* laskę zwyczajnie wziąć!


                      jeśli dobrze rozumiem twoja mama, jej towarzystwo, oraz niewidomi - wszyscy oni
                      mówią czasem o kiju dosłownym, a nie metaforycznym, laska (dosłownie), hm?


                      *tęże - ciekawe słowo, nie ma go w słowniku, więc czy ono istnieje naprawdę? czy
                      tylko na niby? ;)
                      • maika7 Re: :-))))) 02.01.06, 14:54
                        > skoro można "zrobić kogoś", to można i zrobić, konkretnie, laskę, a następnie
                        (w nieokreślonej przyszłości) tęże* laskę zwyczajnie wziąć!

                        podejrzewam, że wieloznaczność "robienia laski" i "brania laski" jest daleko
                        wykraczająca poza możliwośc forumowego przekazu bez widocznej "mowy ciala" obu
                        zainteresowanych porozumieniem stron :-) I oczywiscie można najpierw zrobic
                        laske a potem tęże zwyczajnie (dlaczego zwyczajnie???) wziąć. Ale pod warunkiem,
                        że cały czas myślimy o tej samej lasce :-)

                        > jeśli dobrze rozumiem twoja mama, jej towarzystwo, oraz niewidomi - wszyscy
                        oni mówią czasem o kiju dosłownym, a nie metaforycznym, laska (dosłownie), hm?

                        Oczywiscie. Hm, dzieci z Twojego regionu tez chyba mówią o tej niemetaforycznej.
                        Przynajmniej tak to zrozumiałam...

                        > *tęże - ciekawe słowo, nie ma go w słowniku, więc czy ono istnieje naprawdę?
                        czy tylko na niby? ;)

                        Nie tyle nie ma, co nie znalazłeś... Moze istnieje słownik z owym słówkiem....
                        Ale nawet jesli go nie ma w "oficjalnym obiegu", to co z tego, skoro wydaje się,
                        że jest dla obu zainteresowanych stron zrozumiałe?

                        A propos reguł to czy może jest wydanie oficjalne "Reguły porozumiewania się w
                        konspiracji. Dopuszczalne znieksztalcernia językowe" albo "Dlaczego jak Tuwim
                        mówi reponsować, to przechodzi do historii anegdot, a jak powie to maika7 to
                        powiedzą, że wymyśla głupoty? - studium problemu" Innymi słowy - dlaczego jednym
                        wolno "bawić się" języlkiem, a drugim nie?

                        M.

      • fnoll Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 12:27
        mnie razi "pracownica" - brzmi wulgarnie, od razu mam przed oczami herod-babę z
        dłońmi jak bochny, biustem morderczym i biodrami jak pancernik Potiomkin...

        pracownica-dziewica - kobieta zasadnicza, z mentalnością walca, grubymi
        paluchami, pachnąca tanim mydłem

        co innego pracowniczka!

        pracowniczka-spódniczka - lekka, bystra i powabna :)

        stawiam na pracowniczkę!
        • elli_nika Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 12:38
          No właśnie - pracowniczka brzmi niepowaznie. Ja sobie wypraszam bycie jakaś
          pracowniczką - spódniczką. Pracownica zgadzam się, nie jest moze
          najpiękniejszym słowem, ale za to poprawnym. Nie rozumiem za to w ogóle autorów
          ogłoszenia - w języku polskim jeśli chodzi rodzaj męski jest używany dwojako, w
          odniesieniu do podgrupy mężczyzn wykonujących dany zawód oraz ogólnie, do
          wszystkich wykonujacych dany zawód. Porpawnie byłoby więc: poszukujemy
          pracownika (co oznacza, poszukujemy kobiety lub mężczyzny). Polski to nie
          niemiecki! Ale nie, nowomowa górą!
          • fnoll Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 12:53
            pracownica?
            to diablica!
            wcale ona
            nie zachwyca

            pracowniczka!
            smutne liczka
            wnet rozjaśni
            jej spódniczka
    • e_wok Re: Jezykowe potworki 02.01.06, 19:32
      Nie ma sensu sie w to wglebiac. Nawet jesli teraz zalapiesz obecnie
      obowiazujacy slang to za tydzien juz bedzie przestarzaly. Poniewaz ma on za
      zadanie byc wyroznikiem jakiejs grupy, wiec traci wszelka atrakcyjnosc w
      momencie gdy zaczyna byc znany szerszej publicznosci. W ten sposob takze
      poprawna polszczyzna staje sie powoli jezykiem elitarnym, poniewaz coraz mniej
      osob sie nia posluguje. Z jezykiem polskim nie jest jeszcze tak zle,
      przynajmniej z wiekszosci wypowiedzi, jakie by nie byly, cokolwiek wynika.
      Kiedy sie poslucha amerykanskich nastolatkow, rzuca sie w uszy kompletny brak
      meritum, no bo jaki wniosek wysnuc z serii onomatopei, ktora brzmia mniej
      wiecej "yeah you know I thougt really wow that's like wooo, really I mean yeah"
    • grzespelc Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 13:01
      W zasadzie zgadzam się z opinią Niki, dodam tylko , ze strasznie mnie wkurza
      zaśmiecanie polskiego obcymi słowami, czy to wtrącanymi słowami angielskimi,
      czy to zastępowania obcymi odpowiednikami polskich słów (te wszystkie imydże
      itd.), a to wynika z chęci popisania się znajomością języków obcych, którą niby
      to się posiada.
      No i wkurzają mnie tłumacze (sam się tym trochę param), którzy spolszczają
      zamiast tłumaczyć.
      • maika7 Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 13:43
        >>dodam tylko , ze strasznie mnie wkurza zaśmiecanie polskiego obcymi słowami

        Wymień trochę słow czysto polskich, bez "nalecialości" z innych języków....

        :-)
        M.
        • diabollo Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 18:28
          maika7 napisała:

          > >>dodam tylko , ze strasznie mnie wkurza zaśmiecanie polskiego obcymi s
          > łowami
          >
          > Wymień trochę słow czysto polskich, bez "nalecialości" z innych języków....
          >
          > :-)
          > M.


          Gdzieś słyszałem, że nawet słowo "żona" jest pochodzenia obcego, choć
          przywędrowało do języka polskiego bardzo dawno temu z języka czeskiego.

          Kłaniam się nisko.
          • kochanica-francuza Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 23:08

            > Gdzieś słyszałem, że nawet słowo "żona" jest pochodzenia obcego, choć
            > przywędrowało do języka polskiego bardzo dawno temu z języka czeskiego.

            To możliwe, ale jest to troszkę co innego, niż "zasejfować" i "jessoo"
          • grzespelc Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 08:17
            > Gdzieś słyszałem, że nawet słowo "żona" jest pochodzenia obcego, choć
            > przywędrowało do języka polskiego bardzo dawno temu z języka czeskiego.

            Mylisz się. Polski i czeski do XV w. były dwiema gwarami tego samego języka, a
            to słowo po prostu w inny sposób ukształtowało swoje znaczenie w jednym, niż w
            drugim.
            • diabollo Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 21:05
              grzespelc napisał:

              > > Gdzieś słyszałem, że nawet słowo "żona" jest pochodzenia obcego, choć
              > > przywędrowało do języka polskiego bardzo dawno temu z języka czeskiego.
              >
              > Mylisz się. Polski i czeski do XV w. były dwiema gwarami tego samego języka, a
              > to słowo po prostu w inny sposób ukształtowało swoje znaczenie w jednym, niż w
              > drugim.

              Trudno powiedzieć. Sam sobie tego nie wymyśliłem.
              A podążając tym tropem rozumowania, to można napisać, że zarówno języki
              germańskie (w tym angielski) jak i języki słowiańskie (w tym i polski) należą do
              tej samej rodziny języków indo-europejskich i można pewnie postawić brawurową
              hipotezę, że bardzo, bardzo dawno temu to były dialekty tego samego języka.

              Kłaniam się nisko.
        • grzespelc Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 08:14
          Jest ich kilkanaście tysięcy, więc po co wymieniać? M. in. wszystkie w
          niniejszej wypowiedzi i wszystkie w Twojej, na którą odpowiadam.
          • maika7 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 08:18
            Żadne z tych słów (w naszych wypowiedziach) nie przywędrowało do nas z łaciny,
            greki ? Wiesz, które są rdzennie polskie?
            Ja nie wiem, ale mam świadomośc, że większośc z tych, którymi się posługuję jest
            "zasymilowanych" w róznych czasach. Często na tyle dawnych, że nie podejrzewam
            ich nawet o obce pochodzenie :-)

            M.
            • grzespelc Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 08:47
              > Żadne z tych słów (w naszych wypowiedziach) nie przywędrowało do nas z łaciny,
              > greki ?

              Akurat nie.

              >>Wiesz, które są rdzennie polskie?

              Nie mogę mieć pewności co do wszystkich słów, ale znam trochę języków,
              interesuję (!) się tym i jakąś tam wiedzę na ten temat mam. Podobno świetnie to
              wyczuwają małe dzieci :)).
              A tak poza tym to warto docenić bogactwo rodzimych słów i nie dosukiwać się
              obcych korzeni tam gdzie ich nie ma.
              • maika7 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 09:01
                horyzont, korona, front, palma, akcesoria, ampułka, migdał, anatomia, analny,
                aorta, aparat, dukt, autonomiczny, kamera, kanał....

                fakt, nie używaliśmy części tych słów, ale wzięłam pierwsze, lepsze jakie
                znalazłam.
                To z łaciny.

                Ok, dalej doszukiwac się nie będę, po co? prawda?

                M.
                • grzespelc Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 10:08
                  autonomiczny z łaciny?? autos, nomos....

                  Coś tu koleżanka szanowna ściemnia...

                  Co do anatomii to też bym się tak nie zapędzał.
                  • maika7 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 10:28
                    > Coś tu koleżanka szanowna ściemnia...

                    Koleżanka zapomniała, że nie wszystkie określenia w biologii pochodzą z łaciny
                    :-) A koleżanka zajrzała do ksiazki od anatomii :-) Kolezanka przeprasza, bo
                    kolezanka jezykoznawcą nie jest, ale mimo wszystko cos koleżance wewnętrznie
                    mowi, że ta anatomia to jakoś nie polska...

                    A koleżanka to polski wyraz? Bo koleżance się wydaję, że nie....


                    :-)
                    M.
                    • grzespelc Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 11:00
                      Anatomia nie polska ale coś mi mówi że i nie łacińska...

                      A koleżanka to rzeczywiście wyraz nie polski, a łaciński :)). Ale czy ja
                      mówiłem że w ogóle ma takich nie być?
                      • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 11:05
                        Bo ja wiem? Mi sie wydaje ze kolezanka jest zupełnie polskim wyrazem,
                        utworzonym wg 100% polskich reguł od pochodzącego z łaciny kolegi.

                        Anatomia jest z pochodzenia grecka.
                        • grzespelc Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 11:20
                          Mi sie wydaje ze kolezanka jest zupełnie polskim wyrazem,
                          > utworzonym wg 100% polskich reguł od pochodzącego z łaciny kolegi.

                          Tak. Mnie chodziło o pochodzenie.

                          > Anatomia jest z pochodzenia grecka.

                          Tak mi się własnie zdawało, dziękuję.
                          • maika7 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 11:28
                            To "garaż" tez jest juz polski ?

                            To może powiedzmy sobie co uważamy za wyrazy polskie? I dlaczego nie razi nas
                            słowo "komputer" (niektorzy - Francuzi? - wymyslali sobie rdzenne nazwy dla tego
                            urządzenia), a razi nas "serfować po necie"?

                            M.
                            • a000000 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 11:50
                              Serfować po necie, jakkolwiek dziwadło, jest określeniem zupełnie nowej
                              czynności, do tej pory nieistniejącej w naszym języku. Mnie zaś rażą
                              przeinaczania już określonych znaczeń. Taka młodzieżowa nowomowa, naszpikowana
                              wulgaryzmami i błędami gramatycznymi.
                              • maika7 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 12:02
                                >Mnie zaś rażą
                                > przeinaczania już określonych znaczeń. Taka młodzieżowa nowomowa, naszpikowana
                                > wulgaryzmami i błędami gramatycznymi.

                                Rozumiem, ale czy Ty nie mówiłas jak dorastałas inaczej niż Twoi rodzice? Nie
                                porozumiewałas sie w grupie rówieśniczej jezykiem tej grupy? Nie mieliscie
                                swoich "kodów"?
                                Wydaje mni sie, ze to jest wpisane w dorastanie. Potem często mija - utrzymuje
                                sie tylko w konkretnych grupach zawodowych czy srodowiskowych.

                                M.

                                M.
                              • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 12:03
                                zupełnie nowej
                                > czynności,

                                Niezupełnie. Owszem internet to cos nowego, ale przeglądanie zasobów,
                                przeszukiwanie katalogów itp - na pewno nie jest niczym nowym.
                                ja w kazdym razie nigdy po necie nie serfuję tylko albo szukam czegos w
                                internecie albo przeglądam strony internetowe.
                            • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 12:01
                              Dlaczego tez? I oczywiscie jest polski - pochodzenia francuskiego.
                              Słowo komputer pojwiło sie wraz z samym komputerem. Niczego takiego wczesniej
                              nie było, słowo komputer nie zastapiło zadnego polskiego słowa.

                              Co innego "surfowac" - ktore nie wiadomo czemu pojawia sie zamiast np.
                              przeglądać. Czy zasejfowac zamiast zapisać. I naprawde nie chodzi o to ze
                              młodziez tak ze soba rozmawia, gorzej gdy takie kwiatki słyszy sie od
                              dziennikarzy...
                              • maika7 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 12:08
                                >Dlaczego tez? I oczywiscie jest polski - pochodzenia francuskiego.
                                >Słowo komputer pojwiło sie wraz z samym komputerem. Niczego takiego wczesniej
                                >nie było, słowo komputer nie zastapiło zadnego polskiego słowa.

                                To dlaczego wspomniani Francuzi wymyslili sobie swoje określenie na komputer, a
                                my przejęlismy kalkę z obcego jezyka?

                                Monika, to co w takim razie uznajemy za polskie wyrazy, a co za obce? Bo czuję
                                lekki niepokój :-)

                                M.
                                • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 12:32
                                  Bo czuję
                                  > lekki niepokój :-)

                                  E - droczysz sie. Nie wierze zeby ktos kto uzywa jezyka polskiego tak jak ty
                                  nie czuł co polskie a co obce.

                                  Co do francuzow - nie mam pojecia. nie znam francuskiego, nie wiem nawet czy
                                  ten ich cały ordynator to zupełnie nowe słowo czy stare - ktore oznacza także
                                  cos innego. (tak jak np. polskie "komórka" na okreslenie telefonu. Moim zdaniem
                                  swietne. A juz na pewno lepsze niż to co sie zalęgło w niemieckim: "handy").
                                  Dlaczego francuzi nie chcieli komputera? Moze na zasadzie "nie będzie
                                  amerykanin pluł nam w twarz"? Albo po prostu wyjątkowo im nie pasowało
                                  dźwiękowo? Albo akurat kogos natchnęło i wymyślił fantastyczne francuskie
                                  słowo? Tak jak naszego Żeleńskiego dzięki ktoremu mamy czołg zamiast tanka?
                                  • grzespelc Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 13:04
                                    > Dlaczego francuzi nie chcieli komputera? Moze na zasadzie "nie będzie
                                    > amerykanin pluł nam w twarz"?

                                    Głównie o to chodziło.

                                    Albo po prostu wyjątkowo im nie pasowało
                                    > dźwiękowo? Albo akurat kogos natchnęło i wymyślił fantastyczne francuskie
                                    > słowo?

                                    To też.

                                    >Tak jak naszego Żeleńskiego dzięki ktoremu mamy czołg zamiast tanka?

                                    E, CZesi byli lepsi: wiesz, co to jest divadlo, hudba?
                                    • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 13:08
                                      Divadlo to chyba teatr? Zupełnie logiczne, zwłaszcza w przypadku wielu
                                      współczesnych sztuk teatralnych... Tego drugiego nie znam.
                                      generalnie język czeski wydaje sie bardzo pesymistyczny:
                                      pieczywo - cerstve
                                      pociąg - vlak
                                      bielizna - pradlo
                                      • grzespelc Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 13:42
                                        > Divadlo to chyba teatr?

                                        Tak, a hudba to muzyka.
                                        A np. barva to to co my niestety nazywamy farbą, a skupina - grupa. Bardzo mi
                                        się te słowa podobają.
                                        • a000000 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 14:58
                                          a divak to widz.
                                          hudba dechowa w skrócie dechowka to orkiestra dęta.
                                          zmrzlina - lody
                                          panenka - lalka
                                          sleczna - panna
                                          kluk - chłopiec....
                                          strc prst skrze krk - ichniejszy chrząszcz co brzmi.

                                          śliczny język.
                                      • a000000 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 15:03
                                        cerstwe (czerstwe) to znaczy - świeże
                                        pieczywo - peciwo (pecziwo)
                                        vlak - pociąg osobowy
                                        rychlik - pociąg pospieszny
                                        sklep hehehe - piwnica.
                                        a taki sklep do kupowania to obchod.
                                        miejsce ustronne WC - zachod
                                        a strona swiata zachód - zapad.
                                        • grzespelc Re: Jezykowe potworki 05.01.06, 10:20
                                          > vlak - pociąg osobowy

                                          Czesi mówiąc "vlak" mają na myśli pociąg w ogóle. Nie sądze, zeby całą trasę z
                                          Pragi do Paryża jeździli osobowym.....

                                          > sklep hehehe - piwnica

                                          a pivnica - piwiarnia
                                  • maika7 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 13:08
                                    > E - droczysz sie. Nie wierze zeby ktos kto uzywa jezyka polskiego tak jak ty
                                    > nie czuł co polskie a co obce.

                                    Kiedy mnie nie o czucie idzie (bo sama widziałas jak to z chamem jest :-) tylko
                                    o zasady. Co okresla sie słowem polskim, a co obcym? Tak z ciekawości - bo i tak
                                    pewnie bede mówic tak, jak sie przyzwyczaiłam :-)

                                    >Tak jak naszego Żeleńskiego dzięki ktoremu mamy czołg zamiast tanka?

                                    Dobrze, że Żeleński nie poszedł w ślady faceta, o którym pisał w swoich
                                    felitetonach, a ktory dał popis "słowotworzenia" :-) matematyk był "liczarzem"
                                    "nieumiec" - laikiem, a "oświactwo" - kulturą :-))))
                                    Ale, ale , a propos tanka, to po zaborach zostało nam trochę w języku -
                                    koleżanka z "pruskiego" zjada sznytki i szneki, no i mamy kartofle.

                                    o, a pomidory tez sobie spolszczylismy skądś...

                                    No, w kazdym razie, jak sie przyglądam temu polskiemu językowi w ostatnich
                                    dniach, to za dużo polskiego w polskim nie widzę - chyba, ze przyjąć, że te
                                    wszystkie pożyczki z innych języków i dostosowane do naszych zasad pisowni (i
                                    nie tylko) za nasze własne. A propos (hm.. hm.., że tak zdanie z obca??
                                    rozpocznę) obcości, to zdaje mi sie, że ostatnio zmieniły się zasady i juz
                                    odmienia sie muzeum (i podobne), a kiedys nie wolno mi było tego robic :-)

                                    M.
                                    • monikaannaj Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 13:15
                                      Ale mamy tez ziemniaki.

                                      Muzeum??? A jak konkretnie? Czego nie ma? O czym rozmawiamy? Czemu sie
                                      przyglądam? Muzeuma, o muzeumie, muzeumowi?
                                      • maika7 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 13:26
                                        > Ale mamy tez ziemniaki.

                                        "u mnie" mamy pyry :-) chyba tez rdzennie polskie???


                                        > Muzeum??? A jak konkretnie? Czego nie ma? O czym rozmawiamy? Czemu sie
                                        > przyglądam? Muzeuma, o muzeumie, muzeumowi?

                                        A niech to ... pomyliłam z radiem???
                                        Albo jeszcze z czymś innym - w każdym razie na pewno cos było nieodmienne z
                                        zasady 30 lat temu, a teraz się odmienia :-)
                                        Przepraszam, ale robie kilka rzeczy na raz :-) poza tym roztargnienie to moja
                                        cecha nabyta w trakcie rozwoju...

                                        :-)
                                        M.
                            • grzespelc Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 12:54
                              > To może powiedzmy sobie co uważamy za wyrazy polskie? I dlaczego nie razi nas
                              > słowo "komputer"

                              Bo nie ma odpowiednika polskiego.

                              a razi nas "serfować po necie"?

                              1. Nie jakieś tam net a po prostu sieć.
                              2. Ja na ogół siedzę w sieci, a można też o prostu buszować, szukać czegoś
                              itd.. A jak ktoś nie zna własnego języka to potem takie własnie potworki
                              tworzy...
                              • maika7 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 13:20
                                > Bo nie ma odpowiednika polskiego.

                                we francuskim tez nie było, a "się zrobiło", nie mogło się u nas zrobić? I teraz
                                niby mamy nasze, polskie "komputer".

                                >>A jak ktoś nie zna własnego języka to potem takie własnie potworki tworzy...

                                ja nie siedze w sieci (bom nie ryba :-), równiez nie serfuje po necie :-)

                                Ale, ale Grzes, nie masz w swoim "prywatnym słowniku" słowek niespotykanych w
                                oficjalnym słowniku jezyka polskiego?
                                A np. jakie masz zdanie o tworzeniu na własny uzytek "slangu rodzinnego" -
                                zrozumiałego jedynie w określonej grupie (przywołam tu "na biedronkę" - Wańkowicza)?

                                M.
                                • grzespelc Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 13:49
                                  > Ale, ale Grzes, nie masz w swoim "prywatnym słowniku" słowek niespotykanych w
                                  > oficjalnym słowniku jezyka polskiego?

                                  Mam, bom Ślązak :)

                                  > A np. jakie masz zdanie o tworzeniu na własny uzytek "slangu rodzinnego" -
                                  > zrozumiałego jedynie w określonej grupie

                                  (Uwaga, obce słowo!:)) Akceptuję.
                      • maika7 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 11:20
                        Nie, tylko mówiłeś, że wkurza Cie zasmiecanie polskiego jezyka obcymi slowami :-)

                        A ja tylko przypominam, że mamy takich "śmieci" dość duzo. Tylko, że wiele z
                        nich już nie razi. Ba, nawet nie wiemy skąd się wzięły i kiedy (np. ja nie
                        wiem..). I tak samo nie wiemy co będzie się wydawało rdzennie polskie Polakom za
                        100 lat :-)

                        Ale, żeby nie było, że ja taka otwarta na zmiany jestem :-)) Krzywie się na
                        "dziwaczne" (wegług mnie) nazwy różnych lokali (najrozmaitszego przeznaczenia),
                        krzwo patrze na liczne "markety", "szopy" itp. i na nazwy typu "Malibu" dla
                        wiejskiego klubu :-)

                        M.
                        • grzespelc Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 13:55
                          Dla mnie słowo obce jest do przyjęcia (lub zaakceptowania :)), jezeli coś
                          wnosi, opisuje coś lepiej (tudzież bardziej "trafnie"(!)). Oczywiście mówię o
                          nowych słowach, a nie o tych, które zostały przejęte już dawno.... Chociaż nie
                          rozumiem np. co komu przeszkadzało słowo "barwa" (czyż nie piękne nasze
                          słowiańskie?), ze zastąpiono je jakimś tam (ohydnym) kolorem...

                          A dodam jeszcze, że im więcej języków znam, tym bardziej podoba mi się polski i
                          rośnie świadomośc jego piękna...
                          • maika7 Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 18:47
                            >>Chociaż nie
                            > rozumiem np. co komu przeszkadzało słowo "barwa" (czyż nie piękne nasze
                            > słowiańskie?), ze zastąpiono je jakimś tam (ohydnym) kolorem...

                            Fizyka to ja dawno miałam, ale kołacze mi sie po głowie, że kolor i barwa to
                            nieco odmienne terminy...

                            M.
                            • grzespelc Re: Jezykowe potworki 05.01.06, 10:26
                              ???
                              • maika7 Re: Jezykowe potworki 05.01.06, 11:04
                                Że barwa to cecha koloru czy jakoś tak i że (czarny i biały nie jest czyms - juz
                                nie pamiętam czy barwą czy kolorem). To było na optyce w liceum :-( Od tamtego
                                czasu minęło sporo czasu :-( Wiec nie wiem czy znowu czegoś nie pokręciłam. Czy
                                "na sali" jest jakis fizyk????

                                :-)
                                M.
                                • grzespelc Azerko!! :) 05.01.06, 11:54
                                  Prosimy o pomoc :))

                                  > Że barwa to cecha koloru czy jakoś tak i że (czarny i biały nie jest czyms -
                                  ju
                                  > z
                                  > nie pamiętam czy barwą czy kolorem). To było na optyce w liceum :-( Od tamtego
                                  > czasu minęło sporo czasu :-( Wiec nie wiem czy znowu czegoś nie pokręciłam.
                                  Czy
                                  > "na sali" jest jakis fizyk????

                                  • a000000 Re: Azerko!! :) 05.01.06, 13:33
                                    Fizykiem i to w randze doktora jest Arcykr.

                                    Barwa i kolor w języku polskim są synonimami, choć w fizyce występuje barwa, w
                                    muzyce występuje barwa, ale w opisie spotykamy koloryt, już jako polonistyczny
                                    synonim sumy barw. Czerń i biel w fizyce to zachowanie się otoczenia fali
                                    elektromagnetycznej odpowiedniej częstotliwości. Ciało "doskonale czarne"
                                    (teoretyczne, w praktyce nie istniejące, choć słyszałam, że ostanio w jakimś
                                    laboratorium się chwalono, że uzyskano coś na podobieństwo) pochłania, nic się
                                    nie odbija, więc nie jest rejestrowane przez nasze oko więc odbieramy jako barwę
                                    czarną, natomiast ciało białe odbija, widzimy i nazywamy białym. Zauważ, że gdy
                                    nie ma źródła światła - fali elektromagnetycznej, a więc nie ma się co odbijać
                                    od czegokolwiek, widzimy czarno, niezależnie od rodzaju powierzchni.
                                    Grzesiu, mam prawo jeszcze bardziej nie pamiętać niż Ty, czy Maika. Chcesz
                                    szczegółów, to zwróć się do arcego.
                          • kohei Re: Jezykowe potworki 05.01.06, 12:50
                            > Chociaż nie rozumiem np. co komu przeszkadzało słowo "barwa"
                            > (czyż nie piękne nasze słowiańskie?)

                            Oj, chyba nie:)
                            W tej chwili nie mam jak sprawdzić, ale chodzi mi po głowie, że 'barwa',
                            jak 'farba' pochodzą z tego samego, niemieckiego 'die Farbe'. 'Barwa' została
                            przyswojona wczesniej, więc nieistniejące wówczas w językach słowiańskich 'f'
                            przeszło w 'b' (ten sam mechanizm co Szczepan/Stefan). Farba przyszła znacznie
                            później, jest więc przez 'f', i już w innym znaczeniu.

                            • a000000 Re: Jezykowe potworki 05.01.06, 13:35
                              barwa i farba to zupełnie inne rzeczowniki. Barwa (kolor) jest opisem farby.
                              Ale mnie to nie przeszkadza, bynajmniej.
                              • kohei Re: Jezykowe potworki 05.01.06, 13:40
                                a000000 napisała:

                                > barwa i farba to zupełnie inne rzeczowniki. Barwa (kolor) jest opisem farby.
                                > Ale mnie to nie przeszkadza, bynajmniej.
                                Oczywi?cie, że inne - toż piszę, że majš ten sam ?ródłosłów, lecz inne
                                znaczenie.
                                Ale jest jedno wspólne:
                                barwa: 5. łow. Ťkrew rannych zwierzšt; farbať
                                farba: 2. łow. Ťkrew wszelkiej zwierzyny (broczšca z rany), posoka; rubasznie:
                                krew ludzkať
                                • a000000 Re: Jezykowe potworki 05.01.06, 13:57
                                  e tam, to są ciekawostki myśliwskie. Również: posoka, jucha.
      • kochanica-francuza Re: Jezykowe potworki 03.01.06, 16:01
        grzespelc napisał:

        > W zasadzie zgadzam się z opinią Niki, dodam tylko , ze strasznie mnie wkurza
        > zaśmiecanie polskiego obcymi słowami, czy to wtrącanymi słowami angielskimi,
        > czy to zastępowania obcymi odpowiednikami polskich słów (te wszystkie imydże
        > itd.), a to wynika z chęci popisania się znajomością języków obcych, którą niby
        >
        > to się posiada.
        > No i wkurzają mnie tłumacze (sam się tym trochę param)

        Jakim językiem się zajmujesz, jeśli wolno wiedzieć?
        • grzespelc Re: Jezykowe potworki 04.01.06, 08:11
          Francuskim i niemieckim na ogół, rochę rzadziej angielskim, a od wielkiego
          dzwona czeskim, słowackim, włoskim i holenderskim, w których będę musiał się
          trochę rozwinąć, tzn. lepiej je poznać...).
          Z tym że z wyjątkiem francuskiego , a wyjątkowo niemieckiego i angielskiego
          tłumaczę wyłącznie z obcego na polski i raczej na własny użytek.
    • mamalgosia pieniążki 04.01.06, 12:24
      Podobno na szkoleniach w bankach mówią pracownikom, żeby nie używali tego
      zdrobnienia. Podobno źle działą na psychikę klienta. Co Wy na to? (Jako
      klienci) "podpisze Pani umowę i zaraz przelejemy pieniążki" - jak brzmi?
      • monikaannaj Re: pieniążki 04.01.06, 12:37
        fatalnie - tak jak kazde nieuzasadnione zdrobnienie. Uch - nie cierpie tego
        zdrabniania! jak czasami robie zakupy w małym sklepie to az mnie skreca od tego
        masełka, chlebusia, szyneczki i pieniazków oczywiście. "jaka choineczka dla
        pani?" "do kotlecika sałatka czy ogóreczek?" "kawki czy herbatki?". Rany!
        człowiek sie czuje jak w przedszkolu!
        A jeszcze mam takie wrazenie ze to głównie panowie zdrabniaja.

        BTW - jak wam sie podoba reklama z "pełniusią walizeczką"?
        • mamalgosia i policjanci 04.01.06, 13:57
          "Mandacik wypiszemy", "Dokumenciki poproszę"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka