maria421
02.01.06, 10:56
W nawiazaniu do watku o mszy po goralsku, gdzie Monika wymienila pare slow,
ktore ja draznia w jezyku polskim (np. "poszlem") otwieram watek o potworkach
jezyka polskiego.
Musze przyznac, ze czasami mam problemy ze zrozumieniem mego jezyka
ojczystego, ktory badrzo sie przez te cwierc wieku mojej emigracji zmienil.
Np. "laska" to bylo , za moich czasow, cos, czym sie pospieraja starzy ludzie
na spacerze. "Dealer", to bylo slowo ozywane w serialu "Kojak" i oznaczalo
handlarza narkotykow. "Kasa" to bylo miejsce, gdzie sie dokonywalo oplat.
Teraz slysze ze faceci ogladaja sie za laskami, ze jakis sobie laske
poderwal, ze ktos tam sobie kupil Toyote prosto od dealera , ze ta Toyota
jest "wypasiona", no a ten gosc to w ogole "kasa smierdzi", w przeciwienstwie
do innego, co w ogole kasy nie ma...
Czesto tez slysze zwroty "na dzien dzisiejszy" ("Na dzien dzisiejszy mama
czuje sie niezle"), lub "generalnie" ("Generalnie to ja nie lubie salaty"),
co w polaczeniu z niektorymi innymi potworkami ("Zalacz wode na herbate")
sprawia, ze czasami mam ochte sobie uszy zatkac...