06.02.06, 19:32
Czy też zdziecinnienie w naszych czasach. Mam wrażenie, że mnóstwo moich
rówieśników zapomniało dorosnąć. Żyjemy w czasach wiecznych Piotrusiów Panów.
Więcej jest wśród nich facetów, ale kobiety też się zdarzają. Na przykład
dyskoteki, modny clubbing, to, o czym pisałam pracę magisterską- ważne jest
się bawić i tylko to. Zaćpać, przelecieć kogoś w kiblu (dotyczy obu płci),
fajnie się ubrać, być modnym. Jedna z moich rozmówczyń wyszła za mąż... Noc
poślubną spędzili... na imprezie w klubie Utopia... Co weekend wciąż
imprezują. Nie, żebym była fanką tradycyjnych do bólu wesel, ale to chyba o
czymś świadczy mimo wszystko. Na codzień w klubie, w weekend w klubie, w
wesele w klubie.

Był też taki artykuł w The Guardian bodajże... Dlaczego kobiety nie chcą
rodzić dzieci? A z kim mają je mieć, skoro ich koledzy to banda
nieodpowiedzialnych gówniarzy, dla których małżeństwo to koniec świata, coś
jak wybuch bomby atomowej? To był komentarz autorki. Swoją drogą nie wydaje
mi się, żeby winę ponosili wyłącznie mężczyźni i że nagle, nie wiedzieć jakim
sposobem, kobiety przewyższyły mężczyzn pod każdym względem i nagle zostały
same na szczycie świata. A może czas na Seksmisję?

Inna sprawa to nadmiar singli w społeczeństwie... wszystkie samowystarczalne
singielki, szukające księcia z bajki. Wiele z nich przyznaje się do tego, że
jakby taki wprowadził się do ich wychuchanych mieszkań i rzucał skarpetki
gdzie popadnie, to by zwariowały. Mam wrażenie, że zamkęły się własnoręcznie
na wieżach i czekają na księcia. Tylko skąd wziąć księcia?

Ogólnie- dorośli to teraz duże dzieci. Chcą się bawić w pracę, chcą jeździć
po świecie, chcą mieć ciągle nowe zabawki. Rozmnażać się jest bez sensu, bo
to kosztuje i zajmuje czas. Żyją w bajce. Rzeczywistość olewają. Dopóki im
nie dokopie, bo wtedy są okropnie nieszczęśliwi.

Oczywiście złośliwie generalizuję :-D

Taka luźna refleksja...
Zgadzacie się?

Obserwuj wątek
    • jottka Re: Egoizm. 06.02.06, 19:49
      > Zgadzacie się?


      nie:) za duży poziom generalizacji, za duże ograniczenie do wąskiego środowiska,
      zbyt mało historycznej czy jak to nazwać refleksji


      • noida Re: Egoizm. 06.02.06, 22:55
        A zatem sprecyzujmy:

        a.) mam na myśli mieszkańców dużych miast, głównie Warszawy
        b.) w przedziale wiekowym od 20 do 30 lat.

        Ja naprawdę mam takich znajomych i to całkiem niemałą grupę. Sama trochę tak
        mam. Dlatego uważam, że generalizacja generalizacją, ale jest to pewna
        tendencja. Nawet ludzie, którzy świadomie wybierają inny tryb życia, tęsknią za
        tym baśniowym, dziecinnym światem, gdzie jest tylko zabawa i zero
        odpowiedzialności. Sądzę, że żyjemy w czasach, gdzie dużo łatwiej w sensie
        technicznym jest prowadzić piotrusiopanowy tryb życia i wielu ludzi z tego
        korzysta, bo to jest łatwe.

        A co masz na myśli mówiąc o historycznej refleksji?
    • braineater Re: Egoizm. 06.02.06, 20:48
      Oczywiście, że tak, i to pomimo za dużego poziomu generalizacji, za dużego
      ograniczenia do wąskiego środowiska,zbyt mało historycznej czy jak to nazwać
      refleksji:)
      Bycie dorosłym to nudne i paskudne.
      A dzieci niech sobie hodują 60 latkowie - mają czas i ochotę.


      Oczywiście złośliwie upraszczam:)
      P:)
    • blue.berry Re: Egoizm. 06.02.06, 21:54
      ze tak wtrace malo w temacie
      a coz zlego jest w nocy poslubnej/weselu spedzonej w Utopii?
      jesli ktos pedzi taki a nie inny stylzycia to chyba wieksza hipokryzja byloby
      robienie wesela w tz domu weselnym z barszczykiem i tortem(jesli juz tak
      generalizujemy)
      • daria13 Re: Egoizm. 06.02.06, 22:11
        Mam ostatnio bardzo dużo przemyśleń na temat egoizmu we współczesnym świecie,
        nawet sama miałam ochotę założyć na ten temat wątek i cieszę się, że Noida mnie
        w pewnym sensie wyręczyła, bo znowu by było, że się czepiam i głoszę pochwałę
        staroświeckich zasad, bo trochę tak mam zamiar zrobić w rozwinięciu, ale nie
        dzisiaj, bo byłam po pracy u fryzjera (to moja druga wizyta u fryzjerki, którą
        chyba nareszcie mogę uznać za swoją, bo już drugi raz jest naprawdę nieźle;),
        potem w drodze powrotnej się pogubiłam, bo nie mogłam znaleźć przejścia na
        drugą stonę Wisłostrady, okropnie zmarzłam i jestem potwornie w związku z
        późniejszym powrotem do domu padnięta.
        Tymczasem pozdrawiam sennie:)
      • noida Re: Egoizm. 06.02.06, 22:49
        Nie ma nic złego w weselu w Utopii. Raczej miałam na myśli to, że:
        a.) oni właściwie mieszkają w Utopii
        b.) to trochę tak, jakby ślub był tylko pretekstem do zabawy, a wydawałoby się,
        że w związek małżeński trzeba wstępować po namyśle
        c.) no i w ogóle, znali się wcześniej krótko i głównie z imprez i byli na
        etapie "jak on/ona ślicznie pluje". Ciekawe, co będzie, jak się lepiej poznają
        i spadną im różowe okulary.
        • blue.berry Re: Egoizm. 07.02.06, 09:08
          a to juz jest zupelnie inny kontekst i zupelnie inna sprawa:)
    • aaneta Re: Egoizm. 07.02.06, 09:02
      Ja nie chcę nic mówić, ale jak byłam w Twoim wieku, to już miałam dwoje dzieci ;)
      A tak w ogóle to wszystko przez antykoncepcję, kiedyś zaliczało się wpadkę i
      trzeba było spoważnieć. Wiem coś o tym.
      • blue.berry Re: Egoizm. 07.02.06, 09:08
        cooz wspolczesna farmakologia pokazala bolesna prawde ze ludzie wcale tak sie
        nie garna do posiadania dzieci a instynkt macierzynski jest lekko
        przereklamowana sprawa;)
        • aaneta Re: Egoizm. 07.02.06, 09:54
          Ja bym powiedziała, że raczej instynkt rozrodczy, bo macierzyński to skłonność
          do opiekowania się potomstwem, nie do rozmnażania, ale poza tym wszystko się
          zgadza. Rzeczywiście do czasu wynalezienia skutecznej antykoncepcji rozmnażanie
          się było produktem ubocznym uprawiania seksu, a nie celem samym w sobie,
          wynikającym ze świadomej chęci czy potrzeby posiadania dzieci. Pomijam
          oczywiście kwestie przekazywania władzy czy majątku, bo to głupie pomysły facetów ;)
    • mamarcela Re: Egoizm. 07.02.06, 09:30
      Ja jako toksyczna choć szczęśliwa matka dwojga duzych dzieci powiem tak:
      w ogóle nie rozpatrywałabym tego w kontekscie egoizmu. Prokreacja nie jest
      obowiązkiem. Nie ma jedynej słusznej drogi. Na szczęście. :)
      Jako homo ludens (choc nie koniecznie imprezowo-klubowy) dodam jeszcze, że
      skłoność do zabawy i przedłużeniea sobie dzieciństwa jest jak najbardziej
      naturalna tendencją i to, że teraz występuje w sposób tak spektakularny jest
      tylko wyrazem większego spolecznego przyzwolenia na zachowania tego typu.
      Mój ojciec często powtarzał żartobliwie: "Pół zycia zatruwaja nam rodzice, a
      drugie pół dzieci". Jeśli przyjmiemy, że do matury jesteśmyu przewaznie
      kompletnie "udupieni" przez rodziców to nic dziwnego, że mało kto garnie sie
      natychmiast do całkowitej stabilizacji. :)
      Zresztą człowiek wkraczający w dorosłe życie otrzymuje krańcowo sprzeczne
      komunikaty, bo z jednej strony ma robić tzw. karierę (po coś te wszystkie
      fakultety zdobywał), z drugiej media propagują debilny do absurdu lans (bez
      okularów słonecznych za 1500 PLN oraz bywania w klubie xyz będziesz nikim), z
      trzeciej renifer romuś i inni tacy z poglądami, że rodzicielstwo (mnogie!) jest
      obowiązkiem Polaka katolika, a z czwartej pokutuje lansowany znowu przez media
      (trochę inne choć równie idiotyczne) lans na rodzicielstwo odpowiedzialne,
      kosztowne (ktoś musi w końcu te gadżety kupić, bo dziecku jako takiemu do
      niczego one nie są potrzebne)i martyrologiczne.
      A ja powiem ze swej strony tak:
      1.z upodobania do nałogowego imprezowania większość i tak prędzej czy później
      wyrośnie
      2. powtórzę -
      • mamarcela Re: Egoizm. 07.02.06, 09:46
        cd.
        2. powtórzę - łączenie się w pary w celu posiadania potomstwa nie jest jedynym
        sposobem na zrealizowanie się w zyciu
        3. miłość i odpowiedzialność za własne dziecko (dzieci) nie jest "stanem"
        znanym ogromnej części ludzi przed tego potomstwa posiadaniem. Miłość i
        odpowiedzialność za dziecko rodzi się (u większości) wraz z tego dziecka
        narodzinami. I tak to juz jest. Przychodzi i już.
        4. Wśród tego gadania o odpowiedzialności, miłości martyrologicznej,
        pampersach, zupkach i kupkach oraz wózkach za 5000 zapominany ewentualnym
        kandydatom na rodziców uświadomić jednej rzeczy - pierwsze 10 lat życia dziecka
        to oprócz wszystkiego innego szansa na wspaniałą zabawę, na przeżycie jeszcze
        raz swojego dzieciństwa, na odnalezienie świadome wszystkich tego okresu
        smaczków.
        Niestety większość rodziców podchodzi do tego zupełnie inaczej. Niestety dla
        dzieci i bardzo niestety (niestety) dla nich samych. Traktują to jako swoiste
        posłannictwo, a nie jako przygodę (często bardzo zabawną).

        jejku, ale się nadęłam i wymądrzyłam. Szok.
        pozdrawiam
        mamarcela homo ludens ludens
        • aaneta Re: Egoizm. 07.02.06, 09:59
          Dlaczego tylko pierwsze 10 lat? Potem jest jeszcze fajniej, bo wreszcie jest z
          kim pogadać, i na piwo/podryw można iść (z dziećmi albo bez, jak kto woli) :)
          • mamarcela Re: Egoizm. 07.02.06, 10:04
            Napisałam o 10 latach, bo mowa była o upodobaniu do dziecięctwa. :-)
            Później też jest fajnie, chociaz trochę się rozrywki rodziców i dzieci
            rozchodzą. Mimo wszystko wspólny clubbing nie jest wskazany. Szczególnie z
            punktu widzenia dzieci. Natomiast wspólne np. turlanie się z górki, lub
            zjeżdżanie na tyłku z tejże, jak najbardziej.
            P:-)
        • ash3 Re: Egoizm. 07.02.06, 10:02
          Mamarcelo, jako świezy rodzic uważam, że trafiłaś w sedno - te dwa punkty oddają
          dość dobrze to, co dla mnie w tej chwili oznacza rodzcielstwo. Nie to żebym była
          szczególnie zabawowym człowiekiem, ale rzeczywiście perspektywa się zmienia.
          Tylko... perspektywa perspektywą, głupia propaganda moim zdaniem może jeszcze
          bardziej zniechęcic do zafundowania sobie dziecka (na mnie to w ogole nie dziala
          albo złoszcze się tylko), tymczasem to jednak jest ogromny jakościowy skok w
          zyciu i doskonale rozumiem jak trudno podjąć tę decyzje (i jak łatwo ją
          odkładać). Ale jakże niezwykły skok!


          mamarcela napisała:

          >
          > 3. miłość i odpowiedzialność za własne dziecko (dzieci) nie jest "stanem"
          > znanym ogromnej części ludzi przed tego potomstwa posiadaniem. Miłość i
          > odpowiedzialność za dziecko rodzi się (u większości) wraz z tego dziecka
          > narodzinami. I tak to juz jest. Przychodzi i już.

          Tak, tak!

          > 4. Wśród tego gadania o odpowiedzialności, miłości martyrologicznej,
          > pampersach, zupkach i kupkach oraz wózkach za 5000 zapominany ewentualnym
          > kandydatom na rodziców uświadomić jednej rzeczy - pierwsze 10 lat życia dziecka
          >
          > to oprócz wszystkiego innego szansa na wspaniałą zabawę, na przeżycie jeszcze
          > raz swojego dzieciństwa, na odnalezienie świadome wszystkich tego okresu
          > smaczków.


          Dobrze powiedziane. Naprawdę, szkoda, że to głos na puszczy. A to moim zdaniem
          naprawdę wspanialy sposob by oswoić trochę rodzicielstwo. A poza tym - takie
          traktowanie "sprawy" też przychodzi naturalnie! (A jesli zgodzimy się, że teraz
          mamy do czynienia z ludźmi szczególnie ceniącymi zabawę i rozciąganie (pławienie
          się) własnego dzieciństwa, to mógłby być nawet niezły chwyt "propagandowy"...
          Lepszy niż biadolenia o starzeniu się i wymieraniu Europy...)

          > Niestety większość rodziców podchodzi do tego zupełnie inaczej. Niestety dla
          > dzieci i bardzo niestety (niestety) dla nich samych. Traktują to jako swoiste
          > posłannictwo, a nie jako przygodę (często bardzo zabawną).

          No własnie. To już nawet nie jest jakiś powrót "matki Polki", ale jakaś
          niezrozumiała celebracja dzieciństwa - poczawszy od ciązy przez naukę jezyków
          obcych i dobór kolegów... Można się (i dziecko) zanudzić na smierć.

          >
          > jejku, ale się nadęłam i wymądrzyłam. Szok.

          Wcale nie, wręcz przeciwnie, to było dość rozsądne i takie jak trzeba:-)
        • stella25b Re: Egoizm. 07.02.06, 10:19
          A kto powiedzial, ze dzieci nalezy miec w wieku 20 lat? Nikt!
          Zawieranie zwiazkow malzenskich i posiadanie dzieci w wieku studenckim bylo
          uwarunkowane brakiem srodkow antykoncepcyjnych na rynku. Medyczny mit o
          rodzeniu dzieci w wieku 20- 25 lat tez juz minal. Liczy sie zdrowie kobiety a
          nie jej wiek. Instynkt maciezynski rodzi sie u kobiety wraz z ciaza i zmianami
          hormonalnymi wiec jest to naturalne, ze nie kazda kobieta pragnie miec dziecko.
          Ja nie widze problemu w rozbawionych trzydziestolatkach. Z wlasnego
          doswiadczenia wiem, ze w pewnym momencie masz dosc i szukasz innej zyciowej
          alternatywy. A ze przy tej innej alternatywie tez mozna sie rozwijac i miec
          mase satysfakcji, odkryc przy okazji samego siebie itp. nie musze nikomu
          udowadniac. Dla mnie tzw. pozne maciezynstwo nie istnieje. Jest tylko jedno
          maciezynstwo- bez wzgledu na wiek rodzicow. Mam takie wraznie, ze slogan "pozne
          maciezynstwo" wymyslili ludzie z zalu ze, zostajac w zyciu dotknietym zbyt
          wczesna rola rodzica.
          • beatanu Re: Egoizm. 07.02.06, 10:46
            stella25b napisała:

            >Medyczny mit o
            > rodzeniu dzieci w wieku 20- 25 lat tez juz minal.
            No chyba jeszcze niestety nie, przynajmniej w Polsce...
            praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,68745,3144026.html
            I tak może trochę nie na temat, ale chyba jednak tak, bo z trzeciej strony...
            praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,67735,3120847.html
      • braineater Re: Egoizm. 07.02.06, 10:14
        mamarcela napisała:

        > Mój ojciec często powtarzał żartobliwie: "Pół zycia zatruwaja nam rodzice, a
        > drugie pół dzieci". Jeśli przyjmiemy, że do matury jesteśmyu przewaznie
        > kompletnie "udupieni" przez rodziców to nic dziwnego, że mało kto garnie sie
        > natychmiast do całkowitej stabilizacji. :)

        Maleńka modyfikacja, która może zmienić wszystko - pół życia być może zatruwaja
        nam rodzice, próbując nas wychować (i chwała im za to) ale po tej połowie życia
        oni nie znikają, są nadal i tym razem to nie kto inny tylko my musimy sie nimi
        zająć - i nie chodzi o zaden obowiązek, tylko o najnormalniejsze zachowanie.
        Aktualnie mam 28 lat, z domu wypadłem na dobre jakies 12 lat temu, ale cały
        czas mam swiadomośc, że moja mutti lat aktualnie 65 czy cos koło tego w
        przeciagu najblizszych kilku lat przestanie sobie radzić sama i to ja będę się
        nią opiekował i zajmował. Domy starców tak jak schroniska dla zwierząt są dla
        mnie instutucjami, których nie uznaję, wiec bedzie to opieka permanentna 24
        godzinna. I miałbym to jeszcze łaczyć z opieką nad dzieckiem? Jak? Więc mając
        cały czas tę świadomość, staram sie ten luźny okres wykorzystac, zeby się
        wyszaleć, wybawic, pozyć po swojemu i nie tworzyć sobie zbednych problemów.
        Egoizm? Nic z tego - po prostu maksymalne wykorzystanie jedynego okresu
        całkowitej wolności w zyciu.

        P:)
        • aaneta Re: Egoizm. 07.02.06, 10:26
          Eeeee tam, mówisz, jak moja kuzynka, która też się nie rozmnożyła pod tym
          pretekstem, a teraz sobie pluje w brodę. Gdyby tak było, to życie na Ziemi
          skończyłoby się po dwóch pokoleniach. W większości przypadków spokojnie można
          odchować dzieci zanim rodzice zaczną wymagać opieki, a jeśli się człowiek
          rozmnoży wystarczająco wcześnie, to jeszcze zdąży wykorzystać rodziców do opieki
          nad wnukami, ostatecznie po to są dziadkowie, a zwłaszcza babcie :)
    • noida Re: Egoizm. 07.02.06, 13:33
      Przyszła do mnie ostatnio mama, jak grałam w grę Settlers, czyli coś w rodzaju
      cywilizacji, tylko na mniejszą skalę. Patrzy, co robię i mówi z przyganą w
      głosie: ty chyba już jesteś za stara na takie gry?

      Noida egoistycznie zdziecinniała.
      • mamarcela druga strona tego samego medalu 07.02.06, 13:39
        Mój ukochany choć zupełnie nierodzony siostrzeniec lat wówczas ze szesnaście
        zwierzył mi sie kiedyś "Bo ciociu, gdyby tak moja mama tak jak ciocia, czasami
        zagrała w jakąś strategię, albo przynajmniej zainteresowała się, w co ja gram,
        to..." tu nastąpiło westchnienie z głębi młodzieńczego jestestwa.
        No właśnie
        P:)
        mamarcela homo ludens także komputerowy oraz infantylny wielce. A co nie wolno
        mi?
        • noida Re: druga strona tego samego medalu 07.02.06, 13:55
          No właśnie miałam dopisać, że wcale się nie czuję za stara. Albo może inaczej-
          może i jestem za stara, ale w d... to mam!
          • daria13 Re: druga strona tego samego medalu 07.02.06, 15:15
            A ja przez to robienie wielu rzeczy wspólnie z dziećmi jestem teraz od
            dłuższego czasu zmuszana przez Kubę do przeczytania Amora z ulicy Rozkosznej.
            Już sam tytuł mnie odrzuca:)Nawet mu nie wystarczyło, że Julka przeczytała, bo
            przyzwyczajony, że czytam już dużo książek z Julką, ma nadzieję, że z nim też
            będę, a przecież są granice zdziecinnienia:)
            O egoiźmie nie chce mi się pisać, bo po pierwsze kompletnie nie mam czasu na
            dłuższe wypowiedzi, po drugie, jak już się zdecyduję, to chcę to sformułować
            jasno i zrozumiale, a ostatnio z tą jasnością u mnie nienajlepiej. Zabija mnie
            ta zima, dzisiaj jechałam do pracy prawie dwie godziny, ci co mieszkają w
            Warszawie lub pod wiedzą, co mam na myśli. To jest horror, a na dodatek nadal
            pada nieustannie, więc powrót do domu może być jeszce gorszy:(
            Pozdrawiam mocno strapiona.
            • dr.krisk Współczuję... 07.02.06, 15:20
              daria13 napisała:

              > Zabija mnie
              > ta zima, dzisiaj jechałam do pracy prawie dwie godziny,
              No to faktycznie, lepiej egoistycznie zaparzyć sobie herbatki i hycnąc na
              fotel. Ja przez godzinę odkopywałem wyjazd dla samochodu..... nawet fajnie było!
              Głowa do góry - niedługo wiosna, można gumofilce zzuć, w zwiewne szatki się
              odziać, szarmu zadawać!
              • mamarcela Re: Współczuję... 07.02.06, 15:30
                A ma wielce szanowny dottore jakieś przecieki na temat tego rychłego nadejścia
                wiosny? Bo u mnie za oknem padający śnieg zaczyna jakieś hołupce wycinać, co
                wróży zawieję, a wiatr fragmenty juz napadanego śniegu podnosi, co ani chybi
                jest początkiem zamieci. I nawet parapet u Parapeciary nakryty puchowym sniegu
                trenem, co wróży ni mniej ni więcej tylko koniec świata.
                z tym pesymistycznym akcentem pozdrawiam serdecznie
                mamarcela obiad bez zbytniego wysiłku i naprędce dla swych dzieci ugotować
                usiłująca
                • dr.krisk Mam dobre wieści! 07.02.06, 15:55
                  Właśnie rozmawiałem dzisiaj z docentem Piernatkiem, i z jego obliczeń (pożyczył
                  komputer od wnuka) wynika że wiosna nadejdzie nie później niź w ciągu sześciu
                  miesięcy! Na dowód Piernatek przyniósł stosowne wykresy oraz rękopis swej
                  ksiażki "Wesoła meteorologia dla wszystkich".
                  Będzie dobrze!
                  • eva.68 Re: Mam dobre wieści! 07.02.06, 16:14
                    Będąc ... bibliotekarką na rubieży odetchłam z ulgą. ;)
                    Wprawdzie dziś oczekuje mię chyba spacer wieczorny 3-km do domu (autobus nie
                    pojechał w tę stronę gdzie mieszkam, tylko zawrócił skąd był przybył; do 18:00
                    więc będzie pewnie gorzej jeszcze) ale perspektywa rychłego ("nie później
                    niż...") wiosny nadejścia pocieszjącą jest niezmiernie! ;)
                    Drogi Doktorze Dziękuję.
                    P:)
                    • dr.krisk Proszę uprzejmie!! 07.02.06, 16:18
                      Proszę dać znać, gdyby były potrzebne inne jeszcze Pocieszające Wiadomości z
                      różnych dziedzin życia - jestem do dyspozycji!
                      KrisK Pocieszny
    • dr.krisk Wypowiedź egoisty, czyli moja. 07.02.06, 14:57
      Otóż jestem wzorcowym przykładem egoisty. I nawet się tego nie wstydzę,
      albowiem staram się mój egoizm kontrolować i trzymać na wodzy. Nie lubię brać
      na siebie odpowiedzialności za innych, nie lubię kierowac innymi ludźmi, nie
      lubię gdy w mój świat wkraczają inni ludzie ze swoimi problemami.
      Oczywiście - pomogę w potrzebie, przez ulice przeprowadzę, zrobię zakupy,
      wysłucham żalów gorzkich na świat i ludzi. Bo jestem egoistą, ale nie świnią.
      Natomiast uwielbiam obudzić sie rano i zastanawiać, co będe dzisiaj robić. I
      żeby nie był to wybór pomiędzy odprowadzeniem dziecka do dentysty a
      posprzątaniem mieszkania.
      Szczerze podziwiam tych, którzy wychowują dzieci - dla mnie to byłby koszmar:
      jak wytłumaczyć, że co prawda nie wolno kłamać, ale lepiej nie mówić
      wszystkiego co się myśli? Że trzeba byc uczciwy, ale niczego (poza kłopotami)
      to nie gwarantuje? I tak dalej... Zawsze oczywiście można ryknąć "Nie garb się
      gówniarzu!!!", ale to nie jest sposób.

      Wspomnianą przez noidę niechęć młodych ludzi do "dorośnięcia" trochę chyba
      rozumiem. Signum temporis, prosze państwa! Oto pokolenie moich rodziców
      doskonale wiedziało jak ma wyglądać ich życie - średniozamożne pomorskie
      mieszczaństwo było grupą o silnie określonych zasadach i wzorcach.
      Dwudziestoletni czlowiek był wtedy całkowicie "ukończonym", musiał się
      usamodzielnić i koniec.
      Teraz nie bardzo wiadomo kim sie jest, na ile odpowiadamy naszym wyobrażeniom,
      a na ile są one projekcją natrętnych reklam, trendów i mód wszelakich. Coraz
      dłużej się uczymy i wiercimy w poszukiwaniu swojego miejsca. Coraz dłużej też
      jesteśmy młodzi :))
      No i mamy wielość rozmaitych wyborów życiowych. Już widzę oczami wyobraźni: oto
      blok w którym mieszkają odlotowi państwo braineaterostwo: na parterze w jednym
      pokoju mieszka pietnastooosobowa rodzina bezrobotnego spawacza gazowego, obok
      trzydziestopięcioletni doktorant filozofii (czwarty fakultet, sześc języków
      obcych, ani dnia w pracy), po lewej stronie Dwie Wesołe Dziewczyny utrzymujące
      się nie wiadomo z czego (a raczej wiadomo, ale cicho sza..), powyżej zaś
      mieszka księgowy Piernatek z żona i dwojgiem dzieciaczków (synek i córeczka)...
      I bądź tu człowieku mądry i doroślej.... no nie da się, po prostu!
      • stella25b Re: Wypowiedź egoisty, czyli moja. 08.02.06, 09:26
        Ostatnio czytalam wywiad z Religa, ktory twierdzil ze juz zaniedlugo, my jako
        ludzkosc znajdziemy srodek na niesmiertelnosc. Wtedy dopiero przedluzy nam sie
        okres dziecinstwa i mlodosci.
        • daria13 Re: egoizm 27.02.06, 21:57
          Chyba wreszcie dojrzałam do wypowiedzi na temat egoizmu dziś. Otóż egoizm
          opisywany przez Noide nazwałabym egoizmem naturalnym, chęcią przedłużenia
          młodości, o tym pisali przedmówcy. Mnie bardziej niepokoi egoizm wykoncypowany,
          egoizm wynikający z przeświadczenia o swoim indywidualiźmie, o swojej
          wyjątkowości i niepowtarzalności. Do tego dochodzi pewność faktu, że żyje się
          tylko tu i teraz i z tego życia trzeba wykorzystać tyle ile to jest możliwe, a
          żeby tak się stało nie można tracić czasu i energii na innych. W ostateczność
          można połączyć się z osobnikiem podobnym. Problemy innych ludzi są nudne i
          nieefektowne, dzieci zabierają cenny czas, jaki trzeba przecież poświęcić na
          własny rozwój, na doskonalenie swojego JA. Potrzeby uczuć można wszak też
          kupić, przynajmniej ich namiastkę u azjatyckiej prostytutki, z którą można
          korespondować po powrocie do swojego kraju i czerpać przyjemność z jej wyznań
          miłości.
          Wielkim problemem jest też tworzenie związków partnerskich. Młodzi mężczyźni
          wciąż jeszcze byli i pewnie nadal są wychowywani przez matki, które trwały w
          związkach zależności pan-władca - kobieta-sługa i niewolnica. A tu nagle czasy
          się zmieniły, nie wystarczy już po prostu być i brać, ale trzeba jeszcze dawać,
          wyrzekać się czasami przyjemności, liczyć się z potrzebami partnerki. To trudne
          i bolesne, ale ja na to nie daje się nabrać; nie jest mi żal tych wszystkich
          osamotnionych i niekochanych misiów, którzy oceniają współczesne kobiety jako
          wyrachowane suki, winne wszelkim problemom uczuciowym.
          Egoizm jest teraz w modzie, liczenie się z uczuciami innych osób jest śmieszne,
          ale śmieszne w znaczeniu żałosne, no i takie nudne. Tylko ludzie prymitywni,
          ograniczeniu zabobonami religijnymi są teraz w stanie przejąć się czyimś
          problemem, a wyzawanie swoich problemów jest czymś wstydliwym i bardzo
          nieprzyjemnym dla otoczenia. Tylko, że ludzie, którzy teraz reprezentują nową
          modę na przemyślany egoizm w swoich rachubach nie biorą pod uwagę jednego
          drobiazgu. Oni kiedyś też będą starzy, chorzy, potrzebujący pomocy i wparcia.
          Wiem, że teraz trudno jest sobie to uprzytomnić, ale może warto.
    • zdanka1 Re: Egoizm. 27.02.06, 22:09
      Oglądaam ostatnio znowu Human Traffic- powtórka . I ciągle mi się jeszcze
      podoba. Czyli ciągle jestem JESZCZE egoistą . Niech święte ziele bedzie z wami:)
      • zdanka1 Re: Egoizm. 27.02.06, 22:19
        A z drugiej strony trzeba pozwolić żyć kazdemu, jak sobie chce - to jest
        pierwsze pokolenie , które MOZE, na co nikt nie zwrócił uwagi...
        • daria13 Re: Egoizm. 01.03.06, 12:02
          Ale czy to "możenie" automatycznie daje lepsze życie? Poczucie bezpieczeństwa,
          zgodę ze swoim sumieniem i ze światem? Czy dzięki temu nowe pokolenie jest
          szcześliwsze, czy innym jest też szczęśliwiej z nim i na jak długo tego
          szczęścia starczy?
          Wiem, że na te pytania nie da się odpowiedzieć dziś, ale wychowanie tak
          zwane "bezstresowe" daje już efekty i to z reguły nienajlepsze, więc zobaczymy.
          Pozdrawiam ze świadomościa, że mój post zostanie odebrany jako przynudzanie,
          ale co tam:)
          • noida Re: Egoizm. 01.03.06, 12:21
            A co to jest to mityczne "wychowanie bezstresowe"? Jeśli o to, że się dzieci
            nie bije, to ja byłam wychowana bezstresowo i co? Chyba wyrósł ze mnie normalny
            człowiek...
            • kwiecienka1 Re: Egoizm. 01.03.06, 13:07
              :)))
              ja też nie byłam bita, ale normalny (tak do końca) człowiek to chyba ze mnie
              nie wyrósł :)
              więc to chyba nie tylko to...
              pozdrawiam
              Kwiecienka i Naleśniki
            • daria13 Re: Egoizm. 01.03.06, 13:28
              noida napisała:

              > A co to jest to mityczne "wychowanie bezstresowe"? Jeśli o to, że się dzieci
              > nie bije, to ja byłam wychowana bezstresowo i co? Chyba wyrósł ze mnie
              normalny
              >
              > człowiek...

              Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo miało nie być o dzieciach, ale jestem
              przekonana, że jest bardzo wiele literatury na ten temat;). Od siebie powiem
              jednynie krótko, że bezstresowe wychowanie nie polega jedynie na niebiciu
              dzieci.
              Pozdrawiam stosując się do odgórnych zaleceń:)
              • noida Re: Egoizm. 01.03.06, 13:32
                Dobra, dobra, jakoś nikt się nie rzucił zakładać wątków ynteligentnych i
                niezwykle wyrafinowanych.

                Dawaj o dzieciach, może być w tytule "Uwaga, będzie o bezstresowym wychowaniu,
                kto nie chce o dzieciach niech nie czyta."
                • kwiecienka1 Re: Egoizm. 01.03.06, 14:32
                  oj, Daria, dawaj pisz!
                  wątek jest już na tyle dzieciaty, że ci, którzy tego nie lubią już dawno sobie
                  stąd poszli :)
                  swoją drogą, chciałabym poznać opinię jakiegoś tatusia - na razie wypowiedziały
                  się tu same mamusie - chodzi mi o bycie egoistą a rodzicielstwo, ale właśnie z
                  punktu widzenia Ojca
                  przecież są tu jacyś...
                  pozdrawiam
                  Kwiecienka i Koniec Przygotowywań do Wieczoru
                • daria13 Re: Egoizm. 01.03.06, 15:01
                  Rozmawialiśmy już kiedyś o wychowaniu w ogóle i nie udalo mi sie wtedy
                  przekonać rozmówczyń, bo byc może nie dość jasno umiałam się wyrazić, więc
                  zacytuję fragment definiujący takie bezstresowe wychowanie:
                  "Rozwijające się dziecko, ze swoją potrzebą eksploracji otoczenia, zmuszone
                  jest do uczestniczenia w różnych sytuacjach. Poznawanie świata wiąże się
                  nieuchronnie z przeżywaniem napięć. Dotyczy to również szerokiej gamy zachowań
                  społecznych. Rodzice, którzy świadomie rezygnują z używania słowa "nie",
                  akceptują wszelkie poczynania dziecka, nie ingerują w proces jego socjalizacji,
                  poprzez wprowadzenie norm, przepisów, zasad - prezentują postawę skrajnie
                  liberalną. Taki model wychowania, dla potrzeb niniejszego wywodu, nazywać
                  będziemy bezstresowym".

                  Zainteresowanych odsyłam do niezłego materiału na te tematy:
                  www.vulcan.edu.pl/rodzice/dom/rodzic/wychowanie_bezstresowe.html
                  Dla tych, którym nie chce się czytac całości przytocze jeszcze jeden fragment
                  obrazowy:
                  "DZIECKO niemowlęcia rejestruje emocje - zgodnie z życzeniem wychowawców - w
                  większości pozytywne (ochrona przed stresem). Ale mały człowiek rozwija się,
                  powstają pierwsze zręby jego DOROSŁEGO, w którym znajdziemy pytania: "Co
                  będzie, jeśli porozrzucam pomidory w kuchni, a potem je podepczę?" I co się
                  okazuje? Nic. Rodzice nie reagują, posłusznie sprzątają bałagan, a maluch
                  rośnie z przekonaniem, że tego typu zachowania są normalne (jego RODZIC nie
                  zapisał informacji: "Nie wolno! Nie rób tak, bo w domu będzie brudno!").
                  Następnym razem wypróbuje to u sąsiadów i wtedy spotka go niemiła
                  niespodzianka, zrodzi się konflikt wewnętrzny oraz poczucie krzywdy (DZIECKO).
                  Mały człowiek podejmuje wiele prób, poznając otaczającą go rzeczywistość, przy
                  czym zmuszony jest poruszać się po omacku, gdyż jego rodzice nie dostarczają mu
                  niezbędnej wiedzy, nie wyznaczają żadnych granic. Jego DZIECKO zapisuje więc
                  stany niepewności, zagubienia, lęku, osamotnienia, upokorzenia, ale też dzikiej
                  euforii (brak jakiejkolwiek kontroli), furii, nieokiełznanej agresji."

                  I podsumowanie na temat twórczego rozwoju:
                  Niektórzy ludzie utrzymują, że dziecko chowane bez dyscypliny, nie skrępowane
                  ograniczeniami, jest bardziej twórcze niż dziecko, któremu rodzice narzucają
                  dyscyplinę. Nie sądzę, aby była to prawda. Dziecko ma więcej czasu na twórcze
                  działanie - badanie, wynalazczość, rozkładanie na części i składanie w jedną
                  całość - jeżeli nie traci ono czasu na niepotrzebne decyzje, podejmowane
                  dlatego, że nie dysponuje właściwymi danymi.

                  Najbardziej twórczą jednostką jest ta, która przekona się, że większość treści
                  przyjętych przez jego RODZICA jest zgodnych z rzeczywistością[4].

                  Podpisuję sie pod tym materiałem, a najlepsze jest to, że znalazłam go przed
                  chwilą i mimo, że nie studiowałam nidgy tych zagadnień wnikliwie i
                  teoretycznie, z własnych doświadczeń wyciagnęłam dokładnie takie same wnioski:)
                  Pozdrawiam:)
                  • noida Re: Egoizm. 01.03.06, 16:28
                    Aha, czyli zgodnie z moimi przywidywaniami to jakiś idiotyczny wymysł. Dzięki
                    Daria :)
                    Mnie się wydaje, że prawdziwe wychowanie bezstresowe jest czymś rzadko
                    obserwowalnym w praktyce. Kto by to wytrzymał?
                    Anyway- nie zwalałabym zmian w mentalności rodaków na wychowanie bezstresowe.
                    Zgodnie z najnowszymi danymi 80 procent Polaków bije swoje dzieci. I jak to się
                    ma do egoizmu?
                    • eva.68 Re: Egoizm. 01.03.06, 16:59
                      Nie śledziłam całego wątku zbyt dokładnie ale pozwolę sobie odpowiedzieć na
                      ostatnie pytanie. Ja myślę, że bicie dzieci z egoizmem ma bardzo dużo wspólnego.
                      Żadnymi badaniami się nie podeprę.
                      :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka