noida
06.02.06, 19:32
Czy też zdziecinnienie w naszych czasach. Mam wrażenie, że mnóstwo moich
rówieśników zapomniało dorosnąć. Żyjemy w czasach wiecznych Piotrusiów Panów.
Więcej jest wśród nich facetów, ale kobiety też się zdarzają. Na przykład
dyskoteki, modny clubbing, to, o czym pisałam pracę magisterską- ważne jest
się bawić i tylko to. Zaćpać, przelecieć kogoś w kiblu (dotyczy obu płci),
fajnie się ubrać, być modnym. Jedna z moich rozmówczyń wyszła za mąż... Noc
poślubną spędzili... na imprezie w klubie Utopia... Co weekend wciąż
imprezują. Nie, żebym była fanką tradycyjnych do bólu wesel, ale to chyba o
czymś świadczy mimo wszystko. Na codzień w klubie, w weekend w klubie, w
wesele w klubie.
Był też taki artykuł w The Guardian bodajże... Dlaczego kobiety nie chcą
rodzić dzieci? A z kim mają je mieć, skoro ich koledzy to banda
nieodpowiedzialnych gówniarzy, dla których małżeństwo to koniec świata, coś
jak wybuch bomby atomowej? To był komentarz autorki. Swoją drogą nie wydaje
mi się, żeby winę ponosili wyłącznie mężczyźni i że nagle, nie wiedzieć jakim
sposobem, kobiety przewyższyły mężczyzn pod każdym względem i nagle zostały
same na szczycie świata. A może czas na Seksmisję?
Inna sprawa to nadmiar singli w społeczeństwie... wszystkie samowystarczalne
singielki, szukające księcia z bajki. Wiele z nich przyznaje się do tego, że
jakby taki wprowadził się do ich wychuchanych mieszkań i rzucał skarpetki
gdzie popadnie, to by zwariowały. Mam wrażenie, że zamkęły się własnoręcznie
na wieżach i czekają na księcia. Tylko skąd wziąć księcia?
Ogólnie- dorośli to teraz duże dzieci. Chcą się bawić w pracę, chcą jeździć
po świecie, chcą mieć ciągle nowe zabawki. Rozmnażać się jest bez sensu, bo
to kosztuje i zajmuje czas. Żyją w bajce. Rzeczywistość olewają. Dopóki im
nie dokopie, bo wtedy są okropnie nieszczęśliwi.
Oczywiście złośliwie generalizuję :-D
Taka luźna refleksja...
Zgadzacie się?