griszah
08.08.06, 10:37
Będąc ostatnio na urlopie w Szczawnicy trafiliśmy na góralski festyn, na
którym małżonka moja zakupiła u górala wazon gliniany szt. 1. Wśród
dziesiątków podobnych (ale nie takich samych) na straganie nie wyglądał
imponująco. Dopiero po powrocie i postawieniu go na półce wśród przedmiotów
plastikowych, seryjnych widać to coś - rękę rzemieślnika. Żadna to wielka
sztuka – raczej chałtura dla turystów jak my ale i tak zdobi nasze
mieszkanie. A ja lubię oglądać filmy dokumentujące ginące lub rzadkie już
rzemieślnicze zawody – kowala, ludwisarza. Śledzić leniwy proces narodzin
beczki do kiszenia kapusty.