Dodaj do ulubionych

Rzemiosło

08.08.06, 10:37
Będąc ostatnio na urlopie w Szczawnicy trafiliśmy na góralski festyn, na
którym małżonka moja zakupiła u górala wazon gliniany szt. 1. Wśród
dziesiątków podobnych (ale nie takich samych) na straganie nie wyglądał
imponująco. Dopiero po powrocie i postawieniu go na półce wśród przedmiotów
plastikowych, seryjnych widać to coś - rękę rzemieślnika. Żadna to wielka
sztuka – raczej chałtura dla turystów jak my ale i tak zdobi nasze
mieszkanie. A ja lubię oglądać filmy dokumentujące ginące lub rzadkie już
rzemieślnicze zawody – kowala, ludwisarza. Śledzić leniwy proces narodzin
beczki do kiszenia kapusty.
Obserwuj wątek
    • 3promile Re: Rzemiosło 08.08.06, 10:48
      Kowal to jest ktoś, panie dzieju! Sam co prawda lubię drewno - fantastycznie się
      odwdzięcza za te wszystkie godziny, ale stal... to jest po prostu przeżycie.
      Pamiętam do dziś, jak stary kowal, mój tzw. instruktor, na zajęciach
      warsztatowych, tak od niechcenia pizgnął dwa razy młotem, żeby "odstawić"
      szczypce kowalskie. mozolnie przeze mnie dziubane - nie da się opowiedzieć tego
      pizgnięcia...
      • griszah Re: Rzemiosło 08.08.06, 10:59
        Czy po "pizgnięciu" tym szczypcom się polepszyło czy wręcz przeciwnie?
        • 3promile Re: Rzemiosło 08.08.06, 11:22
          Nieee - to "pizgnięcie" mistrzowskie polegało na tym, że te dwa kawałki stali,
          mozolnie przez uczna wykute, zaczęły do siebie pasować - wystarczyło potem je
          znitować i szczypce całkiem zgrabne wyszły ;)
    • dr.krisk Tak. 08.08.06, 11:50
      Też lubię i podziwiam. I to nie tylko rzemiosło zepchnięte do niszy
      pamiątkarskiej, ale wszelki przejaw Głębokiej Znajomości Materii. Kafelkarz
      potrafiący ułożyć idealnie równą płaszczyzne (nawet jeżeli kafelki są
      nierówne..), murarz stawiający równy i "zdrowy" mur.
      O cieślach, stolarzach, kowalach - juz nawet nie piszę.
      Bardzo mi się podobał kiedyś przeczytany reportaż o facetach (we Francji
      chyba?), którzy bawią się na krzepkiej emeryturze wykonując prace rzemieślnicze
      jako bractwo cieśli i mularzy. Bardzo by mi się to podobało, bo lubię prace
      murarskie i ciesielskie. Mieć swoje ukochane kielnie i pace, szaflik, grace,
      śnur, łaty, poziomnice, młotki rębaki i zwykłe.....
      Żadne rozwiązywanie rownań różniczkowych z tym się mierzyć nie może!
      • ash3 Re: Tak. 08.08.06, 15:57
        Na wsi w Niemczech, gdzie spedzaliśmy wakacje, też powstało coś takiego:
        mieszkańcy kilku miejscowości razem otworzyli piekarnię, dostosowaną do
        specjalnych receptur i z myślą o tym, ze sami będą wypiekać tam miejscowe
        chleby. Byliśmy akurat w czasie, gdy otwierano tę piekarnię - odbyła się wielka
        impreza. Jestem ciekawa, jak teraz piekarnia dziala.
        Było tam też towarzystwo cyklistów, piechurów, straż pożarna...



        --
    • dr.krisk A jakie rzeniosła moglibyśmy wykonywać? 08.08.06, 14:04
      Gdybyśmy musieli nagle przejść na pracę rąk własnych, tworząc rzeczy
      codziennego użytku, bądż świadcząc usługi rozmaite?
      Ja - murarstwo oraz ciesielstwo. Gorzej z tynkarstwem, ale bym sie przecież
      poduczył. Mógłbym także naprawiać rowery.
      Jakoś inne rzemiosła nie przychodzą mi do glowy.
      • staua Re: A jakie rzeniosła moglibyśmy wykonywać? 08.08.06, 14:22
        Mialabym ogrod z warzywami i sad. Taki, w ktorym moglabym wiekszosc zrobic sama.
        I moglabym robic na drutach :-)
        Ostatnio zastanawialam sie nad tym, jak bardzo uzaleznieni jestesmy od ludzi,
        ktorzy potrafia wykonywac te wszystkie prace, konieczne do wybudowania/remontu
        domu. maz stwierdzil, ze zrobi nam stol i jakos tego nie widze...
      • griszah Re: A jakie rzeniosła moglibyśmy wykonywać? 08.08.06, 14:26
        Ja mógłbym być np. młynarzem - w takim małym rodzinnym młynie jaki miał mój
        dziadek a teraz ma mój wuj. Nie to żebym wiedział coś bliższego na temat
        produkcji ale bym chyba lubił. W tym młynie po za tym jest zawsze taki
        niesamowity zapach nieodmiennie kojarzący mi się z dzieciństwem i wakacjami na
        wsi.
      • skajstop A ja byłbym pasożytem :-) 08.08.06, 14:26
        Gdyby się wam już znudziło wypiekać chleb, albo morusać w inny sposób, to bym
        siadał na pieńku i zarabiał na swój kawałek chleba rzemiosłem słowa,
        opowiadając, co słychać za górami, lasami, jeziorami...

        Byłbym małym Homerkiem (ale nie tym od elektrowni jądrowej ;-D)
        • braineater Re: A ja byłbym pasożytem :-) 08.08.06, 17:59
          To byłoby Skaj, nas dwóch pasozytów. Organicznie nie znosze wszelakich prac
          ręcznych, od czasu jak na ZTPT przyszyłem sobie własnoręcznie zrobiony pompon
          do palca i jak omalże w klasach późniejszych nie rozcharatałem sobie ręki
          jakims narzedziem elektrycznym a wizgotliwym - tokarka, szlifierka, takie z
          szybko obracającym się kółkiem. Młotka od srubokręta nie odrózniam, prądu,
          mimo, że w jego istnienie nie wierzę, to sie po prostu boję, gotowac nie
          potrafie i nie znoszę. Teść juz dzisiaj boleje, co będzie z ogródkiem, jak
          przyjdzie jemu ten padół opuścic, bo wyraźnie z Marysią zapowiedzielismy, że
          jak nie znajdzie sie nikt do opieki nad zielskiem i drzewami, to się z ogródka
          zrobi trawnik koszony raz w miesiącu przez pana od koszenia a resztę wypełni
          gustownym betonem, bo grzebania się w ziemi nienawidzę chyba najbardziej na
          świecie, tych wszystkich robali i syfu, co z tej ziemi wypełza - trauma po
          półrocznej pracy w przedsiębiorstwie choinkowym i sadzenia tychże róznym
          bufonom. No to co mi zostało?

          Albo zostanę wioskowym głupkiem Waszej komuny, albo demokratycznie wybranym
          sołtysem, co w sumie na jedno wychodzi:)

          P:)
          • 3promile Re: A ja byłbym pasożytem :-) 08.08.06, 18:09
            Brajnu, to chyba tylko manifest - naprawdę nie miewasz czasami jakiejś potrzeby
            konkretu? Żeby zrobić coś, co ma ręce i nogi (niekoniecznie dziecko)? I żeby się
            popuszyć, ponapawać, posamczyć bezwstydnie nad ukończonym dziełem? Nie mówię tu
            o *.doc na 5k znaków, tylko o konkrecie właśnie, o czymś fizycznym, łamiącym
            przestrzeń.
            • braineater Re: A ja byłbym pasożytem :-) 08.08.06, 18:25
              Zapomnij. Nie miewam takich chęci, bo wiem, że sa ludzie, co się na tym znają i
              za odpowiednią opłatą, zrobią to 1000 lepiej i 1000 szybciej niż ja. Kazdy ma
              swoje talenta, a manuale, obok sportów wszelakich, do moich talentów wybitnie
              nie należą. Co gorsza, wyroby rzemiosła, takie jak tu większość z Was opisuje
              tez mnie nie kręcą zupełnie, bo zupełnie nie wiem na co i jak patrzeć. Mogę się
              zachwycić blokiem, który jest inny, ale kazda wiejska czy góralska chata
              wyglada dla mnie tak samo, tak samo jak każdy koszyk jest tylko koszykiem. Cos
              w rodzaju ślepoty albo i analfabetyzmu na rękodzieło ludowe plus fakt, że ja
              naprawdę zdaję sobie sprawę ze swoich ograniczeń i nie zabieram się za rzeczy,
              co mnie w ogóle nie kręcą i niezbyt interesują. Ściane mogę pomalować, ale i
              tak ktos to będzie musiał poprawić. Więc wolę napisać te 5k znaków.doc i tym
              samym zarobic kase na fachurę, który bedzie robił co lubi i co potrafi,
              jednoczesnie nie zmuszając mnie do nauki rzeczy, których nie lubię. No i są
              szanse, że 5kznaków.doc przetrwa dłużej niż 1000 szafeczek pieczołowicie
              skręconych i zeżartych przez rozpasane korniki:)
              <minusy wychowania w wielkomiejskiem kapitaliźmie chyba:)>

              P:)
              • 3promile Re: A ja byłbym pasożytem :-) 08.08.06, 18:48
                A to nie do końca tak. Nie tak dawno wyrwałem ze szponów śmietnika taki niewinny
                stolik, pociachany był i fornir odstawał tu i ówdzie, ale drewno pierwszoklaśne
                - na sto procent przedgomułkowska robota - taki nasz przaśny wkład w estetykę Le
                Corbuisiera z anonimowej spółdzielni inwalidów cycóś. Zabrałem toto do domu,
                usłyszawszy parę niewybrednych epitetów od Mychy, wyszpachlowałem, wybejcowałem,
                szufladki i krzywiznę opatrzyłem butelkową zielenią, która zajebiście wpasowała
                się w ten dąb, nie szkodzi, że tylko fornirowy, a następnie podarowałem znajomym
                na parapetówkę jako wkład fizyczny w organizację przestrzeni. Pod
                super-hiper-wypas plazmę.Znajdź mi teraz waćpan taki .doc, na dowolne k znaków,
                który można zreanimować i podarować, żeby choćby i nieprzestrzeń zorganizował!
      • formaprzetrwalnikowa Re: A jakie rzeniosła moglibyśmy wykonywać? 08.08.06, 14:33
        miewam w swoim zyciu fazy kiedy potrzebuje zrobic cos 'sila rak swoich', zadne
        tam panie pitu-pitu, gadu-gadu a efektow ani sladu. ostatnio w takich
        chwilach 'rzucalam sie' na robienie na drutach - jaka to radosc byla
        wyprodukowac cos tak namacalnie uzytecznego! jak juz poplyniemy w te podroz
        dokola swiata moge robic jakies pierdolki na drutach, szydelku, dziergac igla i
        sprzedawac, zeby na swieze owoce wysp poludniowych i naprawe silnika bylo ;-)

        mysle, ze ja moglabym zajmowac sie robotkami recznymi, szyciem i gotowaniem.
        takie tam babskie sprawy
        :)
      • mamarcela Re: A jakie rzeniosła moglibyśmy wykonywać? 08.08.06, 14:47
        Zdecydowanie mogłabym "tymi ręcami" na życie zarabiać - zresztą zdarzało mi się
        to okresowo. Mogłabym piec ciasta, gotować, robic na drutach, szydełku,
        haftować, wyrabiać cudeńka z modeliny, masy solnej (zrobiłam kiedyś Biskupin,
        proszę państwa), wyrabiać różne durnostojki ozdobne, jakieś koraliki,
        bransoletki, kolczyki, malować meble, jakieś dekupaże też mogę robić i własciwie
        wszystko z drobnych prezyzyjnych robótek ozdobnych,
        a poza tym zdec ydowanie mogę składać komputery!
      • 3promile Re: A jakie rzeniosła moglibyśmy wykonywać? 08.08.06, 14:58
        Potrafię wyremontować dowolną norę - począwszy od instalacji elektrycznej,
        poprzez rigipsy i glazurę, na malowaniu skończywszy, No, może miałbym opory co
        do instalacji gazowej i wziąłbym w tym celu jakiegoś wspólasa do interesu. A w
        ogóle to uwielbiam wszelkie elektronarzędzia i nowoczesne technologie budowlane;)
        • dr.krisk A u mnie to.... 08.08.06, 16:20
          3promile napisał:

          > A w ogóle to uwielbiam wszelkie elektronarzędzia i nowoczesne technologie
          > budowlane

          Ja z kolei lubię wyrafinowane narzędzia proste i ręczne, ale też pałam miłością
          do wszelkiego rodzaju "ręcznych frezarek górnowrzecionowych z napędem
          przesuwu". Nic tak mi nie poprawia humoru jak wielogodzinne zwiedzanie
          rozmaitych Castoram (oraz pokrewnych).
          Chyba nawet wolę grzebać w śrubokrętach niż w książkach....
          • 3promile Re: A u mnie to.... 08.08.06, 16:35
            Żebyś wiedział, Dottore... Czytam cóśtam i co? Mogę znieważyć co najwyżej
            autora. A tu nagle w świątyni zakupów pojawia się za jedyne 999 peelenów w
            kontrapunkcie piękny Bosch ze sprytną głowicą i kompletem HDS-ów i co? Myślę
            jedynie, co można by stworzyć przy pomocy tego cacka...
      • brunosch A jakie rzeniosła moglibyśmy wykonywać? 08.08.06, 17:51
        chodzi za mną jakieś rzemiosło użytkowe, nie jakieś nizanie paciorków i
        ozdabianie piórkami, ale coś konkretnego:
        snycerstwo?
        kaletnictwo?
        rymarstwo?
        w najgorszym razie - złotnictwo czy inna metaloplastyka pojęta szeroko.
      • au.lait Re: A jakie rzeniosła moglibyśmy wykonywać? 08.08.06, 22:22
        Pewne doświadczenie mam w zegarmistrzostwie, kamieniarstwie, lutnictwie,
        nagrobkarstwie, grawerstwie, koronczarstwie (tradycje rodzinne:), ino
        niespecjalnie mnie te dziedziny rzemieślniczego fachu interesują i z tego powodu
        odpadają w przedbiegach. Realniej - mogłabym parać się ciastkarstwem,
        specjalizacja: ciasto kruche: tarty, tarlatletki, babeczki. O to mieszenie
        głównie chodzi... (i ciągle po głowie tłukący się projekt zaszczepienia na
        polskim gruncie fajnej patiessernki)


        Btw: a jedna z moich ulubionych rzemieślniczych scen filmowych: "Ghost", kiedy
        to państwo Sam i Molly wspólnie lepią dzban. I ta lśniąca, miękka glina,
        prześlizgująca się między ich palcami. Mmm...
      • beatanu Re: A jakie rzeniosła moglibyśmy wykonywać? 14.08.06, 10:14
        dr.krisk napisał:

        > Gdybyśmy musieli nagle przejść na pracę rąk własnych, tworząc rzeczy
        > codziennego użytku, bądż świadcząc usługi rozmaite?

        Mogłabym świadczyć usługi pszczelarsko-ogrodnicze :)
        Przy pszczołach potrzebowałabym pomocy, bo to dość ciężka praca.
        Ale szparasolkę kolorów różnych mogę uprawiać sama.

        Aha! I jeszcze mogłabym kisić kapustę w tych beczkach, których proces
        powstawania lubi śledzić Griszah :)
        (Tylko z kapustą w tym roku ciężko, bo zachęcone latem stulecia motyle bielinki
        harcowały miłośnie wyjątkowo radośnie, produkując niezliczone ilości larw,
        które teraz wcinają kapustę w tempie zastraszającym...)
        • hophopi Re: A jakie rzeniosła moglibyśmy wykonywać? 20.09.06, 19:14
          ach! ja chcę, prosz bardz zapisać mła na listę jako świadczeniodawcę usług
          rozmaitych owych. umiem zrobić szereg bardzo niepożytecznych rzeczy. w amoku
          jakowymś wytworzyłam kiedyś serwetkę z liści kukurydzy /tych, co wokół
          kaczanka/, tudzież matę z trzcin nadrzecznych. doprawdy nie wiem, co mnie
          napadło. w dodatku dziełła owe ozdobiłam dookoła własnoręcznie wydzierganą
          koronką. dokonały żywota gdzieś tam w trakcie przeprowadzek, szkoda, byłby
          dowód niezbity na specyficzny stan mojego umysła...
          miski z papier mache mam na stanie, marnowała się mąka i gazety codzienne, to
          je zużyłam. i wala się taka skorupa po chacie i nie wiadomo co z nią zrobić.
          aaa, miskę glinianą własnodłońną też! niejedną zresztą. ale wsje
          nieposzkliwione, bo już mocy na to zbrakło, więc się nadają tylko na suchą
          paszę, więc też bez sensu.
          swetrów kilka - wszystkie za duże albo za małe, mole mają używanie.
          taaa, jeszcze by się trochę tego znalazło.
          takoż - do usług! ;)
          • hophopi Re: A jakie rzeniosła moglibyśmy wykonywać? 20.09.06, 19:28
            ha! przypomniało mi się jeszcze coś :D
            kiedyś był mi potrzebny do... hmmmm, powiedzmy iż pewnego projektu, cep :D.
            takie narzędzie, znaczy się. ponieważ zdobycie autentyka było niemożliwe
            kompletnie, wykonalim cep z gałęzi + postarzenie plakatówką, bo tylko to pod
            ręką + rzemienie jakoweś od czegoś tam urwane. gdy pokazałam ten wytwór pewnemu
            doktorkowi etno, od etnografii Polski zresztą specjalisty, jęknął z podziwu i
            dręczył pytaniami długo, jak mi się udało zabajerować muzeum i go wydobyć :D
            duma mnie rozpiera do dziś. oczywiście cep się przydaje w równym stopniu jak i
            powyższe płody me...
            może jakąś ekofarmę założę czy cuś, co by się nie marnował?
            ktoś chętny do cepowania? ;)
    • formaprzetrwalnikowa Re: Rzemiosło 08.08.06, 14:22
      a ja od tygodnia chleb w domu pieke. co prawda mam do tego specjalna maszyne,
      ale jaka frajda: wybor skladnikow (jaki smak tym razem?), precyzyjne ich
      odmierzanie, podgladanie przez szybke w maszynie, 'jak idzie' i czy 'dalego
      jeszcze'. i czekanie kiedy wreszcie bedzie: pachnacy i smaczny.
      i za kazdym razem zastanawiam sie, jak moja sasiadka pekla swoj pyszny chleb
      nie majac do dyspozycji tych wszystkich precyzyjnych maszyn i przygotowanych
      odpowiednio dodatkow, a piec w letniej kuchni opalany drzewem... to musiala byc
      sztuka!
      • staua Re: Rzemiosło 08.08.06, 14:23
        Uwielbiam piec chleb, maszyny nie mam (Mihai miesza). A probowalas wyrabiac w
        maszynie, a piec w piecu? Wtedy nie wychodzi taki foremkowaty...
        Kiedys bylo forum o chlebie, ale zostalo zamkniete, Liska podawala link do
        niegazetowego forum chlebowego, tez bdb. Nawet zrobila wlasny zakwas i chlebek
        na nim byl pyszny...
        • formaprzetrwalnikowa Re: Rzemiosło 08.08.06, 14:27
          niestety, piec mam teraz gazowy, a ja nie lubie gazowek, bo nierowno pieka.
          poza tym w ogole nie lubie gazowek, bo one czasen ma mnie wybuchaja ;)
          fakt: foremka smieszna i mala (chleb 1,5kg znika w 2 dni), ale z kupnem nowej
          kuchenki trzeba poczekac do przyszlego roku.
          z opowiesci sasiadki pamietam, ze to mieszanie to wyzsza sztuka, nie kazdemu
          sie udaje - prawda to?
          • jakotakot Re: Rzemiosło 08.08.06, 15:33
            Wybralam sie kiedys na wystawe koszykow wyplatanych przez japonskich
            wiesniakow. Odebralo mi mowe, bo nie bylam przygotowana na tak piorunujace
            przezycia estetyczne - w koncu coz to, koszyka czlek nie widzial ? Ekonomia
            formy, eleganckie rozwiazania kostrukcyjne, subtelna gama kolorystyczna
            naturalego materialu (jakies trawki, cieniutkie pasemka bambusowe) - wszystko to
            zlozylo sie na piekno porownywalne z plastrem wosku pracowicie i precyzyjnie
            uklejonym przez pszczoly. Film dokumentalny towarzyszacy wystawie dostarczyl
            nowych wzruszen, bo okazalo sie, ze te koszyki wyplataja tradycyjnie ludzie,
            ktorzy przez rozne ulomnosci fizyczne nie moga robic "lepszych" rzeczy... i
            reszta wioskowych ma ich w lekkiej pogardzie. Wychynelam z salki projekcyjnej i
            znalazlam sie w czesci galerii zapelnionej dziko ekspresyjnymi chlasnieciami
            farba o plotno, ktorych autorzy wywindowani zostali do rangi swieckich swietych
            - ech...
            • skajstop O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 15:52
              jakotakot napisała:
              > Wychynelam z salki projekcyjnej i znalazlam sie w czesci galerii zapelnionej
              > dziko ekspresyjnymi chlasnieciami farba o plotno, ktorych autorzy wywindowani
              > zostali do rangi swieckich swietych - ech...

              No dobrze, ale chlaśnięcie chlaśnięciu nierówne, prawda? ;-D
              • jakotakot Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 15:58
                Prawda ! Masz jakichs ulubionych chlastaczy ? Ja mam slabosc do Motherwell'a.
                • jakotakot Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:03
                  Uscislam, ze chlastacze to amerykanska moderna.
                  • skajstop Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:04
                    Łojezu - nie. Wycofuje swoją odpowiedź poniżej.
                • skajstop Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:03
                  Mam :)
                  W sensie chlastania w ogóle - dwóch panów na V., jak już gdzieś pisałem :)

                  Chlastacza w typie, jaki opisałaś, czyli ekspresyjnego - rządzi u mnie Degas, z
                  tym, że jestem rozdarty pomiędzy farbą a parafiną.
                  • jakotakot Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:06
                    Panowie na V to nie chlastacze, tylko kompetentni malarze :).
                    • skajstop Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:07
                      Ale zwłaszcza tego Filipowego nosiło po płótnie tak, że impresjoniści by się
                      mogli zawstydzić :P
                      Chlastacz był z niego ostry, tyle że z talentem.
                  • jakotakot Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:10
                    Parafina, a raczej wosk - to jest to !!! Odlane z brazu te same figurki traca
                    swoj efemeryczny charakter.
                    • skajstop Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:13
                      Dlaczego ja mam wrażenie, że chyba się nie zrozumieliśmy? :P

                      Coś chyba muszę popracować nad komunikatywnością przekazu...
                      • jakotakot Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:20
                        A o so chodzi ? Chyba za szybko klikamy i odpowiedzi sie mijaja, lub wypadaja w
                        nie tym miejscu co trzeba. O parafine Ci chodzi, czy o chlastaczy, bo juz cala
                        glupia jestem ?
                        • skajstop Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:33
                          Nic się nie mija, najwyżej myśli :P

                          > Parafina, a raczej wosk - to jest to !!! Odlane z brazu te same figurki traca
                          > swoj efemeryczny charakter.

                          Akurat w kontekście Degasa brzmi to zabawnie, bo on i rzeźbił, i używał metody
                          na tracony wosk czy parafinę :)
                          No i spójrz na te jego baletnice odlane z brązu - naprawdę uważasz, że one coś
                          tracą poza woskiem? ;P
                          • jakotakot Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:39
                            Traca w moim odzczuciu bardzo wiele. Widzialam woskowe modele i odlewy obok
                            siebie i te brazy wydawaly mi sie martwe i zimne. Wosk jest cudownym materialem
                            zrowno rzezbiarskim jak i malarskim, ale ja moze mam jakies zwichniecie osobiste
                            pod adresem, bo sama w wosku robie :).
                            • 3promile Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:40
                              Boszsz, wosk - znowu będzie o stomatologii?
                              • jakotakot Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:43
                                A bylo juz ? Ja przepraszam, ja nowa. A jak trzeba to jakies kly sie ulepi !
                              • skajstop Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:49
                                Nie, o Degasie. Znaczy, patatajuję (?)
                                Ostrzegałem, że mogę długo i niezatapialnie, prawda? Było ostrzegane? Było. No
                                to prosze mi tu nie jęczeć, szanowny Promilu :-)
                                • 3promile Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:58
                                  Nie jęczę, tylko przeżywam. A temat wątku mnie ruszył, szanowny skajstopie (btw
                                  gópi nick - jak cię czytam, to myślę sobie skajrun, a nie skajstop, ale
                                  newermajnd); ruszył mnie, bo jak sobie przypomniałem pierwszy stół, co tam stół
                                  - stoliczek - tymi ręcami zrobiony, to jakoś mi tak zmiękło i w ogóle. Stresior
                                  mnie dopadł taki, że od wczoraj co zjem, to zwracam i na kawie i gorzkiej wódce
                                  jadę, ale przpraszać nie będę. Poproszę więcej "długo i niezatapialnie".
                                  Niekoniecznie o Degasie. Z pewnością nie o Christo.
                            • skajstop Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:48
                              Nie rozumiemy się nadal :)

                              Wszystko zależy od konkretnego tfurcy lódowego. I akurat ten radził sobie (a nie
                              jest to tylko moje zdanie przecież, a nawet wręcz przeciwnie, długo sie
                              przeciwko temu zdaniu buntowałem) wprost rewelacyjnie ze wszystkimi wymienionymi
                              technikami. Do tego stopnia, że nijaki Rodin w konkurencji "na baletnice"
                              poniósł sromotna klęskę, bo podjął myśl Degasa, chciał zrobić lepsze rzeczy i...
                              klęska :)
                              • jakotakot Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:51
                                Nie negujac waszeci wypowiedzi wcale, wyznaje tylko cichutko liubow do wosku.
                                Wiec chyba sie rozumiemy, tylko pojac nie mozemy :o).
                                • skajstop Re: O sztuce chlastania będzie :P 08.08.06, 16:57
                                  A tu nie widzę przeciwwskazań :)
                                  Sam nawet gustuję, choć jako sie rzekło, nieprzesadnie :-)
            • jakotakot Re: Rzemiosło 08.08.06, 15:54
              I jeszcze przypomnial mi sie czlowiek, ktory naprawial moj dach z lupka
              kamiennego. Ostatni "stary goral" w okolicy, ktory jeszcze para sie tym
              rzemioslem przyszedl odziany jak do pedzenia bimbru, ogromny, zwalisty, brodaty.
              Wdrapal sie na dach jako ten wiewior i przystapil do dziela. Jako ta ciekawska
              wywiesilam sie przez okno na poddaszu i ze zdumieniem obserwowalam jak z
              delikatna precyzja jubilera ten niedzwiedz wypukiwal w kamiennych plytkach
              malenkie dziurki na gwozdzie (jak kto kiedy usilowal pukac w kamienna plytke, to
              wie o czym mowa :) ).
              Narzedzia mial przedpotopowe, recznie kuty mlotek, rzezbiarsko piekne dlutka i
              obchodzil sie z tymi mlotkami i kamieniami jak najczulsza nianka z niemowleciem.
              Wisialam tak z otwarta paszcza dobre dwie godziny i rozmawialismy, miedzy
              innymi, o poezji chinskiej :).
              • mamarcela Re: Rzemiosło 08.08.06, 16:07
                Zgodnie z tradycją (nowa i swiecką) idę się zabić! Tym razem naprawdę!!!!
                Nie umiem naprawiać dachu z łupka kamiennego, w żaden sposób nie potrafiłabym
                wypukać maleńkich dziurek na gwoździe w kamiennych płytkach, ale to wszystko
                mały pikus jest. W końcu nie każdy musi!
                Ale proszę szanownych bywalców chłodziarko-zamrażarki namber fajf ja bardzo
                niewiele, żeby nie rzec nic prawie, nie wiem o poezji chińskiej. O japońskiej i
                owszem, ale o chińskiej nul.
                Po cholerę toto żyje - ta mamarcela niedouczona, jesli nawet naprawiacze dachów
                z łupka kamiennego wiedzą więcej niż ona o chińskiej poezji.
                Dobiliście mnie ą wiadomością.
                P;-)
                • skajstop Re: Rzemiosło 08.08.06, 16:09
                  Mamarcelo, co Ty opowiadasz? To ja Rejtanem się rzucam, bo o poezji europejskiem
                  nic nie wiem!
                  Uczyń mi tę grzeczność i daj pierwszemu skoczyć w otmęta, albo odmęta Maelstromu!
                  • jakotakot Re: Rzemiosło 08.08.06, 16:16
                    Nie rzucajta sie nigdzie, bo mnie sumienie zagryzie ! Po temacie poezji
                    chinskiej slyzgalizmy sie bardzo powierzchownie :))), natomiast doglebnie
                    potraktowalismy temat pedzenia bimbru !
                • tupot Re: Rzemiosło 08.08.06, 16:27
                  Ech, ja mam to za każdym razem kiedy czytam to forum. Wszyscy tacy oczytani,
                  oblatani, obznajomieni ze sobom;). Do tego wszystkiego nie umiem nawet chleba
                  upiec, nie wspominając o czymś tak przekraczającym moje zdolności manualne, jak
                  dzierganiie, drutowanie, haftowanie i robienie dziurek w kamieniu. Nie znam się
                  na poezji jakiejkolwiek, ba, przyznam się nawet, że najczęściej ona mnie nudzi
                  śmiertelnie. No jeden, góra dwa wiersze przeczytam. Może nawet pojawi się jakaś
                  myśl we łbie, ale żeby więcej? Żeby dyskutować o tem? Jezusicku, do tegom
                  niezdolna. Same specjalisty na tym forum i się człek przebić nie może przez
                  ilość poważnych argumentów, rzeczowych dyskusji, a jak się już przemoże,
                  przebije i napisze to co? To nic, Drodzy Państwo:) Więc proszę mnie tu z takimi
                  śmierciami nie wyskakiwać, bo są tacy, co są tu notorycznie martwi, ot co! :D
                  • dr.krisk Nie przejmuj się. 08.08.06, 16:30
                    A może na przykład - kartofle artystycznie obierasz? Albo niesłychanie trafnie
                    słodzisz herbatę?
                    Talenta są różne.
                    Pogrzeb w pamięci!
                    • tupot Re: Nie przejmuj się. 08.08.06, 16:53
                      hmm
                      no mam jakieś:)
                      Na ten przykład robię świetne ogórki kiszone.
                      Albo też bardzo zgrabnie wina pijam. Z pełnym oddaniem, co nie jest takie
                      częste.
                      No a w leżeniu i czytaniu jestem wręcz mistrzem:)
                      Dzięki Panu bardzo. Rzeczywiście jak się pogrzebie to się coś wygrzebie;)
              • dr.krisk Dach z łupka???? 08.08.06, 16:23
                O rany... rarytas. Czy to nowy dach, czy też mocno przedwojenny?
                Co do obróbki kamienia, to kiedyś bawiłem się w łupanie piaskowca. Morda cała w
                sińcach, mało oka nie straciłem. Tak że wiem jakie to trudne.
                Dach z łupka.. cos takiego...
                • jakotakot Re: Dach z łupka???? 08.08.06, 16:26
                  Dach z konca wojny secesyjnej - tej polnoc-poludnie.
                  • dr.krisk A góral? 08.08.06, 16:28
                    Z Gór Skalistych????
                    Zapomniałem że ty z zagranicy piszesz. :)
                    • jakotakot Re: A góral? 08.08.06, 16:30
                      Z Apallachow ci on.
              • 3promile Re: Rzemiosło 08.08.06, 16:30
                Mój dziadowuj (brat dziadka, jakby któś nie wiedział) miał od zawsze
                prześliczne, niewielkie pudełko - dębowe, perfekcyjnie łączone na czopy, z
                mosiężnymi zawiasami, okute srebrem (tak, tak!), politurowane chyba z dwieście
                razy, wymoszczone angielskim suknem - takim, jakie gości na stołach bilardowych,
                a w tym pudełku mniej więcej ze dwa tuziny dłut/rylców/rysików przeróżnych -
                dziadowuj zajmował się intarsją - zupełnie dziś zapomnianą. Miał chłopisko we
                wsi poważanie, bo dobrze płacił za jabłonie, wiśnie i inne takie wycinane z
                okolicznych sadów z racji starości. I dupa blada. Wszyscy teraz rzucają się na
                chińszczyznę, która już nawet nie próbuje udawać laki, zawód umarł, a dłutka
                leżą w ślicznym pudełku dwieście kilometrów od miejsca, z którego piszę; ja się
                nie podejmę - linie nieproste napawają mnie przerażeniem...
    • tupot Re: Rzemiosło 08.08.06, 16:35
      a jeśli o rzemiosło idzie to ja żadne tam kompoty, skarpety, chleby i kilimy:
      ja cieślą bym chciała. Stoły, krzesła, biureczka...świeże drewno, warsztat i
      takie dłubanie. Albo renowacja takich starych drewnianych mebli i robienie z
      nich drogich mebliszczy dla snobów;)) I najlepiej jeszcze być cieślą z innym
      cieślą. Przystojnym cieślą płci przeciwnej:D
      • 3promile Re: Rzemiosło 08.08.06, 16:37
        Zacznijmy ciesielico droga od tego, że nie "świeże drewno", ino wysezonowane -
        tak na początek...
        • tupot Re: Rzemiosło 08.08.06, 16:39
          dla mnie każde, które pachnie jest świeże:) każde, które nie jest wylakierowane
          jest świeże:) każde, które jest świeże jest świeże:)
          a do czasu, kiedy zostanę cieślą jeszcze zdążę się wszystkiego nauczyć, o!
      • skajstop Re: Rzemiosło 08.08.06, 16:37
        Obawiam się, że stanowisko Cieśli zostało na długo zajęte :D
        • tupot Re: Rzemiosło 08.08.06, 16:41
          heh, kiedyś nie będzie:)
    • mamarcela Wakat pilnie poszukiwany 08.08.06, 17:01
      Tak sobie myślę i myślę, i nawet do wniosku pewnego dochodzę, a mianowicie
      takiego, że moje rozliczne umiejetności manualne oraz intelektualne, a także
      kompletna nieznajomość chińskiej poezji, predestynują mnie na stanowisko
      wiejskiej (albo dzielnicowej) czarownicy. Kota czarnego posiadam. Psa też
      baskerwilowatego całkiem. Oraz kule kryształową. Na kartach się znam i nawet
      oszukiwać umiem. Eliksir uwarzę. Ziółka wyhoduję. Zły urok rzucę. Nawet na temat
      afrodyzjaków pewna wiedzę mam, a jeszcze się douczę.
      Nos haczykowaty sobie wyhoduję, nawet z brodawką, a co nie wolno mi?
      No, tak. Jeśli ktoś słyszałby o jakimś wakacie to proszę na priva.
      P;-)
      • 3promile Re: Wakat pilnie poszukiwany 08.08.06, 17:05
        Dobra dobra, ale kurna czarownice z reguły podają w CV (w rubryce "hobby") -
        rozwiązłość. Możesz cóś więcej "w tym zakresie"?
        • mamarcela Re: Wakat pilnie poszukiwany 08.08.06, 17:14
          Myślisz, że to wpisać jako "hobby"? Bo ja wpisałam w rubryce "zawód wyuczony" -
          magister sztuki w zakresie. To chyba lepiej bedzie wyglądać, nespa?
          • 3promile Re: Wakat pilnie poszukiwany 08.08.06, 17:17
            Spaspa, yummy yummy...
            ;)
      • jakotakot Re: Wakat pilnie poszukiwany 08.08.06, 17:20
        Marmacelo, popyt na afrodyzjaki duzo wiekszy nisz na poezje chinska, wiec
        wychodzi na to, ze teraz my z goralem powinnismy sie z dachu rzucic !
        • lola999 No, po prostu marzenie 08.08.06, 23:34
          Z przyjemnoscia czytam o mnogosci talentow, i tak sobie mysle ze pozycja ciotki-
          rezydentki w pieknie odnowionem dworze, lupkiem kamiennem pokrytem, przepieknem
          sadem tudziez ogrodem warzywnem otoczonem - to jest to co mnie pasuje ja ulal.
          Moge nawet od czasu do czasu posluchac opowiesci (a sluchaczem jestem
          wysmienitym, choc bez oficjalnych certyfikacji), kosztujac juz to naleweczke,
          juz to wypieki miejscowe juz to frukta ze sadu onego...
          Oj, rozmarzyl sie czlowiek sierpniowego popoludnia...
    • agni_me Re: Rzemiosło 08.08.06, 23:48
      Hmm, z racji wstrętu ogromnego do wszelkich prac ręcznych, doszłam do wniosku,
      że jedynym rzemiosłem, które wykonywałabym nieźle to trucicielstwo. Byłabym
      kolejną Lokustą (czy jak się tam ją pisze). Zamiast wywaru z muchomorów
      stosowałabym coś, czego nie musiałabym zbierać i potem jeszcze gotować. Nawet
      wiem kto byłby "moim" Klaudiuszem (tak, też na ka).

      Tylko wolałabym nie skończyć jak pierwowzór, ci starożytni mieli jednak zbyt
      wybujałe poczucie humoru. BTW ktoś wie jakie rozmiary osiąga penis żyrafy,
      niekoniecznie specjalnie tresowanej?

      Tylko nie wiem jak to się ma do dzbana i leniwej beczki do kiszenia kapusty.
      • jakotakot Re: Rzemiosło 09.08.06, 14:53
        Znalazlam tylko ilustracje, bez specyfikacji rozmiarow - musisz sobie zmierzyc :)
        www.bio.davidson.edu/people/vecase/Behavior/Spring2004/breedlove/matingsystem.html

        Trucicielstwo tez bardzo dobrze mi wychodzi, bo gotuje bez konsultowania sie z
        ksiazkami kucharskimi...
        A przedmiotem wlasnej produkcji, z ktorego jestem najbardziej dumna jest drabina.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka