raz górka raz dołek

27.03.07, 21:02

można by nawet rzec:
raz pod górkę raz w dołku :)

scenka z dzisiejszej kolacji adasia:
adaś obudzony 19:30 minęło około 40-50 minut pobawił się i zaczął marudzić
monsz- on chyba już jest głodny ... ?
ja- tak wiem
monsz- to co nie dajesz mu nic
ja- po co mam dawać skoro on i tak nie chce, trzeba mu wtykać, co to za
przyjemność, najlepiej w ogóle bym mu nic nie dawała; jak przychodzi "ta
pora" i on i ja myślimy to samo >>ojejku, znóóóówwww tooo jedzenieeee !!!???<
... w końcu się przemogłam i dałam mu mieszankę dyni z ziemniakiem + banany z
brzoskwiniami+kaszka kukurydziana
no i co, znów nie chciał (jak już udało mi się wetknąć to połykał, ale żeby
buzię otworzyć, to raczej nie w jego stylu :P)

porę karmienia odwlekam jak mogę, a jak już jest to kojarzy mi się z nauką do
egzaminu = nic przyjemnego, ciągnie się w nieskończoność, liczę ile zostało
do końca

ktoś kto nie przeżywa tego codziennie, nie wie jakie to stresujące
ale wy wiecie :)
    • gosiunia11 Re: raz górka raz dołek 27.03.07, 21:27
      Oj wiemy,wiemy. Ja przez dwa dni myslałam,że Tośka się troche naprawiła i
      co...dzisiaj "dupa"(sorki za słownictwo ale nie mam juz siły).Na śniadanie ok 5
      łyżeczek kaszki-potem się znudziło,obiadek cały był bleee.
      Stwierdziłam,że nie mam juz siły walczyć z kolejnym papuleńkiem i dałam mleko
      przez sen (a obiecywałam sobie,że w dzien już nie będę dawać na śpiocha).Wypiła
      ok 90ml-noworodek mojej koleżanki je więcej...
    • trimama Re: raz górka raz dołek 28.03.07, 22:02
      Mi ostatnio nawet nie chce się o tym pisać....
      Jak coś ładnie zje, ja się cieszę, to potem 1,5 dnia nic.
      Kindze nawet czasami uda się wetknąć coś do buzi, prowokując do otworzenia, ale
      zaraz wszystko wypluwa.
      Tracę już cierpliwość. Naprawdę szkoda słów...
Pełna wersja