felonia
27.03.07, 21:02
można by nawet rzec:
raz pod górkę raz w dołku :)
scenka z dzisiejszej kolacji adasia:
adaś obudzony 19:30 minęło około 40-50 minut pobawił się i zaczął marudzić
monsz- on chyba już jest głodny ... ?
ja- tak wiem
monsz- to co nie dajesz mu nic
ja- po co mam dawać skoro on i tak nie chce, trzeba mu wtykać, co to za
przyjemność, najlepiej w ogóle bym mu nic nie dawała; jak przychodzi "ta
pora" i on i ja myślimy to samo >>ojejku, znóóóówwww tooo jedzenieeee !!!???<
... w końcu się przemogłam i dałam mu mieszankę dyni z ziemniakiem + banany z
brzoskwiniami+kaszka kukurydziana
no i co, znów nie chciał (jak już udało mi się wetknąć to połykał, ale żeby
buzię otworzyć, to raczej nie w jego stylu :P)
porę karmienia odwlekam jak mogę, a jak już jest to kojarzy mi się z nauką do
egzaminu = nic przyjemnego, ciągnie się w nieskończoność, liczę ile zostało
do końca
ktoś kto nie przeżywa tego codziennie, nie wie jakie to stresujące
ale wy wiecie :)