nikjar
30.07.13, 16:41
wczoraj coś mi mały wstał niemrawy ,nie chciał jeść,pić nic zero życia,dołaczyła sie biegunka ,wymioty,wiedomo juz ,że coś jest nie tak. Poszlam do weta -3zastrzyki w tym antybiotyk,przeciwwymitne tez cos ,zakaz jedzenia i o dziwo picia również ewentualne moczenie gazikiem ust(wyobraźcie sobie w ten skwar:/ ),masakra . wieczorem znów wymioty od nowa,bo przez dzien ustaly po lekarstwach i co sie okazalo mój gówniarz zwrócił PESTKE ze sliwki,ktora musiał wciagnac niezauważenie na spacerze ,bo w domu nie bylo śliwek,całe szczescie nie utkneła w przełyku ,bo byłoby po nim bo niedość ,że sa male same w sobie to ten ma dopiero 6 miesiecy,no cos strasznego.wymioty jednk nie ustaly ,biegunka,tez bardzo się bałam,żę sie odwodni (już ledwo stał chwiał się,niemial siły)ponieważ cały dzien tez nie pił ,podałam na własna odpowiedzialnośc antybiotyk ktory dostał w maju przy biegunce i o dziwo pomoglo gnojek jeden dzisiaj jak nowo narodzony,dupka mu odzyła,ale bylo nie ciekawie.Dzis znów rano wet kontrola,powiedzialam o swojej samowolce z podaniem antybiotyku,nie byl lekarz zadowolony ale musiał przyznac racje,że to pomoglo,zrezygnowaliśmy z dawki i lekarstwa weta zostaliśmy juz przy tym co dałam i ktore pomoglo.Dziś dietka ,karma zmielona,ale dobrze sie skończyło,strachu i nerwow ile zjadlam to moje.
Opisałam Wam to w celu przestrogi ,by bardzo pilnować te wariaty przed jedzeniem czego popadnie zwlaszcza szczeniaki bo może skończyć sie tragicznie.Nie bierzcie tez przykladu ze mnie i niepodawajcie leków na własna odpowiedzialność,mnie akurat sie udalo pomoc ale wiecie.....przeklete śliwki