Dodaj do ulubionych

On kontra pies

04.09.13, 07:15
Mam problem. Do tej pory był dla mnie błachy i nie znaczący, ale powoli zaczynam się denerwować. Mianowicie mam problem z moim narzeczonym. Uważa, że lepiej traktuję psa niż jego (bardziej się o nie troszczę, bardziej się ciesze na ich widok, itp.) Shih to wymagająca rasa i potrzebuje też sporo uwagi, pielęgnacji. On tego nie rozumie. Przez swoje życie miał burki trzymane na dworze, przy budzie. Kocham psiaczka ponad życie i chcę dla niego jak najlepiej. Wybieram dobrą, droższą karmę, używam dobrych szamponów, przemywam pyszczek, szczotkuje go codziennie, obcinam pazurki...robie te wszystkie czynności, których ta rasa wymaga. Czasami boję się powiedzieć narzeczonemu, że idę do weterynarza na badania kontrolne. On pyta się wtedy: "a coś mu jest?" ja odpowiadam "nie, chyba nie. nie jestem weterynarzem, ale może warto przebadać". Wtedy widzę jego wzrok i już wiem, że to mu sie nie podoba i jak wrócę od weterynarza, to albo będzie niepotrzebne gadanie, albo patrzenie spod byka. Nie wiem jak pogodzić jego z psem. Jak mam mu uświadomić to, że to co robię jest konieczne.... :( Psem zajmuję się tylko ja... on czasami go pogłaszcze i pobawi się jak psinka podkłada mu sama piłeczkę lub swoją ulubioną skarpetkę. :( wsparcia z jego strony nie mam wogóle. A ja kocham tą rasę i z niej nie zrezygnuję :(
Obserwuj wątek
    • 9czarna Re: On kontra pies 04.09.13, 10:43
      Witaj! Mysle ze Twoj chlopak jest po prosty zazdrosny o czas poswiecany Twojemu psu.Do tej pory wiekszosc uwagi poswiecalas pewnie jemu a teraz masz dla niego troche mniej czasu. Musisz mu wytlumaczyc ze jest dla Ciebie wazny ale pies rowniez zasluguje na uwage:) Pies sam sie nie wyczesze itd. Pies w zwiazku moze byc dobrym sparawdzianem odpowiedzialnosci za bezbronna istote,o ktora trzeba dbac decydujac sie na przyjecie go do sowojego domu. Moj maz tez czasem mowi ze poswiecam psom wiecej czasu a mam je trzy wiec jest co przy nich robic.Sama obcinam swoje psy wiec poswiecam im duzo uwagi,robie przy nich wszysko sama. Kąpiele,strzyzenie,obcicanie paznokci,czasanie,czyszczenie uszu i usuwanie z nich wlosow,przemywanie oczu,codziennie myje im pyszczki,oproznianie gruczolow okoloodbytowych itd. Tak jak sama wspomnialas to wymagajaca rasa i niestety ale Twoj mezczyzna musi sie z tym oswoic:)
      • emersee Re: On kontra pies 04.09.13, 12:23
        Ma Pani zupełną rację, ale boli mnie brak zaangażowania i dezaprobata z jego strony. Ja oprócz oczyszczania gruczołów okołoodbytowych też wszystko robię sama. Nie czyszczę ich bo zwyczajnie tego robić nie potrafię - jeszcze :). W przyszłości chciałabym mieć większą gromadkę, ale ze względu na chłopaka ciągle ta kwestia stoi pod znakiem zapytania. Z rasy nie zrezygnuję, bo daje mi 300% szczęścia więcej i wnosi wiele kolorków do dnia codziennego :)
        • 9czarna Re: On kontra pies 04.09.13, 12:37
          Pokaz chlopakowi ile radosci daje ci Twoj pies,byc moze wtedy zrozumie ze to dla Ciebie wazne.moj maz kocha nasze psy,czasem pomarudzi ze ciagle cos przy nich robie;)ale wtedy ja odpowiadam ze przeciez on moze je poczesac wykapac,wyskuabac wloski z uszu a ja sobie posiedze i napije sie kawki:) wtedy od razu zmienia temat i daje spokoj. Ty znasz swojego chlopaka najlepiej,byc moze znajdziesz z czasem sposob by sie polubili:)
          • emersee Re: On kontra pies 04.09.13, 13:03
            Też mam taką nadzieje, bo oboje są bardzo ważni dla mnie. On uważa, że pies to pies...na łańcuch i do budy :/ ... strasznie denerwuje mnie takie podejście. Ja psiurka traktuje jak członka rodziny...czasami wolę jemu kupić jakiś smakołyk zamiast sobie tabliczkę czekolady :D a proszę mi uwierzyć dla mnie to duże poświęcenie :D hehe
            A tak abstrahując od tego...gdy przyjeżdżam do domku po pracy wraz z moim chłopakiem i wysiadając z auta, piesek pierwszy leci do mni,e by się przywita,cieszy się jak opętany....a do chłopaka przybiegnie, by go poklepać na chwilę i na tym się kończy, a mnie pewnie by przewrócił z radości i wylizał gdyby był większy :D takie przywitanie "olewatorskie" przez psa chłopaka też denerwuje. Czyli może to i faktycznie zazdrość...
            • 9czarna Re: On kontra pies 04.09.13, 15:59
              Piesek pewnie wyczuwa niechec ze strony chlopaka,a z Toba jest bardziej zżyty bo to Ty sie nim zajmujesz,karmisz,wyprowadzasz,przytulasz. U mnie to ja jestem dla moich psow numerem jeden,gdy maz wraca z pracy ciesza sie witaja go poskakuja,ale gdy ja wracam skads to ciesza sie doslownie przez 5minut skacza,liza,kazy chce dac buziaka:) dziewczyny spia z nami w lozku rano gdy sie budze od razu caluja,ciesza sie mimo ze przeciez spedzily ta noc obok mnie:) Oj ja nie wyobrazam sobie zycia bez moich lobuzow,daja tyle radosci:D
              • an3czka2 Re: On kontra pies 05.09.13, 17:09
                To nieco smutne, ale tak bywa że ludzie mają takie podejście do psów i niestety ciężko to zmienić. Ja zawsze miałam psy średnie i kiedy powiedziałam że chcę małego maltanczyka, to syn skomentował-szczura takiego?, my chcemy labka albo retriwera. W końcu to i tak ja podjęłam decyzję, tyle że zmieniłam rasę na shih tzu, za namową koleżanki i długiej obserwacji tej rasy na necie i podwórku. Kiedy kupiliśmy Lilunię córka była zachwycona, mąż od razu ją zaakceptował ale syn nie. Po kilu dniach jednak mała go ujęła swoim sposobem na buziaczki:). Nazwał ją ,,małe łapki" i kocha jak poprzedniego psa. Musisz jak czarna radzi porozmawiać z chłopakiem i wytłumaczyć mu wszystko. Na siłę nie pokocha psiny, ale można faceta urobić. Z drugiej strony pomyśl, a jak przyjdzie czas na dziecko to też zacznie się dąsać bo poświęcisz maleństwu czas?. Zapytaj go o to. Myślę że porządna rozmowa powinna to zmienić, powodzenia i pozdrawiam z dziewczynami Ania.
                • emersee Re: On kontra pies 06.09.13, 07:38
                  Porozmawiam z nim. Dziękuję za rady :) Z drugiej strony nie mam pojęcia jak Shihtzaków można nie kochać :D duże, niewinne oczka, króciutki pyszczek i ogon zadarty śmiesznie a zarazem dumnie do góry powinny załatwić sprawę, a jednak chłopak jest oporny :D mnie ta rasa ujęła od pierwszego wejrzenia. W moim przypadku było tak, że przez całe życie chciałam mieć pieska... obojętnie jakiego...rasowego czy kundelka. Mama mówiła stanowcze "nie". Po prostu nie lubiła zwierząt. Ja je kochałam. Troszkę czułam się skrzywdzona. To nie był kaprys, dziecinna zachcianka, ja naprawdę je kochałam. Musiałam poczekać aż się usamodzielnię, znajdę, pracę i swój własny kąt. Teraz gdy już mam pieska...mam problem z chłopakiem :/ mam nadzieję, że zaakceptuje moją miłość i pasję jednocześnie. Dzieci chce, ale jeszcze nie teraz...jesteśmy w trakcie budowy domu, więc nie ma warunków :) troszkę zazdroszczę Wam, że macie wsparcie :) ja z moją dziewczynką póki co musimy sobie same radzić :) mam nadzieję, że to się zmieni :)
                  • 9czarna Re: On kontra pies 06.09.13, 09:14
                    Rowniez mam taka nadzieje i zycze Ci tego.Pozdrawiam z moja rozbkana trójka:)
                    • basfx Re: On kontra pies 06.09.13, 15:08
                      nie gniewaj sie za to co napisze ale samo mi do głowy wskoczyło czytając twoje posty, zerwij z chlopakiem - a tak na powaznie jesli teraz masz brak wsparcia z jego strony to na bank nie będziesz miała po slubie, nie dowierzam ze sie raptem zmieni i pokocha psa to sie ma we krwi
                      ale powodzenia
                  • an3czka2 Re: On kontra pies 06.09.13, 17:44
                    Kochanie na pewno się ułoży, jesteście w ciężkim okresie budowy domu, zmęczeni na pewno, więc spokojnie :). Nie rób niczego na siłę, czasem lepiej małymi kroczkami...Martwi mnie tylko to że twój wybranek uważa że miejsce psa jest na łańcuchu w budzie, oby mu się to zmieniło. Życzę wam z całego serducha powodzenia :).
                    Ania:)
                    • emersee Re: On kontra pies 09.09.13, 06:39
                      Dziękuję Wam serdecznie za rady :)
                      Co do wsparcia....to wiem, że mogę na nim polegać. Sprawa pieska jednak jest wyjątkiem. Niestety dla mnie właśnie ten jeden wyjątek jest kwestią do zastanowienia. Budujemy dom bez kredytu i własnymi rękami (bez ekipy budowlanej). Prawie wszystkie swoje oszczędności i bieżące wpływy wydajemy na budowę właśnie- a to jest skarbonka bez dna. Irytuje go to, że czasami wolę sobie "od gęby" odjąć a dać psiakowi, no i te wszystkie wizyty u weterynarza, zabiegi stylizacyjne...on uważa, że te pieniądze są wyrzucane w błoto. Ostrzegałam, że to wymagająca rasa. Wytłumaczyłam mu pewne kwestie ... piesek też ma uczucia, a Daffy jest baaaarrrrdzooo do mnie przywiązana. Nie wyobrażam sobie tego, że mogłoby jej nie być. NO nie wiem, zobaczymy co czas przyniesie :)
                      • an3czka2 Re: On kontra pies 09.09.13, 09:38
                        No widzisz, to najważniejsze że sobie ufacie i możesz na narzeczonym polegać, na pewno się ułoży wszystko dobrze:). Z czasem odpoczniecie, i na bank zmieni się nastawienie chłopaka do psinki. Na prawdę macie ciężki okres, nie zazdroszczę, i jak się wyklaruje to zrozumie że mała jest kochana i dla ciebie niezbędna. Życzę szybkiego konca budowy i szczęścia w nowym domku :).
                        Pozdrawiam Ania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka