Są wstrętne. Światło jest słabiuchne, nawet przy odpowiednikach "setek", kolor
światła jest odrażający... Mój mąż mówi, że naśladują światło dzienne ale
guzik prawda - mój pierścionek z syntetycznym kryształem jest fioletowy za
dnia i przy starej żarówce i niebieskozielony przy energooszczędnej - więc coś
tu jest jednak inaczej

I oczy mnie bolą przy precyzyjnych robotach w tym oświetleniu.
I mrugają, choć niemal niezauważalnie.
O energooszczędności to już mówić nie będę, poza tym, ze w miejscach, gdzie
się wchodzi na chwilę (poniżej 5-6 minut, zanim świetlówka się rozgrzeje i
przestanie zużywać mnóstwo energii) są bez sęęęęęęsu.
Kto to wymyślił no

I żeby nie było, ja jestem proeko i dodatkowo mnie wkurza kwestia recyklingu
tych świństw zawierających metale ciężkie.
O.
Sobie żółci ulałam.
Ktoś jeszcze tak ma?