Beagle

28.04.10, 21:36
Na moim osiedlu bardzo dużo ludzi ma beagle i tylko jeden wygląda szczupło -
młoda suczka, w zasadzie szczeniak jeszcze. Cała reszta to spasione serdelki
na czterech łapach. To jest normalne?

Bo jeśli to jest cecha rasy, a nie zaniedbanie właścicieli mieszkających na
blokowisku, to ja już nie chcę beagle smile
    • keepersmaid Re: Beagle 28.04.10, 21:55
      Zaniedbanie. Beagle to pies mysliwski, powinien biegac i bynajmniej nie byc gruby.
      • maria10344 Re: Beagle 29.04.10, 01:36
        Oprócz tego,że myśliwski,to z wszystkich myśliwskich wymagający najwięcej
        biegania.To nieodpowiedzialność ludzi.Widzę na osiedlu takie pańcie z
        "biglami",chodzące sobie na szpilkach z biedakiem przez 5-10 minut.
        • misself Re: Beagle 30.04.10, 20:58
          maria10344 napisała:

          > Oprócz tego,że myśliwski,to z wszystkich myśliwskich wymagający najwięcej
          > biegania.To nieodpowiedzialność ludzi.Widzę na osiedlu takie pańcie z
          > "biglami",chodzące sobie na szpilkach z biedakiem przez 5-10 minut.

          Właśnie ja też. A czytałam, że beagle są wiecznie głodne - więc pewnie łatwo
          utuczyć, widać mało komu się chce być konsekwentnym wobec psa i jeszcze z nim
          biegać po te kilkanaście km dziennie.

          Swoją drogą, to strasznie smutne. Niektórzy ludzie naprawdę powinni sobie kupić
          pluszowe zwierzątko zamiast męczyć rasowe psy.
    • copec Re: Beagle 29.04.10, 10:01
      wyraźne zaniedbanie. też chorowałam na psa tej rasy i już już byłam bliska
      kupna. ale wiem jaka jest ich natura i zdecydowałam się nie męczyć biedaka. z
      mężem pracujemy i prawie po całych dniach nie ma nas w domu, więc tylko
      cierpiałby piesek....
      • misself Re: Beagle 30.04.10, 20:57
        copec napisała:

        > wyraźne zaniedbanie. też chorowałam na psa tej rasy i już już byłam bliska
        > kupna. ale wiem jaka jest ich natura i zdecydowałam się nie męczyć biedaka. z
        > mężem pracujemy i prawie po całych dniach nie ma nas w domu, więc tylko
        > cierpiałby piesek....

        Ja sobie tak marzę, że pies i dziecko w podobnym czasie - i tak ktoś z dzieckiem
        będzie w domu, więc równie dobrze może być i pies. Ale chyba beagle nie da rady,
        bo mnie nie wolno biegać, chyba że bym go przyuczyła do roweru smile
        • k1a2t3h4s5 Re: Beagle 30.04.10, 21:24
          Przez prawie 6 miesięcy opiekowałam się "biglem" znajomych. w całym moim życiu nie byłam tak dotleniona. Pies był młody i pełen energii, z tego co wiem, nadal nie cierpi na nadwagę. Sądzę, że jest to kwestia odpowiedzialnego karmienia.
          Co do biegania, jeśli tylko nieopodal miejsca gdzie mieszkasz jest park, poligon( nie używany przez wojsko, ja tak miałam w moim miescie)czy inny "psi gaj" pies załatwi bieganie bez twojego działu. Ty spacerek, a on sprint.
          pozdrawiam.
          K.
          • misself Re: Beagle 30.04.10, 21:35
            Mam skałki Twardowskiego pod nosem smile Tak jak moi wszyscy sąsiedzi wink Ale nie
            wiem, czy bym chciała spuszczać tam psa - często tam policję widzę, a wiem, że
            się czepiają o psy bez smyczy i kagańca. Choć może niepotrzebnie się tym niepokoję.

            Poza tym podobno beagle mają tendencję do biegania za tropem i wtedy nic ich nie
            jest w stanie powstrzymać, niezależnie od tresury. Prawda to?
            • k1a2t3h4s5 Re: Beagle 01.05.10, 02:58
              Wszystkie rasy myśliwskie/tropiące mają w genach poszukiwanie tropu i jak najdokładniejsze poprowadzenie pana/pani po śladzie do celu. Jednak z tego co wiem, pies powinien zareagowac na komendę jeśli jest odwołany z tropu.
              widziałam sporo myśliwskich psów i wiekszość karnie się słuchała. to nie tylko od tresury zależy ale i od charakteru psa.
              a co do policji, cóż... też bywają różni, ale w większości odróżniają małego beagle od amstafa( nie urażając właścicieli staffich) puszczonego luzem.
              pozdr.
              K.
              • misself Re: Beagle 01.05.10, 07:33
                Ja właśnie byłam kiedyś świadkiem, jak mandat za psa bez kagańca i bez smyczy
                dostała starsza pani z kundelkiem sięgającym jej do kostek... Zatem może
                krakowscy policjanci tej różnicy nie dostrzegają smile A przepis jest niestety
                nieubłagany: KAŻDY pies musi być na smyczy i w kagańcu.

                > widziałam sporo myśliwskich psów i wiekszość karnie się słuchała. to nie tylko
                > od tresury zależy ale i od charakteru psa.

                Rozumiem smile
                • jag_2002 Re: Beagle 02.05.10, 11:02
                  chyba na smyczy lub w kagancu
                  • misself Re: Beagle 03.05.10, 19:57
                    jag_2002 napisała:

                    > chyba na smyczy lub w kagancu

                    Prawo ogólnopolskie nie precyzuje ani smyczy, ani kagańca - każe tylko
                    zastosować "zwykłe środki ostrożności". Dokładniej reguluje to prawo lokalne,
                    które może się różnić w zależności od miasta. Dużo też zależy od interpretacji
                    policji czy straży miejskiej.
                    • jag_2002 Re: Beagle 04.05.10, 09:13
                      no wiec w Krakowie masz do wyboru, ale jeszcze sprawdz na wszelki wypadek
                      • misself Re: Beagle 10.05.10, 10:36
                        jag_2002 napisała:

                        > no wiec w Krakowie masz do wyboru, ale jeszcze sprawdz na wszelki wypadek

                        Nie wiem, jak mam, wiem, że parę razy się mnie policjanci czepiali, że pies bez
                        kagańca chodzi.
        • maria10344 Re: Beagle 30.04.10, 21:37
          Widziałam wiele razy "bigle" biegające przy rowerze na takim specjalnym
          wysięgniku,co by się nie plątały między kołami.Słyszałam,że dla nich to dobre,
        • jul-kaa Re: Beagle 03.05.10, 20:21
          misself napisała:
          > Ja sobie tak marzę, że pies i dziecko w podobnym czasie - i tak ktoś z dzieckie
          > m
          > będzie w domu, więc równie dobrze może być i pies.

          Oj, nie polecałabym. Z psem musisz wyjść, a dziecko musisz
          nakarmić. Szczeniak nie będzie czekać, niemowlę tym bardziej. Z dzieckiem
          jest naprawdę dużo nieprzewidzianej roboty. Poza tym co zrobisz, jak dziecko
          będzie chore i nie będzie chodzić na spacery?


          > Kundla bym do domu nie wzięła, choćby się waliło i paliło - boję się.

          O rany, czego się boisz?!?
          • truscaveczka Re: Beagle 04.05.10, 09:22
            No właśnie, czego sie boisz? Rasowce są podatniejsze na choroby i
            alergie, miewają różne odpały psychiczne... Ja bym wolała kundla.
            • misself Re: Beagle 04.05.10, 13:41
              truscaveczka napisała:

              > Rasowce są podatniejsze na choroby i
              > alergie, miewają różne odpały psychiczne...

              A kundle nie mają odpałów psychicznych?
              Przecież nie ma gwarancji, że potomek powiedzmy jamnika i yorka nie będzie miał
              wszystkich słabości obu ras. Przy potomku dwóch yorków przynajmniej wiadomo,
              czego się spodziewać wink
              • jul-kaa Re: Beagle 04.05.10, 14:02
                Pies wielorasowy to co innego, niż mieszanka dwóch ras.

                Odwala częściej psom rasowym. A Ty wyciągasz chyba wnioski na podstawie
                pojedynczych obserwacji pojedynczych psów, z którymi ich właściciele sobie nie
                radzili.
                • truscaveczka Re: Beagle 05.05.10, 09:04
                  O to to smile Miałam na myśli prawdziwe kundle, a nie mezalianse miedzy
                  2 rasami smile
                • misself Re: Beagle 10.05.10, 10:42
                  jul-kaa napisała:

                  > Pies wielorasowy to co innego, niż mieszanka dwóch ras.

                  Tak? A wydawało mi się, że dwa to już liczba mnoga.
                  Pies nierasowy nie ma metryki, więc nie wiadomo, jakie rasy ma w sobie. Można
                  tylko wnioskować po wyglądzie, że jak długi - to jamnik w genealogii, a jak
                  brodaty - to pewnie sznaucer.

                  > Odwala częściej psom rasowym. A Ty wyciągasz chyba wnioski na podstawie
                  > pojedynczych obserwacji pojedynczych psów, z którymi ich właściciele sobie nie
                  > radzili.

                  Cóż, nie mam możliwości zrobienia badań psychiki wszystkich psów rasowych i
                  nierasowych na świecie, więc wyciągam wnioski na podstawie swoich doświadczeń.
                  Mea culpa.
                  Te doświadczenia na dodatek wskazują na to, że właścicielom kundelków nie
                  wpadnie do głowy tresować psa, co jest najczęściej standardem przy psach
                  rasowych. W efekcie z kundelka wyłażą najgorsze cechy.

                  Owszem, spotkałam się z szalonymi rasowcami (np. cocker-spaniel koleżanki, który
                  rzuca się na wszystkich, a najbardziej na koleżankę), ale wydaje mi się, że
                  znając profil rasy łatwiej jest ustrzec się od błędów w wychowaniu niż przy psie
                  wielorasowym.
          • misself Re: Beagle 04.05.10, 13:38
            Na pewno nie jednocześnie szczeniaka i niemowlę, bo to jakby mieć dwoje
            niemowląt smile Po kolei, poza tym to nie plany, tylko marzenia - które życie
            zweryfikuje.

            A kundli się boję. Są nieprzewidywalne. Przy rasowym wiem, czego się spodziewać,
            choćby to miała być jakaś dysplazja albo inny skręt kiszek. Nierasowe są jak
            eintopf: nigdy nie wiesz, czy przypadkiem nie trafisz na coś, czego nie lubisz
            albo co Cię zabije...
            Po prostu nie spotkałam jeszcze normalnego nierasowego psa, wszystkie miały
            jakąś porytą psychikę. Mam przykre doświadczenia, bo dla mnie jest głupotą
            trzymanie psa, któremu się zdarza gryźć domowników.
            • izka_74 Re: Beagle 11.05.10, 06:07
              Zwykle tylko czytam forum, ale teraz nie mogę się oprzeć, aby nie
              odpowiedzieć smile Twoja opinia o kundlach jest - wg mnie - całkowicie
              błędna. Ja znam same normalne kundle i praktycznie anie jednego
              zdrowego psychicznie psa rasowego wink I jakoś mam dziwne wrażenie, ze
              to od właścicieli zależy dużo bardziej, niż od genów. Nasza suczka
              (oczywiście kundelek) jest oazą spokoju i ułożenia, choć nigdy, poza
              normalnymi zachowaniami z naszej strony, ukłądana nie była. Jest
              przy tym radosna, potrafi się świetnie bawić, reaguje na nas i ma z
              nami doskonały kontakt. Podobhnie było z naszym poprzednim psem,
              którego mieliśmy przez kilkanaście lat. W bloku, w którym mieszkam,
              jest kilka kundli, i żadne nie sprawiają kłopotów. Za to jak się
              ludzie z huskim sprowadzili, to cyrk na całego, bo pies wyje nawet
              wtedy, gdy jeden z domowników opuści na chwilę jego stado. U
              znajomych beagel, "kochana psiuleczka mamusi" i jeszcze kilku innych
              osób, całkowicie dziki i niekontaktowy, zaciućkany i zagłaskany.
              Przeszło półroczny pies będąc na chwilę ze swoją panią u mnie w
              biurze, nawalił mi wielką kupę w jednym z pokojów (choć wcześniej
              wrócił ze spaceru i rozwolnienianie miał). Sznaucery u rodziny
              teroryzują nastoletnie dzieci, wyraźnie stawiając się wyżej w
              hierarchii. Ale oczywiście samce alfa w rodzinie nic z tym nie
              robią. York znajomych wywala pana domu z łóżka, a jego pańcia nie
              wyobraża sobie, aby piesuńcio spał samotnie.
              No i oczywiście ile to ja się muszę nasłuchać o tym, jakie to
              poszczególne rasy są inteligentne, w przeciwieństwie oczywiście do
              kundli. Najbardziej rozwaliły mnie opinie szwagierki, o inteligencji
              sznaucerów. Kiedy to mówiła jej pies wszedł głową w słupek. Potrafił
              też godzinami stać po brzuch na brzegu bajorka i szczekać -
              szczekając wywoływał kręgi na wodzie i na te kręgi właśnie szczekał.
              Normalnie psie perpetuum mobile.
              Co do agresji i zabijania przez mieszańce, to raczej jakieś
              nieporozumienie. Podejrzewam, że masz na myśli takie psy, które są
              niby rasowe, czyli skundlone tylko trochę, duże i agresywne. 90%
              kundli raczej nie odpowiada temu opisowi. A agresja, nawet w takich
              przypadkach mieszańców ras agresywnych, nie bierze się z nikąd.
              Wynika z tego, jak psy żyją i jak są traktowane.

              Podsumowując moje własne obserwacje (oczywiście nieobiektywne),
              ludzie posiadający kundelki biorą zwykle psa na tekiej zasadzie, jak
              pojawia się w domu dziecko. Nie mają zwykle jakiś odbić co do rasy,
              jakie powinna czy nie powinna mieć cechy, i traktują psa normalnie.
              Oczywiście tak jak niektórzy ludzie nie powinni mieć dzieci, tak i
              nie powinni mieć psów, ale to na inny temat, powiedzmy, że mówimy o
              jakiś przeciętnie normalnych osobach.
              Dla psa tragiczne jest, jak jest na pierwszym miejscu w domu; gdy
              jest traktowany jak dziecko, a nie jak zwierzę, jak właściciel
              występuje w roli świrniętego wasala. Niestety takie właśnie cechy
              obserwuję u moich znajonmych włąścicieli psów rasowych smile A potem z
              ulgą jadę z moją psicą np. do teściów, gdzie psy - skundlone jamniki
              szorstkowłose (potomkowie naszego poprzedniego kundelka, do którego
              suki ze wsi uciekały w czasie cieczki i podkopywały się pod płotem,
              jeżeli był akurat zamknięty wink, zachowują się tak normalnie i
              przewidywalnie, jak żaden ze znanych mi rasowców. Są nastawione na
              ludzi, słuchają poleceń nie dlatego, że chodziły na superszkolenia,
              tylko dlatego, że właściciele mają prawidłowo poukładaną hierarchię
              w stadzie.

              Psy były ze mną odkąd pamiętam, i - na początku z przypadku - teraz
              z wyboru, zawsze to były i zawsze będą kundelki smile Bo nie potrzebuję
              obok siebie żywej istoty wytworzonej wg wzorca, z gotową instrukcją,
              jakie ma (czy raczej powinien mieć) cechy, na co będzie chorował i
              kiedy wg statystyki dana rasa umiera. Nieprzewidywalność jest w tej
              mierze - dla mnie oczywiście - dużo bardzien pociągająca smile
              • misself Re: Beagle 11.05.10, 11:34
                Moje doświadczenia opierają się o psy rasowe i nierasowe, traktowane normalnie,
                nie jak "kochane psiuleczki mamusi", bo coś takiego wykrzywi psychikę każdego
                psa, niezależnie od rasowości czy nierasowości jego przodków. Z tych doświadczeń
                wynika, że normalnie chowane kundle mają częściej odbicia niż tak samo chowane,
                wzięte z hodowli rasowe psy. (BTW zupełnie odwrotne doświadczenia mam z kotami smile)

                Co do inteligencji, to różnie to bywa smile Ale nie wiązałabym jej z rasą, wręcz
                przeciwnie, większość znanych mi psich idiotów to właśnie rasowce.
    • sadosia75 Re: Beagle 29.04.10, 12:00
      Zaniedbanie. Chociaz znajoma miala beagle kilkanascie lat i trafil
      sie jej jeden typ, ktory byl nie reformowalny. grubiutki z natury
      chociaz biegal, "polowal" itp. po prostu mial w naturze bycie
      grubszym piesem niz reszta. Ja z kolei mam chorobe zwana mopsem. za
      jakis czas na pewno sobie sprawimy mopsa a poki co z zazdroscia
      patrze na wlascicieli i ich mopsy.
    • truscaveczka Re: Beagle 01.05.10, 07:24
      To jest kwestia tego, że beagle to pies mysliwski i się wylatać
      porządnie musi, preferably cały dzień, choćby i po ogrodzie.
      Kolega hoduje rózne psy myśliwskie i twierdzi, że od bigla
      durniejsze są tylko spaniele wink To tak na marginesie.
      Osobiście uważam, ze do bloku to się jorki i malutkie kundelki
      nadają czy inne cziłały, a nie jamniki (schody!), bigle czy kaukazy
      (znam ludzi, którzy maja kaukaza w kawalerce!)
      • misself Re: Beagle 01.05.10, 07:39
        truscaveczka napisała:

        > To jest kwestia tego, że beagle to pies mysliwski i się wylatać
        > porządnie musi, preferably cały dzień, choćby i po ogrodzie.

        No właśnie. A ogrodu nie planuję, nawet kiedy się będziemy wyprowadzać z tego
        mieszkania.

        > Osobiście uważam, ze do bloku to się jorki i malutkie kundelki
        > nadają

        Szkoda tylko, że york wygląda jak zabawka z katalogu z akcesoriami dla lalki
        Barbie, a kundli nie lubię, bo są kompletnie nieprzewidywalne charakterologicznie.

        > czy inne cziłały,

        Błagam Cię, czy ja wyglądam jak Paris Hilton? big_grin

        > a nie jamniki (schody!)

        Jamnika odrzucam całkowicie, nie będę psa po schodach nosić smile

        > bigle czy kaukazy
        > (znam ludzi, którzy maja kaukaza w kawalerce!)

        Wokół mnie mieszkają ludzie z husky, collie, a nawet z dogiem angielskim... Ale
        spasione są tylko beagle, bo ci od większych psów chyba zdają sobie sprawę z
        tego, że psa trzeba wybiegać. Jest gdzie. Wydaje mi się, że beagle często jest
        kupowany tak jak szczeniak labradora: jaki słodki w reklamie, mamo, kup mi. I
        bez patrzenia na profil rasy kupuje się słodkiego szczeniaczka...

        Rozważam jeszcze sznaucera miniaturę, to chyba byłoby lepsze i dla psa, i dla mnie.
        • truscaveczka Re: Beagle 01.05.10, 08:30
          Sznaucery są cool smile Ale znajomi kupili miniaturkę, która ma teraz
          80 cm w kłębie wink
          A jak masz myśliwca, zaprzęgasz do roweru i dwa razy dziennie
          przejażdżka dookoła Błoni smile Albo Plant. Albo jeszcze czegoś tam smile
          • bestraga Re: Beagle 01.05.10, 08:46
            Beagle są wsród dziesięciu najbardziej nieposłusznych psów - jakis
            ranking czytałam. Pewnie maja za duzo temperamentu?
            A przy okazji ....pudel na drugim miejscu co do inteligencji !
            Oczywiscie inteligencji tz. "użytkowej " czyli z naszego punktu
            widzenia , korzystnej dla człowieka.Ja mam Shitsu, i
            tej "użytkowej " ma on minimalnie.Jest inteligentny tylko dla
            siebie , a dla mnie mu sie po prostu niechce!
            • misself Re: Beagle 01.05.10, 09:41
              bestraga napisała:

              > Beagle są wsród dziesięciu najbardziej nieposłusznych psów - jakis
              > ranking czytałam. Pewnie maja za duzo temperamentu?

              Jak kiedyś będę miała, to się odniosę do tego smile
              Wydaje mi się jednak, że każdy pies dobrze wytresowany może być posłuszny.
              Sznaucery też są temperamentne.

              > A przy okazji ....pudel na drugim miejscu co do inteligencji !

              Chcę psa, który wygląda jak pies, a nie jak element wyposażenia domku Barbie smile
              Dlatego też shi-tzu odpada, zresztą odpadają wszystkie długowłose.
              • bestraga Re: Beagle 01.05.10, 11:40
                tez lubie psy ,które wygladaja jak psy , ale życie stawia nas nagle
                i niespodziwanie wobec maltretowanego i chorego psa rasy
                niewiadomej spowodu kołtunów i stanow zapalnych wszystkiego , no i
                potem sie ma Cós takiego jak zabawka , co trzeba czesac codziennie
                i na dodatek kochać!Ech, życie !
                • misself Re: Beagle 03.05.10, 19:44
                  bestraga napisała:

                  > tez lubie psy ,które wygladaja jak psy , ale życie stawia nas nagle
                  > i niespodziwanie wobec maltretowanego i chorego psa rasy
                  > niewiadomej spowodu kołtunów i stanow zapalnych wszystkiego , no i
                  > potem sie ma Cós takiego jak zabawka , co trzeba czesac codziennie
                  > i na dodatek kochać!Ech, życie !

                  Na szczęście mnie nigdy nie postawiło i raczej nie postawi.
                  Kundla bym do domu nie wzięła, choćby się waliło i paliło - boję się.
              • anu_anu Re: Beagle 01.05.10, 23:34
                Psy jak ludzie - niektóre są takie bardziej charakterne. Niektóre rasy są pod
                tym względem szczególnie uprzywilejowane smile - co nie znaczy, że takiego psa nie
                można ułożyć (pomijając jakiś psich wariatów). Trzeba liczyć się z tym, że
                będzie to proces długi i trudny. I beagle są pod tym względem wymagające. Jak
                się ich nie ułoży (w młodości) i nie wybiega (codziennie) - to są dopustem
                bożym... Niszczą co popadnie i tyją na potęgę. Właśnie efekty takich zaniedbań
                oglądasz na osiedlu.
                • misself Re: Beagle 03.05.10, 19:45
                  Dzięki, anu_anu, wyleczyłaś mnie z beagle'a smile Przynajmniej na razie. Może
                  kiedyś będę miała czas ułożyć i wybiegać smile
              • maria10344 Re: Beagle 02.05.10, 03:29
                No i tu muszę stanąć w obronie mojego nieżyjącego już Pudla.Był duży jak na
                dużego pudla i wyglądał pięknie ostrzyżony na zapałkę,równo.To od właściciela
                zależy jaki kształt mu nada.To stara myśliwska rasa.Mój był faktycznie baaardzo
                inteligentny i bardzo sprytny.Dostałam go jak miał 1,5 roku i odkrywałam jego
                zalety.Wychodził,gdy stawiałam obiad na stół,ale jak on jadł,to też wszyscy
                musieli zniknąć z kuchni.To jeden przykład,ale było ich więcej.Oprócz
                komunikatywności świetne było też,że nie gubił kudłów.Minęło 15 lat jak go nie
                ma a właśnie jego wspominamy najczęściej ze wszystkich psów,chociaż miał
                charakterek,oj miał.
                • misself Re: Beagle 03.05.10, 19:48
                  maria10344 napisała:

                  > No i tu muszę stanąć w obronie mojego nieżyjącego już Pudla.

                  Nie musisz smile Nikt go nie obrażał przecież smile
                  Pudle są bardzo odległe od desygnatu psa, niezależnie od tego, jak się je
                  strzyże - ot i tyle. Po prostu mi się nie podobają. Zapewne są bardzo mądre i
                  sprytne, ale nie mam ochoty tego sprawdzać wink Bo pies to nie zabawka.
          • misself Re: Beagle 01.05.10, 09:38
            truscaveczka napisała:

            > Sznaucery są cool smile

            Wiem, miałam dwa, najpierw miniaturkę, później średniaka smile

            > Ale znajomi kupili miniaturkę, która ma teraz
            > 80 cm w kłębie wink

            Ojoj. To chyba nierasowe..?

            > A jak masz myśliwca, zaprzęgasz do roweru i dwa razy dziennie
            > przejażdżka dookoła Błoni smile Albo Plant. Albo jeszcze czegoś tam smile

            Właśnie na Błonia mam dość daleko, na Planty to w ogóle koniec świata, mam
            Skałki pod nosem, więc dałoby się.
            • dzambii Re: Beagle 02.05.10, 20:46
              Sznaucer mini to jest to (średniak jest bardziej niezależny i
              agresywny).
              Plusy: wybiega się sam na niewielkim terenie, nie gubi sierści, więc
              może leżeć na kolanach, nie lata za śladem, łatwo go wychować i
              wtedy jes mało szczekliwy, czyli taki przytulny pluszak (to moja
              opinia)
              minusy: 4 x w roku wizyta u fryzjera (w Warszawie ok 70-80 zł), raz
              w tygodniu wyczesanie brody, brzuszka i łapek, zimą na sierści na
              łapach zbiera kulki śniegu - trzeba spłukiwać
              Na moim osiedlu mają beagla, ale chyba nieuczonego niczego. Z
              Tarchomina do Jabłonny (kilkanaście km) latał kilka razy na spacer.
              Ta rasa wbrew słodkiemu wglądowi na ogromny temperament i musi się
              porządnie wybiegać. Inaczej zdemoluje ci mieszkanie.
              • misself Re: Beagle 03.05.10, 19:53
                Dzambii, a ja mam wręcz odwrotne doświadczenia smile

                Średni nie był w ogóle agresywny, za to przytulać się uwielbiał. Byliśmy dobrymi
                kumplami, świetnie się z nim dogadywałam. Mini z kolei szczekliwy bardzo i
                żebrak z niego był straszny (choć akurat żebractwo w nim wyuczyliśmy).

                Tej szczekliwości się boję, bo chodzenie do fryzjera, czesanie (nawet
                codziennie, jeśli pies nie dostaje suchej karmy) i mycie łapek - mam już
                przećwiczone smile

                O demolowaniu mieszkania przez beagle też słyszałam - i że te pieski bardzo nie
                lubią być same. Zresztą mało które lubią i to mnie obecnie powstrzymuje przed
                zakupem psa.
                • mkaroli Re: Beagle 03.05.10, 20:45
                  co do sznaucerów to ostrożnie moja suczka miniaturka wymaga około 2
                  godzin spaceru dziennie, ma bardzo wrażliwy żołądek, nie lubi dzieci
                  (mam dwóch chłopaków których ewentualnie toleruje) i trzeba pamiętać,
                  że jest to pies jednego właściciela. to ja jej muszę powiedzieć że
                  wychodzi z kimś innym na spacer. a poza tym jest bardzo posłuszna.
                  • misself Re: Beagle 04.05.10, 12:01
                    Dziękuję za rady, ale ja miałam już do czynienia ze sznaucerami, wiem, co to za
                    psy smile Wrażliwy żołądek to cecha wszystkich sznaucerów, ale to nie jest żaden
                    kłopot. Mój sznaucer się wychowywał w domu z trojgiem dzieci i nie było
                    najmniejszego problemu.

                    Co do właściciela - to jest kwestia wychowania. Naturalnym dla każdego psa jest
                    wybieranie "przewodnika stada".
                • dzambii Re: Beagle 03.05.10, 22:06
                  Co pies to charakter. Może masz rację, bo od wielu właściecieli
                  miniatur słyszałam, że są szczekliwe i trochę sama się bałam. Ale
                  mały nigdy nie jazgotał i nie zawodził, gdy zostawał sam. Inna
                  sprawa, że był przyzwyczajany do samotności od szczeniaczka
                  (najpierw na krótko, potem coraz dłużej) i przy wyjściu ostatniej
                  osoby zawsze dostawał do mordki jakieś psie ciasteczko. A po
                  powrocie kolejne ciasteczko. Może uznał, że wyjście właścicieli nie
                  jest takie złe. W każdym razie u mnie szczekanie nie jest absolutnie
                  żadnym problemem. A żebractwa nauczył go mój tata podczas wizyt. Ale
                  robi to tak słodko: nie piszczy, nie zaczepia łapą, nie ślini się.
                  Po prostu grzecznie siedzi i czeka na kąsek. A jak nic nie dostanie,
                  to odchodzi z godnością. Ale te ślepka sprawiają, że niestety czasem
                  się łamię i coś tam w to pyszczydło trafia.
                  Co do samotności, to mój dość długo bywa sam, tyle, że potem trzeba
                  mu poświęcić sporo czasu na spacer i zabawę.
                  • misself Re: Beagle 04.05.10, 12:03
                    Fajny sposób na przyzwyczajanie do samotności smile Na pewno kiedyś wypróbuję.

                    Jak sprawdzasz to szczekanie, kiedy jest sam? Naprawdę mnie to ciekawi -
                    przecież nie słyszysz, skoro Cię nie ma.

                    Żebractwo: jakbyś o moim psie pisała! Bezgłośne hipnotyzowanie z miną "nie
                    jadłem nic od miesiąca". Dlatego właśnie żebrał, bo my, dzieci, nie
                    wytrzymywaliśmy i zawsze coś do paszczęki wpadło.
                • moonshana Re: Beagle 04.05.10, 09:27
                  o,to,to! mam w chwili obecnej mixa miniatury. on po prosu uwielbia słuchać swego
                  głosusmile szkolenia, wieloletnie ćwiczenia zdały się psu na budęsmile ta cholera
                  przestanie ujadać wtedy gdy przestanie oddychać, ani minuty wcześniej. wcześniej
                  w domu był sznaucer olbrzym który w tydzień nauczył się że nie należy szczekać
                  gdy ktoś puka do drzwi, tylko należy udac się do domownika i przekazać info. w
                  bezgłośny sposóbsmile a nauczył sie tego gdy miał ponad 9 lat (ustalone nawyki) a w
                  domu pojawiło się dziecko.
                  a cholerny mix miniatury od 5 lat nie może pojąc że ujadając wzbudza baaaaardzo
                  złe emocjesmile
                  • misself Re: Beagle 04.05.10, 11:59
                    Miksy to w ogóle osobna kategoria jest, rzadko odpowiadają profilowi rasy.
                    • moonshana Re: Beagle 04.05.10, 12:28
                      zgadza się. tylko że ten mix zachowaniem doskonale odpowiada wzorcowi rasysmile.
                      wręcz podręcznikowy przykład. ba, powiem więcej: dużo bym dała aby w zachowaniu
                      poszedł w swego nierasowego rodzica. ale nic z tegosmile z wyglądu - prawie
                      sznaucer, z zachowania - sznaucer pełną gębąsmile
                      • misself Re: Beagle 04.05.10, 13:33
                        moonshana napisała:

                        > z wyglądu - prawie
                        > sznaucer, z zachowania - sznaucer pełną gębąsmile

                        To współczuję, bo chyba nie o to Ci chodziło wink
                        • moonshana Re: Beagle 04.05.10, 13:41
                          wyrazy współczucia przyjmuję bardzo chętnie, bo się należąsmile nie, nie chodziło
                          mi o tosmile chodziło mi o kolejnego sznaucera olbrzyma, bądź owczarka
                          niemieckiego, bądź dobermana - a trafiło się takie hałaśliwe cuśsmile
    • aga9001 Re: Beagle 04.05.10, 14:58
      Beagle to pscy mega towarzyskie. Mój na 5 minu sam w pomieszczeniu
      nie zostanie, od razu maszeruje za domownikami jak zmieniamy
      lokum smile POza tym to pscy które mogą ciągle jeść, więc to może być
      powód masy tych które widywałaś.
      I nie IMO to nie jest poies do bloków. Ja mam podwórko i pies jest
      non stop na dworze, jak najdzie go ochota na bieganie to wokół domu
      tylko tupot słcyhać. A poza tym jest codziennie wyporwadzany na
      stare lotnisko aby sie wybiegał. Ale nie jest niestety ułozony uncertain bo
      jak trop wyczuje, to nie ma bata aby wrócił. Wraca do domu po nas
      czasmi 2-3 godziny później.
    • dzambii Re: Beagle 05.05.10, 00:59
      Jak sprawdzałam szczekanie? Kilka etapów:
      1/ szczeniak na ręce i wizyta u wszystkich lokatorów na piętrze z
      informacją, że jest nowy psi lokator, który może płakać, siusiać na
      klatce itp.
      2/ wyjście z mieszkania, podejście do windy ew. zejście na półpiętro
      i nasłuchiwanie
      3/ pytanie sąsiadów czy skowyczał
      Może to brzmi dziwnie, ale jest skuteczne. Masz prawdziwą informację
      o zachowaniu psa i tolerancję na moczowe przypadki (pod warunkiem,
      że posprzątasz).
      Nadal twierdzę, że "szczekliwość" to kwestia braku nauczania psa.
      Kiedy mój pies był już dorosły widziałam program w TV. Mówiono, że
      najpier należy wychodzić na 0,5 minuty, potem na 1,3,5min ... I
      jeśli pies nie szczekał, to dostawał nagrodę. I uczył się, że bycie
      cicho oznacza ciasteczko. Ja tego nie próbowałam, ale to też jest
      szkolenie.
      • misself Re: Beagle 10.05.10, 10:27
        dzambii napisała:
        > Nadal twierdzę, że "szczekliwość" to kwestia braku nauczania psa.

        Akurat wspomniana miniaturka była szczekliwa bynajmniej nie wtedy, kiedy nas nie
        było w domu, tylko ogólnie, w ciągu dnia. Ktoś przechodził ulicą - i od razu
        jazgot, mimo że pies był w domu, a nie na podwórku. Nerwowy jakiś, cóż poradzić smile

        A sposoby nie brzmią dziwnie, brzmią normalnie. Fajnie mieć sąsiada, który myśli
        nie tylko o sobie kupując psa smile
        • marinamarinelli Re: Beagle 12.05.10, 02:53
          Droga misself,
          nie 'wyleczaj sie' z beagli! Z wrazenia az sobie zalozylam profil,
          zeby ci odpowiedziec. Mam biglusie. Biglusia ma okolo 9 lat i
          jest 'z odzysku'. Dostalismy ja, gdy miala okolo 2 lat.
          Zdecydowanie pies po przejsciach: do dzis, gdy za szybko zblizasz
          dlon, zeby ja poglaskac po glowie, to kuli sie w sobie i zamyka
          oczy. Sukcesem bylo, ze zaczela (po mniej wiecej roku) w koncu spac
          z calkowiciem zamknietymi oczami i w koncu przestala warczec (po
          okolo 2 latach) gdy ktos sie poruszal w jej poblizu, a ona probowala
          spac.
          Ale nie o tym. Szukalismy psa dla naszeej rodziny, gdy biglusia sie
          sama napatoczyla przez znajomych. Przyjelismy ja, bo to byl dla
          niej osatni gwizdek, ale nie mielismy szczegolnego pojecia czego sie
          spodziewac po tej rasie. Zaczelam wiec czytac. Okazuje sie, ze na
          ogol beagle nie maja klopotow zdrowotnych, poza zdazajaca sie
          czasami sklonnoscia do reumatyzmu. (Moja nie ma z tym problemow).
          Sa wyjatkowo lagodne i przyjacielskie, co jest przeklenstwem tej
          rasy, bo sa wykorzystywane przez laboratoria do testow masci
          roznistej. Moj pies uwielbia ludzi, natomiast psy sa jej niemalze
          obojetne. Ktos napisal, ze ma znajomego, ktory hoduje psy i
          twierdzi, ze tylko spaniele sa glupsze od beagli. Kolega chyba
          nigdy nie hodowal beagli. Tylko raz spotkalam sie z podobna opinia
          od osoby prywatnej. Publikacje, ktore czytalam albo nie wypowiadaja
          sie na temat intelektu psa (musi nic dobrego), albo zaznaczaja, ze
          pies jest inteligentny. Beagle zawsze byly chwalone za intelekt.
          Zreszta, zalezy co kto uwaza za intelekt. Jezeli chodzi o bezmyslne
          wykonanie rozkazu w ciagu ulamka sekundy, to rzeczywiscie czasami o
          to trudno. Beagle maja 'minds of their own'. Nasza biglusia
          przeszla rygorystyczny kurs i tresure zanim do nas dotarla.
          Swietnie rozumie polecenia, ale jezeli jest czyms zaaferowana, to
          chwile jej to zajmie zanim wykona. Tresure przeszla po angielsku,
          polski opanowala piorunem.
          Co do intelektu, to mamy zaprzyjaznionego owczarka niemieckiego
          (standard inteligencji), ktory naprawde do piet naszemu beaglowi nie
          dorasta.
          - Nic nam nigdy nie zniszczyla.
          - Jest wyprowadzana raz rano na 15 min., raz po pracy na 30 min. i
          raz wieczorem na 0.5 - 2 godzin, w zaleznosci od pory roku i naszego
          nastroju. Jest kraglejsza, niz byla, gdy u nas nastala, ale nie
          otyla.
          - Ogrodek mamy malutki, tyle, zeby ja wypuscic w naglej a nie
          planowanej potrzebie, a nie po to, zeb sie wybiegala. Zreszta poza
          spacerami nie wykazuje ona sklonnosci do nadmiernej aktywnosci
          fizycznej. Na ogol spi calymi dniami. Musi byc stale w naszym
          towarzystwie, ale nie upierdliwie. To znaczy lazi za nami i poklada
          sie tam, gdzie jestesmy (na przyklad na dywaniku w pralni), ale nie
          wlazi na kolana, nie kladzie sie na nas (co najwyzej kolo nas, bo
          jest to pies nad wyraz rozpuszczony i lezakuje na kanapach), nie
          domaga sie rzucania pilki, ani zadnych innych zabaw roznych. Pilka
          rzucona nie pogardzi.
          Co do nieposluszenstwa gdy 'na tropie', to naczytalam sie na ten
          temat bardzo duzo. Niektorzy hodowcy podobno przy wydawaniu
          szczeniaka beagla kaza podpisac cyrograf, ze pies nigdy nie bedzie
          puszczony bez smyczy w nieogrodzonym terenie. No wlasnie, podobno
          gdy poczuja zwierzyne to gluchna na wszelkie rozkazy. My mielismy
          spotkanie z kojotem. Ja i pies zauwazylismy go chyba w tej samej
          chwili. Majac te wszystkie opinie zapakowane do glowy rozdarlam sie
          na psa jak nigdy w zyciu. No i co? Pies stanal i nie pobiegl za
          kojotem, co pewno by sie niczym dobrym dla niej nie skonczylo.
          Chyba pisze strasznie chaotycznie, ale glownie chodzi o to:
          - zadnych drastycznych problemow zdrowotnych
          - pies madry, nieagresywny i przyjacielski
          - bezwzglednie potrzebuje spacerow, ale na pewno nie treningu
          dla 'marines'
          - nie niszczy nic z natury rzeczy
          - uwielbia ludzi (a szczegolnie dzieci - moja wali sie przed nimi na
          plecy)
          Jak dla mnie pies-ideal.


          Jeszcze musze cos dodac dla pikanterii. Kolega z pracy (z
          pochodzenia chinczyk) powiedzial mi, ze beagle sa uznawane za psy,
          ktore jako jedyne widza diabla. Nie wiem, czy to chinskie wierzenia
          (w co watpie), czy raczej jakies anglosaskie tradycje, ale uznalam,
          ze musze sie ta opinia podzielic.
          Pozdrowienia ode mnie i mojej biglusi!
          • misself Re: Beagle 12.05.10, 10:13
            Dziękuję za tak długi i wyczerpujący post!
            Nie "wyleczam się" z beagle'i na zawsze, tylko na teraz - mieszkam w bloku, na I
            piętrze, nie mam ogródka ani potencjalnie możliwości wyprowadzania psa (teraz
            nie mam pracy, więc miałabym czas, ale przecież bezro nie trwa wiecznie wink) z
            wyjątkiem szybkiego sik przed blokiem. Po prostu poczekam z zakupem psa do
            czasu, aż będę miała warunki, żeby mu zapewnić szczęśliwe życie.

            Obłędna sprawa z tym widzeniem diabła big_grin
            • marinamarinelli Re: Beagle 13.05.10, 00:17
              Chyba sie faktycznie rozpisalam! big_grinDD Wybacz misself!
              Co do widzenia diabla, to przez pierwsze pare miesiecy po tej
              rozmowie bacznie obserwowalam mojego psa. Tak, tak, ma momenty
              zapatrzenia sie na puste schody albo na ciemne katy mieszkania,
              gdzie na pewno nikogo nie ma. A moze po prostu nasluchiwala, a mnie
              sie wydawalo nie wiadomo co?...wink Wyobraznia nie ma granic!
Pełna wersja