temat wraca jak bumerang ale ciągle aktualny i każdy przypadek inny....Sprawa wygląda tak:
obecnie od 8 lat mieszkamy w dużym mieście na spokojnym osiedlu. mamy 65 m2 3 pokoje.(2+2)
ja dojeżdżam do pracy codziennie 17 km plus 17 powrót, mąż do zeszłego roku do pracy miał 10 min spacerkiem. obecnie jeździ 50 km z tym, że z kolegami na zmianę więc 1-2 razy w tygodniu to on jest kierowcą.(czas ok 50 minx2)
napaliłam się (bardziej ja) na mały nowy domek 87m2- połowę bliźniaka (3 pokoje na górze i łazienka, na dole salon, kuchnia i łazienka) w centrum miejscowości w jakiej pracuję już 10 lat. w promieniu 800m od domku ścisłe centrum, pracę, szkoły, sklepy, przychodnie, szpital itd (jest to miasto ale małe dobrze skomunikowane z tym w którym obecnie mieszkamy)
dzieciaki mają 6 i 9 lat wprowadzalibyśmy się za rok więc etap szkoły 4-6 i 1-3 zaczynały by już w nowym miejscu. w miejscowości tej mogły by się uczyć do ukończenia liceum(akurat miejscowe jest dobre i ma wiele profili)
na plus wiadomo odchodzi mi dojazd do pracy, mąż jedzie z tej miejscowości 30 minut do swojej. ( ja będę pracowała do uuuuhuhu

mąż jeszcze ok 10-15 lat i emerytura.
Nigdy nie mieszkaliśmy w domkach i nie mamy doświadczenia. dodam że ogrzewanie było by gazowe(gaz z sieci), kanalizacja.
działeczka mała niespełna 400m2 ale na grilla czy leżak po pracy wystarczy.
Plusów jest w sumie sporo

ja takie widzę.
obecnie metraż jaki mamy jest ok, jesteśmy przyzwyczajeni

- ale brakuje nam tego 1 pokoju- własnej sypialni. Córka i syn mają po jednym a my duży.... ciągłe rozkładanie łóżka i w ogóle- o zaletach osobnej sypialni nie co w ogóle dyskutować
Co byście zrobiły? Kilka osób mówi że to za mały metraż te 87m2, choć skoro brakuje nam tego 1 pokoju?
mam teraz dylemat zostać w bloku czy kusić się na ten mały domek? pomóżcie muszę w tym tygodniu podjąć decyzję