Dodaj do ulubionych

goście zdejmujący obuwie przed wejściem?

04.10.07, 17:59
Witam wszystkie WDPD-tki smile
Ciekawi mnie, czy przy tych wszystkich odkurzonych, nabłyszczonych, ręcznie
wyszorowanych podłogach prosicie swoich gości o zdejmowanie butów przed
wejściem do waszych królestw czystości.
Nie mówię tu o eleganckich kolacjach proszonych, tylko np. o przyjaciółce,
która wpadła na ploty.
Jestem w tej komfortowej sytuacji, że nie posiadam jeszcze dziecia jedzącego z
podłogi i u mnie panuje zakaz zdejmowania butów - tak było też w moim domu.
Natomiast gdzie nie pójdę - czy do znajomych, rodziny mego lubego czy
gdziekolwiek - zawsze każą mi zdjąć buty lub co gorsza - wręczają ciepłe,
przepocone bambosze - bleeeeeeeeeeee.
Jak jest u was?
PS. Ciekawe co by na to powiedziała Anthea wink
Obserwuj wątek
    • hossa76 Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 04.10.07, 19:17
      Proszę o pozostanie w butach, bo nienawidzę tego zwyczaju. Nie raz
      koleżanki latają na bosaka, bo mają po prostu ochotę zdjąć
      niewygodne buty i polatać w samych skarpetkach albo usiąść z nogami
      na kanapie. Dla mnie mieszkanie jest dla ludzi a nie na odwrót...
      Rozumiem ekstremalne sytuacje typu megahiper usyfione obuwie, ale
      nawet dziecko nie jest dla mnie dostatecznym wytłumaczeniem nakazu
      zdjęcia butów w normalnej sytuacji... Bleeeeeeeeeee i wiocha!
      Podłogę zawsze potem można potem umyć....
      • blabli o matko, wszedzie mi kaza sciagac... 04.10.07, 19:37
        paranoja jakas! ohyda i brak kultury! nienawidze i nie rozumiem! a jedni sa
        tacy, ze nawet na okazje kaza zdjac - idziesz do nich na imieniny,
        wyelegantowana, a tu cie pan domu lapie w progu i nie popusci! raz udalam, ze go
        nie slysze i wpakowalam sie, gdy zajmowal sie innymi goscmi, to mnie zawrocil i
        przy innych zwrocil uwage, rozumiecie to ???!!! A raz mnie tak wkurwili, ze
        powiedzialam, ze mam dziure w rajstopie i nie sciagne. tylko ze niestety nie
        moge jej miec przy kazdej wizycie i u kazdego...
        • kea100 Re: o matko, wszedzie mi kaza sciagac... 04.10.07, 19:46
          U mnie można w butach,ale nie pakowałabyjm się w butach do
          mieszkania gdzie jest jasna wykladzina no bo nie po prostu.To się
          wyczuwa,no jakoś nie mam sumienia w imię zasady pakować się komuś na
          przykład w kozakach na dywany,zwłaszcza,że mam koleżankę wyjątkowo
          pedantyczną,która niby mówi "nie zdejmuj butów"ale chyba by jej
          serce pękło gdyby został jakiś ślad na jej kremowej wykładzinie....
          • micha11 Re: o matko, wszedzie mi kaza sciagac... 04.10.07, 22:41
            no właśnie co jak jest kremowa wykładzina ? Jak to potem doczyścic?
            Ja nie każę zdejmowac , ale w takiej sytuacji liczyłabym,że się
            domyślą
            • hossa76 Re: o matko, wszedzie mi kaza sciagac... 05.10.07, 12:05
              Hmmm, nie kłaść kremowej wykładziny, bo jest totalnie
              niepraktyczna... Taką można sobie co najwyzej w sypilani położyćbig_grin
              Przed zakupem po prostu przemyśleć czy to ma sens. Już nawet nie
              chodzi o chodzenie w butach, ale zacieranie zwykłymi kapciami oraz
              ewentulane wpadki z wylaniem czegokolwiek.
        • dominikjandomin Re: o matko, wszedzie mi kaza sciagac... 05.10.07, 14:28
          blabli napisała:

          > paranoja jakas! ohyda i brak kultury! nienawidze i nie rozumiem! a
          jedni sa
          > tacy, ze nawet na okazje kaza zdjac - idziesz do nich na imieniny,
          > wyelegantowana, a tu cie pan domu lapie w progu i nie popusci! raz
          udalam, ze g
          > o
          > nie slysze i wpakowalam sie, gdy zajmowal sie innymi goscmi, to
          mnie zawrocil i
          > przy innych zwrocil uwage, rozumiecie to ???!!!

          Bym im odpowiedział, że ma się wypchać i skoro podłogę ceni bardziej
          ode mnie, to niech więcej się ze mną nie kontaktuje. I wyszedłbym.
    • sylwia.ax Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 04.10.07, 19:47
      Jako posiadaczka dwójki dzieci z których jedno niedawno jeszcze
      pełzało przyznaję, ze u mnie sie sciaga buty w przedpokoju ;-(
      Dotyczy to wizyt osób bliskich (rodzina, przyjaciólki etc), które
      same wyskakują z butów, i bynajmniej nie-oficjalnych imprez. Jakoś
      jednak nie wyobrażam sobie oficjalnej kolacji i panów w graniturach
      bez butów. MOim zdaniem jak któs nie lubi sprzątać po gościach, to
      po prostu nie robi wielkich imprez w domu tylko zaprasza ludzi do
      knajpy.
      Poza tym co by nie psioczyć na zwyczaj zdejmowania obuwia w IV RP,
      to jednak tak już u nas jest smile(podobnie jak w np. pewnych krajach
      na Dalekim Wschodzie) i ja bym tu szat nie darła tylko zaakceptowała
      fakt, ze w niektóych domach chodzi się w butach a w innych zaostawia
      obuwie sąsiadom pod drzwiami wink.
      POzdrawiam
    • visacka Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 04.10.07, 19:58
      Nie, nie i jeszcze raz nie. A jużz całą pewnością nie dla gości
      zaproszonych "oficjalnie" na imprezę. Przecież buty są częścią
      stroju. Moja tesciowa rozwiązała to w ten sposob: przychodzi na
      urodziny dzieci/moje/męza elegancko ubrana, w eleganckich butach, po
      czym w przedpokoju wymienia buty na paputki udziergane na szydelku,
      mimo moich protestów.

      PS. poza tym mojej podłodze nic nie zaszkodzi, czeka na generalny
      lifting smile)
    • megann120 Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 04.10.07, 21:09
      U mnie zawsze sie buty zdejmowało, może dlatego że mieliśmy
      wykładziny i to już nie tak łatwo domyć jak panele, czy linoleum
      chociażby. ja sama zawsze buty zdejmuje bo lubie boso, ale nigdy
      nikogo nie zmuszalabym zeby buty ściągnął. wręcz zdarzało mi się
      żeby prosić o nieściągania bo sobie gość skarpetki pobrudzi (ale to
      było dawno). dzieci pełzały, owszem ale jakoś tego z butami gości
      nie połączyłam. chyba po prostu miałam to szczęście że moi goście
      jak wchodzili a było mokro czy w zimie to sami to robili, jakoś tak
      naturalnie. no ale tez gości nie miewalam oficjalnych tylko rodzina
      albo pciółki.
    • cortinka Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 04.10.07, 21:26
      Mamy ogrzewanie podłogowe, więc nieoficjalni goście sami po jakimś
      czasie wyskakują z butów i chodzą boso. Oficjalni, męczą się w
      obuwiu wizytowym - jak za długo siedzą zwiększamy temperaturę w
      podłodze wink
      • kubowa Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 04.10.07, 21:50
        ja zawsze zostawiam wybór gościom. nigdy sama nie proponuję, żeby oni
        wyskakiwali z butów. ale jak zapytają czy zdjąć, to mówię, że jak sobie życzą.
        natomiast nie daję żadnych kapci, gdyż nie posiadam. cała moja rodzina biega bez
        kapci.
      • karynk Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 08.10.07, 14:05
        cortinka napisała:

        Oficjalni, męczą się w
        > obuwiu wizytowym - jak za długo siedzą zwiększamy temperaturę w
        > podłodze wink

        I to mi się podoba smile
        Kolejny plus za ogrzewaniem podłogowym...
    • iguana1972 Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 04.10.07, 22:11
      U mnie każdy wedle życzenia.

      Ja u gości wedle wyczucia.

      Powiedzcie teraz w czym wy chodzicie po własnych komnatach? Pytam tak bom wychowana w domu na kapciach sama chodze boso ale zazdroszcze klasy kobietom co to w pantofelkach biegają i fryzura nianaganna i makijaż.. ech jak człowiek ze wsi to gdzie mu tam na salony.
      • megann120 Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 04.10.07, 22:51
        Ja ostatnio przeszłam taką przemianę... zawsze mnie dziwiło że w
        serialach panie wracają z pracy i zabierają się za porzadki czy
        gotowanie w tych ciuchach. bo ja się zawsze przebierałam w domowy
        zestaw, z najstarszego podkoszulka i rozciągnietych spodni..
        potem zaczelam uważniej dobierać stroje domowe...
        a teraz jak juz sie ubiore bo np. dzieci do szkoly zaprowadzam to
        juz w tych ciuchahc zostaje.oczywiscie nie jest to kostium tylko
        dzinsy i wygodna ale ładna bluzka. na poczatku bylo mi dziwnie, ale
        sie przyzwyczailam i rzadko sie przebieram. plusem jest mniej
        walajacych sie ciuchow (bo nie wyobrazam sobie zeby w kolko chowac
        te wyjsciowe ubrania do szafy...), zawsze jestem gotowa do wyjscia -
        a samego zaprowadzania i przyprowadzania to mam trzy spacerki,
        zawsze jak ktos puka to moge od razu otworzyc.
        jeszcze tylko musze sobie uszyc fartuszek.
        • sadida Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 05.10.07, 12:21
          Uwaga dotyczy tej wypowiedzi. Myslę, że moge to powiedzieć bo po
          domuchodzę raczej źle ubrana. Podobno jak chcesz zobaczyć jaka
          kobieta jest naprawdę (elegancka czy nie) to zobacz ją jak wygląda w
          domu - to cała prawda. Do pracy chodze raczej w kostiumach i nie
          wyobrażam sobie prac domowych w takowym.
          Wracajac do tematu - wole jak goście nie zdejmuja butów, ale z tymi
          co zdejmuja też nie walczę. Mam kapcie dla gośie ale tylko jedne
          nowe dla takich co się domagają. Kupiłam też kapcie dla opiekunki bo
          ona to jak domownik. Najgorszą rzeczą jest jednak to, że moja
          teściowa kupiła sobie kapcie i mi je wręczyła abymieć u mnie swoje
          własnesad Nic do niej nie mam ale to chyba przesada.
          • dominikjandomin Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 05.10.07, 14:32
            sadida napisała:

            > Najgorszą rzeczą jest jednak to, że moja
            > teściowa kupiła sobie kapcie i mi je wręczyła abymieć u mnie swoje
            > własnesad Nic do niej nie mam ale to chyba przesada.

            A dla mnie - jak często bywa i jest traktowana jako domownik, to to
            jest najlepsze wyjście. Ona się dobrze czuje i Ty masz ją z głowy smile
    • kobraluca Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 05.10.07, 02:18
      mam to szczescie,ze na parterze wszedzie sa podlogi wiec nie
      denrwuja mnie goscie w butach. Chyba ze okropnie pada albo jest
      chlapa, wszyscy sciagaja wtedy buty z wlasnej nieprzymuszonej woli.

      Nie wiem jak to bedzie jak mi sie dziecie urodzi(juz za dwa
      tygodnie) i zacznie raczkowac, moze zaczne wymagac sciagania butow,
      czas pokaze
      • dancewithme Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 05.10.07, 10:00
        Oj, rodzina mojego nie-męża, za każdym razem, kiedy do nich przychodzimy, chce
        mi wcisnąć kapcie dla gości smile A ja wykręcam się, jak tylko potrafię i być może
        kiedyś, gdy już nie wytrzymam, powiem im, ze to niehigieniczne. Tylko że pewnie
        już później nie będę tam zapraszana smile
        Moi goście nigdy nie są zmuszani do zdejmowania butów. Chyba że koleżanki same
        wyskakują, ale to ich wlasna inicjatywa. Kapci dla gosci w moim domu nie ma i
        nigdy nie będzie!

        A co do strojów domowych - moja mama ma nawyk chodzenia po domu w koszmarnych
        sukienkach sprzed lat. Bo to niby nawet, gdy się zachlapie, to nie bedzie
        szkoda. Ja pracuję w domu i teoretycznie mogłabym tez caly dzien chodzić w
        wytartych dresach, ale dla wlasnego komfortu psychicznego ubieram się starannie.
        Oczywiscie nie garsonka i szpilki, bo nie oszalałam, ale właśnie tak, zeby moc
        spokojnie otworzyć drzwi, gdy ktoś przyjdzie i nie martwić się o swoj wygląd.

        • sylwia.ax Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 05.10.07, 12:26
          JA chadzam po domu w ciuchach po-domowych, czyli zwykle T-shirt z
          ubiegłego sezonu, ale nie dziurawy ani poplamiony + spodnica lub
          spodnie jeansy. Nie zakładam po domu najlepszych ciuchów, ale takie
          powiedzmy nieco gorsze, w których jednak mogę smiało otworzyć drzwi
          czy wyskoczyć ze smieciami. I nawet gdy nigdzie nie wychodzę to i
          tak rzucam puder na twarz i tusz na rżęsy, bo jakoś od razu mi
          lepiej psychicznie. Choć z czasów studenckich pamiętam
          współlokatorkę, która w weekendy przez pól dnia łaziła w
          rozciągniętej piżamie i starym swetrzysku, bo przeciez nigdzie nie
          wychodzi. najgorzej ze raz na ten widok napatoczył się facet w niej
          zakochany (to było na początku zauroczenia smile i błagała zeby udawać
          ze jej nie ma, więc siedziała jak trusia 2 godz. w swoim pokoju surprised
          • kobraluca Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 05.10.07, 17:08
            moj ulubiony stroj domowy to moje ciuchy na silownie. Sa ladne i tez
            nie musze sie wstydzic jak ktos wpadnie,alkbo listonosz zadzwoni do
            drzwi
    • gonia225 Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 05.10.07, 11:20
      Mówię, żeby nie ściągali. Mamy tylko panele i łatwo posprzątać. Dziecka pełzającego na razie brak. Jeżeli przyjeżdżają moi rodzice lube teściowa to zbierają swoje z domu. No ale są z daleka i z reguły przebywają dłuzej niz jeden dzień. Nie lubię u kogoś ściągać butów, zwłaszcza na imprezie, a jeżeli już mam je ściągnąć to wolę śmigac na bosaka niż w cudzych kapciach.
    • truscaveczka Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 05.10.07, 11:38
      Mój mąż uważa, ze po domu się w butach nie chodzi. Ale cóż, ze mną nie wygra wink
      Bo ja pozostawiam swobodę w tym temacie przychodzacym - niektórzy pytają, czy
      mają ściągać buty, to protestuję smile
    • dominikjandomin Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 05.10.07, 14:36
      A tak w ogóle - przyjdzie człowiek popołudniem, cały dzień w butach,
      bez przebierania się w domu - i co, ściągnać ma buty i dać mi swe
      nogi do wąchania? Nie, dziękuję.

      U mnie się chodzi w butach - goście, rodzina jak przyjeżdza na kilka
      dni, to sobie przywożą kapcie.

      Sam w gościach chodze w butach. Jak zła pogoda, to potrafię zabrac
      buty wizytowe w bagaż - i tak zniszczyłyby się na ciapie i błocie.
    • popirna Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 05.10.07, 14:58
      U innych dostosowuję się do obyczaju. Jeśli zdejmuję buty, to wolę
      nie zakładać żadnych kapci, tylko biegać w skarpetkach. Generalnie
      lepiej się w czyimś domu czuję bez butów, w których się biega po
      chodnikach i można wejść, na przykład, w kupę psiąsmilea potem
      zostawić ją na dywanie... To nie jest miłe, nawet jeśli dywan jest w
      modnym ostatnio kolorze wenge.
      Przy raczkujących dzieciach o zewnętrznym obuwiu nie ma mowy. Choć
      przyznaję, że jak przychodziłam do kogoś z małym synkiem to zdarzało
      mi się zapomnieć butów na zmianę, a szkrab w skarpetkach jest
      zagrożony upadkiem, więc zostawiałam go w butach, ale z poczuciem
      winy...
      U siebie namawiam (raz) żaby butów nie zdejmować, ale jak ktoś
      zdejmuje, to z nim nie walczę.
      Wszystko nie dotyczy przyjęć proszonych, bo wtedy buty są
      wyczyszczone i są częścią garderoby.
      Co do stroju, pracuję w oficjalnym ubraniu, które najczęściej jest
      po prostu niewygodne, poza tym odrzuca mnie od "gajerkowego
      wystroju", więc jak tylko mogę to zrzucam toto, żeby czekało na
      następną okazję i wskakuję w coś miłego w dotyku, miękkkiego,
      wygodnego, wyglądającego weekendowo. Nie jest to ubranie
      ani "gorsze" ani starsze, ani nawet tańsze, ale inne, takie, w
      którym lubię być. Zamiast kapci pantofle zamszowe na płaskim
      obcasie. Też miękkie i wygodne.
    • surita A glany...? 05.10.07, 16:26
      Tak mnie to zastanawia.
      W naszym domu tez goscie nie zdejmuja butow. Chyba ze chca i dobrze sie z tym
      czuja smile
      Jedyne na co mnie troszke telepie (przyznaje bez bicia), to jesli ktos
      przychodzi w takich glanach z bieznikiem, w ktorym sie wszystko zbiera i potem z
      kazdym krokiem zostawia piaszczyste slady..
      Uwazam, ze takie buty powinno sie zdejmowac. Ja kiedy chodzilam w glanach,
      zawsze zostawialam je w przedpokoju. Jakos tak glupio by mi chyba bylo..
      Dziwna jestem?
      • kea100 Re: A glany...? 05.10.07, 16:58
        > Dziwna jestem?


        Nie,nie jesteśsmile
      • kobraluca Re: A glany...? 05.10.07, 17:11
        mojego meza kolega nosi takie buciory, zawsze mi zostawial
        wyschniete bloto na podlodze, ktore mu wlasnie z tych szpar w
        podeszwach wypadalo. W koncu poprosilam go,zeby sciagal te wstretne
        buciory, na szczescie nie obrazil sie i od tej pory lata w
        skarpetkach
      • surita Re: A glany...? 05.10.07, 18:32
        U mnie tak robi szwagierka.. Tyle ze jest taka troche swieta krowa i jak jej
        zwroce uwage to pewnie sie obrazi na amen i w ogole przestanie przychodzic.
        Na razie jakos zaciskam zeby, ale jak sie dziec urodzi i zacznie pelzac to
        grzecznie poprosze..
        • kwiatek_97 Re: A glany...? 05.10.07, 19:59
          Do mnie na rózne "oficjele" goście przychodzą przeważnie wyposażeni
          w drugą parę czystego obuwia wink a ci mniej "eleganccy" po prostu
          zabierają ze sobą własne kapcie. Osoby wpadajace na ploty i herbatę
          same z własnej woli zdejmują buty. Wszyscy są zadowoleni smile
    • gama2003 Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 08.10.07, 18:42
      Psiapsióły i przyjaciele domu najczęściej zdejmuja- ale siedzimy cz
      ęsto na kanapach z nogami podwiniętymi i buty by
      przeszkadzały.Goscie oficjalni są proszeni o pozostanie w obuwiuwink
      a robia jak chcą.Rodzice moi i meża zdejmuja i prosza o kapcie, i
      rózne ciotki najczęściej tez- daję bo cóż robic....Zreszta ostatnio
      od leciwego goscia uslyszlam ze moj brak dywanow kojarzy sie jej z
      nieposprzataniem winkZaprzyjaźniona dzieciarnia przynosi własne
      kapcie, zresztą jak idę do kogos na dłuższa wizytę to tez zabieram
      synkowi papucie- ale to ze względu na wygodę.
      Nie jestem ani kategorycznie za zdejmowaniem - ani za pozostawaniem
      w obuwiu- uznaję ze co kraj i dom to obyczaj i juz...
    • gaja78 Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 08.10.07, 19:43
      Ja mam chyba dziwnych znajomych.
      Jeszcze nigdy, przenigdy nie zdarzyło się, aby ktoś nie zdjął butów.
      A trochę się tych znajomych przez moje mieszkanie przewinęło big_grin

      I nie trzeba mieć kremowej wykładziny, aby wyrządzić butami szkodę. Wystarczy
      drewniany parkiet, który pokaleczony-porysowany butami zwyczajnie straszy, a
      odświeżenie go jest problemem znacznie poważniejszym i bardziej kosztownym niż
      zakup nowej wykładziny smile

      Jednak nigdy nikomu nie narzucam kwestii zdejmowania/niezdejmowania butów, sami
      zdejmują.

      W kwestii kapci zgadzam się z większością głosów - to niehigieniczne.
      • dominikjandomin Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 09.10.07, 12:03
        gaja78 napisała:

        > I nie trzeba mieć kremowej wykładziny, aby wyrządzić butami
        szkodę. Wystarczy
        > drewniany parkiet, który pokaleczony-porysowany butami zwyczajnie
        straszy, a
        > odświeżenie go jest problemem znacznie poważniejszym i bardziej
        kosztownym niż
        > zakup nowej wykładziny smile

        Pytanie lekko OT - co ty masz za parkiet? Mój jest wręcz przeciwnie -
        łatwiej i szybciej niż wykładzinę, i taniej.

        > Jednak nigdy nikomu nie narzucam kwestii
        zdejmowania/niezdejmowania butów, sami
        > zdejmują.

        Co ty masz za gości? Brr... wygoniłbym takich z domu. Jeszcze pewnie
        noszą białe skarpetki...
        • gaja78 Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 11.10.07, 13:37
          dominikjandomin napisał:

          > gaja78 napisała:
          >
          > Pytanie lekko OT - co ty masz za parkiet? Mój jest wręcz przeciwnie -
          > łatwiej i szybciej niż wykładzinę, i taniej.


          Zdaje się że sosnowy.
          Wychodzi ci taniej, jeśli policzysz koszty zmiany miejsca zamieszkania na
          tydzień lub dwa (jeśli z dzieckiem) ? Bo ja nie wyobrażam sobie mieszkania w
          oparach lakieru smile

          > > Jednak nigdy nikomu nie narzucam kwestii
          > zdejmowania/niezdejmowania butów, sami
          > > zdejmują.
          >
          > Co ty masz za gości? Brr... wygoniłbym takich z domu. Jeszcze pewnie
          > noszą białe skarpetki...

          No dziwnych jakiś. A jeszcze dziwniejsze jest to, że pochodzą z bardzo różnych
          zakątków Polski - poznaliśmy się na studiach.
          • gaja78 Odnośnie skarpetek 11.10.07, 13:50
            Trochę mnie dziwi to demonizowanie kwestii estetyki skarpetek.
            Wystarczy dbać o higienę stóp oraz butów. Jeśli stopy się pocą - istnieją
            antyperspiranty. Istnieją też skórzane wkładki do butów, które regularnie
            wymieniane co kilka miesięcy razem z antyperspirantem gwarantują komfort braku
            potu/przykrego zapachu.
            • dominikjandomin Re: Odnośnie skarpetek 11.10.07, 14:33
              gaja78 napisała:

              > Trochę mnie dziwi to demonizowanie kwestii estetyki skarpetek.
              > Wystarczy dbać o higienę stóp oraz butów. Jeśli stopy się pocą -
              istnieją
              > antyperspiranty.

              Ja nie mówię o ZNISZCZENIU sobie nóg.

              >Istnieją też skórzane wkładki do butów, które regularnie
              > wymieniane co kilka miesięcy razem z antyperspirantem gwarantują
              komfort braku
              > potu/przykrego zapachu.

              Bez antyperspiranta nie działają, a antyperspirant słuzy do
              niszczenia nóg.
              • gaja78 Re: Odnośnie skarpetek 11.10.07, 14:57
                dominikjandomin napisał:

                > Bez antyperspiranta nie działają, a antyperspirant słuzy do
                > niszczenia nóg.

                Zwykły talk również ?
                • dominikjandomin Re: Odnośnie skarpetek 12.10.07, 13:14
                  Jeżeli coś działa na zasadzie chemicznej blokady naturalnych
                  procesów termoregulacji, to jest szkodliwe.

                  Zwykły talk nie jest szkodliwy. Ale jak kupisz jakiś super
                  nowoczesny z dodatkami, to zalezy od dodatków.
                  • frunelka Re: Odnośnie skarpetek 30.10.07, 23:14
                    Jeśli są to dodatki zapobiegające powstawaniu brzydkiego zapachu, to nie
                    szkodzą. Np. talki z kwasem bornym, do kupienia w aptekach.
          • dominikjandomin Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 11.10.07, 14:30
            gaja78 napisała:

            > dominikjandomin napisał:
            >
            > > gaja78 napisała:
            > >
            > > Pytanie lekko OT - co ty masz za parkiet? Mój jest wręcz
            przeciwnie -
            > > łatwiej i szybciej niż wykładzinę, i taniej.
            >
            >
            > Zdaje się że sosnowy.
            > Wychodzi ci taniej, jeśli policzysz koszty zmiany miejsca
            zamieszkania na
            > tydzień lub dwa (jeśli z dzieckiem) ? Bo ja nie wyobrażam sobie
            mieszkania w
            > oparach lakieru smile

            Aaa... ja mam olejowany smile
            • popirna Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 11.10.07, 14:40
              Olejowany znacznie szybciej się niszczy od lakierowanego, choć jest bardziej eko.
              • dominikjandomin Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 12.10.07, 13:18
                Nieprawda.

                Lakier wycierac się lubi błyskawicznie. Rysy wszelkie widac. Na
                oleju śladu nie ma.

                A myjesz środkiem konserwyjącym i jest wiecznie trwały.

                Mozesz też go pastować.

                Pastowane parkiety przetrwały setki lat w dworach i pałacach, a tam
                nikt kapciuszków nie kazął nakładać gościom.
            • gaja78 Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 11.10.07, 15:02
              dominikjandomin napisał:

              > Aaa... ja mam olejowany smile

              Z ciekawości - w jaki sposób się go doprowadza do porządku ? Również cyklinuje,
              tak jak parkiet lakierowany ?
              • dominikjandomin Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 12.10.07, 13:16
                gaja78 napisała:

                > dominikjandomin napisał:
                >
                > > Aaa... ja mam olejowany smile
                >
                > Z ciekawości - w jaki sposób się go doprowadza do porządku ?
                Również cyklinuje,
                > tak jak parkiet lakierowany ?

                Nie trzeba tak często, bo olej nie stanowi jednolitej warstwy, która
                się rysuje diabelnie szybko.

                Możesz spokojnie raz na jakiś czas połozyc kolejną porcję oleju i
                wsio smile

                Albo po prostu woskować, jak dawniej.

                Cyklinowanie tylko w przypadku jakiś powaznych zniszczeń.

                Mniejsze rzeczy naprawisz miejscowo.
                • popirna Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 12.10.07, 17:17
                  Jak długo masz ten olej?
                  U mojej koleżanki parkiety były olejowane i dośc szybko wytarły się, nie porysowały, jak to bywa w pprzypadku lakieru, ale właśnie wytarły w miejscach częściej użytkowanych, przy drzwiach, na przyjściach.
                  Argument z pastowaniem lub woskowaniem jest dobry, ale nijak sie ma do powłoki na podłodze, bo każdy parkiet, niepolakierowany, polakierowany niezniszczony, polakierowany zniszczony, olejowany niezniszczony, olejowany zniszczony można zapastować lub zawoskować...
    • matylda07 Nie mna u mnie takiego zwyczaju 09.10.07, 08:18
      nie wspomnę już o przyjęciach. Czułabym sie głupio, gdyby goście musieli biegać
      w niekompletnym stroju. Sama też nie ściągam, i nie załóżę żadnych kapci (!)
      Wyjątek stanowią buty z grubą podeszwą (glany) - ściągnę raczej niż nabłocę.

      Natomiast jeśli koleżanka, która wpada na chwilę, siostra, mama, czy ktoś z
      rodziny (lub prawie jak rodzina) - ściągają obuwie, wówczas mówię, zeby tego nie
      robili, gdy mnie nie słuchają, nie nalegam.
    • dorianne.gray Strasznie mnie to irytuje! 11.10.07, 14:18
      Mój dom jest dla ludzi - zawsze tak było.

      PS. Nie mam dywanów wink
      • dominikjandomin Re: Strasznie mnie to irytuje! 11.10.07, 14:35
        dorianne.gray napisała:

        > Mój dom jest dla ludzi - zawsze tak było.
        >
        > PS. Nie mam dywanów wink

        W Starej Polsce lubiano dywany i nikt nie wpadł na pomysł, aby
        zdejmowac buty.

        Większy problem niż dywan stwarzają chyba nowoczesne podłogi np.
        panelowe, które przeszkadzają w normalnym uzytkowaniu mieszkania.
        • alanta1 Re: Strasznie mnie to irytuje! 11.10.07, 17:44
          dominikjandomin napisał:

          > dorianne.gray napisała:
          >
          > > Mój dom jest dla ludzi - zawsze tak było.
          > >
          > > PS. Nie mam dywanów wink
          >
          > W Starej Polsce lubiano dywany i nikt nie wpadł na pomysł, aby
          > zdejmowac buty.

          A wiesz jak te dywany musiały śmierdzieć uncertain//

          Ja sie pod Dorianne podpiszę, tez nie mam nigdzie dywanów smile
          Cały parter wyłożyłam gresem wiec problemu uszkodzenia podłóg nie ma.

          Większość gości nie zdejmuje butów, choć zdarzają sie oporni; nie kłócę sie z
          nimi, zwykle na drugi raz już butów nie ściągną, bo podłoga jest zimna smile
          Nawet jak syn raczkował to goście nie ściągali butów, na czas ich pobytu Mały
          był na rękach, albo w kojcu, potem raz-dwa przemywałam podłogę.

          BTW w czasach studenckich na imprezę (padał deszcz) przyszedł jeden z kolegów i
          spytał gospodarzy: "wolicie mieć mokre ślady od butów czy skarpetek ?" ;DDD
          • dominikjandomin Re: Strasznie mnie to irytuje! 12.10.07, 13:21
            alanta1 napisała:

            > dominikjandomin napisał:
            >
            > > dorianne.gray napisała:
            > >
            > > > Mój dom jest dla ludzi - zawsze tak było.
            > > >
            > > > PS. Nie mam dywanów wink
            > >
            > > W Starej Polsce lubiano dywany i nikt nie wpadł na pomysł, aby
            > > zdejmowac buty.
            >
            > A wiesz jak te dywany musiały śmierdzieć uncertain//

            Nie bardzo. Wisiały na ścianach, uzywano ich zamiast pokrycia
            łóżka... to były dobre dywany, nie współczesna maszynowa produkcja.
            Kupowane na Wschodzie lub zdobywane szabla na Tatarzynach.

            > BTW w czasach studenckich na imprezę (padał deszcz) przyszedł
            jeden z kolegów i
            > spytał gospodarzy: "wolicie mieć mokre ślady od butów czy
            skarpetek ?" ;DDD

            Na imprezy, gdy pada, potrafię przynieść własciwe buty w torbie.

            Ale studneckie zycie jest szczególne, rozumiem.
            • alanta1 Re: Strasznie mnie to irytuje! 12.10.07, 17:15
              dominikjandomin napisał:

              > > > W Starej Polsce lubiano dywany i nikt nie wpadł na pomysł, aby
              > > > zdejmowac buty.
              > >
              > > A wiesz jak te dywany musiały śmierdzieć uncertain//
              >
              > Nie bardzo. Wisiały na ścianach, uzywano ich zamiast pokrycia
              > łóżka... to były dobre dywany, nie współczesna maszynowa produkcja.
              > Kupowane na Wschodzie lub zdobywane szabla na Tatarzynach.


              Sorry, ale w takim razie co Twój wtręt o dywanach ma wspólnego z wątkiem ??? wink
    • mmena Re: goście zdejmujący obuwie przed wejściem? 25.10.07, 15:31
      Bedac u innych zdejmuje buty, bo lubie byc boso. Bedac u siebie nie oczekuje
      zdjecia butow. Uwazam, ze goscie powinni zostac w obuwiu, w ktorym przyszli,
      chyba, ze oni chca je zdjac. Wolna wola.
      Mam male dziecko. Obecnie juz chodzi, ale w czasach pelzania byly podobne zasady.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka