Patenty mam małych dzieci

05.11.07, 12:50
Proponuję wpisywać pomysły na uporządkowanie przestrzeni zyciowej
zagarniętej przez maluchy (u mnie 4 lata i 1,5 roku), bo choć dzieci
są naszym szczęsciem, to bałaganią okrutnie smile
Moje pomysły:
1/ pudła z Ikei na zabawki- spora część zabawek poupychana w pudłach
i szafach; wymiana zabawek z tych w pudłach na te walające się po
pokoju - raz w tygodniu; skutek - co jakiś czas dzieci mają "nowe"
zabawki a my mniej dorbiazgów do codziennego sprzątania;
2/ dla posiadaczek szklanych ław z ostrymi krawędziami, które nie
wiadomo czym zabezpieczyć - duże ręczniki kąpielowe złożone wzdłuż i
nałożone na krawędzie blatu i rogi; u mnie wystaraczją 2 duże
ręczniki umocowane przy dłuższych bokach ławy, zachodzące na kanty;
całość mocują tasiemki; mało to estetyczne, ale skuteczne
(sprawdzone przez 4 lata użytkowania).
Pozdrawiam
    • bri Re: Patenty mam małych dzieci 05.11.07, 13:55
      Cerata na stole - nie muszę się martwić, że blat stołu zniszczy się
      od flamastrów, długopisów itp.

      Dobrze uczyć dziecko od małego, że je się i pije w kuchni przy
      stole - nie ma okruchów w całym domu, ani podłogi pozalewanej
      sokiem. Uczymy córeczkę, że wieczorem ma pozbierać swoje zabawki z
      dużego pokoju, gdzie spędzamy większość czasu i wynieść je do
      swojego pokoju.

      Szklanej ławy nigdy bym nie kupiła niezależnie od wieku domowników.
      Dorosła koleżanka poślizgnęła się na dywaniku (na trzeźwo!) i upadła
      na taką ławę przecinając sobie policzek na pół. Z tego samego
      względu w ogóle nie mam dywaników, bo mają tendencję do przesuwania
      się, zadzierania i dzieci łatwo się o nie potykają. Poza tym z
      podłogi łatwiej zmyć ewentualne zabrudzenia niż z dywanu czy
      wykładziny.

      Polecam zamykane na klucz szafki na sprzęt audio-video - nie
      zdarzyło się nam ani razu, żeby córka wepchnęła ciasteczko do dvd,
      itp. Poza tym odpadały pouczenia, że nie wolno się tym sprzętem
      bawić.

      Osłona płyty kuchennej też jest świetnym wynalazkiem. Tak samo
      zamknięcia do szafek i szuflad.

      W przedpokoju mamy wieszak na takiej wysokości, żeby córeczka mogła
      sama odwieszać swoje okrycie.

      W łazience mamy wysokie półki poza zasięgiem córki, gdzie trzymamy
      chemię gospodarczą.





    • ataner30 Re: Patenty mam małych dzieci 05.11.07, 14:15
      ja mama bede dopiero za kilka miesiecy (bedzie to moje pierwsze dziecko), ale
      juz dzis z niepokojem rozgladam sie po mieszkaniu. Czytajac wczesniejsze
      wypowiedzi moj podejrzliwy wzrok padl na kaloryfer !!! W oknach mam rolety,
      zadnych firanek ani zaslo wiec kaloryfery sa doskonale widocze. Niestety sa to
      kaloryfery starego typu, zeliwne, no wiecie takie z ostrymi rogami, itp...
      Jak zabezpieczacie kaloryfery zeby dziecko nie zrobilo sobie krzywdy?
      • katarzyna4511 Re: Patenty mam małych dzieci 06.11.07, 14:42
        Osłonić, np. drewnianymi kratownicami (ładniej wyglądają, niż
        kaloryfery) albo innymi osłonkami.
    • undomestic_goddess Re: Patenty mam małych dzieci 05.11.07, 16:28

      1) pojemniki na zabawki - kazdy rodzaj zabawek ma swoj pojemnik + po
      pojemniku na skarby dla kazdego dziecka indywidualnie
      2) zadnyc obrusow i serwet - za duze ryzyko poparzenia
      3) blokady na szuflady
      4) mata antyposlizgowa do wanny i od razu miejsce do suszenia w
      lazience - zeby nie zaplesniala i nie zagrzybila sie a takze nie
      straszyla w kacie
      5) dzieci sprzataja swoj bajzel przed bajka
      6) wdrazac dzieci do sprzatania - ponad dwuletnie dziecko jest w
      stanie swoja posciel wrzucic do szuflady i umyc z wierzcu pralke
      • szszpk1 Re: kaloryfer 05.11.07, 16:48
        w pokoju dzieci obwiazany dwoma zlozonymi podwojne kocami. w innych pokojach
        pozastawiane czym sie da - biurka, sofy, stol w kuchni itp. Trzeba bylo zmienic
        troche uklad pomieszczen, ale zycie dziecka jest najwazniejsze...
    • popirna Re: Patenty mam małych dzieci 05.11.07, 17:13
      U mnie jest trzylatek i nowy dzidziuś w drodze. Mały
      1) sprząta codziennie swoje zabawki (teoretycznie przed kolacją, ale w praktyce najczęściej po. Każdy typ zabawek ma albo półkę w komodzie, albo pudło z Ikei.
      2) wie, że nie wolno mu dotykać komputera, papierów rodziców, dokumentów, książek i generalnie nie dotyka
      3) od małego kupowałam mu książeczki do kolorowania, żeby się nauczył, że tylko one są do rysowania. Nie wyobrażam sobie, żeby dziś porysował stół czy ścianę
      4) jemy normalnie wszyscy przy stole w pokoju, bo kuchnia jest za mała. Trzeba tylko zamieść okruchy.
      5) W domu jest dywan, na którym mały się bawi, pokłada, wyciera, jeździ samochodami... Dywan jest jasny i wełniany, częściej my robimy na nim plamy niż on. Ale każdą plamę można przecież usunąć.
      6) Nie jestem fanem zabezpieczeń, bo jak Mały był mały, to i tak wpadał na pomysły, których nie byłabym w stanie przewidzieć i trzeba go było cały czas mieć na oku. A teraz jest po prostu uczony, że kuchnia bywa gorąca, do piekarnika na wszelki wypadek lepiej się nie zbliżać, a każde gniazdko jest niebezpieczne.

      W efekcie więcej mam sprzątania po starszym (znaczy się mężu) niż po trzylatku.
      • truscaveczka Re: Patenty mam małych dzieci 05.11.07, 22:09
        Moja dwulatka ma tak samo - poza kuchnią, gdzie sprzątanie jest utrudnione nie
        ma: mazaków, długopisów, plasteliny, farb, jedzenia brudzącego, picia poza wodą.
        Nie zabezpieczałam ABSOLUTNIE NICZEGO w domu pod kątem dziecka. I jak dotąd
        obyliśmy się bez wypadków.
    • abigell Re: Patenty mam małych dzieci 05.11.07, 18:32
      Nie będę odkrywcza, jakiś super patentów nie mam. W pokojach położyliśmy
      wykładziny bo dzieci bawią się na podłodze( 2,5 roku i 9 m-cy ), zero obrusów,
      komputer i wieża musiały wylądować wyżej, niż stały. Blokady na szafki, z
      segmentu zniknęły wszelkie durnostojki, w zasięgu rąk dzieci stoją tylko mniej
      wartościowe książki. Starszy synek ma swoją półeczkę na swoje książki,
      praktycznie obok naszych i jest uczony, że tylko swoje może ruszać. Zabawki
      trzymamy w plastykowym pudle na wieczór sprzątane, a część w kartonowych pudłach
      na segmencie. W kuchni nie mamy drzwi i zakupienie tzw bramki, aby dzieci nie
      mogły wejść stało się koniecznością. Mata antypoślizgowa do wanny to też
      konieczność moim zdaniem. Mimo, że też uczę synka rysować po kartkach i
      książeczkach, to i tak w chwili mojej nieuwagi jego radosna twórczość rozpleniła
      się na ścianach w przedpokoju smile taki lajf smile)
      • woda.lekko.gazowana Re: Patenty mam małych dzieci 05.11.07, 19:03
        nie mam specjalnych patentów, chociaz mam/miałam małe dzieci. u nas
        wystarcza tłumaczenie, nawet niezbyt upierdliwe..
        moi sasiedzi caly regal z plytami i książkami opięli taką plstikową
        siatką ogrodniczą, wygldało oryginalnie wink
        • abigell Re: Patenty mam małych dzieci 05.11.07, 19:11
          a to dobre wink) uśmiałam się, ciekawe swoją drogą co robili jak chcieli coś
          posłuchać, poczytać?
    • miko_mama Re: Patenty mam małych dzieci 06.11.07, 09:49
      Och kochane, jakie patenty... moje małe ma 10 miesiecy i od kiedy zaczęło
      raczkować i wstawać dom wygląda juz po 15 minutach od pobudki jak po przejściu
      trąby powietrznej. Wszystko ściągnie, zrzuci, rozrzuci. Powiedzcie mi tylko JAK
      DŁUGO JESZCZE to potrwa? Bo to moje pierwsze dziecko. Dostaje dreszczy na myśl
      jak to jest mieć dwoje. smile
      Co do specjalnych zabezpieczeń na szafki, to ja mam takie z ikei na szufladach i
      szafkach, nie chodziło nam tyle o wyciaganie wszystkiego przez dziecko z szaf,
      co o przytrzaśniete paluszki. No i może jestem mało kumata albo mało manualnie
      uzdolniona, ale jak mały to cholerstwo pociagnie i zablokuje, to ja nie umiem
      tego otworzyć!

      Mój patent na bałagan:jak już podłoga jest tak usłana, że sie przejśc nie da,
      zbieram rzeczy i zaczynamy od nowa smile
      • popirna Re: Patenty mam małych dzieci 06.11.07, 12:22
        W ogóle nie pamiętam takiego etapu. Ale podobno każdy egzemplarz jest inny. Ja niczego nie zabezpieczałam tylko chodziłam krok w krok za maluchem, ale generalnie nie rozbijał się, nie uszkadzał. Fakt że długo nie chodził i to bardzo sobie chwaliłam, bo jak zaczął chodzić, to już nie był tak strasznie głupiutki. Miał wtedy chyba 13 lub 14 miesięcy i było i tak najgorzej, trzeba było strasznie pilnować. Po paru miesiącach zaczął więcej rozumieć, ale nigdy nie było problemów z pakowaniem się w sytuacje beznadziejne. Tymczasem synek koleżanki uszkadzał się non stop. Spadając z łóżka (zwykłego) jako dwulatek złamał sobie obojczyksad
        Więc nie ma co klarować, że trzeba tak czy tak, bo moje było jakoś elementarnie poskładane, ale następne może być rozbij nos i też nic się nie da z tym zrobić.
        Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
        • prymulia Re: Patenty mam małych dzieci 06.11.07, 13:29
          Taaak... blokady na szafki i szuflady są świetne- dzieciak ma radochę, gdy udaje mu się szybciej je zdjąć, niż mi założyć wink Ale dzięki temu zyskuje się odrobinę czasu np. na obranie ziemniaków. Poza tym staram się traktować dziecko jak najbardziej normalnie- obrusy na stołach, pełen dostęp do szafek kuchennych, ale też zakaz miętolenia kartek w książkach i dokumentów etc. Natomiast patentu na porządek jeszcze nie odkryłam i coraz bardziej zaczynam wątpić, czy w ogóle coś takiego jest.
          • groszek2006 Re: Patenty mam małych dzieci 07.11.07, 14:51
            patenty... hmmmm, u nas zabezpieczenia nie działaja bo Młoda
            świetnie z nimi sobie radzi, wszystko co mozliwe powędrowało zatem
            wyzej, właśnie szykam zamykanej komody na rtv (a telewizor w dolnym
            panelu z przyciskami oklejony został taśma bezbarwną, jeszcze jej
            nie wyczaiła), generalnie chodze za nią krok w krok i wrzucam co ona
            wyrzuca - raz na jakiś czas. czasem pozwalam też na szaleństwo
            tarzania się w chrupkach i innych spożywkach, potem odkurzam.
            Ponieważ mam 2 koty i czekoladowa podłogę odkurzam codziennie
            (czasem 2) jak Młoda zasypia myję podłogę. Generalnie sprzątam non
            stop i nie zawsze to widać. Sprzątam nie tylko z potrzebby porządku,
            ale to jest jedyna czynność którą moje dziecko akceptuje w moim
            wykonaniu bez konieczności zajmowania sie nią, więc jak mam dość
            zabawy (albo brak pomysłu na zajecie 15miesiecznego malucha)...
            sprzatam, a ona rozwala i jest supersmile
            • sarna73 Re: Patenty mam małych dzieci 07.11.07, 15:06
              u mnie podobnie, wszytskie cenniejsze rzeczy powedrowaly wyzej ale
              niestety w tej chwili wyzej juz nie istnieje poniewaz moja 15 mies
              corka odkryla jak wiele rzeczy moze sluzyc jako stolek, podnozek,
              drabinka etc. tak wiec jest w staie sciagnac z regalu praktycznie
              wszytskona co ma ochote natomiast pieciolatek ma duze kolorowe
              plastikowe pudla z ikea, w jednym ma duplo, w drugim resoraki i male
              auta, w trzecim pojazdy duplo, dzieki temu nie musze sluchac -
              mamo , gdzie to jest ? mamy tez pudelko po klockach zolte i tam
              trzymamy tzw akcesoria czyli ludziki, zweirzatka, plotki itp,

              poniewaz nie mam drzwi w kuchni mam zamontowana tzw "bramke" - nie
              zdemontowalam jej nawet jak moj pierworodny podrosl, teraz doszla
              jeszcze druga do przedpokoju, poniewaz mam w nim szafe z lustrami no
              i stoja w nim buty ktore mlodsza uwielbia ssac
    • miko_mama PATENT CHUSTA 14.11.07, 21:30
      zapomniałabym o chuscie, która się bardzo przydaje i przy małym niemowlaku który
      płacze przy kazdej próbie odłożenia go do łóżeczka, i przy większym dzieciaku
      który wlezie wszedzie gdzie nie powinien. Mój mały ma 10 mies. i bez przerwy
      "wchodzi w szkodę" więc jak musze pilnie cos zrobić to mały do chusty i np. moge
      się zająć wielką sterta prasowania czy zmywania. Tylko musze sie tak kiwac lub
      tańczyć wtedy jest najszczęśliwszy. Naprawde żałuje że tak pózno odkryłam
      istnienie chusty, co zresztą opisałam w osobnym watku na forum chustowym:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44603&w=68305890&a=68305890
      A tu mozecie poczytac co da się zrobic w domu (i nie tylko) mając dzieciaka w
      chuście:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44603&w=67855130&a=67855130
      Naprawde polecam, koleżanko która sie dopiero spodziewasz dziecka - zorientuj
      się w temacie chustowym!
      • dragon_fruit Re: PATENT CHUSTA 14.11.07, 21:57
        a moja Milena wyła w chuścieuncertain
        • sarna73 Re: PATENT CHUSTA 15.11.07, 08:24
          Ola tez nie trawiła chusty
          • azajda Re: PATENT CHUSTA 15.11.07, 08:59
            A moje dzieciątko (19 m-cy)jest niezłym nadzorcą sprzątającym smile
            Jak coś robię tzn sprzątanie ,gotowanie itp jest aniołkiem.Wystarczy że usiądę
            do kompa lub przed telewizorem ,zamienia się w ryczącego potwora.Hmm pokolenie
            Anthei Turner....
        • miko_mama Re: PATENT CHUSTA 15.11.07, 10:03
          Hmmm bywa i tak. Na szczęście mój Miko od razu zaakceptował chustę (i ja też).
          Milenka- ładne imię dla dziewczynki, podoba mi się, pasowałoby Milenka siostra
          Mikołaja. Jak zdrabniacie - Mila?
          • dragon_fruit Re: PATENT CHUSTA 15.11.07, 12:40
            dziękujęsmile
            zdrabniamy: Milenka, Mila, Milka
            poki co jest tak absorbujaca, że nie planujemy rodzenstwasmile
      • przeciwcialo Re: PATENT CHUSTA 15.11.07, 09:03
        Do mnie chusta nie przemawia. jakos to motanie mi nie pasowałoby.
        na szczęscie dzieci mam juz spore.
        • staro Re: PATENT CHUSTA 15.11.07, 10:35
          Chusta do mnie też nie przemawia, przy pierwszym miałam pożyczone
          nosidełko, ale dziecko mi tonęło pod biustem sad bo ja z tych "dobrze
          wykształconych" sad

          A co do zabezpieczania domu przed dzieckiem - u nas tylko klamki
          odwróciliśmy o 90 stopni (do góry, stary typ klamek) i mam luz
          psychiczny, bo mi nikt nie ucieknie z pokoju wink W kuchni na szafce z
          chemią jest blokada, w łazience i przy pralce nigdy nie zostawiam
          dzieci samych. Moich Paszczaków trzeba mieć non-stop na oku, bo
          czasem 2latek próbuje uszkodzić młodszego wink

          Najfajniejsze zdanie o "zabezpieczaniu", w tym wypadku stołu, gdzieś
          wyczytałam i się w sumie do niego stosuję:
          "Dziecko, ten stół tu stał, zanim ty się urodziłeś, więc nie będę go
          z twojego powodu odsuwać."
          Więc nie róbmy sobie z domu "toru przeszkód" wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja