Dodaj do ulubionych

koci problem :)

29.11.07, 23:16
Mam mieszkanie 52m2. Mam chłopa - niemęża. Dzieci nie planujemy
jeszcze przez 3 lata najbliższe. Pomyślałam więc o kociku. Małym,
kochanym, zwykłym dachowcu, coby nogi w zimne wieczory grzał smile
Chłop kategorycznie przeciwny, bo w małym mieszkaniu z kotem to
dramat, bo nie będzie załatwiał się do kuwety, bla, bla bla ....
Poproszę o za i przeciw posiadania kota big_grin i najważniejsze ... jak
go wychować na dobre zwierze?tongue_out
Obserwuj wątek
    • ancza7 Re: koci problem :) 30.11.07, 08:14
      Koniecznie koteczka smile Dziewczynki jakoś szybciej chwytają, o co w tej kuwecie
      chodzi...
      • sarna73 Re: koci problem :) 30.11.07, 08:38
        nie zgodze sie, 13 lat temu wzielam do domu kota, kocurka, mial byc
        koteczka a okazal sie kocurkiem, bardzo szybko złapał o co chodzi z
        kuwetą, pokazałam mu doslownie z 3 razy a naprawde byl bardzo
        malutki, kotki sa bardzo czyste, lubia miec czysto kolo siebie,
        musisz jednak pamietac ze kot gubi siersc, a uwielbia spac w lozku z
        wlascicielami, moj kot teraz mieszka u rodzicow ze wzgledu na to ze
        moj syn okazal sie byc na niego uczulony sad i siersci jest bardzo
        duzo, polecam koty z calego serca ale to nie jest pies, nie bedzie
        grzał wtedy kiedy ty zechceszsmilechociaz i takie przypadki sie
        zdarzaja, musisz liczyc sie takze z tym ze moze ci cos w domu
        zniszczyc, chociaz moj akurat nie zniszczyl nic, koty sa super, nie
        trzeba ich wyprowadzac na dwor, nie halasuja i nie smierdza, kocura
        oczywiscie musowo trzeba wykastrowac, statystycznie chyba kotki sa
        bardziej przytulankowe, wiec moze zdecyduj sie na kotkę, w razie
        pytan pisz mam kota na punkcie kotasmile
        • hopik Re: koci problem :) 30.11.07, 09:03
          Nie znam kota, który by nie skumał o co chodzi z kuwetą. a znam ich
          trochę. Może Ci się taki maluszek zlać parę razy na coś
          materiałowego/jakąś folię, ale to naprawdę tylko na początku nauki,
          potem w lot chwytają o co chodzi.
          Kuweta to naprawdę najmniejszy problem - już większy to sierść.
          Przyzwyczaj od małego do czesania.
          koty są super!!
    • popirna Re: koci problem :) 30.11.07, 09:12
      Plusy kota już się pojawiły.
      Do naważniejszych zaliczyłabym brak konieczności wyprowadzania, ogóląa dużo większą czystość
      brak zapachów (jeśli sprzatasz systematycznie kuwetę)
      Dodam do tego minusy:
      pazury! (my obcinamy, ale i tak krzesła są skasowane, dobrze, że za kanapę się nie zabrała)
      toksoplazmoza, która w ciąży jest zagrożeniem, a większość dachowców to nosiciele (ja nie jestem odporna i to zawracanie głowy z czyszczeniem kuwety przez męża)
      dziecko kota nie znosi (lubi zabawki nad którymi ma kontrolę, ale to nie to samo, co żywe zwierzę) ale wy nie planujecie w najbliższym czasie dzieci. Choć kot to zwierzę na dłużej niż trzy lata, więc te problemy też trzeba byłoby wziąc pod uwagę.
      Lubię kicię, choć od kiedy mieszkam w mieszkaniu w kamienicy przestałabym fanką zwierząt domowych. Prawdę powiedziawszy nie wiem, czy zdecydowałabym się na kota po raz drugi. Na psa na pewno nie, na kicię, nie wiem. Chodzi głównie o relacje dziecko-kot.
      • dominikjandomin Re: koci problem :) 30.11.07, 13:58
        A mozę trzeba wychować dziecko? Jak dla mnie do własnie plus - że
        nie wszytsko jest "zabawką", z którą się robi co chce. Ciebie
        dziecko tez nie znosi, bo nie zawsze robisz, co chcesz?

        KOT, kot i Kot. To trzy najwspanialsze zwierzęta do domu.
      • frankownica Toksoplazmoza 30.11.07, 15:11
        Bez przesady. Tylko koty są żywicielami ostatecznymi, stąd te
        legendy (tzn tylko u kotów zachodzi proces płciowy Toxoplasma
        gondii), ale to nie jest główne źródło zakażenia z dwóch prostych
        powodów. Nawet jeśli kot jest nosicielem, cysty wydala tylko przez
        kilka tygodni. Dane na ten temat mam niestety sprzed paru ładnych
        lat, ale wynikało z nich, że wśród przeciętnej populacji dzikich
        dachowców groźnych jest pod tym względem mniej niż jeden procent
        osobników. Nawet jeśli takiego kota masz w domu, cysty nie od razu
        stanowią zagrożenie. Cysty muszą najpierw nabrać mocy smile - jeśli
        dobrze pamiętam to przynajmniej doba jest potrzebna. Ja tam nie
        czekałam z leżącymi kupkami tyle czasu smile. Toxoplazmoza to choroba
        zawodowa rzeźników, znacznie skuteczniejszym źródłem zarażenia jest
        surowe mięso (np. tatar) niż kot. Ja miałam cztery koty, wszystkie
        przybłędy i nie mam przeciwciał (tzn. nigdy nie miałam kontaktu z
        tym pierwotniakiem). Znam babkę, która straciła czwórkę dzieci z
        powodu wrodzonej toksoplazmowy (dzieci umierały w ciągu 24 godzin od
        porodu). Nigdy nie miała żadnego zwierzaka i jest jedną z tych, co
        to psy i koty uważają jedynie za źródło brudu i chorób. Miała w
        zwyczaju dezynfekować całe mieszkanie po gościach. Na całe szczęście
        w końcu potraktowano ją jakąś nowszą terapię i w końcu urodziła
        dwójkę zupełnie zdrowych dzieci.
        • frankownica Re: Toksoplazmoza 30.11.07, 15:17
          Przy okazji - groźne to jest połączenia otwarta piaskownica/dzikie
          zwierzęta. W takich warunkach nawet ten ułamek procenta dzikiego
          kota może być grożny. Proszę szanownych Mam - lepiej nie korzystać z
          piaskownic, w których okoliczne zwierzęta od lat mają toaletę,
          zestaw chorób jaki w ten sposób można dostać jest baaardzo długi.
      • sarna73 Re: koci problem :) 30.11.07, 16:05
        przed zajsciem w ciaze mieszkalam z kotem 8 lat, kot nie wychodzil
        na dwor a ja nie mam przeciwcial na toksoplazmoze, wnioskuje wiec ze
        moj kot nie byl jej nosicielem, poza tym wiecej toxo jest na surowym
        miesie, trzebaby sie mazac w kuwecie zeby sie zakazic
    • ludwik_13 Re: koci problem :) 30.11.07, 10:23
      Kot lub kotka, a najlepiej parka. Nie będą się nudzić i rozrabiać za
      bardzo. Z kuwetą w większości zaprzyjaźniają się bez problemu i nie
      śmierdzi nic a nic. Koty są super. Psy jeszcze bardziej, ale
      zapracowanym nie polecam.
    • chill Re: koci problem :) 30.11.07, 11:06
      Jakoś wszystkie moje koty już w niemowlęctwie intuicyjnie trafiały
      do kuwety smile
      A co do toksoplazmozy-dwa moje koty były i są kotami wychodzącymi i
      łowiącymi, a toxo nie mają-ja też smile Obecnie jestem w ciąży i poza
      powtarzaniem przeciwciał na toksoplazmozę nic nie trzeba robić a juz
      tym bardziej pozbywać sie kota z domu.Zresztą wiele osób mających
      kontakt z kotami ma już odporność na toksoplazmozę, więc wtedy w
      ogóle nie ma problemu.Jeśli chodzi o dzieci, to mam sporo znajomych
      z kotami i małymi dziećmi-synek jednej z par od 3 roku życia co
      wieczór taszczy kocura do łózka i tak sobie śpią przytuleni...Ale
      jak zwykle wiele zależy od charakteru dziecka, kota i ich wzajemnych
      relacji.
      Jeśli spytasz kogoś kto "siedzi" w kotach, to na pewno udzieli Ci
      wszelkich informacji.Jak nie masz nikogo takiego w pobliżu, to
      polecam wejście na Allegro-tam w dziale "zwierzęta" jest mnóstwo
      ofert kociej adopcji-znajdź po prostu ogłoszenie ze swojego miasta i
      skontaktuj się z osobą, która wystawiła ogłoszenie-zawsze jest to
      doświadczony "kociarz" i nawet jeśli nie chcesz adoptować tego
      określonego kota, to z pewnością Ci pomoże.Jeśli chodzi o małe
      dzieci osobiście polecałabym kocurka, bo kotki mimo sterylizacji
      bywają niestety drażliwe i zadrosne o konkurencję...
      • bri Re: koci problem :) 30.11.07, 11:59
        Miałam kiedyś w mieszkaniu dwa koty. Kiedy poznałam mojego
        narzeczonego urządzały mi seanse zadrości. Były tak nieznośne, że
        wiele razy byłam bliska uduszenia ich gołymi rękami. Nie chciałam
        ich wpuszczać do sypialni - w efekcie miauczały mi pod drzwiami
        całymi nocami a rano wdeptywałam w siki i kupę pod drzwiami
        sypialni. Mieszkanie z nimi, a w szczególności noce, wspominam
        gorzej niż opiekę nad noworodkiem. Przychodziłam do pracy
        wykończona. Nie mogłam zostawić nic na blacie kuchennym ani na
        stole, bo rano zastawałam to rozwleczone po całym pokoju - o ile w
        nocy nie obudził mnie np. huk rozstrzaskanej na podłodze butelki
        wina. Meble tapicerowane w opłakanym stanie, tak samo drewniany stół
        i krzesła.

        Pewnie zdarzają się słodkie mruczusie, które śpią całymi dniami, ale
        niestety nigdy nie ma się gwarancji na jakiego się trafi.
        • ivoncja Re: koci problem :) 30.11.07, 22:17
          Biedne koty...
          • bri Re: koci problem :) 01.12.07, 10:13
            Dlaczego biedne?
    • bri Re: koci problem :) 30.11.07, 11:49
      Taaaak, koty instynktownie trafiają do kuwety i ZAZWYCZAJ załatwiają
      się właśnie tam. Ale nie znam ANI JEDNEGO kota, któremu nie
      zdarzałoby się od czasu do czasu siknąć sobie, gdzie indziej.
      • babazygmunta W czym problem??? 30.11.07, 21:09
        móJ KOTsmile)

        jest u nas już dwa lata. Nie zdarzyło jej się to nigdy. Raz - jak jeszcze była
        malutka - wypluła jedzenie na wykładzinę.
        I raz - gdy zaraz po sterylizacji była biedna i obolała - załatwiając sie do
        kuwety troszkę płynu poleciało obok. Ale była tak biedna i przerażona tym co
        zrobiła, że nawet gdyby to nie była wtedy zaraz po sterylizacji - nie miałoby to
        żadnego znaczenia.

        Nie wchodzi na stół. Nie wchodzi na blat w kuchni. Śpi u siebie w koszyku. Nie
        niszczy mebli. Nic nigdy w domu nie zniszczyła - pomijajać choinkę z którą
        walczyła dzielnie.

        Byłam przez znajomą uprzedzona, że kociak (miała 3-4 miesiące) będzie zrzucał
        bańki, więc kupiłam plastikowe na najniższe gałęzie. Niewiele to dało, bo
        chodziła po całej choince i kilka baniek mi skasowała.

        Ale co się nie robi dla takiego słodkiego futrzakasmile))

        Dachowiec, przybłęda, wychodzący
    • panistrusia Re: koci problem :) 30.11.07, 12:06
      Co do toksoplazmozy, to właśnie ważne, żeby PRZED ciążą mieć kontakt z kotami.
      Żeby będąc już w trakcie ciąży mieć przeciwciała. Tak więc należy się postarać o
      kota-nosiciela jak o szczepionkę. I potem w ciąży ten jeden problem
      niespodziewanego zarażenia się toksoplazmozą mniej.

      Z minusów: koty żyją dłużej niż trzy lata - branie go tylko dlatego, żeby
      wypełnić pustkę bez dziecka to takie instrumentalne potraktowanie żywego bądź co
      bądź stworzenia. Do tego zastanowiłabym się, czy potraficie być z mężem tylko we
      dwoje. Może to za daleko wysunięte wnioski, ale moja wizja jest taka, że
      małżonkowie potrafią spełniać swoje wzajemne potrzeby emocjonalne. I nawet chęć
      posiadania dziecka(choć to szczytny cel) nie może być motywowana tym, że chce
      się mieć małą istotkę do kochania, że to tak fajnie itd.
      A już tym bardziej, jak jeden z domowników wyraźnie NIE CHCE zwierzaka. W takim
      układzie może być tak, że obecność kota będzie wywoływać u męża
      poddenerwowanie(niepożądany gość we własnym domu), że cokolwiek by ten kot nie
      zrobił, będzie to pretekst by "wyładować nerwy" i to na Tobie, bo to Ty chciałaś
      zwierzaka.

      A inny minuswink - trzeba balkon osiatkować big_grin
      • bri Re: koci problem :) 30.11.07, 12:16
        Moim zdaniem to chore oczekiwać od współmałżonka, żeby zaspakajał
        wszystkie nasze potrzeby emocjonalne i w niektórych przypadkach
        lepiej jednak sprawić sobie kotka i wobec niego wykazywać się np.
        nadopiekuńczością.
      • kasiak37 Re: koci problem :) 30.11.07, 13:07
        nie zgadzam sie z tym osiatkowaniem balkonu.W Pl mam mieszkanie na pierwszym
        pietrze,psa i kota,ktory caly cieply okres przebywa na balkonie grzejac sie w
        sloncu.Lazi po barierkach,wskakuje i zeskakuje.I po co siatka???O_O
    • danutaessen lubie koty 30.11.07, 13:21
      ale nie u siebie w domu.Jak pomysle ze taki lazi w kochni po blatach stole( a
      moze wejsc wszedzie)zezera cos tam co prawie sobie polozylas na stole lub pije z
      twojej szklanki kiedy nie widzisz brrrrrr jak dla mnie horror ,i wszedzie siersc
      w zupie garach w lazience brrrrrr.
      Przepraszam widze co u znajomych z kotami sie dzieje,ale to tylko moje zdanie i
      spostrzezenia.
      • kasiak37 Re: lubie koty 30.11.07, 13:37
        to kwestia wychowania,moj kot nie lazi po blatach i stole a pies nawet z niskiej
        lawy nie wezmie nic.
        • bri Re: lubie koty 30.11.07, 13:42
          Jak się wychowuje kota?
          • babazygmunta normalnie :-)) 30.11.07, 21:16
            W pogotowiu miałam zawsze pomarańczowy rozpylacz do wody. Jeżeli kot robił coś,
            czego nie akceptowałam - pryskałam delikatnie wodą. Nawet nie na niego, ale tak,
            żeby wiedział, że w tym jest woda.
            Póżniej wystarczyło wziąć spryskiwacz do ręki.

            Nikt nigdy go nie uderzył, nie krzyknął na niego. Nie jest w żaden sposób
            karany. Koty są bardzo inteligentne i doskonale wyczuwają co im wolno, a czego
            pani, chociaż oswojona, nie zaakceptuje.
            Pan pozwala na wszystkowink)

            Pozwalalibyśmy kotu na znacznie więcej, ale ona jest prawdziwą bardzo dobrze
            ułozoną arystokratką.
            • bri Re: normalnie :-)) 01.12.07, 10:13
              Mi się trafiły jakieś mniej inteligentne osobniki. Do spryskiwacza
              przyzwyczaiły się po dwóch dniach i nie robił na nich żadnego
              wrażenia. Treserka poradziła mi w takim razie polewać je wodą
              bardziej obficie. Robiłam to przez jakiś czas ale to były regularne
              tortury i to nie tylko dla kotków, ale dla mnie też, bo byłam ciągle
              podrapana. Po pół roku prób cywilizowania kotków zrezygnowałam.
      • dominikjandomin Re: lubie koty 30.11.07, 14:04
        danutaessen napisała:

        > Jak pomysle ze taki lazi w kochni po blatach stole( a
        > moze wejsc wszedzie)zezera cos tam co prawie sobie polozylas na
        stole lub pije
        > z
        > twojej szklanki kiedy nie widzisz brrrrrr jak dla mnie horror

        Ze szkalni cięzko kotu wypić. A zeżera tylko dobre rzeczy, mój
        służył jako wskaźnik zdrowego jedzenia smile kupną szynkę omijał
        szerokim łukiem. Pasztet domowy - zżerał samodzielnie w dużych
        ilościach.
        • f.l.y Re: lubie koty 30.11.07, 14:25
          dlaczego większość osób posiadających kota/koty nie pisze, że koty
          oprócz tego, że robią do kuwety robią jeszcze na podłogę (jedna
          osoba się przyznała), że robią na kanapę, fotele, nawet na pościel..

          dlaczego o tym nie mówicie? bo Wasze nie robią? nie wierzę...

          a zasikanej kanapy, fotela, dywanu itp nie sposób doprać i to też
          trzeba zaznaczyć aby nowy wielbiciel kota o tym wiedział, że będzie
          go nękał szczególnie w deszczowe dni zapach kocich siuśków z mebli
          tapicerowanych

          owszem do kuwet są różnego rodzaju żwirki, piaski i granulaty,
          które w znaczny sposób niwelują kocie siuśki...

          kot również zwraca tzn dosłownie rzyga sierścią i trawą, którą
          gdzieś podskubie - zostawiając plamy na dywanach

          lubię te zwierzęta i miałam kotkę przez 12lat...
          i dziwi mnie naprawdę, że wielcy miłośnicy kotów zapominają co kot
          potrafi nam zrobić smile
          • ancza7 Re: lubie koty 30.11.07, 14:52
            f.l.y.
            Odpowiadam: mam aktualnie dwa koty:
            1.Kocurek (wykastrowany) od czasu do czasu "obsikuje" otoczenie. Zapach (po
            umyciu samą wodą) usuwa środek vitopar.
            2.Koteczka, która nigdy, ale to przenigdy nie skorzystała z innego miejsca niż
            kuweta smile
            Koty nie zwracają sierści odkąd daję im pastę Malt Soft Extra.
            • bri Re: lubie koty 30.11.07, 15:05
              Poznajesz który nasikał jeśli nie było Cię przy tym? wink
              • ancza7 Re: lubie koty 30.11.07, 15:08
                Jeszcze nie nasikały jak mnie nie było w domu smile Jak mnie nie ma to śpią, ale ja
                przeważnie jestem...
          • dominikjandomin Re: lubie koty 30.11.07, 15:29
            f.l.y napisała:

            > dlaczego większość osób posiadających kota/koty nie pisze, że koty
            > oprócz tego, że robią do kuwety robią jeszcze na podłogę (jedna
            > osoba się przyznała), że robią na kanapę, fotele, nawet na
            pościel..
            >
            > dlaczego o tym nie mówicie? bo Wasze nie robią? nie wierzę...

            Mozesz nie wierzyć.

            Mój robił poza kuwetą TYLKO I WYŁĄCZNIE, gdy nikt mu kuwety nie
            posprzątał, a ludzie byli w domu i go ignorowali. A zawsze po
            wyjściu z WC chodził i maiłczał, ze ma rudno i aby mu wyczyścić.

            > a zasikanej kanapy, fotela, dywanu itp nie sposób doprać i to też
            > trzeba zaznaczyć aby nowy wielbiciel kota o tym wiedział, że
            będzie
            > go nękał szczególnie w deszczowe dni zapach kocich siuśków z mebli
            > tapicerowanych

            Bzdura. Po moim Kocie i 11 latach z nim moge to powiedzieć.

            • bri Re: lubie koty 30.11.07, 15:38
              > Mój robił poza kuwetą TYLKO I WYŁĄCZNIE, gdy nikt mu kuwety nie
              > posprzątał,

              Czyli jednak mu się zdarzało.
          • sarna73 Re: lubie koty 30.11.07, 16:06
            moj kot nie robi nigdzie indziej oprocz kuwety- uwierz
            • bri Re: lubie koty 30.11.07, 16:18
              Wyjątek potwierdza regułę wink
      • frankownica Re: lubie koty 30.11.07, 16:05
        Moje koty łaziły po meblach i jakoś sierść do garów nie trafiała.
        Stoły ich w ogóle jakoś nie interesowały, skakały za po regałach i
        po półkach w kuchni (służących tylko do ozdoby - stały tam stare
        pamiątkowe gliniane naczynia; mimo to, że koty codziennie
        kilkanaście razy robiły slalomik między nimi żaden się nie stłukł),
        Zawłaszczyły sobie także górę lodówki - w ogóle z niego nie
        korzystaliśmy, a był z tego miejsca wspaniały widok na podwórko).
        Mam zwyczaj codziennie latać ze ścierą i bez kociej obecności w
        domu. Żadne włosy nie zdążą sobie polatać. Prawdę mówiąc kilkanaście
        razy miałam radochę w sytuacji, w której komuś, kto był po raz
        pierwszy z wizytą u mnie w domu robiły się na widok kota oczy
        okrągłe jak spodki ze zdziwienia. Raz nawet trafiło się że moja
        Kicia wylazła spod łóżka zaraz po tyradzie pewnej nieświadomej
        kociej obecności pani, która udowadniała że w domu ze zwierzakami
        czystości utrzymać się nie da, a koty zawsze śmierdzą tylko nikt nie
        odważy się tego w oczy powiedzieć właścicielom smile. Wyżalała się u
        nas na swoją "głupią" synową smile.
        • bri Re: lubie koty 30.11.07, 16:32
          Ja wcale nie twierdzę, że nie można mieć czysto mając koty. Jest to
          możliwe przy odpowiednim wysiłku. Ale koty (w szczególności płci
          męskiej), którym nie zdarza się sikać poza kuwetkę należą do
          rzadkości.
          • irenazu Re: lubie koty 30.11.07, 16:58
            Nasz kotek jest z nami już 10 lat-podarował nam go los,tak to znajdka rasy
            dachowo-kanapowej.Jest kastratem.Przez te 10 lat nigdy nie zrobił nic poza
            kuwetą,a odkąd mamy dom,zdecydowanie preferuje łono natury.Czasami zdarzało się
            mu pozostawać w domu całą dobę samotnie-z psem tego nie można zrobić-i nigdy,ale
            to nigdy nie zdarzyło się mu mieć pozakuwetową wpadkę,nigdy niczego nam nie
            zniszczył,do drapania ma drapaczki.Przyzwyczaiłam go do drapaczki ustawiając go
            przy drapaczce i zaczepiając go na niej,dla większego zainteresowania
            pokropiłam ją kropelkami walerianowymi-koty je uwielbiają.Czasami na działce,gdy
            jest świeżo poruszona ziemia to tam się załatwi,ale to nie problem.A tak poza
            tym radość z niego jest przeogromna,tak miło się przytula,mości się przy nas w
            łóżku,mruczy, no i po wykastrowaniu to wciąż mały(8 kg)kiciuś.Przed chwilą mąż
            mnie spytał co ja tak ciągle piszę i piszę,więc mu powiedziałam,że ktoś pyta o
            plusy i minusy posiadania kotka to mi od razu powiedział,że nie ma minusów,nie
            ma milszego zwierzaka,a kiedyś też był przeciwnikiem kotów.Przedtem,gdy
            mieszkaliśmy w bloku nasz kotek nie wychodził w ogóle z domu i też było
            dobrze-kotom to nie przeszkadza.A kot czy kotka-to chyba nie ma znaczenia, i ją
            i jego trzeba wysterylizować,bo w ten sposób chronimy ją przed chorobami
            nowotworowymi,a kotek się nie męczy z powodów marcowych,no i nie znaczy
            miejsc.Gorąco polecam kociątko.
          • dominikjandomin Re: lubie koty 30.11.07, 17:17
            bri napisała:

            > Ja wcale nie twierdzę, że nie można mieć czysto mając koty. Jest
            to
            > możliwe przy odpowiednim wysiłku. Ale koty (w szczególności płci
            > męskiej), którym nie zdarza się sikać poza kuwetkę należą do
            > rzadkości.

            Nie wiem. Mój był płci prawie męskiej. A kocury - cóż, to ich
            biologia, oznaczać teren. Tak to jest, gdy się zwierzaka zamyka w
            domu. Albo - albo. Wszak nikt się nie burzy, ze mając kota musi go
            karmić? Więc trzeba i to wziąć pod uwagę, ze kocur BIOLOGICZNIE
            uwarunkowany jest do ozanczaneia terenu. Mozna mieć prawie-kocura. I
            problemu tego nie ma.
            • bri Re: lubie koty 01.12.07, 10:16
              No właśnie. To ich natura. Ale jak widać w niektórych przypadkach
              udaje się tą naturę zwalczyć, bo niektórzy twierdzą, że ich koty
              nigdy przenigdy nie znaczą nic w domu.
    • chill Re: koci problem :) 30.11.07, 18:50
      Obydwa moje kocury zostały wykastrowane tak szybko, jak tylko
      zezwolił na to weterynarz. Ich siuśki są w zasadzie bezwonne.Co do
      łażenia po blatach i stołach-jak były małe to owszem robiły to, ale
      za każdym razem dostawały po pupie gazetą, delikatnie, tak tylko
      żeby wystraszyć. Nauka nie poszła w las i absolutnie nie ma problemu
      z włażeniem na stoły i blaty chocby nie wiem, co na nich leżało. Ale
      moze ja mam jakieś kocie anioły...? wink
      PS. Choć przepraszam-zdarzają się potłuczone doniczki lub martwa
      myszka rano przyniesiona w ramach śniadanka do łóżka... winkAle to
      wszystko z miłości smile
      • mbmm Re: koci problem :) 30.11.07, 19:10
        Naszej kotce w noc po przyniesieniu jej do domu zdarzyło się zrobić siku nie do kuwety. Poza tym nigdy. Ani w naszym mieszkaniu, ani w czasie podróży, w mieszkaniach osób odwiedzanych.
        Łazi po domu wszędzie, ale nam to nie przeszkadza i pozwalamy jej.
        Jest sterylizowana, nie wypuszczamy jej na podwórko - za to ze dwa razy była z nami nad morzem, spacerowała po plaży.
        Jest przyzwyczajona do podróży autem.
        Kiedyś mieszkaliśmy w mieszkaniu, które miało ok.27 m2, teraz mamy może 35m2.
        Kotka ma swój koszyk, choć ostatnio polubiła jedno z krzeseł i na nim śpi najchętniej.
        Czasami myślę, że musiało być nam nudno i smutno zanim nie zdecydowaliśmy się wziąć Sisulki.
        Mogłabym pisać mnóstwo zachęcających tekstów, ale najlepiej będzie jeśli zerkniesz na bloga, adres jest pod wpisemsmile
    • azazela Re: koci problem :) 30.11.07, 19:24
      widze za sa mamy na forum domoroslych kocich eksprtowbig_grin
      nie chesz wiezyc ze sa koty ktore zalatwiaja sie tylko do kuwety- towja sprawa, co nie zamienia faktu ze takie sa. to kwestia odpowiedniego wychowania czy raczej przyuczenia kota, ja mojemu nic nie musialam pokazywac byl juz nauczony przez kotke-matke ze sika sie tylko do kuwety, i jesli wezmiesz kota z hodowli lub urodzonego w mieszkaniu to najprawdopodobniej wlasnie tak bedzie.
      dla mnie najweksze zalety kotow (w porownianiu do psow) poza ich nieodpartym kocim urokiem to sa bezwonne - oczywiscie trzeba mu regularnie sprzatac (np moj nie korzytsa z nieposprzatnaje kuwety tylko "prowadzi" do lazienki) i musi byc wykastrowany,
      nie slinia sie.
      koty maja tez swoje kocie wady:
      gubienie siersci (psy tez gubiasmile- sa takie specjalne "szczotki" oklejone tasma ktora idealnie zbiera kocia siersc i min moje dlugie wlosy z ubran i kanapy,
      drapanie - tu polecam drapaki z kocimietka

      jesli masz jakies pytania dot kotow to
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10264
      inna rzecz to nastawnienie twojego chlopakam ja jestem zdania ze nie nalezy uszczesliwiac ludiz na sile, co prawda malo kto nie zakocha sie w rozkosznym kociaczku ale takie jednostki tez sie zdarzja i tez mozna z nimi a bez kota zyctongue_out
      • bri Re: koci problem :) 01.12.07, 10:24
        To nie kwestia wiary - całe życie były koty w domu moich rodziców,
        teraz też mają. Masę moich znajomych ma koty, z domowych hodowli i
        przyzwyczajone do kuwety, wykastrowane. Sama też miałam koty od
        czystej koteczki. Mimo to każdy od czasu do czasu narzeka, że kotek
        nasika im na pościel, fotel itp. Moje robiły to ewidentnie złośliwie
        bo nie chciałam ich wpuszczać do sypialni, ale po prostu nie dało
        się z nimi spać. Po przeczytaniu Waszych postów przyjmuję do
        wiadomości, że są wyjątki, ale traktuję je dokładnie tak - jako
        wyjątki.
        • zazaz3 Re: koci problem :) 05.01.08, 08:34
          Koty są przekorne-wystarczy czegoś zabronić,a masz natychmiast to
          wykonane-tak rozwiązuję transport do weta-zabraniam wejścia
          do "spacerowej"torby,a obie panny są wśrodku. Sierść-tani i
          ekologiczny dodatek do potrawwink ,jeśli ścierasz blaty ,nie ma tego
          problemu.Można nauczyć nie wchodzenia sposobem na spryskiwacz.To ,że
          nie robia poza kuwetą-oczywiste!Kule włosowe-raczej nieobecne dzięki
          karmie,dachowce mają krótką sierśc,warto przyzwyczaić do czesania i
          obcinania pazurków.Sama rozkosz!
        • jag_2002 Re: koci problem :) 12.03.08, 23:24
          Moja kota 1 raz - bardzo ostentacyjnie - nasikala na reklamowke po
          tym, jak dostala klapsa za brojenie. Od tamtej pory korzysta tylko i
          wylacznie z kuwety no i jakos nie broila juz wiecej, a w kazdym
          razie nie bardzo. Ma juz prawie 9 lat i sklonnosc do obrazania sie.
          Druga kota ma prawie 8 lat i kupki robi obok kuwety. Nie bardzo mi
          to przeszkadza - robi to w ubikacji wylozonej PCV, a chusteczka
          nasaczona plynem zalatwia porzadek. Nigdy zadna z nich nie zalatwila
          sie poza ubikacja, na posciel, dywan czy kanape, o ubraniach nie
          wspominajac.
    • zoskaanka Re: koci problem :) 05.01.08, 11:01
      jedyny plus kotów to (tak jak innych świnek, chomików, szcurów itp.), że nie
      trzeba do nich dostosowywać swojego dnia, bo nie trzeba wyprowadzać na spacer,
      poza tym same minusy
      zresztą ten brak spacerów to dla mnie akurat też minus
      opinia bardzo subiektywna, bo mam na koty koszmarną alergię
      za to psy kocham, mam jednego, będą następnesmile
      • nini6 Re: koci problem :) 07.01.08, 10:34
        Hie hie, "Małe mieszkanie " 52 m, twój NM nie widział małego mieszkania smile)
        No ale do rzeczy: ja mam trzy koty w mieszkaniu 60 m2. Dwie kotki i kocurka,
        wszystkie wysterylizowane/wykastrowane.
        Minusy: regularne sprzątanie kuwetek, sierść na podłodze/łóżku, konieczność
        chowania jedzenia, żeby nie uznały za mienie porzucone i nie przywłaszczyły.
        Plusy: pyrkotająca ciepła kluseczka przytulona do mnie na kanapie (Klopsik),
        zaśmiewanie się do łez z harców młodziaka, polowania na myszkę, chowania się za
        zasłoną (Gremlin) zaszczyt przebywania w jednym mieszkaniu z Wyniosłą Kocią
        Arystokratką (Cykoria)
        Mój NM też był przeciwny kotom, o pierwszego walczyłam z nim 3 lata, o drugiego
        trochę krócej, trzeci kot został zabrany z ulicy i musiałam przysiąc na głowę
        pierworodnego, że znajdę mu dom (kotu znaczy się ) w przeciągu dwóch tygodni a
        NM na drugi dzień powiedział, że kociak zostaje u nas.
        Koty są wsapaniałe, nieprzewidywalne, nie dają sie tresować jak psy, mam trzy
        koty i każdy ma inny charakter. Uwielbiam koty i minusy ich posiadania (sierść
        na pościeli np.) zupełnie mi nie przeszkadzają.
        Mam pytanko: co zrobisz z kotem jak pojawi sie w domu dziecko? Mam nadzieję, że
        nie wywalisz zwierzaka na ulicę....
        • olsza11 Re: koci problem :) 29.02.08, 21:45
          Nie każdy kot jest kotem "wysokościowym", czytaj "wskakującym na stół czy blat
          kuchenny". Mam dwa koty: jeden dachowiec, drugi to kotka rasy brytyjskiej
          krótkowłosej. Dachowiec rzeczywiście jest kotem wręcz podsufitowym - nie ma
          miejsca gdzie by się nie dostał. Z kolei brytyjka, która gdyby nie ogon
          ,przypominałaby pluszowego misia, ma tak krótkie nóżki, że nie jest w stanie
          wskoczyć na blat kuchenny, jeżeli nie ma przy nim krzesła. Z kolei przy stole
          wystarczy dokładnie zasunąć krzesła. Polecam brytka również tym, którzy chcą
          mieć kota nieco spokojniejszego.
          Oczywiście moje koty również są wykastrowane - nie ma tematu znaczenia terenu
          przez kota czy siusiania poza kuwetą, co zdarzyło się kilka razy podczas
          wcześniejszych rujek brytyjki. I potwierdzam to co pisali poprzednicy, koty nie
          załatwiają się poza kuwetą (oczywiście musi być regularnie sprzątana).
          Pozdrawiam wszystkich kociarzy i psiarzy.
    • ana119 koci charakterek 01.03.08, 08:04
      załatwiać się do kuwety będzie to norma u kotów tylko kuweta musi
      być czystasmile
      niestety mój kot ma niezły temperament i charakterek. jest juz
      prawie 6 letnim kotem i tylko trochę się ustatkował. owszem śpi już
      ale potem potrafi pokazać swoje. po latach jego dzieciństwa kanapa
      (wtedy nowa) została wyrzucona na śmietnik, bo tylko na niej ostrzył
      pazury. niewiele mogliśmy zrobić (psikanie nie pomogło, drapaczki
      uznał dopiero ze dwa lata temu) i większość czasu był sam w domu, bo
      przeciez pracujemy.
      żeby nie rozwlekać to z obserwacji znanych mi kotów widzę, że one
      dziedziczą charakter po swoich rodzicach (matka mojego kota była
      zawsze strachliwa, nieufna, ojciec indywidualista chadzający
      własnymi drogami). lepiej przyjrzyj się rodzicom zanim wezmiesz do
      domu takiego słodziaczka. może być różnie z wychowywaniemsmile
      • mrowka_r Re: koci charakterek 01.03.08, 18:59
        Od ponad 3 lat mamy kocura. Po wykastrowaniu skończył się problem znaczenia
        terenu i brzydkiego zapachu.
        Załatwić się pod drzwiami sypialni potrafił tylko w jednym przypadku - nasz
        kolega nie lubił kota i nie wpuszczał go do siebie - kot w ramach rewanżu
        złośliwie załatwiał się mu pod drzwiami (był tam mały dywanik).
        Wraz z wyprowadzką kolegi problem znikł - kot dokładnie wiedział które drzwi
        należały do kumpla i tam bezbłędnie celował tongue_out
    • przeciwcialo Re: koci problem :) 09.03.08, 07:50
      Mam obecnie 2 koty. Korzystają z jednej kuwety. Jadna mam od
      kociaka. Druga to piecioletnia przygarnieta bieda, choc cudnej urody.
      Obie czyściutkie. Własciwie to ich w domu nie widac chyb aze wskocza
      na kolana żeby pomruczec.
      Obie sa sterylizowane.
    • vienaart Re: koci problem :) 11.03.08, 10:56
      Wychowanie kota to nie problem. Co do kuwety- to matki uczą kociaki z niej korzystać wiec nie ma obaw, maluch o ile zostawisz np otwarte drzwi do łazienki- sam trafi smile Wychowując kota trzeba mieć kilka mocnych postanowień. Nie można go karmić- to nie pies, nie posłucha sie a na pewno nie przejmie sie krzykiem czy karceniem. Ja mam na chwile obecna 2 kotki. Zanim przygarnęłam pierwsza miałam 3 postanowienia:
      1. Kot nie wchodzi na stół
      2.Kot nie je 'ludzkiego' jedzenia
      3. Kot nie śpi w łóżko

      I pierwszego dnia wszystkie 3 zostały złamane.
      Mój chłop- tez nie mąż dal kotu kawałek kotleta, później posadził na stole. A co do łóżka to skazali nas poprzedni właściciele, gdyż zostały im 2 małe kotki i spały u nich w łózko. Kotka uciekała z kojca i wskakiwała do łóżka. Jak zamykaliśmy drzwi do sypialni- płacz. No i tak spala z nami. teraz już wyrosła i śpi na kanapie bo tam ma spokój i więcej miejsca.
      Koty to wspaniale stworzenia, są bardzo inteligentne a na ich miłość trzeba zasłużyć. Ja codziennie odkrywam co nowego potrafią wymyślić moje dziewczynki. Są dla mnie jak dzieci. cieszą sie gdy sie budzę, chodzą za mną krok w krok. dzięki nim życie nie jest puste. Zawsze jak wracam to czekają na mnie i biegną mnie powitać. Prawdziwa kocia miłość.
      Co do stereotypow:
      - nie zostawiają wszędzie futra, wystarczy szczotka, kąpiel raz na jakiś czas i karma na poprawę sierści.
      W- życiu nie widziałam żeby pluły 'klaczkami' ale to tez da sie załatwić za pomocna karm
      - Zawsze trafiają do kuwety
      - Nie budzą w nocy
      Ale rozrabiają jak dzieci rozrzucając zabawki po mieszkaniu.

      Gdybyś miała pytania dotyczące wychowywania kotków pisz-gg 3114452
      • olsza11 Re: koci problem :) 12.03.08, 13:02
        Witam. Każdy kto ma lub miał kota i dbał o niego i jego kuwetę, wie, że nie ma
        tematu załatwiania się poza kuwetą (oczywiście o ile zwierzę jest zdrowe), ale
        trudno mi uwierzyć, że nie ma problemu "wszędzie kłaczki". Nawet najlepiej
        zbilansowana karma nie zapobiega kłaczeniu. Przekonałam się również, że
        szczotkowanie też pomaga jedynie w jakimś stopniu. A jak to jest z kąpielą?
        Przyznaję, że nie jestem zwolenniczką kąpania psa czy kota o ile to nie jest
        konieczne. Czy taka kąpiel rzeczywiście pomaga na kłaczenie, np. w okresie
        wzmożonego gubienia sierści? Czy wystarcza sama woda czy musi być koniecznie
        szampon?
        • dancewithme Re: koci problem :) 12.03.08, 15:01
          Czytam, czytam, i czasem mi ręce opadają.

          Przede wszystkim - jeśli nie lubisz (nie wiesz, czy lubisz) kotów, to ich nie
          przygarniaj. To nie zabawka, tylko żywe stworzenie, ktore bardzo szybko
          przyzwyczaja się do ludzi i bardzo boleśnie przeżywa rozstanie.

          Po drugie - musisz być świadoma tego, że życie z kotem wymaga pójścia na kompromis.
          Bo kot lubi wskakiwać na półki. Na blaty. Na stół. Jeśli będzie tam jedzenie,
          nie zrozumie, że to nie dla niego.
          Dlatego blaty w kuchni muszą być puste (bez pożywienia). Jeśli robisz sobie
          herbatę, miej ją na widoku, bo kot też może się poczęstować.

          Po trzecie - kot to świetny kompan, wspaniały mruczuś. Kocha właścicieli i
          chętnie z nimi śpi w łóżku.
          Ale jeśli nie ma ochoty, nie da się wziąć na ręce, ucieknie.

          Po czwarte - kot załatwia się do kuwety. Jeśli załatwia się poza nią, coś dzieje
          się źle. Może jest w kuwecie brudno. Może jest nowy żwirek? Może jest chory?
          (koty często mają zapalenie nerek. Wówczas, ponieważ boli je podczas sikania,
          załatwiają się poza kuwetą, bo ona kojarzy im się z bólem).
          Kot znaczy teren. Wykastrowany/wysterylizowany już nie lub wyjątkowo rzadko, ale
          wówczas znaczenie jest bezwonne. Kastrować/sterylizować należy, gdy tylko wet na
          to pozwoli.
          Przy okazji - jeśli mamy kanapę/fotel od 11 lat, to profesjonalne pranie
          tapicerki dobrze jej zrobi, nawet jeśli kot nie nasikał.

          Po piąte - jeszcze nie miałam sierści w garnkach, kot też sporadycznie zwraca
          sierść, a zapobiega temu pasta przeciwko kulkom.
          Ale tak - kot gubi sierść i musisz się z tym liczyć zwłaszcza, gdy pozwalasz mu
          leżeć na fotelu czy spać w łóżku.

          Po kolejne - koty nie są złośliwe. Wierz mi lub nie. To my tak interpretujemy
          ich zachowanie, bo tak jest nam łatwiej niż wysilić się i znaleźć powód ich być
          moze klopotliwego zachowania.

          I na koniec.
          Mam dwa koty i nie wyobrażam już sobie, że miałabym żyć bez nich. Gdybym mogła,
          przygarnęłabym więcej.
          Ale to zwierzę nie jest dla wszystkich. Musisz być tolerancyjna, cierpliwa i
          wyrozumiała. Bo to aż kot i tylko kot. Za Twoją miłość i poświęcony mu czas
          odwzajemni Ci się niesamowitym przywiązaniem.

          Polecam:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10264
          • to.ja.kas Re: koci problem :) 14.03.08, 10:20
            Od kilku lat mam 5 kotów. Jedna kotka i 4 kocurki. Wszystko
            wykastrowane/wysterylizowane.
            Koty w domu miałam od dawna, ta piatka jest u mnie 5 lat...i...od 3
            lat mam problem z sikaniem.
            Pierwszy rok był okropny bo jeden z kocurów upodobał sobie łóżko
            córki (nawet jak ona w nim spała)...badania dobre, kot
            wysterylizowany, dramat. Przeprowadzilismy sie na wies, koty zaczeły
            wychodzic i....prawie codziennie musze umyc podłogę bo gdzieś
            nasikane. Kuwety myte praktycznie codziennie !!!!!! fakt, ze kanapy
            juz nie są zasikane poza jednym podnóżkiem na który któryś z kotów
            potrafi "pryysnąć".
            OObcinam pazury,ale szafa z rattanem podrapana, kanapy podrapane,
            fotele podrapane (polecam IKEA kociarzom, ich niektóre pokrowce na
            kanapy sa naprawde prawie niezniszczalne)
            O kudłach nie mówie bo to normalne jak są zwierzeta.
            Mimo malt pasty koty zwracają i to czesto, stad powiedzenie "rzyga
            jak kot"...
            Kocham moje koty i mają u mnie dożywocie chociaż czasem mam ochote
            je podusić. Mieszkanie przygotowane pod koty - zero dywanów, zero
            tapet, ale przecie nie da sie wybudowac mebli z betonu.

            Poza tym cała piatka śpi ze mną i łóżko 2x2 m jest za małe....a
            próby niewpuszczenia do sypialni konczyły sie skakaniem na drzwi i
            miauczeniem takim, że córka z drugiego konca mieszkania
            wrzeszczała "mamo wpusc je bo ja spac nie moge".....

            To miusy kota.

            Poa tym są słodkie, kochane i miłe.Pieszczochy, szalone, madre itd,
            itp

            Ale Fly ma racje , każdy prawdziwy kociarz powinien uprzedzac osobe
            która poczatkuje z przygodą z tymi zwierzetami jakie są minusy,
            jesli nie chce sie martwic, ze kota oddaja osobie która z pół roku
            wywali go na ulicę.


            A i jako kociara zajmujaca sie bezdomnymi i znająca sie ze
            środowiskiem kociarzy (chocby z forum miau.pl)...każdy z nich opowie
            w szczerej rozmowie o tym co napisałam tu ja.

            Dziekuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka