lerami
12.11.08, 15:51
Kilka dni temu zadzwoniła do mnie koleżanka, która wyprowadziła się do innego miasta. Musiała pilnie coś załatwić i prosiła o nocleg. Oczywiście zgodziłam się. Kilka godzin później zadzwoniła że przyjeżdża ze swoimi kotami. Bardzo miłe zwierzęta, nie protestowałam. Przyjechała, zostawiła koty u mnie, poszła załatwiać swoje sprawy. Postawiła kuwetę w kuchni, koty faktycznie grzecznie poszły się do niej załatwiać. Wieczorem wróciła, wymieniła granulat, umyła kuwetę w wannie i poszła spać. Chciałam sie wykąpać, musiałam wyszorować wannę, bo jakoś dziwnie tak po odchodach zwierząt... Mam jakiś opór, muszę mieć naprawdę czystą wannę zanim z niej skorzystam.
Po dwóch dniach koleżanka spakowała się, znów umyła kuwetę w wannie i wyjechała. A mi znów przyszło szorować tą wannę środkiem chemicznym.
Może marudzę ale... jestem w ciąży, na dodatek na zwolnieniu i nie mam specjalnej ochoty gimnastykować się przy szorowaniu wanny z powodu nie swoich zwierząt. Dodatkowo koleżanka nie była zaproszonym gościem, ale osobą która sama poprosiła o nocleg. Z drugiej strony jest takie ładne przysłowie "Gość w dom, Bóg w dom". Nie wiem co robić, bo w grudniu sytuacja się powtórzy. Wypada poprosić by, po umyciu kuwety, umyła też wannę?