Dodaj do ulubionych

czy istnieje bezpieczna szkoła?

IP: *.chiltern.pl 06.03.03, 15:39
Jestem zbulwesowana. Właśnie dowiedziałam się, że gimnazjum do którego chodzi
mój syn wcale nie jest bezpieczne. Syn jest w I klasie i mimo że do gimnazium
przeszła cała jego klasa przyjęto osoby z poza rejonu. Okazało się iż trzej
chłopy spoza rejonu biją pozostałych, terroryzują klasę a dzieci nie mówią o
tym swoim rodzicom. Mój syn powiedział mi dopiero jak jeden z chłopców chciał
mu złamać rękę. Poszłam do szkoły. Okazało się że prowodyr to dobrze uczący
się chłopiec z tak zwanego dobrego domu a nauczyciele są żdziwieni iż taka
agresja kwitnie pod ich bokiem już od pół roku. Zadaję sobie pytanie skąd
taka agresja u tak młodych ludzi i co można zrobić aby dzieci nie bały się
chodzić do szkoły z powodu innych którzy nie umieją trzymać rąk przy sobie?
Może macie jakieś sugestie??
Obserwuj wątek
    • Gość: MACIEJ Re: czy istnieje bezpieczna szkoła? IP: *.ny325.east.verizon.net 06.03.03, 23:40
      Gość portalu: panda176 napisał(a):

      > Jestem zbulwesowana. Właśnie dowiedziałam się, że gimnazjum do którego chodzi
      > mój syn wcale nie jest bezpieczne. Syn jest w I klasie i mimo że do gimnazium
      > przeszła cała jego klasa przyjęto osoby z poza rejonu. Okazało się iż trzej
      > chłopy spoza rejonu biją pozostałych, terroryzują klasę a dzieci nie mówią o
      > tym swoim rodzicom. Mój syn powiedział mi dopiero jak jeden z chłopców chciał
      > mu złamać rękę. Poszłam do szkoły. Okazało się że prowodyr to dobrze uczący
      > się chłopiec z tak zwanego dobrego domu a nauczyciele są żdziwieni iż taka
      > agresja kwitnie pod ich bokiem już od pół roku. Zadaję sobie pytanie skąd
      > taka agresja u tak młodych ludzi i co można zrobić aby dzieci nie bały się
      > chodzić do szkoły z powodu innych którzy nie umieją trzymać rąk przy sobie?
      > Może macie jakieś sugestie??

      Oczywiscie nie mozna wzorowac sie na Stanach,ale tu za takie wybryki zawiesza
      sie ucznia na pare dni w szkole,a jak to nie pomaga,to jest wyrzucany.
      Poza tym,o czym juz wspomnialem policja ma dostep do szkol i JEDNO co jest
      potrzebne ,to doniesienie o pobiciu(przestepstwie).
      Jesli dzieciak dostaje i cicho siedzi,to widocznie jest niezle zastraszony.
      • Gość: panda176 Re: czy istnieje bezpieczna szkoła? IP: *.chiltern.pl 07.03.03, 08:49
        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

        > Gość portalu: panda176 napisał(a):
        >
        > > Jestem zbulwesowana. Właśnie dowiedziałam się, że gimnazjum do którego cho
        > dzi
        > > mój syn wcale nie jest bezpieczne. Syn jest w I klasie i mimo że do gimnaz
        > ium
        > > przeszła cała jego klasa przyjęto osoby z poza rejonu. Okazało się iż trze
        > j
        > > chłopy spoza rejonu biją pozostałych, terroryzują klasę a dzieci nie mówią
        > o
        > > tym swoim rodzicom. Mój syn powiedział mi dopiero jak jeden z chłopców chc
        > iał
        > > mu złamać rękę. Poszłam do szkoły. Okazało się że prowodyr to dobrze ucząc
        > y
        > > się chłopiec z tak zwanego dobrego domu a nauczyciele są żdziwieni iż taka
        >
        > > agresja kwitnie pod ich bokiem już od pół roku. Zadaję sobie pytanie skąd
        > > taka agresja u tak młodych ludzi i co można zrobić aby dzieci nie bały się
        >
        > > chodzić do szkoły z powodu innych którzy nie umieją trzymać rąk przy sobie
        > ?
        > > Może macie jakieś sugestie??
        >
        > Oczywiscie nie mozna wzorowac sie na Stanach,ale tu za takie wybryki zawiesza
        > sie ucznia na pare dni w szkole,a jak to nie pomaga,to jest wyrzucany.
        > Poza tym,o czym juz wspomnialem policja ma dostep do szkol i JEDNO co jest
        > potrzebne ,to doniesienie o pobiciu(przestepstwie).
        > Jesli dzieciak dostaje i cicho siedzi,to widocznie jest niezle zastraszony.


        Bardzo żałuję że u nas nie ma takich metod. Napewno dałoby to pożadane
        rezultaty. Zastanawiam się jednak skąd wynika taka agresja u dzieci 13 letnich
        i co będzie dalej jeśli nic się nie będzie z tym robić? A może trzeba posłać
        dziecko na kurs karate, aby dało nauczkę delikwentowi i byłby spokój?

        • Gość: ola Re: czy istnieje bezpieczna szkoła? IP: 158.75.3.* 10.03.03, 13:15
          Tak się zastanawiam, jaką karą u nas byłoby zawieszenie w szkole na kilka dni?
          Dla ucznia, który ma spore plany związane z dalszą edukacją może to byłaby
          kara, ale dla reszty? Kilka dni więcej wolnego, kilka dni więcej rozrób na
          osiedlu. Gość i tak nie pójdzie do renomowanego liceum, co go obchodzi, że
          będzie miał jakieś tam gorsze zachowanie? Po kilku dniach wróci do szkoły
          jeszcze głupszy i co dalej? Jaki efekt odnosi w USA zawieszenie? Nie mówię o
          dzieciakach, które planują dalszą edukację np na uniwersytetach i dla nich kara
          oznacza zapewne mniej punktów i mniejsze szanse na dostanie się. Ale dzieciaki,
          które żyją z burd w szkołach i nie zależy im na edukacji? Bo chyba Maciej nie
          będzie nam wmawiał, że takich w USA nie ma?
          • Gość: Agata Re: czy istnieje bezpieczna szkoła? IP: *.chello.pl 10.03.03, 15:52
            Maciej bedzie nam wmawiał bardzo dziwne rzeczy, spoko! Zawieszenie w prawach
            ucznia tzw. elementu nic nie da. Bedzie jeszcze jedno włamanie, bójka, burda.
            Wydaje mi się, że dałoby , i to całkiem wiele, wyrzucenie delikwenta ze szkoły
            i przeniesienie go do placówki w zakładzie poprawczym z internatem i takimi
            wychowawcami, żeby z rozrzewniwniem wspominał starą szkołę. Jednak to marzenia,
            bo brakuje nam uregulowań prawnych.Póki co musimy znosić bandziorków w naszym
            otoczeniu.
          • Gość: MACIEJ Re: czy istnieje bezpieczna szkoła? TAK IP: *.ny325.east.verizon.net 10.03.03, 22:17
            Gość portalu: ola napisał(a):

            > Tak się zastanawiam, jaką karą u nas byłoby zawieszenie w szkole na kilka
            dni?
            > Dla ucznia, który ma spore plany związane z dalszą edukacją może to byłaby
            > kara, ale dla reszty? Kilka dni więcej wolnego, kilka dni więcej rozrób na
            > osiedlu. Gość i tak nie pójdzie do renomowanego liceum, co go obchodzi, że
            > będzie miał jakieś tam gorsze zachowanie? Po kilku dniach wróci do szkoły
            > jeszcze głupszy i co dalej?

            Niestety sytuacja w Polsce postawiona jest na glowie i nie ma motywacji do
            chodzenia do szkoly.
            Bezrobocie jest wysokie i po szkole czy bez szkoly szanse sa marne.

            > Jaki efekt odnosi w USA zawieszenie?

            DUZY.
            Tutaj kazdy chce sie uczyc,bo poszkole zarobi wiecej niz bez szkoly.
            A gdyby dalej rozrabial,to by zostal usuniety ze szkoly.

            > Nie mówię o
            > dzieciakach, które planują dalszą edukację np na uniwersytetach i dla nich
            kara
            > oznacza zapewne mniej punktów i mniejsze szanse na dostanie się. Ale
            dzieciaki,
            > które żyją z burd w szkołach i nie zależy im na edukacji?

            Takich jest bardzo malo.
            Zauwaz ,ze agresja uzalezniona jest od swiadomosci i tam gdzie ludzie sa
            bardziej swiadomi ,agresji jest duzo mniej.
            Porownaj przestepczosc w EU,Polsce i Rosji.
            Czym biedniej,tym glupiej i grozniej.


            > Bo chyba Maciej nie
            > będzie nam wmawiał, że takich w USA nie ma?

            Chyba nie sugerujesz, zebym wysylal wlasne dzieci do czarnych dzielnic do szkoly
            by sprawdzic ze twoj poglad jest sluszny.
            • Gość: km Re: czy istnieje bezpieczna szkoła? TAK IP: *.net-serwis.pl 10.03.03, 22:43
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > Chyba nie sugerujesz, zebym wysylal wlasne dzieci do czarnych dzielnic do
              szkoly by sprawdzic ze twoj poglad jest sluszny.

              Moim zdaniem takie poglądy to rasizm.
              A wspaniała wizja USA, którą w licznych wypowiedziach przedstawia MACIEJ to nie
              jest opis całego kraju, a tylko tych jego fragmentów, z którymi on się styka
              (ze względu na kolor skóry, wykształcenie, status majątkowy itp).
              Pozdrawiam serdecznie
              Krzysztof Mirowski
              dyrektor LXVII LO Warszawa
              • Gość: MACIEJ Re: czy istnieje bezpieczna szkoła? TAK IP: *.ny325.east.verizon.net 10.03.03, 22:55
                Gość portalu: km napisał(a):

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                >
                > > Chyba nie sugerujesz, zebym wysylal wlasne dzieci do czarnych dzielnic do
                > szkoly by sprawdzic ze twoj poglad jest sluszny.
                >
                > Moim zdaniem takie poglądy to rasizm.
                > A wspaniała wizja USA, którą w licznych wypowiedziach przedstawia MACIEJ to
                nie
                > jest opis całego kraju, a tylko tych jego fragmentów, z którymi on się styka
                > (ze względu na kolor skóry, wykształcenie, status majątkowy itp).

                Taka jest wlasnie prawda.
                Stany sa bardzo zroznicowane i ja nie mam zamiaru poznawac tej ciemniejszej
                strony Stanow.
                Interesuje mnie tylko i wylacznie moj poziom i wyzszy.
                Bylem przejazdem w Harlemie i nie mam tam zamiaru jechac na wakacje.

                > Pozdrawiam serdecznie
                > Krzysztof Mirowski
                > dyrektor LXVII LO Warszawa
              • Gość: Krzysztof Homan Jednak kompleksy? IP: *.tops.pl / 192.168.1.* 10.03.03, 23:15
                Gość portalu: km napisał(a):

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                >
                > > Chyba nie sugerujesz, zebym wysylal wlasne dzieci do czarnych dzielnic do
                > szkoly by sprawdzic ze twoj poglad jest sluszny.
                >
                > Moim zdaniem takie poglądy to rasizm.
                > A wspaniała wizja USA, którą w licznych wypowiedziach przedstawia MACIEJ to
                nie
                >
                > jest opis całego kraju, a tylko tych jego fragmentów, z którymi on się styka
                > (ze względu na kolor skóry, wykształcenie, status majątkowy itp).
                > Pozdrawiam serdecznie
                > Krzysztof Mirowski
                > dyrektor LXVII LO Warszawa

                Szanowny Panie Dyrektorze,
                Sformułowanie Macieja o dzielnicach jest niefortunne. Może i ociera się o
                rasizm. Rozumiem intencje Macieja, również Pańskie obiekcje.
                Dla mnie Maciej nie jest alfą-omegą. To, że Ameryka nie jest jedynie oazą
                szczęśliwości jest dla mnie oczywiste, i mam nadzieję dla wielu innych.
                Niepokoi mnie jednak, że także Pan wpisuje się w grupę osób potępiających
                pisanie Macieja. Bo jak to wygląda z boku? Pisze sobie jeden Maciej różne
                rzeczy o Ameryce. My zaś zamiast zająć się własnym podwórkiem, najlepiej
                oświatowym, prowadzimy z nim polemikę. Usilnie staramy się znaleźć luki w jego
                rozumowaniu, niewłaściwy dobór faktów. Takie postępowanie zmusza mnie do
                odrzucenia podawanej przez kilkoro z nas tezy o braku kompleksów. Dla mnie
                polemika z Maciejem, jej styl, stałe podkreślanie, że wyszliśmy już z jaskiń,
                to właśnie wyraz takich kompleksów.

                Pozdrawiam
                Krzysztof Homan, nauczyciel
                khoman@poczta.onet.pl
    • Gość: ola Re: czy istnieje bezpieczna szkoła? IP: 158.75.3.* 10.03.03, 15:52
      Ciekawi mnie, czy są szkoły, w których jakoś SIĘ stara rozwiązać ten problem.
      Odprowadzam mojego syna do I klasy. Zajęcia klas I-szych i częsci trzecich
      odbywają się w innym budynku, w którym jest raptem 5 czy 6 klas i tyleż klas
      jednocześnie sie tam uczy. Wydawałoby się, że skoro w budynku jest najwyżej 6
      klas i co najmniej tyleż nauczycieli plus pani na portierni, to ktoś z nich
      może zejść zawsze na dół, do szatni (gdzie są też ubikacje dla dzieci) i
      przypilnować dzieciaków. Tymczasem kilkakrotnie kolega syna został zaczepiony
      lub zamknięty w ubikacji przez trzecioklasistę(ów?) i nikogo z nauczycieli
      wtedy nie było. Gdzie byli? Chyba wszyscy wiedzą. Szkoła pretenduje do tytułu
      szkoły z klasą (oczywiście). Wielokrotnie też idąc w stronę drugiego
      (właściwego) budynku szkoły jestem proszona przez dzieciaki z mlodszych klas o
      podprowadzenie ich do szkoły. Powód - szkoła podstawowa sąsiaduje z gimnazjum i
      gimnazjaliści wielokrotnie nagabują dzieciaki o pieniądze. Trudno odprowadzać 4-
      5 klasistów do szkoły, czy jednak muszą byc skazani na codzienną walkę z
      typkami, przy których wielu dorosłych nie śmie się odezwać? Jakieś sugestie?
      Straż rodzicielska w krytycznych miejscach (żeby nie nawiązywać nazwą do
      sławnych trójek klasowych)? Muszę jednak przyznać, że nauczyciele zorganizowali
      jedno dobrze - przeprowadzanie dzieci z klas I-III z jednego budynku do
      drugiego (na obiad, ze swietlicy, na świetlicę) odbywa się pod opieką dyżurnego
      nauczyciela.
      • n-l Re: czy istnieje bezpieczna szkoła? 10.03.03, 20:58
        Gość portalu: ola napisał(a):

        > Ciekawi mnie, czy są szkoły, w których jakoś SIĘ stara rozwiązać ten problem.

        Znam takie szkoły.
        Ja wprawdzie nie uczę teraz, ale organizuję kolonie i obozy. Zapewniam Cię, że
        na moich zajęciach nie ma prawa być przemocy.

        To nieprawda, że szkoła nie ma instrumentów, aby poradzić sobie z takimi
        zjawiskami. Można na przykład:

        1. Za każdym razem konsekwentnie wymagać zadośćuczynienia ofierze, przy czym
        musi się to wiązać z wysiłkiem dla sprawcy. Odkupienie zniszczonej rzeczy,
        wykonanie pracy na rzecz poszkodowanego lub na rzecz szkoły - ale praca ta musi
        zmęczyć ;-)

        2. Objęcie na pewien czas programem wzmożonego nadzoru pedagogicznego, co wiąże
        się z dodatkowymi obowiązkami (np. dodatkowe prace domowe), colekcyjną kontrolą
        pracy domowej, książek i zeszytów, wzmożona kontrola frekwencji...

        3. Pozbawienie przywilejów i przyjemności (tzw. "np", "szczęśliwy numerek",
        wyjścia do kina, wyjazd na wycieczkę...)

        4. Ścisła współpraca z rodzicami; niech i oni nałożą jakieś kary, pozbawią
        przyjemności.

        5. BARDZO WAŻNE! Spotkanie z ofiarą przemocy lub jej rodzicami w obecności
        rodziców sprawcy. Poszkodowany opowie, jak się czuł, jaką krzywdę sprawca mu
        wyrządził - pomaga sprawcy postawić się w sytuacji ofiary, zrozumieć jej
        uczucia, jej punkt widzenia, stawia sprawcę oko w oko z wyrządzoną przez niego
        krzywdą, uniemożliwia zbagatelizowanie zdarzenia, wyparcie go ze świadomości,
        utrudnia obarczenie winą za zdarzenie ofiary właśnie ("sam się prosił").
        Celem jest doprowadzeni w miarę możliwości do pojednania, poszkodowany może
        zażądać zadośćuczynienia, sprawca ma szansę odkupić winę (musi to zrobić - p.
        punkt 1., musi też przeprosić ofiarę, najlepiej publicznie).

        6. Na forum klasy lub na apelu szkolnym, zależnie od rangi przewinienia,
        informujemy o sprawie, w razie potrzeby podając dane personalne sprawcy. W ten
        sposób piętnujemy jego czyn, narażamy na potępienie ze strony szkolnej
        społeczności, dajemy innym sygnał, że takie postępowanie nie popłaca, dajemy
        poczucie bezpieczeństwa i pewność, że dorośli są, czuwają i bronią.

        7. W klasach prowadzonych np. wg pedagogiki Freineta sami uczniowie omawiają
        problem i ustalają konsekwencje dla sprawcy.

        8. W razie potrzeby kierujemy agresywnego ucznia na zajęcia z psychologiem,
        który pomoże mu zmienić wzorce zachowań, nauczy radzić sobie ze złymi
        uczuciami. Uczeń taki musi mieć jednak świadomość, że musi coś z tym zrobić, bo
        na dotychczasowe zachowania nauczyciele mu po prostu nie pozwolą.
        • Gość: ola Re: czy istnieje bezpieczna szkoła? IP: 158.75.3.* 11.03.03, 09:26
          Powiedziałeś bardzo ważne rzeczy, z czego najważniejsze jest to, że to dorosły:
          nauczyciel na terenie szkoły, rodzic poza nią musi bezwzględnie stanąć po
          stronie poszkodowanego i nie przejść nad sprawą do porządku dziennego. Z
          drugiej strony tylko pewnie w nielicznych przypadkach można liczyć na poparcie
          ze strony rodziców przesladowcy. Nauczyciele też wolą nie wychodzić na przerwy
          do uczniów żeby nie widzieć tego co się dzieje w szkole po czy między lekcjami.
          Instrumentów jest więcej niż szkoła chce przyznać, podobnie jak sporo mają ich
          rodzice, dlaczego tak rzadko z nich korzystają?
          • Gość: MACIEJ Re: czy istnieje bezpieczna szkoła? TAK IP: *.ny325.east.verizon.net 11.03.03, 19:29
            Gość portalu: Agata napisał(a):

            > Maciej bedzie nam wmawiał bardzo dziwne rzeczy, spoko!

            Najpierw powiedz czego dowiedzialas sie podczas sniadan,obiadow i kolacji.
            Oczywiscie nie chodzi mnie o menu.

            > Zawieszenie w prawach
            > ucznia tzw. elementu nic nie da. Bedzie jeszcze jedno włamanie, bójka, burda.
            > Wydaje mi się, że dałoby , i to całkiem wiele, wyrzucenie delikwenta ze
            szkoły
            > i przeniesienie go do placówki w zakładzie poprawczym z internatem i takimi
            > wychowawcami, żeby z rozrzewniwniem wspominał starą szkołę.

            A kto bedzie taka placowke utrzymywal??
            Agata?
            Najpierw jest zawieszenie,a po kilku zawieszeniach wyrzycenie ze szkoly i niech
            sie delikwent martwi i jego rodzina.
            Pierwsza rozroba "na osiedlu" i idzie siedziec.
            W przeciwienistwie do Polski,tu ludzie maja poszanowanie do prawa.

            > Jednak to marzenia,
            > bo brakuje nam uregulowań prawnych.

            A kto ci zabrania zmieniac prawo w Polsce na wzor amerykanskiego?

            > Póki co musimy znosić bandziorków w naszym otoczeniu.

            NIE MUSIMY.
            CHCEMY,BO JESTESMY NIEMOTY I NIE UMIEMY SOBIE DAWAC RADY W ZYCIU.
            • Gość: km KOCHAM MOJĄ OJCZYZNĘ POLSKĘ IP: *.wawpie.ext.ids.pl 12.03.03, 09:17
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > > Póki co musimy znosić bandziorków w naszym otoczeniu.
              > NIE MUSIMY.
              > CHCEMY,BO JESTESMY NIEMOTY I NIE UMIEMY SOBIE DAWAC RADY W ZYCIU.

              Stosunek nas Polaków do państwa, społeczeństwa i prawa jest wynikiem bardzo
              wielu czynników (zabory, wojny, PRL...)
              Łatwo jest krytykować (że "jesteśmy niemoty...") - trudniej tutaj w Polsce żyć
              i służyć społeczeństwu.
              Ja wybrałem taką drogę: w 1991 r założyłem z gronem przyjaciół LXVII Liceum
              Ogólnokształcące. Po dwunastu latach nasza szkoła należy do czołówki
              warszawskiej - nie chcę się tutaj przechwalać wynikami i osiągnięciami. Jestem
              przekonany, że to co robimy służy Polsce.
              Pozdrawiam serdecznie
              Krzysztof Mirowski
              dyrektor LXVII LO Warszawa
              Ps był czas, że pracowałem naukowo i mogłem wyjechać za granicę. Zostałem, bo
              tu jest moja Ojczyzna.
              • Gość: Agata Re: KOCHAM MOJĄ OJCZYZNĘ POLSKĘ IP: *.chello.pl 12.03.03, 09:43
                Też wybrałam zycie w Polsce, choć spokojnie mogłabym pracować w swoim zawodzie
                za duzo większe pieniądze przynajmniej w kilku krajach. Tu się urodziłam i to
                co robię też jest tu potrzebne.
                Dyr K.M. stworzył wspaniałą szkołę - jako chyba jedna z nielicznych w Warszawie
                ma niekwestionowane osiągnięcia a ilośc kandydatów też o czymś świadczy.
                Niestety, jest to wyjątek. Bardzo trudno znależć szkołę, którą twardą ręką
                kierowałby charyzmatyczny szef ( a to gwarantuje właściwy nabór kandydatów,
                wysoki poziom, bezpieczeństwo).
                Nabór do szkół ( jestem na etapie poszukiwania gimnazjum) jest zły. Jesli
                zdecyduje się na nauke w placówkach publicznych jest sie zdanym na meldunek a
                więc los szczęścia .W szkołach niepublicznych , z moich doświadczeń, dzieje się
                nie najlepiej.Właściciele widzą tylko zysk. Tak jest w Warszawie.
                Co zatem robić? Jaką wybrać drogę? Gdzie szukać szkoły, może nie idalnej, ale
                chociaż dobrej?
                Kłaniam się Agata
                • Gość: MACIEJ Re: KOCHAM MOJĄ OJCZYZNĘ POLSKĘ IP: *.ny325.east.verizon.net 12.03.03, 15:46
                  Gość portalu: Agata napisał(a):

                  > Też wybrałam zycie w Polsce, choć spokojnie mogłabym pracować w swoim
                  zawodzie
                  > za duzo większe pieniądze przynajmniej w kilku krajach.

                  Niestety tobie juz nie uwierze.
                  Dobrze utrwalony staromodny charakter polski za bardzo z ciebie wychodzi,bys
                  mogla przyzwyczaic sie do zycia gdzie indziej.

                  > Tu się urodziłam i to
                  > co robię też jest tu potrzebne.
                  > Dyr K.M. stworzył wspaniałą szkołę - jako chyba jedna z nielicznych w
                  Warszawie
                  > ma niekwestionowane osiągnięcia a ilośc kandydatów też o czymś świadczy.
                  > Niestety, jest to wyjątek. Bardzo trudno znależć szkołę, którą twardą ręką
                  > kierowałby charyzmatyczny szef ( a to gwarantuje właściwy nabór kandydatów,
                  > wysoki poziom, bezpieczeństwo).
                  > Nabór do szkół ( jestem na etapie poszukiwania gimnazjum) jest zły. Jesli
                  > zdecyduje się na nauke w placówkach publicznych jest sie zdanym na meldunek a
                  > więc los szczęścia .W szkołach niepublicznych , z moich doświadczeń, dzieje
                  się
                  > nie najlepiej.Właściciele widzą tylko zysk. Tak jest w Warszawie.
                  > Co zatem robić? Jaką wybrać drogę? Gdzie szukać szkoły, może nie idalnej, ale
                  > chociaż dobrej?

                  A jakie masz wrazenia z pobytu w Stanach?
                  Zajrzalas tu do jakiejs szkoly?
                  Spytalas o program?

                  > Kłaniam się Agata
              • Gość: Krzysztof Homan Ja też Ją kocham IP: *.tops.pl / 192.168.1.* 12.03.03, 14:10
                Gość portalu: km napisał(a):

                Bardzo ładny, wzniosły tytuł listu. Myślę, że większość podpisze się pod tym, a
                nasz znajomy Maciej będzie jednym z pierwszych.

                > Stosunek nas Polaków do państwa, społeczeństwa i prawa jest wynikiem bardzo
                > wielu czynników (zabory, wojny, PRL...)

                ...i stanu obecnego.

                > Łatwo jest krytykować (że "jesteśmy niemoty...") - trudniej tutaj w Polsce
                żyć
                > i służyć społeczeństwu.

                Nie jest to łatwe, ale taka jest bolesna prawda. Oczywiście na wysokim poziomie
                uogólnienia. Zgoda, nie jest łatwo tutaj żyć. Służba społeczeństwu pachnie mi
                PRL-em.

                > Ja wybrałem taką drogę: w 1991 r założyłem z gronem przyjaciół LXVII Liceum
                > Ogólnokształcące. Po dwunastu latach nasza szkoła należy do czołówki
                > warszawskiej - nie chcę się tutaj przechwalać wynikami i osiągnięciami.
                Jestem
                > przekonany, że to co robimy służy Polsce.

                Brawo. Można podać tysiące takich przykładów. Mogę w tym miejscu dopisać
                siebie. Czy to oznacza, że jest dobrze w naszym kraju?
                Z pewnością i w Chinach i na Białorusi powstają i rozwijają się pozytywne
                inicjatywy, budowane są nowe domy.

                > Ps był czas, że pracowałem naukowo i mogłem wyjechać za granicę. Zostałem, bo
                > tu jest moja Ojczyzna.

                Ponownie brawo. Wyczuwam z tym akapicie pretensje do tych, którzy opuścili
                Polskę. Wydaje mi się, że każdy z takich przypadków to inna historia, inna
                motywacja. Nie ważyłbym się oceniać decyzji konkretnych ludzi na podstawie np.
                jakiejś średniej.

                Pozdrawiam
                Krzysztof Homan, nauczyciel
                khoman@poczta.onet.pl
                • Gość: MACIEJ Re: Ja też Ją kocham IP: *.ny325.east.verizon.net 12.03.03, 15:50
                  Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                  > Gość portalu: km napisał(a):
                  >
                  > Bardzo ładny, wzniosły tytuł listu. Myślę, że większość podpisze się pod tym,
                  a
                  > nasz znajomy Maciej będzie jednym z pierwszych.

                  Oczywiscie ,ze sie podpisze,bo tez Ja kocham.
                  I dlatego nie daje sie wypedzic z tego forum.

                  > > Stosunek nas Polaków do państwa, społeczeństwa i prawa jest wynikiem bardz
                  > o
                  > > wielu czynników (zabory, wojny, PRL...)
                  >
                  > ...i stanu obecnego.
                  >
                  > > Łatwo jest krytykować (że "jesteśmy niemoty...") - trudniej tutaj w Polsce
                  > żyć
                  > > i służyć społeczeństwu.
                  >
                  > Nie jest to łatwe, ale taka jest bolesna prawda. Oczywiście na wysokim
                  poziomie
                  > uogólnienia. Zgoda, nie jest łatwo tutaj żyć. Służba społeczeństwu pachnie mi
                  > PRL-em.
                  >
                  > > Ja wybrałem taką drogę: w 1991 r założyłem z gronem przyjaciół LXVII Liceu
                  > m
                  > > Ogólnokształcące. Po dwunastu latach nasza szkoła należy do czołówki
                  > > warszawskiej - nie chcę się tutaj przechwalać wynikami i osiągnięciami.
                  > Jestem
                  > > przekonany, że to co robimy służy Polsce.
                  >
                  > Brawo. Można podać tysiące takich przykładów. Mogę w tym miejscu dopisać
                  > siebie. Czy to oznacza, że jest dobrze w naszym kraju?
                  > Z pewnością i w Chinach i na Białorusi powstają i rozwijają się pozytywne
                  > inicjatywy, budowane są nowe domy.
                  >
                  > > Ps był czas, że pracowałem naukowo i mogłem wyjechać za granicę. Zostałem,
                  > bo
                  > > tu jest moja Ojczyzna.
                  >
                  > Ponownie brawo. Wyczuwam z tym akapicie pretensje do tych, którzy opuścili
                  > Polskę. Wydaje mi się, że każdy z takich przypadków to inna historia, inna
                  > motywacja. Nie ważyłbym się oceniać decyzji konkretnych ludzi na podstawie
                  np.
                  > jakiejś średniej.
                  >
                  > Pozdrawiam
                  > Krzysztof Homan, nauczyciel
                  > khoman@poczta.onet.pl
              • Gość: MACIEJ Re: KOCHAM MOJĄ OJCZYZNĘ POLSKĘ IP: *.ny325.east.verizon.net 12.03.03, 15:40
                Gość portalu: km napisał(a):

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                >
                > > > Póki co musimy znosić bandziorków w naszym otoczeniu.
                > > NIE MUSIMY.
                > > CHCEMY,BO JESTESMY NIEMOTY I NIE UMIEMY SOBIE DAWAC RADY W ZYCIU.
                >
                > Stosunek nas Polaków do państwa, społeczeństwa i prawa jest wynikiem bardzo
                > wielu czynników (zabory, wojny, PRL...)
                > Łatwo jest krytykować (że "jesteśmy niemoty...") - trudniej tutaj w Polsce
                żyć
                > i służyć społeczeństwu.

                Oczywiscie,ze tak.
                Ja wyjechalem z Polski w 1980r(rok mnie zajelo myslenie o tym czy wyjezdzac,czy
                nie wyjezdzac) i juz wtedy "nie pasowalem" do spoleczenstwa.
                Pisalem nie raz,ze po 1989r bym nie wyjechal.
                Przez te 9 lat na tyle "wpasowalem sie" w spoleczenstwo amerykanskie,ze kolejna
                zmiana znowu bylaby bolesna.

                > Ja wybrałem taką drogę: w 1991 r założyłem z gronem przyjaciół LXVII Liceum
                > Ogólnokształcące. Po dwunastu latach nasza szkoła należy do czołówki
                > warszawskiej - nie chcę się tutaj przechwalać wynikami i osiągnięciami.
                Jestem
                > przekonany, że to co robimy służy Polsce.

                I bardzo dobrze.
                Jestem dumny z ciebie i wszystkich tych,ktorzy przyczyniaja sie do poprawy
                sytuacji w Polsce.

                > Pozdrawiam serdecznie
                > Krzysztof Mirowski
                > dyrektor LXVII LO Warszawa
                > Ps był czas, że pracowałem naukowo i mogłem wyjechać za granicę. Zostałem, bo
                > tu jest moja Ojczyzna.


    • Gość: elek Re: czy istnieje bezpieczna szkoła? IP: 148.81.8.* 09.04.03, 15:16
      napewno nie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka