Równi i równiejsi

IP: *.vline.pl 22.04.03, 23:54
Samotna w dużym gronie pedagogicznym :((
Od 5-ciu lat pracuję jako nauczyciel-wychowawca świeltlicy w szkole
podstawowej. Tak się składa,że teraz jest to moje drugie miejsce pracy,ale to
samo stanowisko. Świetlica to miejsce, gdzie wykonuje się szereg dekoracji,
opraw najróżniejszych uroczystości szkolnych. Myślę, że wkładam w to dużo
serca - bo to lubię. Poza tym mam dobry kontakt z dziećmi. Ogólnie bardzo
lubię to co robię. Jest tylko jeden problem.
Obserwuję stosunek innych nauczycieli (będących wychowawcami klas)do osób
pracujących na świetlicy. Cały czas czuję się gorsza. Nikt nie dyskryminuje
nas (mnie i moje koleżanki ze świetlicy) bezpośrednio,tzn. mówiąc nam,że
jesteśmy gorsze, ale zawsze tak wychodzi, że wychowawcy klas są
uprzywilejowani.Mogą coś co mieli zrobić zrzucić na nas.
Jeśli jest jakiś problem-coś trzeba przygotować, zapomniano o jakimś
konkursie i coś trzeba zrobić "na wczoraj", jakiś nauczyciel czegoś nie
dopilnował - taka robota spada na nas! Wykonanie rysunków na konkurs, gdzie
dokładnie określony jest wiek dzieci jest łatwiejsze do zrobienia w klasie
szkolnej, niż wychowawcy świetlicy! Wszystkie kłopotliwe zadania przechodzą
automatycznie na nas. Poza tym wychowawcy klas "trzymają się razem" - widać
to na radach pedagogicznych. W grupie siła! Nie jestem odludkiem - przyjaźnie
się nawet z jedną z wychowawczyń, ale prywatnie jest inaczej i te szkolne
konytakty są inne.
Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że w szkole, w której wcześniej
pracowałłłam było tak samo.
Drogie koleżanki i koledzy - nauczyciele czy macie podobne odczucia? Skąd
się to bierze? Nie mamy braków w wykształceniu (studia wyższe +
podyplompowe), a wręcz często te kwalifikacje są wyższe niż niektórych,
najczęściej starszych nauczycieli. Czy tak dyskryminowane są jeszcze inne
osoby pracujące w szkole, ale nie będące wychowawcą klasy (np.logopeda,
pedagog szkolny, pedagog prowadzący zajęcia korekcyjne)? Z czego to wynika?
Skąd się bierze? Czemu są równi i równiejsi?
Będę wdzięczna za jakieś głosy :))

    • Gość: Agata Re: Równi i równiejsi IP: *.chello.pl 23.04.03, 09:32
      Diagnoza jest prosta. W wiekszości szkół ( Ty jestes chlubnym wyjątkiem),
      świetlice to przechowalnie dzieci przed lub po lekcjach. I nikt ich nie
      traktuje poważnie. Co gorsza większość nauczycielek- wychowawców świetlic
      nazywa się świetliczankami ( dla mnie to określenie może nie pejoratywne, ale
      sugerujące osobe o niższych kwalifikacjach por. przedszkolanka). Porzuć
      świetlicę na rzecz nauczania w klasach - frustracje miną. Pozdrawiam - Agata
Pełna wersja