Dodaj do ulubionych

Zdarzyło się pewnej nocy...

IP: *.chello.pl 09.08.02, 16:29
Szedłem sobie z narzeczoną wieczorkiem spacerkiem do domu. Przy parku
bródnowskim widzę leżącego człowieka. Podchodzę bliżej gdyż leży głową przy
krawężniku jezdni i widzę że z nosa leci mu krew. Niestety telefon komórkowy
zostawiłem w domku ponieważ wieczorami łatwo można go "zgubić" Rozejrzałem
się dookoła aby wezwac jakąś pomoc dla człowieka, który wcale nie wygląda
na "zmęczonego". Widzę taksówkę zatrzymuję i słyszę - daj mi Pan spokój nie
masz większych zmartwień. Myśle sobie jedź złotóweczko bo zaraz i Ty
będziesz uszkodzony. Podbiegłem do sklepu nocnego i przez okienko proszę
żeby może ktoś wykonał mały telefonik trzeba przecież człowiekowi pomóc i
słyszę - nigdzie dzwonić nie będę nie ma szefa a wszystkie rozmowy muszą byc
z nim uzgodnione... dobrze, że rozmowę usłyszał niedaleko stojący chłopak,
który z komórki z samochodu wreszcie zadzwonił po pomoc...

Mam takie pytanie. Czy w tym kraju ludziom już się do końca w głowach
popierdoliło?
Obserwuj wątek
    • Gość: Gaudis Re: Zdarzyło się pewnej nocy... IP: *.waw1.cyber-cafe.pl 09.08.02, 16:36
      Tak! Chociaż jak widać są wyjątki.
      • 0nly Re: Zdarzyło się pewnej nocy... 09.08.02, 19:15
        tak, w tym kraju ludziom sie......
    • eela Re: Zdarzyło się pewnej nocy... 09.08.02, 20:20
      Co za znieczulica. Na szczęscie sa i inni ludzie, zyczliwiej nastawieni do
      bliźniego
    • pan_laga Re: Zdarzyło się pewnej nocy... 10.08.02, 02:05
      Gość portalu: Urwisek napisał(a):

      > Szedłem sobie z narzeczoną wieczorkiem spacerkiem do domu. Przy parku
      > bródnowskim widzę leżącego człowieka. Podchodzę bliżej gdyż leży głową przy
      > krawężniku jezdni i widzę że z nosa leci mu krew. Niestety telefon komórkowy
      > zostawiłem w domku ponieważ wieczorami łatwo można go "zgubić" Rozejrzałem
      > się dookoła aby wezwac jakąś pomoc dla człowieka, który wcale nie wygląda
      > na "zmęczonego". Widzę taksówkę zatrzymuję i słyszę - daj mi Pan spokój nie
      > masz większych zmartwień. Myśle sobie jedź złotóweczko bo zaraz i Ty
      > będziesz uszkodzony. Podbiegłem do sklepu nocnego i przez okienko proszę
      > żeby może ktoś wykonał mały telefonik trzeba przecież człowiekowi pomóc i
      > słyszę - nigdzie dzwonić nie będę nie ma szefa a wszystkie rozmowy muszą byc
      > z nim uzgodnione... dobrze, że rozmowę usłyszał niedaleko stojący chłopak,
      > który z komórki z samochodu wreszcie zadzwonił po pomoc...
      >
      > Mam takie pytanie. Czy w tym kraju ludziom już się do końca w głowach
      > popierdoliło?

      popierdoliło.ale co tu gadać. mam taki odruch, ze jak kto leży, to podchodzę i
      sprawdzam co się dzieje. niejeden z mych kumpli naprawdę wrażliwych i na
      poziomie, często mnie od tego odwodzi. - pijany i ci wpierdoli zaraz -
      argumentują.
      amen
      pan laga
    • Gość: sla Re: Zdarzyło się pewnej nocy... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.02, 18:31
      to człowieku masz szczęścię,że to ty mogłeś latać i szukać telefonu a nie
      leżałeś na chodniku...jakis czas temu jeździłam po Wawie na
      rowirze...Wawa...bardzo kulturalne miasteczko..pomijając fakt że zostałam
      opluta przez mijających mnie kulturalnych kierowców to jeszcze chyba jakiemuś
      panu w ciężarówce za bardzo się spodobałam i...zostałam zepchnięta na stojaca
      przy na postoju taxówkę:) miałam kask (na szczęście )ale nie zdołałam się
      wypiąć z pedałaów tak więc przemierzając maske taryfy ciągnęłam za sobą
      rower.....starcie z chodnikiem niezbyt dobrze pamiętam...w każdym razie jak już
      otwożyłam oczy (zalane krwią płynącą z nieznanego miejsca) usłyszałam
      przyjazny głos pana taksówkarza :O kurwa mać !!!!!dziewczyno!!!!!mój lakier!!!
      jak jeździsz ?odpierdala ci? zabulisz mi za to !!!!wokół pełno luda bo przecież
      fajnie posłuchać i nikt nie widzi że nie mogę wstać...że nie mogę ruszyć
      nogami...ktoś wezwał karetkę (dziękuje mu przy okazji)i jak się okazało miłam
      złamony obojczyk a krew na mojej twarzy to krew z złamania otwartego ręki :)
      dziś znów jeżdże po warszawie i niech się strzeże tamten taksówkaż.....:)
      • Gość: Swarozyc Re: Zdarzyło się pewnej nocy... IP: *.telia.com 11.08.02, 18:59
        Boc to katolicki a wiec niemoralny kraj...
      • Gość: zły Re: Zdarzyło się pewnej nocy... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.02, 00:48
        Ale zapłacić powinnaś, zniszczyłaś cudze mienie przez swoją pierdołowatość. To
        co prezentujeswz to zwykłe kurestwo.
        • Gość: trollbk Re: Zdarzyło się pewnej nocy... IP: *.polcard.com.pl 12.08.02, 12:23
          Nie no to juz pierdoly opowiadasz kolego. Przeciez napisala wyraznie ze wina
          lezala po stronie kierowcy ciezarowki. A taksiarze tez czesto stoja tak ze
          blokuja ruch i stwarzaja niebezpieczenstwo... Jak gosc by mial jakies
          watpliwosci to powinien wezwac policje i w ten sposob dochodzic swoich praw, a
          przy okazji nie udzielajac pomocy dopuscil sie przestepstwa drogowego za ktore
          grozi nawet kara wiezienia. To tyle trzymaj sie ramy...
        • jhbsk Re: Zdarzyło się pewnej nocy... 12.08.02, 12:37
          Zapłacić to powinien ten ....syn z cięzarówki.
    • jhbsk Re: Zdarzyło się pewnej nocy... 12.08.02, 12:39
      Gość portalu: Urwisek napisał:



      > Mam takie pytanie. Czy w tym kraju ludziom już się do końca w głowach
      > popierdoliło?

      Twoja reakcja świadczy, że Tobie się jeszcze nie ....doliło :-)
      • tassman Zdarzyło się w tramwaju 26 12.08.02, 12:57
        Urwisek opisał klasyczną 'znieczulicę' w wydaniu tragicznym ---> był tam
        poszkodowany, krew itd. Ja ostatnio jestem nagminnie świadkiem znieczulicy w
        autobusach i tramwajach warszawskich. A chodzi o miejsca siedzace dla babeczek
        w ciązy i starszych osób. Ostatnio nie wytrzymałem i zacząłem akcje "na głos".
        Wchodzi a tramwaju 26 kobitak w ciązy mocno zaawansowanej. W srodku lekki fuli
        wiadomo srodek tygodnia ludziska z pracy naginają na chatę. I wchodzi owa
        dziewczyna w ciązy a tu zero reakcji. Brzuch taki jakby sporego arbuza z
        promocji wciagnęła, taki ze ja go z końca tramwaju mimo tłoku dojrzałem.
        Wchodzi i nic. Staje przy rurce. A na krzesełkach: odpicowane lalunie przedział
        wiekowy 17-30 k*****sko zmeczone pewnie. I jeden koles z kucykiem na dyńce.
        Widziałem jak spojrzał sie na ta dziewczynę a potem odwrócił głowe w strone
        szyby no bo co go ktos obchodzi....
        A ja jak to zobaczyłem to mnie jasna cholera strzeliła w trymiga. I z końca dre
        japę:"A moze jakis dżentelmen by ustapił miejsca kobiecie w ciązy!!" Cisza. A
        ja "Widać k**** matka i ojciec was nie wychował, nie wpoił szacunku dla
        słabszych i starszych. Damulkom przyrosły dupska do fotelików, nie widzą
        nikogo, wielce zmęczone....I tu personalnie do kolesia który ociagając sie
        baaaardzo zaczął wstawać niepewnie po tym jak jakas stojaca kobieta mu rzekła
        na widocznie zatkane gównem ucho :moze by pan ustapił miejsca kobiecie w
        ciązy": "Do ciebie mówię dżentelmenie w kij dmuchany". Cisza w tramwaju. Koleś
        spalił totalna cegłę, wręcz płonął. patrzy sie na mnie a ja do niego "do ciebie
        mówię własnie do ciebie kolego". Az mnie babka z tyłu za rekaw szarpie i
        mówi "Prosze pana juz ta pani siedzi, juz dobrze".
        Żadna - ŻADNA dziewczyna nie ustapiła miejsca tej babce z wielkim ciązowym
        brzuchem. Ale jestem pewien ze jak one będą w ciązy też bedą chciały sobie
        uśiąść w komunikacji miejskiej....
        Ale wiadomo czym skorupka za młodu....

        tassman:)
        • jhbsk Re: Zdarzyło się w tramwaju 26 12.08.02, 13:09
          Parę lat temu uszkodziłam sobie kolani i miałam nogę w gipsie od kostki po pachwinę. I nie zdarzyło mi się by ktoś nie
          chciał mi ustąpić miejsca. Inna sprawa, że nie zawsze mogłam skorzystać - ponieważ była to prawa noga to siadać
          musiałam po lewej stronie. Nie wiem, czy miałam takie szczęście, czy przez te pare lat wszystko się zmieniło?
        • Gość: piknik Re: Zdarzyło się w tramwaju 26 IP: *.waw1.cyber-cafe.pl 12.08.02, 13:53
          > A ja jak to zobaczyłem to mnie jasna cholera strzeliła w trymiga. I z końca
          dre
          >
          > japę:"A moze jakis dżentelmen by ustapił miejsca kobiecie w ciązy!!" Cisza. A
          > ja "Widać k**** matka i ojciec was nie wychował, nie wpoił szacunku dla
          > słabszych i starszych. Damulkom przyrosły dupska do fotelików, nie widzą
          > nikogo, wielce zmęczone....I tu personalnie do kolesia który ociagając sie
          > baaaardzo zaczął wstawać niepewnie po tym jak jakas stojaca kobieta mu rzekła
          > na widocznie zatkane gównem ucho :moze by pan ustapił miejsca kobiecie w
          > ciązy": "Do ciebie mówię dżentelmenie w kij dmuchany". Cisza w tramwaju.
          Koleś
          > spalił totalna cegłę, wręcz płonął. patrzy sie na mnie a ja do niego "do
          ciebie
          >
          > mówię własnie do ciebie kolego". Az mnie babka z tyłu za rekaw szarpie i
          > mówi "Prosze pana juz ta pani siedzi, juz dobrze".
          > Żadna - ŻADNA dziewczyna nie ustapiła miejsca tej babce z wielkim ciązowym
          > brzuchem. Ale jestem pewien ze jak one będą w ciązy też bedą chciały sobie
          > uśiąść w komunikacji miejskiej....
          > Ale wiadomo czym skorupka za młodu....

          Jak widzę za młodu nasiąknąłeś swojskim prostactwem, po czymś takim miałbym
          ochotę (według twoich słów) przypierdolić ci w morde. Jeśli ktoś chce miejsce
          niech poprosi, jeśli ktoś się ujmuje za kobietą w ciąży to niech nauczy się
          zwracać uwage, albo powie wprost spokojnie "proszę ustąpić miejsca tej pani".
          Nie słyszałem jeszcze żeby jakikolwiek żul, skinhead, itd. poza zapierdziałymi
          50 -latkami nie ustąpił. Pokzałeś tylko po chamsku jaki z ciebie "obrońca wdów
          i sierot"
          • tassman tak tak Zdarzyło się w tramwaju 26 12.08.02, 14:04
            Gość portalu: piknik

            Ty wogóle nic nie rozumiesz jak jakis zapierdziały 50-latek w tramwaju.
            Przeczytaj to jeszcze raz. Koleś z kucykiem (na oko jakieś góra 30 lat)
            spojrzał na te panią z brzuchem, widział ją - po czym odwrócił gebe do okna
            myśląc "niech kto inny da jej miejsce". Widze tego nie mozesz pojąć. facet
            ileby nie mial lat - jesli jest WYCHOWANY - ustepuje kobiecie miejsca. Jesli
            tego nie wiesz to albo jestes kołkiem albo jesteś niewychowany (a to juz nie
            twoja wina tylko rodziców - którzy nie przekazali ci tych kilku podstawowych
            zasad). W MZK jest tez miejsce lda kobiec z dzieckiem - ale własnie tacy jak
            paniczyk z kucykiem takich spraw nie respektują.
            Czlowieku żul, skinhead czy dres od razu ustapia miejsca kobiecie - nawet nie
            proszeni. Najgorsi sa tacy w garnikturkach pesudo-yuppie, "zmęczeni karierą" w
            pracy.
            Ten koles moze i miał ochotę mi strzelić w zęby ale okazał sie zwykłym złamasem
            i ciotą co to tylko moze swoja gruba dupę usadowić na fotelu w tramwaju i
            jechac dalej choćby 99-letnia staruszka bez nóg stała obok, a kobieta w ciązy
            własnie zaczynała rodzić pół metra od jego zapatrzonej w widoczki geby.....

            tassman:)

            Ps. Z chamami i prostakami własnie tak rozmawiam. Oni najlepiej pojmuja taki
            niewysublimowany język.....



            • Gość: zły Re: tak tak Zdarzyło się w tramwaju 26 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.02, 14:13
              Ja to bym ci tassman na miejscu tego gościa z kucem tak zapierdolił w ryj, że
              byś nie wstał. Uważaj noszę garnitur i mam krótkie włosy, takich nie zaczepiaj,
              ja nie mam skrupułów. No i nie ustępuję brzuchatym i przeterminowanym.
            • ann.k Re: tak tak Zdarzyło się w tramwaju 26 12.08.02, 15:00
              tassman, lepszy efekt bys osiagnal (i kulturalniejszy) gdybys sam ustapil
              miejsca kobitce mowiac "prosze ja pani ustapie miejsca chociaz jestem starszy;
              widac mlody czlowiek ma problemy nie tylko z oczami, ale i nadwaga, ze mu sie
              ciezko z siedzenia podniesc";
            • Gość: trollbk Re: tak tak Zdarzyło się w tramwaju 26 IP: *.polcard.com.pl 12.08.02, 15:02
              A mnie się bardzo ta historyjka podobała! Jeżeli zdarzyła się naprawdę to
              podziwiam za zdecydowanie. Szczególnie pani (oskar za rolę drugoplanową) która
              powiedziała Ci " Już dobrze ta pani w ciąży już siedzi, już dobrze". A tak na
              marginesie nie ekscytuj się tak bo w młodym wieku załapiesz się na wylew i to
              Tobie będą musieli ustępować. Wszytka trzeba brać na spoko nic osobiście - tak
              dożyjesz 100. ;-)
            • Gość: Mirek Re: tak tak Zdarzyło się w tramwaju 26 IP: *.acn.pl / 10.134.130.* 12.08.02, 15:30
              Mnie zastanawia fakt jak staruszka bez nog mialaby stac
    • bunczuczny_leon_z_kadr Re: Zdarzyło się pewnej nocy... 12.08.02, 14:10
      Gość portalu: Urwisek napisał(a):

      > Szedłem sobie z narzeczoną wieczorkiem spacerkiem do domu.
      (ciach z powodu tragizmu opisywanych wydarzen, bo takie rzeczy wolno czytać
      dopiero po 22.00.)

      Chciałem przekazać serdeczne wyrazy współczucia wszystkim poszkodowanym i
      połamanym. Czy Warszawa jest naprawdę tak bezlitosna dla tych ludzi o sercach
      słodkich, ktorzy sami nigdy nikogo by nie połamali i nie zostawili na ulicy bez
      pomocy ? Czemuż ach czemuż to co złe spotyka zawsze tylko dobrych ludzi.
      zapłakany i wzruszony głeboko
      Lenek (kadrowy)
      • jadzia_z_bufetu Re: Zdarzyło się pewnej nocy... 12.08.02, 15:09
        bunczuczny_leon_z_kadr napisał:

        Czemuż ach czemuż to co złe spotyka zawsze tylko dobrych ludzi.
        > zapłakany i wzruszony głeboko
        > Lenek (kadrowy)

        No własniem ja tyż kcem siem o to samo zapytać.
        Jednego wieczora to my ze sunsiadmkom zpode trujki na spacer porom wieczorowom
        poszli. Muj Rysio muwi mię ty se Jadźka parasolkie weź bo siem na mokre zanosi
        to rzem wzieła i poszli my.
        Koło skliepu z piwem my szli i na raz jaken taki jakeś łobuz z kżakuf nie
        wyskoczy i na na nasz rzebu mu na piwo dać. Sunsiadka zpode trujki kżykła tylko
        i jom zatkało, a ja jóż nie takich w mojem bufiecie widziała. Kcesz na piwo
        lebiego jedna, to dostaniesz myślem ja sobie i dała ja mu jak siem patrzy
        parasolkom bez łep i drugien raz bez ramię zanim uciekł.
        Parasolka siem mnie zwuchła i ronczka odepadła ale my siem wybronili z
        sunsiadkom.
        Tera ja powiem wszystkiem kobietom coby jedankowoż ze sobom parasolkie nocom
        brały bo nie wiadomo kogo spotkać pode sklepem można.
        A mój Rysio mię drugom paraslokie takom jakom chciała kupił na stadionie bo
        majster za tynki w Zielonce mu zapłacił.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka