hetman_sloniowy
29.09.09, 22:22
Jacek, Wacek, Karol i Placek bawią się na placu. Wszędzie ich pełno, są w ciągłym ruchu, nie można się połapać gdzie będą za chwilę. Jedynie na czas zabawy w wyliczankę stoją spokojnie, skupieni w oczekiwaniu na wynik, bo na kogo padnie, ten zdobędzie punkt. A wyliczanek znają mnóstwo i każdą z nich potrafią wyśpiewać na rozmaitą melodię - nie sposób przewidzieć co wpadnie im do głowy. Z obserwacji zabaw tych zdolnych dzieci wynika, że na każdą niewydarzoną możliwość są takie same szanse jak na całkiem przewidywalną. Jakie jest prawdopodobieństwo, że Karol otrzyma największą ilość punktów, jeśli każda z kolei wyliczanka jest kolejną księgą "Pana Tadeusza", zaczyna się zawsze od Jacka, zgodnie z ruchem wskazówek zegara oraz każdy wers jest odliczany w jednakowy sposób i jego koniec to kolejny przeskok w wyliczance?