Gość: Kamil
IP: *.dip.t-dialin.net
21.02.06, 21:50
Jak sie nazywa tego typu "poezja" zarowno po niemiecku jak i po polsku.
Artysta
Pewien Artysta mierny, choć lokalnie znany,
Co się artystom zdarza, trochę był pijany.
W stanie tym wyszedł na plac w centrum swego miasta
I na tym właśnie placu najzwyczajniej nasrał.
Niby się nic nie stało, lecz właśnie, niestety,
Przechodził tam redaktor lokalnej gazety.
Podszedł, przyjrzał się kupie i rzekł: „Gratuluję!
Mistrz, widzę, ciągle tworzy i nic nie próżnuje,
Nie co dzień się spotyka wielkiego człowieka,
Ja skoczę gdzieś zadzwonić. Pan, Mistrzu, niech czeka!”
Zaprosił na plac grupkę lokalnej śmietanki
I dwóch krytyków sztuki - kolegów od szklanki.
Zeszło się towarzystwo, żywo dyskutuje:
„Cóż za siła ekspresji, Panie, ja to czuję!
A jakie nowatorskie ma środki wyrazu,
To jest Wielki Artysta, widać to od razu!
Forma tak finezyjna, że nie siada mucha,
A treść jaka głęboka, wprost uczta dla ducha.
I to na środku miasta! Cóż za oryginalność,
To aluzja na naszą mieszczańską moralność,
Lub na brak tolerancji dla czarnej mniejszości.
Symbolizm niezrównany w swej doskonałości,
Uduchowione dzieło, niech Pan rzuci okiem,
Pełne chytrych podtekstów, natchnione, głębokie!”
Przechodził przypadkowo obok grupy gości
Zwykły, szary przechodzień. Podszedł z ciekawości
I słysząc, jak tłum nad gównem włos na czworo dzieli,
Odrzekł: „Wielkie mi rzeczy! Gówna nie widzieli!”
Krytycy aż pobledli, artysta się skrzywił:
„No tak! Prostak! Ignorant! Nie ma się co dziwić!
Klasyczny zjadacz kiczu, typowy zaścianek!
Perły, mój panie, perły przed wieprze rzucane!
Szkoda słów na rozmowę z takim głupim bucem,
Co byle prościuch wie o nowoczesnej sztuce?”
To słysząc Pan Przechodzień zawstydził się srodze
I z placu w centrum miasta zwiał na jednej nodze.
I tak się zresztą spieszył do Urzędu Miasta,
By zapłacić podatek, który ciągle wzrasta,
Gdyż artysta bez przerwy w tym urzędzie biada,
By mu zwiększyć dotacje, bo sztuka upada.