Gość: mirmat
IP: 64.7.158.*
14.06.04, 05:50
Rezultaty wyborow do PE moga wzbudzac u Polskich patriotow mieszane uczucia.
Z radoscia nalezy przywitac niespodziewany sukces Ligi Polskich Rodzin. Ja
glosowalem na LPR mimo, ze do sejmu zaglosuje na PiS bo w sprawach
Eurokolchozu to LPR mnie reprezentuje. Gdyby eurosceptyczni idioci nie
propagowali bojkotu wyborczego tylko poszli glosowac, LPR byla by na
pierwszym miejscu. Natomiast innym tragicznym rezultatem bojkotu i 21%
frekwencji bylo przekroczenie 5% progu przez UW-eckich nikczemnikow. To
dzieki Maciarewiczowi i spolce, byly PZRP-owiec Geremek bedzie sobie w
Brukseli wycieral gebe za polskiego podatnika pieniadze bo ten podatnik
posluchal kretynow wzywajacych do bojkotu. Gdyby frekwencja byla 10% to UW-
ecja byla by najwieksza "polska" partia w Brukseli a wtedy Kwasniewski skakal
by pod sufit z radosci.
O koniecznosci glosowania przekonal mnie na forum nijaki "kimmjiki", ktory
podpuszczal mnie bym nie glosowal. No coz, Polska bedzie miala klopoty tak
dlugo jak oboz patriotyczny nie wykombinuje wlasciwej strategi tylko bedzie
lal na oslep. Kiedy bylo referendum bojkot mial sens (pamietacie skaczacego
Kwasa jak frekwencja przekroczyla 50%?) bo sprawa powrocilaby do sejmu a tam
taka PO musialaby decydowac gdzie siedzi. Teraz kiedy w Eurokolchozie
jestesmy musimy wysylac do Brukseli najradykalniejszych eurosceptykow by to
bagno razem z eurosceptykami z innych krajow osuszyc (czytaj zmienic na
wspolnote handlowa) bo inaczej to przy 10% frekwencji beda
nas "reprezentowali" PZPR-owcy jak Geremek. To nauczka dla tych co wzywali do
bojkotu.