17.09.06, 00:53
moj pies jest znowu chory, a ja znowu potrzebuje wsparcia..
czy ktos moglby mi wyjasnic co to jest mocznica jak to sie leczy i jakie sa
szanse przezycia.dodam ze wlasnie przeszedl powazne zatrucie toksynami
(prawdopodobnie)po dwoch tygodniach w klinice wrocil do domu i po dwoch dniach
nastapilo pogorszenie-wymioty z krwia, ogolne oslabienie.diagnoza mocznica,
kuracja-transfuzja+antybiotyki.lekarz stwierdzil ze gdyby to byl jego pies to
by o uspil...ale ja tak nie moge...pomocy
Obserwuj wątek
    • malina1975 Re: mocznica? 17.09.06, 00:54
      przepraszam ze zlosci wyslalo mi sie dwa razy.
      juliusz potrzebuje wsparcia:)
      • aistionnelle Do Juliusza .... 17.09.06, 09:36
        Juliuszu , trzymaj się, bądź dzielny i nie rób tego swojej Pani .Nawet o tym
        nie myśl , dziś jest źle ale jutro pewnie bedzie troszkę lepiej ....I pani
        Juliusza musi być dzielna i mieć dużo siły ,żeby psa leczyć i się nie
        poddawać.A to co powiedział pan doktor zawsze trzeba skonsultować z innym .Bywa
        tak jak wielokrotnie tu pisano,że zwierzak jest ledwo żywy a jednak powoli do
        siebie dochodzi, bywa ,że głupstwo , jakieś zaniedbanie i ciężko mu pomóc ,
        trzymajcie się oboje , macie siebie , dacie radę.Pzdr A
        • jul-kot Re: Do Juliusza .... 18.09.06, 01:47
          Witam,
          A już myślałem, że to do mnie, a tu okazuje się, że nie każdemu psu burek.
          Na psach się nie znam, ale wiem że mocznicę się leczy. Jeden z moich kotów ma
          mocznicę i czuje się coraz lepiej. Fakt, że było z nim źle i musiał dostawać
          kroplówki. Teraz już nie musi.
          Radzę Ci zmienić weterynarza, jeśli mówi że by uśpił, to widocznie nie jest
          przekonany o skuteczności swojego leczenia, a to nie jest dobrze ...
          Być może nerki Twojego psa uszkodziły się wskutek działania tych toksyn, być
          może łatwiej dadzą się wyleczyć, niż gdyby to była jakaś przewlekła choroba,
          która niezauważona rozwija się latami. Usypia się zwierzę, kiedy już nie ma
          nadziei, a nie tak sobie.
          Pozdrawiam, Juliusz.
    • malina1975 Re: mocznica? 18.09.06, 21:23
      jestem zrozpaczona...lekarz powiedzial ze podana krew sie nie przyjela,pies
      stracil wole zycia.poziom leukocytow jest 1400, cztery razy niz
      powinien,hemoglobiny 4(u zdrowedo psa powinno byc 14?)a jakies palki na
      oznaczenie nowotworu potroily sie.lekarz podejrzewa nowotwor...mowi,ze cos
      psine zrera od srodka...kolejny antybiotyk...kaze psychicznie przygotowac sie
      na eutanazje...juz nie wiem zo robic...
      • malina1975 Re: mocznica? 19.09.06, 23:14
        juliusz ja cie najmocniej przepraszam.ten wczesniejszy post byl do ciebie,nie
        mam polskich trzcionek stad ten galimatias.dziekuje wszystkim za wsparcie.moj
        pies ma za soba trzecia transfuzje.dwie pierwsze sie nie przyjely.lekarz
        wprowadzil nowy antybiotyk.jutro zrobi badania i jak to okreslil nastapi sad
        ostateczny...jezeli mi znow powie ze pies nie reaguje na leczenie zabieram go
        do innej klinki na konsultacje.najgorsze jest to, ze nie wiemy co sie dzieje,
        tylko przypuszczenia, wyniki badan sa zle, ale diagnozy jednoznacznej nie
        ma.lekarz, a raczej konsylium trzech stwierdzilo ze nigdy sie nie spotkali z
        tak choroba (albo raczej przebiegiem).poczatkowo,tak jak pisalam wygladalo to
        na zatrucie toksynami,potem borelioze(od kleszcza), a teraz na bialaczke o
        bardzo ostrym przebiegu.potrzebujemy wsparcia...juliusz odezwij sie..
        • wiesia.and.company Re: Malina, słusznie, leć do innej lecznicy 20.09.06, 09:34
          Spróbuj i do SGGW (jeśli jesteś z Warszawy) i do Multiwetu, może dostaniesz się
          do profesora Romana Lechowskiego (raz w tygodniu w Multiwecie w czwartki)
          dobijaj się na gwałt i powiedz o co chodzi, że to odczytanie wyników głownie
          (może spróbuj pojawić się bez pieska, pan profesor to rozumie bo powtarza, że
          lepiej nie stresować niepotrzebnie zwierzęcia.
          Trzymam kciuki i pozdrawiam. Wiesia + 8
        • jul-kot Re: mocznica? 20.09.06, 10:42
          Witaj Malino,
          A więc to było do mnie ... A już myślałem, że mam imiennika. Chciałbym Ci
          pomóc, ale nie wiem, czy mi się to uda. Po pierwsze, nie znam się na psach,
          trochę znam się na kotach. Do Twojego wątku zajrzałem przypadkiem. Po drugie,
          nie jestem weterynarzem. Po trzecie, nie można leczyć na odległość, nie widząc
          zwierzęcia, nawet jeśli jest się lekarzem. Nie można brać za takie leczenie
          odpowiedzialności. Po czwarte, stan Twojego psa jest poważny i liczy się czas.
          Chyba już wystarczy tej wyliczanki.
          Wyglądało na to, że Twój pies się zatruł. Może coś zjadł, ale może to wynik
          jego choroby. Odpowiedź na to powinno dać badanie krwi, określające między
          innymi stan wątroby i nerek. Dobrze by było zrobić USG, ale to nie wszystko
          jedno, kto robi, w Warszawie mam dobrego lekarza, mógłbym też Ci polecić
          internistę. Wszystko zależy od tego, gdzie mieszkasz. Czy Twój pies jest duży?
          Jeśli tak, być może jest już w podeszłym wieku, zmiany w nerkach ma
          zaawansowane i rzeczywiście ma tak daleko posuniętą mocznicę albo nowotwór
          nerek. Czy je i załatwia się normalnie?
          Mniej zaawansowaną mocznicę leczy się zwykle kroplówkami, które wypłukują
          produkty przemiany materii z organizmu i odciążają nerki, u zwierzęcia to jest
          proste, bo można dawać pod skórę. Gdyby Twój pies miał nowotwór, potwierdzić to
          mogłoby badanie USG, u nas kosztuje to około 100 zł. Ewentualną białaczkę
          mógłby potwierdzić test białaczkowy, bo same wyniki krwi, to za mało. Jeśli
          Twój pies ma nowotwór lub białaczkę, to w takim stanie ma niewielkie szanse na
          przeżycie.
          Odezwij się. Jeśli wolisz, napisz do mnie prywatnie ( jul-kot@gazeta.pl ).
          Pozdrawiam, Juliusz.
          • malina1975 Re: mocznica? 20.09.06, 17:44
            dzieki za odpowiedz:)rozmawialam z lekarzem.zapytalam sie go czy to
            bialaczka,odpowiedzial, ze nie wyglada na to, poniewaz nie ma zmian w wezlach
            chlonnych.jedyny objaw to czterokrotny wzrost leukocytow.poziom hemoglobiny i
            erytrocytow wzrosl minimalnie.zabieram wyniki(dzieki za rade)i ide na
            konsultacje do innego weterynarza.ogolnie wydaje mi sie ze pies czuje sie
            dobrze, szczeka cieszy sie jak nas widzi.ale widze ze jest slaby.ma 12 lat i
            jest duzym psem mieszancem.jezeli inny lekarz powie ze nie ma ratunku zabiore
            go do domu...przynajmniej umrze wsrod osob,ktore go kochaja, w srodowisku ktore
            zna...ciezko mi sie pisze takie rzeczy.ciagle mam nadzieje...pozdrowienia
            • jul-kot Re: mocznica? 20.09.06, 18:52
              Witaj,
              Rozmawiałem z żoną, która lepiej zna się na chorobach ode mnie. Ona mówi, że te
              wszystkie objawy, również zatrucia, mogą być wynikiem zaawansowanej mocznicy,
              tym bardziej prawdopodobnej, że Twój pies jest już w wieku podeszłym. W
              mocznicy właśnie wyniki krwi tak gwałtownie się pogarszają. Pies powinien
              dostawać kroplówki w celu przepłukania, tak jak pisałem, nie bardzo zrozumiałe
              jest, dlaczego podają mu krew, ale widać każdy ma swoje metody.
              Twoja decyzja o zabraniu go do domu jest słuszna, już lepiej przywozić go na
              zabiegi, wyrwany ze swojego środowiska na pewno bardzo to przeżywa. To gorsze,
              niż więzienie, bo jeszcze go męczą.
              Koty chore na mocznicę bardzo intensywnia przepłukujemy, temu o którym
              wspomniałem dawałem po dwie kroplówki dziennie. Może zasugeruj to swojemu
              lekarzowi. Odzywaj się.
              Pozdrawiam, Juliusz.
            • avasawaszkiewicz Re: mocznica? 20.09.06, 23:03
              Malina - szkoda, że nie pociągnięty został ten wątek tam gdzie udzieliłam
              odpowiedzi. Nie wiemy nawet skąd jesteś i kogo Ci tu polecić. Wymieniani byli
              lekarze z Warszawy ale nie odpowiedziałaś na to wskazówką skąd jesteś.
              To co Juliusz powiedział o leczeniu przez interent jest bardzo słuszne. My Ci
              psiaka nie wyleczymy możemy jedynie wspomóc, nakierować.
              Jeśli mogłabyś więc napisać nam wyniki badań, które posiadasz może coś Ci
              pomożemy. Z wyrywkowych danych niewiele wynika - liczy się cały obraz.
              Powiedz jeszcze kiedy odkryto wzrost leukocytów??? czy to po pierwszej
              transfuzji??? czy psiak normalnie przyjmuje pokarm, wodę oraz jak z jego
              wydalaniem???
              Pozdrawiam - ava
              PS Juliuszu jeśli poziom erytrocytów i hemoglobiny jest poniżej normy nie
              zawsze pomogą tylko płyny. Jeśli by tak było nie stosowano by transfuzji :).
              Jeśli więc nie znamy wyników badań nie ma co podważać decyzji lekarzy "Pies
              powinien dostawać kroplówki w celu przepłukania, tak jak pisałem, nie bardzo
              zrozumiałe jest, dlaczego podają mu krew, ale widać każdy ma swoje metody."

              Proszę Wszystkich o przeczytanie strony --> www.vetserwis.pl/nerki_pies.html

              Ponadto owszem wiem, że Twój psiak źle się teraz czuje będąc poza domem ale
              czy zdajesz sobie sprawę, że biorąc go do domu skazujesz go na cierpienie a
              może i na koniec??? Jeśli ten będzie miał problemy będziesz tak na to patrzeć i
              myśleć dobrze, że w domu wśród tych co Cię kochają???

              Twój psiak nie jest młodzieniaszkiem ale nie jest jeszcze wyjątkowo stary.
              3mamy więc za niego i za Ciebie kciuki - ava
              • malina1975 Re: mocznica? 21.09.06, 00:01
                przepraszam jestem zdenerwowana, wiem,ze pisze troche chaotycznie.ale juz sie
                poprawiam.jestem z lublina.dokladnych wynikow nie znam tylko to co podawalam
                wczesniej.badania ma przeprowadzane co drugi dzien.porownujemy je z sprzed
                dwoch tygodni kiedy zostal przyjety poraz pierwszy z krwotokiem z nosa i po
                pierwszej transfuzji.tak jak pisalam troszeczke sie poprawily, ale lekarz mowi,
                ze moze to byc krotkotrwale.jutro bede je mila w reku to dokladnie napisze.i
                jeszcze dodam,ze ja go nie chce meczyc bez lekarstw.bede go wozic do kliniki
                chocby i trzy razy dziennie byle tylko byl w domu.tutaj musze wspomniec pewne
                bardzo traumatyczne doswiadczenie.13 lat temu bylam swiadkiem uspienia naszego
                psa, ktory byl z nami 16 lat.tez mial raka...do tej pory pamietam jego skowyt i
                nie moge sobie darowac ze go tam zostawilam samego.dlatego chyba z taka
                determinacja nie dopuszczam do siebie mysli, ze jeszcze raz mi sie to przydarza.
                moze jestem egoistka w paru oczach-skazuje psiaka na meczarnie...sama tak tez
                mysle czasami...ale nadzieja matka glupich...pozdrawiam
              • jul-kot Re: Droga Pani Avo ... 21.09.06, 01:13
                Witam,
                Droga Pani Avo. Ja nie podważam decyzji tamtych lekarzy. Nie chcę i nawet nie
                mogę krytykować leczenia, bo nie znam szczegółów. Nie piszę też, że psa powinno
                się leczyć samymi kroplówkami, ale wiem, że są niezbędne, a nie było o nich ani
                słowa. Radzę tylko zasugerowanie lekarzom tych kroplówek. Transfuzje zwierzętom
                robi się rzadko, a o tych czytaliśmy, że są nieskuteczne ...
                Nie wiem dokładnie, jak leczy się psy, nie mam w tym żadnego doświadczenia. Ale
                widzę, że lekarze leczący psa ZGADUJĄ: a może się zatruł, a może ma mocznicę, a
                może nowotwór, a może białaczkę. Ja nawet nie wiem, jak wygląda białaczka u
                psów i czy są na to testy. Ale ja nie jestem lekarzem i mogę nie wiedzieć.
                Lekarz powinien wiedzieć, jak potwierdzić lub wykluczyć poszczególne choroby, a
                nie leczyć je w ciemno po kolei.
                Co do zabrania psa do domu. Nie namawiam do przerwania leczenia. Większość albo
                i wszystkie zabiegi na zwierzętach można robić ambulatoryjnie.
                Wie Pani na pewno, Pani Avo, jak czują się zwierzęta w lecznicy, przerażone,
                zestresowane, pozbawione bliskich. Są spokojne, otępiałe, siedzą w klatkach i
                nie wiedzą, co ich jeszcze może spotkać. Taki stres nie sprzyja zdrowieniu. Nie
                wiem jak u psów, bo u kotów na pewno.
                Ja nie trzymam swoich zwierząt w lecznicy, leczę je sam, pod kierunkiem
                lekarzy, i mam sukcesy w tym leczeniu.
                Nie zawsze mogę im pomóc, czasem choroba jest zaawansowana. Niedawno wziąłem do
                domu bezdomnego kota, którym się przez kika lat opiekowałem. Był chudy,
                zauważyłem to późno, bo karmiłem go w nocy. Okazało się, że ma kłopoty z
                nerkami, USG wykazało rozległy nowotwór obu nerek. Kiedy stan jego się
                pogorszył, przestał jeść i widać było, że cierpi uśpiłem go. Umarł, ale nie w
                poniewierce, w jakiejś dziurze, żywcem jeszcze rozrywany przez szczury. Zasnął
                spokojnie, bez bólu i bez stresu.
                Moim zdaniem dla zwierzęcia ważna jest nie długość, tylko jakość życia.
                I śmierci też.
                Pozdrawiam, Juliusz.
                • wiesia.and.company Re: malino, wiem co czujesz... 21.09.06, 14:41
                  i ja też bym wolała aby to, co nieuchronne nastąpiło w domu. Ja tak robiłam (i
                  będę robić): wzywałam lekarza do domu, aby dać ostateczny zastrzyk. Tak, aby
                  mój pupil (koty) mógł odejść w znanym sobie otoczeniu.
                  Bardzo to trudna decyzja ale trzymam kciuki (jeśli to coś da) i jeśli już...
                  to w domu.
                  Pozdrawiam. Wiesia + 8
    • malina1975 Re: mocznica? 21.09.06, 21:51
      31.08 6.09 16.09 18.09 20.09
      erytrocyty: 5,14mln/mm3 5,71 3,14 2,14 2.86 mln/mm3
      hematokryt 36% 40% 22 l/l 15% 20%
      hemoglobina 12,00 g/dl 14,8 8,4 mmol 4,6 5,6g/dl
      leukocyty: 17,20 tys/mm3 23.8 104,5 g/i 72.4 tys/mm3 148,2tys/mm3
      nautrofile paleczkowate - 4 % 6 10% 8%
      neutrofile segmentowate: 75% 50% 75 72% 75
      eozynofile - 8 % - 1% 2%
      limfocyty: 24 % 38% 19 17% 15%
      monocyty: 1% -
      biochemia krwi:
      ALT (GPT) 45,4 U/I 37*C 1,7 29,7
      AST (GOT) 27,9 U/I 37*C 55,9 40,2
      AP (fosfataza zasadowa) 52,50 U/I 43,7 43.7
      kreatynina 0,8 mg/dl 1,1 1.3
      BUN 19,30 mg/dl 11,50 102,7 92,7 mg/dl 24,5 mg/dl
      • avasawaszkiewicz Re: mocznica? 22.09.06, 16:42
        To zacznę od opisu owych wyników.
        Z pierwszych dwóch badań wynika, że stan erytrocytów jak i hematokrytu i
        hemoglobiny były w normie. Następnie widać znaczne pogorszenie sytuacji, które
        to może wynikać z przewodnienia, niedokrwistości a także choroby nerek. Już
        trzeci wynik badań mówi o krytycznym stanie przy którym wskazaniem była
        transfuzja. (przyjmuję, że obraz hematokrytu w trzecim badaniu to 0,22l/l).
        Najprawdopodobniej to właśnie obraz hematokrytu a właściwie dość szybki jego
        spadek spowodował ową transfuzję.
        Jeśli chodzi o stan leukocytów już pierwszy obraz przy normie 9-10% mówił o
        leukocytozie - czyli o zwiększeniu liczby białych krwinek (przyczyną tego stanu
        może być mocznica, choroby nowotworowe, stany zapalne wywołane zakażeniami
        bakteryjnymi lub uszkodzeniami tkanek). Obraz eozynofili, monocytów, czy też
        limfocytów i neutrofili seg. też utrzymuje się tu w granicach norm. przy czym
        mamy tu obraz przesunięty w lewo --> wzrost neutrofili pałeczkowatych, co
        charakterystyczne jest dla większości ostrych stanów zapalnych lub też może
        pojawić się w stresie, przy znacznym wysiłku fizycznym, czasami przy zatruciach
        i krwotokach. Obraz limfocytów, który nie wyrkacza poza normy może jednak
        wskazywać nam (spadek z 24% do 15%) przy normie 12-30% myśl o niewydolności
        nerek i krążenia.
        Jeśli chodzi o biochemię krwi obraz ALT jest prawidłowy (przyjmuję tu, że
        2wynik badania to 17) podobnie jest w przypadku AP i kreatyniny. AST nie
        wygląda niepokojąca chodź ostatnie dwa wyniki są nieznacznie podwyższone co
        może być wynikiem terapii (hemoliza krwi po transfuzji). Niepokojąco wyglądają
        wyniki BUN od 3ciego co wskazywałoby na chorobę związaną z układem moczowym.
        Istotny jest teraz dla mnie opis objawów u psiaka, które to skierowały Cię do
        lecznicy i późniejszy ich obraz.
        W pierwszym poście pytasz jedynie o to co to jest mocznica i jak się ją leczy,
        potem dowiadujemy się, że psiak przeszedł transfuzje i, że wymiotuje. Niestety
        nie wiemy nic więcej.
        Mam również pytanie o daty badań biochemicznych bo tam sa tylko 3wyniki.
        Ciesze się bardzo, że Twój psiak czuję się lepiej.

        I również jestem zwolenniczką, jeśli w ogóle istnieje taka konieczność,
        dokonywania eutanazji przynajmniej wśród bliskich (wiesia&company w imieniu
        Twoich zwierzątek dziekuję Ci za to BARDZO) no chyba, że psiak pozbawiony jest
        świadomości.
        I również uważam, że najważniejsza dla zwierząt jest JAKOŚĆ ŻYCIA a nie
        długość!!!
        Co do leczenia psiaków poza domem to jeśli istnieje taka konieczność nie mam
        nic do powiedzenia sprawa jest jasna.
        Jeśli jednak istnieje możliwość, aby pokazywać się z psem w miarę potrzeby a
        także sytuacja nie jest krytyczna (kiedy to każde 5 minut nie spowoduje
        tragedii) i pies nie zostaje sam w domu tylko cały czas jest pod czyimś okiem
        to oczywiście, że jestem zwolenniczką leczenia poza kliniką. Ale to wydaje mi
        się dość jasne i logiczne i przez każdego lekarza praktykowane.

        Pozdrawiam i czekam na szybki odzew - ava
    • malina1975 Re: mocznica? 21.09.06, 22:36
      podaje wyniki badan.musialam je troszeczke strescic.mam nadzieje ze dla
      wtajemniczonych sa czytelne.
      moj pies czuje sie dobrze,choc wczesniej lezal dzisiaj sie podniosl.je i pije
      normalnie(powiedzmy)kiedys zarl duzo teraz mniej ale jest barzdo zywy.
      tak bardzo bym chciala zeby stego wyszedl...
      • mrumru81 Re: mocznica? 22.09.06, 21:23
        Byłam w takiej sytuacji parę lat temu.
        Mój duży kundel miał mocznicę,
        nie pamiętam już wyników, ale było groźnie.
        Cały czas był w domu, lekarz przychodził do domu,
        potem studenci na kroplówki,
        potem nauczyłam się robić kroplówki.
        Wcześniej koty moich rodziców starzejąc się dostawały mocznicy
        i żyły jeszcze długo. Nawadniałam je strzykawką, musiało to być dla nich okropne,
        ale kotom pomagało cudownie. Jeden z nich dożył 20.
        Z psem było gorzej, wyniki poprawiały się nieznacznie, chorował dwa lata.
        Jadł dania bezmięsne (5 deko mięsa na dzień, reszta to gotowane zmiksowane jarzyny),
        albo Eukanubę dla chorych na nerki-szybko mu brzydła.
        Namaczałam te kulki i karmiłam go z ręki. W 2003 musiałam go uśpić. Miał 17 lat.
        Teraz wiem, że niepotrzebnie tak długo go męczyłam.
        Nadal tęsknię do niego i kocham, ale już wiem
        że w pewnym momencie trzeba się pogodzić ze śmiercią.
        Myślę, że on czuł mój brak zgody na jego odejście. Rozgadałam się o sobie.
        Weź go do domu (jeżeli jeszcze tego nie zrobiłaś),i bądź z nim cały czas.
        Nie namawiam Cię do szaleństw - ja dwa lata spłacałam długi,
        ale w ramach zdrowego rozsądku, dogadzaj mu i siedź przy nim.
        Ja byłam przy uśpieniu mojego psa, jeszcze teraz płaczę, ale tak trzeba.
        Bądź dzielna i nie męcz go za długo.
        Cuda są, ale objawiają się inaczej.
        • malina1975 Re: mocznica? 10.04.07, 00:40
          Bardziej ku pokrzepieniu serc:)
          Chcialabym sie z Wami podzielic radoscia.Moj pies ciagle zyje:)
          Pomimo bardzo zlych prognoz udalo nam sie uratowac naszego czlonka rodziny:)))
          Jest ciagle z nami,
          Trzymam kciuki za reszte biedactw
          Wiara przenosi gory
          PS Dziekuje za wsparcie
          • misia007 Re: mocznica? 10.04.07, 13:22
            Malino bardzo sie cieszę,głaski dla psinki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka