Dodaj do ulubionych

Stała absencja nauczycielki

IP: *.chello.pl 05.12.07, 08:05
Nauczycielka języka polskiego w liceum mojej córki ( klasa
maturalna) ma dziecko , które zaczęło kariere przedszkolaka. Stale
choruje. Wrzesień - tydzień, październik - ponad tydzień, listopad
raz tydzień, a potem dwa dni, no i teraz znów jest nieobecna.
Jako matka, jako człowiek bardzo jej współczuje. Tylko, ze ona nie
współczuje swoim uczniom. Wygląda na to, ze klasa maturalna nie
będzie miała języka polskiego przez cały rok! Dodam, że każda lekcja
po zwolnieniu poświęcona jest narzekaniu na zycie i chorobę dziecka.
Juz ponad pół klasy bierze korepetycje.
Wychowawca - młody chłopak- jest bezradny. Dyrektor rozkłada ręce i
powołuje się na Kodeks Pracy.
A gdzie prawa ucznia?
Co robic?
Czy ktoś ma jakies doświadczenia w tej sprawie?
Bardzo liczę na głos dyr. Mirowskiego ( to nie jego szkoła, ale ma
doświadczenie).
Pozdrawiam - Dorota
Obserwuj wątek
    • Gość: km Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.07, 15:10
      Sprawa nie jest prosta.
      Rozumiem, że w ramach szkoły zorganizowanie sensownego zastępstwa (z
      innym polonistą) nie jest możliwe.
      W takiej sytuacji sugeruję rozmowę z dyrektorem szkoły w
      duchu: "szkoła ma problem, spróbujmy go rozwiązać, jako rodzice
      deklarujemy pomoc". Gdyby udało się znaleźć emeryta - polonistę,
      który podjąłby się doraźnych zastępstw to przekonanie dyrektora do
      podpisania z nim umowy "na czas zwolnienia Pani X" powinno się udać.

      Pozdrawiam serdecznie
      Krzysztof Mirowski
      dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
      • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 07.12.07, 07:41
        Dziękuję. Spróbujemy porozmawiac w tym duchu. Nie wiem w jakim
        stopniu to realne, bo dobrzy i zdrowi nauczyciele-poloniści raczej
        dorobia korepetycjami niż doraźnymi zastępstwami .
        Sprawa jest trudna i dla nas i dla nauczycielki, ale rodzice maja
        juz tego dość. Jeden z ojców- prawnik ( i to taki z górnej półki
        warszawskich prawników)szuka możliwości zwolnienia z pracy
        nauczycielki. Rozumiemy raz, dwa razy w roku, ale jej nie ma stale,
        a także, tak informują dzieci, coraz mniej się przykłada do lekcji,
        a na zajęciach opowiada o dziecku.
        • Gość: km Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 14:48
          Radzę zrezygnować z pomysłu zwolnienia nauczycielki z powodu dużej
          liczby zwolnień. Prawo jest po jej stronie. Sprawa nie jest do
          szybkiego załatwienia. Dyrektor szkoły wie o tym i będzie przeciwny
          takiemu rozwiązaniu. Powodzenie całej akcji z Państwa strony zależy
          od tego, aby dyrektor był po Państwa stronie. Musi on czuć Państwa
          pomoc - nie może mieć poczucia, że jest do czegoś zmuszany.
          Wiem, że jest trudno znaleźć nauczyciela na doraźne zastępstwo -
          dlatego proponowałem emeryta.
          Pozdrawiam
          Krzysztof Mirowski
          dyrektor LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego
          • Gość: bandyta Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 07.12.07, 15:35
            przecież wiesz km że zwolnienie tu nie wchodzi w grę, a jeżeli to
            takie rozwiązanie leży po stronie dyrekcji jako odsunięcie zastępcze

            Istotą jest zachowanie i niekompetencja dyrektora , którego za takie
            doprowadzenie do zagrożenia powinno się za dupe wywaliś z pracy

            no ale twoje km poczucie interesu korporacji przeszkadza
            wyrażeniu się

            zresztą jesteś tak samo gó.. wart

            słuszę właśnie że samsona wypuścili to będzie mogli się polizać
          • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 07.12.07, 15:43
            A gdzie są prawa uczniów?
            Co się stanie kiedy dyrektor nie znajdzie emeryta?
            Kto będzie odpowiadał za fatalny wynik matur?
            Czy szkoła ma prawo posrednio zmuszac rodziców do brania korepetycji?
            Dyrektor broni nauczycielki, bo sama, bo biedna, bo chore dziecko.
            Kto będzie bronił uczniów?
            Jak my mamy pomóc dyrektorowi - poprzez wzięcie na siebie edukacji
            języka polskiego?
            Czy szkola ma tylko prawa czy także obowiązki?
            Dziś znów nie było polskiego. Nauczycielka przyniosła przedłużone
            zwolnienie az do świat. Fajnie. W grudniu tylko 1 lekcja.
            Mamy zamiar powiadomić ZUS, który sprawdzi czy zwolnienie jest
            zasadne. Na dyrekcje nie mozna liczyć - powody j.w.
            Jestem przeciwna drastycznym rozwiązaniom, jestem za ugoda, ale
            musza jej chciec obie strony. A tu jest totalny brak zainteresowania
            nauczycielki. Nie obchodzi ja los uczniów. Nie poczuwa sie do
            czegokolwiek.
    • Gość: ferment Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 06.12.07, 15:58
      >Tylko, ze ona nie
      > współczuje swoim uczniom.>

      Współczuje - nie współczuje. To nie ma znaczenia dla sprawy.
      Czy polonistka ma zostawić bez opieki chore dziecko i iść do uczniów, którym
      współczuje? Ma dziecko, musi zarabiać. Takie realia.
      Kto będzie współczuł choremu dziecku, gdy jego matka, współczując uczniom,
      pójdzie do pracy?
      • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 07.12.07, 07:37
        A co będzie jesli uczniowie przerobia, i to po łebkach, 1/3
        programu? Co z ich maturą?
        Czy lepszym rozwiązaniem byłaby koszmarna awantura w konsekwencji
        prowadząca do zwolnienia z pracy nauczycielki? Mysle, że znaleźliby
        sie tacy, którzy by w końcu do tego doprowadzili. Rodzice to nie
        szara, bezmyslna masa, która da sie manipulowac i która można
        zastraszyć. Nie dziś. I dlatego propzycja dyr. Mirowskiego wydaje mi
        sie rozsądna. Czy realna- nie wiem, ale rozsądna. Uwzględnia TAKŻE
        interesy uczniów. A szkoła jest przede wszystkim DLA UCZNIÓW, oni sa
        podmiotem i oni sa najważniejsi.
          • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 22.12.07, 20:08
            Tak, jestem kobietą i czasem ( ale naprawdę rzadko) choruję.
            Ostatnie 3 dniowe zwolnienia miałam w... lutym 1995 roku - od tego
            czasu nie. Zdarzało mi się chodzic do pracy z infekcją.
            W przypadku nauczycielki absencja odbija sie na uczniach!!!! Nie
            zrealizuje programu, nie powtórzy przed maturą, ale co ją to
            obchodzi - bierze zwolnenia na siebie, na dziecko itd, a matura -
            niech się martwią rodzice, są podręczniki, a jak komus to nie
            wystarczy można szukac pomocy u korepetytora. To Ci ospowiada? Bo
            mnie nie.
            Dziś rekrutacja na studia to konkurs matur. Zaległosci , które
            powstaną w wyniku lekceważnie obowiązków przez nauczycielkę mogą
            wiele kosztowac niczego niewinnych uczniów. W skrajnych przypadkach
            przez jej niefrasobliwość mogą nie dostać się na żadne studia.
            Ciekawa jestem czy byłabyś zadowolona gdyby takie widmo wisiało nad
            Twoim dzieckiem?
            100% rodziców uczniów naszej klasy zdecydowało się na korepetycje.
            Płacąc wyręczamy nauczycielkę. Uwazam, że jest to skandal i miejmy
            nadzieję, że kolejne roczniki nie będa musiały się z nia męczyć. A
            ona z uczniami, bo dyrekcja tez ma juz dość takiej sytuacji. Nie
            chce jej się pracowac, nie nadaje sie, bimba - więc niech wychowuje
            dziecko - nawet do pełnoletności.
            • Gość: Warszawiak Zastanów się co piszesz!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.07, 21:43
              1.Zwolnienie chorobowe jest ustawowym(!) prawem każdego pracownika!
              Jedni chorują więcej, inni mniej.Ty też nie wiesz czy już za tydzień
              nie będzie Ci potrzebny miesiąc(albo i więcej) zwolnienia.Nie jesteś
              panią swojego zdrowia!!!Ale zgłoś swojemu posłowi,że Ty (może
              jeszcze ktoś)chcesz likwidacji zwolnień chorobowych.Na razie są i
              nie jest to wina ani naczycieli ani dyrektorów szkół!!!
              2.Akurat w szkole chory nauczyciel przychodzacy do pracy ma
              dodatkowo wielkie szanse przekazywać swoją infekcję uczniom, w tym
              Twojemu dziecku!!!
              • Gość: Demeter Re: Zastanów się co piszesz!!! IP: *.chello.pl 24.12.07, 14:50
                A Ty się zastanów co bys zrobił, gdyby Twoje dziecko nie miało
                praktycznie żadnych zajęć z przedmiotu, z którego zdaje obowiązkową
                maturę? Byłbys szczęśliwy czy wścieky na nauczycielke? A może
                miałbyś gdzieś przyszłość swojego dziecka i doszedł do wnisku, ze
                nic się nie stanie gdy nie zda matury?
                Jesli ktos raz w miesiącu na 2-3 tygodnie bierze zwolnienia
                lekarskie to albo: naduzywa zwolnień ( symuluje) i jest nieuczciwy,
                albo jest tak chory, że powinien iśc na rentę.
                Przez niefrasobliwośc tej kobiety dzieci nie maja mozliwości
                przygotowania sie w SZKOLE so matury. Rozumiesz to?
            • Gość: ferment Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 23.12.07, 14:27
              >Uwazam, że jest to skandal i miejmy
              > nadzieję, że kolejne roczniki nie będa musiały się z nia męczyć. A
              > ona z uczniami, bo dyrekcja tez ma juz dość takiej sytuacji. Nie
              > chce jej się pracowac, nie nadaje sie, bimba - więc niech wychowuje
              > dziecko - nawet do pełnoletności<

              Jestes straszna.
              Niech zdrowie Cię nie opuszcza. Twoich bliskich również. Żyj w nieświadomości
              dalej, ale nie krzywdź innych.
              • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 24.12.07, 14:46
                A co będzie jeśli moje dziecko nie zda matury tylko i wyłącznie
                dlatego, że pani od polskiego ma gdzieś swoje obowiązki?
                To, że będzie miało zmarnowane życie nikogo nie obchodzi!!!!!
                Nie, nie jestem straszna, walczę o to, aby to co jest zagwarantowane
                w konstytucji ( nauka) było realizowane.

                Ale nie, nauczycielka nie czuje się odpowiedzialna za swoich uczniów
                i bierze kolejne zwolnienia. A ja płace po 40 złotych za godzine
                korepetycji. Choc właściwie trudno nazwac to korepetycjami, są to
                lekcje, które nie odbyły się w szkole, bo dziecko pani ma katarek,
                kaszelek, boli je brzuszek, ma wysypke, stłukło sobie kolanko itd.

                Wysłalismy ( pospisany) list do ZUS-u - moze sprawdzi zasadnośc
                zwolnienia. Nam juz i tak nic nie pomoże, bo 4 miesiące nauki w tym
                waznym roku diabli wzieli, ale może kolejne roczniki nie będą miay z
                tą pania nic wspólnego. Jak nie chce jej się pracowac - nie musi,
                jesli się do czegos zobowiazuje to niech sie wywiązuje.
                P.S. Ciekawe czy Twoja tolerancja byłaby podobie duza, gdyby
                dotyczyło to Twojego dziecka?
                • verdana Re: Stała absencja nauczycielki 25.12.07, 18:37
                  Nie wiem czy winna jest nauczycielka (może rzeczywiście zwolnienia to
                  konieczność), ale na pewno winny jest dyrektor. Po to jest dyrektorem, aby
                  szkoła działała sprawnie, a uczniowie byli przygotowani do matury. Jego sprawa,
                  jak to załatwi, ale załatwić musi. Jeśli jest w tej sytuacji bezradny - nie
                  nadaje się na swoje stanowisko.
                  Ma mnie prawo nie interesować stan zdrowia osób, które wykonują dla mnie pewne
                  usługi - jeśli np. oddaję sprzęt do naprawy gwarancyjnej, to ma z tej naprawy
                  wrócić po 14 dniach, niezależnie od tego, czy serwis ma grypę czy jest w ciąży.
                  Jak wykupię bilet na samolot, to nie jest wytłumaczeniem, ze pilot poszedł na L4
                  i lotu przez najbliższy tydzień nie będzie. Dlaczego szkoła działa na innych
                  prawach - tzn. może nie świadczyć usług z powodu choroby personelu?
                  Zawiadomiłabym kuratorium, składając skargę na bezczynnego dyrektora, nie na
                  nauczycielkę.
                  • Gość: ;-))))) Myślenie nie boli-myśl! IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 26.12.07, 09:24
                    1.Szkoła różni się od punktu napraw [tak jak dzieci się trochę
                    różnią od popsutego sprzętu AGD;-)]-jedną z głównych przyczyn
                    słabości polskiej szkoły jest fakt, że wielu tego nie potrafi
                    zrozumieć.
                    2.Dyrektor też ma przepisy wydane przez innych- jak to w sferze
                    budżetowej, wydane w celu ochrony twoich pieniędzy.Jeśli
                    nauczycielka choruje krócej niż miesiąc(za każdym razem!) to
                    dyrektor nic z tym zrobić nie może.
                    3.Popatrz sobie jak p.HGW-profesor prawa, nie może sobie poradzić z
                    masą zatrudnionego u siebie PiSssuarowego śmiecia, który obecnie
                    często wraca na posady po rządowych przygodach.A pewnie by chciała.
                    To czego chcesz od prostego dyrektora???Ani on ani HGW nie uchwalali
                    polskiego prawa pracy!!!
                    • Gość: Demeter Re: Myślenie nie boli-myśl! IP: *.chello.pl 26.12.07, 10:39
                      Dyrektor nic nie robi i kuratorium zostało już o tym powiadomione.
                      Obawiam się jednak, ze maturę zdadzą tylko ci uczniowie, których
                      rodzice zainwestowali w korepetycje, bo sytuacja wygląda tak, ze
                      nauczycielka bierze zwolnienia z przerwami. W grudniu były
                      tylko !!!!!!!!! 3 godziny języka polskiego. I o dziwo ! dziecko tej
                      pani ozdrowiało na świeta tj. zwolnienie skończyło sie jej w piatek,
                      gdy ma wolny dzień.
                      Przerażające jest to, że nie czuje się w najmniejszy sposób
                      odpowiedzialna za losy swoich uczniów. Tak jakby było jej wszystko
                      jedno czy 31 osób zda maturę czy nie. A do tego zamiast
                      wykorzystywać każdą sekunde gdy juz jest co najmniej jedna godzina
                      po zwolnieniu przypada na opowieści o chorym dziecku - jak znosiło
                      gorączke, jak nie spało, jaki straszny jest rotawirus. I nie
                      rozumie, że nas to nie obchodzi.
                    • verdana Re: Myślenie nie boli-myśl! 27.12.07, 21:06
                      Tak, szkoła tym rożni się od punktu napraw, ze usługi powinna świadczyć lepiej i
                      sumienniej. Ale nie rożni sie tym, ze świadczyć powinna - a nie rozkładać ręce,
                      że pieniądze bierze, a pracy nie wykonuje.
                      Dyrektor nie może zwolnic nauczycielko, ale może organizować zastępstwa. W
                      szkole, w której pracowałam, przesunięto nauczycielkę z pierwszej klasy do
                      maturalnej na dwa miesiące - tam był jeszcze czas do nadrobienia.
                      Nie mowie o wyrzuceniu nauczycielki, tylko o zorganizowaniu lekcji - do tego tez
                      dyrektor nie ma prawa?
                        • Gość: Maja Re: Nauczycielka bierze krótkie (2-3tyg.) zwolnie IP: *.chello.pl 28.12.07, 10:28
                          Cóż, w naszej szkole, kiedy nauczycielka matematyki co tydzień przedłużała
                          zwolnienie na kolejny tydzień (już nie pracuje, ale to inna kwestia), dyrekcja
                          starała się tak organizować zastępstwa, żeby mieli je pozostali matematycy.
                          Którzy w efekcie musieli przychodzić wcześniej do pracy albo później kończyć,
                          ale przynajmniej klasy realizowały program. Pani w końcu się zwolniła, został
                          zatrudniony nowy nauczyciel, a dla klas tamtej nauczycielki zorganizowano
                          dodatkowe lekcje z "godzin dyrektorskich". Czyli da się.
                          • Gość: Belfer Da się? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.07, 13:43
                            1.Dyrekcję przeklęli nauczyciele(akurat matematycy-to przy kolejnym
                            konkursie jej nie pomoże).
                            2.Tzw.godziny dyrektorskie na ogól są rozdysponowane w środku roku,
                            chyba że dyrekcja jakieś chomikuje na czarną godzinę.
                            Co Twoja dyrekcja z tego ma?Maturzyści odejdą w tym roku i ich
                            rodzice na wynik konkursu nie wplyną.Wyniki matur ani BE ani
                            kuratorium nie obchodzą bo "oni są przeciw rankingom".Gdyby moglo to
                            by je utajnili.
                          • Gość: Demeter Re: Nauczycielka bierze krótkie (2-3tyg.) zwolnie IP: *.chello.pl 28.12.07, 21:10
                            Nic nie da się zrobić! W szkole są 4 polonistki. Jedna obciążona do
                            granic, druga pracująca także w innej szkole na pół etatu ( nie
                            rzuci tamtej pracy i tamtych uczniów), trzecia tuż przed emeryturą
                            i "nasza" stale na zwolnieniach. Plan jest tak ułozony, że raz może
                            przyjść na zastępstwo przyszła emerytka - i to jest dobre, ale
                            niewystarczające. Pozostałe godziny dzielą między siebie: fizyk (
                            nie uczący w tej klasie), p-owiec ( po już też nie ma), germanistka
                            ( jest z tego jakaś korzyść).
                            Szkoła nie zapewnia lekcji, nie przygotowuje do matury. Robią to
                            rodzice w ramach korepetycji.
    • Gość: andreaagassi Re: Stała absencja nauczycielki IP: 80.54.108.* 16.01.08, 23:57
      Gdybym była na miejscu tej nauczycielki, nie zastanawiałabym się ani
      sekundy, czy ważne jest dobro jej dziecka, czy "interes klasy, którą
      uczy". A to dobre!
      A czy ty się przejmujesz, że jej dziecko choruje? Czy może biegniesz
      do niej z lekami, proponujesz pomoc w opiece? Raczej nie. Ty
      wymagasz.
      Bogu dzięki, prawo jest po jej stronie i absolutnie nic nie może
      spowodować (oczywiście w tej sytuacji, bo jak zrobi coś złego, to
      tak), że będzie z tego powodu zwolniona. Szkoła nie musi uczyć
      Twojego dzieciaka wbrew prawo i kosztem ludzi (że Ty chodzisz do
      pracy jak jesteś chora i zarażasz innych, to nie znaczy, że ktoś ma
      to robić). Od Twojego dziecka, któremu nie zapewniłaś na czas
      korepetycji czy tam innej pomocy, ważniejsze jest dla tej pani dobro
      jej własnego dziecka i brawo jej za to! Ciekawe, kto z Was, "mądrych
      inaczej" rodziców, podziękowałby jej, gdyby poświęciła się i
      przychodziła do pracy?
      Nikt. Wam się to należy.
      A jej należy się siedzieć na L-4 jeśli jest chora, bo płaci uczciwie
      podatki tak jak Ty, "wymagająca mamusiu".
      życzę w przyszłości, żebyś nauczyła sie bardziej polegać na sobie, a
      mniej na państwie
      • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 17.01.08, 08:12
        Szkoła nie musi uczyć?????? A co szkoła ma robić????
        Wymagam, bo płacę podatki między innymi na pensje dla tej pani.
        I, niestety, jest ona nie do ruszenia.
        Ale idąc dalej Twoim tokiem rozumowania - lekarz nie musi leczyć (
        może wziąc zwolnienie na każde kichnięcie dziecka, ba nawet mu
        łatwiej, a chorzy niech leczą sie prywatnie).
        100% uczniów naszej klasy bierze korepetycje. Absencja nauczycielki
        kosztuje rodziców ok 250 złotych miesięczniex30 uczniów = 7500
        złotych. Fajnie!!!
        Ale co tam, tu i teraz młodziez uczy sie, że mozna bezkarnie olewać
        swoje obowiązki. Za 5 lat zacznie to robić. No i mamy to co mamy -
        jesteśmy 25 lat do tyłu w stosunku do normalnych krajów tej części
        Europy. I to nie z powodu poprzedniego ustroju, ale ludzi ( choc
        istnieje związek między olewaniem obowiązków a tym co wpajano w nas
        przez 40 lat).
        "Czy się stoi czy się leży..." znasz to?
          • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 17.01.08, 16:42
            Pewnie byłoby taniej, ale po lekcjach młodziez musiałaby czekac do
            18.00-19.00 az zwolnia się sale lekcyjne. Próbowalismy.
            Nie jest prawdą, ze niecierpie polonistki. Denerwuje mnie jej
            niefrasobliwy stosunek do obowiązków. Korzysta ze zwolnień ile sie
            da. W styczniu miała je juz dwa razy.
            Czy w takim razie mozna się dziwic, ze polskie spoleczeństwo jest
            niedouczone????
            • Gość: Belfer Nikogo nie obchodzi czego się twoja córka nauczy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 18:23
              Ani ministra, ani urzędników rządowych i samorządowych.Wszyscy
              starają się co najwyżej robić dobrą minę do zlej gry!To czego chcesz
              od tej nauczycielki?Ma prawa(malutkie!) to z nich korzysta!Urzędnicy
              naokolo nie chcą wydać dodatkowych zlotówek na zastępstwa(choć
              szczególnie w Warszawie wyrzucają je na idiotyzmy w rodzaju
              menelskiego "sylwestra" pod PKiN czy film "reklamowy" W-wy z PKiN w
              kapuście,ale to problem i wina, a nie tej nauczycielki!
              • Gość: Demeter Re: Nikogo nie obchodzi czego się twoja córka nau IP: *.chello.pl 18.01.08, 13:34
                Zgadzam sie, że forsa na menelskiego sylwestra itd jest wyrzucana w
                błoto, ale jak zorganizować zastępstwa w przypadku krótkotrwałych
                zwolnień i to takich, o których dyrekcja dowiaduje się rano?
                Pani ma 3 dni zwolnienia, potem przychodzi na 2 ( z czego pół lekcji
                opowiada o stanie zdrowia swojego dziecka), sobota, niedziela -
                wolne dla 9 prawie) wszystkich, potem poniedziałek i ...telefon z
                przedszkola. Dziecko ma gorączke, zwolnienia nie ma, lekcji też,
                pani wypada jak z procy po czym bierze tydzień zwolnienia.
                Kto ma być dyżurnym od zastępstw? Jak maja przebiegać lekcje z
                potencjalnie znalezionym nauczycielem?
                Nas to już nie dotyczy, ale dyrekcja raczej nie zatrudni matki z
                małym dzieckem, ani młodej kobiety.
            • Gość: ferment Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 18.01.08, 16:51
              > Pewnie byłoby taniej, ale po lekcjach młodziez musiałaby czekac do
              > 18.00-19.00 az zwolnia się sale lekcyjne.<

              A co to za szkoła? Takie wykorzystanie sal?

              > Denerwuje mnie jej
              > niefrasobliwy stosunek do obowiązków. Korzysta ze zwolnień ile sie
              > da. W styczniu miała je juz dwa razy.<

              Trzeba jej współczuć. Ona traci część wynagrodzenia, przejdzie później na
              emeryturę. Ma chore dziecko - przede wszystkim:(

              > Czy w takim razie mozna się dziwic, ze polskie spoleczeństwo jest
              > niedouczone????<

              Przez tę jedną polonistkę jest niedouczone?
              Nie przesadzasz troszkę?
              • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 19.01.08, 10:38
                Szkoła wykorzystuje sale do późnych godzin wieczornych, a przed 18-
                19.00 nawet szpilki nie wciśniesz.
                A czy ona współczuje dzieciom, które padają ze zmęczenia, bo np. w
                sobotę zamiast chwile dłuzej pospac jeżdżą na korepetycje??? Czy
                współczuje rodzicom, którzy co tydzień wyjmuja z kieszeni 50 złotych
                tylko dlatego, że choruje jej dziecko?
                Czy w końcu współczuje tym, którzy przez jej nieobecności gorzej
                opanują program i słabiej zdadza mature pozbawiając się szansy
                studiowania na wymarzonym kierunku?
                Nie, jest jej to obojetne. I dlatego nas nie interesują jej utraty
                wynagrodzenia i choroby dziecka. Tak samo.
                Niestety, takich nauczycielek jak opisana polonistka jest bardzo
                dużo. Byle sie nie przepracować.
                I dlatego w testach polscy uczniowie wypadaja słabo.
                Ale z tej całej afery w naszej szkole jest jeden pozytywny efekt.
                Dyrektor nie zatrudni ani jednej młodej kobiety potencjalnej matki
                małego dziecka. Inne roczniki nie będa miały takiego problemu.
                • Gość: ferment Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 19.01.08, 13:11
                  >> A czy ona współczuje dzieciom, które padają ze zmęczenia, bo np. w
                  > sobotę zamiast chwile dłuzej pospac jeżdżą na korepetycje??? Czy
                  > współczuje rodzicom, którzy co tydzień wyjmuja z kieszeni 50 złotych
                  > tylko dlatego, że choruje jej dziecko?
                  > Czy w końcu współczuje tym, którzy przez jej nieobecności gorzej
                  > opanują program i słabiej zdadza mature pozbawiając się szansy
                  > studiowania na wymarzonym kierunku?
                  > Nie, jest jej to obojetne.<

                  Tak deklaruje? Tę obojętność?

                  <I dlatego nas nie interesują jej utraty
                  > wynagrodzenia i choroby dziecka. Tak samo.<

                  Was jest ilu?

                  > Niestety, takich nauczycielek jak opisana polonistka jest bardzo
                  > dużo. Byle sie nie przepracować.<

                  Ja takich nie znam. Znam te przejmujące się i współczujące. Młode nauczycielki
                  ciężko pracujące.

                  > I dlatego w testach polscy uczniowie wypadaja słabo.<

                  Jak słabo? Z kim porównujesz?
                  nie twierdzę, że system oświaty jest wydolny. Nie jest to jednak, zapewne, wina
                  tej młodej polonistki i jej, chorujące często, dziecka.

                  > Ale z tej całej afery w naszej szkole jest jeden pozytywny efekt.
                  > Dyrektor nie zatrudni ani jednej młodej kobiety potencjalnej matki
                  > małego dziecka. Inne roczniki nie będa miały takiego problemu.<

                  Skąd to wiesz? jesteś tym dyrektorem? Masz sposób na poradzenie sobie z
                  problemami polskiej oświaty? No to gratuluję!
                  • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 19.01.08, 20:31
                    Tak, nawet jesli nie mówi wprost, "jest mi obojetne jaki będzie wasz
                    los" nie robi literalnie nic, żeby pokazac, że jest imaczej.
                    Każda lekacja PO zwolnieniu przeznaczona jest na opowieści o zdrowiu
                    jej dziecka. Zamiast sprężyć się i powtarzac do matury, nadrabiać
                    zaległości.
                    Na lekcji trzyma włączoną komórke bo a nuz zadzwonią z przedszkola,
                    że dziecko znów jest chore.
                    Bardzo często ziewa na lekcji, bo nie spała, bo dziecko nie mogło
                    zasnąć.
                    Klasowki trzyma po kilka tygodni, bo nie miała czasu sprawdzic, bo
                    dziecko chore.
                    Raz na klasówki dziecko wylało sok i w takim stanie oddała je
                    uczniom.
                    Wystarczy?
                    O pójsciu z klasa do teatru nie ma mowy, bo dziecko...
                    Ilu z nas, rodziców, tak o niej mysli. Duzo 65 (x2). Wszycy, których
                    dzieci są "uczone" do matury. Tak jak ona nie jest zainteresowana
                    faktem, ze posrednio wpływa na strukturę naszych wydatków.
                    Ja, niestety, takich nie znam. Wszystkie młode nauczycielki mające
                    dzieci mają uczniow głęboko w poważaniu. Niestety. Może gdzieś sa
                    wyjatki, ale rzadko sie o nich słyszy.
                    Porównuje wyniki testów polskich uczniow np, z Niemcami, Finami,
                    nawet Anglikami. Umiejetnośc czytania ze zrozumieniem szwankuje.
                    Pewnie, że każda matka chciałaby miec zdrowe dziecko, ale równiez
                    każda matka chciałaby miec douczone dziecko. Dlaczego 65 uczniów z
                    dwóch klas ma miec kare z powodu choroby jej dziecka????
                    Nie, nie jestem dyrektorem, Dyrektor sam ma dosyć. Sam to mówi na
                    zebraniach, dniach otwartych. Sam juz nie wie co robic i jak
                    odpisywac na nasze skargi. A dostaje je po każdym zwolnieniu i do
                    każdej musi się ustosunkowac. Piszemy na dziennik z odpowiednimi
                    kopiami.
                    Dyrektor ma też dość pytań ze strony organu prowadzącego szkoły "co
                    z tym polskim".
                    Obiecuje, że - cytuje "nigdy więcej młodej baby".
                    • Gość: ferment Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 19.01.08, 23:07
                      nie robi literalnie nic, żeby pokazac, że jest imaczej.
                      > Każda lekacja PO zwolnieniu przeznaczona jest na opowieści o zdrowiu
                      > jej dziecka. Zamiast sprężyć się i powtarzac do matury, nadrabiać
                      > zaległości.
                      > Na lekcji trzyma włączoną komórke bo a nuz zadzwonią z przedszkola,
                      > że dziecko znów jest chore.
                      > Bardzo często ziewa na lekcji, bo nie spała, bo dziecko nie mogło
                      > zasnąć.
                      > Klasowki trzyma po kilka tygodni, bo nie miała czasu sprawdzic, bo
                      > dziecko chore.
                      > Raz na klasówki dziecko wylało sok i w takim stanie oddała je
                      > uczniom.
                      > Wystarczy?<

                      Sporo. Dyrektor dokonuje oceny pracy nauczyciela. Ocena może być niedostateczna.
                      A jaka jest w tym przypadku? Rodzice mogą nie wiedzieć, dyrektor ma obowiazek
                      dokonywania oceny.

                      > O pójsciu z klasa do teatru nie ma mowy, bo dziecko...,

                      Do teatru mozecie, jako rodzice, wybrać sie z waszymi dziećmi. Nie musza chodzić
                      w parach, z nauczycielką.

                      > Wszystkie młode nauczycielki mające
                      > dzieci mają uczniow głęboko w poważaniu. Niestety. Może gdzieś sa
                      > wyjatki, ale rzadko sie o nich słyszy.<

                      Rzadko chwali się nauczycieli. Dobra praca jest rzeczą oczywistą w dobrych
                      szkołach. Może Wasza szkoła nie jest z najwyższej półki.

                      > Porównuje wyniki testów polskich uczniow np, z Niemcami, Finami,
                      > nawet Anglikami. Umiejetnośc czytania ze zrozumieniem szwankuje.<

                      Jeżeli tak jest, to przykre. Jednak dużo zależy od pracy dziecka poza szkoła. Od
                      jego samodzielności. Nauczyciel jest przewodnikiem, dobrze, gdy przewodzi dobrze.

                      Dlaczego 65 uczniów z
                      > dwóch klas ma miec kare z powodu choroby jej dziecka????,

                      Pytaj dyrektora, czy nie mógł dać nauczania w klasie maturalnej nauczycielce bez
                      małego dziecka.

                      Dyrektor sam ma dosyć. Sam to mówi na
                      > zebraniach, dniach otwartych. Sam juz nie wie co robic i jak
                      > odpisywac na nasze skargi. A dostaje je po każdym zwolnieniu i do
                      > każdej musi się ustosunkowac. <

                      A jak radzi sobie z innymi problemami? Nie ma przecież wpływu na zdrowie
                      dziecka swojej podwładnej, ale może dokonywać zmian w organizacji pracy szkoły.
                      nie dał rady nic zmienić, wymienić nauczycieli/ Robi się późno, ale może warto i
                      na końcówce, tuz przed maturą skierować do tej pracy innego polonistę.

                      >Piszemy na dziennik z odpowiednimi
                      > kopiami.
                      > Dyrektor ma też dość pytań ze strony organu prowadzącego szkoły "co
                      > z tym polskim".
                      > Obiecuje, że - cytuje "nigdy więcej młodej baby". <

                      Jeżeli o tej babie to cytat, to ten dyrektor mocno mi się nie podoba. może to z
                      nim jest podstawowy problem w tej szkole.
                      • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 20.01.08, 17:37
                        Szkola z super górnej półki. Dyrektor - facet między 40 a 50. O
                        reorganizacji nie ma mowy, do matury nieco poniżej 100 dni, a przed
                        nami ferie, Wielkanoc... Były jakieś hospitacje, ale nikt nas nie
                        informował o wynikach. Prawdę mówiąc nie pytaliśmy. Interesowała nas
                        nie tyle ocena nauczycielki co realizacja programu i powtórki.
                        Teraz jest już za późno na wszystko co może zrobić szkoła. Rodzice
                        zdecydowali się na korepetycje. Raz w tygodniu po 1 lekcji po 50-60
                        złotych. 250 złotych miesięcznie, przez 4 miesiące. Czyli równy
                        tysiączek. Mnie akurat na to stać, innym sponsorują dziadkowoie,
                        jedna z matek wzięła na ten cel pożyczkę.
                        I to jest jeden z obrazków polskiej szkoły. Niestety.
                        P.S. Na szczęście są i inni nauczyciele - pracujący solidnie i
                        uczciwie. Matematyczka, chemik, anglista, germanistka....
                        • Gość: dede Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 19:35
                          Z "super górnej półki"? Oj, coś mi sie nie wydaje, a "z branży"
                          jestem. Trochę to wszystko dziwne. Nie obraź się, Demeter, ale tak
                          to widzę. Nie wiem, czy dziecko nlki choruje dopiero w tym roku, czy
                          wczesniej już ... Nieważne. Ona ma prawo być na zwolnieniu i z tym
                          nie dyskutujemy. Ocena jej morale nie ma wpływu na stan prawny. I
                          dyrektor nie moze tu nic zrobic.Tu nic, ale gdzieindziej tak. Ano
                          mógł i jeszcze może przydzielić klasie dodatkowe lekcje z inną
                          nauczycielką, ze szczególnym uwzględnieniem tych, którym wynik z
                          jęz. polskiego jest potrzebny przy rekrutacji. Może zorganizować
                          konsultacje i rodzaj indywidualnego nauczania. To może, to wiem na
                          pewno. Dlaczego tego nie robi? Może warto zadać to pytanie i jemu i
                          sobie.
                          • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 20.01.08, 20:16
                            Dziecko choruje pierwszy rok, po rozpoczęło karierę przedszkolaka.
                            Szkola w pierwszej 10 wg rankingu Perspektyw i to od lat.Fakt, że
                            stawia na olimpijczyków, ale ma tu niemałe osiągnięcia.
                            W szkole pozostałe polonistki są obciążone do granic, także ze
                            względu na przygotowywanie kilku uczniów do olimpiady. Profil naszej
                            klasy jest niehumanistyczny i w 90% polski nie będzie brany przy
                            rekrutacji, ale zostaje kilku uczniów ( wybierających się np. do
                            szkoły teatralnej) gdzie nie jest to już takie pewne.
                            Dyrektor zastanawiał się czy udałoby się zmienić plan. Były
                            symulacje komputerowe - nie daje rady.
                            Polonistki zresztą się nie kwaoią do pracy za koleżankę.
                            A morale? Chyba jednak w szkole ma ono jakieś znaczenie. Stała
                            absencja i bezkarność to doskonała szkola dla uczniów jak można
                            lawirować i migać się od pracy.
                          • Gość: Demeter Re: Nawet z kalendarza nie umiesz korzystać? IP: *.chello.pl 21.01.08, 07:08
                            Czy 105 czy 98 dni to zadna róznica.
                            Oczywiscie wszystko nalezy zwalic na młodzież, niech wykazuje
                            inwencję, uczy się sama, szuka "róznych materiałów".
                            Przypominam jednak, że szkoła jest szkołą DZIENNĄ a nie pracuje w
                            systemie zaocznym czy korespondencyjnym, a nauczycielka bierze
                            pensje za coś a nie sam fakt zatrudnienia w szkole.
                            Czy przez dwa lata pracowała solidnie? Nie bardzo. Lekcje były
                            nudne, ona cukierkowo-bezmyslna ( określenie innej matki-
                            polonistki), wymagała nie myslenia, lecz wyrecytowania prawd w
                            stylu "co autor miał na mysli"...
                            O kreatywnosci nie było mowy, ale lekcje były prowadzone poprawnie.
                            Była raczej rzemiechą niz artystką.
                            Młodzież mature pewnie zda. Zdobycie 30% punktów jest mozliwe i nie
                            takie trudne. A jaki morał z tej bajki?
                            • Gość: abc Re: Nawet z kalendarza nie umiesz korzystać? IP: 217.11.129.* 21.01.08, 10:25
                              Nie wiem, jaki morał. Jeśli była rzemieślnikem, to wcale nie tak
                              źle. Często lepszy nudny fachowiec niż artysta bujający w obłokach.
                              30% w liceum z górnej półki to poziom klasy pierwszej. Myślę, że po
                              dwóch latach i pracy teraz włożonej nie ma powodów do histerii.
                              A tak, nawiasem mówiąc, ile razy Ty, Demeter, rozmawiałaś z tą panią
                              o Twoich wątpliwościach i zastrzeżeniach? Ile razy pytałaś, co syn
                              ma robić, żeby dobrze przygotować się do matury?
                              • Gość: Demeter Re: Nawet z kalendarza nie umiesz korzystać? IP: *.chello.pl 22.01.08, 13:24
                                Jestem , od pierwszej klasy, na KAŻDYM zebraniu i staram się
                                rozmawiac z KAŻDYM nauczycielem. Chocby pół minuty, zeby usłyszec
                                ok, nie ma powodu do niepokoju.
                                Z panią od polskiego rozmawiałam kilka razy w I i II klasie, choć
                                rzadziej niz z innymi nauczycielami, bo.... była nieobecna na
                                zebraniach. Jednak jej absencja w minionych latach nie było powodów
                                do niepokoju.
                                W tym roku od wrzesnia zaczęło dziec sie źle.
                                Na dwóch zebraniach próbowałam spotkac sie z nauczycielka - była
                                nieobecna.
                                Poprosiłam wychowawce o ustalenie dogodnego(!) dla polonistki czasu,
                                aby mogła mnie przyjąć. Nie doczekałam się odpowiedzi. Posiłkując
                                sie planem lekcji poszłam do szkoły. Raz nie zastałam polonistki, za
                                drugim razem nie miała dla mnie czasu. Wyznaczyła mi termin ( bardzo
                                niedogodny, bo w połowie dnia), ale przyszłam. Rozmawiałysmy 5
                                minut, bo szła na lekcję. Z tych 5 minut 3 były poświęcone na
                                problemy jej chorującego dziecka.
                                Nie dałam za wygraną. Przyszłam, tym razem z 10 innymi
                                zaniepokojonymi rodzicami na rozmowe. Efektem była fontanna łez....
                                  • Gość: Demeter Re: Nawet z kalendarza nie umiesz korzystać? IP: *.chello.pl 22.01.08, 16:28
                                    Wystawiają oceny, ale jak uczy doświadczenie lepiej zapobiegac niz
                                    leczyć.
                                    Młodzi ludzie bardzo lubia o czyms - zwłaszcza dla sibie niewygodnym-
                                    "zapomnieć", klasówki ze zła ocena nie pokazac itd. Po to są
                                    zebrania, wywiadówki i dni otwarte, zeby porozmawiac z
                                    nauczycielami. Sami do tego namawiają.
                                    Co jest lepsze - namolny rodzic czy tez taki olewający?
                                    U nas akurat nie było problemów, ale znajomi za bardzo zaufali
                                    swojej - niby dorosłej - córce. Pokazywała same klasówki z 4 czy 5,
                                    o tych 1 i 2 "zapominała". Maturę zdała ale byle jak. O dobrej
                                    uczelni na rok zapomnieli. W tym roku musi poprawiac 2 przedmioty.
                                    Więc może lepsze są te policyjne metody???
                                    • Gość: ferment Re: Nawet z kalendarza nie umiesz korzystać? IP: *.chello.pl 22.01.08, 19:03
                                      >> Więc może lepsze są te policyjne metody???<

                                      Może lepiej uczyć odpowiedzialności za własne czyny. Nawet, gdy koszty są
                                      niemałe. Rodzic, biegajacy od nauczyciela do nauczyciela, daje sygnał, że wyniki
                                      nauczania to sprawa rodzica, nie ucznia.
                                      Niekiedy rzeczywiście trzeba porozmawiać z nauczycielami. Niekiedy, nie ciągl.

                                      >> Co jest lepsze - namolny rodzic czy tez taki olewający?<

                                      Po co rozmawiać o skrajnych postawach. Czujny rodzic, mający zaufannie -
                                      ograniczone - to rodzic wychowujący dziecko, biorące swoje zycie we własne ręce.
                                      Chyba, ze chcesz nadal hodować synka - maminsynka.
                                      • Gość: Demeter Re: Nawet z kalendarza nie umiesz korzystać? IP: *.chello.pl 23.01.08, 07:51
                                        Każdy z nas ma inne metody wychowawcze. Moje jakos zdaja egzamin. To
                                        już moje trzecie dziecko, więc mam nijakie doświadczenie. Dwójka
                                        starszych studiuje.
                                        Mój najstarszy syn do 7 roku zycia był prowadzony dokładnie za
                                        raczkę. Do 10 nie wyjezdzał na zadne wycieczki szkolne.
                                        Zyskał miano maminsynka. Dodam, że gówna osoba lansująca tę teze
                                        była część nauczycieli w podstawówce.
                                        A potem, tak sie jakos dziwnie złożyło, że i sam jeździł po swiecie,
                                        sam brał odpowiedzialnośc za pewne decyzje i.... nie tracił głowy
                                        gdy jego koledzy biegli do rodziców.Zdał maturę międznarodową IB i
                                        studiuje w Anglii. I ... radzi sobie bez rodziców. Co nie oznacza,
                                        że nie jest z nami zżyty.
                                        Moja średnia córka do matury była odpytywana dosłownie z każdego
                                        przedmiotu. Nielubianego przedmiotu X uczylismy się z nia, żeby
                                        cokolwiek weszlo jej do głowy. Dzis jest na II roku medycyny - jest
                                        jedną z najlepszych studentek.
                                        Znałam i znam nauczycieli moich dzieci. Byłam zawsze na
                                        wywiadówkach. I jak widać moje metody są skuteczne.
                                        • Gość: też matka Re: Nawet z kalendarza nie umiesz korzystać? IP: *.chello.pl 23.01.08, 13:36
                                          Demeter, weź melisę na nerwy i zajmij się czymś konkretnym! Bijesz pianę od 40
                                          dni. Przewietrz się, umyj okna, poczytaj, podyskutuj z Twoim dzieckiem o
                                          lekturach, idźcie może do teatru! Zamiast rościć i oskarżać, sama coś
                                          konstruktywnego zrób dla swojego dziecka. To nie jest tak, że pani od polskiego
                                          jest be,a mamusia, która grzmi, cacy. Mamusia byłaby bardziej cacy, gdyby umiała
                                          pomóc dziecku, a nie uczyła je spiskowej teorii dziejów i roszczeniowej postawy
                                          wobec życia.

                                          • Gość: Demeter Re: Nawet z kalendarza nie umiesz korzystać? IP: *.chello.pl 26.01.08, 15:22
                                            Czy roszczeniowa postawa to wymaganie, aby szkoła uczyła? Bo jesli
                                            tak to jestem osobną roszczeniową!
                                            I bardzo źle, że tylko ja.
                                            Okien myć nie musze, mam od tego panią Zosię!
                                            Przewietrzyć tez się nie musze, bo codziennie biegam.
                                            Do teatru chodzimy dość często, bo na szkołe nie ma co liczyć.
                                            A o lekturach dyskutowac nie musze, bo mam zawód o milę odbiegający
                                            od tzw. humanistyki.
                                            Może byłoby dobrze, żeby każdy zajmował sie tym co potafi i czego
                                            jest uczony?
                                            Niestety, nauczycielka jest nieodpowiedzialna, olewająca swoje
                                            obowiązki i uczniów. Ma tzw. wyniki, bo prawie 100% jej uczniów , w
                                            tym i minionych latach, bierze korepetycje. A dobrze zdane matury
                                            idą na jej konto i tyle.
                                            To nie ja uczę postawy roszczeniowej - to nauczycielka uczy - i tobi
                                            to bardzo skutecznie-, ze mozna obijac sie, lekceważyc innych.
                                            Bardzo szczerze i serdecznie zyczę jej dziecku, żeby natrafiło na
                                            kogos równie "odpowiedzialnego" jak jego matka. Matematyka na
                                            przykład. A znając negatywna selekcje do zawodu nauczycielskiego
                                            jest to wielce możliwe.
                                            • Gość: dede Re: Nawet z kalendarza nie umiesz korzystać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.08, 16:35
                                              Czy Ty nie przesadzasz, Demeter? Oczekujesz od szkoły, że będzie
                                              organizowała twojemu dziecku wyjścia do teatru? To może i do
                                              kościoła w niedzielę, zagospodaruje sobotni wieczór, nauczy tańczyć,
                                              ładnie jeścć, robić manicure? To właściwie po co Ty jesteś twojemu
                                              dziecku potrzebna?
                                              A jeśli chodzi o selekcę negatywną do zawodu, to co przez to
                                              rozumiesz? Są, oczywiście kiepscy nauczyciele, dokładnie tak samo
                                              jak lekarze, inżynierowie, stolarze, listonosze .......
                                              Z tym nie dyskutuję. Ale co to znaczy selekcja negatywna?
                                                • Gość: Belfer Rekolekcje to przepis Mazowieckiego!;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 12:08
                                                  >Dlaczego przed Wielkanoca odpada kilka dobrych godzin m.on. na
                                                  rekolekcję?<
                                                  Szkola nie ma tu nic do gadania.Kiedyś to byly 3 wolne dni,ale KK
                                                  zauważyl,że wtedy frekwencja jest nikla,szczególnie w duzych
                                                  miastach.Dlatego się wycwanili i teraz zwykle są pierwsze np.3 lekcje
                                                  żeby zmusić mlodzież do przyjścia, pod groźbą obniżonej oceny, a
                                                  następnie dopiero są rekolekcje.
                                                  To wspaniale jak ktoś choć trochę wie o czym pisze;-)))))))))))

                                                  • Gość: Demeter Re: Rekolekcje to przepis Mazowieckiego!;-) IP: *.chello.pl 27.01.08, 12:22
                                                    Wiem o czym piszę!
                                                    Od ponad miesiąca toczy się dyskusja o olewaniu obowiązków przez (
                                                    niektórych) nauczycieli. I bezsilności rodziców.
                                                    Jak nauczyciel nie chce uczyć to nikt mu nic nie zrobi.
                                                    Może przychodzić do szkoły w kratkę gdy ma zwolnienie.
                                                    Może trzymac sprawdziany i pół roku. Rodzicom nic do tego.
                                                    Może stawiac oceny spod dużego palca. Jego prawo, nie musi sie
                                                    tłumaczyc.
                                                    Może gadac na lekcjach nie na temat. Ujdzie mu to płazem.
                                                    Nikt nie rozlicza go z niczego ( no może z papierkow i statystyki,
                                                    które może wypelnic jak chce).
                                                    Może nie przygotowywac się do lekcji, a do dziennika wpisywac temat
                                                    taki jak wypada z programu a niekoniecznie taki jaki był przerabiany
                                                    na lekcji.
                                                    Wiem, że sa nauczyciele pracujący uczciwie i solidnie . Tacy, którzy
                                                    mają rozplanowane lekcje, którzy są twórczy i maja ambicje aby
                                                    nauczyć. Za grosze.
                                                    Niestety, większośc to tacy jak nasza polonistka. Odwalic pensum i
                                                    do domu. Biegiem. Brac zwolnienia ile się da. Za takie same
                                                    pieniądze. Edukację zwalic na dom.
                                                    Za chwilę zaczna sie protesty nauczycieli. Czy jestem za tym, aby
                                                    zarabiali więcej?
                                                    Dobrzy nauczyciele tak. Powinni miec pensję wysokości 2-3 srednich
                                                    krajowych, ale miernotom i leniom nie powinno sie podnosic ani o
                                                    złotówke.
                                                    Nie podoba im się, niech zmienią prace. Ich praca w szkole jest
                                                    niepotrzebna, nie uczą a biora pieniądze.
                                                  • Gość: Belfer Nie wiesz-nie pisz!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 16:10
                                                    >Brac zwolnienia ile się da. Za takie same pieniądze.<
                                                    Od kilku lat nauczyciele, jak wszyscy pracownicy, dostają na
                                                    zwolniemniu lekarskim 80%(a nie 100%!!!) średniej placy z ostatnich
                                                    3 czy 6 miesięcy.Jeśli chcesz to zmienić, zgloś się do twojego posla
                                                    (ciekawe co ci powie!), ale to naprawdę nie nauczyciele takie
                                                    przepisy uchwalili.W każdej branży jedni biorą zwolnienia częściej
                                                    inni rzadziej.Na dodatek akurat w szkole chory nauczyciel zaraża
                                                    uczniów, więc nawolywanie by się nie pieścili i chorzy przychodzili
                                                    do pracy może mieć również i skutki uboczne;-))))))))))))))
                                                  • Gość: Demeter Re: Nie wiesz-nie pisz!!! IP: *.chello.pl 27.01.08, 17:37
                                                    Jak widać często chodzisz na zwolnienia, bo jesteś znakomicie
                                                    poinformowana(y) ile odtrąca się za jaką absencję.
                                                    Ja zwolnień nie biorę i nie wiem.
                                                    Ale z drugiej strony to bardzo dorze, że leniom, obibokom
                                                    i "chorowitym" wali się po kieszeni. Szkoda tylko, że tak mało!
                                                    A swoją drogą ciekawe co jest bardziej szkodliwe - przyjście do
                                                    szkoły z katarem czy generowanie zaległości wynikających ze stałej
                                                    absencji nauczycieli?
                                                    Każdy z nas od czasu do czasu ma katar, i większość z nas nie pieści
                                                    się. Nauczyciele są, niestety, bronieni Kartą, i praktycznie
                                                    bezkarni. Nikt ich z niczego nie rozlicza, a ze zwolnień to juz jak
                                                    najmniej.
                                                  • Gość: ferment Re: Nie wiesz-nie pisz!!! IP: *.chello.pl 27.01.08, 22:14
                                                    >Gość portalu: Demeter napisał(a):

                                                    > Jak widać często chodzisz na zwolnienia, bo jesteś znakomicie
                                                    > poinformowana(y) ile odtrąca się za jaką absencję.
                                                    > Ja zwolnień nie biorę i nie wiem.
                                                    > Ale z drugiej strony to bardzo dorze, że leniom, obibokom
                                                    > i "chorowitym" wali się po kieszeni. Szkoda tylko, że tak mało!<

                                                    Nie kuś losu! dawno chciałem to napisać, powstrzymywałem się. Ale już przesadzasz!

                                                    > A swoją drogą ciekawe co jest bardziej szkodliwe - przyjście do
                                                    > szkoły z katarem czy generowanie zaległości wynikających ze stałej
                                                    > absencji nauczycieli?<

                                                    Gdyby Twoje dziecko zostało zarkażone przez chorą nauczycielkę sama poznałabyś
                                                    odpowiedź. NIe szukaj tej odpowiedzi.

                                                    > Każdy z nas od czasu do czasu ma katar, i większość z nas nie pieści
                                                    > się. Nauczyciele są, niestety, bronieni Kartą, i praktycznie
                                                    > bezkarni. Nikt ich z niczego nie rozlicza, a ze zwolnień to juz jak
                                                    > najmniej.,<

                                                    Znawczyni spraw szkoły?
                                                    Zajmij się plombami, skoro na tym się znasz. Nie obrażaj nauczycieli.
                                                    Zbyt ciężko pracują, nawet ci najsłabsi muszą wykonać, dla wielu
                                                    niewyobrażalnie, ciężką pracę.
                                                  • Gość: Demeter Re: Nie wiesz-nie pisz!!! IP: *.chello.pl 28.01.08, 08:36
                                                    Wprawiłes mnie od rana w dobry humor. To budujące w poniedziałek
                                                    rano.
                                                    Tak, znam szkołę. A nawet ...7 róznych placówek. Jestem matka 3
                                                    dzieci, więc co najmniej z setka nauczycieli miałam w swoim życiu do
                                                    czynienia. Nie obrażam wszystkich nauczycieli, ale wyrażam swój
                                                    pogląd o leniach, obibokach, nierobach, którzy przychodza do szkoły
                                                    nie, żeby pracowac a po pieniądze.
                                                    Jesli ja założę źle plombe to musze ja załozyc powtórnie za darmo
                                                    moge stracic pacjenta. Jesli nauczyciel nie nauczy to ...uczeń nie
                                                    będzie umiał, a to juz nauczyciela nie obchodzi. Najwyżej jeden
                                                    zamiast na studia pójdzie do pracy, drugiego rodzice bulna za
                                                    korepetycje, a nauczyciel i tak jest chroniony.
                                                    Z setki nauczycieli, których spotkałam może 10-15 pracowało ciężko i
                                                    solidnie, kolejnych 10-15 obijało się i wyegzekwowanie z nich
                                                    czegokolwiek graniczyło z cudem. Pozostali pracowali poprawnie, tak,
                                                    zeby jako tako nauczyc, ale broń Boże sie nie przepracować. I pół
                                                    biedy jesli obijał sie pan od p-o ( choc ci byli najczęściej
                                                    zdyscyplinowani), gorzej jesli polonistka w klasie maturalnej. I
                                                    mało śmiesznie jesli zdziwaczała stara panna wyżywa się na uczniach
                                                    klas 1-3 i publicznie osmiesza mniej zdolne np. plastycznie czy
                                                    muzycznie dzieci.
                                                  • Gość: też matka Re: Nie wiesz-nie pisz!!! IP: *.chello.pl 30.01.08, 00:13
                                                    z powodu tej pani Zosi od okien, od tego biegania ( nie ze szmatą), od tego
                                                    płacenia sporych podatków i od tych setek rozmów z dyrektorem i nauczycielami
                                                    twojego dziecka chyba luzuje ci się pod czaszką i w zacietrzewieniu swoim
                                                    postradałaś logikę wywodu. Poza tym od człowieka ponoć wykształconego
                                                    oczekiwałabym więcej konstruktywizmu, a ty przytaczasz jakieś wątpliwe dane
                                                    statystyczne, generalizujesz, obrażasz...Skoro w twoim mniemaniu większość
                                                    nauczycieli to lenie i zwolnieniobiorcy, to czy też większość lekarzy to
                                                    łapówkarze i zarozumiali ignoranci? Gratuluję dobrego samopoczucia.
                                                  • Gość: Demeter Re: Nie wiesz-nie pisz!!! IP: *.chello.pl 30.01.08, 07:44
                                                    Nie wiem jacy są lekarze- spotkałam bardzo dobrych i ignorantów.
                                                    Natomiast większość nauczycieli to , niestety, lenie,
                                                    zwolnieniobiorcy i przerzucający pracę na dom.
                                                    Od wrzesnia 2007 roku pani od polskiego miała ok 30 dni zwolnienia.
                                                    Przy czym pani pracuje we wtorki, srody, czwartki i piatki.
                                                    Zwolnienia bierze od środy od piatku ( gdy we wtorki wybiega ze
                                                    szkoły na 4-5 lekcji, a bywa to często) wiadomo, że sroda, czwartek
                                                    i piatek będa bez języka polskiego. Tak wyliczyli uczniowie. Sami
                                                    zaniepokojeni sytuacją. Zwolnienia są 3 dniowe, a więc oznacza to,
                                                    że pani od wrzesnia do stycznia ( 5 miesięcy) wzięła ok 10 3
                                                    dniowych zwolnień. Fajne i budujące. Nauczycielka jest osoba bardzo
                                                    pracowita i odpowiedzialna.
                                                    P.S. Jesli mi zazdrościsz pani Zosi i braku biegania ze ścierka,
                                                    służę adresem dobrej sprzątaczki. Tylko trochę droga.
                                                  • Gość: ferment Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 30.01.08, 15:16
                                                    >> Od wrzesnia 2007 roku pani od polskiego miała ok 30 dni zwolnienia.
                                                    > Przy czym pani pracuje we wtorki, srody, czwartki i piatki.
                                                    > Zwolnienia bierze od środy od piatku ( gdy we wtorki wybiega ze
                                                    > szkoły na 4-5 lekcji, a bywa to często) wiadomo, że sroda, czwartek
                                                    > i piatek będa bez języka polskiego. Tak wyliczyli uczniowie. Sami
                                                    > zaniepokojeni sytuacją. Zwolnienia są 3 dniowe, a więc oznacza to,
                                                    > że pani od wrzesnia do stycznia ( 5 miesięcy) wzięła ok 10 3
                                                    > dniowych zwolnień.<

                                                    Kto jej tw zwolnienia wystawia? Też nauczyciel? Leń, zwolnieniobiorca,
                                                    przerzucający pracę na innych?


                                                    >. Nauczycielka jest osoba bardzo
                                                    > pracowita i odpowiedzialna.<

                                                    Ta nauczycielka. Ironia dotyczy tej jednej, konkretnej nauczycielki. Pamiętaj o
                                                    tym. Nie obrażaj nauczycieli

                                                    Ps. Nauczycielka mając wolny poniedziałek nie bierze za ten dzień zwolnienia.
                                                    Porażające.
                                                  • Gość: Demeter Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 31.01.08, 08:19
                                                    Porażający jest jej brak odpowiedzialności za powierzona jej pracę.
                                                    W tym przypadku za przygotowanie uczniów do matury.
                                                    Zwolnienia dostaje od lekarza rodzinnego ( prawdopodobnie), bo jak
                                                    przyjdzie z prychającym dzieckiem to nikt nie zaryzykuje odesłania
                                                    jej do domu.
                                                    Mozna biec po zwolnienie przy każdym kichnięciu a do tego
                                                    naopowiadać lekarzowi jakie to dziecko biedne i chore, mozna tez
                                                    brać zwolnienia gdy dziecko jest NAPRAWDĘ chore i to nie zawsze.
                                                    Mozna, przy odrobinie odpowiedzialności za powierzona pracę i dobrej
                                                    woli, nawet gdy ma się chore dziecko , od czasu do czasu zapewnic mu
                                                    opieke innej osoby lub brac zwolnienie np. przemiennie z ojcem.
                                                    Naprawde jest kilka metod, ale trzeba chciec.
                                                    Pani od polskiego nie chce. Wie, ze jest bezkarna. Gdyby pracowała w
                                                    jakiejkolwiek firmie prywatnej, lub chociaz nie broniła jej Karta
                                                    Nauczyciela, pewnie znalazłaby sposób na ograniczenie absencji. A
                                                    tak- nie ma miesiąca, zeby nie brała zwolnienia.
                                                    Nie obrażam wszystkich nauczycieli. Czytaj ze zrozumieniem!!! Mam
                                                    pretensję do tej, która jest leniem i wykorzystuje sytuację. Bardzo
                                                    bym chciała, aby nauczyciele zarabiali znacznie, znacznie więcej,
                                                    ale nauczyciele dobrzy i pracowici. Tej, nie nalezy sie nawet
                                                    minimalna pensja.
                                                  • Gość: abc Re: Nie obrażaj IP: 217.11.129.* 31.01.08, 10:15
                                                    A lekarz rodzinny też nieodpowiedzialny? Dziecko kichnie, mama
                                                    poprosi o zwolnienie i już je ma. Nieodpowiedzialny jakiś. Ach, ci
                                                    lekarze, nic nie robią,wystawiają zwolnienia na prawo i lewo, nie
                                                    znają się, złe diagnozy stawiają, nie chce im sie leczyć tylko
                                                    łapówki braliby ...
                                                    Miło Ci, Demeter. Poczyniłam uogólnienie, tak, jak Ty. A Ty wszak
                                                    jesteś lekarzem ....
                                                  • Gość: ferment Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 31.01.08, 11:38

                                                    Gość portalu: Demeter napisał(a):


                                                    > brać zwolnienia gdy dziecko jest NAPRAWDĘ chore i to nie zawsze.
                                                    > Mozna, przy odrobinie odpowiedzialności za powierzona pracę i dobrej
                                                    > woli, nawet gdy ma się chore dziecko , od czasu do czasu zapewnic mu
                                                    > opieke innej osoby lub brac zwolnienie np. przemiennie z ojcem.
                                                    > Naprawde jest kilka metod, ale trzeba chciec.<

                                                    Próbowałać ją poinformować jak ma sobie radzić? Masz tak szeroką wiedzę, ona
                                                    młoda niedoświadczona


                                                    > Nie obrażam wszystkich nauczycieli. Czytaj ze zrozumieniem!!!,

                                                    Ja????
                                                    Ja może to napisałem?
                                                    Za wczesna pora, by pamiętać?

                                                    >>Re: Nie wiesz-nie pisz!!!IP: *.chello.pl
                                                    Gość: Demeter 30.01.08, 07:44

                                                    Nie wiem jacy są lekarze- spotkałam bardzo dobrych i ignorantów.
                                                    Natomiast większość nauczycieli to , niestety, lenie,
                                                    zwolnieniobiorcy i przerzucający pracę na dom.<

                                                    Mam
                                                    > pretensję do tej, która jest leniem i wykorzystuje sytuację. Bardzo
                                                    > bym chciała, aby nauczyciele zarabiali znacznie, znacznie więcej,
                                                    > ale nauczyciele dobrzy i pracowici.<

                                                    Bardzo byś chciała? Dlaczego?

                                                    >Tej, nie nalezy sie nawet
                                                    > minimalna pensja.<

                                                    A płacą jej? Widać się należy.

                                                    Mam propozycję. Nie męcz się więcej.
                                                    Napisz, za co naprawdę masz do niej tę niechęć. Będzie Ci łatwiej.

                                                  • Gość: Demeter Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 31.01.08, 14:03
                                                    Mam pretensję o
                                                    1. Nieprzygotowywanie młodziezy do matury - przepada lekcja za
                                                    lekcja, zwolnienia są krótkie a więc zastępstwo praktycznie
                                                    niemozliwe
                                                    2. Lekceważenie obowiązków. Jeżeli juz jest nie uczy, gada o sobie,
                                                    chorym dziecku itd. Matura to ostatnia rzecz, która ja interesuje. A
                                                    nas przeciwnie - mało obchodza opowieści o kaszlu i katarze dziecka.
                                                    Podejmując sie pracy przyjmuje się na siebie okreslone obowiązki i
                                                    określona odpowiedzialność. Oczywiście są wypadki losowe, ale trudno
                                                    pod wypadek losowy podciagac stałe kilkudniowe zwolnienia.
                                                    Można oczywiście iść do lekarza
                                                    i poprosic o wypisanie zwolnienia: katar, kaszel, złe samopoczucie
                                                    itd. W jakim stopniu nikt tego nie sprawdzi i nie odmówi zwolnienia.
                                                    I co ciekawsze - znacznie bardziej "chorowici" sa pracownicy
                                                    chronieni - w tym np. nauczyciele publicznych szkół. Ci sami
                                                    nauczyciele ze szkół niepublicznych jakos przy tych samych
                                                    dolegliwościach pójda do pracy.
                                                    Mam nadzieję, że przydzie czas kiedy tego typu leniom podziękuje się
                                                    za "pracę".
                                                    A tak na marginesie - stań na miejscu rodziców i maturzystów. Wszak
                                                    punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                                                  • Gość: ferment Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 31.01.08, 15:04
                                                    > I co ciekawsze - znacznie bardziej "chorowici" sa pracownicy
                                                    > chronieni - w tym np. nauczyciele publicznych szkół.<

                                                    Nie jesteś z ochrony zdrowia?
                                                    Jesteś za eutanazją?

                                                    .Ci sami
                                                    > nauczyciele ze szkół niepublicznych jakos przy tych samych
                                                    > dolegliwościach pójda do pracy.<

                                                    Ci sami? Znasz takich, którzy pracują w obu typach szkól? Ilu?

                                                    > Mam nadzieję, że przydzie czas kiedy tego typu leniom podziękuje się
                                                    > za "pracę".<

                                                    Leniom tak. Matkom małych dzieci - nie.

                                                    > A tak na marginesie - stań na miejscu rodziców i maturzystów.,

                                                    Byłem. Nauczyciele rzeczywiście byli różni. Dlatego moje dzieci musiały stawiać
                                                    przede wszystkim na siebie. Nie mogę się porównywać. Nie ma takich samych sytuacji.
                                                    Jeżeli sytuacji zmienić nie można, to może można zmienić siebie. Uczeń mając
                                                    słabego nuczyciela musi nabrać siły.
                                                    Mam nadzieję, że Twoje dziecko nie odsłuchuje Twoich zastrzeżeń do nauczycielki
                                                    zbyt często. To bardzo przeszkadza w nauce. To - to krytyka nauczycieli.

                                                    >Wszak
                                                    > punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.,<

                                                    Jak Twoi pacjenci? Są wśród nich nauczycielki?
                                                  • Gość: Demeter Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 01.02.08, 09:10
                                                    Moje dziecko gdyby nie liczyło na siebie (!!!!) a na inwencje
                                                    twórcza nauczycieli zakończyłoby edukację na podstawówce.
                                                    Słabi nauczyciele to zmora szkół. Środowisko z uporem godnym lepszej
                                                    sprawy broni Karty Nauczyciela i przy okazji obiboków.
                                                    Uczniów i rodziców nie obchodza powody dla których nauczyciel nie
                                                    uczy. Efekt jest taki sam bez względu na to czy nie ma go w szkole z
                                                    powodu choroby dziecka czy remontu mieszkania.
                                                    Matki małych dzieci sa, niestety, zmora pracodawców. Tylko nieliczne
                                                    potrafia godzic pracę z wychowaniem dziecka(i).
                                                    Prywatny pracodawca nie godzi się na absencję z powodu chorób
                                                    dzieci. Sama postawiłam niezłej pracującej u mnie dentysrce
                                                    ultimatum - albo zwolnienia na dziecko albo praca. I.... dziecko
                                                    przestało chorować.
                                                    Mam wśród pacjentów nauczycielki. Niewiele, ale mam . Szczególnie
                                                    jedna jest pacjentka wyjatkowo trudną - jeszcze nie usiądzie na
                                                    fotelu a już krzyczy.
                                                  • Gość: ferment Re: Pewna jesteś,że bez KN najgorszych zwolnią??? IP: *.chello.pl 01.02.08, 19:29
                                                    >Gość portalu: dede napisał(a):

                                                    > Głupiś, nauczycielu! Być może natknąłeś się kiedyś w życiu na
                                                    > takiego dyrektora, ale to nie powód do uogólnień. Trzeba popatrzeć,
                                                    > jak wielu dyrektorów ciężko pracuje na dobry image szkoły. Zwalnać
                                                    > dobrego? A kto podcina gałąź, na której siedzi ...<

                                                    Jak nauczyciel to wiadomo, że głupi? Nie przesadzasz?
                                                    Ja też znam takiego dyrektora. Wszystkich nie znam.
                                                    Dyrektor ciężko...jesteś dyrektorem?
                                                    Czasem i dyrektor z gałezią spadnie:)
                                                  • Gość: dede Re: Pewna jesteś,że bez KN najgorszych zwolnią??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.08, 15:07
                                                    Fakt, emocje mnie poniosły. Nauczyciel nie głupi ale głupio gada.
                                                    Przepraszam. Też znasz takiego, jednego pewnie ... I co, to znaczy
                                                    wszyscy do bani. Znam dobrze środowisko warszawsie, oświatowe i mogę
                                                    dużo opowiadać o pracy dyrektorów i nli. I wiem, że są tacy, którzy
                                                    pracują z ogromnym poświęceniem. Często kosztem życia osobistego, że
                                                    o zdrowiu nie wspomnę. Zgadza się, czasem spadnie, ale rzadko
                                                  • Gość: ferment Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 01.02.08, 19:24
                                                    >Gość portalu: Demeter napisał(a):

                                                    > Moje dziecko gdyby nie liczyło na siebie (!!!!) a na inwencje
                                                    > twórcza nauczycieli zakończyłoby edukację na podstawówce.<

                                                    Brawa dla dziecka.

                                                    > Słabi nauczyciele to zmora szkół.<

                                                    Tak jak swszyscy słabi pracownicy.

                                                    >Środowisko z uporem godnym lepszej
                                                    > sprawy broni Karty Nauczyciela i przy okazji obiboków.<

                                                    Tak bywa, że obiboki zyskują na działaniach innych

                                                    > Matki małych dzieci sa, niestety, zmora pracodawców.<

                                                    Co proponujesz?
                                                    Były urlopy wychowawcze, zasiłki. Część kobiet korzystała. Krótko. Dziś młode
                                                    matki męczą się. Pracują, bo z pracy ojca dziecka nie są w stanie się utrzymać.
                                                    Czasem dziecko nie ma ojca. Takie czasy

                                                    >Tylko nieliczne
                                                    > potrafia godzic pracę z wychowaniem dziecka(i).<

                                                    Ty potrafiłaś!?

                                                    > Prywatny pracodawca nie godzi się na absencję z powodu chorób
                                                    > dzieci. Sama postawiłam niezłej pracującej u mnie dentysrce
                                                    > ultimatum - albo zwolnienia na dziecko albo praca. I.... dziecko
                                                    > przestało chorować.<

                                                    Może uda Ci sie uzdrowić dziecko nauczycielki. taka dodatkowa działalność w
                                                    gabinecie dentystycznym. Dzieci nauczycielek zniżka 5%

                                                    > Mam wśród pacjentów nauczycielki. Niewiele, ale mam .<

                                                    Niewiele. Nie stać je na prywatne wizyty?

                                                    >Szczególnie
                                                    > jedna jest pacjentka wyjatkowo trudną - jeszcze nie usiądzie na
                                                    > fotelu a już krzyczy. <

                                                    Powinna skorzystać z urlopu na poratowania zdrowia. Może jest przeforsowwana
                                                    pracą. Bycie nauczycielem jest wyczerpujące. szczególnie dla systemu nerwowego
                                                  • Gość: Demeter Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 04.02.08, 07:29
                                                    No cóż, udało mi sie wychować troje dzieci i nie korzystać ze
                                                    zwolnień. Wszystko jest kwestia organizacji, motywacji, dobrej woli.
                                                    Bywało, że kładłam się spać o 2-3 w nocy.
                                                    Przykro mi, ale nie interesuje mnie czy pani X jest zmęczona czy
                                                    nie. Jej dziecko jej sprawa. Decydowała się na macierzynstwo
                                                    świadomie i świadomie podejmowała prace w szkole. Jesli jest jej
                                                    zbyt ciężko, aby podołac obowiązkom jest bardzio wiele pieknych i
                                                    lekkich zawodów. Może zostac np. szatniarką. I praca lżejsza i
                                                    odpowiedzialność mniejsza, a czasem i możliwość pracy popołudniu czy
                                                    wieczorem.
                                                    Nie interesuje mnie kto wykonuje jaki zawód. Mam abonamenty
                                                    rodzinne, zniżki dla stałych pacjentów - nie 5 a do 15%.
                                                    Jesli jakokolwiek praca kogokolwiek przerasta to może ją zmieni na
                                                    lepszą, mniej obciążająca i bardziej dla siebie odpowiednią? Po co
                                                    sie męczyc i mordowac otoczenie wasna osobą?
                                                  • Gość: ferment Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 04.02.08, 16:43
                                                    >Gość portalu: Demeter napisał(a):

                                                    > No cóż, udało mi sie wychować troje dzieci i nie korzystać ze
                                                    > zwolnień. Wszystko jest kwestia organizacji, motywacji, dobrej woli.
                                                    > <

                                                    Zdrowie dzieci kwestią organizacji itp?
                                                    Ogłoś, zarządź. Nie marnuj się na stołku dentystycznym. Tyś Nobla godna.
                                                    Jaka szkoda, ze nie wiedziałem o tej oganizacji, gdy dzieciaki chorowały. Były
                                                    by zdrowe!!
                                                    Cudo nie wpis!!

                                                    > Przykro mi, ale nie interesuje mnie czy pani X jest zmęczona czy
                                                    > nie.<

                                                    Przykro Ci? A to dobre!
                                                    Jak na lekarkę, to taka mało wrażliwa jesteś?

                                                    > Jej dziecko jej sprawa. Decydowała się na macierzynstwo
                                                    > świadomie i świadomie podejmowała prace w szkole. Jesli jest jej
                                                    > zbyt ciężko, aby podołac obowiązkom jest bardzio wiele pieknych i
                                                    > lekkich zawodów. Może zostac np. szatniarką. I praca lżejsza i
                                                    > odpowiedzialność mniejsza, a czasem i możliwość pracy popołudniu czy
                                                    > wieczorem.<


                                                    Czytam z coraz wiekszą rozkoszą.


                                                    >Mam abonamenty
                                                    > rodzinne, zniżki dla stałych pacjentów - nie 5 a do 15%.<

                                                    Dlaczego taka wysoka bonifikata? Brak Ci klientów? Mimo Twej doskonałej
                                                    motywacji i organizacji?


                                                    > Jesli jakokolwiek praca kogokolwiek przerasta to może ją zmieni na
                                                    > lepszą, mniej obciążająca i bardziej dla siebie odpowiednią? Po co
                                                    > sie męczyc i mordowac otoczenie wasna osobą?<

                                                    Kolejne słowa, które czytam z narastającyn wzruszeniem.
                                                    Dzięki za te doznania. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: ferment Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 04.02.08, 23:00
                                                    >Gość portalu: dede napisał(a):

                                                    > Jednego nie mogę zrozumieć, Demeter, dlaczego nie zabrałaś dziecka z
                                                    > tej szkoły już po pierwszej klasie? Zadałam to pytanie już
                                                    > wcześniej, ale nie odpowiedziałaś ...>

                                                    Ja też. 1. Nie pojmuję. 2.Pytałem
                                                  • Gość: Demeter Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 06.02.08, 08:03
                                                    Na brak pacjentów raczej nie narzekam. Raczej na nadmiar.
                                                    Jak chorowały moje dzieci znajdowałam płatną opiekunkę.Proste? Tak,
                                                    tylko trzeba mieć motywację.
                                                    Nie zabrałam dziecka z tej szkoły, bo generalnie jest to niezła
                                                    szkoła z wyjątkiem polonistki. Wszyscy zresztą mieli nadzieję, że
                                                    może za rok będzie lepiej.
                                                    A po drugie jak słyszę co dzieje się w szkołach to odnoszę wrażenie,
                                                    że w szkole X jest do bani polonistka, w szkole Y anglistka i
                                                    matematyczka, a w szkole Z np. tylko dobry fizyk.
                                                  • Gość: ferment Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 06.02.08, 10:57
                                                    >Gość portalu: Demeter napisał(a):


                                                    > Jak chorowały moje dzieci znajdowałam płatną opiekunkę.Proste? Tak,
                                                    > tylko trzeba mieć motywację.<

                                                    Jeżeli płatna opiekunka, to może jeszcze potrzebne pieniądze? Starczało Ci z
                                                    pracy na państwowym etacie na płatną opiekunkę?
                                                    Bo przecież rozmawiamy o nauczycielce, czyli kobiecie z bardzo niskim
                                                    uposażeniu. A Ty piszesz z pozycji w łaściecielki - pracownicy prywatnego
                                                    gabinetu. Czy tak?

                                                    > Nie zabrałam dziecka z tej szkoły, bo generalnie jest to niezła
                                                    > szkoła z wyjątkiem polonistki.<

                                                    I ym trzeba się cieszyć, że zły jest tylko jeden nauczyciel.


                                                    > A po drugie jak słyszę co dzieje się w szkołach to odnoszę wrażenie,
                                                    > że w szkole X jest do bani polonistka, w szkole Y anglistka i
                                                    > matematyczka, a w szkole Z np. tylko dobry fizyk.<

                                                    Tak właśnie jest. I było.
                                                  • Gość: ferment Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 06.02.08, 13:56
                                                    >Gość portalu: też matka napisał(a):

                                                    > Ludzie, nie piszcie tu.<

                                                    Forum jest by pisać.

                                                    >Demeter ma chyba problem ze sobą.<

                                                    Jak każdy z nas.

                                                    >po wygaśnięciu wątku
                                                    > skończy napawać się swoją doskonałością i przeżywać orgazmy, więc być może
                                                    > jeszcze uratujemy ją dla społeczeństwa.<

                                                    Jakoś nie rozumiem. Tego ratowania przez niepisanie.

                                                    Amen.
                                                  • Gość: Demeter Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 07.02.08, 07:39
                                                    Na swoje życie nie narzekam. Narzekam na okreslona rzecz/osobę w
                                                    szkole. I mam do tego prawo na forum internetowym, nie robiąc
                                                    osobistych wycieczek do któregokolwiek z uzytowników. W
                                                    przeciwieństwie, do częsci z Was, którzy zamiast skupić się na
                                                    meritum komentuje moja osobę.
                                                    Dlaczego bronicie lenia, obiboka, nieroba?
                                                    Solidarność zawodowa? Jesli tak to źle pojęta.
                                                  • Gość: ferment Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 07.02.08, 10:30
                                                    >> Dlaczego bronicie lenia, obiboka, nieroba?
                                                    > Solidarność zawodowa? Jesli tak to źle pojęta.<

                                                    Kto broni lenia...nieroba?
                                                    Bronię prawa do korzystania ze zwolnienia lekarskiego. Tego prawa Ty odmawiasz
                                                    pewnej nauczycielce, etykietując ją słowami: leń, obibok, nierób.
                                                  • Gość: Demeter Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 08.02.08, 07:29
                                                    Jest prawo do korzystania ze zwolnień lekarskich i naduzywanie
                                                    zwolnień lekarskich. I o ile w pierwszym przypadku - sporadyczne
                                                    choroby , które moga zadzrzyc się wszystkim - nie miałabym
                                                    pretensji, to w drugiej sytuacji - 2-3 zwolień w miesiącu mamy juz
                                                    do czynienia z nadużywaniem zwolnień i jest to grubo nie w porządku.
                                                    Jesli ktos jest chory - niech idzie na rente, jesli ma inne
                                                    obowiązki - niech nie podejmuje się pracy.
                                                    Podejmując sie jakiegos zajęcia godzimy sie na okreslone obowiązki.
                                                    Może zdarzyc sie wyjatkowa sytuacja - 1-2 chorób w roku, ale ta pani
                                                    od wrzesnia do 8 lutego ( wliczając w to ferie) - czyli 5 miesięcy
                                                    byla 12 razy na kilkudniowych zwolnieniach.
                                                    I to jest grubo nie w porządku!
                                                  • Gość: ferment Re: Nie obrażaj IP: *.chello.pl 08.02.08, 11:44
                                                    >Gość portalu: Demeter napisał(a):

                                                    > Jest prawo do korzystania ze zwolnień lekarskich i naduzywanie
                                                    > zwolnień lekarskich. I o ile w pierwszym przypadku - sporadyczne
                                                    > choroby , które moga zadzrzyc się wszystkim - nie miałabym
                                                    > pretensji,<

                                                    Jednak jesteś wyrozumiała:(

                                                    <to w drugiej sytuacji - 2-3 zwolień w miesiącu mamy juz
                                                    > do czynienia z nadużywaniem zwolnień i jest to grubo nie w porządku.<

                                                    Jak grubo?

                                                    > Jesli ktos jest chory - niech idzie na rente, <

                                                    Wskaż drogę. To widać bardzo proste.
                                                    Czy Ty jesteś osobą dorosłą?

                                                    >jesli ma inne
                                                    > obowiązki - niech nie podejmuje się pracy.<

                                                    ???

                                                    > Podejmując sie jakiegos zajęcia godzimy sie na okreslone obowiązki.
                                                    > Może zdarzyc sie wyjatkowa sytuacja - 1-2 chorób w roku,<

                                                    A te choroby wiezdą, ze nie może być ich mniej?
                                                    Paradne!

                                                    >ale ta pani
                                                    > od wrzesnia do 8 lutego ( wliczając w to ferie) - czyli 5 miesięcy
                                                    > byla 12 razy na kilkudniowych zwolnieniach.
                                                    > I to jest grubo nie w porządku!<

                                                    Nie wiem, jak jest teraz. Gdy moje dzieci były małe było chyba 60 dni zasiłku na
                                                    wypadek choroby. Tak mi się wydaje, choć nie opieram sie o przeoisy. W roku,
                                                    gdy dzieci trafiły do placówek - do przedszkola i szkoły - cih matka
                                                    wykorzystała właśnie te 60 dni. Nie były to wszystkie dni chorób dzieci. Wiele
                                                    dni spędzili z nimi dziadkowie. Na szczęście byli i mogli pomóc.
                                                    Gdyby te choroby wtedy wiedziały, że nie mogą być tak częste...szkoda, ze nie
                                                    wiedziały

                                                    Masz bardzo specyficzne, ba , teoretyczne podejście do życia. Naprawdę jesteś
                                                    matką dorosłych ludzi?
                                                    ?
                                            • Gość: też matka Re: Nawet z kalendarza nie umiesz korzystać? IP: *.chello.pl 27.01.08, 13:16
                                              Oj ,Demeter, pani Zosia jest od okien, szkoła od teatru, o lekturach nie musisz
                                              dyskutować, bo to zbyt daleko od twojego zawodu...A od czego ty właściwie
                                              jesteś? Od mądrzenia się na forach Internetu? Dobrze, że nie jesteś moją
                                              znajomą, bo nie cierpię ludzi, którzy mają się za idealnych i aby to podkreślić,
                                              potrafią wprowadzić chaos i destrukcję we wszystko, czego się dotkną. Poza tym
                                              twoja upierdliwość jest nie do zniesienia i stąd dobra rada zajęcia się czymś
                                              pożytecznym.
                                              • Gość: Demeter Re: Nawet z kalendarza nie umiesz korzystać? IP: *.chello.pl 27.01.08, 17:45
                                                Jest moją i wyłącznie moją sprawą czy zatrudniam do mycia okien
                                                panią Zosię czy myję je sama. Stać mnie na panią Zosię więc nie
                                                biegam ze szmatą. Zazdrościsz?
                                                Interesuje Cię mój zawód? Proszę uprzejmie - jestem stomatologiem,
                                                mam własny gabinet dentystyczny. Uprawiam wolny zawód. Płacę
                                                podatki. Całkiem spore.
                                                Mam prawo wymagać, aby szkoła uczyła. Od tego jest. Ma statutowy
                                                obowiązek zrealizować program, umożliwić naukę.
                                                Nie wymagam tak dużo, ale niecierpię lenistwa, migania się od pracy,
                                                bylejakości, niesolidności, nieuczciwości.
                                                Tak, jestem osobą upierdliwą .
                                                Dlaczego tak trudno zrozumieć niezadowolenie z faktu, że
                                                nauczycielka zamiast uczyć obija się, nieprzychodzi do szkoły, a jak
                                                już się pojawi to niewyspana, zmęczona, niechętna?
                                                Solidarność zawodowa???
    • Gość: kk Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 27.01.08, 18:40
      strasznie zwierzęcy jest ten konflikt - jedna rozjuszona samica w obronie
      swojego młodego najchętniej zagryzłaby inną samicę, dla której najważniejszy
      jest interes jej młodego. W Demeter nie ma cienia empatii, jej dziecko
      najwyraźniej nigdy nie chorowało, a jeśli, to Demeter miała na podorędziu sztab
      babć lub opiekunek. Jeśli tak - cóż, syty głodnego nie zrozumie. Cały jad wylewa
      się z Demeter w kierunku nauczycielki, której dziecko choruje i która ze swego
      zbójeckiego prawa do opieki nad nim korzysta, a nie w kierunku dyrektora, który
      w tej sytuacji byłby władny rozwiązać sprawę. Bo dyrektor nie jest samicą
      dbającą o swoje (czyli konkurencyjne) młode? być może.
      Dlaczego pan dyrektor nie zabierze klasy maturalnej tej nauczycielce i nie da
      jej nauczycielowi uczącemu w młodszych klasach? Dlaczego pan dyrektor nie
      zdyscyplinuje swojej podwładnej, by na nielicznych lekcjach, na których jest,
      nie gadała o chorym dziecku? Nie wierzę, że młoda nauczycielka usłyszawszy od
      dyrektora "dochodzą mnie skargi, ze pani lekcje nie spełniają wymagań
      merytorycznych" nie przejmie się tym choć trochę.
      Ale Demeter woli nienawidzić tę właśnie młodą samicę...
      • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 28.01.08, 08:26
        Dziesiątki razy rozmawialismy z dyrektorem, setki razy z
        nauczycielką. Każdy swoje - dyrektor, ze ma prawo brac zwolnienia a
        on nie będzie co roku zmieniuał nauczyciela. Polonistka, że to nie
        jej wina, ze dziecko choruje, my- ze nasze dzieci są w klasie
        maturalnej, a szkoła ma jakies chocby elementarne obowiązki. Chłop
        swoje a pop swoje.
        Nauczyciel sa, niestety, świętymi krowami. Mogą bezkarnie lenic sie
        i nie ponoszą żadnych konsekwencji. Najwyżej uczniowie gorzej
        wypadną na maturach ( egzaminach niższego stopnia), ale to juz nie
        ich sprawa.
        • Gość: ferment Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 28.01.08, 20:01
          >Gość portalu: Demeter napisał(a):

          > Dziesiątki razy rozmawialismy z dyrektorem, setki razy z
          > nauczycielką. Każdy swoje - dyrektor, ze ma prawo brac zwolnienia a
          > on nie będzie co roku zmieniuał nauczyciela. Polonistka, że to nie
          > jej wina, ze dziecko choruje, my- ze nasze dzieci są w klasie
          > maturalnej, a szkoła ma jakies chocby elementarne obowiązki. Chłop
          > swoje a pop swoje.
          > Nauczyciel sa, niestety, świętymi krowami. Mogą bezkarnie lenic sie
          > i nie ponoszą żadnych konsekwencji. Najwyżej uczniowie gorzej
          > wypadną na maturach ( egzaminach niższego stopnia), ale to juz nie
          > ich sprawa.<

          Dlaczego nie zmieniliście szkoły? W Warszawie jest ich trochę.
          Dlaczego wybrałaś stomatologię? A nie - bycie nauczycielką - to taki atrakcyjny
          zawód. Można się obijać:(
        • Gość: dede Re: Stała absencja nauczycielki IP: 217.11.129.* 29.01.08, 07:22
          Czegoś tu jednak nie rozumiem. Szkoła z najwyższej półki, a więc
          wyniki matur znakomite. To tych kilku nauczycieli nieobiboków
          pracuje na całą szkołę? Czy wszyscy biorą korepetycje? A jeśli tak,
          to w Wwie musi się o tym mówić, nie od dziś. A mimo to szkoła ma
          wielu dobrych kandydatów, którzy starają się o przyjęcie. Z tego ,
          co pamiętam dwoje twoich dzieci było w różnych szkołach. Tam też są
          lenie? Dlaczego syn wybrał akurat tę szkołę? I dlaczego nie
          zmieniliście jej na lepszą/inną?
          • Gość: Demeter Re: Stała absencja nauczycielki IP: *.chello.pl 06.02.08, 08:09
            Bardzo dużo uczniów bierze korepetycje, bardzo duzo uczniów ciężko
            pracuje w domu, szuka we wszystkich mozliwych źródłach tego co
            powinno byc na lekcjach. Jest kilku dobrych nauczycieli, ale cała
            rzesza obiboków, takich, którzy chcą sie jak najmniej napracować.
            W innych szkołach jest albo jeszcze gorzej albo podobnie.
            Wiem, że zaraz napiszesz, że trzeba się uczyc w domu, samodzielnie
            itd. W takim razie po co nauczyciele, po co szkoła? Może od razu
            lepiej wprowadzić system zaoczny - raz na pół roku egzaminy w sesji.
            Może przeprowadzać je komputer:)
            Jeden niech się uczy sam, drugi ma korepetycje..... bo to co dzieje
            się z "naszą" polonistka jest niczym innym jak kształceniem zaocznym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka