19.01.10, 10:31
Dziewczyny, macierzyński dobiegł końca, jestem na urlopie i...nie wiem co dalej. Czuję ogromna presję ze strony teściów, wracaj do roboty- dobrze zarabiasz.Moi rodzice uważają że powinnam trochę zostać z malutkim( ani teściowa ani moja mama nie mogą zająć się dzieckiem) Teściowa co już podsyła mi namiary na urocze panie - nianie. Niestety każda z nich jak do tej pory pali, a ja nie wierzę że nie będzie robić tego przy dziecku. Poza tym są to dla mnie zupełnie obce osoby. Mąż daje mi wolną rękę, choć czuję że się trochę boi jak wydolimy z jego wypłaty która jest mniejsza. Ja jakoś nie umiem zostawić dziecka komuś obcemu. Z drugiej strony zastanawiam się jak wytrzymam - czy nie zdziczeję trochę w domu, do tego jeszcze możliwe problemy finansowe...W pracy nie mam zbyt fajnej atmosfery więc nie ciągnie mnie by tam wracać. Acchhhh.....sama nie wiem czego chcę....sad(((
Obserwuj wątek
    • magdalenca78 Re: Niania? 19.01.10, 11:02
      Musisz przemyśleć co będzie dla Ciebie i dziecka lepsze w dłuższej perspektywie
      czasu.
      Ja tez wracam na dniach do pracy sad mój synek będzie miał skonczone 6 m-cy.
      Strasznie trudno jest mi się z nim rozstać na te kilka (dokładnie 8) godzin
      dziennie, ale nei mam innego wyjścia. Muszę pracować, chcę też wyjść do ludzi.
      Małego zostawiam z nianią (sprawdzona już przez znajomych), a od września, jak
      mały będzie miał 13 m-cy zamierzam go posłać do żłobka (państwowego lub
      prywatnego, zależy gdzie się dostanie), bo moim zdaniem wiecej na tym skorzysta.
      • hulieta_1 Re: Niania? 19.01.10, 22:00
        nie za bardzo rozumiem na czym dziecko może skorzystać w żłobku. tylko choroby
        przywlecze. do 3. roku życia dziecko nie ma potrzeby socjalizacji. mi na
        szczęście uda się uniknąć tego rozwiązania.
        • zazou1980 Re: Niania? 20.01.10, 11:00
          moja córka chodzi do żłobka i uważam, że jest to dla niej ciekawszy czas niż
          siedzenie w domu i nudzenie się ciągle z tą samą mamą. ma tam więcej zabawek,
          inne dzieci, a ja nie jestem sfrustrowana całodniowym przebywaniem w domu lub na
          spacerku po okolicy - ale co kto lubi...
        • aadzia21 żłobek 20.01.10, 11:41
          Ja zostaję z dzieckiem w domu, więc nie muszę wybierać, ale gdybym
          musiała, to nie wiem, czy nie wybrałabym żłobka. Tyle się słyszy o
          złych nianiach, a zostawia się je sam na sam w czterech ścianach,
          gdzie może zrobić z dzieckiem co chce. W żłobku jest jednak więcej
          pań, jedna na drugą patrzy, wydaje mi się to bezpieczniejsze.
          • hulieta_1 Re: żłobek 20.01.10, 13:09
            może jak dziecko ma 2 latka to ok, ale takie kilkumiesięczne to nie wydaje mi
            się, żeby było uszczęśliwione takim grupowym chowem.
            gdyby nie mama, to niestety pewnie ze względów finansowych musiałabym posłać do
            żłobka, chociaż nie wiem czy byłoby to możliwe, bo w moim mieście są tylko 3
            żłobki państwowe, prywatnych niet i z tego, co słyszałam z początkiem stycznia
            rozgrywały się dantejskie sceny przy zapisach.
        • mim288 Re: Niania? 22.01.10, 13:17
          Moje dzieci ok 2 roku życia zdecydowanie MIAŁY potrzebe
          socjalizacji, poszły do przedszkola, ak którego trudno było
          wuciągnąć je z powrotem.
          Wcześniej miały nianię (ale nie była "obca" wcześniej zajmowała się
          dziecmi mojej kuzynki). Choroby dziecko przywlecze. albo nie - nie
          ma reguły.
    • kasia_750 Re: Niania? 19.01.10, 11:24
      Ja byłam na wychowawczym do 20 miesiąca życia córki i nie żałuję ani
      jednego dnia. Po około 15 miesiącach byłam zmęczona sytuacją, ale
      swojej pracy za bardzo nie lubiłam (tzn. praca była ok, ale
      atmosfera pracy nie bardzo) i nie wykonywałam żadnych ruchów. W tym
      czasie dostałam telefon z propozycją pracy, znalazłam nianię i
      jestem teraz 1000 razy bardziej zadowolona z tej pracy niż z pracy w
      poprzedniej firmie (pensja też wyższawink
      U mnie też jakoś tak dziwnie się złożyło, że ze strony mojej rodziny
      były głosy "zostań jak najdłużej z dzieckiem" a od strony
      męża "powinnaś już wracać do pracy". Teraz jestem w 5 miesiącu ciąży
      i już słyszę od teściowej i siostry męża, że po macierzyńskim
      powinnam wracać do pracy... Na szczęście mąż ma takie samo zdanie
      jak ja - malutkie dziecko potrzebuje matki, nie niani. Dlatego
      planuję przynajmniej rok zostać w domu. Tym co mówi rodzina męża nie
      będę się przejmować. Już teraz oszczędzamy kasę, żeby nie zabrakło
      na wychowawczym. Poprzednio wydaliśmy prawie wszystkie oszczędności
      (1 pensja to było mało), ale było wartosmile Jak poszłam do pracy udało
      się wyrównać braki (jednocześnie do opieki nad dzieckiem
      zatrudniliśmy nianię).
      Piszesz, że masz niezłą pensję, podejrzewam że również kwalifikacje.
      Na Twoim miejscu w ogóle bym się nie martwiła - nie ta praca to
      inna, może nawet z wyższą pensją. Jak wrócisz do pracy wyrównasz
      wszystkie braki finansowe. Ja nie mogłabym pracować mając wyrzuty
      sumienia, że zaniedbuję dziecko, bo nie ma mnie w domu lub
      zamatwiając się czy niania prawidłowo zajmuje się dzieckiem.
    • b.bujak Re: Niania? 19.01.10, 11:36
      gracekelly17 napisała:
      > sama nie wiem czego chcę... .sad(((

      to my mamy ci powiedziec, czego chcesz ? smile
      kazda sytuacja jest inna - chyba wiekszosc matek jednak stara sie byc z
      dzieckiem jak najdłuzej, tym bardziej w sytuacji, gdy nie ma zaufanej osoby do
      opieki i gdy nie czerpie szczególnej przyjemnosci z pracy zawodowej;
      jedno, co moge ci doradzic, to nie uleganie naciskom tesciow - to decyzja tylko
      Twoja i Twojego meza!
      z Twojego opisu widze, ze głowne argumenty za pójciem do pracy to finanse i
      tesciowie - dla mnie to za słabe argumenty, zeby zostawiac niemowle obcej osobie...
      • hulieta_1 Re: Niania? 19.01.10, 22:03
        finanse to naprawdę poważny argument. gdy ich ni ma to i w małżeństwie przestaje
        się układać i wszystkie inne problemy się potęgują.
    • anatt Re: Niania? 19.01.10, 11:42
      A może mąż, skoro zarabia mniej, pójdzie na wychowawczy zamiast Ciebie?
    • mw144 Re: Niania? 19.01.10, 11:55
      A nie masz w okolicy prywatnego żłobka? Ja bym się bała oddać tak małe dziecko
      obcej babie. Kasa podobna, a w żłobku dziecko jest pod opieką specjalistów,
      lekarza i ma dużo fajnych zajęć, lepszych niż widok opiekunki wpatrzonej w
      telewizor itp.
      • hinduska Re: Niania? 19.01.10, 16:27
        Ja powinnam za 2 m-ce wracać do pracy, ale zdecydowałam się na 4 m-ce
        bezpłatnego wychowawczego. Uzgodnilismy razem z mężem, że musimy dac jakoś radę
        przez ten czac, mimo kredytu i wiadomych wydatków. A potem też nie wiem, chyba
        żłobek, bo nie znam nikogo kto mógłby zająć się moim synkiem. A boję się
        zostawić dziecko same z nianią, z pania której wogóle nie znam. jednak w żłobku
        sa specjaliści i jakos bezpieczniej mi się wydaje. Poza tym sa takie placówki z
        kamerami, gdzie rodzice mogą zawsze popatrzeć na swojego malucha, co robi itd.
        Ale wczoraj byłam obejrzeć jedno takie przedszkole/ żlobek i wiecei co?? boje
        się, jak to będzie.... Taki okruszek i już w przedszkolusad( No ale do pracy
        muszę i chcę wracać. Dylematy mamy, czy rodziców w tej kwestii sa i zawsze będą.
        Życze udanego wyboru i pozdrawiam.
    • kas.woj.1 Re: Niania? 19.01.10, 20:02
      rozumiem twoje rozterki...ja już będąc w ciąży wiedziałam , że po
      macierzyńskim wrócę do pracy: mam fajną, dobrzepłatną...a na dodatek
      synuś przez te 5mcy dał mi nieźle w kość więc chętnie już się wyrwię
      z domu...cieszę się więc że wracam ale wiem że nie bedzie mi
      łatwo... u mnie ogromnym plusem jest to że małym będzie opiekować
      się moja ciocia- ma super podejście do dzieci i w pełni jej ufam.
      może w twojej firmie zgodzą sie żebys wróciła na niepełny etat? i
      podpytaj znajomych może kogoś ci polecą do opieki nad małym, może
      któraś z mam koleżanek siedzi w domu i chętnie zajmie się twoim
      synkiem albo sąsiadka ( czasem trafiają się miłe wink ) masz jeszcze
      do wyboru prywatny żłobek- możesz tam posłać małego a sama w
      miedzyczasie szukać odpowiedniej niani i może nowej, fajniejszej
      pracy smile
      • hulieta_1 Re: Niania? 19.01.10, 22:06
        mamy synków z tego samego dniasmile
    • joshima Re: Niania? 19.01.10, 20:25
      A ja zostałam w domu i nie zastanawiałam się nad tym długo. Na razie dajemy
      sobie radę. Jak jest potrzeba to mogę robić zlecenia zdalnie, ale się bardzo nie
      napinam. Na szczęście nie muszę. Może jestem przewrażliwiona, ale nie
      usiedziałabym w pracy wiedząc, że moja córka jest z kimś obcym. I póki głód nie
      zagląda nam do garów to nie zamierzam tego zmieniać. Najwyżej zamiast polędwicy
      będę jeść schab tongue_out
      • mrrraaau Re: Niania? 19.01.10, 20:29
        Schab wcale nie jest dużo tańszy tongue_out
        • joshima Polędwica vs schab 20.01.10, 10:36
          Nie zupełnie. Jest tańszy, dużo tańszy niż prawdziwa polędwica. Sęk w tym, że to
          co w sklepach jest sprzedawane pod nazwą polędwica to jest po prostu schab,
          tylko cieńszy. Prawdziwa wieprzowa polędwica ma nie więcej nić 4 cm średnicy i
          jest naprawdę droga smile
          • mrrraaau Re: Polędwica vs schab 20.01.10, 12:06
            A no to nie wiem, bo ja nie kupuję w sklepie.
            Ale mi zrobiłaś smaka na tę prawdziwą polędwicę tongue_out.
            • joshima Re: Polędwica vs schab 21.01.10, 01:06
              mrrraaau napisała:

              > A no to nie wiem, bo ja nie kupuję w sklepie.
              > Ale mi zrobiłaś smaka na tę prawdziwą polędwicę tongue_out.
              Wędzona prawdziwa polędwica jest tak delikatna i mięciutka, że mozna ją jeść bez
              gotowania. Mniammm.
    • mrrraaau Re: Niania? 19.01.10, 20:43
      Gdy zaszłam w pierwszą ciążę, nawet się nie zastanawiałam nad
      wychowawczym, wiedziałam, że wrócę do pracy po macierzyńskim. Gdy
      poroniłam po 4 szkoleniach pod rząd po 12 godzin, które prowadziłam
      i o mało nie przekręciłam się w z powodu zakażenia wewnętrznego,
      odpuściłam. Jestem więc na wychowaczym, dorabiam czasem w domu, ale
      tak jak napisała poprzedniczka, bez wow. Ważniejsza jest dla mnie
      kontrola nad tym w co moje dziecko się bawi, co je, jak się
      zachowuje i rozwija. Mam taką poniekąd nianię - znajomą studentkę,
      która sprząta mieszkanie i dorywczo popilnuje młodego raz, góra dwa
      razy w tygodniu po 2-3 godziny (w zamian za moją pomoc w pracy
      magisterskiej i angielskim plus drobna opłata), ale wynika to tylko
      z tego, że mam chorą mamę i potrzebuję z nią pojechać do lekarza, do
      szpitala, a w takie miejsca nie zabieram małego. Zdarza mi się, tak
      raz na miesiąc, zostawić go na 7-8 godzin, wtedy mąż ma dyżur, a ja
      wybieram się do innego miasta na zakupy albo do kina i z koleżankami
      na kawę albo do mamy na cały dzień na generalne porządki. Jest to
      jeden dzień w miesiącu i przyznam szczerze, że ciężko by mi było
      zostawiać go tak codziennie. Wszędzie indziej w tym do mamy na
      krótkie sprzątanie czy ugotowanie obiadu zabieram dziecko ze sobą,
      bo w końcu jestem jego mamą. Gdybym pracowała może wreszcie
      wzięlibyśmy kredyt na budowę domu, bo działka zarasta już kilka lat,
      może spłacili samochód albo pojechali na wakacje. Ale to kwestia
      priorytetów, może umiejętność przeżycia wydając mniej. Jeśli nie
      umiesz przestawić się na tańsze rzeczy to musisz wrócić do pracy. Ja
      gdybym miała decydować jeszcze raz to zrobiłabym to samo. Aha,
      wracam do pracy od października, ale na państwową uczelnię, żeby
      uniknąc pracy 40 godzin tygodniowo. Do tej pory pracowałam raczej
      dla korporacji, przy dziecku nie wyobrażam sobie harówki 10g/dobę,
      tymbardziej, że planuję drugie. Kasa mniejsza, ale będzie, a ja dla
      dziecka będę miała przynajmniej 6-7 godzin dziennie.
    • lacamisa Re: Niania? 19.01.10, 21:06
      oj kochana, trzeba się odpępowic, jakby to powiedziała moja
      teściowa. Ja od stycznia jestem w pracy, ani fajna, ani dobrze
      płatna, ale przynajmniej z ludźmi. Miśkę moją(8 m-cy) zostawiam na 5-
      6 godzin z nianią, fajną babką, co to małej śpiewa, tańczy, bajki
      opowiada. Wcześniej niańka przychodziła na 2-3 godzinki w grudniu,
      żeby się mała oswoiła. Nie m w tej chwili absolutnie żadnego
      problemu: mała lubi niańkę, niańka lubi małą, mama chodzi do pracy i
      jest jakaś weselsza, bo i ma do kogo gębę odezwać, i się pozacieszać
      od czasu do czasu, nie wspomnę o wyjściu z domu, które czaSAMI DAJE
      WIELE RADOŚCI. Jest to świeży oddech we wczesnym macierzyństwie.
      Jestem jak najbardziej "za".
    • nandii Re: Niania? 20.01.10, 08:17
      Każdy ma pracę jaką ma. Ja też nie wracałam z radością i czerownym
      dywanem mnie nie witali. Ale trzeba zarabiać i zyć ciut lepiej z 2
      wypłat. Po prostu sama weź sprawy w swoje ręce i znajdż sama nianię,
      która będzie Ci odpowiedała. Najlapiej żeby mieszkała jak najbliżej.
      Mam doświadczenie bo od października pracuje i dziecko jest u niani.
      Jestem zadowolona. Mieszka blisko, jest w razie "W" bo mama i
      teściowie pracują no i oczywiście ona pracuje 8 godzin dziennie. Aha
      i nie patrz na to, że dziecko będzie z nianią, przyzywczai się i
      czasami będzie Ci się wydawało, że woli zostać u niej niż iśc do
      domu. W pracy też odpoczywa się psychicznie od dziecka i tej całej
      monotonności. Nie masz nad czym się zastanawiać. najgorsze pierwsze
      dni.
      • embeel Re: Niania? 20.01.10, 13:20
        szybciej oddalabym pod fachowa opieke do zlobka niz obcej babie. w Polsce nikt
        nie kontroluje opiekunek.
    • aniasa1 Re: Niania? 20.01.10, 14:03
      A nie da się wypośrodkować? Moze pracodawca by się zgodził abys wrócila na pół
      etatu? Na kilka miesięcy, a potem zobaczysz. MOze warto ponegocjowac?
    • joanna_poz Re: Niania? 20.01.10, 14:43
      wracałam do pracy jak syn skończyl 6 miesięcy.
      szukaliśmy opiekunki z ogłoszenia, akurat się przeprowadzaliśmy,
      więc nie bylo szansy znalezienia kogoś z polecenia.
      i znaleźliśmy nianię taką, że lepszej sobie wyobrazić już nie
      mogłabymsmile
      była z nami 3,5 roku, aż do 4 roku życia synka.

      jeśli dla kogoś opiekunka to potencjalnie "obca baba w domu" to i
      taką znajdziesmile
      ja znalałam kogoś, kto jest dla mnie jak członek rodziny, pomimo, że
      już u nas nie pracuje od 1,5 roku.
      • kasia_750 Re: Niania? 20.01.10, 14:56
        Ufff!
        Myślałam, że tylko ja zostawiam dziecko z "obcą babą w domu" smile
        Opiekunkę zawsze można sprawdzić (referencje, niezapowiedziane
        wizyty, monitoring, podpytać sąsiadów itp.), natomiast nie wiemy co
        się dzieje w żłobku. Opiekunka codziennie wyjdzie z dzieckiem na
        spacer, niemowlaki w żłobkach (tych, które znam) nigdzie nie
        wychodząsad
        Ja bardziej boję się zostawić córkę z teściową (bo ona wszystko "wie
        lepiej" i najczęściej robi wszystko odwrotnie niż my) niż z nianią.
        • joanna_poz Re: Niania? 20.01.10, 15:13
          no moja opiekunka spędzała z synkiem tyle czasu na spacerach, że
          znało ją pół osiedla, a potem nieznajomi mi ludzie (a raczej znajomi
          tylko z widzenia) zaczepiali mnie, żeby pogratulować opiekunki, jak
          to wspaniale opiekuje się synem.
          zresztą po zadowolonym szczęsliwym dziecku widzisz wszystko, prawie
          jak w kamerzesmile
          wiosną, latem to już w ogóle spędzali tyle czasu na dworze, że z
          żadnym złobkiem to się nie równa.
          u mnie bilans korzyści z posiadania opiekunki był taki, że
          wstrzymałam o rok pójscie synka do przedszkola.

          • embeel Re: Niania? 20.01.10, 20:31
            moja corka chodzi do zlobka, w ktorym wiekszosc czasu w pogodne i cieple dni maluchy spedzaja na dworze.Oczywiscie nie mowie tu o zimie, kiedy wieje silny wiatr i czesto pada i zadny rozsadny rodzic nie ciagnie dziecka na sile na dwor, zeby tylko sie przewietrzylo. Zlobek ma wspanialy zacieniony ogrod, co w klimacie, w ktorym mieszkam, przy upalach dochodzacych do 35 stopni jest bardzo wazne.
            Zadna opiekunka nie wychodzilaby tyle, bo w poblizu nie ma zadnego parku, nad morze i do zielonych przestrzeni trzeba dojechac samochodem lub tluc sie metrem (bez wind ani ruchomych schodow) plus dwoma autobusami. Wokol domu same 'zakupione' i zastawione zaparkowanymi byle jak samochodami, wiec zadna to przyjemnosc z takiego spaceru. Skonczyloby sie na siedzeniu przy otwartym oknie, a w zlobku jest mozliwosc regularnego przebywania na powietrzu.
            • hulieta_1 Re: Niania? 20.01.10, 21:30
              po temperaturze domyślam się, że nie mówisz o polskim żłobkusmile ja byłam na
              zwiadach w żłobku, w powiem Ci, że bardziej przypominało to szpitalny oddział. a
              o parku nie ma mowy. prlowska klasyka.
              • gracekelly17 Re: Niania? 20.01.10, 22:38
                Tu gdzie mieszkam jest tylko jeden żłobek i 200 chętnych dzieciaków.... Wiec
                chyba to się mija z celem żeby zapisywać na listę oczekujących.....Ach, Polska...sad
                • hulieta_1 Re: Niania? 20.01.10, 22:42
                  u nas podobno wykonanie drobnych robót budowlanych dla dyrektorki żłobka
                  skutkowało przyjęciemtongue_out
    • martishia7 Re: Niania? 21.01.10, 11:03
      Po pierwsze - to wyrób w sobie dystans do tego co mówią rodzice i teściowie.
      Musisz mieć swój pogląd i być gotowa go bronić. Mało tego, musisz być gotowa na
      to, że ktoś z otoczenia zaiste ma rację, Ty wybierzesz źle, a potem usłyszysz
      tylko "a nie mówiłam". Mówi się trudno, takie są skutki dokonywania
      samodzielnych wyborów. I chociażby nie wiem ile razy zostało tutaj wykrzyczane,
      że to Twoje dziecko i Twoje życie, i nikt nie ma prawa Cię oceniać, to i tak
      prawda jest taka, że ludzie będą Cię oceniać. Część chętnie obrzuci Cię błotem
      za to, że siedzisz "jak pasożyt" w domu, nierób, kura domowa i tym podobne. Inna
      część chętnie odsądzi Cię od czci i wiary za to, że jesteś wyrodną matką bez
      serca, że mogłaś zostawić taką kruszynieńkę z obcą babą (ew. oddać do żłobka).
      Jedno jest pewne - wszystkich dookoła nie zadowolisz, więc nie staraj się nawet
      robić dobrze wszystkim dookoła. Zrób dobrze sobie i swojej rodzinie. Kieruj się
      własnym rozumem, bądź gotowa przyjąć konsekwencje i puszczać mimo uszu teksty
      teściowej za 10 lat, że dziecko jest chorowite, bo za krotko karmiłaś/do żlobka
      oddałaś/nie dawałaś marchewki.
      Ktoś tu zaproponował, nie wiem dlaczego bardzo nieśmiało, że może tak książe
      małżonek oddaliłby się na wychowawczy? Skoro Ty zarabiasz więcej, to taka
      decyzja wydawałaby się racjonalna. W tej dziedzinie zderzają się dwa poglądy.
      Pierwszy mówi, że dziecku potrzebna jest matka, tylko matka i zawsze matka.
      Drugi, że to nie jest wielki problem zostawić dziecko pod opieką dobrej niani.
      Pozostanie męża z dzieckiem, to chyba zdrowy kompromis. Z jednej strony może co
      prawda cycem nie nakarmi, ale jest chyba DRUGĄ najbliższą osobą dla dziecka,
      więc to zawsze lepiej niż "obca baba". Poza tym może kilka miesięcy z tatą
      pozwoliłoby Wam jakoś łagodnie przejść i przyzwyczajać dziecko do separacji.
      najpierw kilka miesięcy bez mamy 24/7. Potem moglibyście zacząć szukać niani. To
      długi i żmudny proces, trzeba się na to po prostu przygotować, ale w końcu Wam
      się uda - trzeba popytać znajomych, poczytać portale. W końcu musi się udać.
      Natomiast jeżeli naprawdę nie chcesz wracać do pracy i chcesz zostać z
      dzieckiem, to po prostu musicie siąść, przeanalizować Wasze miesięczne wydatki i
      zastanowić się czy Was stać na taki ubytek w dochodach. No i czy jesteście
      gotowi na takie wyrzeczenie, jak czasowe obniżenie standardu życia. Jak słusznie
      ktoś zauważył powyżej - brak pieniędzy generuje stresy. A zestresowani,
      skonfliktowani rodzice, to nieszczęśliwe dziecko.
    • estel7 Re: Niania? 21.01.10, 11:22
      A nie myśleliście o tym żeby mąż szedł na urlop skoro TY lepiej zarabiasz??
      Jest też opcja przejścia na pół etatu - pracodawca nie może Ci odmówić.
      Czy przy Twoim zawodzie to jest możliwe??
      Ja po urodzeniu dziecka pracowałam 3 dni w tygodniu i dla mnie układ był
      idealny, ale wracałam jak mały miął pół roku - to mi się wydaje takim minimum.
    • jkl13 Re: Niania? 21.01.10, 12:44
      Nie czytałam całego wątku, więc może się powtórzę...
      A z dzieckiem nie może zostać tata? Skoro piszesz, że zarabiasz
      lepiej od męża i z jego pensji będzie ciężko przeżyć, to może on
      zostanie z dzieckiem w domu, a ty wrócisz do pracy? Ja wiem, że taki
      układ nie jest typowy, że może wolałabyś zostać z dzieckiem w domu,
      ale chyba warto spróbować, skoro do niani nie jesteś przekonana, a
      babcie nie mogą zająć się wnuczkiem... Chyba że tata też nie może,
      wtedy nie pozostaje nic innego, jak żłobek albo niania.
    • gaskama A czemu tata nie może zostać na wychowawczym? 21.01.10, 14:07
      Napisałaś, ze Twoja pensja jest wyższa. Jeśli sporo, to może niech
      mąż zostanie w domu z dzieckiem.
      • gracekelly17 Re: A czemu tata nie może zostać na wychowawczym? 21.01.10, 21:06
        Mąż nie ma tyle cierpliwości do maluszka.Szybko się denerwuje, traktuje jego
        marudzenie bardzo poważnie, wiem że nie wytrzymałby takiego zadomowienia z
        dzieckiem. Poza tym samej mnie szkoda tego czasu, sama wolę to przeżywać.....
        • mika_p Re: A czemu tata nie może zostać na wychowawczym? 21.01.10, 22:16
          Przecież nikt ci nie każe iść na wychowawczy do 3. urodzin dziecka. Między tą
          datą a 5-miesięcznym niemowlęciem jest całe spektrum możliwości czasowych.
          Możesz wziąć pół roku wychowawczego, albo rok. Pół roku to ponad drugie tyle,
          ile żyje twoje dziecko. Z perspektywy kariery - niedługi okres.
        • mozambique Re: A czemu tata nie może zostać na wychowawczym? 01.10.14, 11:58
          jak tzreba to czlwoeik wszytsko zniesie

          tlumaczysz męza i robisz z niego kalekę
          zycie uczy ze wszyscy męzowie ( poza patologią ) którza MUSZĄ zając sie dzieckeim - dosc szybko wprawaija sie w to wrecz perfekcyjnie
          na moim osiedlu przy piaskownicach z dziecmi - połowa tatusiów
          • yuka12 Re: A czemu tata nie może zostać na wychowawczym? 01.10.14, 12:06
            Toz to odgrzebany watek w celu promocji. Nie ma o czym dyskutowac ... .
    • czar_bajry Re: Niania? 21.01.10, 22:20
      Jeśli zarabiasz więcej od męża to Ty wracaj do pracy a mąż na wychowawczysmile
    • jehanette Re: Niania? 01.10.14, 12:27
      Skoro męża wypłata mniejsza, to może zamianka? Tata podhoduje dziecko na wychowawczym kolejny rok, Ty w tym czasie albo się odnajdziesz w pracy albo znajdziesz nową i zawsze to łatwiej starsze dziecko zostawić komuś pod opieką albo puścić do żłobka/przedszkola.
      • jehanette Re: Niania? 01.10.14, 12:27
        Osoby palącej nie wzięłabym do dziecka nawet za dopłatą.
      • kk345 Re: Niania? 01.10.14, 12:41
        Dziecko autorki wątku za chwilę pójdzie do zerówki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka