Dodaj do ulubionych

Podwiozłybyście?

    • jagienka75 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:01
      biedne dziecko...
      mogłaś też zadzwonić do jej rodziców i powiedzieć, jak wygląda sytuacja, ale żeby zrobić to w taki sposób... co się teraz dzieje z tymi ludźmi?
      • wpak Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:05
        Myślę, że to troll innego wytłumaczenia tej głupoty nie widzęsad
        • jagienka75 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:07
          ta kobieta nie ma w sobie cienia empatii.
          powinno się ja wytargać za kudły i przeciągnąć po asfalcie.
          • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:14
            Koleżanka beatulek podzieli los joli-kotki i jej paczek. Teraz, czego by nie napisała, w odpowiedzi ktoś zapyta: A co z tą dziewięciolatką zostawioną na parkingu? Wróciła już do domu czy dalej się błąka?

            ---
            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
            • kosheen4 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:17
              przystanek_tramwajowy napisał:

              > Koleżanka beatulek podzieli los joli-kotki i jej paczek. Teraz, czego by nie na
              > pisała, w odpowiedzi ktoś zapyta: A co z tą dziewięciolatką zostawioną na pa
              > rkingu? Wróciła już do domu czy dalej się błąka?

              >

              swoją drogą, widzę że bardzo chcesz jej w tym pomóc - trzymasz chyba największą pochodnię i najostrzejsze widły w tym linczującym tłumku.
              rozkoszny wątek.
              wyrażenie swojego zdania to jedno, ale jakże się niektóre panie poczuły świetliste na tle tej, tfy, morderczyni dziewięciolatek.
              • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:20
                Rozkoszna to była autorka wątku, jak bez mrugnięcia okiem potraktowała dymem z rury wydechowej dziewięciolatkę i odjechała zostawiając dziecko na parkingu. Nie mam cienia wyrozumiałości dla takiego suczyzmu.

                ---
                Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                • kosheen4 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:24
                  przystanek_tramwajowy napisał:

                  > Rozkoszna to była autorka wątku, jak bez mrugnięcia okiem potraktowała dymem z
                  > rury wydechowej dziewięciolatkę i odjechała zostawiając dziecko na parkingu. Ni
                  > e mam cienia wyrozumiałości dla takiego suczyzmu.


                  masz za to niezłe zdolności dramatyczne i epizody jasnowidzenia, jak widzę...
              • attiya Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:34
                też mam takie wrażenie, że kosztem beatulka gro ematek sobie poprawia humor i uważa się za lepsze od niej
                ale jak to mówię....uderz w stół a nożyce się odezwą....wystarczy w wyszukiwarce poszukać, żeby sobie poczytać o tych nieskazitelnych ematkach
                albo inaczej, choć pewnie nie dotrze - kto jest bez winy....
              • snowdust Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:35
                > wyrażenie swojego zdania to jedno, ale jakże się niektóre panie poczuły świetli
                > ste na tle tej, tfy, morderczyni dziewięciolatek.

                big_grin
              • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 11:38
                kosheen4 napisała:

                > swoją drogą, widzę że bardzo chcesz jej w tym pomóc - trzymasz chyba największą
                > pochodnię i najostrzejsze widły w tym linczującym tłumku.
                > rozkoszny wątek.
                > wyrażenie swojego zdania to jedno, ale jakże się niektóre panie poczuły świetli
                > ste na tle tej, tfy, morderczyni dziewięciolatek.
                >
                100/100
    • anika772 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:05
      Podwiozłabym, to o wiele lepsze wyjście niż ją zostawić na tym parkingu.
    • marianna72 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:13
      Mam 9 letniego syna i nie wyobrazam sobie jak by sie czul gdyby ktos go w ten sposob potraktowal wstretny babsztyl z ciebie brak slow
      • raczek47 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:22
        No dziewczyny nie przesadzajcie z tymi inwektywami, beatulek zrobiła b.głupio, fakt,ale bez przesady z takim przeczołgiwaniem i wyzwiskami, wywlekaniem wątku z kożuszkiem i porównywaniem do jolki-kotki.Same święte jesteście, naprawdę, nigdy nie zrobiłyście nic głupiego?ja też bym tak nie postąpiła ale myslę,że na aż takie wyzwiska beatulek nie zasługuje.
        • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:28
          Nie jestem święta, ale nigdy nie przeszłam obojętnie koło dziecka, które potrzebowało pomocy i nie odmawiałam tej pomocy, gdy zostałam przez dziecko o to poproszona. I dlatego uważam, że osoba, która postąpiła jak koleżanka beatulek powinna od tej pory myć zęby po ciemku, żeby nie rzygnąć na widok swojej gęby.

          ---
          Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
          • kosheen4 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:36
            przystanek_tramwajowy napisał:

            > Nie jestem święta, ale nigdy nie przeszłam obojętnie koło dziecka, które potrze
            > bowało pomocy i nie odmawiałam tej pomocy, gdy zostałam przez dziecko o to popr
            > oszona. I dlatego uważam, że osoba, która postąpiła jak koleżanka beatulek powi
            > nna od tej pory myć zęby po ciemku, żeby nie rzygnąć na widok swojej gęby.

            jesteś wzruszający, przystanek. do jakiego wieku pomagasz, a od jakiego wyciągasz widły i wątki z kożuszkiem? do osiemnastki można się do ciebie zwrócić, czy może tylko do chwili, kiedy poddupniki nie są już potrzebne?
            ochłoń. kilka zdań z drugiej strony ekranu, a ty się rzucasz jak byk na arenie.
            • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 12:09
              Kosheen, przywracasz mi wiarę w ludzi.
        • kosheen4 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:29
          raczek47 napisała:

          > No dziewczyny nie przesadzajcie z tymi inwektywami, beatulek zrobiła b.głupio,
          > fakt,ale bez przesady z takim przeczołgiwaniem i wyzwiskami, wywlekaniem wątku
          > z kożuszkiem i porównywaniem do jolki-kotki.Same święte jesteście, naprawdę, ni
          > gdy nie zrobiłyście nic głupiego?ja też bym tak nie postąpiła ale myslę,że na a
          > ż takie wyzwiska beatulek nie zasługuje.

          pozwolisz, że podam ci rękę?
          część pań zdaje się ścipiała dokumentnie przy okazji tego wątku. święta inkwizycja, w mordę...
          • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 12:08
            Nie pierwszy i nie ostatni to lincz na tym forum, niestety. Co ciekawe, zawsze ta sama grupa rwie się do bicia.
        • black_halo Re: Podwiozłybyście? 15.03.14, 15:42
          20 lat temu: wzieloby sie dziecko do samochodu, o fotelikach nikt wtedy nie slyszal. Jesli by taki podwozacy rodzic uslyszal, ze dziewieciolatek ma siedziec sam w domu to na bank zabralby go do siebie, dal obiad/kolacje i jeszcze zagonil do odrabiania lekcji a nastepnie zaopiekowane dziecko odstawilby do rodzicow. W dobie komorek to latwiejsze, wtedy zazwyczaj jednak sasiadow z bloku sie znalo a jak nie to trudno, i tak mozna bylo zapukac. Od pozyczenia soli/cukru/maki zaczelo sie wiele przyjazni. I zakonczenia takich historii sa dwie: albo rodzice podziekowaliby za opieke i zapewnili, ze nastepnym razem dziecko pomoze trzepac dywan albo chociaz kupiliy czekolade czy kawe. Albo dziecko za klamstwo mialoby "jesien sredniowiecza na cztereach literach" i jeszcze musialoby przyjsc i sasiadke przeprosic za klopot.
    • anomalia_pogodowa81 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:25
      A wiecie, co jest najlepsze?
      W obliczu zakończenia tej całej historii (podejrzewam, że jest prawdziwe) ona jest utwierdzona w przekonaniu, że DOBRZE ZROBIŁA.
      I następnym razem w podobnej sytuacji postąpi identycznie, niosąc głowę wysoko podniesioną.
      Wiesz co, beatulek - mam nadzieję, że nigdy nie spotkam cię w pozainternetowym życiu. Nigdy. Jesteś wyzuta z myślenia.
    • mynia_pynia Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:28
      Mam nadzieje że to dziecko bezpiecznie dotarło samo do domu.
      Nie wiem czy nie miałabyś problemów gdyby coś dziewczynce się stało a ty byłaś ostatnią dorosłą osoba która mogła jej pomóc.
    • slonko1335 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:33
      Nie, nie podwiozłabym ale tez i nie zostawiłabym tak po prostu tego dzieciaka...
    • 18lipcowa3 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:36
      Prawdziwa ematka z ciebie.
      Zabrać bym tez nie zabrała bez poddupnika ale nie zostawilabym dziecka samego.
      Zadzwonilabym po rodzicow i poczekala.
      • konwalka Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:50
        jakaś masakra
        mieszkamy odrobine na obrzeżach miasta
        i to jest normalne, że jak wracając do domu widzimy jakiegosdzieciaka "od nas", to sie po prostu go pakuje do samochodu i podrzuca do domu
        nie wierzę w to, co przeczytałam w poscie beatulki uncertain
    • jowita771 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:45
      Zabrałabym. I powiem Ci, dziwi mnie, że zostawiłaś dziecko samo w takiej sytuacji, pewnie była wystraszona.
    • to_ja_tola Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:58
      No to masz problem z doopy wzięty...podwiozłabys mała i spoko.Powiedziała przeciez ze nie jezdzi sama autobusami.Korona z glowy ci spadłaby?
      Tak.Podwiozłabym
      • snowdust Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:03
        Nie zastanowiloby Cie w tej historii - jakim cudem rodzice "kaza" tej malej jechac autobusem skoro nigdy sama nie jezdzila. No nie wpadlabym na to zeby dzieciakowi, ktory nigdy nie jechal sam autobusem kazac jechac z kolezanka (rownie dzieciakowatym dzieciakiem jak ona sama), ktora ledwo znam w roli opiekunki...
    • snowdust Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 20:58
      Slusznie zrobilas ze nie podwiozlas ale zle zrobilas ze kazalas jej wysiasc i zostawilas ja sama.

      Milion rzeczy mogloby pojsc nie tak na tej 2km trasie i moglabys sobie narobic duzych problemow. A juz nawet nie chce sobie wyobrazac reakcji rodzicow, gdyby okazalo sie ze dziecko wymyslilo te historie zeby np. zeby dluzej moc pobawic czy tam porozmawiac z Twoja corka. Dzieci maja bujna wyobraznie. I gdyby jak mowisz ten jej tata pojawil sie pod basenem tak jak sie z nia umawial.

      Na pewno niefajnie zrobilas ze jakos nie pomoglas tej malej. Tak jak mowia dziewczyny - telefon a gdybym nie miala mozliwosci/rodzice by nie odbierali odprowadzic na basen i przekaz chocby recepcji.

    • minor.revisions Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:06
      Zasadniczo w autobusie dziecko też jedzie bez poddupnika.
    • kota_marcowa Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:13
      A ja w zakończenie tej historii nie wierzę.

      Bo skoro beatulek nie zadzwoniła do rodziców, bo ich nie znała, ba, nawet nie zainteresowała się, czy dziecko ma telefon i zostawiła je tak naprawdę na pastwę losu, to nie wierzę, że miała na tyle cywilnej odwagi, żeby pójść do tych ludzi, spojrzeć im w twarz i przyznać się, że wykopsała 9 latkę z samochodu. Zwłaszcza, że wcale nie uważa, że źle postąpiła.

      Myślę, że to zakończenie, to historyjka wymyślona z powodu linczu na forum.

      P.S. i dodam jeszcze, że było sporo wyjść z tej sytuacji. W najgorszym wypadku, skoro nie chciała ani podwieźć ani dzwonić do rodziców, powinna zaprowadzić to dziecko z powrotem i zostawić pod opieką nauczyciela, już on zapewne skontaktowałby się z rodzicami. Ale niektórzy widza tylko czubek własnego nosauncertain
    • totorotot Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:14
      Ty jakas walnięta jesteś czy co? Nie mogłaś zadzwonić do jej rodziców? Dobrze, ze nie mam do czynienia z takimi jak Ty. Życia byś w bloku nie miała za taki numer.
      • raczek47 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:22
        totorotot napisała:

        > Ty jakas walnięta jesteś czy co? Nie mogłaś zadzwonić do jej rodziców? Dobrze,
        > ze nie mam do czynienia z takimi jak Ty. Życia byś w bloku nie miała za taki nu
        > mer.

        to znaczy co byś jej zrobiła? Poświęciłabyś resztę swojego życia na organizowaniu krucjaty przeciwko beatulkowi? Obleciałabyś wszystkich sąsiadów z informacją o zdarzeniu albo wywiesiłabyś opis sytuacji na osiedlowym śmietniku, otrułabyś jej psa, smarowałabyś jej klamkę kupą, regularnie przebijała opony?
        Wybacz ale taki tekst "Życia byś w bloku nie miała za taki nu
        > mer" jest tak żałośnie prostacki,że o całe góry przerasta prostackie zachowanie beatulek w tej konkretnej sytaucji.
    • attiya Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:16
      nie podwiozłabym
      bo gdyby coś się stało, to wtedy rodzice tego dziecka mogliby cię ciągać po sądach do końca życia
      poza tym co to za rodzice, którzy uważają, że dziecko sobie poradzi i albo ktoś je podwiezie albo jakowyś cud się stanie uncertain
    • attiya Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:19
      a tak na marginesie ciekawe, że ematki dzwonią na policję jak zobaczą dziecko siedzące nie w foteliku a tu proszę, przecież to tylko dwa km uncertain
      tutaj już można było jechać bez fotelika bo przecież to wyjątek uncertain
      • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:23
        Już ustaliłyśmy, że córka beatulek mogła spokojnie oddać swój poddupnik młodszej koleżance, bo ma 158 cm wzrostu, może więc jeździć bez podkładki. No, ale może to jej ukochany poddupnik w różowe kucyki i przeżyłaby niewyobrażalną traumę, gdyby spoczęły na nim jakieś obce cztery litery.

        ---
        Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
        • girl.anachronism Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 23:02
          Swoją drogą dla mnie to dziwaczne, że dziewczyna o wzroście 158 cm jeździ na poddupniku. Przecież to obowiązuje do 150 cm, dawno już wyrosła.
        • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 12:17
          A ustaliłyście może, jakiego koloru majtki może nosić Beautek w piątki? suspicious
    • snowdust Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:21
      I jeszcze dodam bo juz jak tak na ten temat rozmawiamy ze kiedys w nieco innej ale w pewnym sensie podobnej sytuacji mialam taki naturalny odruch i pomoglam ale w bezmyslny sposob (a takie podwiezienie jest dla mnie bezmyslna pomoca). Tak jak pisalam wszesniej pomoglabym jej ale nie przez podwiezienie tylko poszukalabym innego wyjscia z sytuacji.

      Ale wracajac do rzeczy - kiedys lecialam gdzies samolotem i podeszla do mnie kobieta z dziewczynka (kolo 11-12 lat) i zapytala czy nie mialabym nic przeciwko temu zeby ta mala kolo mnie w samolocie usiadla bo leci sama. Na miejscu docelowym mieli czekac na nia rodzice. Odruchowo sie zgodzilam, bo co za problem przeciez. No i kobieta zniknela. A jak sobie uswiadomilam co ja zrobilam to byl jeden z bardziej stresujacych lotow mojego zycia! Bylam taka w wsciekla na siebie. Przez cala droge mialam milion pomyslow co moze pojsc nie tak. Nigdy bym sie juz drugi raz nie zgodzila na takie cos! Czasami bezmyslnosc ludzi nie zna granic. Bo one chcialy sobie zaoszczedzic na bilecie dla malej (bo nie zaplacily za opieke stewardessy) a ja glupia naiwna na "biedne dziecko, same przestraszone" dalam sie zlapac.

      Wniosek jeden: jak sie pomaga to trzeba kierowac sie tez mozgiem a nie tylko emocjami
      • slawekopty Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:26
        Na twoim przykładzie widać "zwyrodnienie" czasów obecnych sad
        • snowdust Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:27
          Na moim?
          • ania_irlandia Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:58
            Az sie w watku udziele, bo nie wierze w to co czytam wink
            Obowiazkiem rodzicow jest zadbanie o organizacje powrotu dziecka z basenu. RODZICOW a nie przypadkowych ludzi - nawet znanych z widzenia. Co Wy tak wieszacie psy na autorce watku? Nie powinna brac na siebie odpowiedzialnosci za dziecko, ktorego nie zna, tym bardziej jesli nikt ja do tego nie upowaznil.
            Ja z perspektywy rodzicow tej dziewczynki nie zyczylabym sobie by inni rodzice ja podwozili, dajmy na to spoznilabym sie 5 min i dziecka by nie bylo.

            A jesli juz zdecydowalaby sie autorka dziewcze podwiezc to brak fotelika tez jest argumentem przemawiajacym przeciw. Kiedy prosze znajomych by podwiezli gdzies moja corke to podstawke zawsze im zostawiam. Gdy znajomi dzwonia do mnie w sytuacji awaryjnej bym podwiozla gdzies im ich dziecko tez zycze sobie zorganizowania fotelika. A jesli takowego nie ma - to zaznaczam, ze robie to na ich odpowiedzialnosc. A oddanie fotelika wlasnego dziecka dla innego nie wchodzi w gre - w razie wypadku chyba wszyscy mieliby pretensje, ze nie zapewnili swojemu dziecku bezpieczenstwa.

            Zreszta: tak stanowczo negatywnie zle wypowiadacie sie o autorce watku, a moze ta argumentacje nalezaloby skierowac przeciw jej rodzicom?
          • slawekopty Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 23:01
            snowdust napisała:

            > Na moim?

            Tak, na twoim, dla mnie nienormalne jest robienie problemów z naturalnych "drobiazgów" które powinny być załatwiane mimochodem, wręcz niezauważalnie. Podwieźć dziecko sąsiada, dotrzymać towarzystwa w samolocie, pomóc staruszce wsiąść do autobusu itp. Wychowałem się na szczęście w okresie kiedy nikt nie zastanawiał się co mu grozi jak staruszka jednak się potknie pomimo pomocy i skreci albo złamie nogę. Normalnie wstyd mi za ludzi którzy mają takie myślenie jak ty albo załozycielka wątku sad
            • snowdust Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 00:00
              Takie sa czasy i trzeba sie do tego dostosowac. Przewiezienie komus malutkiej paczuszki przez granice (bo mala, lekka, zaden problem) moze sie zle skonczyc dla tej szlachetnie pomagajacej osoby.

              A wracajac do opisanej przeze mnie sytuacj, co uwazasz ze w porzadku jest powierzanie dziecka pod opieke obcej osoby? Linie lotnicze przewidzialy takie sytuacje i mozna to rozwiazac zgodnie z obowiazujacymi zasasdami. A co jakby mi ta dziewczyna zaslabla w samolocie? Albo milion innych niefajnych sytuacji.

              Ja nie twierdze ze nie trzeba pomagac tylko ze trzeba pomagac ale z glowa. Tak zeby nie zaszkodzic sobie przy okazji.

              • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 00:02
                Tak, tak. Ta dziewięciolatka, która beatulek wyrzuciła z samochodu, w butelce na szampon na pewno szmuglowała heroinę. Snowdust, nie wiem, co bierzesz, ale odstaw to jak najszybciej.

                ---
                Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                • snowdust Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 00:08
                  Nie wiem czy zauwazylas ale rozmawiamy o roznych sytuacjach. Podaje przyklad jak zle moze sie skonczyc pomoc jak robi sie to bezmyslnie.

                  Powtorze jeszcze raz: TRZEBA POMAGAC ALE Z GLOWA
                  • ola33333 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 07:23
                    snowdust, ale przesadzasz.
                    A jaka to opieka musialas sie wykazac w tym samolocie??
                    Podejrzewam, ze matce dziewczynki chodzilo tylko o to, zeby ona przeszla z toba przez kontole i znalazla wlasciwa gate, a po wyladowaniu tasme z walizkami i wyjscie. Na prawde to taki straszny problem dla ciebie byl??
              • slawekopty Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 10:24
                Ja jednak widzę różnicę pomiędzy małą paczuszką a dziewczyną. Sam kiedyś byłem w sytuacji że wracając z małżonką z trójkąta turystycznego wink moje kochanie zgodziło się na przewiezienie od sąsiadów z hotelu rzekomo pustej walizki, mieliśmy jedną a oni trzy, jak wróciłem z toalety i zobaczyłem na co się zgodziła, to od razu oddałem walizkę wink Natomiast gdyby ktoś nas poprosił o zwrócenie uwagi na niepełnoletniego pasażera, zrobiłbym to z przyjemnością i nie zastanawiał się ani chwili. Tak samo nie zostawiłbym tej dziewczynki po basenie, nawet nie mając fotelika, zgody rodziców itp. Zwyczajnie bym ją podwiózł a rodzicom nawet nie zwrócił uwagi, dzieci mają różne pomysły, nie wiadomo co wywinie moje a potem trafi na jakąś reżymową lewaczke która z kalkulatorem będzie liczyła prawdopodobieństwo do trzeciego miejsca po przecinku czy jej to nie zaszkodzi !
        • raczek47 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:45
          Rany boskie, naprawdę, nie bronię beatulek,ale zapędzacie się w jakiś ciemny róg z tymi wyzwiskami.Przecież nie zostawiła potrąconego, rannego dziecka na ulicy, nie zostawiła go głodnego, pobitego, zrozpaczonego bez szansy na ratunek.Szafowanie epitetami:zwyrodnienie, suka, walnięta świadczy tak samo o waszej ciasnocie umysłowej co autorki bo nie potraficie(nie chcecie) w całej tej historii zobaczyć całego kontekstu sytuacyjnego.
          z pewnością to co zrobiła było nie w porządku,ale na ukamionowanie takimi epitetami nie zasługuje.
          Niech każdy najpierw popatrzy na te słomki w swoich oczach zanim opluje beatulek za to źdźbło w jej oku.
          Powodzenia.
          • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:48
            Całe szczęście, że cała historia dobrze się skończyła, ale nie musiała. I zostawiając to dziecko na parkingu beatulek nie miała żadnej gwarancji, że mała dotrze sama cało i zdrowo do domu. To są fakty.

            ---
            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
            • kosheen4 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:27
              przystanek_tramwajowy napisał:

              > To są fakty.

              jedyny fakt jaki można stwierdzić to taki, że kilku paniom ciupie do łba na podstawie dość mało szczegółowego opisu sytuacji
              • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 12:06
                kosheen4 napisała:


                > jedyny fakt jaki można stwierdzić to taki, że kilku paniom ciupie do łba na pod
                > stawie dość mało szczegółowego opisu sytuacji
                >

                Jakie ciupie? Tam koparki głupoty aż furczą z przepracowania.
          • attiya Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:58
            tak na marginesie jestem ciekawa ile jeszcze pojawi się tu ematek, które jeszcze nie zdążyły tu wejść i jakie to nowe inwektywy w stosunku do beatulka wymyślą
            wręcz nie mogę wyjść z podziwu, że niektóre ematki, z dziada pradziada z szlacheckich rodów, bułkę przez bibułkę a tu proszę, pierwszy lepszy chłop z paciejewa dolnego więcej kultury ma uncertain
            dawno już w jednym wątku tyle inwektyw nie poleciało - chamst.o z ematek wychodzi oraz ich prawdziwa natura sad I beatulek wcale najgorzej w tym towarzystwie nie wychodzi...
            • fomica Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:20
              Aha, ja tez czytam z zapartym tchem smile
              Kto dzisiaj krzyknął na dziecko, poklócił się z mężem, zjadł za dużo czekolady, nie poszedl na siłownię - śmiało, niech wejdzie i rzuci kamieniem! W końcu przy tej potworzycy beatulek nasze przewiny bledną w oczach. I od razu lepiej.
            • kosheen4 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:23
              attiya napisała:


              > dawno już w jednym wątku tyle inwektyw nie poleciało - chamst.o z ematek wychod
              > zi oraz ich prawdziwa natura sad I beatulek wcale najgorzej w tym towarzystwie
              > nie wychodzi...

              niektórym paniom peron odjechał spod nóg razem z pociągiem.
              ostatnie sceny z "Chłopów" nie straciły wcale na aktualności, tylko przeniosły się w przestrzeń wirtualną.
              empatię części forumowiczek można nazwać empatią Kalego - wczuwają się wyłącznie w rolę biednego, porzuconego dziecka. babkę która popełniła błąd bez mrugnięcia okiem by rozjechały własnym samochodem. do łebków paniom nie przychodzi, że bezduszna suka ani by nie pomyślała o założeniu takiego wątku, miałaby w dupie.
              forum uczy, forum radzi, forum kija w oko wsadzi.
              • iwles Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:47

                > babkę która popełniła błąd bez mrugnięcia okiem by rozjechały własnym samochodem.


                Gdyby przyznala się, że zrozumiala, iz popełnila bląd, nikt by jej nie rozjeżdżał.
                • kota_marcowa Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:52
                  10/10

                  Gdyby autorka wykazała choć jeden ludzki odruch nikt by tak po niej nie jechał.
                  • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:57
                    Autorka założyła wątek: Wyrzuciłam obcą dziewuchę z samochodu. Prawda, że dobrze zrobiłam? A teraz wielkie zdziwienie i obraza, że całe forum radośnie jej nie przyklasnęło.

                    ---
                    Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                    • fomica Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 23:05
                      > A teraz wielkie zdziwienie i obraza, że całe forum radośnie
                      > jej nie przyklasnęło.
                      Eee, że co? A czym się to zdziwienie i obraza przejawiło? big_grin
                      • a1ma Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 23:06
                        Milczeniem ;]
                • fomica Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 23:12
                  > Gdyby przyznala się, że zrozumiala, iz popełnila bląd, nikt by jej nie rozjeżdż
                  > ał.
                  He he, a to też dobre. Przyznaj się zbrodniarzu a zamiast spalenia na stosie otrzymasz lekka smierć przez powieszenie. PRZYZNAJ SIĘ!!
                • attiya Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 07:46
                  czyli jakby nie przyznała się do błędu, to rozjechałabyś ją samochodem?
                  któraś wyżej - znana z tego - pisała, że gdyby beatulek mieszkała na jej osiedlu, to ona już tak wszystko urządziłaby, że ww życia nie miałaby tam.
                  jedna przejechałaby samochodem, druga psychicznie wykańczałaby beatulka - brawo
                  • iwles Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 08:35

                    O rany, ty zawsze wszystko tak dosłownie bierzesz ?
                    Nie znasz słowa "przenośnia"?

                    ps. a swoją drogą do tej pory nie przyznała, że zrobiła źle tongue_out
                    • kawka74 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 09:24
                      Ale dlaczego ma to robić i kim są ematki, że mają prawo tego oczekiwać?
                      Zrobiła źle, owszem, ale ważniejsze jest to, czy wyciągnęła wnioski na własny użytek, niż to, czy odpowiednio spektakularnie będzie się biła w piersi.
                      • iwles Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 09:39

                        > Ale dlaczego ma to robić i kim są ematki, że mają prawo tego oczekiwać?

                        bo sama zaczęła dyskusję na ten temat ?

                        > ważniejsze jest to, czy wyciągnęła wnioski

                        ano właśnie część emam ma wątpliwości. Dziewczyna idzie w zaparte, że dobrze zrobiła.
                        Istnieje ryzyko, że następny, razem zrobi dokładnie tak samo, tylko już nie założy wątku na forum.
                        • kawka74 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 09:46
                          > bo sama zaczęła dyskusję na ten temat ?

                          Dyskusję, a nie sprawę sądową.

                          > ano właśnie część emam ma wątpliwości.

                          No to mają problem.

                          > Istnieje ryzyko, że następny, razem zrobi dokładnie tak samo, tylko już nie zał
                          > oży wątku na forum.

                          No to napisze, że źle zrobiła, żeby te wątpiące usatysfakcjonować, a potem zrobi po swojemu. I co, powołacie straż obywatelską, żeby jej pilnować? Czy parę gróźb karalnych zostanie wprowadzonych w życie?
                          To tylko forum. Matka piątki dzieci nie istnieje, pamiętaj o tym.
                          • iwles Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 09:55

                            Publiczne przyznanie się do błędu to nie wada, naprawdę, a wprost przeciwnie, trzeba mieć odwagę i honor, by to zrobić.
                            • kawka74 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 10:03
                              Publiczne przyznanie się do błędu po groźbach i wyzwiskach? Chyba żartujesz.
                              I jeszcze raz zapytam, jakie ematka ma prawo, kim jest, żeby tego żądać?
          • slawekopty Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 10:27
            raczek47 napisała:

            Szafowanie epitetami:zwyrodnienie, suka, walnięta świadczy tak samo o waszej cias
            > nocie umysłowej co autorki bo nie potraficie(nie chcecie) w całej tej historii
            > zobaczyć całego kontekstu sytuacyjnego.

            Zwyrodnienie to jest z pewnością wink reszta obelg jak to zwykle u kobiet przesadzona.
          • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 12:05
            raczek47 napisała:

            > Rany boskie, naprawdę, nie bronię beatulek,ale zapędzacie się w jakiś ciemny ró
            > g z tymi wyzwiskami.Przecież nie zostawiła potrąconego, rannego dziecka na ulic
            > y, nie zostawiła go głodnego, pobitego, zrozpaczonego bez szansy na ratunek.Sz
            > afowanie epitetami:zwyrodnienie, suka, walnięta świadczy tak samo o waszej cias
            > nocie umysłowej co autorki bo nie potraficie(nie chcecie) w całej tej historii
            > zobaczyć całego kontekstu sytuacyjnego.
            > z pewnością to co zrobiła było nie w porządku,ale na ukamionowanie takimi epite
            > tami nie zasługuje.
            > Niech każdy najpierw popatrzy na te słomki w swoich oczach zanim opluje beatule
            > k za to źdźbło w jej oku.
            > Powodzenia.

            100/100
      • beverly1985 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:44
        To można dziecku wykupic bilet bez opieki stewardessy??
        • snowdust Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:54
          A nawet nie wiem czy mozna. I jesli mozna to od jakiego wieku. Ta dziewczynka to bylo dziecko (nie male ale wciaz dziecko) i przez cala trase zadna stewardessa sie nia nie zainteresowala nawet przez sekunde. (bo w sumie czemu mialaby sie interesowac skora miala opiekuna-naiwna mnie)

          Z drugiej strony jak sie kupuje bilet to chyba mozna kupic dziecku oddzielnie a jakiemus opiekunowi z ktorym bedzie lecialo (czy to rodzicowi, czy innej niespokrewnionej osobie) oddzielnie.
          • czar_bajry to jakiś żart? 13.03.14, 22:00

            Mam nadzieję że opisana sytuacja jest wymyślona na potrzeby forum,jeśli nie to ...
            Jak można zostawić dziecko samo, które nie umie wrócić z basenu.
            Dziewczynki miały wrócić razem autobusem,ok rodzice nie uzgodnili tego z tobą ale stało się..
            W opisanej sytuacji zabrałabym dziecko i odwiozła do domu nawet jak bym miała w planach jazdę w zupełnie inną stronę a tłumaczenie o braku pod dupnika w przypadku 9 latki jest śmieszne.
            Mam nadzieję że mój syn nigdy nie trafi na osobę pokroju autorki.
          • volta2 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:19
            nie ma opcji, by linie lotnicze na pokład wzięły dziecko poniżej (tu od linii zależy) 16 lat. spróbuj kupić tak przez net. będziesz wiedziała co się robi - więc to historyjka dla ubogich...

            zawsze podajesz wiek pasażera - więc nie ma możliwości by dzieciak 11 lat leciał kompletnie bez opieki i na pastwie snowdasta.
            • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:22
              I jeszcze ta kobieta, która sobie weszła na pokład samolotu jak do tramwaju i wyszła. A jak przeszła przez odprawę nie mając biletu? Moim zdaniem to dziecko miało wykupioną opiekę stewardesy i to wskazała wolne miejsce a opiekun dodatkowo poprosił siedzącą obok kobietę o zajęcie się małą. Słowem - mrożąca krew w żyłach historia powstała wyłącznie w głowie snowdusta.

              ---
              Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
              • volta2 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:28
                dziecko które ma wykupioną opiekę widać z daleka - leci z takim jakby wizytownikiem na szyi. '

                ponieważ widywałam takie dzieci całkiem często(latałam w ferie z przesiadkami więc się naoglądałam jak to wygląda z bliska) nie dam się nabrać na historię z opieką - tym bardziej że gdzie by babka przekazała dziecko nie mając biletu dla siebie? przed wejściem na halę odlotów? tam jest milion ludzi i trudno wyhaczyć akurat tego co będzie leciał potrzebnym samolotem.
                małolat też nie przejdzie przez kontrolę paszportową samodzielnie. musi być opiekun a ten na kontroli żeby się znaleźć musi mieć kartę pokładową - więc nie zaoszczędzi na bilecie.
              • snowdust Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:34
                Nie napisalam nigdzie ze kobieta, ktora ja przyprowadzila weszla do samolotu. Stalam w kolejce do odprawy i wtedy do mnie podeszly.
            • snowdust Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:32
              Jak wszedzie zaczniemy weszyc "historyjki" to udzielanie na forum straci sens. Nie chce mi sie Ciebie przekonywac, ze ta "historyjka dla ubogich" naprawde miala miejsce. Nie wiem jakim cudem ona leciala bez opieki stewardessy ale 16 lat na 100% nie miala.
              • budyniowatowe Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 00:16
                snowdust napisała:

                > Jak wszedzie zaczniemy weszyc "historyjki" to udzielanie na forum straci sens.
                > Nie chce mi sie Ciebie przekonywac, ze ta "historyjka dla ubogich" naprawde mia
                > la miejsce. Nie wiem jakim cudem ona leciala bez opieki stewardessy ale 16 lat
                > na 100% nie miala.
                W wiekszosci link lotniczych of 12 lat dziecko moze leciec bez opieki.
                • snowdust Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 00:22
                  Dzieki za tego posta. Reputacje mi uratowalas smile Wlasnie na mniej wiecej tyle wygladala moja "podopieczna".

                  A niektorym WSZYSTKOWIEDZACYM emamom co to maja monopol na cala madrosc tego swiata, zycze troche dystansu do tej swojej nieomylnosci.
            • rosapulchra-0 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 12:22
              Moja córka samodzielnie zaczęła latać w wieku 14 lat. Wizzair.
    • kikimora78 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 21:58
      A tak pomyślałam teraz ze ci rodzice faktycznie nienormalni - bo kto normalny odbierając dziecko z zajęć nie podejdzie pod wejście chociaż tylko czeka na przystanku po drugiej stronie ulicy?
      No chyba ze historyjka to ściema tongue_out
      • volta2 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:22
        nigdy nie wchodzę po dziecko - czekam w samochodzie.
        nie wiedziałam że nienormalna jestem ale dzięki za podpowiedź.

        ps. jeżdżę w kapciach więc jak sezon zimowy to nawet wyjść nie mogę nawet jakby mi się zachciało przechadzkę urządzić.
        dzieci wiedzą, że po zajęciach wychodzą na parking i szukają auta.
        • kikimora78 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:25
          A jakbyś pojechała autobusem to czekalabys na przystanku?
          • volta2 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:31
            niewykluczone - jeśli rozkład miałby taki, że ja przechodzę z przystanku na stronę powrotną a one w tym czasie idą na właściwy przystanek prosto z zajęć. inaczej autobus ucieka i czekamy na następny 25 minut? tak, wówczas czekałabym na przystanku

            no i nie jechałabym w kapciachsmile
      • attiya Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 07:32
        raczej nie - w przedszkolu u mojego dziecka są tacy rodzice, co dziecko z sali odbiorą i przy wszystkich mówią: "ty się ubieraj a ja w samochodzie poczekam" - z tym, że gro samochodów stoi.....po drugiej stronie ulicy, fakt, osiedlowa ale ciągle ulica - także wierz mi, że są tacy rodzice big_grin
        • marianna72 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 13:15
          no i ? Ja za to jak woze moje dziecko na basen wypuszczam je tylko z samochodu i syn leci sam i sam wszystko robi, podobnie z powrotem celowo przyjezdzam troche pozniej zeby juz byl gotowy ( po prysznicu i wysuszeniu wlosow) niech sie chlopak uczy samodzielnosciwink)) Czasami wychodza pozniej i ja juz czekam i widze takie matki co swoim 11 latka majtki pomagaja zalozyc ehhh
    • szalona_krycha Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:35
      Najpierw spróbowałabym skontaktować się z rodzicami dziecka i wyjaśnić sytuację.
      Jeśli rodzice nie odebraliby telefonu, mogłabym się zastanawiać, co dalej. Do wyboru 2 opcje: albo biorę i podwożę, albo zaprowadzam z powrotem na basen i proszę trenera/obsługę na basenie, żeby spróbowali skontaktować się z rodzicami i zostawiam dziecko pod opieką.
      Na pewno nie pozostawiłabym dziecka samego na parkingu.

      • a1ma Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:37
        DWA KILOMETRY.
        Ile trwa taka podwozka? 4 minuty? 6?
        Naprawdę trzeba to aż tak komplikowac?
    • lelija05 Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:40
      Albo trolujesz i nie do końca sobie poradziłaś z rozwojem akcji, a jeśli nie, to miałaś chyba potężne zaćmienie, że tak prosta sprawa jak telefon do rodziców z komórki tego dziecka nie przyszedł ci do głowy, że o odprowadzeniu małej z powrotem na teren basenu nie wspomnę.
      No bywa, ale nie bardzo rozumiem co chciałaś przeczytać pod swoim postem, pochwały? Dziwne to wszystko.
    • saszanasza Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 22:47
      W pierwszej kolejności próbowałabym skontaktować się z rodzicami dziecka i zapytać się czy chcą bym zabrała również ich dziecko (poinformować przy tym o braku podstawki).
      Gdybym nie mogła się z nimi skontaktować, oddałabym dziecko nauczycielce która zapewne z dzieciakami na tym basenie była. Gdyby i to okazało się niemożliwe - zabrałabym dziecko ze sobą.
      Nie wyobrażam sobie zostawienia dziecka samego na tym basenie. Nawet gdyby zdecydowało się wracać autobusem, nie wiadomo czy miało pieniądze na bilet. Gdyby dodatkowo rozładował się jej telefon, zostałaby sama bez możliwości poinformowania rodziców gdzie jest i bez możliwości powrotu do domu.

      I jeszcze dziewczynka przy tobie zastanawiała się, jak wróci....

      Zachowałaś się jak wredne babsko.
    • yenna_m Re: Podwiozłybyście? 13.03.14, 23:26
      zachowałaś się beznadziejnie
      • paliwodaj Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 01:53
        w szoku jestem jak mozna tak zostawic 9 latke na parkingu , sama I przerazona. Pewnie twoje dziecko nawet nie pomyslalo ze mozesz odmowic bo widzialo w ciebie czlowieka, a tu zonk z matki wyszedl potworek.
        Nie raz zbieralam zgubione dzieci w sklepie i wraz z ludzmi z obslugi szukalam rodzica, nie odchodzac do czasu az ten rodzic sie pojawi. Wiem, to nie moje dzieci ale masz jakis spoleczny obowiazek pomagac slabszym.
        To samo z dziewczynka ktora kiedys pojawila sie na zajeciach z tanca , ktore zostaly odwolane , matka wysadzila ja pod budynkiem a dziecko nie wiedzialo co robic. Zadzwonila z mojego telefonu a ja czekalam z nia zapewniajac ze nie zostawie jej tu samej do czasu az matka jej nie zabierze.
        Beznadziejna bladz z ciebie
    • ania_2000 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 04:29
      > Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wra
      > ca z nami. Dzieciak przerażony bo ona (z tego co mówiła) sama autobusami jeszcz
      > e nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić.


      I ty mozesz spokojnie patrzec na siebie w lustrze?
      Pamietaj - karma wraca.
      • attiya Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 07:48
        karma ma to do siebie, że wraca w szczególności do osób, które coś takiego wypisują uncertain
    • hugu Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 06:07
      W życiu bym nie podwiozła.
      Ktoś mnie lekceważy, traktuje przedmiotowo, jak niewolnika (pan każe i postanawia - niewolnik się podporządkowuje i nie ma nic do gadania) - i ja miałabym się na to zgodzić?
      Nigdy.
      Organizacja powrotu cudzego dziecka z basenu to nie twój problem.
      Jest instytucja opiekunki do przyprowadzania dzieci - 10 zł za godzinę i normalni rodzice, jeśli sami nie mogą dziecka odebrać, organizują mu taką opiekunkę. Postępują tak tysiące uczciwych i odpowiedzialnych ludzi.
      Ale ci rodzice albo są nienormalni (roszczeniowi gamonie, żyją w świecie iluzji, ze każdy każdemu winien wszystko świadczyć), albo są cwaniaczkami, bardzo bezczelnymi (opracowali patent, jak cudzym kosztem ułatwić sobie życie, poprzez posłużenie się szantażem emocjonalnym - wystraszone dziecko). Jeśli to drugie, to nieźli z nich sadyści i tylko współczuć dziecku. Co nie znaczy, że, zgodnie z planem cwaniaczków, zacząć ich wyręczać w opiece nad nim.
      • atena12345 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 06:09
        hugu napisała:

        > Jest instytucja opiekunki do przyprowadzania dzieci - 10 zł za godzinę i normal
        > ni rodzice, jeśli sami nie mogą dziecka odebrać, organizują mu taką opiekunkę.
        > Postępują tak tysiące uczciwych i odpowiedzialnych ludzi.

        No ja na szczęście żyję w środowisku, gdzie wzajemnie sie sobie pomaga. Opiekunka do odprowadzania u nas nie zarobi wink
        A co z sytuacją nieprzewidzianą?
        • hugu Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 07:30
          I naprawdę sobie tak spontanicznie przejmujecie dzieci, bez żadnych wcześniejszych ustaleń?
          No to jesteście ludźmi o mocnych nerwach! smile
          Zbyt ogólnikowe określenie: "sytuacja nieprzewidziana" - nie przewiduję, o co konkretnie może chodzić.
          • atena12345 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 07:33
            hugu napisała:

            > I naprawdę sobie tak spontanicznie przejmujecie dzieci, bez żadnych wcześniejsz
            > ych ustaleń?

            TAK. Przychodzi do córki koleżanka i się bawią.
      • scher Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 07:37
        hugu napisała:

        > W życiu bym nie podwiozła.
        > Ktoś mnie lekceważy, traktuje przedmiotowo, jak niewolnika

        Ty masz jakieś zaburzenia w ocenie ludzkich emocji i motywów postępowania. Jakiś autyzm czy coś?
        • hugu Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 09:45
          Dziewczyno miła i dobrych chęci pełna, twierdzę, że nic mi raczej nie dolega. Tobie też raczej nie dolega, jak sądzę. Tylko mamy odmienny pogląd na pewną ważną w sumie sprawę, inne postawy.
          To, co dla mnie jest manipulacją, ty bierzesz za dobrą monetę.
          Przykro mi rozczarowywać kogoś tak ufnego i przyjaznego, ale zastanów się:

          1. Co to za ludzie, którzy celowo nie umawiają się w sprawie odwózki, bo mają na względzie tylko własny interes (żeby ktoś im bezkosztowo odebrał dziecko z basenu) i chcą go zmusić, by to wykonał (dlatego nie pytają, bo mógłby odmówić).

          2. Co to za ludzie, którzy olewają fakt, że ta osoba ma prawo do planowania swojego czasu i postępowania (np. po basenie zamierza jechać na zakupy, do chorej babci, do lekarza na dawno oczekiwaną wizytę), tylko sami urządzają jej życie? (o tej a o tej godzinie ma jechać z basenu prosto do domu, bo musi odwieźć cudze dziecko, bez fotelika)

          3. Co to za ludzie, którzy stawiają kogoś w sytuacji szantażu emocjonalnego? (rzucaj wszystko i rób to, co my sobie umyśliliśmy, bo inaczej zeżrą cię wyrzuty, że dziecko płacze)

          4. Co to za rodzice, którzy narażają własne dziecko na samotne błąkanie się po ulicach (zawsze przecież planowana podwózka może nie wypalić) aby tylko nie ruszyć głową i nie zadbać o zagwarantowanie dziecku bezpiecznego powrotu do domu?

          Moim zdaniem, to właśnie rodzice dziewczynki są zimnymi cwaniaczkami, którzy próbują wyręczać się innymi ludźmi i manipulować nimi tak, by im samym wygodnie się żyło - jak najmniejszym kosztem. I w tym celu naraża nawet swoje dziecko - aby tylko nie narazić się na koszt opieki.

          Parafrazując dawniejszy argument: Jeśli kogoś nie stać na zorganizowanie dziecku bezpiecznego chodzenia na basen (łącznie z dojazdami i powrotami) - niech nie zapisuje tam dziecka. Nie wszystkie dzieci chodzą na zajęcia dodatkowe, m.in. dlatego, że część rodziców gdy wie, że ich nie stać, że nie dadzą rady odebrać, to rezygnuje, a nie kombinuje, jak zwalić swoje obowiązki na jakiegoś "jelenia".
          • przystanek_tramwajowy Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 09:53
            Hugu, pomijając pretensjonalny styl, jakim się posługujesz w swoich postach, to stanowczo potrzebujesz leczenia. Świat nie jest taki okrutny i przerażający, jak tobie się wydaje. To jedynie nerwica natręctw.

            ---
            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
            • hugu Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 10:12
              Cieszę się z tej dobrej wiadomości o świecie.
              Jeśli zatem jest tak dobrze, to tym bardziej nie musi odwozić dziecka osoba "wytypowana" bez własnej woli, której coś nie gra w całej sytuacji.
              Znajdzie się mnóstwo dobrych dusz, które nie czują żadnego oporu (bez nerwicy natręctw), które takie dziecko odwiozą, i to jeszcze w entuzjastycznym nastroju!
              Czyli nie trzeba się kwasić, bo sprawą jeszcze lepiej zajmą się inni!
          • kietka Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 10:13
            co za narod!!!!!!

            wszystko, co piszesz, ok, jak najbardziej prawda, ale czy takei rzeczy trzeb rozgrywac z 9 latka, czy jej rodzicami?
            k...mac normalnie...
      • wielkanocnaniespodzianka hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatry? 14.03.14, 09:29
        • przystanek_tramwajowy Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 14.03.14, 09:31
          Hugu ma odłożone tylko na dentystę. Na psychiatrę dopiero składa.

          ---
          Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
          • hugu Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 14.03.14, 10:04
            To może daj mi na tego psychiatrę, jeśli jesteś taka dobra i skłonna pokrywać koszta cudzych problemów?
            Acha, ale do tego trzeba zaszantażować emocjonalnie, czyli wycisnąć z wkręcanego trochę łez!
            No to jadę:
            Mam ci ja dzieci, a, jak twierdzicie z poprzedniczką, klepki mi się przestawiają! Jeśli nie przyślecie mi natychmiast kasy, nie pójdę do psychiatry i moje dzieciny doznają zapewne strasznych cierpień, wszak nic gorszego jak matka-wariatka!
            Czy widzicie ich łzy? Czy widzicie ich drżące usteczka?
            Jeśli tak, to podam numer konta, a wy mi wpłacicie na psychiatrę, ok?
            Wprawdzie jestem dorosła i sama zarabiam, ale czemu mam sama troszczyć się o swoje sprawy, skoro jest tyle dobrych dusz, które ludziom rozwiązują ich problemy własnym kosztem?
            W potrzebie i dziećmi się zaopiekują, i mandat z tej racji zapłacą, to może i za mojego psychiatrę?... A, jeszcze okna na wiosnę przydałoby mi się pomyć - która chętna w ramach dobrego serduszka?...
        • hugu Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 14.03.14, 09:57
          Nie, podobnie, jak nie biorę pod uwagę:
          - brania sobie na głowę zagrożenia mandatem za przewożenie dziecka bez fotelika
          - wożenia cudzych dzieci po mieście tylko na ich żądanie, bez ustaleń miedzy dorosłymi
          - wchodzenia w rolę, w jakiej obsadzili mnie, wbrew mojej woli, jacyś cwani ludzie, by im samym było wygodniej
          - ponoszenia odpowiedzialności za sytuacje, w których pozbawiono mnie wyboru (nie ma jak odmówić podwózki, podwózka jest wymuszana szantażem emocjonalnym).

          Co więcej, twierdzę, że tak właśnie jest zdrowiej dla psyche!
          • przystanek_tramwajowy Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 14.03.14, 10:00
            Wiesz Hugu po czym poznać wariata? Ano po tym, że twierdzi, że on jeden jest normalny a reszta to świry. Możesz się już zacząć leczyć. Na NFZ, no bo przecież nie weźmiesz tych pieniędzy przeznaczonych na dentystę. My tu na forum ci nie pożyczymy, bo na pewno jesteś podstępnych wyłudzaczem i oszustem.

            ---
            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
            • hugu Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 14.03.14, 10:14
              Nie pożyczycie, tylko dacie. Macie przecież tak dobre serca i jesteście bezinteresowne! wink
              • joa66 Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 14.03.14, 10:26
                hugu - czy Ty w ogóle czytałaś wątek, bo Twoje wypowiedzi sa lekko nie na temat - piszesz o sytuacji innej niż ta która się zdarzyła.
                • hugu Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 14.03.14, 10:43
                  Może coś przeoczyłam...
                  W moim odbiorze to sytuacja typu "zonk!":
                  Kobieta jedzie na basen po córkę, a na miejscu dowiaduje się od obcego, mało znanego dziecka, że ma je odebrać i odwieźć do domu, bo rodzice tak wymyślili. Acz nie raczyli zapytać "świadczeniodawcy" o zdanie. A wystarczyłby jeden telefon. Ale oni tego nie zrobili.
                  Dlaczego?
                  I tu dywagacje: Bo woleli na kimś wymusić odwózkę (strach dziecka zostającego na basenie zrobi swoje) niż narazić się na odmowę i konieczność rezygnacji z basenu albo organizacji odebrania dziecka. Albo po prostu są to ludzie koszmarnie głupi.
                  • joa66 Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 14.03.14, 11:10
                    Kobieta jedzie na basen po córkę, a na miejscu dowiaduje się od obcego, mało znanego dziecka, że ma je odebrać i odwieźć do domu, bo rodzice tak wymyślili

                    Czyli nie czytałaś.
                    • hugu Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 14.03.14, 11:14
                      To podrzuć mi "ściągę", co jest inaczej. Nie bądźmy takie tajemnicze! wink
                      • iza232 Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 14.03.14, 19:51
                        hugu napisała:

                        > To podrzuć mi "ściągę", co jest inaczej. Nie bądźmy takie tajemnicze! wink

                        "pewnie myśleli, że moje dziecko wróci autobusem"

                        Jeszcze czegoś nie rozumiesz?
                        • hugu Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 15.03.14, 17:53
                          A, dzięki!
                          Czyli rodzice na 99,9% kazali dziecku wracać autobusem. Czyli nie ma w ogóle opcji "podwózka", bo to rodzice decydują.
                          • baltycki Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 15.03.14, 18:38


                            Gdyby chcialo Ci sie czytac odpowiedzi..








                      • nanuk24 Re: hugu, nie brałaś pod uwagę wizyty u psychiatr 14.03.14, 20:26
                        W pierwszym poscie jest, ale widac, ze nie umiesz czytac.
      • anorektycznazdzira Re: Podwiozłybyście? 16.03.14, 20:47
        Hugu, nie jest dobrze z twoim stanem umysłu. Powiem nawet, że jest tragicznie.
    • lily-evans01 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 06:23
      Jessssuuuuniuuuu, ale z ciebie ..... sad((((
    • lauren6 Re: Podwiozłybyście? 14.03.14, 06:42
      W takiej sytuacji bierze się od dziecka telefon do rodziców, dzwoni, ustala strategię działania, a na koniec opr ich osobiście za postawienie cię w takiej sytuacji.
      Jak można było zostawić tę dziewczynkę samą na zadupiu? Skoro się boi jechać sama autobusem to pewnie wpadłaby na głupi pomysł by iść sama przy drodze, a wtedy o nieszczęście łatwo. Jak wtedy spojrzałabyś w lustro, gdybyś wiedziała, że jesteś pośrednią przyczyną śmierci dziecka? Nie obcego dziecka, koleżanki córki.
      Ręce opadają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka