Dodaj do ulubionych

Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia

27.12.05, 22:33
Obserwuj wątek
    • ciocia-klocia Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 27.12.05, 22:52
      Ups
      Witajcie.
      Musiałam zmienić nick chcąc poruszyć tą sprawę. Serdecznie za to przepraszam i
      myślę, że zrozumiecie.
      Mój brat wraz z żoną adoptował dwóch braci. Było to kilka lat temu. Bardzo się
      cieszyliśmy choć były pewne wątpliwośći. Małżeństwo brata należy raczej do tych
      burzliwych. Chłopcy rozwijają się wspaniale i są fantastyczni. Są w wieku
      przedszkolnym. Pokochaliśmy ich całym sercem. Dwa lata temu ich biologiczna
      mama urodziła córkę ( ma chyba siedmioro dzieci ). W wyniku pewnych zdarzeń
      została pozbawiona praw rodzicielskich . Nie specjalnie się tym interesowaliśmy.
      Życie toczyło się dalej. Małżeństwo brata przeżywało lepsze i gorsze chwile.
      Dzień przed wigilią, wieczorem zadzwonił brat z informacją, że będzie na
      wigilii o jedną osobę więcej. Okazało się, że zdecydowali z żoną o adopcji
      siostry synków. Dla jednych i drugich rodziców informacja ta była totalnym
      szokiem. Dla mnie również, ponieważ mieliśmy świadomość kryzysów jakie
      przechodzili, ich trudnych charakterów i tego, że sytuacja materialna nie jest
      wcale rewelacyjna.
      Decyzję tą podjęli z początkiem roku, tyle miesięcy utrzymywali to w tajemnicy.
      Przecież fakt adopcji nie dotyczy tylko ich. Są również dziadkowie, którzy
      często pomagają i materialnie, i fizycznie. Czy nie należało z nimi
      porozmawiać ? Czy choćby wcześniej uprzedzić, a nie w chwili jak dzieciątko
      jest już w domu ?
      Wiem, że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, ale może to ja źle rozumuję,
      może to tylko ich prywatna sprawa ?
      A jakie jest Wasze zdanie drogie foremki ?
      • mazia To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 22:54

        • ciocia-klocia Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 22:57
          Piszesz, że ich prywatna sprawa. To czemu ja muszę jutro jechać pilnować
          bobasa, bo Oni mają załatwienia ? Pojadę z chęcią ponieważ lubię dzieci, ale to
          jest przykład, że chyba nie do końca ich prywatna sprawa.
          Pozdrawiam
          • mazia Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 23:03
            To nadal ich prywatna sprawa, a to ze MUSISZ pilowac bobasa? Nie wiem, moze sie
            zdeklarowalas? Mysle, ze gleboko sie zastanawiali, i podjeli taka decyzje, na
            jaka bylo ich stac,
            Ty wcale nie musisz im pomagac, reszta rodziny pewnie tez nie, ale z pewnoscia
            chce smile
            • ciocia-klocia Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 23:12
              Nie zdeklarowałam się, ale jak ktoś prosi o pomoc, to staram się pomóc.
              Nieważne, czy brat czy obcy.
              Co do reszty rodziny, to myślę, że mimo moich wątpliwości związanych z tą
              decyzją jestem najbardziej jej przychylna. Bynajmniej na dzień dzisiejszy.
              Dziadkowie nadal są w szoku, ciężko im to zrozumieć. Nie chcę pisać dlaczego,
              ale zapewniam, że mają powody.
          • mawikt Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 23:04
            Ale naturalnego poczecia nie konsultowaliby z Toba czy z dziadkami, prawda?
            To czy i jak im pomagacie to kwestia umowy, oferujesz pomoc albo nie, nic nie
            musisz tylko chcesz. Wiem, ze dziecko pojawilo sie nagle i jestescie pewnie
            bardzo zaskoczeni, troche czasu minie zanim sie przystosujecie.
          • milka_milka Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 23:04
            A gdyby to było ich biologiczne dziecko? Czy uważasz, że decyzję o ciąży
            powinni kosultować na szerokim forum rodzinnym? To ich całkowicie prywatna
            sprawa i nic nikomu do tego, ile dzieci adoptują. A jeżeli Ci to przeszkadza,
            nie przyjeżdżaj, aby pomagać.
          • andaba Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 23:05
            Trzeba było odmówić, a nie narzekać. Moim zdaniem to prywatna sprawa brata - w
            dodatku dobrze o nim i jego żonie świadcząca - na pewno to przemyśleli, adopcja
            to nie taka prosta sprawa.
            • inia25 Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 23:08
              to jest ich spraw, ich życie ich decyzje. Są dorośli!
              A pilnować bobasa nie musisz, bo pewnie siłą cie nie zmuszali. Skoro jedziesz
              znaczy ze chcesz!
          • linka9 Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 23:08
            ciocia-klocia napisała:

            > Piszesz, że ich prywatna sprawa.

            Możemy tę decyzje pochwalać lub nie. Możesz wykazywać, ze nie jest to w pełni
            odpowiedzilane i przemyślane postepowanie, ale nie zmieni to faktu, że będzie to
            tylko TWOJA OCENA, a nie TWOJA SPRAWA. Jeżeli dzieciom dzieje się jawna krzywda,
            wtedy dopiero sprawa przestaje być prywatna, a do działania -po zgłoszeniu -
            powinny wkroczyć odpowiednie instytucje.

            >To czemu ja muszę jutro jechać pilnować
            > bobasa, bo Oni mają załatwienia ?

            A dlaczego musisz? Masz prawo odmowy.
            • ciocia-klocia Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 23:22
              Oczywiście, że mam prawo odmowy, ale chyba bym nie potrafiła. Wiąże się to
              jednak z tym, że będę musiała szukać na ten czas opieki do swoich dzieci.
              Nieważne. Nie chodzi o to, że dzieciom dzieje się krzywda. Są zapewne chwalone
              i karcone podobnie , jak w wielu innych domach.
              Jednak czy to, że mój brat nie pracuje nie jest wystarczającym powodem, by się
              obawiać jak sobie dadzą radę ? Czy to, że są burzliwym małżeństwem nie jest
              powodem, by obawiać się, że kolejne dziecko to kolejne, nowe problemy ?
              Może inaczej na to patrzycie, bo nie jesteście w centrum. Dochodzą również
              uczucia. Może to przykre, ale czy ktoś zapytał dziadków, czy są w stanie
              pokochać kolejne dziecko ? Wiem, że z jednej strony to co robią jest piękne i
              godne podziwu, ale z drugiej chyba mało odpowiedzialne.
              • ciocia-klocia Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 23:24
                Oczywiście mało odpowiedzialne w sytuacji, w której się znajdują.
              • yenna_m Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 23:33
                a czy nalezy pytqac dziadkow prazed poczeciem mkolejnego dziecka, czy sa w
                stanie pokochac kolejne?

                dziadkowie nie pokochaja - ich sprawa

                i tak samo z pomoca materialna - mozna pomagac, ale nie trzeba, jesli sie
                uwaza, ze dzieci powinny sobie radzic same

                nie znosze sytuacji, gdy ktos mi obiecuje pomoc, bo go prosilam, a potem na
                boku ten ktos ma poczucie krazywdy, bo sie zdeklarowal

                albo sie grzecznie odmawia pomocy (jakiejkolwiek: finansowej i tej
                niematerialnej) albo tez, jesli sie juz podejmie pomocy, zobowiaze, to nalezy
                pomoc bez jęczenia

                bo to jeczenie dla mnie jest jakies nieodpowiedzialne
                i narzucanie ludziom wizerunku ich rodziny (chodzi mi o wystepowanie do rodziny
                o pozwolenie na adopcje dziecka - jakies chore)

                to, ze malzenstwo jest burzliwe, nie znaczy, ze jest patologiczne
                i burzliwosc wcale nie jest wyznacznikiem braku milosci miedzy malzonkami (a
                czesto jest wrecz przeciwpoloznie, bo nikt, do kogo nic nie czujesz, nie jest
                Cie s stanie tak zirytowac jak ukochana osoba wink )

                generalnie jestem przeciwnikiem oceniania relacji malzenskich przaez rodzine,
                ktora na codzien nie mieszka z malzonkami
                a i ocenianie przez rodzine, co na codzien mieszka z malzonkami tez jakos mnie
                irytuje wink

                acha - piszac ten post nie chcialam nikogo urazic, wiec na wszelki wypadek
                przepraszam te z Was, ktore poczulyby sie urazone takim postem
              • wegatka Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 27.12.05, 23:57
                ciocia-klocia napisała:


                > Może to przykre, ale czy ktoś zapytał dziadków, czy są w stanie
                > pokochać kolejne dziecko ?


                Uważam, że nikt nie musi pytać o to dziadków, bo to, czy pokochają kolejnego
                adoptowanego wnuka, czy nie, to już ich problem. Dziecko powinno mieć przede
                wszystkim zapewnione uczucie rodziców, a dziadkowie, dobrze by było gdyby
                kochali, ale jeśli nie potrafią, to trudno. Przecież wiele jest takich dzieci,
                którymi się rodzeni dziadkowie wcale nie interesują i nie jest powiedziane, że
                muszą one być dziećmi nieszczęśliwymi. Najważniejsze, żeby miały zaspokojoną
                potrzebę miłości i akceptacji w domu.
              • e_r_i_n Re: To tylko ich prywatna sprawa n/t 28.12.05, 08:54
                Przy adopcji sad bierze pod uwage, czy rodzina jest w stanie podolac wychowaniu
                dziecku rowniez finansowo. Widac az tak tragicznie nie jest.
                To, czy dziadkowie pokochaja dziecko, czy nie, nie zalezy od ich 'zgody'
                na kolejnego potomka.
                I ja przylaczam sie do pytania, na ktore chyba unikasz odpowiedzi: czy tak samo
                wygladalaby sprawa, gdyby chodzilo o dziecko biologiczne?
      • anias29 Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 27.12.05, 23:38
        Uważam, że to ich prywatna sprawa.
      • przeciwcialo Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 27.12.05, 23:44
        A to pytać sie trzeba rodziny czy można mieć dziecko- rodzone czy adoptowane?
        To przeciez dorosli ludzie i wiedza co robia. A rodzina jak nie chce pomóc to
        nie powinna przeszkadzać.
        • pesteczka5 Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 27.12.05, 23:57
          Cóż, korzystając z pomocy mogliby zapewne wziąć pod uwagę, jak ich decyzja
          wpłynie na resztę rodziny. Ja, biorąc pod uwagę kolejne dziecko (najpewniej
          własne, biologiczne) jak najbardziej liczę się z siłami moich rodziców i ich
          zdrowiem, ponieważ pracuję dość intensywnie i mimo szczerych chęci wielokrotnie
          korzystałam z ich wszechstronnej pomocy. Choć nikt nigdy nie dał mi w żaden
          sposób odczuć, że mam sobie sama ponosić skutki swoich decyzji (a nawet do dziś
          wspominam z rozrzewnieniem mamy radość, kiedy ogłosiłam fakt bycia w ciąży z
          drugim dzieckiem, mając bardzo żywego roczniaka i calusieńką przeleżaną ciążę
          za sobą). Tak więc, albo całkowita samowystarczalność, albo liczenie się z
          rodziną...

          Co do burzliwego małżeństwa i sytuacji materialnej, tu bym uznała, że to ich
          sprawa. Są ludzie, którym niedostatki materialne nie przeszkadzają w wychowaniu
          dzieci i to ich rzecz. A style związków są różne - są związki żywe,
          dynamiczne, nie znaczy złe... są też spokojne, "takie dobre", a martwe.
          Myślę, że jesteście fajną rodziną jako całość. A może brakuje tego zdania,
          które mógłby powiedzieć brat - coś na kształt, że bierze Wasze zdanie pod
          uwagę, że dziękuje za wszelką pomoc, że... nie wiem, co.
          Oczywiście, że jak ktoś nie chce pomóc, niech nie pomaga, tylko mnie się
          wydaje, ze tu chodzi o to, że rodzina pomóc jak najbardziej chce, tylko obawia
          się o hmmm... poczucie odpowiedzialności brata.
          Adopcja to decyzja świadoma. Myślę, że w sytuacji np. nieplanowanej ciąży nikt
          taktowny uwag nie wygłasza przecież... W każdym razie nie powinien.

          Powodzenia!
          • e_r_i_n Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 08:57
            pesteczka5 napisała:

            > Tak więc, albo całkowita samowystarczalność, albo liczenie się z rodziną...

            Z tym sie zgodze - jesli pojawienie sie kolejnego dziecka odbic sie moze na
            rodzinie (czy finansowo - bo pomagaja, wiec pomoc bedzie potrzeba
            zwiekszyc/dluzej bedzie potrzebna, bo matka nie pojdzie przez kolejny rok do
            pracy, czy niematerialnie, chociazby dlatego, ze to babcia zajmuje sie
            wnukami), to warto decyzje skonsultowac. W moim otoczeniu jest taka sytuacja -
            mlode malzenstwo mieszka z rodzicami w niewielkim mieszkaniu i za kilka
            miesiecy pojawi sie kolejne dziecko. Rodzina zachwycona (delikatnie mowiac) nie
            jest.
      • mxp4 Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 03:57
        A moze chodzi ci o to, ze dziadkowie powinni pomagac tez i tobie a tak
        koncentruja sie na dzieciach brata a teraz beda potrzebni byc moze i czesciej.
        Ja uwazamze brat wie co robi i sa to bardzo szlachetni ludzie. W rodzinach
        biologicznych czesto tez sie nie przelewa a maja troje dzieci. Podziela sie z
        dzieciaczkami ty co beda mieli.
        • wesolek11 Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 08:18
          Ich sprawa. A dziadkowie często nie kochają prawdziwych wnuków, wiec nie ma co
          myślec czy pokochają adoptowane. Ważne by rodzice podjęli świadomą decyzje i
          łożyli na utrzymanie. A Ty nie musisz pomagać, nikt nie może tego od Cioebie
          wymagać. Nie lubię takich osób, co zobowiązują się pomóc a później wszem i
          wobec opowiadają , jak pomagają i ile trzeba im zawdzieczać. Nie pomagaj i nie
          gadaj!
          • gabi683 Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 08:54
            I Ja uwazam ze to ich sprawa ,najwazniejsze ze chcą aby rodzeństwo bylo razem smile
            Moim zdaniem mało ludzi postapiło by właśnie w ten sposób ,Ja byłm adoptowna i
            rodzielona z rodzeństwem i wiem jak człowiek musi zyć z takim bólem.
            • zonazona Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 09:12
              Hmmm, a może to miała być miła niespodzianka dla wszystkich, a najwyraźniej nie
              do końca była...
              Nie sadzę aby owo małżeństwo potrzebowało zgody rodziny na adopcję kolejnego
              dziecka (to biologiczne rodzeństwo!!!), ani najwyraźniej nie liczyli na Wasze
              rady. Może musieli podjąć decyzję szybko, może byli inni chętni smile... Fakt -
              jeśli zwykle liczą na pomoc najbliższych - mogli uprzedzić. MOGLI. Ale może
              przewidzieli zagorzałą dyskusję na temat ich burzliwego małżeństwa, finansów,
              wyciągania zaległych rachunków i spraw sprzed lat...
              A tak - postawili wszystkich przed faktem dokonanym, a przy maluszku nikt nie
              będzie się teraz awanturował smile. Zresztą niechybnie dziewczynka chwyci
              wszystkich za serducha wink.
              Pozdrawiam
            • bedada Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 09:21
              Oczywiście, że mam prawo odmowy, ale chyba bym nie potrafiła. Wiąże się to
              jednak z tym, że będę musiała szukać na ten czas opieki do swoich dzieci.

              A dlaczego na ten czas będziesz musiała poszukać opieki do swoich dzieci? Nie
              możesz poprostu pojechać ze swoimi?
              Ja też uważam ,że to ich prywatna sparwa. Napewno długo mysleli nad tą decyzją.
              Rodzeństwo powinno byc razem! A rodzina powinna ich wspierac w tej decyzji ,a
              nie kręcic nosem ,ze jeszcze jedno dziecko doszło! A gdyby to było ich
              biolgiczne dziecko? Pomyślcie ile przykrości sprawiliście im swoimi
              komentarzami!
              A tak na marginesie to ile Ty masz dzieci?
              • ciocia-klocia Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 09:28
                Mam dwoje dzieci. Nie mogę ich zabrać ponieważ maleńka jest chora. Ja naprawdę
                jadę tam z ochotą. Choć mam prawo kręcić nosem, bo o wyjściu wiedzieli od kilku
                dni, o chorobie dziecka od wigilii, a do mnie zadzwonili przed 22, gdy ja
                również już na dzisiejszy dzień miałam swoje plany.
                Pozdrawiam
                • wieczna-gosia Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 09:37
                  No to by bylo lepij zebs odmowila- jesli cala rodzina zbiorowo sie tak
                  zachowuje- rozwalaja mi plany, ale pojade bo poprosili- to i macie efekty.
                  Czlowiek wie dokad moze sie posunac dzieki innym ludziom- nie kazdy ma naturalne
                  hamulce, poza tym roznym ludziom rozne rzeczy przeszkadzaja.

                  Ja tam wole jak mi ktos prosto z mostu powie ze nie przypilnuje i juz. A nie
                  przypilnuje, poswieci sie a potem uszy mnie swedza (czy nos, czy co tam swedzi
                  na obgadywanie...)
            • ciocia-klocia Re: Dziękuję pesteczko 28.12.05, 09:24
              Widzę, że Ty jedna zrozumiałaś o co mi chodzi. Nie miałam na myśli nic złego
              pisząc ten post. Nie myślę kategoriami, że moim dzieciom mniej się dostanie.
              Daleka jestem od tego. Może jestem głupia, może właśnie powinnam mieć w nosie,
              co będzie jak brat nie znajdzie pracy, może powinnam mieć w nosie, gdy bratowa
              kolejny raz będzie wylewać żale przez telefon, ale nie potrafię. I stąd biorą
              się moje wszelkie obawy.
              Gdy kobieta zachodzi w ciążę, to dziadkowie mają kilka miesięcy, by się do tego
              przygotować. Nasi rodzice i rodzice bratowej zostali o fakcie poinformowani,
              gdy dziecko zostało przywiezione do domu. Przywiezione z zupełnie innego
              województwa, więc była to cała wyprawa.
              Naprawdę uważacie, że tak jest w porządku ? Że własnie tak robią odpowiedzialni
              ludzie ? Wy również byście tak zrobiły ? Bo ja nie.
              Ja uprzedziłabym rodziców jednych i drugich. Wysłuchałabym ich zdania. I tak
              zrobiłabym wedle mojego i męża uznania, ale przynajmniej dałabym dziadkom
              odczuć, że chcę poznać ich zdanie. Zwłaszcza, gdy chętnie korzystałabym z ich
              wszelakiej pomocy.
              Pozdrawiam
          • mamulka-kubulka Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 13:50
            Najwazniejsze jest to ze bracia maja siostre ,ze rodzina jest w komplecie.
            Brat ze swoja zoną postanowili ,ze stworza dziecia dom . A najwazniejsze jest to aby rodzenstwo bylo razem.
            Na pewno decyzja jest przemyslana znaja obowiazki i postanowili sie podjac wychowania jeszcze jednego dziecka to zasluguje na aprobate. Uwazam ,ze prawdziwa kochajaca rodzina powinna ich wspierac i pomagac w miare mozliwosci a nie narzekac, bo moim zdaniem zrobili cos pieknego i jak widac malo jest ludzi zdolnych do takich poswiecen a jeszcze mniej zrozumienia dla nich moze czas to zmienic????????????
      • 18_lipcowa Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 10:43
        Błehehehee nieźle nieźle.
        OCZYWISCIE ZE JEST TO ICH PRYWATNA SPRAWA.
    • wieczna-gosia ich sprawa 28.12.05, 09:18
      to w kwestii dzieci.

      Zupelnie czym innym jest angazowanie w pomoc rodzine. Tu jak najbardziej masz
      racje, ze decyzja powinna byc bardziej przemyslana. Jednak z drugiej strony- oni
      prosza ty sie zgadzasz. Oni zawsze maja prawo poprosic- ty zawsze masz prawo
      odmowic. To ze nie potrafisz, to juz jakby twoja sprawa z kolei- nie uwazasz?
      I generalnie sie z toba zgadzam, ze widzenie na rodzinie przy posiadaniu dzieci
      jest nieco nieodpowiedzialne, i sprawia ze jednak powinnismy sie z nimi liczyc.
      Ale nie musimy w zasadzie. Ani przy dziecku biologicznym, ani przy adopcji.
      • verdana Re: ich sprawa 28.12.05, 12:10
        Sądząc z tego co piszesz, świetnie rozumiem Twojego brata. Sadzę, że gdyby
        uprzedził rodzinę, zaczęto by "perswadować", aby dziecka nie brał. Usilnie
        perswadować, bo wyliczyłaś mnóstwo powodów, dlaczego uważasz decyzję brata za
        nieodpowiedzialną.
        Odpowiedzialne jest oczywiście zostawienie siostry swoich dzieci w Domu
        Dziecka. To dorosłe i dojrzałe.
        Zapomniałaś chyba o jednym - dla ludzi kochających swoje dzieci taka decyzja to
        decyzja podobna do zostawienia własnego dziecka w Domu dziecka. Nie dziwię sie
        bratu, że nie chciał z ludźmi tak niechętnie nastawionymi do JEGO kolejnego
        dziecka dyskutować.
        To trochę tak, jak doradzać kobiecie, ktora zaszła w nieplanowaną ciążę
        aborcję, bo dziadkowie już są zmęczeni i nie mają ochoty na kolejnego wnuka.
    • zorza28 Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 12:48
      A ja uważam, że to nie do końca ich sprawa jeżeli korzystają z pomocy rodziców.
      Powinni porozmawiać o tym z rodzicami skoro oni pomagają im finansowo.
      Przedstawić argumenty dlaczego chcą wziąć to dziecko do siebie. Rodzice wtedy
      poczuli by się ważni. Podejrzewam, że dziecko i tak by wzięli ale przy aprobacie
      rodziców. Pewnie napiszecie, że są dorośli i sami podejmują decyzje, też bym tak
      uważała
      gdyby rodzice im nie pomagali i utrzymywali by się sami.
      Znam podobny przypadek tylko chodzi o biologiczne dziecko. Młode małżeństwo
      mieszka z rodzicami w 40m dwupokojowym mieszkaniu za nic nie płaci, nie kupuje
      środków czystości, jedzenia, ona nie pracuje bo nie chce on zarabia grosze i
      decydują się na drugie dziecko (nie wpadka). I jak myślicie kto utrzyma to
      dziecko? Przecież oni nigdy nie mają pieniędzy (a rodzice nie wyrzucą ich
      przecież na bruk). Z jednej strony wszyscy się cieszą a z drugiej...
      • ledzeppelin3 Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 13:04
        Powinnaś się nauczyć odmawiać, bo masz z tym problem. Jeśli powiesz
        otwarcie: "cieszę się, że macie dziecko, ale nie jestem w stanie wam teraz
        pomóc"- sytuacja się oczyści, Ty nie będziesz miała pretensji, oni kapną się,
        że w pewnych sprawach nikt ich nie wyręczy (sądzę że brali to przy decyzji o
        następnym dziecku pod uwagę) i nie będzie kwasów. No, chyba że należysz do
        kobiet-cierpiętnic, które wszystkim dookoła zrobią dobrze i choć czują się cały
        czas wykorzystywane, to nie potrafią powiedzieć "nie", bo zostały wychowane na
        grzeczne dziewczynki,a Prawdziwa Kobieta to jest zdolna do poświęceń. Wtedy Ty
        masz problem.
      • majka3 Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 13:34
        Z wyjątkiem Verdany NIKT nie zastanowił się na najważniejszym. Oni adoptowali
        rodzoną siostrę swoich synów. Oni adoptowali swoja córkę! Jestem w takiej samej
        sytuacji. Mojej adoptowanej córce urodził się brat, matka się go zrzekła, i
        choc go jeszcze nie widziałam, wiedziałam,że to moje dziecko, to brat mojej
        córki, to mój syn! Zaskoczyliśmy rodzine w taki sam sposob. Wiedzieli tylko
        rodzice, reszta rodziny dowiedziała się w dniu kiedy dziecko było już u nas w
        domu. Tylko, że mielismy więcej szczęścia, oni to przyjeli wspaniale.
        Chyba nie do końca rozumiesz co zrobił twój brat, dzieki niemu ta dziewczynka
        bedzie dorastała razem ze swoimi braćmi. Byc może będzie jej kiedyś łatwiej
        zrozumieć dlaczego została adoptowana,bo jest razem ze swoim rodzeństwem! Na
        pewno bedzie miała wsparcie nie tylko od kochajacych ją rodziców ale też i od
        braci. Twój brat połączył rodzinę!
        A co do konsultacji z rodziną, to co piszesz, wybacz ale dla mnie jest po
        prostu śmieszne. Pytac się, czy mogą... ?
        Poza tym coś mi tu nie gra w tym co piszesz. Przy adopcji musisz mieć
        udokumentowane dochody, sąd określa w jakiej wysokości, bez tego sąd nie wyda
        pozwolenia na adopcję. tak jest w przypadku pierwszej adopci jak i każdej
        następnej.
        • wieczna-gosia masz majka racje 28.12.05, 13:43
          jesli juz czlowiek sie zdecydowal na adopcje- to tez nie wyobrazam sobie
          sytuacji ze swiadomie rezygnuje z polaczenia rodzenstwa- ostatecznie dla
          jakiegos dziecka mozna stworzyc rodzine zastepcza, nie adoptowac- ale ja ze
          swiadomoscia ze gdzies tam zyje rdzenstwo mojego dziecka, a ja nic z tym nie
          robie- nie moglabym zyc.

          No wlasnie pomyslalam o tych dochodach, ale ja sie na adopcji nei znam- wiem
          tylko ze pod wzgledem finansowym od rodzicow jednak sie wymaga tzw stabilnej
          sytuacji zawodowej- no ale nie bylam pewna.
          • ledzeppelin3 Re: masz majka racje 28.12.05, 13:45
            Ale tam jest siódemka rodzeństwa....
            • wieczna-gosia Re: masz majka racje 28.12.05, 13:47
              no ale nie wiadomo czy zostala pozbawiona praw do siudemki czy do najmlodszego
              dziecka. I co sie dzieje z reszta- czy sa dorosle, czy przysposobione itd. Ja
              zakladam ze na 3 adopcje zdecydowali sie dlatego ze to byla siostra a nie ktos
              inny i akurat mozna ja bylo odptowac smile
              • wieczna-gosia po pierwsze siodemki :) 28.12.05, 13:48
                a po drugie adoptowac smile

                zauwazylam bledy zeby sie zaden purysta nie czepnal smile
    • g0sik Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 14:38
      Czy rodzice pomagają z własnej woli czy pomoc jest wymuszana siłą? Jeśli z
      własnej woli to nie powinni rościć sobie prawa do decydowania o życiu syna. Już
      czują, że będą musieli dawać więcej? Jeśli brat nie mieszka kątem u rodziców ma
      prawo podejmować decyzję o powiększeniu rodziny wyłącznie z żoną. Chciałabyś,
      aby przeprowadził referendum w rodzinie? Ciebie też chyba nikt do pomocy nie
      przymusza, skoro nie odmawiasz skąd brat ma wiedzieć, że to taka łaska, bo
      miałaś inne plany? Jeśli nie możesz się zdobyć na szczerą życzliwość i wsparcie
      naucz się asertywności i nie miej pretensji, że nie potrafisz odmawiać.........

      • dzindzinka Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 15:00
        Znam kilka małżeństw, które adoptowały dzieci i wiem z ich opowieści, że wcale
        nie jest tak łatwo. Pamiętam jak kolega denrwował się, że dokładnie sprawdzają
        sytuację materialną, warunki mieszkaniowe "jakby się brało królewicza z pałacu,
        a nie dziecko z Domu Dziecka". Bardzo dogłębnie też wnikano w małżeństwo, więc
        nie bardzo chce mi się wierzyć, że sytuacja wygląda tak jak ją opisałaś. Może
        się mylę, może trzecie dziecko w dodatku będące rodzeństwem jest łatwiej adoptować?

        W każdym razie podzielam zdanie większości dziewczyn: to jest ich sprawa. W
        ogóle podziwiam Twego brata i bratową, muszą być bardzo dobrymi ludźmi, nie wiem
        czy mnie by było stać na coś takiego. Cieszę się, że ta dziewczynka znalazła
        taki dom.
    • mieszkowamama Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 15:57
      Ja myślę, że to ich prywatna sprawa. Jednak faktycznie, mogli po prostu
      powiedzieć wcześniej... "słuchajcie, będzie nas o jedną sztukę więcej". Poza
      tym oni chyba myśleli, że wszystkim sprawią radość i niespodziankę...
    • amfs Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 17:51
      To jest zdecydowanie ich sprawa i ich decyzja. I bardzo mi się podoba, że
      pomyśleli o tej dziewczynce. Oczywiście mogli zawiadomić rodzinę ale na pewno
      nie uzależniać swojej decyzji od zdania rodziny.
      Sama piszesz, że chłopcy są wspaniali więc widać mimo żywego temperamentu
      rodzice potrafili ich wychować wink z siostrzyczką też więc sobie pewnie
      poradzą smile
      Ja bym im pogratulowała i bardzo serdecznie wyściskała. Zobaczysz, za jakiś
      czas nikt z rodziny nie będzie sobie w stanie wyobrazić, że małej mogłoby nie
      być z Wami.
      • wegatka Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 19:04
        Tak sobie jeszcze pomyślałam, że skoro brat aurorki zaadoptował z żoną dzieci,
        to musiał u nich występować problem niepłodności. I zastanawiam się jaka byłaby
        reakcja ich rodziny, gdyby zamiast wieści o adopcji dziewczynki, oznajmili w
        święta, że spodziewają się własnego, rodzonego potomka. Myślę, że w takim
        przypadku dziadkowie i autorka byliby raczej z tego faktu zadowoleni.
        • wegatka Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 19:06
          Przepraszam za przejęzyczenie, oczywiście nie aurorki, tylko autorki wink
          • pesteczka5 Re: Kolejna adopcja - pełne zaskoczenia 28.12.05, 19:29
            Ale ja rozumiem, że rodzina ciocikloci cieszy się i kocha te dzieci, i przyjmie
            i następne, obawiają się tylko, czy brat sprawę udźwignie. No i może mają w
            głębi duszy poczucie jakiegoś nietaktu, że brat potraktował ich przedmiotowo,
            biorąc pomoc, a nie wtajemniczajac w sprawę.
            Jak się korzysta z pomocy, to moim zdaniem, miło jest dać poznać oferujacemu
            ją, że jest dla nas ważny, że jesteśmy wdzięczni, że myślimy o nim, bierzemy
            pod uwagę, jego zdanie uważamy za ważne. Prosić o zgodę - nie, ja rozumiem, o
            ile mogę oczywiście, jak ważne jest dla nich adoptowanie siostry ich dzieci. I
            to tylko ich sprawa. Ale mogli potraktowac rodzinę bardziej... elegancko. Wtedy
            wilk byłby syty i owca cała. Pewnie ta rodzina ma wrażenie, że oni są
            wspaniałomyślni, a do roboty będzie cała reszta. Można to było zaaranżować
            dyplomatyczniesmile

            Myślę, że wszyscy poradzą sobie w tej sytuacji, brat i bratowa potrafią okazać
            wdzięczność, a rodzina miłość i akceptację. Wdzięczność okazać - piękna i
            budująca rzecz, oczekiwać - kanał. I tyle.
            Serdecznie pozdrawiamsmile
            • ciocia-klocia Re: Parę wyjaśnień 28.12.05, 21:31
              Padły pytania o możliwość adopcji nie posiadając zatrudnienia, a wręcz
              sugerowano pewne nieścisłości w tym co piszę. Brat nie pracuje, bratowa zajmuje
              poważne stanowisko. Myślę, że właśnie to przeważyło szalę na ich stronę oraz
              chęć połączenia rodzeństwa, bo o dziecko starała się również rodzina
              biologicznego ojca.
              Ośrodek adopcyjny wie o sytuacji panującej w rodzinie mojego brata, wie o
              terapii psychologicznej ich małżeństwa, które nie potrafi sobie radzić z
              kryzysami.
              Jeżeli chodzi o trzymanie w tajemnicy tej adopcji, któraś foremka napisała, że
              pewnie bali się naszego zrzędzenia. Pewnie nie zrzędzenia, ale zapewne obawiali
              się, że nie przyjmiemy tego z wielką radością. I nie chodzi tu o dzieciątko.
              Chodzi o nich. O częsty brak porozumienia między nimi,a prościej mówiąc o
              awantury, w które często jesteśmy angażowani. O ciszę, która trwa po kilka dni,
              a dzieci chodzą zdezorientowane. O żądania wyprowadzki itp.
              Uwierzcie, że cieszyłabym się z całego serca, gdyby nie to, że wiem i nieraz
              byłam świadkiem opisanych sytuacji.
              Mam nadzieję, że uda im się pokonać wszelkie słabości ich związku, ale jeżeli
              nie ?
              Zdaję sobie sprawe, że to piękne co zrobili, ale świadomość wszystkich
              problemów nie pozwala mi na dzień dzisiejszy cieszyć się tym.
              Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka