Dodaj do ulubionych

mam dylemat rodzinny

29.07.06, 16:24
Dziewczyny spójrzcie obiektywnie i pomóżcie podjać decyzję,bo mam problem.

Mam skomplikowaną i nienajlepszą sytaucję rodzinną.Jestem wyalienowanym
chłopcem do bicia.Nie mogę liczyć ani na dobre słowo,ani na wsparcie
rodziny-zawsze tak było,a ja wszystkich wspeirałam i pomagałam.W związku z tym
,że sytaucja pogarszała się tylko z roku na rok podjęłam decyzję ,że będę
odpłacała pięknym za nadobne, dość zainteresowania i pomocy tylko z mojej strony.
Z matką nie rozmawiałam ,ani nie widziałam się od 2 miesięcy,olewa mnie i moje
dziecko, nie inetresuje się ,zresztą wcześniej też tak było,ja inicjowałam
kontakty, jeździłam z dzieckiem do nich,matce zależy tylko na tym ,zeby przed
innymi grać rolę dobrej babci,tylko pozory mają znaczenie.Tak jak zawsze była
obojetną, oschłą matką dla mnie taką babcią jest dla mojego dziecka.
Matka jest właściwie zainteresowana tylko sobą, swoją faworytką moją średnią
siostrą i jej dzieckiem.Ja kilka razy usłyszałam,że mam sobie radzić sama,wiem
,ze nie mogę w żadnej sytuacji na nią liczyć.Zarówno matka jak i siostra są
typami cierpiętnic, nad którymi cały świat powinien się pochylac ,utyskiwać i
współczuć jakie ciężkie mają życie(na własne zresztą zyczenie). One w rewanzu
są zawistne, aroganckie,jadowite.
Siostra mimo tego ,ze jest ode mnie 10 lat młodsza tez ma w głębokim poważaniu
utrzymywanie kontaktu ze mna,ignoruje np. moje smsmy, zawsze kontaktowała się
tylko jak coś ode mnie chciała,podobnie jak matka.Zazdrosci mi udanego życia,
kochającego męża,ale nie zdaje sobie sprawy ,że o dobre małżeństwo trzeba
dbać, że wymaga to masę wysiłku, tak samo to ,ze teraz powodzi nam się lepiej
jest okupione duzymi wyrzeczeniami (m.in. tym ,że mąż pracuje za granicą i 3/4
roku spędza poza domem).
Teraz dowiedziałam się od naszej najmłodszej siostry ,że ta średnia jest na
oddziale w szpitalu psychiatrycznym,wcześniej już sugerowałam jej jakieś
leczenie ,bo jest osobą bardzo histeryczną, skupioną na sobie,typową
szantażystką emocjonalną, całą rodzinę co rusz stawia na baczność,lubi uciekać
w choroby,żeby wzbudzać litość,ma w zwyczaju wzywać karetki z błachego powodu.

Zastanawiam się teraz co zrobić , czy skontaktować się z nią, czy zignorować
sprawę,bo IMO to niestety kolejny sposób na zwrócenie na siebie
uwagi,zademonstrowaniu jaka jest biedna i nieszczęśliwa etc.Wiem ,że ostatnio
przeprowadziła sie spowrotem do rodziców z dzieckiem,ale jej związek to
właściwie składa się tylko z kryzysów, są ze sobą chyba tylko ze względu na
dziecko, dwoje rozpuszczonym, niedojrzałych egocentyków.Mysle ,ze to leczenie
jest taką próbą szantażu z jej strony.
Zastanawiam sie , czy skontaktować sie z nią , czy nie wchodzić w tą całą
sprawę tym bardziej,że moimi problemami nikt się nie interesuje,nikt nie pyta
jak sobie radzę , czy mi w czymś pomóc.Zastanawiam się też z tego powodu,że
matka paranoidalnie,szukając kozła ofiarnego obarcza mnie wina za niektóre
problemy siostry.

Wiem ,ze dużo chaosu w tym moim wątku,ale sytuacja jest skomplikowana i trudno
zaznaczyć ją zwięźle w kilku zdaniach.
Obserwuj wątek
    • mlodytatus Re: mam dylemat rodzinny 29.07.06, 16:33
      Po pierwsze, sytuacja mi jest znana, bo ja mam tak samo. nie z siostra, ale z
      byla. ona tek samo nigdy winna nie jest itp, takze jej mama. winny to tez zawsze
      ja. a ciperiec bedzie nasz maly.
      >"One w rewanzu
      > są zawistne, aroganckie,jadowite." moze nie do koncy bo nie chce ich obrazic
      ,ale czasami takie wrazenie mam. bo oni maja mojego syna przy sobie i poprostu
      moga mi pokazac jaka maja sile....crying

      co do twojego problemu, to nie wiem. z jednej stronie zawsze mowie zeby pokazac
      dobrej woli i miec czyste sumienie ( tez przed bogiem) ale z drigiej strony juz
      tyle razy sprobowalas i jako podziekowanie cie obwinieli. nie wiem co na to
      powiedziec. ale nie wazne co robisz, stracic moze nic, bo nic nie masz ( ze
      wzgledu na matke i siostre) wiec mysle ze moze warto sprobowac. ezygnowac i miec
      ich gdzies zawsze mozesz. Tylko uwazaj zeby tobie to nie szlo nakoszt wlasnego
      zdrowia.

      mlodytatus
      • tojaa33 Re: mam dylemat rodzinny 29.07.06, 17:19
        z jednej stronie zawsze mowie zeby pokazac
        > dobrej woli i miec czyste sumienie ( tez przed bogiem)


        z takiego załozenia zawsze dotychczas wychodziłam...


        >ale z drigiej strony juz
        > tyle razy sprobowalas i jako podziekowanie cie obwinieli.

        dokładnie zawsze taki schemat obowiązywał niestety i przyznaję ,że mam dość

        >wiec mysle ze moze warto sprobowac. zrezygnowac i miec
        > ich gdzies zawsze mozesz.

        hmm to nie do końca tak, bo nie tak łatwo przychodzi mi mieć gdzieś
        nienawistne,agresywne gadanie,obwinianie mnie,zarzuty, pretensje etc. mocno to
        odchorowuję,ale nie robię sobie widowni jak moja matka czy siostra,nie obnoszę
        się ze swoim bólem i krzywdą jak ze sztandarem,nie demonstruję tego publicznie

        dlatego nie wiem co robić, bo dotychczas było tak,że cokolwiek bym nie zrobiła
        było źle ,absurdalnie moja chęć pomocy i pozytywne działanie było pretekstem do
        przeinaczenia i wykorzystania tego przeciwko mnie
        • mlodytatus Re: mam dylemat rodzinny 29.07.06, 20:02
          u nas po niemiecku sier mowi tak: liebe ende mit schrecken als ein schrekcen
          ohne ende. tzn ze lepiej koniec (kurcze, jak to wytlumaczyc...) z wielkim
          wybuchem niz wybuchy bez konca.... Mozna tego zrozumiec? Czy mam sprobowac
          innaczej tego wytlumaczyc? Wiesz, widze ze sie juz prawie zdecydowalas zeby nie
          sprobowac. i mysle ze dobrze o tym juz pomyslalas i ze bedziesz zadowolona z ta
          decyzja.
    • lila1974 Re: mam dylemat rodzinny 29.07.06, 16:37
      A co Ci w duszy gra?
      Jesli przez lata doświadczałaś nieprzyjemności w rodzinnym domu, to wcale się
      nie dziwię, ze któregoś dnia powiedziłaś "dość".
      Co czujesz do siostry?
      Jesli ją mimo wszystko kochasz, to może zadzwoń i powiedź, że masz nadzieję, ze
      czuje się już dobrze, ale nie wnikaj w powody, które sprawiły, że się znalazła
      tam, gdzie się znalazła.
      Nie bądź bezduszna, a le z drugiej strony nie przejmuj się zbytnio jej
      sytuacją, jeśli nadal odczuwasz, że nie jest Ci przychylna.
      • tojaa33 Re: mam dylemat rodzinny 29.07.06, 17:30
        lila1974 napisała:

        > A co Ci w duszy gra?

        mam ambiwalentne odczucia, z jednej strony chciałabym jej pomóc, wesprzeć tak
        jak robiłam to nie raz,ale obawiam się tego samego rezultatu co zawsze.Zresztą
        ona jest programowo nieszczęśliwa, to jej sposób na życie...cierpieć i
        demonstrować,dlatego obawiam się ,czy pochylając sie nad nią nie będę gwoździem
        do trumny,bo ona poczyta to sobie jako dowód ,ze jest taka biedna,bo ona tak to
        odbiera.
        Nie rozumie i nie chce zrozumieć,że to czy będzie szczęśliwa zależy tylko od
        niej,że szczęście nie zależy od pieniędzy,od dóbr materialnych,że trzeba coś
        dawać z siebie,a nie tylko bezwzględnie wymagać etc.



        > Nie bądź bezduszna, a le z drugiej strony nie przejmuj się zbytnio jej
        > sytuacją, jeśli nadal odczuwasz, że nie jest Ci przychylna.
        >

        Co do tego ,ze jest mi nieprzychylna niestety nie mam już wątpliwości.
    • tojaa33 Re: mam dylemat rodzinny 29.07.06, 16:40
      zapomniałam dodać ,ze tą informację o pobycie w szpitalu najmłodsza siostra
      miała przekazać mi na życzenie matki, czyli jako kolejny dowód z jej strony ,że
      siostra jest taka biedna,nieszczęśliwa,żeby wzbudzić we mnie poczucie winy,
      obowiązku etc,bo ostatnim razem usłyszałam od matki zarzut ,że dla mnie liczy
      sie tylko moja rodzina(mąż ,dziecko),a jej zdaniem jak mniemam wciąż
      najważniejsza powinna być dla mnie ona sama,jej problemy, moje
      rodzeństwo,dziecko mojej siostry powinno być dla mnie ważniejsze niż moje własne
      etc.

      Wiem ,że brzmi to absurdalnie,ale uwierzcie ,ze niektórzy mają takie chore
      układy w najbliższej rodzinie i najwięksi wrogowie , ludzie nieżyczliwi mogą być
      wśród "najbliższych". Ja się o tym przekonuje całe życie i przestałam już
      wierzyc ,że dobrocią i swoim pozytywnym nastawieniem odmienię kiedyś ich
      stosunek do mnie.
      Wolałam skupic się na ludziach ,którzy naprawdę są mi życzliwi,którym na mnie
      zależy,dbam o swoją rodzinę, męża ,dziecko,staram się dawać dziecku to czego
      nigdy nie zaznałam od własnej matki. To jest dla mnie najważniejsze.
      • lila1974 Re: mam dylemat rodzinny 29.07.06, 16:46
        Więc się skup.
        Masz pelne prawo być szczęśliwą, a skoro rodzina nie jest dla Ciebie oparciem a
        tylko przyczyną Twego bólu, to po prostu powiedz mamie:
        "Kochamwas, bo jesteście moją rodziną, ale jednoczesnie nie zamierzam nadal
        cierpieć przez wasze wyimaginowane problemy. Skupię się szczęściu moim,
        mojegodziecka i męża, bo widzę, że moje starania nigdy nie zostaną docenione. I
        prosze nie wzbudzać we mnie poczucia winy, bo go nie mam."
      • a.nancy Re: mam dylemat rodzinny 29.07.06, 16:57
        nikt nie idzie do szpitala tylko po to, żeby wzbudzić litość
        nie mówiąc o tym, że potrzebne jest skierowanie (po wyczerpujących badaniach -
        nikt cię nie skieruje do psychiatryka ot tak sobie). czyli siostra - niezależnie
        od tego, że może mieć paskudny charakter - ma poważny problem. zresztą problemy
        psychiczne i paskudne zachowanie względem innych bardzo często idą w parze. a
        opisywane przez ciebie objawy (histeria, hipohondria) mogą wskazywać na chorobę
        psychiczną.
        piszesz, że sama sugerowałaś siostrze leczenie a potem, że "leczenie
        jest taką próbą szantażu z jej strony" - to chyba trochę niekonsekwentne?
        jesteś rozżalona, to zrozumiałe, ale myślę że wpadasz w skrajności. może boisz
        się poczucia winy?

        to, co zrobisz, zależy wyłącznie od ciebie. jeśli nie czujesz się na siłach,
        żeby wybaczyć siostrze, nie warto jej odwiedzać - ciebie to zdołuje, a jej też
        nie pomoże, jesli wyczuje twoją niechęć. możesz zastosować "grubą kreskę" i
        próbować okazać siostrze ciepłe uczucia, ale powinnaś być do tego przekonana
        (inaczej się nie uda) no i nie ma gwarancji, że to cokolwiek pomoże, że ona
        zmieni swoje postępowanie. osoby chore często nie potrafią docenić okazywanej im
        troski.
        • tojaa33 Re: mam dylemat rodzinny 29.07.06, 17:58
          a.nancy napisała:

          > nikt nie idzie do szpitala tylko po to, żeby wzbudzić litość
          > nie mówiąc o tym, że potrzebne jest skierowanie (po wyczerpujących badaniach -
          > nikt cię nie skieruje do psychiatryka ot tak sobie).


          nigdy wcześniej nie była u psychiatry,poszła do szpitala z dnia na dzień,takze o
          wcześniejszych wyczerpujacych badaniach i leczeniu nie mogło być mowy


          czyli siostra - niezależnie
          > od tego, że może mieć paskudny charakter - ma poważny problem. zresztą problemy
          > psychiczne i paskudne zachowanie względem innych bardzo często idą w parze. a
          > opisywane przez ciebie objawy (histeria, hipohondria) mogą wskazywać na
          chorobę psychiczną.

          nie neguje tego co napisałaś,że moze być to choroba,ale równie dobrze moze to
          być paskudny, roszczeniowy charakter. Taka sama jest nasza matka,mają identyczne
          charaktery,roszczeniowy stosunek do ludzi,dużo agresji w sobie,zawiści,brak
          szacunku do innych.


          > piszesz, że sama sugerowałaś siostrze leczenie a potem, że "leczenie
          > jest taką próbą szantażu z jej strony" - to chyba trochę niekonsekwentne?

          byc moze,ale tak uważam ,że w tej konkretnej sytuacji jest szantazem z jej
          strony,chęcią zwrócenia na siebie uwagi(głownie myśle ,ze chodzi o jej partnera).
          Pisząc o leczeniu ,wyraziłam się nieprecyzyjnie miałam na myśli terapię
          psychologiczną,ja też masę rzeczy musiałam sama przerobić wychodząc z tak
          chorego domu,bo wzorce miałam koszmarne

          > jesteś rozżalona, to zrozumiałe, ale myślę że wpadasz w skrajności. może boisz
          > się poczucia winy?

          Pewnie,ze się boję, całe zycie jest ono mi wmawiane i mam tego dość.
          Ja nawet nie mam prawa być szczęśliwa,zadowolona,sprawiać sobie drobne
          przyjemności np.wyjechać na wakacje pierwszy raz za granicę z rodziną skoro one
          są nieszczęśliwe,rozczarowane życiem.Zaznaczam ,ze niczego nie demonstruję i nie
          jest to niczyim kosztem.Ja bez uszczerbku nie mogę podzielic się ani radością
          ani problemem.

          >
          no i nie ma gwarancji, że to cokolwiek pomoże, że ona
          > zmieni swoje postępowanie. osoby chore często nie potrafią docenić okazywanej
          im troski.

          a ja niestety nie jestem cyborgiem i nie mam juz siły na przyjmowanie i
          odpieranie kolejnych ataków.Poza tym siostra jest pod silnym wpływem matki,
          która nią manipuluje .Kiedyś jako duzo starsza byłam dla siostry
          autorytetem,niestety matka była o to zazdrosna,czuła się chyba
          zdetronizowana,mniej ważna i teraz przyjęła taką pozycje ,ze woli deprecjonować
          mnie maksymalnie i wmawiać mi zła wolę mimo tego ,ze nigdy nie podważałam jej
          autorytetu(wprost przeciwnie)i nie konkurowałam z nią.
          • a.nancy Re: mam dylemat rodzinny 29.07.06, 19:13
            > > jesteś rozżalona, to zrozumiałe, ale myślę że wpadasz w skrajności. może
            > boisz
            > > się poczucia winy?
            >
            > Pewnie,ze się boję, całe zycie jest ono mi wmawiane i mam tego dość.
            > Ja nawet nie mam prawa być szczęśliwa,zadowolona,sprawiać sobie drobne
            > przyjemności np.wyjechać na wakacje pierwszy raz za granicę z rodziną skoro one
            > są nieszczęśliwe,rozczarowane życiem.

            więc nie dawaj się wpędzić w poczucie winy i bądź szczęśliwa. pewni ludzie są
            niestety niereformowalni. jeżeli nie masz dość siły czy ochoty, by się
            poświęcać, nie rób tego. siostra ma rodzinę, matkę (która jak rozumiem staje po
            jej stronie), partnera - nie masz obowiązku się nią opiekować.
    • vega36 Re: mam dylemat rodzinny 29.07.06, 23:21
      Mam wrażenie, że wyraźnie chcesz odseparować się od rodziny i problemów, ale
      nie jesteś pewna, czy będzie to dobra decyzja. Szukasz więc potwierdzenia. Po
      prostu już masz dosyć złego traktowania, masz dosyć rodziny, która tylko wymaga
      od Ciebie, nie dając nic w zamian. Z jednej strony chcesz się odciąć, z
      drugiej - to jednak rodzina. Współczuję Ci, bo człowiek powinien mieć oparcie w
      matce i siostrze. Ja bym zrobiła tak, jak mi serce dyktuje. Bo niezależnie od
      tego, jakie posunięcie wykonasz, i tak nikt tego nie doceni, a Twoje
      poświęcenie pójdzie na marne, dostarczając Ci kolejnej goryczy. Warto czasem
      powiedzieć "dość" i żyć własnym życiem, z daleka od tego, co dostarcza tylko
      bólu.
      • onlymama Re: mam dylemat rodzinny 30.07.06, 05:34
        A ja bym to zostawila siostrze do rozstrzygniecia. Wyslalabym Jej do szpitala
        kwiaty z krotka karteczka typu "jesli tylko bedziesz potrzebowala pogadac,
        zadzwon" i tyle. Nie jako pusty gest ale jako zostawienie otwartych drzwi -
        jesli leczenie pomoze, Ona sama bedzie czula potrzebe naprawienia kontaktow z
        Toba; jesli nie pomoze - nie masz nic do stracenia. Jednoczesnie staralabym sie
        mentalnie separowac od spraw mamy i siostry - to jest proces, nie zdarzy sie z
        dnia na dzien ale mysle, ze powinnas zaczac od tego, ze sama sobie powiesz co
        dzien rano "dzis o Nich nie bede myslec, pomysle jesli zadzwonia albo dopiero
        jutro".
        Pozdrawiam.
    • tojaa33 Re: mam dylemat rodzinny cd.-WAZNE! 31.07.06, 23:45
      Wczoraj siostra sama zadzwoniła do mnie,poczuła potrzebę kontaktu,rozmawiałyśmy
      normalnie,była spokojna, ufna w stosunku do mnie.
      Jest na obserwacji psychiatrycznej, nie przyjmuje jeszcze żadnych leków, zrobili
      jej testy osobowiści.
      Za całą sytuację czyli to ,że znalazła się w szpitalu obwinia swoich teściów.Z
      kolei za to,że ona ma z nimi taki trudny kontakt nasza matka winą obarcza mnie ,
      , zrobiła sobie ze mnie kozła ofiarnego.

      Siostra była oburzona,że matka nie zadzwoniła do mnie osobiscie poinformować
      mnie o tym,że ona jest w szpitalu.

      Dziś po 2 miesiącach braku kontaktu zadzwoniła do mnie matka. Oczywiście
      roztrzęsiona,mówiła tylko o tej sytuacji.Ja czułam sie bardzo niekomfortowo
      romawiając z nią,wiedząc jaki ma stosunek do mnie i co o mnie opowiada naokoło,
      zaczęła mnie pouczać jak mam rozmawiać z siostrą,żeby nie doprowadzić do
      pogorszenia się stanu jej zdrowia .Namawiała mnie ,zebym jutro z samego rana do
      niej zadzwoniła i najlepiej pojechała ją odwiedzić skoro mam na nią teraz dobry
      wpływ.
      Poczułam się mocno osaczona i mocno obarczona odpowiedzialnością, za ewentualną
      poprawę stanu siostry,od razu jej odpowiedziałam ,ze nie zamierzam brać za to
      odpowiedzialności ,bo pomimo mojej dobrej woli jest to ode mnie niezależne,tym
      bardziej jeśli rzeczywiście okazałoby się ,ze ma ona jakieś zaburzenia.
      Jednak obawiam się ,bo znam moją matkę wiem,że teraz powie mi ,że ona o tym wie
      ,ze nie ja jestem odpowiedzialna,ale potem będzie mówić co innego.

      czuję się mocno osaczona i nie wiem jak się zachować , co robić? Z jednej strony
      chciałabym podtrzymać siostrę na duchu, skoro jej miałoby to ewentualnie pomóc,
      ale nie chciałabym ,żeby było to roztrząsane,żeby było tematem dyskysji, a
      najbardziej boję się tej odpowiedzialnosci ,którą rozhisteryzowana matka mnie
      obarcza.
      Ona nie rozumie tak naprawdę tego,że to nie ja jestem odpowiedzialna za życie i
      żadne postępowania mojej siostry.Wiem,ze będzie szukać winnych i jak zwykle
      chętnie mnie tą winą obarczy.

      Poradzcie proszę ,jak byście się zachowały w tej sytuacji...nie chcę potem
      przeżywać i cierpieć z tego powodu,nie mam na to siły.

      znajdzcie proszę salomonowe rozwiązanie
      • kasik751 Re: mam dylemat rodzinny cd.-WAZNE! 01.08.06, 10:23
        Nie ma dobrych rozwiazan. Ale sa lepsze i gorsze. Matka sie nie zmieni, musisz
        sie od niej odciac psychicznie i fizycznie. Caly czas udaje jej sie wtloczyc Ci
        poczucie winy za cale zlo tego swiata i udaje jej sie skutecznie. Dopoki ten
        mechanizm dziala, Wasz kontakt zawsze bedzie chory.
        Mysle, ze mozesz sobie pozwolic na ostrozny i kontrolowany kontakt z siostra,
        ale wylacznie wedlug Twojego lub wspolnie uzgodnionego scenariusza, a nie
        akurat po mysli Waszej matki, bo to Wasza sprawa jak sobie relacje ulozycie.
        Z tego co pisalas wynika niestety, ze siostra jest wierna kopia matki, wiec nie
        przywiazywalabym sie do tych relacji za mocno.
        Musisz sobie uswiadomic, ze cud nie nastapi. Wasze uklady nigdy nie stana sie
        dobre, serdeczne i szczere. Nie masz na to wplywu, wiec jedynym wyjsciem jest
        dystans. Jedyny sukces jaki mozesz tu odniesc, ale za to rowniez istotny, to
        przejac kontrole nad sytuacja, nie dac sie manipulowac i odcinac sie
        konsekwetnie przy kazdej probie manpulacji emocjonalnej, ktora jest pasja
        Twojej mamy - to da Ci poczucie rownowagi, kontroli wlasnie, narzuci pewne ramy
        Waszych stosunkoww i poczujesz sie pewniej i bezpieczniej.
        Jakby to sobie dobrze przemyslec, oddzielajac warstwe emocjonalna i pretensje,
        a jedynie przerobic fakty i ulozyc jakis plan, to wcale nie jest takie trudne.
        Najtrudniej jest gdy sie wylacznie tonie w poczuciu kleski, krzywdy, pretensji
        i ogolnego zalu nad soba. Ty zdaje sie juz pierwszy krok zrobilas, nie rob wiec
        kroku do tylu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka