ibulka 04.04.07, 01:04 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=60219580&s_action=w_add kilka z Was pytało mnie w mailu co słychać... =( tak mi źle... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
melmire Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 01:27 Tak mi przykro, Ibulko, nie wiem co powiedziec, bo cokolwiek powiem - nie pomoze. Myslami jestes z Wami. Odpowiedz Link Zgłoś
benignusia Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 12:10 ( naprawde mi przykro....nie wiem co napisać....bo to i tak pewnie cie nie poceszy....( Odpowiedz Link Zgłoś
ziazia17 Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 06:31 Nie wiem co napisać... wszystkie słowa są za małe... Przytulam Cię mocno (*) Odpowiedz Link Zgłoś
superslaw Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 08:08 Tak mi przykro Ibulko..ale masz trójkę ślicznych dzieciaczkow i musisz się jakoś dla nich pozbierać być silną...może to był jakis znak że jeszcze to nie pora dla ciebie???Za jakiś czas spróbujesz i na pewno się uda..ZOBACZYSZ... Odpowiedz Link Zgłoś
renia1807 Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 08:49 po przeczytaniu twojego postu zdrętwiałam, to bardzo smutne co piszesz! współczuje ci bardzo... Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 08:52 Ibulka,przykro mi bardzo.Wiem,ze nie pocieszy Cie ze masz juz 3 bo sama piszesz ze chcialas czwarte ale wyplacz żal i postaraj sie wyjść z samotności i poczucia smutku wlasnie dla pozostalej trojki.Zycze powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
denea (*)(*)(*) 04.04.07, 09:00 Tak mi przykro, takie smutne to co się stało.... Ibulko, myślami jestem z Tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
asiawit Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 09:36 ibulka... przytulam Cię mocno, głowa do góry jestem z Tobą ... Odpowiedz Link Zgłoś
iwles (*) 04.04.07, 09:42 Ibulko - tak bardzo mi przykro. Rozumiem co teraz czujesz. Bardzo rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
magdulichaa Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 10:13 bardzo mi przykro i z całego serca wspólczuję, przeżylam to więc wiem, jaki ogromny ból pozostaje i choć mam dwójkę dzieci, ból po stracie jest taki sam jak 3 lata temu Odpowiedz Link Zgłoś
net79 Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 10:59 Bidulo, trzymajcie się mocno ze swoim mężem. Wiem, że to żadne pocieszanie, ale prawdopodobnie dzidziula jak by sie urodziła mogłaby być mocno upośledzona, fizycznie, bądź psychicznie. Większość poronień, to naturalne wydalenie nieprawidłowo rozwijającego się płodu. Współczuję, mam nadzieję, że uda Ci się dzielnie pożegnać fasolkę, wiem, że nic Ci jej nie zastąpi, ale jeśli bardzo pragniesz, dajcie sobie pół roczku, kochajcie się mocno i bądźcie sobie podporą i marzenia mogą się spełnić. Masz jeszcze szansę na zdrowe dziecko, a ten maluszek i tak pozostanie w pamięci... Odpowiedz Link Zgłoś
demarta Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 11:25 ekologia, rozwój medycyny, zdrowa żywność, lpr, wizyta u dentysty, film w TV.... nic nie ma znaczenia. i nic już nie bedzie takie samo jak przed końcem marca..... nawet walnięcie głową w mur nie ma sensu..... bardzo bardzo przykro. i trudno. ale wierzę, że siła w waszej rodzinnej piątce ożyje i razem staniecie jesscze kiedyś bezczelnie twarzą w twarz z życiem, codziennościa i życiu utrzecie nosa, nie ono wam ..... "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie". Odpowiedz Link Zgłoś
mamaivcia Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 11:30 (*) dla Aniołka. Ibulko wiem co czujesz, bo też mnie kiedyś to spotkało Ale życie płata różne figle, za dwa miesiące byłam w kolejnej ciąży ... i teraz mogę się cieszyć Piotrusiem. Odpowiedz Link Zgłoś
maadzias1 Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 17:22 Ibulko nie wiem co Ci napisać. Bardzo mi przykro. Cokolwiek bym napisała i tak nie przyniesie Ci to ulgi. Musisz to sama przeboleć. I musisz być silna dla Waszych trzech uroczych dzieciaczków. Zapalam światełko dla Aniołka (*)(*)(*) Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: dziękuję... 04.04.07, 17:52 dziękuję... staram się trzymać. wzmacniają mnie trzy Potwory, które właśnie demolują dom i wkurzają psa. tylko nie wiem jak rozmawiać z Mężem... unika tematu. a ja nie mogę tak w nieskończoność udawać, że nic się nie stało i wszystko jest super... Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: dziękuję... 04.04.07, 18:02 Niech rodzina wezmie Potwory na weekend czy wieczor, zostaniecie sami i bedziecie mogli razem plakac, czasem slowa za bardzo bola. Mysle ze twoj maz "udaje" bo boi sie ze jesli na moment przestanie, to rozklei sie na amen, przestraszy Potwory, tobie dorzuci smutku. Kurcze,ja sie rozklejam jak to pisze, to co dopiero on czy ty! Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: melmire 04.04.07, 18:06 Chciałam tak zrobić... Teściowie zaproponowali, że zabiorą Czeredę na kilka dni... ale On nie chce. Leży i patrzy w sufit. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: melmire 04.04.07, 22:53 Wywiez czerede podstepem, oddaj tesciom na miescie i postaw go przed faktem dokonanym. Czasem trzeba. Wyobrazam sobie jak on boi sie smutku, ze jak da ujscie odrobince to wszystkie tamy runa, i ze tego smutku bedzie za wiele jak na jednego czlowieka. Ale tak musi byc, lepiej i dla niego, i dla ciebie, i dla dzieci. Musicie oboje ten zal wyplakac, wykrzyczec, wybic piesciami w mur, na moment przestac byc doroslymi/spokojnymi/opanowanymi/dbalymi o dobra atmosfere ludzmi, byc po prostu soba. Wykrzyczec swiatu ze nie tak malo byc, ze nie ma prawa tak byc, ze to niesprawiedliwe, tak cholernie niesprawiedliwe. Tak bardzo wam wszpolczuje. Odpowiedz Link Zgłoś
maria9927 Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 22:02 dlacaego??? pozostały łzy?????? Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 22:28 maria9927 napisała: > dlacaego??? pozostały łzy?????? nie rozumiem tych pytań... Odpowiedz Link Zgłoś
sylwia06_73 Re: =( pozostały łzy... 04.04.07, 22:23 Przykro mi bardzo (*)Trzymaj sie Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Ibulko... 04.04.07, 22:31 No, przyznam się, tchórz jestem. Wolałam udawać że nie widzę Twojego wpisu bo jakoś nie umiałam... nie wiedziałam co powiedzieć. Ale teraz weszłam i nie umiem przejść obojętnie. Domyślam się, co czujesz i jest mi niezmiernie przykro. Ale nadal nic mądrego nie umiem napisać, oprócz banalnego w sumie, ale przecież prawdziwego: czas leczy rany. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Ibulko... 04.04.07, 22:38 leczy, leczy... rozmowy też pomagają. nawet takie krótkie pościki na forum... banalne, a jednak ile znaczą... dotychczas przeglądałam kilka razy forum 'Strata Dziecka, chore Dziecko', czytałam posty i dziękowałam Bogu za to, że mnie nie spotkała tak wielka tragedia, jaką jest śmierć Dzidziusia... od tej pory patrzę na to wszystko zupełnie inaczej, mimo że od poronienia [Boże, jak to strasznie formalnie, okrutnie i sucho brzmi... ] minęło dopiero kilka dni... rozumiem innych Rodziców, potrafię w pełni współczuć... mogłam się tylko właśnie domyślać. najgorsze w tym wszystkim jest to, że czuję się winna... dość długo próbowaliśmy z Mężem zajść i nie udawało nam się - może to był jakiś znak? żeby dać sobie spokój, nie próbować - przynajmniej na razie... przecież mamy troje cudownych Dzieci... i chcemy dwoje kolejnych... może Bóg myśli sobie: 'wariaci...' i nie chce do tego dopuścić... i udało nam się. i stało się to, co się stało. nie wiem, czy chcę próbować jeszcze raz. mamy warunki na wychowanie większej ilości Dzieci, kochamy Dzieci i chcemy je mieć... ale może to, co się stało powinno być dla nas jakąś przestrogą...? sama już nie wiem... ( dziękuję, że jesteście... Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Ibulko... 04.04.07, 22:48 Jeśli każdy, kto zmierzył sie ze stratą ciąży, odpuszczałby sobie, bo może Bóg tak chciał, nie byłoby tylu cudów jak: zdrowe dziecko po 7 poronieniach. Wiesz, ja mam od jakiegoś czasu wielki problem z zagadnieniem istnienia Boga... Ale... jeśli założę, że istnieje, to na pewno nie mógłby być tak okrutny, żeby nie życzyć sobie maleństwa w szczęśliwej rodzinie. Jeśli już miałabym w to mieszać Boga, to poszukałabym w inną stronę: może Wasza Fasola była chora i Bóg zmiłował się nad Wami i nad Nią i zabrał ją wcześniej, żeby was i jej nie doświadczać, bo nie zasługujecie na takie cierpienie, Może Bóg chciał sprawdzić, czy ludzie, którzy chcą wychować takie duże stadko aby na pewno się kochają i potrafią być ze sobą na dobre z złe.... I wiele innych... Tak czy inaczej, nie obwiniaj się i nie myśl, że tak się stało, bo tak ma być - to błędne myślenie. Jeszcze będziecie mieli swoją czwóreczkę, a potem piąteczkę. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Ibulko... 04.04.07, 23:51 Ibulko, ja sama wierzaca nie jestem, ale jesli Bog istnieje, to nie sadze zeby bawil sie z ludzmi w tak okrutny sposob. Hop, daje ci dziecko, hop, odbieram. Mysle ze tu akurat zadzialala czysta biologia, cos bylo nie tak, i natura zdecydowala lepszym wyjsciem bedzie zatrzymanie rozwoju dziecka tu i teraz. Co nie znaczy ze jest to dobre i sprawiedliwe i nic tylko dalej isc przez zycie ze spiewem na ustach, radosnie racjonalizujac swoj zal po stracie wymarzonego dziecka. Jest niesprawiedliwe, bo powinno bylo byc dobrze, od poczatku do konca. Tak jak bedzie nastepnym razem, za ktory trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Ibulko... 05.04.07, 00:06 Przytulam Cie ciepło,Kasiu. Naturea czasami wie co robi. Widziałam dzieci,które były ratowane "na siłę"wbrew logice,na siłe zatrzymywane poronienie,no i mama leząca plackiem przez 9 miesiecy,zazywajaca leki...dzieci te bardzo czesto rodziły się kalekie.. Czasami lepiej... Bóg da Wam jeszcze jedno dziecko-zobaczyszWspomnisz moje slowa w momencie,gdy dowiesz się o ciazy) Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Ibulko... 05.04.07, 00:12 ja z kolei jestem bardzo wierząca, Mąż też... dlatego ufam, że macie rację - że Dzidzia była chora, coś poszło nie tak i dlatego to wszystko... z jednej strony czarna rozpacz, z drugiej ulga, że to był dopiero początek, a nie dalsza faza rozwoju, kiedy Fasolka rozwija się z każdą godziną w zastraszającym tempie... boję się. bardzo się boję, że jeśli spróbujemy za jakiś czas znowu, to znowu coś pójdzie nie tak... że znowu coś się nie uda... ( wiem wiem... pozytywne myślenie... jutro będzie nowy dzień. jasny, pogodny... postaram się pogadać z Mężem... a jeśli nie, to chociaż przytulić i być z Nim... bo wiem, że tak samo cierpi, jak ja... Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Ibulko... 05.04.07, 00:23 skarbie,polecam "Potegę podswiadomości"Murphy'ego Pomysl,że paradoksalnie to najlepsze co mogło się stac,jesli inne opcje były gorsze-np chore dzieciatko,lub smierc po urodzeniu..to dopiero sa tragedie... Uwierz mi,że bedziecie miec jeszcze jedno dzieciatko-przeciez macie juz trójkę-więc będzie i czwarte,zobaczysz. Trzymajcie się cieplutko pomodle się za Was Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Ibulko... 05.04.07, 00:27 Ibulko, nie ma powodu zeby nastepnym razem nie bylo dobrze. Na zdrowy rozsadek nie byl to raczej zaden problem genetyczny dziedziczny, bo macie juz troje zdrowych dzieci. Wiec po prostu przypadek, cos poszlo nie tak, czegos bylo za duzo albo za malo. Szanse ze piorun uderzy dwa razy w to samo miejsce sa male, tak jest i tutaj. Bedzie dobrze nastepnym razem, zobaczysz. A teraz przytul sie do meza, albo przytul meza do siebie, a my przesylamy cieple mysli. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Ibulko... 05.04.07, 00:31 posiedzę jeszcze trochę i pójdę do Niego... na razie powiedział, że chce poczytać. i czyta. a raczej wgapia się bezmyślnie od czterdziestu minut w pierwszą stronę jakiegoś sportowego pisemka... Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Ibulko... 05.04.07, 00:44 Kurcze, jak ja to sobie wyobrazam. Moj tez reaguje podobnie, na znacznie mniejsze zmartwienia, nieporownywalne z tym co wy przezywacie. Kamienieje. Zamyka sie w sobie. Jest "dzielny". Prawdziwy, kurde, "mezczyzna". Z tym ze nie mamy dzieci, jestesmy sami, wiec moge go sila wyrwac z tego stanu, wstrzasnac, szarpnac, zdenerwowac, wykrzyczec ze mnie tez jest zle. I oboje sie rozklejamy. Nie tylko czas leczy rany, lzy tez. Ale nigdy nie przezywalismy niczego porownywalnego do straty ciazy, wiec nie wiem ile lez trzeba zeby bylo choc troche lepiej. Na twoim miejscu skorzystalabym z pomocy tesciow, niech zabiora dzieciaki chocby na jeden dzien i jedna noc, moze wtedy uda ci sie jakos go wyciagnac z tego stanu. I samej spokojnie poplakac. Bo mam wrazenie ze podejrzanie dobrze sie trzymasz, miedzy dzieciarnia a mezem. Tobie tez potrzebna jest chwila do posiedzenia i popatrzenia w sciane. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Ibulko... 05.04.07, 00:54 trzymam się. i to mnie dobija. gdzieś w środku kumuluje się ogromny żal, ból i smutek, pomieszany z gigantyczną złością... mam ochotę trzasnąć szklanką w ścianę, krzyczeć, płakać... jeśli usiądę i będę gapić się w ścianę, to rozkleję się na dobre i nie pozbieram do kupy, nie będę też w stanie pomóc wyjść z tego Mężowi... ja muszę być silniejsza niż On. bo jeśli obydwoje się załamiemy, to będzie katastrofa... Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Ibulko... 05.04.07, 01:19 Wyrzuc dzieci do tesciow, i przestan sie trzymac. Krzycz, przeklinaj, wal piescia w sciane, rzucaj szklankami, placz.Tylko nie przy dzieciach. Masz racje, najgorsze jest siedzenie i kumulowanie. Bo to w koncu wyjdzie,albo jako depresja, albo inna choroba, albo i zostanie jak zadra, ten zale niewyplakany. Niewyplakany teraz, bo trzeba sie trzymac i isc do przodu, niewyplakany potem bo juz nie wypada plakac. Jak dzieci nie bedzie w domu, nie bedziesz musiala chronic ich i meza wlasnym kosztem, a jak ty sobie ulzysz, to moze i maz wyjdzie z tej skorupy ochronnej w ktorej sie zamurowal.Kurcze, no nie wiem, wypijcie butle wina jesli moze wam to pomoc w pozbyciu sie inhibicji i wyplakaniu jedno na ramieniu drugiego. Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: Ibulko... 05.04.07, 18:33 Dzieciarnia pojechała rano do Teściów na wieś... Małżonek wyszedł o 14.oo z domu i Go do tej pory nie ma... jak znam życie włóczy się po mieście bez celu albo siedzi w pubie z kolegami... dzisiaj Mu dam spokój... jak wysłałam Dzieciaki do Teściów, to poczułam dziwny niepokój... jutro pogadamy... bez innej możliwości... nie mogę już tak dłużej. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Ibulko... 05.04.07, 23:49 Trzymam kciuki zeby jakos sie wam udalo, i pogadac, i poplakac, i jakos sie pozbierac. Trzymam naprawde mocno! Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: no to pogadaliśmy... 06.04.07, 00:09 zaczęłam rozmowę... delikatnie, powoli... 'Daj mi spokój. To moja wina. Nie umiem nawet dobrze dziecka zrobić.' i ja śpię w sypialni. z jamnikiem. a On w salonie na dole. na kanapie. z puszką piwa w ręku. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: no to pogadaliśmy... 06.04.07, 02:34 Na litosc boska, przypomnij mu moze ze macie juz trzy bardzo udane egzemplarze. Albo powiedz mu(w ramach terapii wstrzasowej) ze bardzo bys chciala zeby to byla jego wina, albo twoja wina, albo wina kogokolwiek czy czegokolwiek innego, bo przynajmniej wiedzielibyscie jak uniknac takiej tragedii w przyszlosci. A to nie byla niczyja wina, tylko przypadek. Z drugiej strony, wyszedl choc na moment ze skorupy, co z tego ze po to zeby sie "pouzalac" nad soba, dobre i to. Nie wiem co ci poradzic, z jednej strony chcialabym radzic "nie daj sie, badz z nim, laz za nim az sie zdenerwuje i wyjdzie z marazmu", z drugiej strony nie wiem czy bawienie sie w kariatyde co to caly wysilek dzwiga jest dla ciebie dobre. Wiesz, moze tez zamknij sie w pokoju z puszka piwa i poplacz sobie (albo porzucaj), moze to go ruszy i przyjdzie zobaczyc co sie dzieje? A moze czas przestac na chwile myslec o nim i skupic sie na sobie? Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: no to pogadaliśmy... 06.04.07, 17:31 masz rację. puszka piwa jest ok. w lodówce została ostatnia i Mu zabrałam... trochę się zdziwił, ale kij Mu w ucho... :] poszedł do kościoła. ja byłam wcześniej i mam czas na gotowanie jajek na pisanki. właśnie zaczęły bulgotać, to dobry znak... o 22.oo Teściowie zobowiązali się odwieźć Dzieci, i zostaną na Święta z nami, więc mam nadzieję, że Mężulek ocknie się na kilkadziesiąt godzin i spędzimy tą Wielkanoc jak ludzie... o___O wesołych... ) Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: no to pogadaliśmy... 07.04.07, 06:03 Tez wam zycze milych Swiat, moze nie zaraz radosnych, ale spokojniejszych niz minione dni. Usciski dla Potworow Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: no to pogadaliśmy... 07.04.07, 11:01 melmire napisała: > Tez wam zycze milych Swiat, moze nie zaraz radosnych, ale spokojniejszych niz > minione dni. Usciski dla Potworow dzię-ku-je-my! ) i również życzymy wszystkiego najlepszego ))))) Potwory uściskane. z koszyczkiem były. jednym. prawie urwały pałąk... jak ksiądz przyszedł do Nich, żeby pokropić koszyczek, to Julce się wyrwało: 'Tylko nie na chlebek, bo jak jest mokry to nie dobry!' D rano, raniutko, jak szykowałam koszyczek dla Małych, to troszku porozmawialiśmy z Małżonkiem... i chyba już wszystko jest dobrze... ) a jeśli nie dobrze, to na pewno lepiej... ) buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: no to pogadaliśmy... 07.04.07, 14:25 Bardzo sie ciesze Mam nadzieje ze im dalej tym bedzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
bejoy Re: no to pogadaliśmy... 07.04.07, 14:41 Ibulka, będzie dobrze. Ja rok temu, w piątek przed świętami ze szpitala wyszłam. To były najgorsze święta w moim życiu. Na szczęście mamy dość zbieżne poglądy z mężem i nie walnął mi takiego "kwiatka" jak Twój. My też już córkę mamy, więc faktycznie, koniec końców uznaliśmy, że to kwestia selekcji naturalnej weszła w grę i nic na to nie poradzimy. No, chyba że podwyższamy wskaźnik urodzeń i bierzemy się do dzieła )) Jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy A efekt? widać w sygnaturce ))) Pozdrawiam bejoy Odpowiedz Link Zgłoś
mamaadama4 Re: Ibulko... 05.04.07, 00:29 Teraz nie myśl o następnej ciąży, opłacz tą, pożeganj się, poukładaj to sobie. Na plany przyjdzie czas później, bo teraz na pewno będzie tylko lęk. Odpowiedz Link Zgłoś
be.em Re: =( pozostały łzy... 05.04.07, 18:35 ibulka... nie poddawaj się!!! po kazdej burzy przychodzi słońce Odpowiedz Link Zgłoś
demonii Ibulko 07.04.07, 09:45 Jeszcze będzie dobrze Przytulam Cię mocno... (*) Fasolce Odpowiedz Link Zgłoś