Dodaj do ulubionych

Drugie dziecko

24.10.14, 12:37
Banalny temat - żona nie chce drugiego dziecka i ma ku temu istotne powody.
Mamy 2,5 letnią córeczkę którą musieliśmy posłać już do przedszkola. Bardzo teraz choruje. Mamy kredyty i nie żyje się nam lekko.
Wiem, że nie zmuszę żony do tego, żeby urodziła nam drugie dzieciątko, ale nie potrafię się z tym pogodzić. Podjąłem kilka prób rozmów z nią na ten temat, ale nigdy nie naciskałem - próbowałem tylko zrozumieć jej punkt widzenia i ewentualnie podawać swoje propozycje, jednak ona twardo pozostaje przy swoim "nie".

Najgorsze jest to, że sam wiem, że trudno byłoby nam z drugim dzieckiem - ale marzenie o nim jest bardzo silne i nie potrafię sobie z tym poradzić. Dziś żona powiedziała mi, że dzwoniła do niej krewna i pytała o ubranka dla malutkiego dziecka. Przez to znów o tym myślałem i dosłownie cisną mi się łzy do oczu.
Ma ktoś pomysł jak sobie z tym poradzić i "odechcieć się" drugiego dziecka albo nie myśleć o tym i pogodzić się z tym faktem?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Drugie dziecko 24.10.14, 12:45
      Skup się na szybszej spłacie kredytu i lżejszym życiu, zacznij więcej zajmować się chorującym dzieckiem. Zapewnij rodzinie wspaniałe wakacje, najlepiej nad morzem - córce się to przyda na odporność, a dopiero potem wróć do tematu.
      • xsqr Re: Drugie dziecko 24.10.14, 12:48
        aqua48 napisała:

        > Skup się na szybszej spłacie kredytu i lżejszym życiu, zacznij więcej zajmować
        > się chorującym dzieckiem. Zapewnij rodzinie wspaniałe wakacje, najlepiej nad mo
        > rzem - córce się to przyda na odporność, a dopiero potem wróć do tematu.
        Wybacz, ale jesteś śmieszna.... Jestem skarbonką?
        Domem i dzieckiem zajmujemy się po równo (z domowych rzeczy to chyba nawet dużo więcej jest na mnie) i w niczym nie jestem kulawy. Córce poświęcam też prawie cały wolny czas.
        A "zapierdzielam" już wystarczająco ciężko, żeby jeszcze coś "szybciej spłacać".
        • aqua48 Re: Drugie dziecko 24.10.14, 14:10
          xsqr napisał(a):

          > Wybacz, ale jesteś śmieszna.... Jestem skarbonką?

          Jeśli na takich "argumentach" polegają Twoje rozmowy z żoną to.. nie dziwię się jej.

          > A "zapierdzielam" już wystarczająco ciężko, żeby jeszcze coś "szybciej spłacać"

          To z czego chcesz utrzymać drugie dziecko? A jeśli byłoby równie chorowite jak starsze, to będziesz wybierał które leczyć?
          • klinkierzg Re: Drugie dziecko 25.10.14, 16:43
            Kobieto, oni są rodziną, więc co to za porady, żeby on zapieprzał na wakacje (najlepiej nad morzem). Gość Ci delikatnie napisał, że nie jest skarbonką, co można bardzo łatwo zrozumieć. Zgaduję, że może ty byś chciała, żeby Twój mąż fundował ci wakacje nad morzem i stąd taki komentarz?
            --
            http://www.nvc.zgora.pl/
            • aqua48 Re: Drugie dziecko 25.10.14, 18:37
              klinkierzg napisał:

              > Gość Ci delikatnie napisał, że nie jest skarbonką, co moż
              > na bardzo łatwo zrozumieć. Zgaduję, że może ty byś chciała

              Nie jest skarbonką, ale nie ma pomysłu z czego utrzymać drugie dziecko. Pisze, że już przy jednym nie jest im lekko. Ani kasy na opiekunkę/nianię do dwójki lub inne odciążenie żony, co mogłoby być jego sensownym argumentem w dyskusji.
              Zwracam też uwagę, że wątek jest nie o tym co JA bym chciała, ale o tym czego pragnie założyciel.
              A wzdychanie i rozpamiętywanie że chciałoby się tego czy owego kiedy to z wielu względów nierealne, jest moim zdaniem stratą czasu i zupełnie niepotrzebnym wzbudzaniem w sobie żalu. Należy się mocno skupić na tym co się ma (a jest na czym w przypadku chorowitego dziecka) oraz dążyć do poprawy sytuacji i usunięcia przeszkód, jeśli to pragnienie jest tak przejmujące.
    • klinkierzg Re: Drugie dziecko 25.10.14, 16:59
      Widzę, że ciężko Ci z tematem, że naprawdę mocno po głowie chodzi Ci drugie dziecko. A z drugiej strony patrzysz też na kasę i masz duży dylemat, bo chciałbyś tez zapewnić bezpieczeństwo finansowe rodzinie?
      Prostego i łatwego rozwiązanie nie widzę, bo żony nie zmusisz, co sam napisałeś. Jedyne co widzę, to szczerze o tym pogadać, ale mówić tylko o sobie, swojej potrzebie, wielkim marzeniu i że jest Ci z tego powodu bardzo smutno, ciężko, że chce Ci się płakać. A drugie, to wysłuchać żony bez żadnej oceny, nerwów, osądzania. Dajesz jej pełną empatię, przestrzeń w której może bezpiecznie się wypowiedzieć, a Ty słuchasz, przyjmujesz. Nie musisz się w ogóle z tym zgadzać, ale w słuchaniu jej jest tylko ona. Nie wiadomo czy się zgodzi, czy nie, ale będziecie mieli ze sobą kontakt, będziecie wiedzieli co czujecie, co chcecie, jak widzicie temat. Co Ty na to?
      --
      http://www.nvc.zgora.pl/
      • xsqr Re: Drugie dziecko 25.10.14, 17:16
        klinkierzg napisał:

        > Widzę, że ciężko Ci z tematem, że naprawdę mocno po głowie chodzi Ci drugie dzi
        > ecko. A z drugiej strony patrzysz też na kasę i masz duży dylemat, bo chciałbyś
        > tez zapewnić bezpieczeństwo finansowe rodzinie?
        Dla mnie bezpieczeństwo finansowe rodziny jest równie ważne jak dla żony i w tej ocenie oboje się zgadzamy. Ryzyko "niewydolności finansowej" w przypadku drugiego dziecka jest dla mnie sensownym argumentem i nie próbuję nawet "wybić go żonie z ręki".

        > Prostego i łatwego rozwiązanie nie widzę, bo żony nie zmusisz, co sam napisałeś
        > . Jedyne co widzę, to szczerze o tym pogadać, ale mówić tylko o sobie, swojej p
        > otrzebie, wielkim marzeniu i że jest Ci z tego powodu bardzo smutno, ciężko, że
        > chce Ci się płakać. A drugie, to wysłuchać żony bez żadnej oceny, nerwów, osąd
        > zania. Dajesz jej pełną empatię, przestrzeń w której może bezpiecznie się wypow
        > iedzieć, a Ty słuchasz, przyjmujesz. Nie musisz się w ogóle z tym zgadzać, ale
        > w słuchaniu jej jest tylko ona. Nie wiadomo czy się zgodzi, czy nie, ale będzie
        > cie mieli ze sobą kontakt, będziecie wiedzieli co czujecie, co chcecie, jak wid
        > zicie temat. Co Ty na to?

        Zasadniczo, kilka razy starałem się o tym z żoną rozmawiać szukając "czegoś po środku" bez żadnych nacisków. Żona, wydaje się, rozumie moje położenie i to jak bardzo chcę drugiego dziecka ale decyzji nie zmieni. Nawet gdybym to na niej wymusił - to po prostu nie byłoby to co być powinno. Ona wie jak bardzo jest to dla mnie ważne więc poprosiłem ją o pewien kompromis. Zaoferowałem jej, że postaram się z tym pogodzić, nie będę o to prosił i mówił o tym jak ważne to jest dla mnie - i efektywnie przestałem poruszać ten temat (choć czasem "w środku bardzo mnie ciśnie"), ale jej czasem zdarzy się coś wspomnieć o tym, że drugiego nie będzie - bo taka była moja prośba, żeby o tym nie mówiła. Może takie "unikanie tematu" też nie jest dobre, ale pewnie z czasem pozwoliłoby mi się wyciszyć, a ja nie dręczyłbym jej rozmowami o tym. Ale ostatnio wypaliła wprost, że musimy przesegregować małe rzeczy bo przecież nie będzie kolejnego dziecka... I te myśli, smutek, wróciły.
        • klinkierzg Re: Drugie dziecko 27.10.14, 14:52
          Czyli potrzebujesz czasu na wyciszenie i pogodzenie się z tym? W takim razie sam musisz wiedzieć co będzie najlepsze dla Ciebie w takim przypadku. Bo czy milczenie na ten temat jest dla Ciebie lekkie? Znajdź albo znajdźcie z żoną takie rozwiązanie, które będzie dla Was najlepsze i akceptowalne przez dwie strony. Żebyście jak najlżej przechodzili ten temat. To, co przyjdzie Ci do głowy, zaproponuj żonie. Nie wymyślaj w głowie jej odpowiedzi na Twoją propozycję. Niech ona się sama do niej odniesie. Chyba, że to unikanie tematu jest dla Ciebie akceptowalne, to też jest ok.
          Bo chodzi mi o to, żeby to nie był kompromis, tylko coś, na co oboje się zgadzacie. Przy kompromisach jest tak, że jedna albo i dwie osoby nie są zadowolone z przyjętego rozwiązania. Jak to widzisz?
          --
          www.nvc.zgora.pl/
          • xsqr Re: Drugie dziecko 28.10.14, 07:43
            Tak - potrzebuję czasu na wyciszenie i pogodzenie się z tym, bo naciskanie i usiłowanie przekonania jej do drugiego dziecka wydaje mi się bezsensowne. Tego trzeba samemu chcieć, zmuszenie żony do urodzenia dziecka wydaje mi się tym samym kiedy bym ją zgwałcił i mówił, że "powinna się cieszyć, że miała seks". Oczywiście, przez pewien czas podejmowałem rozmowy, którymi próbowałem rozwiewać jej wątpliwości, ale ona ma swoje postanowienia których nie potrafię przeskoczyć.
    • madziulka987 Re: Drugie dziecko 25.10.14, 18:37
      my niespodziewanie będziemy mieć drugie dziecko. Mamy mało kasy i długi. Jednak wiem że sobie poradzimy. Wyprawkę niezbędnych rzevzy pomogła skompletować rodzina - głównie szczęśliwe babcie. Ciuszków nie kupowałam wogle bo wszystko czekało po pierwszym. Teraz jedyne co to będą z czasem pieluchy ale tego już też mam mały zapas, bo wszystkim mówiłam że tylko to mi potrzebne więc dostaje, dodatkowo dokupimy z becikowego. Jak się rozsądnie rozplanować to można dać radę. A we dwójkę będą się lepiej chować. smile a zawsze są sposoby żeby dorobić coś, zarówno ty jak i żona może siedząc w domu smile
      • radar272 Re: Drugie dziecko 25.10.14, 20:50
        madziulka987 napisała:

        > my niespodziewanie będziemy mieć drugie dziecko. Mamy mało kasy i długi.

        Generalnie jak już dziecko jest to zawsze się da radę, bo cóż zrobić? wink
      • jehanette Re: Drugie dziecko 04.11.14, 14:39
        Wpadka to wpadka, cóż robić (choć można i z wpadką sobie poradzić jak ktoś nie ma z tym problemu), ale jak się planuje to nie jest dobry tok myślenia że "kasa się znajdzie". Dziecko trzeba nie tylko ubrać, ale też nakarmić, a potem dochodzi opieka, przedszkole, szkoła, zajęcia dodatkowe, wyjazdy, odpukać lekarze, terapie...
    • gzesiolek Re: Drugie dziecko 25.10.14, 20:59
      Pytanie czy ekonomia to główny powód... czy uzupełniający i uzasadniający...
      Moja zona po pierwszej ciazy i porodzie z przygodami przez pierwszy rok calkowicie wykluczala drugie dziecko... przez kolejne dwa dopuszczala, ale jakos nie bylismy przekonani... a teraz sie cieszymy maluszkiem wink
      Tylko, ze u nas ekonomia zupelnie nie determinowala tej decyzji...
      • gucek_lbn Re: Drugie dziecko 26.10.14, 14:42
        no właśnie, najważniejsze pytanie w sumie - czy żona nie chce dziecka bo boi się o finanse, czy ma jakieś inne powody? jak finanse są główną przyczyną to zawsze można mieć nadzieję, że za parę lat sie poprawi, może między dziećmi będzie spora różnica wieku, ale zawsze to dłużej będzie ktoś z Wami zanim wyfrunie z domu wink
        • madziulka987 Re: Drugie dziecko 26.10.14, 20:12
          może przyda się szczera rozmowa i nawet sprecyzowanie za i przeciw posiadania drugiego dziecka. Wszystko zależy od kobiety. Ja osobiście chciałam mieć dzieci i mimo że ciąże znosze strasznie to twierdze że szybko się o tym zapomina. Jednak moja koleżanka mówi że może kiedyś bo nie może zapomnieć jak się męczyła w związku z narodzinami. A druga miała wielogodzinny poród, taki że student medycyny prawie zemdlał, potem szyli ją prawie 2 godziny a ona w trakcie spytała czy jeszcze będzie mogła mieć dzieci, mimo tego co przeszła. Finanse nie mogą stanowić jedynej przyczyny. Pytanie co czuje żona w związku z drugą pociechą? Może po pierwszym porodzie została długo sama w domu i było jej trudno, może cięzki poród. Myśle że bez szczerej rozmowy się nie obędzie smile
          • xsqr Re: Drugie dziecko 28.10.14, 07:54
            U mnie to jest dziwnie w związku, bo to ja bardziej chciałem (i chcę drugiego dziecka) a żona sparaliżowana chyba strachem o finanse postanowiła sobie, że drugiego dziecka nie będzie. Mało tego w świetle tego jak bardzo się angażowałem we wsparcie jej w ciąży i opiekę nad maluchem (teraz córka ma 2,5 roku) potrafi wyciągnąć jakieś brudy typu, że kiedyś się pokłóciliśmy albo raz nie mogłem zostać z małą w domu.
            Nie wypominając jednak niczego - nie pamięta, że prawie całą ciążę była moim oczkiem w głowie i robiła tylko to na co miała ochotę i sama uważała, że ma siły a sprzątaniem, gotowaniem, zakupami zajmowałem się ja. Podobnie było z małą po urodzeniu, najpierw miesiąc spędziłem w domu, a potem wykorzystywałem zaległy urlop wożąc je wszędzie do lekarzy, przez pół roku w 3/4 to ja wstawałem w nocy do małej pomimo, że rano szedłem do pracy, kąpałem cały czas - bo ją bolał kręgosłup.
            Oczywiście - nie byłem idealnym ojcem - zdarzały mi się słabe dni, kiedy zwyczajnie nie miałem sił, kiedy się denerwowałem bo choroba małej wywoływała u mnie taki stres, że mimo że jestem niewierzący to chciałem iść do kościoła modlić się o jej wyzdrowienie i różne dziwne inne myśli.

            Jednym z moich argumentów za tym, żeby pomyśleć o drugim dziecku jest to, żeby mała miała rodzeństwo. Moja żona ma dwóch braci i jeśli cokolwiek się stanie to może liczyć na ich wsparcie albo pomoc. Może z nimi pogadać, ma "rówieśników". Ja jestem jedynakiem i jest mi z tego powodu bardzo źle, przezwyciężenie "jedynackiego egoizmu" było dla mnie ogromnym osiągnięciem.
            • jehanette Re: Drugie dziecko 04.11.14, 14:48
              A jak ona się czuje jako matka? Nie każdy nadaje się na rodzica większej ilości dzieci. Może ona lubi spokój, mieć czas dla siebie o który ciężko przy dziecku a co dopiero dwojgu, może zżera ją odpowiedzialność za dziecko - sam piszesz że jest chorowite i macie kredyty.

              Ja na przykład nie wyobrażam sobie dwójki maluchów. Może kiedyś, dla odmłodzenia zechcę drugie... ale w tej chwili szczerze w to wątpię.

              Nie projektuj swoich przeżyć na swoje dziecko. Można być tak samo szczęśliwym (i nieszczęśliwym) człowiekiem mając rodzeństwo, jak i go nie mając. Nie kładź dziecku do głowy że jest takie "biedne bo jest samo, bo nie ma rodzeństwa", to będzie uważać ten stan za coś normalnego i naturalnego. Nie przekładaj swojego bagażu na barki dziecka. Mnie np. całe dzieciństwo kładziono do głowy że rodzeństwo jest super, że będziemy się zawsze wspierać, że to najbliższa osób etc, zawsze czułam w tym pewien dysonans, a teraz mając 30 lat wiem, że to gucio prawda, ludzie są różni i fakt spłodzenia przez tych samych ludzi nie uczyni ich bliskimi sobie, jako i mnie nie zbliżył z moim bratem.
      • xsqr Re: Drugie dziecko 28.10.14, 07:44
        gzesiolek napisał:

        > Pytanie czy ekonomia to główny powód... czy uzupełniający i uzasadniający...
        Z tego co mówi to tak, ale nie potrafię ocenić czy nie siedzi tam jakiś podtekst. To w zasadzie jedyny argument który podnosiła w naszych rozmowach na ten temat.
        • aqua48 Re: Drugie dziecko 28.10.14, 09:50
          xsqr napisał(a):

          > > Pytanie czy ekonomia to główny powód... czy uzupełniający i uzasadniający
          > ...
          > Z tego co mówi to tak, ale nie potrafię ocenić czy nie siedzi tam jakiś podteks
          > t. To w zasadzie jedyny argument który podnosiła w naszych rozmowach

          No to tak jak radziłam, zamiast się męczyć zlikwiduj ten powód.
          • xsqr Re: Drugie dziecko 28.10.14, 10:14
            aqua48 napisała:
            > No to tak jak radziłam, zamiast się męczyć zlikwiduj ten powód.

            Zrozum - nie jest łatwo. Bracia mojej żony od rodziców dostali cały majątek. Jeden dostał dom, drugi działkę pod dom i działkę za miastem. Moi rodzice z kolei zafundowali mi dzieciństwo z gatunku DDD (rodzina dysfunkcyjna, zaś teraz moja własna matka władowała nas w długi na kilkanaście tysięcy).
            Nie jestem roszczeniowy, ciężko i uczciwie pracujemy na nasz "dorobek", ale w pewnym momencie więcej już się nie da. Kiedyś pracowałem dodatkowo bardzo dużo - przeciętnie pracowałem 18 godzin na dobę i żony prawie w ogóle nie widziałem - ale urządziliśmy za te pieniądze mieszkanie, zrobiliśmy remont - ale tego co się między nami wtedy napsuło nie udało się naprawić do dzisiaj - a minęły 4 lata i jesteśmy w poważnym kryzysie.
            Do tego wszystkiego mamy drugi dług, ponieważ okradł nas przyjaciel rodziny, człowiek który był świadkiem na naszym ślubie. Zapadł się z pieniędzmi na samochód pod ziemią i słuch po nim zaginął.
            Mimo wielu przeciwności radzimy sobie, spłacamy kredyt za mieszkanie, pożyczkę. Gdybym tylko mógł, wziąłbym dodatkową pracę, ale obecną jestem już tak przepalony, że kiedy popołudniu wracam do domu to trudno mi o czymkolwiek myśleć sad
            • aqua48 Re: Drugie dziecko 28.10.14, 15:03
              xsqr napisał(a):

              > aqua48 napisała:
              > > No to tak jak radziłam, zamiast się męczyć zlikwiduj ten powód.
              >
              > Zrozum - nie jest łatwo.

              Człowieku, to nie JA mam Cię rozumieć tylko Twoja żona... A Ty ją.

              > Gdybym tylko mógł, wziąłbym dodatkową pracę, ale obecną jestem już tak przepal
              > ony, że kiedy popołudniu wracam do domu to trudno mi o czymkolwiek myśleć sad

              Jednak o drugim dziecku myślisz, mimo, że wszystko to co SAM napisałeś o Waszej sytuacji, jest potwierdzeniem jak najbardziej racjonalnych argumentów przeciw. Nie tylko Wasza sytuacja finansowa. Zastanów się. Chcesz się opiekować kimś małym i rozkosznym, porozmawiaj z żoną o zakupie szczeniaczka. Weź tylko pod uwagę, że będziesz musiał wstawać godzinę wcześniej rano i po powrocie z pracy również zamiast odpoczynku zasuwać z nim na długie spacery.
            • gucek_lbn Re: Drugie dziecko 28.10.14, 19:22
              xsqr napisał(a):

              > Zrozum - nie jest łatwo. Bracia mojej żony od rodziców dostali cały majątek. Je
              > den dostał dom, drugi działkę pod dom i działkę za miastem. Moi rodzice z kolei
              > zafundowali mi dzieciństwo z gatunku DDD (rodzina dysfunkcyjna, zaś teraz moja
              > własna matka władowała nas w długi na kilkanaście tysięcy).
              > Nie jestem roszczeniowy, ciężko i uczciwie pracujemy na nasz "dorobek", ale w p
              > ewnym momencie więcej już się nie da. Kiedyś pracowałem dodatkowo bardzo dużo -
              > przeciętnie pracowałem 18 godzin na dobę i żony prawie w ogóle nie widziałem -
              > ale urządziliśmy za te pieniądze mieszkanie, zrobiliśmy remont - ale tego co s
              > ię między nami wtedy napsuło nie udało się naprawić do dzisiaj - a minęły 4 lat
              > a i jesteśmy w poważnym kryzysie.

              > Do tego wszystkiego mamy drugi dług, ponieważ okradł nas przyjaciel rodziny, cz
              > łowiek który był świadkiem na naszym ślubie. Zapadł się z pieniędzmi na samochó
              > d pod ziemią i słuch po nim zaginął.
              > Mimo wielu przeciwności radzimy sobie, spłacamy kredyt za mieszkanie, pożyczkę.
              > Gdybym tylko mógł, wziąłbym dodatkową pracę, ale obecną jestem już tak przepal
              > ony, że kiedy popołudniu wracam do domu to trudno mi o czymkolwiek myśleć sad

              a może to tutaj tak naprawdę leży powód podejścia żony? nie myślałeś nigdy o tym?
              • radar272 Re: Drugie dziecko 30.10.14, 14:35
                słusznie, skoro piszesz o poważnym kryzysie to gdzie tu miejsce na myślenie o dzieciach?
    • pyk-nik Re: Drugie dziecko 27.10.14, 19:36
      u nas też się nie przelewa ale nie patrzylismy nigdy pod katem ekonomicznym na ciaze
      • madziulka987 Re: Drugie dziecko 27.10.14, 20:25
        Dla mnie nowy członek rodziny to zawsze jakieś dodatkowe koszta. Ostatnio chwile rozmawiałam z dozorczynią u nas na osiedlu - pani typu musze wiedzieć wszystko więc podpytywała mnie o ciąże. Powiedziałam że się cieszymy ale jest lęk w związku z utrzymaniem kolejnej osoby. Powiedziała mi że ma czworo dzieci - teraz już dorosłych - że było ciężko, nie przelewało się, mieli małe i ciasne mieszkanie, ale się wspierali i nigdy nie było tak żeby dzieci były głodne albo nie miały co na siebie włożyć.

        Tu jest też kwestia nas dorosłych, bo jeśli chcemy zachować dotychczasowy poziom życia i nie pozwolić na jego nawet minimalne obniżenie to wątek ekonomiczny będzie przewijał się bez przerwy.
        • jehanette Re: Drugie dziecko 04.11.14, 14:52
          > Tu jest też kwestia nas dorosłych, bo jeśli chcemy zachować dotychczasowy pozio
          > m życia i nie pozwolić na jego nawet minimalne obniżenie to wątek ekonomiczny b
          > ędzie przewijał się bez przerwy.

          Nie widzę w tym nic złego. Poziom życia to ważna rzecz wpływająca na samopoczucie i szczeście osobiste. Utyrani, umęczeni i nieusatysfakcjonowani rodzice nie dadzą dzieciom ani sobie miłości ani bezpieczeństwa.
    • jehanette Re: Drugie dziecko 04.11.14, 14:28
      Skoro sam wiesz, że teraz byłoby Wam ciężko, to może odłóż marzenie na jakiś czas, popracuj nad tym żeby sytuacja się poprawiła (nie wiem czy chodzi o kasę, czy o mieszkanie, czy jeszcze o coś innego) i wróćcie do tematu gdy będą ku temu warunki. Nie sztuka spłodzić ani nawet urodzić, sztuka odchować, wychować i zapewnić dobre warunki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka