Dodaj do ulubionych

karmieniowy koszmar

23.03.11, 12:59
witajcie,

Jestem mama 2,5 miesiecznej coreczki (ur.05.01.2011) - dlugo wyczekiwanej :-)
Oczywiscie moje wyobrazenie o karmieniu (jesli nie o calym macierzynstwie) bylo bardzo idealistyczne - z zalozenia chcialam karmin tylko piersia min. pol roku bo tyle sie naczytalam, ze to najlepsze dla dzidzi. No i oczywiscie wydawalo mi sie, ze karmienia piersia beda idylla - chwila wytchnienia i ukojenia dla dzidzi i mamy. ale ostatnio zaczynam miec watpliwosci...
Na poczatku problem byl tylko z karmieniami wieczornymi - krzyk, prezenie, lapczywe lapanie piersi i gwaltowne wypluwanie, a potem mala szalennczo znowu szukala cycka i tak w kolo. podejrzenie: zbyt szybki wyplyw pokarmu, kolki.
Miesiac stosowalam espumisan, probowalam herbatke koperkowa - rezultaty niezauwazalne. oczywiscie codziennie kilka razy masaz brzuszka, kladzenie na brzuszek, nawet drzemka w dzien na brzuszku pod moim nadzorem, bo inaczej mala wybudza sie maksymalnie po 20-30 minutach. Cieple pieluchy na brzuch, suszarka, odkurzacz itp :-) no i mala jest prawie ciagle noszona w pionie (tylko tak lubi - inaczej krzyk) - tak wiec masaz brzuszek o brzuszek, ciepelko itp korzysci noszenia.
Niestety od ok.3 tyg. problem jakby sie nasila. Wlasciwie juz wszystkie karmienia w dzien koncza sie krzykiem, wyginaniem, napietym brzuszkiem. Mala wybudza sie tez z placzem (zwlaszcza miedzy 4 a 6 rano) - wyglada mi na to, ze coraz bardziej mecza ja gazy i kupki. A zwlaszcza gazy ma chyba coraz bardziej bolesne, bo nawet jak ja nosze to poplakuje lub krzyczy. Przy jedzeniu najczesciej krzyczy i placze kiedy jednoczesnie slychac glosne bulgotanie/burczenie/przelewanie sie w brzuchu. Czesto ja odbijam - jak krzyczy przy karmieniu to przerywam karmienie, odbijam, nosze, uspokajam i probujemy dalej. Najlepiej karmi sie ja na spiocha - ale to udaje sie na ogol tylko 1-2 razy w dzien i w nocy.
Dzis bylam u pediatry i niepokojace ma ostatnie przyrosty - ostatni miesiac tylko 450g, a ostani tydzien tylko 50g ... :-(
Pediatra zalecil dokarmiac raz dziennie (na noc) mlekiem NAN HA i sprobowac jeszcze 3xdziennie po 15 kropli SabSimplex.
Az sie poplakalam na wizje dokarmiania... ale tak sobie mysle, po co ma sie Malutka meczyc... i do tego ma pewno podwiadome negatywne uczucia w stosunku do mnie, bo jak tak krzyczy i placze przy karmieniu to patrzy na mnie z takim wyrzutem i blaganiem jakby pytala dlaczego jej zadaje taki bol... az mi sie plakac chce na jej widok.
Juz sama nie wiem. Niby z tygodnia na tydzien powinno byc lepiej, bo uklad pokarmowy dojrzewa, a tu coraz gorzej... szczegolnie to bulgotanie podczas jedzenie, krzyk i gazy. I male przyrosty.

waga urodzeniowa 05.01. - 3520 / 59cm
przy wypisie 08.01. 3210

w osrodku 22.02. 4750 / 15.03. - 5150 i 67 cm !?! / 23.03. 5200 :-(


Obserwuj wątek
    • aadzia21 Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 13:51
      To może być wina Twojej diety. Może trzeba by jej się przyjrzeć?
      • mama.rozy Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 14:52
        no właśnie,dlaczego lekarz tak szybko daje sztuczne,skoro wystarczy coś wyeliminowac z diety?
        patrzyłas juz na to z tej strony?
        • kar01cia Re: karmieniowy koszmar 24.04.11, 23:50
          Ja patrzyłam na to z tej strony. Mam taki sam problem z jedną z moich 3-mies. bliźniaczek. Z diety wyeliminowałam niemalże wszystko - włącznie z mlekiem i jego przetworami, jem tylko słabo przyprawione mięso, białe pieczywo i niewiele więcej. Z owoców banany, z warzyw kukurydza z puszki i gotowana marchew. Efekt - żaden. Na nic espumisan, infakol, ciepłe pieluchy, wyciąg z kopru włoskiego. Od krzyku dostała przepukliny na pępku.

          Dopóki krzyczała tylko w dzień ( od 9. rano do 1 w nocy z 3-godz. przerwą) jeszcze to znosiłam, bo szkoda mi było tego, że mam możliwości ich wykarmienia. Ale gdy którejś nocy też zaczęła przy piersi histerię, stwierdziłam że to się mija z celem i od tygodnia mała jest na butli. Jej siostra została przy piersi, więc mam możliwość ściągania mleka i dla krzykaczki. Chociaż teraz nie mam już go tak dużo, muszę dokarmiać. Poprawa jest umiarkowana - wciąż ma kolki, ale to co się wtedy działo to już jakieś wariactwo było. Bardzo przeżyłam tę decyzję o odstawieniu jednej córeczki od piersi, ale teraz widzę że mimo wszystko warto było, nie ma co dziecka tak męczyć.
          • titerlitury Re: karmieniowy koszmar 25.04.11, 11:05
            kar01cia napisała:

            Z diety wyeliminowałam niemalże wszystko - włącznie z mlekiem i jeg
            > o przetworami, jem tylko słabo przyprawione mięso, białe pieczywo i niewiele wi
            > ęcej.


            Jesz białe pieczywo, więc nie wyeliminowałaś z diety mleka.

            Z owoców banany, z warzyw kukurydza z puszki i gotowana marchew.

            Banany powodują bardzo dużą nadprodukcję gazów. Marchew często uczula.

            • aleksandra1357 Re: karmieniowy koszmar 25.04.11, 17:45
              titerlitury napisała:

              > Jesz białe pieczywo, więc nie wyeliminowałaś z diety mleka.

              W pieczywie nie ma mleka. Tylko w bułkach maślanych. Pieczywo to mąka i woda.
              • aajjaa Re: karmieniowy koszmar 25.04.11, 19:31
                > W pieczywie nie ma mleka. Tylko w bułkach maślanych. Pieczywo to mąka i woda.
                hiehie, chyba tylko jak samemu sie piecze.
                w sklepowym - zachecam do poczytania skladu, mozna sie zdziwic ile fajnych dodatkow w pieczywie mozna znalezc. A nawet jak "nic" nie ma, to sa polepszacze, w skladzie majace np make sojowa.
            • kar01cia Re: karmieniowy koszmar 25.04.11, 19:34
              Chleb mieszany skład: mąka żytnia, pszenna, woda, drożdże, sól. Nie wiem co wy wymyślacie. W sumie jestem ciekawa, jaką dietę byś zaproponowała. gdybym odstawiła marchew, nie miałabym żadnych witamin a chyba dzieci ich potrzebują. Suplementy wchłaniają się albo nie. Zresztą pierwsze słyszę że marchew często uczula - wszak to najpopularniejsze warzywo, zwłaszcza dla niemowląt.
              • kar01cia Re: karmieniowy koszmar 25.04.11, 19:40
                Chleb mam ze sprawdzonej małej piekarni z naszego miasteczka, mięso głównie indycze z własnej ekologicznej hodowli, sama je gotuję. Energią słoneczną nie da się żyć i wykarmić dwójki dzieci;)
              • olcia2708 Re: karmieniowy koszmar 27.12.11, 17:04
                moje maleństwo ma 7 miesięcy i do tego czasu było na piersi,podczas karmienia piersią byłam na restrykcyjnej diecie, bo małego uczulało prawie wszystko-buzia była ciągle zsypana, kupki zielone ze śluzem-tolerował chleb margarynę florę light, buraczki, indyka, kasze gryczaną i jęczmienną, ziemniaki indyka i schab, z warzyw kalafiora, tyle dałam radę sprawdzić, piłam wodę i herbatę, owoce uczulały począwszy od jabłka, moreli, bananów, gruszek, po pół roku ,kiedy zaczęłam wprowadzac dodatkowe posiłki uczulanie niemiłosierne-na ryż, ziemniaki, dynię, marchew,jabłko(mogłam już sprawdzić)bo odstawiłam dziecko od piersi-moje zdrowie sie pogorszyło-brak siły, depresja, spadek wago o 24 kg od porodu, potem pojawił się przewlwkły kaszel alergiczny, skończyło się zapaleniem oskrzeli, teraz walczymy znowu z kaszlem-na antybiotyk i wiele lekarstw uczulenie, mały ma 7 miesięcy a pije tylko bebilon pepti i je kaszkę kukurydzianą, jak zniknie uczulenie po antybiotyku zaczynami wprowadzanie pokarmów od początku po jednym bo inaczej nie można nic ustalić;-(wyłam po odstawieniu od piesri, ale to była dobra decyzja-buźka wraca do normalnego wyglądu a mały "pączuś"10kg troszkę schudł
                • womysia Re: karmieniowy koszmar 27.12.11, 17:17
                  olcia, cieszysz się że 7-miesięczne dziecko ci schudło???!!! chudnięcie u małego dziecka powoduje szybką ketozę i mózg który właśnie się rozwija nie dostaje glukozy i specjalnych związków tłuszczowych. spadek wagi u tak małego dziecka to wielka krzywda.
    • mama-osama Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 15:03
      A w jaki sposób zdaniem lekarki chemicznie przetworzone mleko dla cielaka miało by pomóc na problemy z brzuszkiem? Mm jest o wiele ciężej strawne niż piersiowe. Może coś w twojej diecie małej nie pasuje, a może problemy z tolerancją laktozy? Wtedy pomaga odciąganie mleka które leci na początku karmienia (jest wodniste i wysokolaktozowe). Jest też preparat delicol który dostarcza laktazy- enzymu rozkładającego laktozę (to jego niedobór powoduje nietolerancje).
      • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 16:05
        na brzuszek mam probowac sabsimplex, mm raz na noc 120 ml ze wzgledu na maly przyrost - ostatni miesiac tylko 450g, ostatni tydzien tylko 50g.

        na tydzien wyeliminowalam mleko i mleczne produkty, ale nie bylo lepiej.

        choc widze, ze jak zjem czekolade to mala dostaje wysypke - czerwone krostki na glowce, za uchem, troche na policzkach. i jeszcze po pomidorach.
        • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 16:09
          i jeszcze dodam, ze poza malym przyrostem Malutka budzi sie w nocy na karmienia - je ok.20.30, potem czasem doje ok. 22-23, a w nocy budzi sie na karmienie ok.1.30 i 4.30 i potem 6 lub 7.

          to tez byl kolejny powod dla ktorego lekarz powiedzial, zeby kontynuowac karmienie piersia, a tylko raz na noc dac od 60 do 120 ml nan ha. i przyjsc za tydzien sprawdzic przyrost.
        • blaue777 Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 17:57
          > choc widze, ze jak zjem czekolade to mala dostaje wysypke - czerwone krostki na
          > glowce, za uchem, troche na policzkach. i jeszcze po pomidorach.

          Pomidory w marcu - mam nadzieję, że mówimy o jakiś przetworach, bo jeśli o świeżych, to z tą chemią faktycznie mogą powodować uczulenie.
          Ja na początku zostałam przez położną środowiskową "uświadomiona" odnośnie diety matki karmiącej:) Dopiero potem dowiedziałam się, że można jeść wszystko, ale zdążyłam się już do mojej diety przyzwyczaić, do tego figurę mam jak nigdy, dobrze się czuję a dziecko (teraz 5,5 m-ca) nie miało kolek i podwoiło wagę urodzeniową.
          Przede wszystkim jem dużo kasz, makaronów pełnoziarnistych, pieczywa razowego, nasion, zup na rosole, mięso i ryby pieczone lub na parze, nie smażone. Długo nie spożywałam mleka i przetworów, jajek kurzych (ale przepiórcze ok). Owoce i warzywa przede wszystkim gotowane, suszone, dżemy (np. po świeżych jabłkach kupy były zbyt luźne). Ciasta głównie domowej roboty, ew. kupne ciastka ale bez mleka, jaj, dużej ilości chemii itd. Czekolady do tej pory nie próbowałam - jakoś nie mam ochoty (to jest silny alergen - a ma za sobą niemiłą przygodę z selerem naciowym - nigdy bym nie przypuszczała, że to produkt wysokiego ryzyka!). I może ktoś powie, że się katuję, ale ja tak nie uważam, było warto:) Przyjrzyj się swojej diecie, może spożywasz coś wzdymającego (kalafior, owoce wielkopestkowe itp.). Jak masz jakieś pytania, pisz.
          • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 26.04.11, 11:20
            Dzięki! Twoja dieta wcale nie brzmi jak katowanie się! Raczej bardzo smaczna, zdrowa i urozmaicona.

            Ja też jem dużo makaronu pełnoziarnistego, kasz (gryczana, jęczmienna, rano np. jaglana ze słonecznikiem, jabłkiem, żurawiną, itp), warzywa na parze, ale nie mam aż tak silnej woli i choć na ogół nie jadam smażonego i staram się unikać chemii (robiłam też tak przed ciążą) to jednak czasem zjem placki ziemniaczane, naleśniki czy kotleta schabowego... no i raz na tydzień zjem jakieś ciasto lub lody... straszny ze mnie łasuch.

            Ale poza ta wysypka po czekoladzie, soji i jaskrawo-zielonych pasmach w kupce po pomidorach, zupie pomidorowej czy spaghetti raczej nie zauważyłam innych problemów.

            Poza czekoladą unikam też soji, orzechów, cytrusów, miodu i truskawek. I to tyle chyba z wykluczania rzeczy na wszelki wypadek. Może jak Mała skończy pół roku to zacznę delikatnie sprawdzać jej reakcje na wyżej wymienione pokarmy.
        • waran.pl Re: karmieniowy koszmar 05.04.11, 13:49
          Tydzień eliminacji nabiału to trochę mało. U nas wyraźna poprawa zaczęła się po 10-14 dniach. Pomidory teraz nie są jadalne. Niewiele w nich z pomidora, więcej z plastiku.
        • waran.pl Re: karmieniowy koszmar 05.04.11, 13:50
          A jeszcze ważna sprawa - czy pamiętasz, że mleko w różnej postaci jest też w wędlinach, pieczywie, margarynach, słodyczach itp? Jeśli nie wyeliminujesz wszystkiego, to taka eliminacja nie ma sensu.
          • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 26.04.11, 11:11
            Do waran.pl:

            wyglada na to, ze obie mamy Hanusie i to w baaardzo zblizonym wieku! pozdrawiamy :-))
    • mika_p Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 17:04
      Do ważenia w lutym mała przybierała wręcz modelowo, średnio 34g/dobę, przy minimum dla dzieci karmionych piersią w I kwartale życia 17g/dobę.
      Popsuło się potem.

      Ile herbatki koperkowej podajesz na dobę? I jak? Jesli to herbatka z granulatu, to jest słodka: ma dużo mniej kalorii iż mleko, ale oszukuje głód. Jeśli podajesz butelką, to smoczek mógł spowodowac zmianę techniki ssania na gorszą, jeszcze tego nie odczuwasz na piersiach, ale już widac różnicę w przyrostach.
      Odstaw na razie wszelkie smoczki i herbatki, karm na żądanie.
      • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 17:20
        dzieki, herbatke koperkowa podaje tylko tydzien czy dwa po kilku lyzeczkach. i jest to herbatka hippa bio - sam koperek, bez glukozy.

        na ogol ok 3 lyzeczek rano i tyle samo po poludniu. czasem tylko raz dziennie.
        • aniaurszula Re: karmieniowy koszmar 21.04.11, 21:40
          a dlaczego tak boisz sie podać herbatke dziecku butelka zrob ok 50 gram , daj do picia wypije ile bedzie chciala a jak znam zycie to podana herbatka lyzeczka wyleci dziecieciu z buzi i skad masz wiedziec ile wypije mala a zamiast tej herbatki podaj plantex tez niby koperek ale ma dodatkowe skladniki, i nie bój sie butelki i smoczka ona naprawde nie gryzie
    • mrowka75 Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 17:52
      a w jaki sposób stosujesz sab simplex? Bo żeby działały skutecznie trzeba podawać owszem - po 15 kropli ale do kazdego karmienia, a nie 3 razy dziennie. simetikonu nie sposób przedawkować. Nie wchłania sie z przewodu pokarmowego - jest cąłkowicie wydalany w niezmienionej postaci. Delicol też wartto wypróbować i też do każdego karmienia. CZekać 2- 3 doby na poprawę, a potem spróbuj wyeliminować ze swojej diety zwykłe mleko pozostawiając produkty mleczne typu jogurt, sery, masło, a bez poprawy wyeliminować całkowicie. Wiesz, skąłniałabym się jednak ku jakiejś nietolerancji czegoś pokarmowego, moze preparat wit d3 nie służy? Najstarszakowi po wymianie kropel na tabletki vigantoletten w znacznym stopniu się poprawiło.
    • momago Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 18:18
      Ja też sugeruję zmianę diety. Mleko, pomidory, czekolada - czy nie za dużo tego? Teraz trzeba bardzo uważać np. na pomidory, ogórki czy sałatę - są mocno spryskane różnym świństwem. Dzieci mogą reagować na wszystko - proszek do pieczenia, drożdże, konserwanty w wędlinach, glutaminian sodu. Mnie się zdaje, że tydzień ograniczenia mleka to za mało.
      • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 18:27
        dziekuje wszystkim za sugestie - jestescie naprawde super

        kupilam dzis delicol, sab simplex jeszcze nie dostalismy

        sprobuje uzywac do karmienia delicol przez ten tydzien do nastepnego wazenia i nie podawac jeszcze tej porcji mm na noc, zadecyduje za tydzien

        mam nadzieje, ze bedzie dobry przyrost i obedzie sie bez mm na noc, choc faktycznie martwilo mnie to ze budzila sie jeszcze 2 razy na nocny posilek i myslalam ze sie nie najada...
        no i to okropne bulgotanie w brzuszku przy jedzeniu i problem z gazami - wtedy najbardziej krzyczy i robi sie niespokojna.

        lekarz mowil zeby nie stosowac diety eliminacyjnej tak od razu, bo to nie jest dobre dla matki - w wielu krajach w ogole cos takiego nie istnieje. ja nie jadlam i nie jem co prawda cytrusow, orzechow, fast-foodow, msg i innych sztucznych swinst tez staram sie unikac. ale to fakt ze raz na tydzien sobie pozwalalam na prince-polo... czy cos czekoladowego. no i nie wzielam pod uwage tych pryskanych salat i pomidorow...

        a czy jak uzywa sie delicol to tez trzeba eliminowac mleko z diety?
        wlasciwie to uzywam tylko troche mleka rano do kawy inki, jeden plasterek sera zoltego na dzien i jeden jogurt naturalny lub waniliowe danio. i tyle.
        • blaue777 Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 18:42

          > lekarz mowil zeby nie stosowac diety eliminacyjnej tak od razu, bo to nie jest
          > dobre dla matki - w wielu krajach w ogole cos takiego nie istnieje.

          Dla matki chyba najgorsze, jak z dzieckiem jest coś nie tak:) Ja bym spróbowała diety eliminacyjnej przez tydzień,dwa - przynajmniej dowiesz się czy tutaj leży problem. Powodzenia i daj znać, czy jest jakaś poprawa.
        • momago Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 19:24
          Lekarz odradza dietę eliminacyjną, ale to nie on musi nocami nosić płaczące dziecko. Ja stosowałam dietę eliminacyjną przez prawie pół roku po obu porodach. Odstawiłam podstawowe alergeny. Nawet nie sprawdzałam czy były alergie czy nie - nie jadłam i już. Drugą córkę urodziłam latem więc pokusa była ogromna. Owoce i warzywa jadłam gotowane, ciasta piekłam bez spulchniaczy, mięsa na chleb piekłam sama. Moje dzieci nie miały kolek. Nie wiem czy taka ich uroda czy jednak efekt diety. Nie wypadły mi zęby, morfologię miałam w normie. Oczywiście moja babcia pukała się w czoło, że ona jadła wszystko i dzieciom nic nie było. Może teraz takie czasy, że dzieci bardziej wrażliwe. Widzę jednak taką prawidłowość, że dzieci kolkowe są zwykle w starszym wieku alergikami.
          • jul-kaa Re: karmieniowy koszmar 05.04.11, 14:08
            momago napisała:
            > Ja stosowałam dietę eliminacyjną przez prawie pół roku po obu porodach. O
            > dstawiłam podstawowe alergeny. Nawet nie sprawdzałam czy były alergie czy nie -
            > nie jadłam i już.

            A ja nie stosowałam żadnej diety, jadłam i jem orzechy, cytrusy, czekoladę, pomidory, truskawki, nabiał, jaja, smażone, strączkowe... Trudno wymieniać, bo tak jak napisałam - jem wszystko. Moje dziecko nie miało nigdy kolek, wysypek, alergii itp;.

            A do jennygeenie - gratulacje :) Wydaje mi się, że jesteś bardzo rozsądną mamą.
            • olcia2708 Re: karmieniowy koszmar 27.12.11, 17:13
              julka tylko pozazdrościć-ja nie mogłam jeśc wielu rzeczy, dzidziuś miał ciągle alergie,dostawałam już nerwicy, bo nie jadłam nic a on ciągle miał zmiany skórne silnie zaognione-skończyło się na zapaleniu oskrzeli i przewlekłym kaszlu,odstawiłam malca od piesri-bardzo to przeżyłam ,ale mały ma się lepiej a ja podreperowałam swoje zdrowie bo byłam już wycieńczona
        • mama-osama Re: karmieniowy koszmar 24.03.11, 09:12
          > a czy jak uzywa sie delicol to tez trzeba eliminowac mleko z diety?
          > wlasciwie to uzywam tylko troche mleka rano do kawy inki, jeden plasterek sera
          > zoltego na dzien i jeden jogurt naturalny lub waniliowe danio. i tyle.

          Tak. Delicol pomaga trawić laktozę (cukier mleczny) zawarty w twoim pokarmie. Laktoza z mleka krowiego które jesz nie przenika w niezmienionej formie do pokarmu ponieważ organizm rozkłada ją do glukozy. Mogą natomiast do pokarmu przedostać się białka mleka bądź innych pokarmów i u dziecka wywołać alergie lub nietolerancję. Jeszcze moge ewentualnie polecić Dicoflor60 dla ciebie i Dicoflor30 dla dziecka. Uszczelnia jelita i powoduje że mniej alergenów dostaje sie do organizmu. to że jadasz niewiele nabiału nie ma znaczenia, jeśli dziecku nie służy mleko to będzie źle reagować nawet na jego śladową ilość.
      • mrowka75 Re: karmieniowy koszmar 23.03.11, 19:01
        Mleko, pomidory, czekolada - czy nie za dużo tego

        pani Monika zawsze twierdziła,że najpierw trzeba przyjrzeć się co dziecko dostaje z zewnątrz poza mlekiem matki a co bezpośrednio dostaje sie do ukł. pokarmowego, wiec na pierwszy rzut zawsze podejrzane sa preparaty witaminowe (vita d i ka są na bazie oleju arachidowego). U nas sab simpleks nie pomagał, za to po odstawieniu go zmniejszyło sie drastycznie ulewanie.

        Jełsi elimnacja mleka nie przyniesie efektu to znaczy,ze mozna spokojnie mleko pić. a spróbowac z innym potencjalnym alergenem.


        Ja jem wszytsko od początku - wszytskie te straszne alergeny. Ale jakby dziecku coś się działo przez cały dzień w nierównomiernym czasie to bym po kolei wykluczała najbardziej typowe alergeny Jełsi dolegliwości są o stałej porze - wzięłabym na przeczekanie tego okresu minimaliizując oczywiście cierpienia dziecka. U mojej najmłodszej takie cyrki były zawsze od 19 do 22 niezależnie od mojej diety (zegarki można było nastawiać) . Pewnego dnia wszytsko sie skończyło -tuż po tym kiedy zajarzyła grzechotkę, z czasem okres płaczu i prężenia sie był skrócony do minimum.-
        • predikata Re: karmieniowy koszmar 24.03.11, 14:15
          Witaj,
          Ja bym odstawiła witaminy, tak jak radziły poprzedniczki. Moja córka miała straszne wykwity na skórze od D (na K się zbuntowałam i olałam), którą dawałam i tak dużo rzadziej niż kazali. Poza tym może zamiast dokarmiać sztucznym spróbuj karmić na śpiocha, jak już zaśnie. Ja tak robiłam i fajnie poszła do góry. Na szarpanie przy piersi pomogło stałe miejsce karmienia. Dopiero teraz nie przeszkadza jej jedzenie w innym miejscu i przy ludziach (prawie 14 miesięcy). Może Twój typ też potrzebuje intymności przy jedzeniu.
          Pani Monika mówiła, że coś co zaszkodziło może wyłazić nawet trzy tygodnie więc jak się coś odstawia to warto odczekać troszkę dłużej niż tydzień.
          Trzymam za Was kciuki.
          • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 30.03.11, 14:17
            witajcie,
            dzisiaj bylam u pediatry na wazeniu - od zeszlogeo tygodnia tylko 100 g... no ale i tak lepiej niz poprzedni tydzien - tylko 50g.

            przypomne :
            waga urodzeniowa - 3520
            spadkowa - 3180
            7 tydzien - 4750
            10 tydzien - 5150
            11 tydz. - 5200
            12 tydzien - 5300

            odstawilam witaminy K+D, podaje Delicol od tygodnia (raczej nie widze zmian - karmienia nadal nerwowe z szarpaniem czasem na poczatku, ale na ogol po 3-5 minutach ssania), cera ladna bez wypryskow - miala czerwone krostki za uszami, na policzkach i na glowce po pomidorach, czekoladzie i soji, wiec tego nie jem
            nabial jem, ale nie ma po tym wypryskow

            zalecenie lekarza w zwiazku z malym przyrostem (ostatni miesiactylko 450g) dokarmiac jedna porcja ok 120 (a dokladniej tyle ile zje czy to bedzie 30 czy 60 czy 120) na noc mlekiem NAN Sensitive lub NAN Ha i zwazyc za tydzien. albo sprobowac przy ostanim wieczornym karmieniu zaczac od piersi i potem jak zacznie sie szarpac dac jeszcze butelke - tyle ile zje.

            no i chyba tak przez ten tydzien zrobie... bo mauszek zaczal dzis 13 tydzien i wazy 5300, to troche malo od 3520 od urodzenia... chyba juz nie bede czekac kolejny tydzien. zreszta to chyba nie tak zle jedna porcje mm podac? nadal bedzie przeciez wszelkie wartosciowe skladniki w wiekszosci miec z kp...

            dodam jeszcze ze kupke robi 1 do 3-4 razy na dobe. Czasem sa bardziej wodniste musztardowe lub musztardowo zielonkawe, czasem maja biale grudki a czasem nie, bywaja sluzowate (sluz w kolorze kupki) i o kwasnym zapachu.


            no i mala glownie krzyczy jak je przy karmieniu glosno w brzuszku przelewa sie, burczy i bulgocze i jak ma problem z oddaniem gazow.

            kupilam tez dzis gripe water zeby sprobowac, ale lekarz mowi zebym spokojnie czekala do 05.04. jak skonczy 3 mce a jak wtedy nie przejdzie to po ukonczeniu 5 mca... a jak nie to wtedy bedziemy sie martwic i zastanawiac. chyba rozsadnie?
            • jennygeenie a co na to wszystko Pani Malwina? 30.03.11, 14:25
              bardzo prosilabym o Pani wglad jak znajdzie Pani chwilke ;-)

              moze zbyt wszystko analizuje i sie przejmuje za bardzo - pierwsze dziecko, i mama ze sklonnoscia do hipochondrii ;-)

              moze to wszystko to tylko niedojrzaly uklad pokarmowy (bulgotanie, krzyki, itp) i lapczywosc przy ssaniu... ? tylko ciezko patrzec jak dziecko sie meczy i krzyczy i patrzy na mnie jakbym jej katusze jakies przy kp zgotowala...
            • mad_die Re: karmieniowy koszmar 30.03.11, 14:33
              Malo rozsądnie z tą butelką.
              Przyrost lepszy, to widać. Teraz i tak nie będzie przybierać jakoś strasznie dużo, bo przyrosty i tak po 3mscu zwalniają. I właśnie około 110g na tydzień w tym wieku jest minimum, więc wyrobiła minimum.
              Ja bym nadal karmiła często i długo piersią, dokarmiała piersią. Smoczków i butelek nie dawała. Ewentualnie dokarmiła bezsmoczkowo, specjalną łyżeczką medeli.
              • mad_die Re: karmieniowy koszmar 30.03.11, 14:40
                miało być 100g minimum na tydzień. I ważne, że waga idzie w górę - to się liczy.

                A jeśli je lapczywie, to już wiesz, od czego to bulgotanie i gazy - radziłabym karmić powoli, jak widzisz, że za szybko jej leci - zmień pozycję na podgórkę - ona na Twoim brzuchu leży, na brzuchu swoim i ssie pierś.
                I na raty - czyli często odbijac w trakcie. Ponosić, i znowu do piersi.

                No i raczej dawaj dwie i więcej piersi na jedno posiedzenie, wtedy na pewno zje więcej :)

                No i jeszcze spojrz na siebie i tatę małej - jacy Wy jestescie? Chudzi? Jeśli tak, to nie łudź się, że mała będzie wielka ;) ma chudość w genach ;)
    • agrafa83 Re: karmieniowy koszmar 31.03.11, 09:46
      Już wcześniej dziewczyny napisały- odbijać koniecznie! Jaga do dziś się baaaaardzo zapowietrza przy karmieniu i potem jest szał, a po odbiciu ssie dale już spokojnie. No i największy szał zaraz po paru "ciumknięciach", kiedy mleko najszybciej leci.

      Powodzenia.
    • basia.kin Re: karmieniowy koszmar 31.03.11, 10:14
      Jakbym swojego smroda widziala. Pije lapczywie, jakby za pare minut mialo sie skonczyc. Tyle powietrza sie przy tym nalyka, ze slychac bulgotanie w zoladku. Moja ma troszke ponad 5 miesiecy i nadal tak robi. Problemy z gazami tez jeszcze nie minely, ale nie jest juz tak ekstremalnie jak wczesniej. U nas najgorzej bylo jak pediatra zarzadzila podawanie herbatki koperkowej. Wtedy najwiecej sie zwijala. Miala okolo 2 m-cy. Odstawilam wszystkie dodatki, bo podawalam rowniez lefax na kolki i bylo o niebo lepiej. Poczatki byly koszmarne, ale jakos udalo nam sie przetrwac. Teraz dostaje juz jeden posilek staly i to wlasnie na kolacje, bo jak u Ciebie wieczoram najwiecej sie rzucala. Zatem zycze duzo cierpliwosci. W koncu wszystko sie unormuje. Moze wstrzymaj sie jeszcze z podawaniem mm, skoro mala zaczela lepiej przybierac.
      • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 31.03.11, 14:28
        obijamy czesto - czasem co 2-3 min, czasem co 5. po koperku tez bylo gorzej, zwlaszcza z placzem podczas oddawania gazow. teraz jest gorzej z karmieniami, bo juz przy prawie wszystkich sie wije i krzyczy.

        ale postanowilismy wstrzymac sie jeszcze kolejny tydzien z mm - bo choc kusi mnie wizja dziecka, ktore przespi cala noc, zamiast jesc o 22, 1, 4 i 6, to wlasciwie te noce sa najmniej meczace ;-) najgorzej jest w dzien. i to od rana. no coz, trzeba przeczekac - pocieszam sie ze jesli nie najgorsze to przynajmniej wiecej juz za mna niz przede mna jesli chodzi o tego typu sensacje:-)) a potem beda zabki... hehe;-)

        probowalam tez karmic po 2-3 razy z jednej piersi tak zeby w odstepie mniej wiecej 3 godz podawac jedna piers, ale troche sie boje, ze zwolni mi to laktacje a na szybki wyplyw pokarmu na poczatku widze, ze nie bardzo to pomoaga.

        no coz, oby do konca 3 lub 5 miesiaca!

        dziekuje wszystkim bardzo za podpowiedzi i wsparcie - i zycze mnostwa cudnych momentow z dzieciaczkami! pozdrawiam!
        • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 01.04.11, 19:56
          jeszcze kilka watpliwosci:

          1. czy po tych jej 2-3-4 min karmieniach ma sens odciagac reszte z piersi i probowac czy doje?

          2. czy takie karmienie po 2 lub 3 razy pod rzad z jednej piersi ma sens?

          3. czy szybki wyplyw z piersi na zawsze juz taki pozostaje ;-)?? czy moze z czasem sie reguluje lub dziecko sie przyzwyczaja i nie grymasi??
          • mad_die Re: karmieniowy koszmar 01.04.11, 20:13
            > 1. czy po tych jej 2-3-4 min karmieniach ma sens odciagac reszte z piersi i pro
            > bowac czy doje?

            Ale jak doje? Z butelki? Bez sensu. Lepiej po tym kilkuminutowych karmieniach, podać pierś, jak się bedzie domagać, kiedy się bedzie domagać.

            > 2. czy takie karmienie po 2 lub 3 razy pod rzad z jednej piersi ma sens?

            Ale w czym niby ono ma pomóc? Jesli Ci tak wygodnie, to karm. Ale mleko w piersi juz po 15 mniej wiecej minutach zmienia się znowu w to mleko pierwsze, wodniste, do picia, więc ja osobiście sensu nie widzę. Lepiej stymuluj piersi jednakowo.

            > 3. czy szybki wyplyw z piersi na zawsze juz taki pozostaje ;-)?? czy moze z cza
            > sem sie reguluje lub dziecko sie przyzwyczaja i nie grymasi??
            Wypływ moze się zwolnić, po jakimś czasie na pewno się trochę spowolni. Ale będzie tez tak, że dziecko nauczy się panować nad tym mlekiem, i już się krztusić nie bedzie. Z czasem. Bo czas jest lekiem na wszystko ;)
            • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 01.04.11, 20:33
              dzięki :-)

              z tym karmieniem po kilka razy z jednej piersi w ciagu 3 godzin to gdzies wyczytalam, ze tak przynajmniej zje mleko 2 fazy, a tak jak bede dawala na przemian raz lewa raz prawa, to przez te 3 minutki to tylko bedzie jadla mleko 1 fazy i stad moze niski przyrost i jeszcze moze zle tolerowac nadmiar laktozy...

              ale tez sie balam ze nie bede piersi naprzemian stymulowac i jeszcze laktacje spowolnie...
              bo ona i tak przy kazdym karmieniu to tylko z jednej zjada. nigdy drugiej nie chce. raz na spiocha jej wetknelam ;-) tyle ze potem tak ulala, ze musialam zmieniac pizame, przescieradlo i prac kocyk, bo byly cale mokre! ;-)

              jeszcze raz dzieki za rozwianie moich watpliwosci - po prostu pierwsze dziecko i panikuje ze przyrost za maly itp ;-)
            • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 01.04.11, 20:39
              "mad_die napisała:

              Ale mleko w piersi juz po 15 mniej wiecej minutach zmienia się znowu w to mleko pierwsze, wodniste, do picia, więc ja osobiście sensu nie widzę. "


              czy jak zje z jednej piersi 3-4 min i w ciagu 15 min nadal chce to tez ta sama piers dac? czy chodzi o to ze po 15 min aktywnego ssania mleko sie znowu zmienia?
              • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 05.04.11, 12:45
                05.04. - 5550 :-))

                dziekuje wszystkim za potrzymywanie mnie w przekonaniu, zeby jednak nie podawac mm :-))
                • mrowka75 Re: karmieniowy koszmar 05.04.11, 13:43
                  Super :)
                • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 20.04.11, 09:03
                  ach i znowu!
                  ostatnie 2 tyg przyrost tylko 50 g :-((
                  ja chyba osiwieje! ;-)
                  • i_b13 Re: karmieniowy koszmar 20.04.11, 14:56
                    skoro nie przybiera tyle ile powinna, podaj mm. I przestań się zadręczać, zrobiłaś dużo, by karmić tylko piersią. Nie demonizuj mm, czasem trzeba je podac i już
                  • kaetchen Re: karmieniowy koszmar 21.04.11, 17:34
                    Mój pediatra mówi, że nie ma sensu ważyć co tydzień, czy co dwa, bo w jednym tygodniu przyrost może być 150g, w innym - 50g, ale średnia wyjdzie za 4tygodnie 100g/tydź, co już jest prawidłowym przyrostem. Patrz jak zmienia się waga po miesiącu, bo to dużo ważniejsze. No i najważniejsze, żeby dziecko przybierało na wadze...
        • agoosek82 Re: karmieniowy koszmar 03.05.11, 10:29
          Wysypka na policzkach i za uszami wskazywalaby na skaze bialkowa. W tym wypadku uczulac moze nie tylko mleko i jego przetwory ale rowniez jaja, orzechy, cytrusy etc. Przy skazie jest wlasnie problem gazow. jak przeszlam na diete bezmleczna to skonczyly sie tez gazy. Zaznaczam jednak ze organizm moe pozbywac sie alergenu nawet przez 6 tygodni dlatego zaleca sie eliminacje danegoproduktyu z diety na conajmnije 3 tygodnie.
          Natomiast zastanawia mnie kwestia nietolerancji laktozy. Mleko pierwszej fazy jest jej pelne. Mozesz o tym poczytac na necie i gdybys uznala ze to moze byc to to sa teraz w aptekach krople Delicol- zawieraja enzym trawiacy laktoze. Moze akurat pomoze.
    • aniaurszula Re: karmieniowy koszmar 21.04.11, 21:34
      tak maprawde to nie ma pewności że po nan ha nie bedzie problemów z brzuszkiem, moja starsza tego mleka do ust nie chciala wziaść bo smak paskudny, co do tych kropelek tez nie jestem przekonana bo mojej mlodszej nie pomagaly i dzieciom kuzynki tez, ja na brzuszek podaje popludniu plantex, sama piję herbatke dla mam karmiacych taka granulowana, oczywiście nie ma ideałow i dziecko niestety swoje musi odcierpieć a samo dokarmianie nie jest złe , sama najpierw podaje pieś a potem butelke na dopelnienie, zreszta niestety ale sama bedziesz musial wyczuć swoje dziecko nikt ci w tym nie pomoze, moja za kilka dni konczy 6 miesięcy a czasem nie mogę trafić z karmieniem np piersi nie chce kilka prob podania a po 15 minutach wyciaga butle, lub odwrotnie butelki do ust nie weźmie a jak podam piers to ladnie je,
    • titerlitury Re: karmieniowy koszmar 25.04.11, 11:22
      1. Zbyt często ją ważysz. Dzieci nie rosną liniowo, lecz skokowo.
      2. Ile ten lekarz dostaje od Nestle, że tak na siłe wciska to nan?!
      3. Poza tym już wszystko powiedziano
      • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 26.04.11, 07:30
        " > 2. Ile ten lekarz dostaje od Nestle, że tak na siłe wciska to nan?!"

        ha,ha - tego to i tak nikt sie nigdy nie dowie ;-)
        a tak powaznie to nie wciska - raz zaproponowal jak malo przybrala i tez powiedzial ze najlepiej po karmieniu piersia (w oslonie piersi czy cos takiego). potem przybrala ladnie, a nast 2 tyg znowu tylko 50g, ale nie mowil juz o mleku modyf. tylko, ze moze to po szczepieniach (miala 6w1 i rotawirusy) i ze maja inna wage w przychodni i zeby przyjsc za tydzien, a potem juz raczej co miesiac, maks. co 2 tyg.

        tylko jak wazylam 2 tyg po szczepieniach to byla inna pani dr i nic mi nie powiedziala, ze inna waga i ze po szczepieniach moze tak byc tylko od razu zaczela wymyslac i przy okazji jeszzcze, ze dziecko mam na terapie wyslac bo na brzuszku sobie nie radzi... no coz, co lekarz to co innego czlowiek sie dowie...
        dlatego ciesze sie, ze jest to forum i tyle praktycznych i sprawdzonych wskazowek moge dostac od Was Drogie Mamy! JESZCZE RAZ WSZYSTKIM DZIEKUJE!
        • iwonag25 Re: karmieniowy koszmar 26.04.11, 12:01
          Wiele zostało już tu powiedziane, ale ja chciałam jeszcze podać swój przypadek. Z córką miałam również takie przeboje, kombinowałam z dietą, herbatkami, kupiłam już mm i butlę i wtedy przyszła do mnie położna środowiskowa i okazało się że po prostu źle córkę przystawiam do piersi. 3 miesiące trwała nauka zasysania. Również było szarpanie, ,prężenie, wypluwanie, ciągły płacz. Zwalałam to na gazy a to po prostu zła technika. Udało się nauczyć i córka do dziś nie miała w ustach mm:) (ma już ponad rok)
          • amelia00 Re: karmieniowy koszmar 11.09.12, 14:43
            źle, to znaczy jak?
    • ika.l Re: karmieniowy koszmar 03.05.11, 20:49
      Jestem mamą 2 miesięcznej córki. Swego czasu miałam taki problem tylko wieczorami. Kiedy pojawiła się wysypka na twarzy córy, położna powiedziała, że jest to skaza białkowa i należy całkowicie odstawić nabiał. Ponieważ nie było poprawy po odstawieniu nabiału, zaczęłam eliminować inne rzeczy - co okazało się dla nas zgubne. Kolka trwała cały dzień jak u Ciebie, a tylko noce przesypiała. Ssała pierś 3-5 minut i dalej gehenna. Mąż powiedział, że woli (w naszym przypadku niegroźną) wysypkę na twarzy niż całodniowe kolki. Pomyślałam, że jak coś działa na mnie to i powinno zadziałać na nią. Przestałam wydziwiać z jedzeniem i czytać skład każdego produktu. Wprowadziłam jogurty i bardzo dużą ilość błonnika (siemię lniane, śliwki suszone, jabłka ze skórką). Przestałam się przejmować warzywami wzdymającymi (za wyjątkiem cebuli). Piję parzony kminek w dużej ilości i wodę niegazowaną. Kolki po tygodniu wróciły tylko do tych wieczornych.
      Gdzieś wyczytałam, że "Silny niepokój, towarzyszący kolce powoduje wzrost napięcia mięśni u dziecka, również zwieraczy odbytu, utrudniając tym samym wydostanie się zbędnych gazów na zewnątrz." Zastanowił mnie fakt, jak możliwe jest, że mała nie potrafi puszczać bąków podczas kolki, a jak zaśnie to pierdzi, że aż miło? Wysnułam teorię, że kolka bierze się ze stresu i to ze stresem należy walczyć a nie z kolką. Kolki nadal bywają, ale teoria wydaje się w naszym przypadku prawdziwa.
      Przestań się stresować "wzdymającymi bananami" i alergizującymi marchewkami. Słuchaj siebie. Nie patrz na dziecko jak byś robiła mu krzywdę, ale jak byś chciała dla niego jak najlepiej. Wycisz się! głaszcz dzieciątko i zapewnij mu jak największy komfort, a także zapewniaj go w każdych gestach, że może czuć się bezpiecznie. Wyluzuj. Odstresuj się. Podobno wszystkie emocje matki przenosi się na dziecko
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • mad_die Re: karmieniowy koszmar 03.05.11, 21:16
        Święta prawda i jak ładnie napisana :)
        • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 03.05.11, 23:13
          tak, tak, bardzo ladnie napisane i na pewno prawda z tym przechodzeniem stresow na dziecko - staram sie wyciszac i wyluzowac, ale niestety hipochondria i zamartwianie sie to moja druga natura ;-)

          bardzo wszystkim dziekuje raz jeszcze za wszelkie rady.

          poki co karmienia sa troche lepsze - trwaja czasem 4-5 minut, czasem 10, a czasem 30-40 i widocznie tak potrzebuje Malutka, wiec sie juz nie zamartwiam, ze moze za malo zjadla i glodna. w brzuchu nadal jej sie mocno przelewa i bulgocze nawet jak delikatnie ssie przez sen - no i nadal ok 4 rano pobudki i problem z gazami i jak przeloze na brzuch to tez sie czesto wije i wygina i steka, zreszta przy karmieniu tez - ale staram sie byc spokojna i przeczekac az minie, dojrzeje uklad pokarmowy...

          duzo sie nosimy, przutulamy, spiewamy itp i mam nadzieje, ze predzej czy pozniej Dzieciaczek poczuje sie bezpiecznie i dobrze na tym swiecie i w swojej skorze :-)

          serdecznie pozdrawiam wszystkie Mamy i zycze Wam i Waszym Malenstwom wszystkiego co najlepsze!
    • ika.l Re: karmieniowy koszmar 21.05.11, 15:14
      Do: jennygeenie
      Hej! Macie już prawie 5 miesięcy za sobą. Chciałam się dowiedzieć, czy coś się u Was zmieniło? Czy jest coś lepiej? Czy karmisz nadal piersią, czy przeszłaś na mm?
      Pozdrawiam
      • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 22.05.11, 12:44
        do ika.l :

        witaj, Mala ma 4,5 miesiaca i jest zdecydowanie lepiej choc nie do konca wszystkie problemy ustaly - ale pediatra mowi zeby dac chociaz pelne 5-6 miesiecy na dojrzewanie ukladu pokarmowego

        mialysmy 2-3 tyg karmienia na spiocha, potem 2-3 tyg sielanki karmieniowej, teraz powrocilo bulgotanie w brzuszku, a wiec i wieksze nerwy u Hanuski, ale powoli jest coraz lepiej :-)

        mm w koncu nie podalam i ciagle tylko kp - bez dopajania i dokarmiania, przyrosty dobre, teraz i tak ma byc ok.500g na miesiac

        smoczek zostal wyrzucony, ale za to Mala ciagle ssie raczki, gryzaczki, kocyki itp ;-) a od jakiegos tygodnia ciagle steka: ee ee e ... no coz, zawsze cos nowego :-)

        i przede wszystkim JA sporo wyluzowalam!

        pozdrawiam:-)
        • ika.l Re: karmieniowy koszmar 22.05.11, 13:26
          U nas się pokiębasiło. Wprawdzie zniknęły kolki wieczorne, ale pojawiły się takie całodniowe?? Tzn, mała jest bardzo pobudzona, często marudna, a przede wszystkim mam problem z nakarmieniem jej. Łapie cyca i puszcza i tak w koło macieju. Nie stresuje się, bo ładnie przybiera około 250g na tydź., ale średnio raz w ciągu dnia ściągam pokarm i dopajam moim z butli. Karmienie na śpiocha jest najlepsze :). Ponieważ problem z robieniem kupki powrócił, pani doktor przepisała nam debridat. Mała zapomniała, że przesypiała 6-8 godzin w nocy i teraz śpi góra 4 h. Średnio od 2-4 w nocy mam po spaniu. Wprawdzie mała śpi, ale rzuca się, stęka, jęczy, pręży, kurczy nożki, podnosi je do góry i wędruje po łóżeczku . Jak dostawie do cyca to się uspokaja. Diety nie trzymam, bo nie widzę związku z tym co jadałam, a jej fochami. Jem kapuchę i fasolkę szparagową (nie jem słodyczy i tłustych rzeczy), a mała raz jest wyluzowana, a raz spięta. Nie ma reguły. Czekam tylko z niecierpliwością, aż jej to minie. Życzyłabym sobie, żeby karmienie było przyjemnością, a nie szarpaniną.
          • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 23.05.11, 21:48
            ika.l napisała:
            > U nas się pokiębasiło. Wprawdzie zniknęły kolki wieczorne, ale pojawiły się tak
            > ie całodniowe?? Tzn, mała jest bardzo pobudzona, często marudna, a przede wszys
            > tkim mam problem z nakarmieniem jej. Łapie cyca i puszcza i tak w koło macieju.
            > Nie stresuje się, bo ładnie przybiera około 250g na tydz

            To skoro dobrze przybiera to chyba trzeba przyjąć to zachowanie jako "ten typ tak ma"? Pewno za jakiś czas to zachowanie jej przejdzie i będzie coś innego? Tak tylko gdybam i myślę z tego co czytam na tym forum, bo sama absolutnie nie mam doświadczenia w tych sprawach...

            U nas też jakoś w 3 mcu były "kolki całodniowe" i puszczanie cyca, ale póki co przeszło. Zdarza się czasem, ale już raczej bardzo sporadycznie. Tylko jednak najlepiej jak miejsce do karmienia to sypialnia z zasłonięntymi zasłonami, ja i Mała na łóżku bez żadnych zabawek i innych "rozpraszaczy", ewentualnie cicha spokojna muzyka.

            No i tak, karmienie na śpiocha nadal jest zdecydowanie najlepsze;-)

            Również Ci życzę i sobie i wszelkim innym Mamom borykającym się z problemami karmieniowymi aby w końcu kp stało się przyjemnością. Ale wiesz, u mnie to już jest :-) Czasem jest nawet zabawne - mała stęka lub coś gada z piersią w buzi, albo puszcza pierś i przewraca się na boki, ogląda swoje łapki po czym szybko i ostentacyjnie znowu przewrót na bok w moją stronę i łapie cyca z pełną satysfakcji miną jakby mówiła :"zobacz-co-juz-potrafię-i-teraz-to-ja-kontroluję-kiedy-jem!" . Czasem są trudniejsze karmienia, ale tak czy tak to już przyjemność i prawie zapomniałam o tej całej poprzedniej szarpaninie:-)

            Tak więc głowa do góry i wierzymy -albo wmawiamy sobie do skutku- będzie dobrze:-)
            Albo jeszcze lepiej: Jest dobrze!
            • ika.l Re: karmieniowy koszmar 20.07.11, 18:47
              Chciałam Cię prosić, żebyś napisała mi, że teraz to ja mam wyluzować. Mamy 4,5 mca. Początki karmienia były super, później coraz gorzej i tak jak u Ciebie obracanie, chwytanie itp. Leczymy się u gastrologa, pani doktor stwierdziła reflux, mimo że dziecko nie ulewa. Generalnie mam tak, że mała nie najada się do końca przy karmieniu, jest bardzo nerwowa, szarpie się. Ja nie mam już siły. Dodatkowo mamy problem z kupką, jak maleństwo nie dostanie lekarstwa Debridadu, to nie może się wykupkać samodzielnie. Jest również problem z nakarmieniem małej z butelki. Nie ma znaczenia czy moje czy sztuczne. Żuca się tak samo. Chyba wiem co przeżywałaś. Przyrosty mieliśmy dobre, ale były dwa tygodnie co nie przybrała wcale. Nie wiem czasem czy to nie ząbki, bo mała często nas gryzie ze złości. Nie ma natomiast opuchniętych dziąseł i żadnych innych śladów ząbków. Proszę napisz mi, że u Was jest już lepiej i doświadczyłaś przyjemności związanej z karmieniem piersią.
              • jennygeenie Re: karmieniowy koszmar 24.07.11, 13:43
                do ika.l :

                Kochana, mam nadzieję, że u Was też będzie dobrze.

                U nas skończone 6,5 miesiąca i faktycznie karmienie jest już naprawdę przyjemnością, ale u mnie stało się tak dopiero po 5 czy na 6 miesiącach. Cieszę się, że wytrwałam te pół roku i karmię nadal.

                Mój pediatra niechętnie diagnozuje alergie, refluksy itp - nie wiem czy to dobrze czy źle? Ale zawsze mnie uspokajał i uspokaja. Mojej Małej po jedzeniu często jedzenie wracało sie w buzi - było widać jak coś przeżuwa, krzywi się albo dostawała czkwakę. Pediatra no to, że niedojrzału układ pokarmowy, cierpliwości i przeczekać. Kupki ciagle miała śluzowate/kisielowate - pediatra na to: cierpliwości, przeczekać ;-) I tak w końcu zrobiłam/robię - choć nie twierdzę, że tak bym każdemu radziła, bo to LEKARZ jest od obserwacji dziecka i diagnozowania. U nas faktycznie pomogło przeczekanie :-)

                Po ukończeniu 6 miesiąca zaczęłam podawać pół słoiczka zupki jarzynowej, brokuły, dynię, itp i kupki już nie są śluzowate tylko papkowate. Czkawki też już coraz rzadziej się zdzarzają. A przy karmieniu na ogół sobie leże z córeczką i się relaksuje - jak je dłużej (na ogół przez sen lub jak usypia - bo inaczej to 3-5 min i do widzenia!

                Trzymaj się Moja Droga - życzę przyjemności z bycia Mamą, z karmienia piersią i dobrych lekarzy! Pozdrawiam serdecznie!
              • agaf78 Re: karmieniowy koszmar 24.07.11, 19:27
                do ika.l
                4,5 m-ca to już spore maleństwo, moja mała ma 2,5 m-ca przeżywam dokładnie to samo. Od jakiegoś czasu zaczęłam stosować sab-simplex i chyba się poprawia. Trochę się martwię bo mała słabo przybiera na wadze. Za tydzień wizyta u lekarza zobaczymy:). Najważniejsze to się nie denerwować kiedy dziecko przy piersi płacze. Pewnie próbowałaś różnych metod, u mnie czasem pomaga zmiana pozycji do karmienia ( na leżąco najmniej płacze) no i w czasie karmienia mała musi mieć ciszę i spokój. Jeśli chodzi o dietę to jem prawie wszystko uważając tylko na produkty ciężko strawne bo czy jadłam tylko zupkę na idyku czy kotleta mała objawy miała takie same. Również jak przerywam karmienie potrzymam ją do odbicia i dokarmiam to też przynosi efekty. Życzę dużo siły. I może wypróbuj Sab-simplex!
    • polucha123 Re: karmieniowy koszmar 03.04.12, 12:58
      Dorota Postaremczak (położna), Ewa Masełkowska-Stępnik (konsultant laktacyjny), Beata Ślebzak-Cebula (doradca żywieniowy) i Małgorzata Gierada-Radoń (położna) będą na pewno ekspertami Instytutu Babyradio.pl podczas pierwszego spotkania online dotyczącego żywienia noworodków i niemowlaków.


      Już w przyszłą środę, 11 kwietnia, o godzinie 12:00!
      Żeby w nim uczestniczyć wystarczy się zarejestrować na stronie Instytutu.
      • amelia00 Re: karmieniowy koszmar 11.09.12, 14:49
        czy takie "dyżury" jeszcze są?
    • magdallena99 Re: karmieniowy koszmar 30.10.12, 19:58
      Zbierałam się z opisem sytuacji jaka mnie spotkała już bardzo długo, ale wiadomo przy małym dziecku wiecznie nie ma czasu. Miałam nawet zamiar w tej sprawie rozmawiać z ordynatorem szpitala, ale na to tym bardziej nie znalazłam czasu a bardziej możliwości.
      W związku z faktem że mam stwierdzone nadciśnienie od sześciu lat, zażywam silne tabletki i nie mogę karmić piersią. Sytuacja w jakiej jest pewnie wiele kobiet, czyli los tak sprawił, że są zmuszone do karmienia mlekiem modyfikowanym. Zanim przytoczę sytuację, która tak mnie zbulwersowała, chcę przybliżyć jak to sie zaczęło.
      Przy pierwszym porodzie, trzy lata temu; w pełni przygotowana do porodu i następujących po nim obowiązkach zaopatrzyłam się w herabatki laktacyjne, stanik do karmienia, wkłatki laktacyjne, koszule dokarmienia itp. akcesoria do karminia piersią - dlaczego nikt przez całą ciążę i długi pobyt w szpitalu (ze względu na nadciśnienie), nie powiedział mi, że nie będę mogła karmić piersią bo nie ma leku obniżającego nadciśnienie i bezpiecznego dla dziecka. Dowiedziałm się o tym na drugi dzień po porodzie, ze łazami w oczach patrzyłam jak maleństwo sobie świetnie już radzi z ssaniem mojej piersi (miałam podawany wtedy magnez przez pompę dyfuzyjną). Przewód który łączył moje żyły z cudownym lekiem miał chyba 50 cm, funkcjonowanie młodej mamy z maleństwem i tym urządzeniem było wtedy dużym utrapieniem, ale i tak cieszyłam się jak każda mama, że mogę się nim opiekować w jakikolwiek sposób. Pomysł aby temu zaradzić był taki (narzucony przez kilku lekarzy oczywiście nie oficjalnie); "po porodzie wszystko się zmieni i ciśnienie spadnie". Nie wiem dlaczego byłam taka naiwna i w to uwierzyłam, nadciśnienie miałam już od dwóch lat i ciąża miała to uleczyć - bzdura. W każdym razie przepisano mi leki na nadciśnienie i powiedziano, że z czasem je odstawie a do tego momentu musze ściągać pokarm, żeby podtrzymać laktację. I tak zrobiłam, po tygodniu wylewania mojego pokarmu do zlewu i praktycznie odstawieniu już tabletek (tak wiem dosyć szybko, ale ile to miało trwać? nie wiem), położna postanowiła sprawdzić jakie mam ciśnienie; 220/140 -"niestety w tej sytuacji dzwonię po karetkę, czy mąż przyjedzie do dziecka?", na szczęście wszystko skończyło się dobrze, a pierwsze dziecko było karmione mlekiem modyfikowanym.
      Przy drugim porodzie, pewna siebie mama, bogata dzięki nabytemu doświadczeniu oraz przygotowana teoretycznie postanawia nie karmić piersią; brałam pod uwagę podanie dziecku przynajmniej tzw.siary; w celu wzmocnienia odporności maleństwa. Z różnym powodów to też się nie udało.
      W szpitalu podano mi odpowiedni lek wstrzymujący laktację i codziennie co trzy godziny udawałam się
      do pań położnych stojąc w progu ich pokoju i prosząc o butelkę mleka dla dziecka (żenująca sytuacja). Pewnego razu kiedy to chyba wszystki panie położne z oddziału na którym leżałam rozsiadły się na kanapach z cherbatkami i kawkami w swoim pokoiku, a ja po raz enty pojawiłam się w ich drzwiach prosząc o butelkę mleka dla dziecka usłyszałam coś czego już nigdy nie zapomnę; "a od czego ma pani jeden cycek! Dodała innna: a od czego ma pani drugi cycek!"
      Moja cała pewność siebie zniknęła, moja cała wiedza na ten temat wyparowała, moja odwaga, żeby stawić temu czoła zniknęła. Pojawiły się tylko łzy, byłam bezsilna i powiedziałam tylko, że "nie mogę karmić". Ale czy na prawdę nie mogę karmić? bo przecież będę karmić swoje dzieci, ale nie piersią, będę je karmić mlekiem modyfikowanym, potem zupkami, owocami i wielką miłością; czy to mleko naprawdę jest najważniejsze?
      Pomijam już fakt, że taki tekst możnaby usłyszeć w ubiegłym tysiącleciu, albo w filmie "Miś" Barei, ale chyba też nie od wykwalifikowanych pań położnych ze Szpitala Matki Polki w Łodzi.
      Dlaczego kobiety takie jak ja są piętnowane, znam przykłady wielu nieszczęśliwych kobiet, które albo karmią albo nie ale w głębi serca chciałyby nie karmić z różnych powodów. Nie wiem jaka jest ich wiedza o mleku z piersi i ja nie chce nikogo oceniać na podstawie tego czy chce karmić piersią czy nie. Chce tylko prosić osoby trzecie, żeby "odczepiły się" od tych wszystkich kobiet nie karmiących piersią. Chcę zaapelować do kobiet w ciąży (wbrew panującej modzie), że jeśli nie chcą karmić piersią to niech tego nie robią. Powody nie karmienia piersią są różne, edukujmy się nawzajem jakie wielkie korzyści płyną z karmienia piersią, promujmy karmienie piersią, kładźmy nacisk na "rodzenie po ludzku". Nie zmuszajmy kobiet do karmienia piersią, to powinna być ich indywidualna, mądra, przemyślana decyzja; zmuszanie do karmienia piersią nie przynosi dobrych efektów; często powoduje frustracje; zagubienie między butelką, piersią i płaczącym dzieckiem. Powinniśmy wspierać wszystkie decyzję jakie podjęła kobieta po urodzeniu dziecka, bez względu na to jakie mamy przekonania.

      Dla
      Antosia urodzonego w szpitalu im. L. Rydygiera w Łodzi
      Juleka urodzonego w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi
      • mama.rozy Re: karmieniowy koszmar 30.10.12, 20:18
        ale to chyba nie na to forum?bo tu akurat (sama jestem swiadkiem,kiedy musiałam miec terapię wykluczającą karmienie),kobieta nie jest zmuszana o kp.zachęcana,kierowana-ok.ale nie zmuszana.
        współczuję sytuacji,wiem,że tak prościej,ale mogłabyś to po prostu zgłosic w tym szpitalu.bo zachowanie personelu po prostu naganne.i byc może nie jesteś pierwszą,która tego doświadczyła,za to możesz byc ostatnią.
      • mruwa9 Re: karmieniowy koszmar 30.10.12, 20:34
        Mysle, ze w takich sytuacjach trzeba by zlozyc pisemna skarge na personel do dyrekcji szpitala .
        Zachowanie poloznych bylo karygodne. Jakem terrorystka laktacyjna.
        • yumemi Re: karmieniowy koszmar 01.11.12, 11:52
          mruwa9 napisała:

          > Mysle, ze w takich sytuacjach trzeba by zlozyc pisemna skarge na personel do dy
          > rekcji szpitala .

          Tez bym zlozyla skarge.. na koszmarne zachowanie, plus brak odpowiedniej wiedzy o karmieniu i lekach. I braku szacunku dla czyjejs decyzji o karmieniu czy nie karmieniu.
      • infiniteness Re: karmieniowy koszmar 01.11.12, 11:21
        - dlaczego nikt przez całą ciążę i długi pobyt w szpitalu (ze względu na
        > nadciśnienie), nie powiedział mi, że nie będę mogła karmić piersią bo nie ma l
        > eku obniżającego nadciśnienie i bezpiecznego dla dziecka.

        Jest tak naprawdę bardzo wiele leków bezpiecznych przy karmieniu piersią i wiele ich kombinacji, w świetle obowiązującej wiedzy można dobrać leki hipotensyjne tak, by nie przerywać karmienia.

        > są różne, edukujmy się nawzajem jakie wielkie korzyści płyną z karmienia piersi
        > ą, promujmy karmienie piersią, kładźmy nacisk na "rodzenie po ludzku".
        Popieram, edukujmy sie nawzajem i domagajmy się swoich praw, w tym prawa do dobrania terapii odpowiedniej do sytuacji, czy to ciąża czy okres laktacji.
      • yumemi Re: karmieniowy koszmar 01.11.12, 11:48
        > W związku z faktem że mam stwierdzone nadciśnienie od sześciu lat, zażywam siln
        > e tabletki i nie mogę karmić piersią. Sytuacja w jakiej jest pewnie wiele kobie
        > t, czyli los tak sprawił, że są zmuszone do karmienia mlekiem modyfikowanym

        Kto Ci cos takiego powiedzial?? Lecze sie na nadcisnienie od wczesnej mlodosci, caly czas na lekach, na czas ciazy dostalam inne i na czas karmienia inne (Labetalol). Oczywiscie ze mozna karmic, w UK czy w USA kazdy lekarz Ci powie ze jak najbardziej przy nadcisnieniu sie karmi. Problem jest w tym ze trzeba miec wiedze o lekach ktore mozna brac, jak je brac etc. W Polsce wiedza o lekach jakie mozna brac przy karmieniu nadal jest znikoma...

        bo nie ma l
        > eku obniżającego nadciśnienie i bezpiecznego dla dziecka.
        Pelno jest lekow ktore mozna brac.. mozna dobierac i kombinowac rozne. Ja karmilam 2.5 roku na moich lekach drugie dziecko, pierwsze rok.

        Chce tylko pro
        > sić osoby trzecie, żeby "odczepiły się" od tych wszystkich kobiet nie karmiącyc
        > h piersią. Chcę zaapelować do kobiet w ciąży (wbrew panującej modzie), że jeśli
        > nie chcą karmić piersią to niech tego nie robią.
        Tak, jak najbardziej sie zgadzam.
        Ale tez dobrze byloby aby kobiety mialy fachowe informacje na temat lekow ktore mozna brac i na tej podstawie podejmowaly decyzje..

        Oto przyklad sytuacji gdzie matka miala ogromny problem i bardzo duze dawki lekow, da sie wszystko skoordynowac tak zeby moc karmic, czasem trzeba pilnowac por karmienia (np w nizej opisanej sytuacji, tak zeby karmic tuz po podaniu leku a nie kiedy stezenie jest wyzsze). Ja mialam nizsza dawke Labetalolu wiec moglam karmic normalnie. W tym przykladzie dziecko jest starsze, ale to tylko przyklad na to ze sa opcje i z odpowiednia wiedza sie da, podane sa tez opcje zamienne lekow.
        www.infantrisk.com/forum/showthread.php?411-Lisinipril-HCTZ-combo&highlight=Labetalol
        I pare innych. Dr Hale jest swiatowym specjalista w temacie lekow i karmienia piersia, lekarze na calym swiecie posluguja sie jego ksiazkami.
        www.infantrisk.com/forum/forumdisplay.php?12-Antihypertensives
    • Gość: tez mama Re: karmieniowy koszmar IP: *.cust-nat.nova.is 13.01.14, 20:05
      Witam, jak czytam ponizszy tekst, to widze siebie. miala to samo i myslalam, ze to ciagle kolki nie daja jej jesc itd. a malenstwo bylo poprostu glodne. dokarmianie, to nie taka tragedia a bobas musi jesc tyle ile powinien. zycze powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka