Dodaj do ulubionych

Jeszcze raz o kapturkach

IP: *.* 28.02.03, 10:14
Witam wszystkie mamusie.Wiem że temat karmienia przez kapturki był już poruszany ale potrzebuję kilka słów otuchy i wsparcia. Moja córcia ma 3 tyg. i od samego początku karmię ją przez kapturki inaczej się nie dało. Boje się że w pewnym momencie nie będzie chciała przez nie ssać no i nie wiem czy się najada bo po jedzeniu też jest marudna. Chciałabym ją karmić normalnie z piersi ale Martynka nie chce ze mną współpracować i ja za bardzo nie umiem jej dostawić. Proszę o wsparcie duchowe. Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: basiulaz Re: Jeszcze raz o kapturkach IP: *.* 28.02.03, 10:21
      Ja tez tak karmiłam ale przyszła położna i nauczyła mnie przystawiać małego po prostu raz się uparłam i nawet pół godziny przystawiałam on płakał ale sie nie poddałam i się udało i dalej już tak sobie je 8 miesiecy. Jak masz zbyt pełna pierś to podaj na początku przez kapturek a jak troszke wypije to wyjmij zdejmij kapturek poczekaj aż szero ko otworzy buzię i włóż spłaszczoną pierś do dziuba z któryms razem zaskoczy tylko sie nie poddawaj a wszystko bedzie dobrze, jak jestes z Krakowa to mogę ci dac namiar na privie na fajna położna. Trzymam kciuki basia
    • Gość: edzia73 Re: Jeszcze raz o kapturkach IP: *.* 28.02.03, 10:30
      cześć!!Mojego Jasia od poczatku karmię przez kpturek. Próbowalam go odzwyczaić od tego (obcinanie po milimetrze kapturka- maly nie dal się na to nabrać) ale zrezygnowałam. W chili obecnej "maly" jest szcześliwym 4 miesiecznym bobasem z wagą 6,5 kg, ssie madal pierś przez kapturek, radosnie gada, gada.....Moja druga pociecha ssa piers normalnie i też jest równie szczesliwa. Na poczatku ja i moje "kruszynki" też mialiśmy ze sobą problemy, bo nie mogliśmy się dogadać, ale zauważyłam, że kiedy im sie odbije to muszę jeszcze raz przystawić je do piersi aby sobie dojadly i...problem zniknął. Życze radosnego karmiena.PS Ja oprócz tego popijam sobię herbatkę z koprem, melisą i anyżkiem (pobudza laktację, jast wiatropędna;)) Maluchy są najedzone, nie mają kolek i puszczają wiatry aż miło ;-)Pozdrawiam Edzia-mama Oli i Jasia
    • Gość: izula Re: Jeszcze raz o kapturkach IP: *.* 28.02.03, 22:57
      Ja zdecydowalam sie na kapturki bo kazde karmienie wiazalo sie na poczatku z ogromnym bolem, z tym ze co jakis czas staralam sie zeby mała pociagneła jednak bez kapturka, zeby nie zapomniala jak ciagnie sie "zwyklego" cycusia. Karmilam tak..gdzies do miesiaca..a pozniej byl juz cyc bez ubranka :-). Tez proponuje, zebys poprobowala z cucusiem bez kapturka. Wiem, ze to nie latwa sztuka na poczatku..gdyby nie jedna polozna na Madalinskiego...pewnie do dzis jechalabym na kapturkach. Przede wszystkim nie stresuj sie..i probuj probuj...technike opislala wyzej jedna z mam. Moja mala, tez byla nie do konca "zaspokojona" po karmieniu, ale takie malenstwo moze jesc non stop, tym sie nie przejmuj.Powodzenia !! :-)Iza, mama Olgi
    • Gość: prosiaczek Re: Jeszcze raz o kapturkach IP: *.* 01.03.03, 11:47
      Dziękuję za słowa otuchy. Dobrze wiedzieć że nie jest się samemu ze swoimi problemami. Jestem z W-Wy może któraś z was ma namiary na położną która by pokazała mi prawidłowe dostawianie do piersi.
    • Gość: Aannia Re: Jeszcze raz o kapturkach IP: *.* 01.03.03, 13:49
      Hej, u nas bez kapturka się po prostu nie dało. Próbowało kilka położnych, pań z różnych poradni laktacyjnych, ale nic nie wyszło. Przez kapturki karmiłam kilka miesięcy cały czas od czasu do czasu próbując przestawiąc Małą do gołej piersi, koło piątego miesiąca zaskoczyła i karmiłam ją jeszcze 10 mcy bez problemów. Przez kapturki nie mieliśmy żadnych problemów (oprócz krzyczących na mnie położnych, ale same mądrale nie potrafiły przystawić Małej ;)), dziecko przez pierwsze siedem miesięcy było tylko i wyłącznie na piersi, żadnych zupek i soczków, a potem do 15 mca jeszcze sobie ciamkała :love:Więc nic się nie przejmuj! Pozdrawiam cieplutko :hello:Ania
    • Gość: Ola26 Re: Jeszcze raz o kapturkach IP: *.* 01.03.03, 21:55
      Chciałam Ci napisać, że miałam podobny problem. Miałam wklęsłą brodawkę, więc położna doradziła mi kapturki. Karmiłam przez kapturek ok 1 miesiąca, Mała pięknie przybierała na wadze, a po miesiącu, kiedy nie były już potrzebne, bo brodawka prawidłowo się ułożyła, bez problemu je odstawiłyśmy. Także nie martw się, Twoja Mała da sobie radę, będzie jadła przez kapturki, a jak dojdziecie do wprawy bez problemu je odstawicie.Powodzenia
    • Gość: kaczucha Re: Jeszcze raz o kapturkach IP: *.* 02.03.03, 11:58
      Czesc!Tez uzywalam kapturkow, nawet w szpitalu, bo od razu corcia mnie pogryzla a poza tym brodawke jakas niezbyt wystajaca mialam. Przez kapturki nie czulam bolu a ksztalt sie wypracowywal. Jak po paru dniach brodawki sie wygoily probowalam znow sama piers, niestety znow musialam przejsc na kapturki. Myslalam ze tak juz zostanie ale w koncu przy kolejnej probie zrezygnowalam z nich. Czasem po paru minutach ssania przez kapturek, jak piers sie wyciagnela to zdejmowalam go i mala latwiej sie przysysala do samej piersi. Zycze powodzenia i nie poddawaj sie.Dot
    • Gość: balbina11 Re: Jeszcze raz o kapturkach IP: *.* 12.03.03, 21:55
      O rany, ja w tym gronie czuję się jak weteranka. Karmiłam małą w kapturkach przez 6 miesięcy! I żadnych problemów z laktacją - najwyżej czasem z nadprodukcją. U nas wiązało się to z tym, że Anka tak mocna ssała, że raniła mi piersi i niestety jej to nie przeszkadzało (wampirek, czy co? a takie dobre dziecko ;-)). W rezultacie zaczęła ulewać z krwią i w pierwszym momencie nie było wiadomo czyja to krew, ale się bałam :-( ). Dopiero po 6 miesiącach zaczęłam eksperymentować bez kapturka, nie od razu się udało (a to znów bolały mnie piersi, a to Anka nie chciała bez kapturka). Teraz karmię bez "kołpaczków" (jak nazwał to mój chłop). Dziecko rośnie, ma 8 i 1/2 miecha.Teraz myślę, że zawiniła technika karmienia, bo Anula to byle złapać pierś, nie ważne jak, byle mleczko leciało (to się akurat nie zmieniło - tylko ja bardziej chytra się zrobiłam i się nie daję głodomorkowi ;-)). Jednym słowem - według mnie to nic strasznego, że się karmi w kapturkach, zwłaszcza jeśli nie zaburza to laktacji (a podobno może, tyle że na szczęście nie było tak u mnie). W końcu najważniejsze jest dobro dzidzi i jego mamy, a nie teoria. PowodzeniaBalbina11

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka