Dodaj do ulubionych

Ratunku!!!!!!!!!!!!

04.01.05, 22:43
Sypie mi sie malzenstwo.
Jestesmy po slubie prawie 7 lat, mamy 3 letnia corke.
od kilku miesiecy jest beznadzieja. Nigdy nie bylo zbyt kolorowo,
ale teraz nie umiemy juz ze soba rozmawiac, mam wrazenie, ze nic nas nie
laczy. Od trzech lat spimy oddzielnie.
Oboje pochodzimy z rozbitych rodzin, moze to jest przyczyna,
ze nie umiemy zyc normalnie. Teraz juz klocimy sie o wszystko.
Nie ma przytulania, nie ma seksu. Boje sie, ze dojdzie do rozstania.
Boze, co robic?????????
Prosze niech ktos sie odezwie i cos powie.Moze ktos byl w takiej sytuacji
i mimo wszystko udalo mu sie wyprowadzic malzenstwo na prosta.
Nie mam juz sily.
Obserwuj wątek
    • mamado5 Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 04.01.05, 23:14
      Nikt sie nie odzywa....szkoda.
      Wiem, ze to oklepany, moze blahy problem, ale mnie jest ciezko.
      Marzylam o drugim dziecku....o szczesciu.
      Czuje fizyczny bol.
    • elaw2 Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 08:24
      Cóż Ci radzić, skoro moje małżeństwo rozpadło się. I też po siedmiu latach. I
      też mamy trzyletnią córeczkę. Wiesz, u mnie przyczyną był alkohol i agresja
      exa. Starałam się długo i dużo wytrzymywałam, ale kiedy na świat przyszło
      dziecko powiedziałam basta! U Ciebie alkoholu nie ma (przynajmniej nic nie
      piszesz, żeby był) więc może jakieś szanse są. Moja koleżanka z pracy odeszła
      od męża i po kilkunastu miesiącach się zeszli. Może jeszcze jedna rozmowa, może
      terapia małżeńska. Macie dziecko. Na prawdę nie mam pomysłu co Ci doradzić. Ale
      powalczyć zawsze warto. Decyzja co robić dalej należy do Ciebie i życzę Ci
      podjęcia tej najwłaściwszej. Ela
    • kotka.na.dachu Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 08:43
      Kobieto, weź się w garść.
      Zrób się na bóstwo, kup kilka ciuchów, zacznij się uśmiechać.
      To sprawi, że Twój małżonek zacznie zwracać na Ciebie uwagę. Nie będzie chciał
      spać osobno wink
      Poza tym żyj poprzez pryzmat córeczki. Postaraj się dla niej.
      Spróbuj trzymać nerwy na wodzy przez tydzień. Powinnaś zauważyć zmianę in plus.
      Pozdrawiam!
      • mamado5 Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 09:25
        Dzieki, nareszcie ktos jest ze mna.
        Trudno jest sie usmiechac, jak wszystko sie wali, ale chyba tego najbardziej
        mi brakuje-usmiechu i spontanicznosci.
        Skupilam sie tylko na dziecku, do meza nie mam juz serca.
        Ale postaram sie przez tydzien uspokoic.
        Dziekuje.
      • maria_rosa Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 09:27
        Popieram poprzedniczkę, bardzo czesto zmiana nastawienia jednej ze stron jest
        juz plusem.
        Ponadto zmiana swojego wygladu działa w wielu przypadkach.
        Warto się zastanowić na tym, co doprowadziło do takiego stanu.
        Jak zachowuje się mąż wobec dziecka?
        O co są kłótnie i kto je prowokuje?

        Piszesz bardzo ogólnikowo, tak więc trudno doradzić.

        Może "sprzedajcie" dziecko choć na kilka godzin i postarajcie się porozmawiać,
        poprzytulać, tak spokojnie bez uniesień.

        Pozdrawiam i napisz koniecznie jak to widzisz.
        • mamado5 Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 09:46
          W duzej mierze cala ta sytuacja to moja wina. Wiem, ze za duzo sie czepiam,
          ze brakuje mi takiej dziewczecej lekkosci i spontanicznosci, ale ja jestem
          zmeczona. Pracuje duzo, za psie pieniadze. Czesto sa to zarwane noce (jestem
          pielegniarka). Maz dla dziecka jest surowy, denerwuje mnie to bardzo i czesto
          klotnie wybuchaja na tym tle. Do tego dochodzi to, ze ja lubie jak w domu jest
          czysto, natomiast mezowi nie przeszkadzaja skarpety na podlodze.
          Moze powinnam sie leczyc. Bralam juz leki ziolowe na wyciszenie,
          ale niewiele pomogly.
          Moja mama powiedziala, ze zabiera Dominike na sobote i niedziele do siebie.
          Moze wtedy jakos sie dogadamy, nie wiem.
          On kiedys byl inny, taki cieply i czuly. Teraz jest praktyczny i wyrachowany.
          Nie potrafie okazac mu czulosci. Szkoda mi tego co bylo.
          Nie wiem czy potrafimy to znowu postawic na nogi?????????????
    • alka23 Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 09:40
      czasem najlepszym rozwiazaniem taka krotka separacja, choc ja nie wytrzymalabym
      bez mojego faceta ani chwili w zlosci. W te albo wewte. Nie spisz z nim od 3
      lat? Slonko, zycze ci dobrze.. ale to jest tylko facet... sad
      • mamado5 Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 09:51
        Czasem zdarza sie krotki seksik. Raz, dwa razy w miesiacu,
        ale po akcji zawsze wychodzie spac do dziecka.
        Wiem, ze to chore!!!!!!!!!!
        Chyba sie pogubilam. Separacja nie wchodzi w gre bo gdzie ja z dzieckiem pojde??
        On tez nie wyprowadzi sie z mieszkania.
        Poza tym nie poradze sobie bez niego finansowo z moja pielegniarska pensja.
        • maria_rosa Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 10:24
          Odpowiedziałas sobie sama.
          Na podstawie tego co piszesz jasno wynika, że traktujesz męża przedmiotowo.
          Pomyśl jak się czuję mąż, kiedy to po seksie zostawiasz go i idziesz do dziecka.
          Jesteś zmęczona po pracy.
          Każda z nas jest.
          Kiedyś też często czepiałam się męża o te przeklęte skarpetki i co?
          Nic. Nawyków nie zmienił ( względem skarpet ) ale ostatnio jak ściągnął i
          walnął na podłogę, przechodząc - potknął się o nie.
          Wczoraj znowu przyszedł do syna, standardowy rytuał usypianie, ( w ubraniu do
          mojego wyra do nie wpuszczę, tym bardziej w skarpetkach)tak więc zdjął i tyle.
          Tyle, że po co mam się denerwować o takie bzdury.Dla mnie ważne, że ma dobry
          kontakt z synem, że przychodzi, odwiedza.


          Moim zdaniem rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa, wiele może wyjaśnić i
          odnależć to co się zgubiło.

          Zastanawia mnie natomiast dlaczego jest surowy dla dziecka?
          Co jest powodem takiego zachowania.

          pozdrowionka,
          • mamado5 Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 10:36
            Dlaczego surowy dla dziecka??
            Nie mial wzorca-jego ojciec nigdy nie zachowywal sie jak ojciec, jego mama-
            dobra kobieta, ale zawsze ze wszystkim byla sama. Moj maz jest najstarszy z
            trojki rodzenstwa i szybko musial dorosnac.
            Mysle, ze za duzo wymaga od 3-letniego dziecka. Dominika jest rozbrykana,
            a widzac ogolne poddenerwowanie w domu jeszcze bardziej sie nakreca.
            Wtedy tatus nie wytrzymuje.
            Krzyczy na nia, grozi pasem itd.. Wtedy ja nie wytrzymuje i krzycze na niego
            no i kolko sie zamyka. Kazdy idzie spac do swojego pokoju.
            W zlosci konczymy dzien. TAK JEST CODZIENNIE.....
            Bardzo sie oddalilismy od siebie. Nie potrafie juz nawet przytulic sie do
            niego, mam wrazenie, ze mnie odepchnie. Wiec sie nie przytulam.
            Ale teraz jak poszedl do pracy a ja zostalam sama (dziecko w przedszkolu)
            czuje, ze go kocham. Tylko nie potrafie juz tego okazac. Wieczorem, jak wroci,
            znow przyjdzie fala niecheci
        • aniajulia Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 10:41
          No tak, i jeszcze się pojawia aspekt finansowy.
          W moim ekszwiązku bardzo pomogła nam separacja. nie widzieliśmy się przez 2
          miesiące, bo eks wyjechał na biegun wink Naprawdę.
          to była podróż, która odmieniła jego i jego podejście. A po powrocie było
          cudownie...szkoda że tylko przez 2 miesiące. Szara codzienność sprawiła że
          szybko wróciliśmy do rozdrapywania ran.
          Być może ktoś mądrzejszy potrafiłby wykorzystać tą szansę, my nie.
          Mamado, musisz naprawde odpowiedzieć sobie na pytanie czego pragniesz. Bo ja
          mam wrażenie, że swojego męża sprzed lat, czułego i kochanego. A jeśli on już
          nie potrafi taki być... A czego on chce? Czy chce ciebie? Musicie odpowiedzieć
          sobie na wszystkie te pytania w spokojnej i ciepłej atmosferze. Trzymam kciuki
          za waszą sobotnio-niedzielną randkę wink
          • mamado5 Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 10:48
            Dzieki. Kochane jestescie.
            Mysle, ze on tez wolal mnie taka sprzed lat. Mimo, ze mialam pare kilo wiecej.
            Kiedys zlapalam go na przegladaniu moich zdjec sprzed 10 lat.
            Powiedzial, ze BYLAM cudowna.
            Znow chcialabym byc cudowna. Cudowna zona, matka, kochanka.
            Musze sie jakos pozbierac. Nie wiem tylko od czego zaczac i czy nie jest za
            pozno.
          • maria_rosa Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 10:50
            Nie, no musicie pogadać.Inaczej nie widzę.

            Pozdrawiam i powodzenia.
    • tata_malolata Re: jest szansa ale... 05.01.05, 11:03
      Witaj
      Z tego co czytam masz duuuuuuużo małych, błahych i beznadziejnie banalnych
      problemów, z których zbudowaliście sobie jeden WIELKI problem pod nazwą kryzys
      małżeński.

      Piszę te słowa w oparciu o pewne doświadczenia. Osobiste. I w sumie tragicznie
      zakończone... Moja żona z take własnie małe problemy i (przyznaję) moje błędy,
      zaniedbania skumulowała w ładunek niewiarygodnej niechęci potem nienawiści. Ja -
      nieświadom, że "to na poważnie" nie umiałem w porę czegokolwiek zrobić.

      Chyba to dobrze, że dostrzegasz i krytycznie oceniasz niektóre swoje słabości.
      Byłoby dobrze jeśli i on zdawałby sobie sprawę ze swoich. Tylko wtedy jest
      szansa na szukanie porozumienia a nie zrzucanie na drugiego winy.

      > (...)Wiem, ze za duzo sie czepiam, ze brakuje mi takiej dziewczecej lekkosci
      > i spontanicznosci, ale ja jestem zmeczona.

      Tak. Znam to. To coś o czym każdy mężczyzna marzy by znaleźć w swojej kobiecie.

      > Pracuje duzo, za psie pieniadze.
      > Czesto sa to zarwane noce (jestem pielegniarka).

      Też to znam. Problemy "przynoszone" z pracy do domu przez moją żonę - zawodowo
      nieusatysfakcjonowaną były przyczyną stresów i podrażnienia.

      > Do tego dochodzi to, ze ja lubie jak w domu jest
      > czysto, natomiast mezowi nie przeszkadzaja skarpety na podlodze.

      No cóż. Skarpety na podłodze to paskudne. Ale to nie jest największe
      nieszczęście tego świata. Jeśli to jest jeden z powodów dla których dopuszczasz
      wogóle myśl o rozstaniu to powiedz sobie STOP! Nie wolno o tym myśleć. Rozwód
      to ucieczka a nie rozwiązanie problemów.


      >Boje sie, ze dojdzie do rozstania.

      To się nie bój tylko działaj. Może to bez sensu przyjmować rady od faceta,
      któremu się nie udało ale:
      - zapytaj go prosto z mostu: CZY WIDZI, że jest kryzys (piszę poważnie - ja do
      momentu gdy moja żona nie wpadła w szał destrukcji nie zdawałem sobie sprawy,
      że jest coś nie tak, najwyżej myślałem że ma "humory" i przeczekiwałem. U
      Ciebiemoże byc podobnie - Ty się męczysz, masz problem a on w sumie nic nie wie
      o powadze sytuacji. Ja tymczasem gdy dziś z perspektywy oceniam różne zdażenia
      okazuje się, że co najmniej kilka miesięcy wcześniej ona już w sobie nosiła te
      negatywne uczucia i zamiary)
      - zapytaj: czy mu zależy i czy chce SOLIDNIE PRACOWAĆ nad naprawą (ta naprawa
      nie dzieje się z dnia na dzień, trzeba wszystko - choć to bolesne - powiedzieć
      sobie i z pokorą wysłuchać zarzutów drugiej strony, przyjąć je i podjąć
      starania zmiany zachowań itp.)
      - zastanów się nad mediacjami u psychologa. Waszym problemem jest to, że
      rozmawiacie w "różnych językach". Potrzebny może byc tłumacz. Poza tym
      wspomniane wyżej zarzuty trudno jest wysłuchać od żony/męża. Automatycznie
      rodzi się reakcja: "ale ty wtedy powiedziałeś/zrobiłeś to czy tamto".

      Życzę powodzenia. Nie dołacz do grona samodzielnych/samotnych.





      • mamado5 Re: jest szansa ale... 05.01.05, 12:10
        Bardzo wam dziekuje. Znalazlam tu spokoj.
        W Sylwestra maz zyczyl mi, zebym sie zmienila. Na co ja zapytalam: A ty????
        A on: Ja jestem dobry. On nie widzi problemu, za to zauwazy brak srubki w
        komputerze. Boje sie, ze proba rozmowy skonczy sie potokiem slow nt. jaka ja
        jestem zla. Do psychologa nie pojdzie napewno bo on nie ma problemow. Szkoda
        slow. Bardzo wam dziekuje za wsparcie. Bede wracac na to forum.
        Aha dodam, ze wczoraj krzyknal mi w twarz, ze jestem jego zyciowym bledem...
        Nic na to nie powiedzialam, teraz bede tkwic w skorupie, az sie zadrecze.
        • kotka.na.dachu Re: jest szansa ale... 12.01.05, 10:27
          Ile razy Ty też myślałaś, że on jest Twoim życiowym błędem? Pewnie nie raz.
          Skoro on jest przemęczony, to woli to powiedzieć i zrzucić winę na Ciebie.
          Postaraj się nie brać wszystkich słów do serca.
          Związki dwojga ludzi powinny polegać w dużej mierze na kompromisach.
          Poćwicz trochę samokontrolę. A nóż się uda? Jeśli ktoś nie naprawi siebie nie
          powinien oczekiwać zmiany w otoczeniu. Przemiana zaczyna się od nas samych.
          Odpowiadaj uśmiechem na atak. Trudne? Cholernie! Ale to jest najlepsza broń w
          walce ze słabościami.
          Jak reagujesz widząc rozbawionego człowieka? Również uśmiechasz się do niego.
          Jak reagujesz na złego, bluzgającego pod nosem? Chcesz uciekać i uniknąć
          problemu?
          Powodzenia kobieto!
          • mamado5 Do Kotki na Dachu............ 12.01.05, 11:20
            Dzieki kotko na dachu. Sytuacja jakos sie wyklarowala. Maz wytrzymal 3 dni
            ciszy. Nie odzywal sie, nie patrzyl na mnie. Zero jakiegokolwiek kontaktu.
            Trzeciego dnia odpuscil i przyszedl dac mi buzi. Przy okazji dowiedzialam sie,
            ze wszystkie zle slowa powiedzialam ja, on biedny zostal zaatakowany. Dochodze
            kotko do tego samego wniosku co ty - patrzec na wszystko przez palce.
            Nie biegam juz ze szmata, nie wkurzam sie...wiecej luzu i jest poprawa.
            Nad samokontrola pracuje bardzo intensywnie.
            Bardzo cie pozdrawiam.
    • an-da Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 11:57
      ja też polecam psychologa, najlepiej takiego od terapii rodzinnych
      1. pomoże ci rozwikłać własne uczucia, co ważniejsze, co mniej
      2. jak już wykrzyczysz się u psychologa o te skarpetki, to może na męża już nie
      będziesz musiała wink)
      3. potem rzeczywiście może uda wam się tam pójść razem i jakaś mediacja???
      4. problem finansowy - psycholog kosztuje, ale warto sobie zdać sprawę z
      priorytetów, czy ważniejsze małżeństwo czy nowy płasazcz??
    • pabloha Re: Ratunku!!!!!!!!!!!! 05.01.05, 14:48
      Witaj,
      przeczytałam Twoje wszystkie posty dot. tego wątku. Są zupełnie inne od tego
      tytułowego z krzykiem o pomoc. Co dla mnie byłoby ważne? Pokonać strach przed
      okazaniem pozytywnych uczuć. Napisałaś, ze boisz się odrzucenia, ośmieszenia. A
      raniąc kogoś złym słowem brniemy i nie myślimy o tym, że to kogos strasznie
      dotyka. Mam wrażenie, ze Twój mąż czuje się odepchnięty i niechciany, ale
      zalezy Mu na Tobie i waszej rodzinie.
      Lekkość (nie lekkomyślność) jest uwarunkowana kilkoma czynnikami. Nawet jesli
      zdajesz sobie sprawę z tego, ze nie ma tej lekkosci, ona sama nagle nie
      powróci. Dobrze, że masz świadomość wielu rzeczy i potrafisz rozpoznać problem.
      Nie postanawiaj: nagle stanę się tą dziewczyną sprzed lat, kupie kilka
      ciuszków, pójdę do fryzjera. Najpierw musisz odnaleźć się. Wierzę w to, że
      będzie dobrze. Potrzeba pracy w dobrze obranym kierunku. Wsparcie męża i mamy
      już masz. Masz partnera do dialogu. Szanuj siebie, wasz zwiazek i rodzinę.
      Pozdrawiam
      • jaga2003 mało optymistyczne :(( 05.01.05, 16:34
        Nie chcę Cię dołować - wybacz z góry.
        Nie będę obwijać w bawełnę - u mnie takie zachowanie męża: zero seksu,
        czułości, oddalanie się od siebie itp (ale bez agresji) było spowodowane tym,
        że miał romans. Tzn. on wtedy myślał, że to jest miłość jego życia.
        Oczywiście, zanim wyszło szydło z worka, uważałam, że to moja wina. Bo mam
        ciężki charakter, za dużo wymagam, za bardzo jestem zajęta dzieckiem (5
        miesięcy) itp. A tu po prostu była panienka na boku.
        Historia póki co skończyła się szcześliwie - jesteśmy razem, on się stara itp.
        Więc zanim zadręczysz się na amen - sprawdź.
        Pozdrawiam,
        jaga
        • mamado5 Re: mało optymistyczne :(( 05.01.05, 19:56
          Myslalam juz o tym. Wydaje mi sie jednak, ze na panienke jest za leniwy
          i za oszczedny. Wrocil dzis z pracy ok. 17.00 i nic. Kompletna cisza.
          Grzebalam juz w jego notesie i kalendarzu.
          Nie wiem jak jeszcze mozna go sprawdzic.
          Wieczory spedza w domu, zadnych telefonow nie odbiera....
          A ty jago 2003 jak sie zorientowalas, ze jest panienka???
          • aniajulia Re: mało optymistyczne :(( 06.01.05, 10:06
            hej, mamado
            Przestań, bo zaraz popadniesz w obłęd. Jeżeli nie zauważyłaś żadnych oznak
            zdrady, nie ma sensu się jej dopatrywać na siłę. Ja znam tą sytuację z drugiej
            strony. Moj eks (chyba dlatego, że czuł się niepewnie) podejrzewał mnie o
            zdrade prawie non stop. Moje gesty zawsze odczytywał jednoznacznie, a to
            dlatego że uparł się że mam romans i szukał potwierdzenia prawie na kazdym
            kroku.
            Uwierz mi to strasznie męczące zarówno dla niego, jak i dla ciebie samej.
            Zaufaj i nie popadaj w obłęd wink
          • jaga2003 Re: mało optymistyczne :(( 06.01.05, 10:26
            Docisnełam, i sam się przyznał - a mnie olśniło (bo oczywiście z życiu nie
            przyszłoby mi do głowy):
            - zabieranie komórki do kibla (bo może będą dzwonić z pracy)
            - zmiana o 180 stopni podejścia do sexu ze mną (byłam w zagrożonej ciązy, więc
            i tak nie mogliśmy, potem poród itp dlatego długo trwało ,zanim się
            zorientowałam, że to może nie moja wina)
            - zupełny brak zainteresowania domem - dokupieniem koniecznych mebli itp
            - zupełny brak konkretnych planów na wakacje, weekendy itp
            - brak udziału w codziennym życiu - nigdy nie wiedział, co trzeba kupić do
            jedzenia itp
            - nigdy nie wiedział, kiedy konkretnie wróci z pracy
            - nie mógł wziąć ani jednego dnia wolnego, bo go tak strasznie w tej robocie
            potrzebowali.
            - nie przytulał (a kiedyś bardzo)
            - były takie chwile, że nie mogłam go złapać - ani w pracy, ani na komórkę.
            Potem oczywiście wciskał mi jakiś superkit - zawsze dobrze kłamał.
            - non stop gadał o d. maryni - aż mnie od tego bolała głowa, ale myślałam,
            dobrze jest. A on tak gadał, żebym się nie czepiała.
            - dwukrotnie więcej niż normalnie wydawaliśmy na beznynę
            - zawsze dbał o wygląd, ale zaczął brać prysznic i perfumować się przed
            siatkówką (na której to spotykał się z tą q)
            Panienka była z pracy, więc widzieli się codziennie - wieczory spedzał w domu.
            No i jeszcze wiele, wiele innych.
            Nie chcę więcej o tym pisać, bo mnie zaczyna trząść.
            Acha - wśród otoczenia uchodziliśmy za modelowe, idealne małżeństwo - wszyscy
            byli w cieżkim szoku.
            A mnie wtedy opadły klapki i nagle zobaczyłam, ile mam już w swoim gronie
            samotnych mam, zdradzonych żon, q. się ojców rodzin i wtem okazało się, że znam
            JEDNO zgodne małżeństwo (jestem trochę po trzydziestce)
            W twoim przypadku poszlakami byłoby:
            - teksty o zmarnowaniu mu życia (bo może jest inna, przy której czuje się
            naprawdę sobą?)
            - mało seksu, zwłaszcza, jeśli kiedyś było inaczej
            - może ogląda Twoje zdjęcia z młodości, bo ma wyrzuty sumienia z powodu romansu
            i chce sprawdzić, czy jeszcze Cię kocha?
            Ale to jest oczywiście tylko moja SUBIEKTYWNA opinia (zanim mnie tutaj zaraz
            zjedzą wszyscy urażeni)
            Trzymaj się mamado, współczuję Ci, bo mój zawsze bardzo, bardzo kochał synka i
            miał dla niego dużo cierpliwości,
            jaga
            • wte4609 Re: mało optymistyczne :(( 06.01.05, 11:02
              Dzieki ci Jago. Od pamietnej awantury we wtorek zalegla glucha cisza.
              Dzis rano wrocilam z pracy, a tu drzwi zamkniete na wszystkie spusty...
              Zacina nam sie gorny zamek, wiec pilnujemy, zeby go nie ruszac. A dzis maz
              wlasnie zamknal. Stalam pod drzwiami i plakalam. Zadzwonilam do niego ze mam
              taki problem, a on powiedzial, ze g...o go to obchodzi bo on pojechal w
              delegacje. Pomogl mi sasiad, ale myslalam, ze spale sie ze wstydu. Mam ochote
              na rewanz. Za kilka dni wepcham jakis syf do jego klucza i tez zamkne na ten
              zamek. Niech stoi jak palant na klatce. Wlasnie mnie sprowokowal do wojny.
              Nie sadze, zeby mial babe. Jest za oszczedny i za leniwy;
              a zeby kobiete zdobyc to trzeba sie postarac.
              • mamado5 Re: mało optymistyczne :(( 06.01.05, 11:05
                Oj cos naknocilam to "wte" to oczywiscie ja-mamado. Przepraszam
                • mamado5 Co dalej????????????????????? 07.01.05, 11:43
                  Wiecie, niezly numer.
                  Nie dosc, ze maz mi nabluzgal i wydarl sie, ze to malzenstwo to
                  jego najwiekszy blad to teraz ignoruje mnie jeszcze do kompletu.
                  Trzeci dzien nie odzywa sie wogole, nie patrzy w moja strone, totalna olewka.
                  Ja juz nie wiem, czy sie smiac, czy plakac.
                  Gdybym miala gdzie to poszlabym dzis tak jak stoje, oczywiscie z dzieckiem.
                  Czuje ze zaczynam sie w tym domu dusic.
                  • iwcia75 Re: Co dalej????????????????????? 07.01.05, 12:10
                    ja bym go podejrzewala jednak o zdrade. a to,ze jest leniwy? niewazne.
                    przypomnij sobie,jaki byl,gdy staral sie o Ciebie.
                    oczywiscie tak nie musi byc,ale ja jestem podejrzliwa.
                    • mamado5 Re: Co dalej????????????????????? 07.01.05, 12:19
                      Zdrada? Boze. sad
                      Siedze przy kompie i mam pusto w glowie.
                      Nie mam sily isc po mala do przedszkola.
                      Mysle, ze nie uda nam sie zreanimowac tego zwiazku.
                      W calej 7-mio letniej karierze malzenskiej nie mielismy tylu dni ciszy,
                      mimo, ze roznie juz bywalo. Zawsze z nowym dniem jakos zlosc sie rozchodzila.
                      Teraz za daleko zabrnelismy.
                      Jak ja mam ew. zdrade wysledzic. Pisalam juz, ze nie ma tajemniczych tel.,
                      wieczory spedza w domu, nie zauwazylam, zeby jakos bardziej zaczal dbac
                      o siebie. Ale wiem, ze pracuja z nim jakies panienki.
                      Smutno mi.
                      • iwcia75 Re: Co dalej????????????????????? 07.01.05, 12:31
                        sledzic to moze nie ma sensu, zreszta nie mozesz mu pokazac,ze za nim za bardzo
                        latasz, bo to przyniesie odwrotny skutek. chyba trzeba zadawac mu konkretne
                        pytania i przerwac tę ciszę. pytania np "co masz na mysli, twierdzac,ze
                        zmarnowalam ci zycie, w jakim sensie, dlaczego tak mowisz itp" "jakie widzisz
                        rozwiazanie,jesli chodzi o malzenstwo" "czy zalezy Ci na tym malzenstwie"

                        kazda sytuacja jest inna, stad tez ja moge tylko snuc domysly co do Twojej
                        sytuacji i malzenstwa. ja oczekiwalabym konkretow, domagala sie odpowiedzi i
                        wytlumaczenia jego zachowan,ktore wydaja sie podejrzane.
            • margarita17 Re: mało optymistyczne :(( 23.09.05, 23:51
              dzieki za porady . Mnie utwierdzialas w przekonaiu, tak zmarnowałam mu życie,
              ze mną to byo tylko zauroczenie (doszedł do tego wniosku przegladajac zdjecia),
              bardzo kocha syna.
              A słuchaj wyprowadził sie? porzucil ją? jestes pewna ze tego juz nie robi? masz
              zaufanie? nie sprawdzasz? układa się wam? umiesz z tym żyć? ile to trwało?
              Pytam po to bo nie wiem czy jest sens czekac...
              • kini_m Re: mało optymistyczne :(( 28.09.05, 19:13
                maria_rosa napisała:
                >w ubraniu do
                >mojego wyra do nie wpuszczę, tym bardziej w skarpetkach
                Nie odbierz tego nazbyt uszczypliwie, ale po moich z moją Pania sytuacjach
                spytam:
                Maria, to Twoje czy Wasze wyro?
                Czy on jest w Twoim życiu gościem czy partnerem?
                Odnoszę wrażenie, że żyjesz bardziej ze swoimi wyobrażeniami (np. o porządku)
                niż z partnerem.
                Ja nie wyobrażam sobie żeby robić partnerce jakiekolwiek problemy np. za jej
                majtki zbierane zza kanapy (majtki ze zużytymi akcesoriami).

                Wiesz, moja Pani nieraz zasypiała zmęczona w ubraniu.
                Przebierałem ją wtedy śpiącą do snu.
                (Zresztą ona czasami mnie też.)
                Pomagaliśmy sobie gdy drugie było zmęczone, a nie wywalaliśmy z wyra.
                • edzieckokarenina Re: mało optymistyczne :(( 28.09.05, 19:27
                  kini_m napisał:

                  > Ja nie wyobrażam sobie żeby robić partnerce jakiekolwiek problemy np. za jej
                  > majtki zbierane zza kanapy (majtki ze zużytymi akcesoriami).
                  ***
                  jakie to piękne i urocze że zechciałeś nas wszystkich publicznie o tym
                  poinformować.Zapewne zrobiłeś to po to aby dobrymi wspomnieniami udobruchać
                  swoją "byłą Panią" <rotfl>
                  twoja czułośc i dobroć doprawdy mnie rozbrajają/rozwalają
                  • kini_m Re: mało optymistyczne :(( 28.09.05, 20:12
                    edzieckokarenino
                    Przepraszam jeśli naruszyłem temat tabu.
                    Ale myślałem że jesteśmy juz dorośli i nie żyjemy w XIX wieku.
                    • edzieckokarenina Re: mało optymistyczne :(( 28.09.05, 20:30
                      kini_m napisał:

                      > edzieckokarenino
                      > Przepraszam jeśli naruszyłem temat tabu.
                      > Ale myślałem że jesteśmy juz dorośli i nie żyjemy w XIX wieku.
                      ****
                      to publiczne odkrywanie intymnych szczegółów z czyjegoś życia.
                      Gdybyś napisał o swoich brudnych majtkach to nie ma sprawy-twoje gatki, twoja
                      sprawa.
                      O okresie jak najbardziej można mówić bo to ludzka sprawa,ale nie o tym co
                      napisałeći dobrze wiesz że przekroczyleś granice
                      • kini_m Re: mało optymistyczne :(( 28.09.05, 20:49
                        edzieckokarenina napisała:
                        > to publiczne odkrywanie intymnych szczegółów z czyjegoś życia.
                        > Gdybyś napisał o swoich brudnych majtkach to nie ma sprawy-twoje gatki, twoja
                        > sprawa.
                        Odniosłem się w stylu jaki zapoczątkowała maria - ona nie pisała o własnych
                        skarpetkach, tylko o skarpetkach (chyba) partnera. Domyslam się też że nie
                        pisała o skarpetkach czystych, ale o zużytych. Uczę się od Was.

                        > O okresie jak najbardziej można mówić bo to ludzka sprawa,ale nie o tym co
                        > napisałeći, to publiczne odkrywanie intymnych szczegółów z czyjegoś życia
                        Ze względu na powszechność tego zjawiska raczej uważam za przesadę uważanie go
                        za intymne. Intymność raczej dotyczy sfery osobistej (cielesności, psychiki), a
                        nie sfery za kanapą (co tam leży). Jeśli wyrzucę za kanapę zużytą prezerwatywę
                        i ktoś się o tym dowie to może i się zawstydzę, ale to jeszcze nie intymność.
                        • edzieckokarenina Re: mało optymistyczne :(( 28.09.05, 20:54
                          kini_m napisał:

                          > edzieckokarenina napisała:
                          > > to publiczne odkrywanie intymnych szczegółów z czyjegoś życia.
                          > > Gdybyś napisał o swoich brudnych majtkach to nie ma sprawy-twoje gatki, t
                          > woja
                          > > sprawa.
                          > Odniosłem się w stylu jaki zapoczątkowała maria - ona nie pisała o własnych
                          > skarpetkach, tylko o skarpetkach (chyba) partnera. Domyslam się też że nie
                          > pisała o skarpetkach czystych, ale o zużytych. Uczę się od Was.
                          >
                          > > O okresie jak najbardziej można mówić bo to ludzka sprawa,ale nie o tym c
                          > o
                          > > napisałeći, to publiczne odkrywanie intymnych szczegółów z czyjegoś życia
                          > Ze względu na powszechność tego zjawiska raczej uważam za przesadę uważanie
                          go
                          > za intymne. Intymność raczej dotyczy sfery osobistej (cielesności, psychiki),
                          a
                          >
                          > nie sfery za kanapą (co tam leży). Jeśli wyrzucę za kanapę zużytą
                          prezerwatywę
                          > i ktoś się o tym dowie to może i się zawstydzę, ale to jeszcze nie intymność.
                          ****
                          jesteś psycholem i tyle
                          i do tego oblechem
                          współczuję "twojej" ex
                          • kini_m Re: mało optymistyczne :(( 28.09.05, 20:59
                            no wiesz co...
                            a już tak ładnie bez epitetów ze mną dyskutowałaś;
                            ale i tak masz ode mnie buziaka smile za cierpliwą próbę wymiany kliku zdań.
                            See you, bo mi kawiarenkę zamykają. Będę tęskinł za dyskusją z Tobą, Kareninio.
                            Cmok
                            • natasza39 Na miłosc boską, ja jadłam!!!!!!!! 28.09.05, 21:03
                              Brudne skarpetki, podpaski w majtach za sofą, zuzyte prezerwatywy za szafą!
                              Uprzedzajcie ludzie, że o czyms takim piszecie, to nie bede nic przed komem
                              jadła!!!
                            • edzieckokarenina Re: mało optymistyczne :(( 28.09.05, 21:14
                              kini_m napisał:

                              > no wiesz co...
                              > a już tak ładnie bez epitetów ze mną dyskutowałaś;
                              > ale i tak masz ode mnie buziaka smile za cierpliwą próbę wymiany kliku zdań.
                              > See you, bo mi kawiarenkę zamykają. Będę tęskinł za dyskusją z Tobą,
                              Kareninio.
                              > Cmok
                              ****
                              wyciera, się z obrzydzeniem na samą myśl o pozdrowieniach od ciebie
                              a klawiaturę powinni ci na wieki wieków zamknąć psycholku
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka