mamajh
06.07.05, 12:26
Witam,
od kilku lat jestem samodzielną mamą chłopczyka (7 lat). Forum czytuję od
czasu do czasu, ale piszę pierwszy raz zainspirowana wątkiem o wysokości
alimentów i różnym podejściem różnych stron czyli realizacją powiedzenia
"punkt widzenia itd..".
Jestem cztery lata po rozwodzie (znacznie więcej po rozstaniu), na ostatniej
sprawie rozwodowej sąd zasądził alimenty w wysokości 100 pln miesięcznie
(zaocznie, bo pan mąż nie raczył się pojawić). Alimenty NIGDY nie były
płacone, bo "ja nie mam". Ale mam na zawarcie nowego związku małżeńskiego i
nowe dziecko (ale to pewnie finansuje żona studentka albo jej rodzice).
Ponieważ ja zarabiam bardzo dużo jak na polskie warunki to nigdy nie starałam
się ściągnąć alimentów.
Next była dla mnie wybawieniem, ponieważ to ja pognałam pana męża i
przeprowadziłam rozwód a on regularnie twierdził, że mnie kocha i będziemy
razem (Boże chroń). Kiedyś next napisała do mnie mail, że wie, że on był
kiedyś be, że popełniał błędy (to chyba ja i dziecko) itd, ale teraz to anioł,
a że nie płaci, ostatni raz widział dziecko ponad trzy lata temu to tylko
taki przypadek.
Rozpisałam się, a nie miałam takiego zamiaru. Chciałam tylko opisać swoją
sytuację potwierdzając, że nie wszystkie ex są wredne i chcą ściągnąć kasę z
aniołów. Oczywiście dla ścisłości nie zrezygnowała z alimentów z altruizmu
tylko nie miałam ochoty na spotkania z "zerem". I z całą odpowiedzialnością
napiszę, że jeżeli moja sytuacja majątkowa ulegnie radykalnej zmianie to będę
walczyła o alimenty dla mojego dziecka myśląc o pogorszeniu się warunków życia
next i jej dziecka mniej więcej tyle ile myśli ona w tej chwili o moim dziecku
i warunkach jego życia czyli WCALE.
pozdrawiam
mama