Młody tatusiu

22.11.06, 23:47
Jeśli chcesz pisać,że dzieci są dla matek towarem,by wyłudzić jak najwięcej
pieniędzy od ojca i nieustannie krytykować matki to faktycznie lepiej będzie
jak nie będziesz udzielał się na tym forum.Ja ci oczywiście nie zabraniam,bo
nie mam do tego prawa.Gdzieś tu jest forum dla ojców.
Zrozum może,że na tym forum są głównie matki skrzywdzone w jakiś sposób przez
faceta,walczące w sądzie o godne życie dla dziecka,o zapewnienie mu
niezbędnych rzeczy i poczucia bezpieczeństwa.Pewne kwestie-myślę,że w
delikatny sposób- starałam się ci wytłumaczyć,ale jak widzę
bezskutecznie.Pomimo napisania przez ciebie ~brawo mira.
    • mafema Re: Młody tatusiu 23.11.06, 11:58
      Popieram mirę59!!!
      Drodzy Tatusiowie - macie swoje forum, tam na pewno zostaniecie wysłuchani i
      zrozumiani.
      Drogie Mamy - nie traćcie czasu i energii na tłumaczenie swoich oczywistych
      racji i usprawiedliwianie się, szkoda życia i nerwów...

      Pozdrawiam

      =======
      Mądra kobieta ma miliony naturalnych wrogów:
      wszystkich głupich mężczyzn.
      • maria_rosa Re: hm... 23.11.06, 17:47
        A nie pomyślałaś jak się czuje facet, od którego ciągnie się kasę, tylko kasę,
        jednocześnie ograniczając ojcu ( zupełnie bez powodu ) kontakty z dzieckiem.
        Pomyślałaś może co moze czuć facet, który jedzie ponad 1000km aby zobaczyć
        syna, i go nie zobaczy, ewentualnie na 10 minut?
        Nie wrzucajmy wszystkich do jednego kotła.
        Facet ma swoje racje, czytać trzeba ze zrozumieniem.Czasem wywala na forum to
        co go boli, jak każda z nas.

        Sama wiele przeszłam, jestem sama z synkiem...na szczęście potrafię jeszcze
        myśleć obiektywnie i z racji kiepskich doświadczeń nie traktuję wszystkich
        jedną miarą.

        pozdrawiam,

        • mlodytatus Re: hm... 23.11.06, 22:44
          dzieki sad
        • oliwija Re: hm... 25.11.06, 14:56
          myśle ze akurat tu są matki , których byli faceci są denni, nie łżą na dziecko
          nie spotykają się z nim i mówią ze to bez sensu. ojciec moego dziecka przez
          osiem miesiecy (osttnio0 nawet do nej nie zadzwonił,,,, nie płaci na nią bo mu
          sie nie chce i dąży do tego aby mieć jak najmnjiej alimentów... i jeszcze
          sczeniak chce aby mu zawiesić komornia a niby dlaczego? on przez prawie 7 lat
          zycia dziecka nic dla niej nie zrobuł ani razu z własnej woli do niej nie wstał
          keidy płakała, ani razu nie był z nią ulekarz, ani chwili nie był z nią w
          szpitalu i ja mam mu dac szanse?A co zrobł? zrobił kolejnego dziueciaka, który
          odbierze pierworodnej 50 czy 100 zł?
          • mira59 Re: hm... 25.11.06, 17:19
            oliwija-"witaj w klubie"!Różnica w przypadku ojca moich dzieci taka,że nadał
            nazwisko nieuznanemu dziecku swojej obecnej żony,a nie spłodził osobiście.
            A swojego biologicznego syna się wstydzi,bo Mati ma porażenie mózgowe.Teraz
            dodatkowo (niejako gratis) potwierdzono u niego zespół aspergera.I jak tu ma mi
            się żółć nie przelewać?I jak mam rozumieć jego postępowanie,jak szanować
            takiego ojca?Z tego powodu nie kontaktuje się z synami,a alimentów zwyczajnie
            nie zamierza płacić.
            Myślę,że mam prawo do jadu,złośliwości,goryczy.Co nie oznacza,że myślę,że każdy
            facet to...I mocno wierzę,że większość jest inna,normalna,że kocha swoje dzieci.
            • mlodytatus Re: hm... 25.11.06, 19:04
              bo tak tez jest wink uwierz i sie przekonasz wink
      • mlodytatus Re: Młody tatusiu 23.11.06, 22:43
        widze ze ty nie masz pojecia o psychologii ludzkiej. takimi tekstami jak wy
        sobie na wzajem piszecie to wy narobicie innym kobietom walki. bo wy sie
        wzajemnie nastawicie tak ze sie juz nie da z wami gadac. ja tylko probuje wam
        pokazac ze tez mozna innaczej. bo wojny i klotnie nic nie daja. ja tylko chcialm
        was przychamowac w zlosci zanim za bardzo sie wkurzacie. bo na spokojnie wiecej
        sie da zrobic. i nie udawajcie ze o tym nie wiecie.

        ja nie rozumiem czemu sie na wzajem podpuszczacie. jaki w tym sens?
    • mlodytatus Re: Młody tatusiu 23.11.06, 22:36
      do mnie duzo dotrze. ale przeczytaj to wszystko objektywnie i zobaczysz ze nie
      chodzi o dobra dzioecka. ja przeciez rozumiem waszego zalu bo czytalem ze faceci
      nie byli dobre, ale nie powinno was bardziej interesowac co dziecko bedzie
      myslec o ojcu? czy ojciec ma kontakt z dziecmi? nie czytalem nigdzie ze ktoras z
      was narzeka ze ojciec nie przychodzi do dzieci. wy na okrogla o kasy. czy ie
      byloby wazniejsze czy sie zajmuje z dziecmi? nie byloby lepiej doprowadzac do
      tego zeby dzieci kochaly ojca? przynajmniej az sami sieb przekonaja jaki jest
      naprawde? nie myslicie ze dziecko potrzebuje tez ojca?

      ja nie jestem sam co tak mysli . przeczytaj linka
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=52672937&a=52747478
      poprostu to sie rzuca w oko jak sie przeczyta.
      jesli piszesz o godne zycie dla dziecka to to sie nie zaczyna , ani nie konczy
      na kasie. dziecko potrzebuje duzo wiecej zeby byc szczesliwy. w gruncie serca
      dobrze o tym wiesz, wiec nie rozumiem czemu tak piszesz. ja poprostu wiem ze nie
      jestes taka jaka udajesz. bo jak sie dla ciebie liczy dziecko to niemozliwe zeby
      ci chodzilo o kasy. glownie musialoby ci o to chodzic zeby mial tez ojca . co
      nie znaczy ze nie naleza sie alimenty! ale glowny cel musi byc inny. tylko o to
      mi chodzi, wiec prosze nie obraz sie znowu i nie wkurzaj sie na mnie.
      • mira59 Re: Młody tatusiu 23.11.06, 23:54
        Nie obraziłam się na Ciebie,a post do Ciebie napisałam,bo pytałeś mnie i megan
        czy masz się wypowiadać w innym poscie.
        Nie bardzo rozumiem czemu piszesz,że udaję kogoś kim nie jestem?Już gdzieś Ci
        napisałam,że chciałabym,by ojciec moich synów miał z nimi kontakt,ale nie
        zmuszę go do tego.I jakoś nie mogę doprowadzić do tego,by synowie kochali ojca-
        z racji tego,że nie mają z nim kontaktu,a on o to nie zabiega.I nie rozmawiam
        przy synach na jego temat,będą starsi sami wyrobią sobie zdanie.
        I faktycznie,walczę o dobro moich synów,nie przez kasę czy dla kasy.
        Pozdrawiam.
        • megan26 Re: Młody tatusiu 24.11.06, 08:43
          nawet nie wiesz ile razy błagałam ojca mojej córeczki by do niej przychodził bo
          porostu ją kochał by był ojcem wydzwaniałam każdego dnia aż wkońcu zmienił
          numer telefonu i to ma być ojcieć? Myślisz że ja nie chciałam by moja mała
          miała pełną rodzinę myślisz że o to nie walczyłam ale niestety moja
          determinacja i błagania moja miłośc do niego nie wystarczyła i co ja może
          powinnam teraz zrobić??? Córka nie chce go znać bo tak jak napisałeś sama sie
          przekonała jakim on jest człowiekiem myślisz że mi jest łatwo z tego powodu??
          Ale przecież to nie znaczy że on nie ma obąwiązku alimentacyjnego wobec naszej
          córki nie potrafi dać jej nic innego a raczej nie chce to dlaczego mam nie
          wymagać by płacił godziwe pieniądze ja za te 400 zł co obecnie od niego dostaje
          nie mogłabym corce zapewnić tego czego powinna mieć to ja ciężko pracuję i do
          tego zupełnia sama zajmuje się małą ale nie mam do nikogo żalu o to jestem
          najszczęśliwszą osobą pod słońcem bo mam swoją gwiazdę.Dlaczego moja mała nie
          dość że nie może mieć ojca bo on tego nie chce nie może mieć życia na jakie
          mnie i jego wiem dobrze stać?!
          • mlodytatus Re: Młody tatusiu 24.11.06, 10:14
            To mamy tak samo, tylko ze ja moja gwiazde przy sobie miec nie moge. bo mamusia
            tez nie chce i moja milosc tez nie wystarczyla widocznie
    • kini_m Re: Młody tatusiu 25.11.06, 12:27
      mira59 napisała:
      > Zrozum może,że na tym forum są głównie matki skrzywdzone w jakiś sposób przez
      > faceta,walczące w sądzie o godne życie dla dziecka,o zapewnienie mu
      > niezbędnych rzeczy i poczucia bezpieczeństwa.

      Mira, to Ty chyba czegoś nie dostrzegasz.
      Że z CZĘSTOŚCI TEMATYKI postów na forum wynika, że godność życia dziecka wg częsci matek polega głównie na: a) kasie, b)odbieraniu praw rodzicielskich ojcu.
      Czy naprawdę godność życia dziecka opiera się głównie na tych dwóch apsektach???
      Mi samemu żal, że to jest główna tematyka forum. Że tak wynika z pisania dużej części dziewczyn. Konsultowanie na forum wysokości alimentów na forum wskazuje na: a) że dziewczyna sama nie umie policzyć podstawowych kosztów, lub b) zapytuje o pomysły ile by jeszcze można wyciągnąć.
      Komentarz odbierania praw rodzicielskich juz sobie odpuszczę, bo to uwłaczające - przede wszystkim dla dzieci, też Waszych dzieci.
      I na koniec kolejny raz powtórzę - tylko częśc dziewczyn tu rozczarowuje. Jest jednak duża część dla której warto tu bywać.
      _________________
      Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
      • maria_rosa Re: Młody tatusiu 25.11.06, 19:30
        Czytam wszystkie posty, nie na wszystkie odpowiadam jednak na podstawie tego co
        czytam jestem chyba z innej planety...
        W kwestii kontaktów ojca z dzieckiem nie mam za grosz honoru...... haha, dobre
        rady mogę dawać jednak sama robię zupełnie inaczej.Nie raz czytając wasze posty
        myślę, ze w danej sytuacji zachowałabym się tak i tak...G....o prawda-
        rzeczywistość pokazuje inaczej.
        -weekendy muszę spędzać z ojcem dziecka bo tak życzy sobie syn(jego tatuś
        pewnie też - mieszka ze swoimi rodzicami )
        - utrzymuję sama syna
        - wiozę za własną kasę na paliwo dziecko do ojca i przywożę do domu.
        - nie proszę się o zasądzone alimenty bo gdybym nawet się o nie upomniała (
        keidyś się upominałam)byłabym najgorszą ( ......) na świecie. Na dodatek przy
        dziecku bo dziecko musi wiedzieć jaką ma matkę.
        - ostatnio delikatnie upomniałam,ze małemu trzeba kupić buty na zimę (
        dostałam odpowiedź, ze jak mało zarabiam powinnam iść na ulice...)koszmar
        - za każdym razem słyszę ze on wie lepiej, jest wspaniałym ojcem, wogule jak mi
        się coś keidyś nie bedzie podobać to moze zabrać dziecko do siebie a ja
        wspaniałomyślnie mam zrzec się praw do dziecka na rzecz jego mamy.
        - wczoraj jedyny raz od dłuższego czasu powiedziałam,ze na weekend nie przyjadę
        bo dziś pracuję.Zadzwonił do synka i powiedział, ze mama wyjdzie na całą noc i
        go zostawi samego w domu.....Syn zaczął krzyczeć, ze jest kłamczuchem bo nigdy
        go nie zostawiłam samego i odłożył słuchawkę.
        Natychmiast wykonał telefon do swojej mamy, nawyzywał ją ze nie chcę przyjechać
        ( nie wiem do dziś czemu teściowa winna).
        Rezultat jest taki, że pojechałam bo mnie teściowa błagała.
        Na dodatek nie własnym samochodem bo tatuś chciał wspólnie bo przecież sobie
        kupił niedawno i masmile Do pracy jechałam dziś 45km - z wielkiej łaski mnie
        zawiózł( dlaczego nie pojechałam swoim???)
        Jeśli coś nie jest po jego myśli manipuluje dzieckiem jak tylko może. Gada
        takie głupstwa, ze syn neidawno powiedział mu po kolejnej takiej gadce, ze
        chyba lepiej bedzie jak mama ( czyli ja) znajdzie mu mowego tatę -skoro ciągle
        to powtarza.Zamurowało go i natychmiast z mordą do dziecka, ze już go na swoją
        stronę itd....
        Naprawdę się poświęcam, staram się ze wszystkich sił temu psycholowi nie dawać
        powodu do awantur, w zależności od jego samopoczucia musze sie zachowywać tak
        jak oh chce.
        Ja sama doskonale wiem, że własnego życia mieć już nie będę.Nie poznam nikogo,
        nie ułoże sobie życia, nie będę mieć normalnej rodziny.


        - generalnie mogłabym pisać i pisać....tylko po co?

        Nie potrafię zmienić swojego życia, jeśli nie będę jeździła do nich będą
        zabierać synka sami.Teraz jestm dobra ale potem znów zacznie się manipulowanie
        dzieckiem i namawianie aby zamieszkał u nich.Na dodatek tatuś szykuje już
        pokoje ( kończy się remont u teściów ) dla nas wszystkich.Sprawą dla niego
        oczywistą jest to, ze bede tam mieszkać z synem( dla byłego męża oczywiście)smile
        Kwestia kasy na dziecko:
        Nie będę biegać po sądach po to co się mojemu dziecku prawnie należy.
        W sytuacji kryzysowej ( niedawno taką przeszłam) nie uzyskałam pomocy z opieki
        społ. bo nie poszłam do komornika.Sporym dołem psychicznym było dla mnie samo
        wejście do tej opieki.
        Nie utrudniam też kontaktów z dzieckiem bo nie potrafię tego robić, przyjeżdza
        keidy chce, często bez uprzedzenia.

        Czasem sobie myślę, że chciałabym zachować się chociaż raz tak jak wy.....


        pozdrawiam wszystkich i sorki za chaos....


        • kini_m Re: Młody tatusiu 26.11.06, 10:43
          maria_rosa napisała:
          > Czasem sobie myślę, że chciałabym zachować się chociaż raz tak jak wy.....

          Tylko że widzisz Maria...
          Nie wiem czy to dla Ciebie coś będzie znaczyło, ale zaliczasz się do tej części
          osób które tu właśnie podziwiam. Egzekwujesz przede wszystkim od siebie, nie
          wchodząc w walkę z ojcem. I to jest bardziej godne podziwu.
          Wiem że to ostatnie zdanie powiedziałaś przekornie, że bronisz się przed tą
          myślą, że inaczej zyskałabyś poklask tu większej ilości osób, a tak to tylko
          jakiś Kini Cię podziwia.
          Myślę że wiesz co powinnaś, i że słusznie się trzymasz swojej ścieżki. Mimo że
          różne znaki próbują Ci podpowiedzieć - "nie warto".
          Może chciałbym odruchowo rzec - a poza żalem co dobrego umiesz powiedzieć o
          ojcu, ale nie muszę. Ty tego nie musisz mówić, bo Ty to umiesz robić bez słów.
          _________________
          Bądź jak zegar słoneczny. Odmierzaj tylko pogodne godziny...
          • maria_rosa Re: kini 26.11.06, 19:33
            Akurat to czy zyskam tutaj cokolwiek od kogoś najmniej mnie interesuje.
            Jestem już na tym forum tyle lat,mam tutaj przyjaciół - od dawna nie tylko
            wirtualnie.
            Piszę tylko to co przeżywam, to co czuję.
            Nie wiem za co mnie podziwiasz, ponieważ ja sama siebie nie potrafię szanować.
            I tyle.
            A czasem rzeczywiście chciałabym zapomnieć o tym, ze on był.
            Czasem śnię o poczuciu bezpieczeństwa, o miłości, o normalnej rodzinie.
            Sen się kończy bo był tylko snem, czas wrócić do rzeczywostości.
            pozdr,



Pełna wersja