Dodaj do ulubionych

straszenie odebraniem dziecka

07.11.03, 21:42
Dziewczyny, czy jest sposób aby mąż mogł odebrać mi dziecko. To jedyna z jego
gróźb której naprawdę się boję. Wiem, że bycie z kimś kto tak robi ma
niewielki sense i jestem już u kresu wytrzymałości, ale jeszcze chcę walczyć.
Sama pozwoliłam wejść sobie na głowę, i myślę że teraz jedyna szansa to być
stanowczym. Czuję się przez niego przygnieciona, od dawna. Dla niego nie
liczę się ja, a jedynie nasza córeczka. Nie pozwala mi zabierać jej na
zakupy, ani autobusem ani taksówką bo się zarazi, (z łaski jedzie z nami po
zakupy trzy razy do roku), wszystko co związane z dzieckiem robię żle. Mała
ma 13 m-cy. Ja nie mam praw do żadnych zwoich przyjemności bo on z nią nie
zostanie a moja mama jest zbyt głupia żeby się nią zaopiekować. Mam już tego
dosyć. Długo bym mogła jeszcze pisać, ale nie chcę się jescze bardziej
dołować. Poradźcie coś, proszę.
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: straszenie odebraniem dziecka 07.11.03, 22:43
      Jeśli nie jesteś alkoholiczką, narkomanką, chora psychicznie oraz w sposób co
      najmniej przeciętny dbasz o dziecko, to praktycznie nie ma szans by mąż odebrał
      Ci dziecko.
      W związku z tym nie masz sie co bać takiej groźby i weź się za siebie. Wszystko
      jedno, czy dla siebie samej, czy dla ratowania związku, psycholog był by
      wskazany.
      Tak to widzę.
      Trzymaj się ciepło.
      Chalsia
      • ewagrant Re: straszenie odebraniem dziecka 07.11.03, 23:31
        A ze niby na jakiej podstawie on ma ci dziecko odebrac? Wiesz co ty wez
        dyktafon i go nagrajsmile))) Moze teraz przesazdam ale tego typu grozby sa
        niedopuszczalne. W razie rozwodu mialabys wspanialy dowod rzeczowysmile))
    • marti25 Re: straszenie odebraniem dziecka 08.11.03, 09:36
      Dziewczyny, dzięki za słowa otuchy. Też mi się wydawało, że nie ma takiej
      szansy, ale wysłuchując od czterech lat, że jestem głupia, beznadziejna i nic
      nie wiem zaczęłam się poważnie zastanawiać. A wracając do mojej sytuacji to są
      dni kiedy poważnie się zastanawiam czy by tego nie zakończyć, w końcu mam jedno
      życie. Ale gdy chwilami jest między nami ok to wtedy natychmiast zapominam to
      co było złego. Wieczna huśtawka. Zeszłej zimy było już tak fatalnie,że poszłam
      do psychiatry, myślałam że to depresja poporodowa. Ale pani doktor od razu
      wyczuła, że to nie hormony.
      Chwilami aż wsyd mi samej siebie, że mimo tego co się dzieje potrafię jescze z
      nim być,żyć, śmiać się. Waham się. Tylko jak długo jeszcze. Wczoraj
      postanowiłam wziąć się za siebie i przestać dawać sobie wchodzić na głowę. Wóz
      albo przewóz. Może jak będę stanowcza, to on zacznie mnie bardziej szanować?
      Przepraszam za to 'myślenie na głos' i jescze raz dzięki za utwierdzenie mnie w
      przekonaniu że jeszcze jestem przy zdrowych zmysłach.
      Marti




      +
      • chalsia Re: straszenie odebraniem dziecka 08.11.03, 11:26
        Być może to co napiszę nie będzie dla Ciebie miłe. Nie robię tego by zrobić Ci
        przykrość, ale byś się nad tym zastanowiła. I jest to moja opinia, a ja
        wyrocznią nie jestem.
        Przez 4 lata przeszłaś pranie mózgu. Wmawiano Ci, że jesteś zerem we wszystkim.
        I Ty w to uwierzyłaś. Nie masz poczucia własnej wartości. Ale gdzieś tam
        głęboko jest w Tobie coś co mówi "to nie prawda". To, że zapominasz o złych
        dniach jak jest OK, tym bardziej o tym świadczy, bo za każdym razem masz
        nadzieję, że to się nigdy więcej nie powtórzy. Niestety, to się nie zmieni.
        Wygląda to na klasyczną syutuację "kat-ofiara".
        Dobrze, że postanowiłaś być stanowcza, ale mam wrażenie, że to juz nie pierwszy
        raz taka próba ma miejsce. I jakoś tak mi się widzi, że to nie zmieni
        postępowania Twojego męża. Jemu jest dobrze z Tobą taką, jaką teraz jesteś
        (potulną, na której można się wyżyć).
        Abyś wytrwała, potrzebna Ci będzie pomoc. Naprawdę polecam skorzystanie z
        profesjonalnego wsparcia psychoterapeuty. (zresztą mężowi też by się przydał).
        Jełśi Twoje starania nic nie przyniosą, wtedy z czystym sercem możesz
        zdecydować się odejść, bo Twoje i dziecka szczęscie jeste ważniejsze od
        szczęścia Twojego męża.

        Trzymaj się.
        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • rumina Re: straszenie odebraniem dziecka 08.11.03, 19:25
          Kochana, wszyskie przez to przeszłyśmy!
          No, może uogólniam. Ale oni zawsze tak mówia, ale wcale nie maja zamiaru tak
          zrobić. Stowarzyszenie Obrony Praw ojca walczy głównie o obniżenie alimentów,
          a nie o rozszerzenie zakresu opieki nad dzieckiem.
          Zgadzam sie z opinią, że powinnaś zastanowić sie nad rozstaniem z meżem. Z tej
          mąki chleba nie bedzie. Pomyśl o tym, że Twoja córka kiedyś takie traktowanie
          uzna za normę i bedzie cierpieć tak samo jak Ty.
          Nie wyobrazam sobie, że po rozstaniu z takim człowiekiem mogłabyś czuć się
          gorzej.
          Trzymaj się, melduj jak Ci idzie!
          Rumina

    • e.beata Re: straszenie odebraniem dziecka 10.11.03, 14:01
      marti a kiedy "chwilami jest między nami ok to wtedy natychmiast zapominam to
      co było złego. " to wtedy możesz jechać taxi z dzieckiem, Twoja mama może zająć
      się mnaluchem, ojciec zostanie z córką kiedy pójdziesz na kawę????
      Co masz na myśli mówiąc- jest między nami ok???

      Skoro nie możesz na zakupy jechać autobusem, taxi a on was nie wozi, mama nie
      może zająć się małą, to jak sobie radzisz? Jak te zakupy robisz?

      Czy on grozi zabraniem dziecka gdy mówisz o rozwodzie?
      Skoro dzieckiem się nie zajmuje to co, po rozwodzie nagle się zajmie wink)
      Rozwód jest potrzebny żeby ojciec chciał zostać sam z dzieckiem w domu? wink)
      To jak jeszcze raz zagrozi powiedz - O.K. to sobie teraz kochanie przećwicz
      przebywanie z córka, wracam za trzy godziny wink. Pojutrze też wychodzę wink.

      A tak na serio to go storpeduj.
      Zgódź się na to aby dziecko zostało przy nim.
      Dziecko zostaje z nim i co? Teraz sam nie zostanie a potem będzie? Zero
      wyskoków na piwko z kumplami, pobudki w nocy, pampersy, choroby itp itd...
      Widać wyrażnie że on TYLKO ciebie straszy.
      To ty postrasz jego wink:
      - Wiesz przemyślałam wszystko, bierzemy rozwód i zgadzam się aby dziecko
      zostało z tobą. Dla mnie to nawet lepiej. Skupię się na pracy, w końcu z czegoś
      trzeba będzie płacić alimenty, będę miała w końcu czas na przyjaciółki no i
      muszę przecież sobie znaleźć jakiegoś partnera, a rozumiesz przecież kotku, że
      bez dziecka na karku będzie łatwiej wink)). I przez jakiś czas nie odpuszczaj,
      zobaczysz jak zamiauczy wink)
    • serengetti Re: straszenie odebraniem dziecka 14.11.03, 17:30
      Marti - szczerze współczuję, bo dobrze wiem, co przechodzisz. Tyle że ja po
      prostu któregoś dnia powiedziałam stanowczo: dość. A wiesz, kiedy to się stało?
      Kiedy od znęcania psychicznego mój mąż przeszedł do fizycznego. Niestety, każdy
      kat lubi znęcać się nad ofiarą, jak zobaczy, że jesteś silna i się nie dajesz
      psychicznie, to zacznie Cię dręczyć fizycznie. Ty się długo nie zastanawiaj,
      tylko bierz dziecko i w nogi! Nagraj przedtem kilka jego "wyskoków", najlepiej
      w porozumieniu z adwokatem, a potem wnieś pozew o rozwód i ograniczenie praw
      rodzicielskich. Bo nie masz żadnych gwarancji, że on z czasem nie przeniesie
      swojego sadyzmu na Wasze dziecko. Przemyśl to sobie, ale na Twoim miejscu ja
      bym naprawdę odeszła. On nie ma podstaw do odebrania Ci dziecka i dobrze o tym
      wie. I wie również, że Ty uważasz inaczej, bo jesteś tak przez niego
      zdominowana i zastraszona. Nie ma co, dziewczyno - ten związek jest skazany na
      zakończenie, ratuj siebie, swoje zdrowie psychiczne i własne dziecko. Taka jest
      moja rada.
    • marzenabajbus Re: straszenie odebraniem dziecka 17.11.03, 14:48
      Wiesz ja aktulanie stoje przed takim problemem. Ojciec moich 2 córeczek w
      ramach zemsty za zakończenie naszego żałosnego związku wniósł wniosek o
      pozbawineie mnie praw rodzicielskich. Wniosku jeszcze nie widzialam, czekam na
      polecony.
      Ponoć nie ma szans. Wiem o tym. To tylko zwykły idiotyczny pokaz zastraszenia.
      Czeka nas sparwa, sad i całe te obrzydliwe pranie brudów.
      Jak będe miała za sobą ten koszmar - napisze.
      pozdrawiam
      Bajbus
      • chalsia Re: straszenie odebraniem dziecka 18.11.03, 00:50
        Bajbus !!! To Ty ???? Ten "stary" edzieckowy Bajbus ??
        Jeśli tak, to z radością witam, aczkolwiek bardzo współczuję, że tak Ci się
        sprawy potoczyły.

        Pozdrawiam,
        Chalsia (były Bysiaczek)
        • e.beata Re: straszenie odebraniem dziecka 18.11.03, 09:05
          Też Marzenko pozdrawiam.
          Szkoda tylko nerwów, czy on sobie sprawy nie zdaje że działa przeciwko sobie.
          Do odebrania praw trzeba mieć podstawy. A tak wyjdzie w sądzie na drania i
          pieniacza.
          Współczuję Tobie. A może Robert tylko tak straszy i wniosku nie ma?
      • marti25 Re: straszenie odebraniem dziecka-do Bajbusa 23.11.03, 11:48
        Strasznie mi przykro słyszeć, że można zrobić cos takiego. Nabieram
        przekonania, że faceci (a przynajmniej większość) nie są ludzmi. To poprostu
        podłe. Trzymam kciuki.
    • marti25 Re: straszenie odebraniem dziecka 08.12.03, 21:28
      Hej dziewczyny1
      Długo się nie odzywałam bo wiele się działo, ale to nie był czas zmarnowany.
      Chyba już podjęłam decyzję - nie chce tak dalej żyć. W środę idę do Centrum
      Praw Kobiet na konsultację prawną. Boję się okropnie, może nie tyle samego
      spotkania ale całej wyprawy, bo jak on by się dowiedział, że pojechałam gdzieś
      z małą to by mnie chyba zamordował. Proszę, trzymajcie kciuki. Odezwę się jak
      już będzie po wszystkim.

      • chalsia Re: straszenie odebraniem dziecka 08.12.03, 22:56
        Gratuluję przekroczenia Rubikonu - czyli podjecia decyzji.
        Trzymam kciuki.

        Chalsia
    • marti25 Re: straszenie odebraniem dziecka 11.12.03, 08:35
      Hej dziewczyny

      Byłam, wróciłam i żyję. Mąż się o niczym nie dowiedział, ale ja dowiedziałam
      się wielu ciekawych rzeczy. Ciekawych i bardzo dla mnie pozytywnych. Wróciłam w
      euforii, bo po wierwsze on na prawdę nie ma szans na odebranie mi dziecka, po
      drugie mogę wystawić mu walizki przed dom, mimo że jest zameldowany, a jak nie
      to i tak zrobią mu eksmisję. Aha, i w razie kolejnej awantury mam natychmiast
      dzwonić po policję. Dostałam też namiary na ponoć bardzo dobrego adwokata,
      faceta. Najchętniej już bym złożyła pozew ale ze względu na dziecko nie chcę
      robić piekła w święta. Moja cała euforia została wczoraj wieczorem zamieniona w
      wysokie ciśnienie, ponieważ moj mąż poproszony a zostawienie fotelika dla
      dziecka (mój tata akurat ma wolne i powiedział że może mnie i córcię zabrać po
      zakupy świąteczne; mąż już raz zezwolił na taki wyjazd - ale to brzmi?!!)
      powiedział, że mój tata jest złym kierowcą i jego córka nie będzie z nim
      jeżdzić. A jego argumenty: żle przybił obrazki na ścianie w jej pokoju [ to
      było zresztą powodem ostaniej awantury - 3 tygodnie temu - od tej pozry się do
      siebie nie odzywamy - tylko urzędowo] więć jest złym fachowcem, a skoro jest
      złym fachowcem to i złym kierowcą - koniec kropka. Acha, a dziś rano jeszcze
      powiedział, że dziecko jest podziębione więc tak czy inaczej nie pojedzie.
      Dziecku oczywiście nic nie jest, mój tata przez całe życie nie miał żadnego
      wypadku ale jakie to ma znaczenie. Chce mie się krzyczeć, bo z tego człowieka
      poprostu żółć na każdym kroku wylewa się strumieniami i nie wiem czy wytrzymam
      do nowego roku. Trzymajcie mnie za ręce bo inaczej nie ręcze za siebie.
      Przepraszam za ten chaos. Ja już naprawdę nie mogę.
      Chciałam jeszcze zapytać o adwokatów od rozwodów w Warszawie, jeśli możecie to
      podzielcie się ze mną informacjami, może na maila.
      Serdeczne dzięki.
      • chalsia Re: straszenie odebraniem dziecka 11.12.03, 08:48
        No widzisz, jest jak dziewczyny mówiły.

        Ja w Twojej sytuacji bym sobie sprawiła najpiękniejszy prezent świąteczny,
        właśnie w postaci złożenia pozwu. Jest takie przysłowie - nie odkładaj na jutro
        tego, co możesz zrobić dziś.

        Namiary na adwokata wyślę Ci na priva gazetowego w ciągu dnia.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
    • marti25 Re: straszenie odebraniem dziecka 11.12.03, 08:42
      Pomocy!
      Jak wstawić Wasze adresy mailowe do listu. Zgłupiałam chyba i nie wiem. W
      starym dziecku wystarczyło stanąć na czyjść podpis i gotowe. A tutaj tak się
      nie da.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka