fankaborsuka
01.12.06, 09:50
Do dziewczyn z jakimikolwiek "sukcesami" w usypianiu dziecka w łóżeczku. Ja
już drugą dobę zaczęłam (pierwsza noc przedwczoraj) czyli 2 razy udało mi się
naklonić malutką do zasniecia w łóżeczku. wczoraj w ciągu dnia 3 razy tylko
mam pytanie: w którym momencie podnosicie dziecko do uspokojenia? czy dajecie
mu chwilkę? na pomarudzenie, czasem bardzo rzewne i glośne? bo moja mała
praktycznie jak ją odkładam to już się zabiera za marudzenie. nie zdarzyło
się przez te kilka "sesji" żebym ją odkladała na spokojnie zupełnie, tzn żeby
ona potem już bez protestu zasypiała. daję jej trochę czsu, bo zdarza jej się
po chwili przycichnąć, czasem po masowaniu ramionka uspakaja się i usypia.
Czy nie biorę jej na rece za późno? czy od razu po pierwszym "beku"? I
jeszcze jedno : ile u was trwała zmiana? 3 dni? kiedy była znacząca poprawa?