Dodaj do ulubionych

tracy hogg - szczegóły

01.12.06, 09:50
Do dziewczyn z jakimikolwiek "sukcesami" w usypianiu dziecka w łóżeczku. Ja
już drugą dobę zaczęłam (pierwsza noc przedwczoraj) czyli 2 razy udało mi się
naklonić malutką do zasniecia w łóżeczku. wczoraj w ciągu dnia 3 razy tylko
mam pytanie: w którym momencie podnosicie dziecko do uspokojenia? czy dajecie
mu chwilkę? na pomarudzenie, czasem bardzo rzewne i glośne? bo moja mała
praktycznie jak ją odkładam to już się zabiera za marudzenie. nie zdarzyło
się przez te kilka "sesji" żebym ją odkladała na spokojnie zupełnie, tzn żeby
ona potem już bez protestu zasypiała. daję jej trochę czsu, bo zdarza jej się
po chwili przycichnąć, czasem po masowaniu ramionka uspakaja się i usypia.
Czy nie biorę jej na rece za późno? czy od razu po pierwszym "beku"? I
jeszcze jedno : ile u was trwała zmiana? 3 dni? kiedy była znacząca poprawa?
Obserwuj wątek
    • pojawaj Re: tracy hogg - szczegóły 01.12.06, 11:42
      Ja daję Misi trochę pomarudzić, kiedy marudzenie się nasila klepię ją po
      pleckach lub boczku (delikatnie i rytmicznie) lub po prostu kładę rękę na
      piersi. Podnoszę jedynie kiedy mocno płacze (czytaj: wrzeszczy). Przy zwykłym
      popłakiwaniu podaję smoczek.
      Znaczna poprawa była w trzeciej dobie, bo Malutka przestała krzyczeć przy
      odkładaniu. Teraz, mniej-więcej po tygodniu usypia bardzo ładnie. Wczoraj
      usypiałam ją tylko 2 minuty, ale to chyba dla tego, że trafiłam w odpowiedni
      moment senności. Zwykle wymaga 10-15 minut usypiania.
      • olera24 Re: tracy hogg - szczegóły 01.12.06, 11:52
        robiłam jak kolezanka, z tym że bez smoka bo mała tego nie toleruje. Ważne jest
        wyczuc moment kiedy juz nalezy połozyc dziecko. U nas nauka trwała ok tydzień,
        zdarzały sie regresje ale obecnie zasypia całkowicie samodzielniesmile
        • betka38 Re: tracy hogg - szczegóły 01.12.06, 12:34
          Ja zaczęłam wprowadzać tą metodę od wczoraj wieczór. Nie powiem, żeby było
          łatwo. Też mam wiele wątpliwości. Nie wiem, czy odkładając dziecko powinnam
          siedzieć przy łóżeczku, czy też wyjść z pokoju, czy jak odkładam po uprzednim
          uspokajaniu i nie zdąrzę położyć a już zaczyna płakać to znów mam brać na ręce,
          czy trochę odczekać (ile?). Czy dobrze jeśli podaję mu na chwilę smoczek, czy
          lepiej tego nie robić, bo się przyzwyczaji? Wieczorem synek usnął dość szybko,
          ale budził się przez kolejne trzy godz, nie płakał tylko marudził więc go nie
          brałam, głaskałam po głowie, pleckach. Jak się obudził o 4 to już było trochę
          gorzej. Branie na ręce i odkładanie trwało półtorej godziny, aż w końcu podałąm
          mu smoczek, chwilę podziumgał, bo nie umie ssać, tylko gryzie i usnął. Dziś
          rano było podobnie godzina czterdzieści, aż w końcu uzyłąm smoczka i przysnął,
          oczywiście przebudzał się już kilkakrotnie. Czy to u wszystkich tak wygląda,
          czy wasze dzieci też się budzą zaraz po uśnięciu? A jak to jest później?
          Zasypiają same i przesypiają noc?
          • fankaborsuka do betki38 01.12.06, 15:43
            pisałam jak to było (jest) u nas ze smoczkiem. u nas przeszkadzał w zasypianiu
            tzn wyciszał na chwilę, rzeczywiście momentalnie ale potem jak wypadł, albo
            nawet nie to było coraz gorzej. wtulanie buzi w pileuszkę tetrową chyba lepiej
            działą. próbowaliśmy metody 2 tyg temu, bez sukcesu ze smoczkeim właśnie. teraz
            bez i chyba dużo lepiej
    • fankaborsuka Re: tracy hogg - szczegóły 01.12.06, 15:36
      1.no właśnie, a podczas marudzenia siedzicie obok łóżeczka czy w innym pokoju?
      ja w innym, tak jak w tej chwili smile
      2. czy jesli dziecko jakiegos dnia chce sobie pospać dłużej niż przewiduje
      Tracy smile np na spacerze to budzicie? moja dzisiaj spała 3 godziny na dworze,
      nie budziłam,
      3.i jeszcze jedno, u mnie (u nas) aktywność + jedzenie zajmują godzinę, czasem
      trochę dłużej ale niewiele, po godzinie młoda ziewa i trze gałki. U was też tak
      krótko? właściwie nie ma czasu na zabawę bo ledwo nakarmię, przewinę ją, trochę
      pochodzimy po domku i już ziewa. mam nadzieję że ten okres aktywności jakoś
      zacznie się wydłużać
      • fankaborsuka Re: tracy hogg - szczegóły 01.12.06, 15:41
        aha, i pozwalam sobie na jedno odstepstwa od metody, co o tym myślicie?
        1.otóż gdy mała jest aktywna NOSZĘ ją na rękach, pokazuję domek, zwierzęta,
        gadamy sobie. Nie nosze natomiast do snu, tylko jak jest w dobrej formie.
        2. nie daję smoczka (tylko w samochodzie jak zaczyna płakać gdy np w korku
        stoję a do celu mam daleko) lub gdy zostawiam ją z kimś na godzinkę (wentyl
        bezpieczeństwa) . ona ten smoczek lubi ale do usypiania to to się w naszym
        przypadku nie nadaje, jak wypada, a wypada z paszczy co kilka minut to robi się
        coraz gorzej i gorzej.
        • betka38 do fankiborsuka 01.12.06, 16:17
          chyba nikt nam nie odpiszesad szkoda... ja wczoraj nie wychodziłam z pokoju,
          dziś zaczęłam wychodzić. Rano tak jak pisałam wcześniej zbyt dobrze nie było,
          ale teraz usypianie trwało 10 min, dwa razy wyjęłam z łóżeczka. Wiem, że to
          dopiero początki, ale modlę się, żeby było coraz lepiej... Smoczka nie daję.
          Mój synio ma przerwy między spaniem ok. 3 godz. Niestety obudził się i znów
          płacze. A jak Ty robisz utulasz, odkładasz i znów płacze i co wychodzisz i ją
          zostawiasz czy znów bierzesz na ręce?
          • madzik241 Re: do fankiborsuka 01.12.06, 16:33
            Ja zaczęłam wprowadzać metodę gdy Maja miała ok 3 miesiąca, po jakichś 4 dniach
            zasypiała mi bardzo ładnie sama w łóżeczku i w dzień i w nocy (ja zostawiałam ją
            i wychodziłam z pokoju). Jednak czar prysł, jak stała się bardziej kumata po
            skończeniu 5 miesiąca, już tak pięknie nie zasypia, tylko płacze i patrzy na
            drzwi czy się ktoś tam pojawi, ja byłam wielką zwolenniczką
            Tracy ale nie wiem czy miałam rację, bo przy jej metodach trzeba być naprawdę
            bardzo konsekwentym wystarczy że zmienicie otoczenie a już po metodzie. Ja
            wyjechałam na kilka dni do rodziców gdzie mała musiała spać ze mną i jak
            wróciłyśmy to już nie było tak pięknie z tym usypianiem, mimo że zabrałam tam
            jej kołderkę kocyk i przytulankę, żeby czuła się jak w łóżeczku. Tak że nie wiem
            czy ta metoda ma sens, w dzień też mała teraz jest coraz bardziej ciekawa świata
            i jak ją wkładam do łóżeczka to ona zamiast spać to w gadulec uderza a potem
            zaczyna płakać i ja wtedy już nie wiem czy jej się w końcu chce spać czy nie, a
            jak ją zostawiam to się czołga do barierek i wali w nie głową bo nie umie się
            cofnąć i musze wejść do pokoju żeby ją poprawić a jak mnie już zobaczy to
            histeria. Tak że u nas ta metoda działała od 3 do 5 miesiąca, a teraz usypiamy
            tańcząc przy Fasolkach, dochodzimy do 5 piosenki i mała śpi. /waży coprawda już
            9 kg ale ja mam chociaż lekcję wfu/
            • betka38 Re: do madzik241 01.12.06, 17:11
              to mnie trochę podłamałaś... myślałam, że wprowadzajac metodę raz, więcej nie
              ma problemów ze snem. Ja nosiłam swego synka przez sześć i pół miesiąca i
              szczerze mówiąc już mam dosyć, dlatego zaczęłam korzystać z rad Tracy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka