Dodaj do ulubionych

Jak okiełznać rodzinę?

11.04.11, 08:21
Moja rodzina żywi moje dzieci inaczej niż ja, a że często zostawiam 3-latka z babciami lub tatusiem, więc problem urasta w mojej głowie do poważnego.
Moje zarzuty: słodycze, lizaczki, ciasteczka, herbatniczki, monte (na szczęście syn nie rusza), lody, chemiczne truskawki i winogrona, żelki i cukiereczki bez ograniczeń.
Mówię, przekonuję, tłumaczę, ale jak wnusio się uśmiechnie, to lizaczka dostanie. "Jeden lizaczek nie zaszkodzi, one mają witaminy" - co zrobić z takim tekstem? A może ja jestem nienormalna? Bo mój mąż też kupuje synowi lizaki i uważa mnie za potwora.
No ale miało być o BLW: no więc starszakowi babcie czytają przy jedzeniu i karmią do dzioba, a jak nie je, to krzyczą, wzbudzają poczucie winy ("specjalnie dla ciebie ugotowałam! Będzie mi przykro jak nie zjesz! Brzydko się zachowujesz, bo wybrzydzasz"), karmią przed TV ("Bo taki chudziutki, a tak to przynajmniej cokolwiek zje"). Tłumaczę, ale to nic nie daje. Oczywiście najlepiej nie zostawiać wnuka babciom, ale to by zakrawało na wielki konflikt rodzinny, którego jednak nie chcę, bo problem zbyt błahy.
Niemowlak na szczęście na razie tylko ze mną, bo karmiony na żądanie, ale już słyszę krytykę BLW ("Zobaczysz, on nic nie będzie jadł, jak tak go będziesz karmić, niejadka wychowasz! Kto to słyszał, bawić się jedzeniem!")
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 10:10
      aleksandra1357 napisała:

      > Oczywiście najlepiej nie zostawi
      > ać wnuka babciom, ale to by zakrawało na wielki konflikt rodzinny, którego jedn
      > ak nie chcę, bo problem zbyt błahy.
      No to skoro problem zbyt błachy (ja uwazam wręcz przeciwnie, bo zachowanie wobec dzieci naganne i ja bym nie odpusciła) to po co ten wątek?

      Ja bym się zastanawiała na czym mi bardziej zależy na dzieciach czy na babciach. Wybrałabym dzieci i uznała, że najwyżej babcie się obrażą. A potem im przejdzie albo nie, a dzieci są dla mnie ważniejsze niż fochy dorosłych członków dalszej rodziny.
      • aleksandra1357 Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 10:47
        Joshima, dla mnie to jest problem poważny, ale jednak za mały, żeby poróżnić się z rodziną. Z dwojga złego wolę dziecko zapchane słodyczami i żywione na siłę niż takie, które widzi, że mama pokłóciła się z babcią i tatą i wszyscy się nienawidzą.
        Pytałam o pokojowe rozwiązanie tego konfliktu, czy komuś może udało się okiełznać babcie, czy też jest to niemożliwe.
        • alpha.sierra Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 11:04
          Podstęp, ot co!

          Powinno to działać tak: "Wychowuję moje dziecko tak i tak, proszę, trzymaj ze mną raz obrany front, żeby nie mącić maluchowi w głowie". Tyle teorii, bo babcie zazwyczaj mówią, że głupoty gadasz i lecą z herbatnikiem.

          No to o podstępie teraz: na mojego męża działa np. "Czy wiesz, ile kosztuje dentysta (argument na słodycze)/słoik z papką (argument na BLW)?". Na jedną babcię: "Teraz wszyscy tak robią/W telewizji mówili/To jest przestarzałe/To już niemodne", na prababcię "Lekarz powiedział", a na drugą babcię "Bo to ja jestem matką i ja decyduję".

          Wiem, niskie.

          Ale jednak działa big_grin.

          Powodzenia!
        • pompi-dompi Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 11:17
          Aleksandra,
          moim zdaniem masz rację: lizak jest mniejszym złem dla dziecka niż brak kontaktu z babcią albo mama z babcią skłócona. Szczególnie, jeśli na codzień w domu dziecko odżywia się zdrowo.

          Może dałoby się zacząć od męża? Jakoś go przekonać, by był po "twojej" stronie? Bo to jest chyba jednak najważniejsze.

          A co do babć, to może spróbować jakiś kompromis? Niech już zostaną te pompowane winogrona i hiszpańskie truskawki (w końcu to nie jest zły nawyk, nakie podjadanie owoców, i łatwo się przestawić na zdrowsze?). Innymi słowy, zaproponować, by zamiast lizaków i żelków podawały mandarynki, jabłuszka, gruszki czy co tam akurat jest na topie. Można by też spróbować pokazać, jak syn zajada z apetytem ogórka, marchewkę, selera - czy co tam on chętnie je - i przekonać, że on ma taki osobliwy gust.

          To, co moim zdaniem (paradoksalnie) NIE działa, to próba przekonywania, że coś jest lepsze, zdrowsze itp. Zawsze okazuje się, że babcie znajdą w gazecie artykuł, że monte to samo zdrowie, że dziecko nie jadło lizaków i dostało awitaminozy itp. I masę "kontrprzykładów" z życia znajomych dzieci. Moim zdaniem działa tylko powiedzenie: wiemy, że jest masę różnyh teorii, ale my postanowiliśmy żywić dzieci w taki a taki sposób i baaardzo prosimy o wsparcie. No i kompromisy, znajdowanie wśród rzeczy, które babcie uważają za słuszne tego, z czym i my się zgadzamy.

          I nie demonizowałabym całego tego zabawiania przy jedzeniu (no chyba że to tak codziennie, ale to inna bajka). Ja bardzo miło wspominam czas z moją śp. babcią, jak bawiła się z nami w "kotka i myszkę", co byśmy z bratem trochę kanapek zjedli. Jedno z milszych moich wspomnień z dzieciństwa, i nie chodzi przecież o jedzenie, tylko o czas z kochaną osobą.
          A może warto zasugerować, by zamiast maskować jedzenie tv reczej starała się, by wyglądało jak najbardziej apetycznie?

          Pozdrawiam,
          p-d
          • joshima Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 13:04
            pompi-dompi napisała:

            > Aleksandra,
            > moim zdaniem masz rację: lizak jest mniejszym złem
            A zapychanie dziecka metodami na poczucie winy? Też takie OK? Bo ja to właściwie o tym.
          • aleksandra1357 Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 21:20
            Pompi-dompi, Alpha-sierra, dzięki za Wasze przemyślenia, bardzo mi pomogły smile
            • ciociacesia lizaki bez cukru 12.04.11, 15:10
              ja sie wykosztowałam i kupiłam 100sztuk na zapas.
              dziecko bardzo chce to dostaje smile
              • alpha.sierra Re: lizaki bez cukru 12.04.11, 18:27
                Oooo, gdzie takie można dostać? Bo to też niezły patent na babcie: "Weź daj mu tego lizaka, te lubi najbardziej"! smile
              • aleksandra1357 Re: lizaki bez cukru 12.04.11, 20:06
                ciociacesia napisała:

                > ja sie wykosztowałam i kupiłam 100sztuk na zapas.
                > dziecko bardzo chce to dostaje smile

                Ale one pewnie mają aspartam lub jakiś gorszy syf, czyż nie?
                • ciociacesia link: 14.04.11, 09:25
                  lizaki z ksylitolem
                  wychodza po 3 zl za sztuke, wiec towar to luksusowy.
                  sa tez jakby mniej słodkie (ale tylko odrobine) niz te zwykłe.
                  • aleksandra1357 Re: link: 14.04.11, 14:44
                    ciociacesia napisała:

                    > lizaki z ksylitolem
                    > wychodza po 3 zl za sztuke, wiec towar to luksusowy.
                    > sa tez jakby mniej słodkie (ale tylko odrobine) niz te zwykłe.

                    Niezłe!!! Kupuję!
                    Takie forum to kopalnia wiedzy na każdy temat smile
        • joshima Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 13:02
          aleksandra1357 napisała:

          > Joshima, dla mnie to jest problem poważny, ale jednak za mały, żeby poróżnić si
          > ę z rodziną.
          Twój wybór i chyba w związku z tym nie ma o czym gadać.

          > Pytałam o pokojowe rozwiązanie tego konfliktu
          Wobec tego co napisałaś nie widze możliwości. No sorry.
    • lapwing123 Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 14:17
      Moja co prawda ma 10m- i już próbują jej wciskać słodycze;/ Ale ja mówię stanowczo: "nie, nie życzę sobie tak" i zaczynam jakiś błahy temat. Czyli informacja wysłana, ale nie chcę kłótni.
      I drażni mnie, jak np. mówią "no daj jej trochę CHOCIAŻ polizać".
      Druga moja metoda to mówię, żeby nie dawali jej przekąsek bo ona nie chce później zjeść "normalnego" obiadu.
      Skoro zostawiasz z mężem, to może zostawiaj też puste półki- to znaczy zostawiaj bez słodyczy? Tylko tak, aby mąz nie widział, że pakujesz jej do torebki przed wyjściemsmile
      Co do krzyczenia, wzbudzania poczucia winy to bym powiedziała, że jak tak ciężko im gotować, to ja będę gotować i ma zjeść tyle ile chce, ja gotowałam, więc im nie będzie przykro, że nie zjadł.
      • alpha.sierra Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 15:11
        > Co do krzyczenia, wzbudzania poczucia winy to bym powiedziała, że jak tak ciężk
        > o im gotować, to ja będę gotować i ma zjeść tyle ile chce, ja gotowałam, więc i
        > m nie będzie przykro, że nie zjadł.

        big_grin big_grin big_grin
        • dzikiedzieci Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 18:27
          Podsunąć tekst o przemocy w służbie jedzenia, bo to co robią babcie to przemoc.

          www.dzikiedzieci.pl/index.php?strona=12
          • aleksandra1357 Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 21:19
            Dzikiedzieci - dzięki wielkie!!! O coś takiego mi chodziło, krótko i na temat! Już wysłałam obu babciom, ciekawe czy zrozumieją.

            Nie zgadzam się tylko z jedną rzeczą: chwalenie za zjedzenie czegoś. Za co tu chwalić? Jak głodne, to zjadło i jest to normalne. Od chwalenia za zjedzenie obiadu jest tylko jeden krok do nagradzania za zjedzenie obiadu, a potem robi się z tego tekst "zjedz jeszcze 3 łyżeczki, a dostaniesz czekoladkę" i cały cyrk zaczyna się od nowa...
          • aleksandra1357 Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 21:57
            Kude, szkoda że nie słyszałyście mojej rozmowy z mamą na temat tego linka o przemocy przy jedzeniu od dzikichdzieci. Coś niesamowitego!
            "Ale ja go nie szantażuję emocjonalnie, ja tylko mówię, że będzie mi przykro, że nie zjadł zupki, którą specjalnie ugotowałam!"
            "Ale ja go nie krytykuję, tylko mówię, że nieładnie tak grymasić!"
            "Ale ja go nie namawiam, pytam tylko, czy zje jeszcze jedną łyżeczkę!"
            Dodam, że ma wyższe wykształcenie. Może coś jednak dotarło, nie tracę nadziei...
            • magdal_l Re: Jak okiełznać rodzinę? 11.04.11, 23:05
              aleksandra1357 napisała:

              "Ale ja go nie szantażuję emocjonalnie, ja tylko mówię, że będzie mi przykro, ż
              > e nie zjadł zupki, którą specjalnie ugotowałam!"
              > "Ale ja go nie krytykuję, tylko mówię, że nieładnie tak grymasić!"
              > "Ale ja go nie namawiam, pytam tylko, czy zje jeszcze jedną łyżeczkę!"

              świetne smile))))
            • alpha.sierra Re: Jak okiełznać rodzinę? 12.04.11, 14:30
              > "Ale ja go nie szantażuję emocjonalnie, ja tylko mówię, że będzie mi przykro, ż
              > e nie zjadł zupki, którą specjalnie ugotowałam!"
              > "Ale ja go nie krytykuję, tylko mówię, że nieładnie tak grymasić!"
              > "Ale ja go nie namawiam, pytam tylko, czy zje jeszcze jedną łyżeczkę!"

              Właśnie to miałam na myśli pisząc, że babcia uzna, że głupoty gadam. Na początku starałam się kulturalnie, z poszanowaniem granic itd. Teraz się już nie bawię, wrednie manipuluję i tyle.

              Hawajczycy mają taką zasadę: "Skuteczność jest miarą prawdy", czyli jeśli coś nie działa, to trzeba zmienić strategię. U mnie działa podstęp i manipulacja sad. Dumna z tego nie jestem, ale dziecko nie zna butli ani smoczka i nie je papek - a o to mi na tym etapie chodziło smile.

              I wyślij mamie poniższe zestawienie, może się nad tym zastanowi:

              > "Ale ja go nie szantażuję emocjonalnie, ja tylko mówię, że będzie mi przykro, ż
              > e nie zjadł zupki, którą specjalnie ugotowałam!"
              „Ja się tak napracowałam a ty nie chcesz jeść”
              > "Ale ja go nie krytykuję, tylko mówię, że nieładnie tak grymasić!"
              „Jesteś niedobry, zobacz, Zosia jest grzeczniejsza, zjadła całe jabłuszko”
              > "Ale ja go nie namawiam, pytam tylko, czy zje jeszcze jedną łyżeczkę!"
              „No jeszcze jeden kawałek”

              Zapytaj ją, gdzie widzi różnice. Bo ja np. nie widzę, a porównania są żywcem wyjęte z linku od dzikichdzieci.

              Dla mnie to dość emocjonujący temat, bo sama byłam zmuszana do jedzenia...
              • aleksandra1357 Re: Jak okiełznać rodzinę? 12.04.11, 20:11
                Alpha, dla mnie też jest to emocjonujący temat, bo dużo przeszłam z niejadkostwem lub też rzekomym niejadkostwem syna, zanim nauczyłam się postępować właściwie.

                No więc zestawiłam mojej mamie jej słowa z tymi z linka Dzikiedzieci, ale niestety moja mama stosuje taką strategię wyparcia, że nigdy nie dostrzeże, że tak robi. Nawet się obraziła na mnie prawie i powiedziała, że nie jest głupia i że nigdy by tak do dziecka nie powiedziała.

                No więc nie bardzo wiem, jak użyć manipulacji i podstępu. Nic nie działa. Alpha, mistrzynio podstępów, pomóż. Moja mama neguje lekarzy, mody i książki, bo uważa, że sama jest najmądrzejsza. Jak ją zażyć z mańki?
                No i te piekielne słodycze, ja zwariuję.

                Dochodzę do wniosku, że jedyne wyjście z twarzą z tej sytuacji to po prostu wymyślenie pretekstu na ograniczenie pobytu dziecka u babć.
                • dzikiedzieci Re: Jak okiełznać rodzinę? 12.04.11, 22:36
                  zgadzam się

                  nie trzeba chwalić
                  (ale jak już ktoś nie może wytrzymać wink
                • alpha.sierra Re: Jak okiełznać rodzinę? 13.04.11, 11:43
                  A za jaką mama chce uchodzić w oczach innych? Bo moja np chce, żeby inni postrzegali ją jako taką niewtrącającą się i ja jadę po tym po całości. Twoja mama też musi mieć coś takiego (umówmy się - każdy ma). Bo z tego, co piszesz, wykorzystanie autorytetów odpada, dlatego ja bym oparła podstęp na tym, jaka mama chciałaby być wink.
                  • aleksandra1357 Re: Jak okiełznać rodzinę? 13.04.11, 15:45
                    alpha.sierra napisała:

                    > A za jaką mama chce uchodzić w oczach innych? Bo moja np chce, żeby inni postrz
                    > egali ją jako taką niewtrącającą się i ja jadę po tym po całości. Twoja mama te
                    > ż musi mieć coś takiego (umówmy się - każdy ma). Bo z tego, co piszesz, wykorzy
                    > stanie autorytetów odpada, dlatego ja bym oparła podstęp na tym, jaka mama chci
                    > ałaby być wink.

                    Sprytnie smile Muszę to przemyśleć i uderzyć w czuły punkt.
                    Choć niewtrącanie się nie należy niestety do jej ambicji big_grin
                    Ale może coś do inteligencji nawiążę i do doświadczenia, że niby sama to wymyśliła, co jej mówię. Uf, ale to skomplikowane. Chyba już lepiej zabrać dziecko do domu, bo takie manipulacje mnie mierżą, czy jak to się mówi.
    • 11buba Re: Jak okiełznać rodzinę? 13.04.11, 13:49
      nie wiem w sumie, co ci poradzic, ale dla mnie to nie byłby błahy problem i ja przy takiej sytuacji rozważałabym rozłam rodzinywink...

      dlatego ja ciągnę resztkami sił, bo na pewno młodego z żadną babcią nie zostawięuncertain
      • mrs.t Re: Jak okiełznać rodzinę? 14.04.11, 18:07
        aaaa laski, juz nie czytajac watku ponownie, bo sie n ie zle rozwinal)
        to warto zawsze korzystac z argumentow autorytwtow.

        a chocby to mialo znaczyc ze sie trzeba pofatygowac z dzieckiem do dentysty / lekarza
        PAN DOKTOR POWIEDZIAL ZEBY
        NIE DAWAC SKLEPOWYCH SLODYCZY BO TO
        zmniejsza apetyt
        powoduje prochnicy i widzi zwiekszone ryzyko
        etc

        ja tak wiele osob traktowalam jesli chodzi o karmienie piersia 'dlugie' - "jak synek byl na oddziale wczesniaczym tam bardzo zalecano karmienie piersia , do co najmniej 2 lat." nie jest to do konca nieprawda wszakzewink tzn informacja o zaleceniach dot kp jest prawdziwa , to ze niekoniecznie powtarzano mi ja na w/w oddziale no cozsmile
    • diuszesa Re: Jak okiełznać rodzinę? 13.04.11, 17:58
      Jeśli chodzi o uderzanie w czuły punkt, to może coś takiego: "Synku, znowu Ci babcia te lizaki dawała? Widzisz - babcia jeszcze nie wie, że to jest niezdrowe", Babcia Cie namawiała do jedzenia? To pewnie dlatego, że jeszcze nie wie, że to jest szkodliwe; że nie można tak dzieciom robić. Ale jak babcia się dowie i będzie mądrzejsza, to już nie będzie tak robić".

      Ja bym ograniczyła zostawianie z babcią do minumum, bo jestem czuła na takie rzeczy.
      • alpha.sierra Re: Jak okiełznać rodzinę? 13.04.11, 18:21
        "Mamo, nie będę Ci mówiła, co masz robić, ale dawanie dziecku słodyczy jest niezdrowe." - to już jest trochę na chama, ale zasieje u mamy co ma zasiać. Kluczem jest konstrukcja "Nie będę Ci mówiła..., ale..." smile.
        • aleksandra1357 Re: Jak okiełznać rodzinę? 14.04.11, 14:46
          alpha.sierra napisała:

          > "Mamo, nie będę Ci mówiła, co masz robić, ale dawanie dziecku słodyczy jest nie
          > zdrowe." - to już jest trochę na chama, ale zasieje u mamy co ma zasiać. Klucze
          > m jest konstrukcja "Nie będę Ci mówiła..., ale..." smile.

          Niezłe, spróbuję smile Widzę w tym tylko dwie pułapki:
          - ja zawsze mówię mojej mamie, co ma robić, a czego nie
          - wg. mojej mamy trochę słodyczy (czyli co godzinę) nie zaszkodzi, a ja jestem przewrażliwiona
          • yvona73pol Re: Jak okiełznać rodzinę? 15.04.11, 06:33
            Kurde, mam super mame big_grin tylko troche daleko wink nie moge isc i jej wycalowac stop, a po tym watku mam ochote big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka