Dodaj do ulubionych

w oczekiwaniu na lipiec...

13.02.06, 18:04
Witam wszystkie mamy i starające się o dzidziesmile Jestem tu nowa,więc
wybaczcie jesli zapytam o coś co już nie raz było poruszane na tym forum.
Czytam Wasze posty i wprost marzę żeby do Was dołączyc. Razem z mężem mamy
zamiar zacząc starania w lipcu (mąż bardzo chce chłopcasmile). Poradźcie jak
zaplanowac to oczekiwanie. Jeszcze nie biorę kwasu foliowego, ale chce jak
najszybciej zacząc. Czy muszę przedtem isc do ginekologa? Co jeszcze powinnam
zrobic zanim zaczniemy "starania"? Z góry dziękuje za rady. A moze jest tu
więcej dziewczyn które zaczynają starania w lipcu?
Pozdrawiam i czekam na rady. Trzymajcie siesmile
Obserwuj wątek
    • kaluha Re: w oczekiwaniu na lipiec... 13.02.06, 18:29
      a są smile
    • anne9 Re: w oczekiwaniu na lipiec... 14.02.06, 17:36
      ojej... ale mnie "olałyście"... sad
      • velveciq Re: w oczekiwaniu na lipiec... 14.02.06, 21:22
        Ja dołączam! Zaczynam w lipcu, zaraz po ślubiesmile
    • guzmania Re: w oczekiwaniu na lipiec... 14.02.06, 21:53
      Hej!Możesz się udać do ginekologa jeśli np chciałabyś wiedzieć kiedy masz
      owulacje, jeżeli tego nie wiesz bo niektóre kobiety czują to fizycznie.Oprócz
      kwasu foliowego dobrze się odżywiaj,jedz witaminy.Krótko przed zajśćiem możesz
      wykonać badanie na toksoplazmoze, cytomegalie, hbs.Nie stresuj się i kochaj się
      z mężem tylko dla przyjemnośći.Pozdrawiam i zycze powodzeniasmile.
      • irena111 Re: w oczekiwaniu na lipiec... 15.02.06, 08:59
        Jestem ciekawa czy bierzesz tabletki anty? Moja znajoma chciała zajść w ciążę
        po hormonach i starali się o to z mężem aż dwa długie lata. To nie zasada, ale
        warto o to zapytać gina i jeśli jest taka możliwość to dość wcześnie odstaw
        tabletki i do lipca zabezpieczaj się w inny sposób. Daj w ten sposób odpocząć
        organizmowi po nadmiernej ilości hormonów. No i życzę powodzonkaw staraniach i
        braku stresów.
        • sianula Re: w oczekiwaniu na lipiec... 20.02.06, 14:38
          >To nie zasada,

          To wcale nie jest zasada - ja byłam kobitką z potencjalnymi problemami i miałam
          nakazane starania od razu po odstawieniu tabletek, żeby wykorzystać efekt
          odbicia. Udało się w drugim cyklu smile A prochy jadłam 7 lat bez przerwy.
          Więc lepiej idź do gina.
    • anne9 Re: w oczekiwaniu na lipiec... 15.02.06, 12:07
      dziękuję że sie odezwałyściesmile Nie biorę tabletek anty od conajmniej 4 lat. Nie
      wiem dokładnie kiedy mam owulację ale od kilku dni codziennie mierzę sobie
      temperaturę. Przeczytałam gdzies ze aby miec chlopca trzeba trafic akurat w
      dzien owulacji. Oczywiscie ta metoda nie daje 100% pewnosci ale pomyslelismy z
      mezem ze w lipcu sprobujemy spłodzic dzidzię w ten dzien i jesli sie nie uda to
      w nastepnym cyklu bedziemy sie starac czesciej i co bedzie to bedzie, przeciez
      i tak najwazniejsze jest dziecko i to zeby bylo zdrowesmile
      A co do stresu to pewnie nie da sie uniknac. Poza tym boję sie ze moge stracic
      ciaze...Dwa dni temu moja kolezanka poronila i jak o tym mysle to az mnie cos
      za gardlo sciska...Tak mi strasznie przykro bo bardzo chciala miec dziecko..

      A co myslicie o tym ze chce od przyszlego tygodnia zaczac regularnie chodzic na
      silownie zeby wzmocnic kregoslup i poprawic kondycje?
      Pozdrawiam cieplo.
      • velveciq Re: w oczekiwaniu na lipiec... 15.02.06, 19:57
        Ja myślę że z siłownią to dobry pomysł. Sama regularnie ćwiczę, ale teraz
        miałam 4 msc przerwy i postanowiłam zapisac się znowu od marca. Korzystam też
        ile mogę z sezonu narciarskiego, bo jeśli lipiec okaże sie pomyślny, to w
        przyszłym roku już sobie nie pojeżdżę... smile
    • iniulka Re: w oczekiwaniu na lipiec... 15.02.06, 12:35
      Witam serdecznie smile
      chętnie się do Was dołączę!!!
      nie zaczynam starań w lipcu ale ustaliliśmy z mężem termin starań na czerwiec big_grin
      Już nie mogę się doczekać!!! A ten czas tak wolno leci. Też zastanawiam co
      powinnam robić przed... czytałam na forum o korzyściach łykania kwasu foliowego
      i witamin przed, a także o badaniach które trzeba wykonać. Najbardziej jednak
      martwię się tym, że nigdy nie kontrolowałam swoich @ (są nieregularne) i nie
      bardzo wiem kiedy najlepiej próbować smile. czy ktokolwiek mógłby dać znać gdzie
      można konkretnie na ten temat poczytać? bardzo chciałaby żeby udało nam się za
      pierwszym razem smile)). No właśnie i co z tą tempką? jak się to interpretuje ?
      Z góry dziękuje za pomoc!!!
      • anne9 Re: w oczekiwaniu na lipiec... 16.02.06, 17:27
        hej, na forum dla starających się znalazlam cos takiego:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19585&w=35208838&a=35243978
        zaraz poczytam
        powodzenia i pozdrawiam serdecznie
        Ania
    • kaluha Re: w oczekiwaniu na lipiec... 15.02.06, 20:14
      my zaczniemy starania w lipcu, a nawet ostatni tydzień czerwca, zaraz po
      ślubie smile. jeżeli tylko nie pomieszają mi sie terminy @ i wszystko co za tym
      idzie. póki co jeszcze gumka. w przyszłym tygodniu idziemy do ginko, on będzie
      najlepiej wiedział co trzeba zrobić. zatem pisznę co mi zaleci. na razie
      zastanawiam się nad całym mierzeniem temperatury itd....czasem mam wrażenie, że
      skoro tak wiele zależy od naszej psychiki to kurcze żeby nie zeschoziwać z tego
      czekania i czekania. chyba na początek będziemy improwizować i po prostu się
      kochać. zobaczymy co z tego wyjdzie smile pozdrawiam.
      • elieka dla starających się 15.02.06, 21:30
        jest forum tutaj: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19585
        może tam znajdziecie więcej interesujących Was informacji??
        Owocnych starań smile
      • goga824 Re: w oczekiwaniu na lipiec... 16.02.06, 23:29
        Witam,
        chciałam Wam coś poradzić, zwłaszcza,że przeżyłam to na własnej skórze. Nie
        nastawiajcie się proszę na to, że jesli sobie zaplanujecie że w lipcu
        zajdziecie w ciąże to tak będzie. Ja też tak myslałam i okazało się, że to
        wcale nie jest takie proste, zwłaszcza że jak się tak bardzo chce to organizm
        zaczyna fiksować temperatura wówczas też nie jest ,, obiektywna'' jesli mozna
        tak to nazwać. Tak bardzo się chce, że aż nie wychodzi. Ja akurat miałam to
        szczęście, że mój organizm poradził sobie z nadmiernym staraniem i wygrał
        (jestem w 5 miesiącu), ale moja znajoma która zaczęła parę miesięcy przede mną
        nadal się stara. Zyczę Wam zatem powodzenia i proszę podchodźcię do tego jak do
        przyjemności a nie jak do zadania. Gosia
    • pasikonik10 Re: w oczekiwaniu na lipiec... 15.02.06, 23:07
      ja chciałabym zacząć w maju, ale tak najpoważniej to w lipcu ( wtedy to sie już
      musi udac- reszta to rozgrzewka)
    • arabelka78 Re: w oczekiwaniu na lipiec... 19.02.06, 15:31
      A ja też czekam na lipiec. Może nawet koniec czerwcasmile. A czy parę dni przed
      spodziewaną @ kochacie się bez niczego?????
      • majowa-panna Re: w oczekiwaniu na lipiec... 20.02.06, 12:01
        dołączam do starających się w lipcu smile a może już w czerwcu to się zobaczy smile
    • anne9 jestem rozczarowana... 26.02.06, 14:07
      ...ginekologiem sad
      Dawno nie pisalam ale mialam zwariowany tydzien. Niestety kolejna moja
      kolezanka ma klopoty z utrzymaniem ciazy i juz ponad tydzien lezy w szpitalusad
      Kilka dni temu poszlam do ginekologa. Po tygodniu na forum mialam wrazenie ze
      wiem wiecej od niego. Przesympatyczny byl, owszem, ale niczego nowego mi nie
      powiedzial. Wlasciewie to nic mi nie powiedzial...Jak zapytalam jak mam sie
      przygotowac do ciazy to uslyszalam ze powinnam odwiedzic dentyste i ... unikac
      kontaktu z chemikaliami, lakierami itp. Ale to drugie to chyba w czasie ciazy,
      nie tak? Poza tym nic. Zapytalam o witaminy, o badania, a on na to ze nie
      zyjemy w sredniowieczu i ze wszedzie mozna kupic owoce, no i ze patrzac na mnie
      nie stwierdza zebym miala jakies niedobory itp. Jak mozna cos takiego
      stwierdzic patrzac na kogos? Tymbardziej ze ja zawsze mialam czegos tam za
      malo, jesli chodzi o wyniki badan, nigdy nie bylo idealnie. Ale gin powiedzial
      ze takie badania robi sie jak juz kobieta jest w ciazy, i wiecie co mysle?po
      prostu nie chcial mi dac skierowania...Przepisal mi za to FOLIK. Na pytanie czy
      moj maz tez powinien go przyjmowac, odpowiedzial ze nie, ale ze moge go
      troche "postresowac" dajac mu co jakis czas
      jakies "witaminki". "Postresowac"...hmm... A najsmieszniej bylo gdy zapytalam o
      to jak rozpoznac kiedy mam owulacje. Wyjal kalendarzyk z reklama tabletek
      antykoncepcyjnych, zapytal o srednia dlugosc cyklu, zaznaczyl w kalendarzyku
      kiedy mialam @, odliczyl 13-14 dni i z usmiechem rzekl, zebym
      wtedy "probowala". Ja juz nie wiem czy mam plakac czy sie smiac, beznadzieja. I
      jeszcze za to zaplacilam 50zl. No po prostu porazka.
      Ani slowa o temperaturze, o sluz sama pytalam. Wlasciwie to nie umiem uwierzyc
      w zadne jego slowo, nawet w to ze jestem zdrowa. Poradzcie mi, bo on podobno
      zauwazyl u mnie minimalna nadzerke, ale powiedzial ze jest taka mala, ze nie
      trzeba z nia nic robic. Wyniki cytologii bede miec za miesiac. Czy rzeczywiscie
      nie powinnam sie przejmowac?
      Wroce jeszcze do sluzu, bo zaraz po @ przez kilka dni mialam przezroczysty sluz
      przypominajacy bialko kurze. Gin nie umial mi tego wyjasnic, powiedzial tylko
      ze byc moze u mnie dni plodne sa tak wczesnie. Ale ja codziennie mierze tempke
      i akurat po @ byla raczej wyrownana, 36.5, 36.6. Lekarz nic nie mowil ze to
      moze byc objaw choroby, ale zastanawiam sie czy moze ta nadzerka ma jakis wplyw
      na wyglad sluzu..?
      Dzis mam 13 dzien cyklu, sluz bialawy, a tempka spadla do 36.4. Do tego czuje
      delikatny bol w prawym boku. Czy to znak ze bedzie owulacja?
      Napiszcie do mnie dziewczyny, co o tym myslicie. Mam zamiar zmienic lekarza,
      ale czy powinnam isc do niego jak najszybciej czy moge odczekac?
      Pozdrawiam Was wszystkie i zycze lepszych ginów.
      Pa pa
      • anne9 Re: jestem rozczarowana... 26.02.06, 15:23
        Pomylilam sie, dzis mialam 36.3 nie 36.4.
        • mamusik1 Re: jestem rozczarowana... 26.02.06, 15:32
          hej, dziwny ten gin-ja miałam problemy z płodnością i jechałam na duphastonie,
          a przed ciążą stos badań do wykonania-cytologia, morfologia, mocz, usg
          transvaginalne, badanie piersi hormonów, posiewy etc a kw foliowy brałam już 6
          miesięcy przed poczęciem. Może idz do innego gina i to też dziwne, że na
          cytologie czekasz miesiąc ja czekam 7 dni roboczych w enelmedzie w wawie
      • majowa-panna Re: jestem rozczarowana... 27.02.06, 02:25
        wiesz co, ja bym zmieniła takiego lekarza, jeśli teraz tak cię traktuje (i to
        za kasę!) to co będzie w ciąży? czasem wolałabym żeby te wszystkie woły
        powyjeżdżały a żeby nas leczyli kurcze arabowie... no może przesadziłam wink
        ale żeby nie umieć kobiecie powiedzieć nic o dniach płodnych to trzeba być
        głąbem!

        jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o planowaniu rodziny to polecam ci
        następujące linki:
        www.lmm.pl
        www.lmm.pl/forum/
        www.gimbla.pl/forum/pokoje/viewforum.php?f=43&sid=d036e74174510480432495a4255537e7

        warto kupić sobie tez dobrą książkę w kórej jest dużo przykładów.
        ja mam coś takiego: www.rodzinna.pl/rodzinna/product_info.php?
        cPath=500000&products_id=38
        • anne9 Re: jestem rozczarowana... 28.02.06, 15:05
          dziękuję ślicznie za linkismile
      • kaluha Re: jestem rozczarowana... 01.03.06, 20:13
        wiesz co.....trochę jakbyś pisała moje doświadczenie. co prawda mój gin nie
        traktował mnie tak olewacko jak piszesz, ponieważ zawsze odpowiada na moje
        pytania itd. w sumie jest w porządku. ostatnio właśnie poszliśmy z wizytą
        zrobić wywiad co jak przygotować do ciąży. powiedział że badania,
        toksoplazmoza, sprawdzić jakie dziecięce choroby przeszłam itd. niby wszystko
        ok, zbadał mnie itd. ale nie zalecił kwasu foliowego. zapytałam dlaczego, a on
        mi odpowiedział, że jesteśmy młodzi i zdrowi i nie potrzeba nam tego. jestem
        bardzo zdziwiona, bo niby KAŻDY wie, że kwas foliowy należy brać. tym bardziej,
        że lekarz jest znajomym moich teściów-to-be. przecież nie podszedłby do naszego
        przypadku bardziej olewancko niż do innych. dodam też, że tak naprawdę jest
        bardzo cenionym lekarzem w Poznaniu. raz jestem na niego wściekła jak czytam
        czym może grozić niedobór kwasu foliowego, innym razem się zastanawiam, czy
        może faktycznie on ma rację. to co mówisz anne9 - są warzywka, owoce - i są też
        firmy farmaceutyczne, które chcą sprzedawać jak najwięcej tych witaminek itd.
        jestem skołowana.
        • anne9 Re: jestem rozczarowana... 02.03.06, 12:18
          czesc, dzieki ze napisalassmile tez jestem troche skolowana, ale przynajmniej wiem
          ze do tego lekarza juz nie pojde. Jestem juz teraz do niego uprzedzona i wątpię
          zebym mu kiedys zaufala. Jesli chodzi o kwas foliowy to gin mi powiedzial ze
          wlasciwie ma wplyw tylko na jedna chorobe, a ludzie mylnie wierza ze dzieki
          niemu dziecko na 100% bedzie zdrowe.Ale ja mimo wszystko wole brac foliksmileCzuje
          przynajmniej ze cos robie, ze sie w jakis sposob przygotowuję do ciąży. Poza
          tym od kilku dni staram sie myslec pozytywnie, tzn ze nie bedzie klopotow ani z
          zajsciem ani z ciazą. Zdaje sobie sprawe ze nie zawsze jest pieknie ale mysle
          ze zamartwianie sie na zapas nic nie da. O ile jeszcze nie pogorszy....
          Wiesz, jesli chodzi o toksoplazmoze, to moj gin powiedzial ze takie badanie
          moge ale nie musze zrobic jak juz bede w ciazy. Wiec w koncu jak?kiedy? A moze
          twoj gin powiedzial ci jaki wplyw maja te choroby z dziecinstwa?
        • kaluha Re: jestem rozczarowana... 03.03.06, 09:05
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19585&w=37722182&a=37766599
          chwile wczesniej zapytalam na innim forum o to doświadczenie z gin. może tam
          coś znajdziecie. w każdym bądź razie zgadzam sie, ze pozytywne myslenie ma
          ogromne znaczenie. co sądzicie o tym co pisze magasi9?
          pozdrawiam!
    • azanna kwas foliowy 02.03.06, 13:10
      Widziałam kiedyś program w TV, gdzie wypowiadał się pewiem ginekolog i
      twierdził, że gdyby wszystkie kobiety brały kwas foliowy na dwa miesiące przed
      poczęciem, anie dopiero w czasie ciąży to 80% dzieci z wadami genetycznymi
      rodziłoby się zdrowych. Nie wiem na jakiej podstawie wysnuł taki wniosek, ale
      na mnie zrobił ogromne wrażenie.
      Ja planuje starania na sierpień, wrzesień, ale już zaczęłam jeść folik - na
      razie dość nieregularnie, ale zawsze.
      A jeśli chodzi o ginekologów to mój też był dość luzacki - żadnych badań mi nie
      polecił, więc mam do Was prośbę - napiszcie mi jakie powinnam zrobić (na
      przeciwciała różyczki już robiłam i na szczęście mam ich dużo). Kazał za to
      jeść folik i powiedział mi, że jestem zdrowa i wszystko mam w porządku (akurat
      byłam w okresie owulacji, więc nawet mi powiedział, że śluż mam idealny). No i
      zgłosić się do niego gdyby w ciągu trzech cyklów starań nie udało się zajśc w
      ciążę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka