Gość: aard Re: Wątek surrealistyczny IP: 195.117.14.* 17.06.02, 08:52 Już się bałem, żę przez weekend surreal wygasł... :-))))))) aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk :) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 00:06 ... bo Aarda nie było? no uh-eh, ależ to nie powód. za tydzień ja będe pisał żadko rzadko i szadko bo wyjeżdzam na miesiąc na wakacje, będe miał tak zwaną przerwę. od wątku, od dziewczyny mojej ukochanej:(, od Yavoriusa i pracy magisterskiej:))), a także od Aarda i Ixtlilto... pytanie: co powstanie, gdy Aard założy na głowę klosz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Kloszaard IP: 195.117.14.* 18.06.02, 08:37 Gość portalu: eyemakk napisał(a): > pytanie: co powstanie, gdy Aard założy na głowę klosz? Hm... zastanówmy się? lampa elektroNOWA? A może najnowszy model odrzutowej spódnicy? Albo po prostu dwa wprki po ziemniakach... aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk Re: Kloszaard 18.06.02, 23:42 będziesz zakładał ten klosz, by się ukryć przed teściową.... albo przed miłośnikami E.T. albo by zmylić psa. ewentualnie dla zachęty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Re: Kloszaard IP: 195.117.14.* 19.06.02, 08:37 Z tym psem to tak łatwo nie będzie. Dla zachęty? Hm... czyżbym był "jednokloszowy"? CViekawe co na to Pani aardowa. Pewnie by się pogniewała, a może nie... 3936255 aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Re: Wątek surrealistyczny IP: 195.117.14.* 18.06.02, 08:35 Oczywiście nr 300 musi być mój, ale nie obeszłoby się bez współpracy pBozi. aA Rd www.gazeta.pl/alfa/home.jsp? dzial=0511&forum=LODZ&wid=2199211&aut=p8&aid=2199211 Odpowiedz Link Zgłoś
aard Moje surrealistyczne dziecko ukochane... 18.06.02, 12:01 Które przy piersi tulę niby piersiówkę lub raczej popiersiówkę... W zasadzie w robocoe cóż może być przyemniejszego niż mała chińszczyzna na lunch i surreal na forumowy deser. Ech, lunch dopiero za godzinkę... Jakoś dziś jestem strasznie mało pokręcony, nawet z rozdartą sosną nie mam szans. Może ktoś się znajdzie, kto mnie natchnie nan większy bezsens? Jakoś dziś wszystko sens ma (sens jest jak deszcz i rodzina: nie cieszy gdy jest, ale kiedy go brak, to choleta jakoś tyz źle jest...) Kto się ceni ten się lenie, co dzień byczy się za trzech. aA Rd PS. Czekamy na dywizjon... Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Moje surrealistyczne dziecko ukochane... 18.06.02, 16:29 Dyzwizjon 303 Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk Re: Moje surrealistyczne dziecko ukochane... 18.06.02, 23:46 a ja proponuję Czerwonego Barona. kiedyś go wrzucą na krążek, znaczy jego świadomość i będzie walczył z Obcymi jako muzyk, bo oni na pilota nie pozwolą... jako muzyk, a morze weterynarz? kto wie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Psy z zaprzęgów do samochodów!! IP: 195.117.14.* 19.06.02, 12:21 Widziałem kilka razy w życiu (ostatnio przdwczoraj) taki obrazek: W doganianym przeze mnie samochodzie fotel kierowcy jest pusty... nie, siedzi na nim ktoś bardzo mały... nie, to pies!! Z boku samochodu na lewym przednim fotelu widać PSA!!! Dopiero po chwili orientuję się, że samochód ma kierownicę z prawej strony... Widzieliście kiedyś coś takiego? Albo w tym "stylu"? Np. Świnkę morską za sterami odrzutowca? aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Re: Psy z zaprzęgów do samochodów!! IP: 157.25.164.* 19.06.02, 15:32 ja kiedys niezle sie zdziwilem widzac brytyjskie auto z kierownicą gdzie nietrzeba - myślałęm że to zabronione w Polsce a moim jednym z najbardziej surrealnych przeżyć było, gdy upgreadowałem sobie komputer, i zmieniałem monitor; dodam, że monitor kupiłem w innej firmie. gdy to wszystko w domu podłączyłęm, zobaczyłem, że panowie z serwisu dali mi ładną tapetke na preinstalowany przez nich windows. ot, jakiś widoczek, góry, jeziorko.... ... widoczek, jakich miliony.... no właśnie - i dlatego niezle sie zdziwilem, gdy jakiś tydzień, może miesiąc później, zobaczyłęm we "Wprost" opis mojego nowego monitora, z załączonym zdieciem, z taką samą graficzką, jak u mnie. (przypominam, że monitor i twardy dysk z nagranym widoczkiem spotkały się dopiero u mnie:) zdrapowiam. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Rzeczywistość surrealem skrzeczy... 20.06.02, 11:25 Cytat dnia: - Co ostatnio czytałeś? - Czytam tylko SMS-y. Lubię je jakoś czytać, ale cała reszta - rzygać się chce. Uczeń trzeciej klasy liceum (18 lat) w Koluszkach. Mikołaj PS. To była ankieta "Wyborczej" - absolutna większość wypowiedzi w tym samym tonie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Re: Rzeczywistość surrealem skrzeczy... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.02, 21:50 nie wierze, ze gosciu nie czyta napisów na murach! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Korea w półfinale i kurtoza 22.06.02, 20:46 Czy ktokolwiek wie, co to jest qrtoza?! aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Kurtoza, to jakby ktos nadepnal na Gaussa... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.02, 23:38 ...prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
saperka Re: Wątek surrealistyczny 22.06.02, 23:47 a moze by watek surrealistyczny 2?? bo mi sie strasznie dluuuuugo otwiera.... Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Wątek surrealistyczny 23.06.02, 11:41 Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Re: Wątek surrealistyczny IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.02, 22:49 w życiu, Aard by nam tego nie wybaczył; ale Aardzie, wybaczyc będziesz musiał moją miesiczną absencę. jade do domu na wakacje (ha! surrealistycznei zabrzmiało, co? zwykle z domu się wyjeżdza) net tam jest, ale chwilowo modem zabrany, nie wnikajcie czemu. może wejdę, jak wejdę to obowiązkowo tutaj. ppapapppapppappapapapappappapappa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Re: Wątek surrealistyczny IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.02, 22:54 w życiu, Aard by nam tego nie wybaczył; ale Aardzie, wybaczyc będziesz musiał moją miesiczną absencę. jade do domu na wakacje (ha! surrealistycznei zabrzmiało, co? zwykle z domu się wyjeżdza) net tam jest, ale chwilowo modem zabrany, nie wnikajcie czemu. może wejdę, jak wejdę to obowiązkowo tutaj. ppapapppapppappapapapappappapappa Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Wątek surrealistyczny 23.06.02, 23:19 Jestem (z domu) załamany... Wybaczam Ci, z duszy, z serca, jako sługa Chrystusowy i zakonnik. Ale jestem posłem! Kto obraża posła - obraża Zakon! A kto obraża zakon - obraża Chrystusa Pana. Tago darować nie mogę... aA Rd PS. Daj, ać ja pobruszę, a Ty poczywaj Eyemakku. DoZo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Nieeeeeeeeeeeeeeeeeee IP: 195.117.14.* 24.06.02, 09:48 Yavo ma jak zwykle rację: Nieeeeeeeeeeeeeeeeee aA rD Odpowiedz Link Zgłoś
p8 Krzywy Kapucyn 23.06.02, 23:26 Krzywy Kapucyn, na imię miał Staś 3 metry wzrostu i czerwoną twarz, trzymał się prosto jak złamana trzcina, tak przyjemna dwutonowa kruszyna. Umoralniał dziewice i tych dziewic dzieci, uzdrawiał całkiem zdrowych, drwa do lasu woził, a jego zegarek własną ścieżką chodził... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Koty i ich muzyka IP: 195.117.14.* 24.06.02, 11:44 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp? dzial=0511&forum=LODZ&wid=2260311&aut=wint&aid=2260311 aA Rd PS. Czy kot w urządzeniu tak inwazyjnie ingerującym w jego strukturę komórkową, jakim jest mikrofalówka zdąży wydać jakiś dźwięk przed (również) wydaniem ostatniego tchu? Czy będzie to szczytowe i (miejmy nadzieję) niepowtarzalne osiągnięcie na polu tzw. "kociej muzyki"? A może odejdzie w milczeniu? Empiryści wystąp!! aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Re: Koty i ich muzyka IP: 195.117.14.* 26.06.02, 09:59 Czyżby nigdy nikt??!! A może ktoś sam kiedyś był w położeniu (kompletnym) naszgo milusińskiego? Czy było mu GORĄCO? A może się wewnętrznie zagotował od tego przeżycia? Czy hot dogi powstają poprzez analogiczne do kotowego umieszczenie w mikrofalówce innego źwierzaka udomowienego lub półdzikiego? Ewentualnie też róznież, gdyż ponieważ ależ bowiem. Względem tego co i owszem, o ile mi wiadomo, nie mam najmniejszego pojęcia. rabbit! aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Qrna IP: 195.117.14.* 28.06.02, 12:41 Aż wstyd się przyznać - chciałem porzucić ten wątek. Już nie chcę. Zrobię to mimo chęci. Zrobię to dla dobra ogółu. Poświęcę się i poświecę jak Księżyc, czytaj: światłem odbitym, jako że mi odbiło i to niewąsko, bo sam jestem dość szeroki i rurowaty. W ogóle gburowaty też. I pełen waty, a niestety nie sałaty. Poza tym pusty, zmartwiałymi rzekłem to usty. Myślę, że pomysły znikają w oddali, i cosik mi sztynk girem wali. Sam nie wiem, co z tym zrobić. Może fajeczkę? Saper, quest-ce tu penses? Albo jakoś równie basrealistycznie. aA A@ Rd b(ja) Odpowiedz Link Zgłoś
meganka2 Re: Qrna 28.06.02, 13:00 Gość portalu: aard napisał(a): > Aż wstyd się przyznać - chciałem porzucić ten wątek. Już nie chcę. Zrobię to > mimo chęci. - Odpowiedz Link Zgłoś
aard Qpa i jej historia, czyli skatologia stosowana... 28.06.02, 15:02 Polecam miłośnikom przyciężkiego surrealu. aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Qpa i jej historia, czyli skatologia stosowana... 30.06.02, 10:11 Chyba eschatologia :) Pozdrawiam, Yavorius-Co-Tygodniowy Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Qpa i jej historia, czyli skatologia stosowana... 07.07.02, 10:40 Dziś podbijam jaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aardBack Wróciłem i znów widzę, że... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.02, 22:05 Sur(soc)realizm qleje... Ech te Yavoriusy i te Eyemakki... aA Rd y Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Re: Wróciłem i znów widzę, że... IP: 195.117.14.* 08.07.02, 10:02 Gdzież one są... aA Rd A przy okazji surrealistyczny obrazek z wakacji. Wiejska droga w górach, facet wysiada z traktora, a traktor... rusza. Sam! Facet goni traktor i już prawie doń wskaqje, kiedy ten skręca w jego stronę! Robi się groźnie, facet na szczęście uskaqje. Traktor stacza się po łagodnym stoku zabawnie (?!) podskaqjąc i rozsypując się w biegu (wypadają szyby), aż wreszcie wpada do strumienia i przewraca na bok. Moja pani i ja wzdychamy z ulgą... Jak Wy byście zareagowali? My widząc, że nic się nie stało ludziom, poszliśmy dalej.. aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Wróciłem i znów widzę, że... 13.07.02, 00:57 Bo Eyemakk pojechał do domu, a Yavoriusy rzadko są na necie. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Qpa i jej historia, czyli skatologia stosowana... 08.07.02, 15:56 Cholera, napisałem, że polecam, ale nie napisałem, co... Wielkie przepraszam i załączam: Kupa na przestrzeni dziejów Stenogram z wystąpienia na XXI Światowym Kongresie Skatologicznym Instytut Skatologii Stosowanej, Sala Caryńska, Wetlina, 15 - 29 sierpnia 1987 r. - Zjawisko kupy uznać można za nieodłączny element ludzkiej - i nie tylko - egzystencji. Towarzyszy nam ono od czasów praludzkich i jest trwałym atrybutem codzienności, cząstką nieustannych zmagań gatunku z wrogim, tajemniczym światem, immanentnym przejawem walki o przetrwanie. Nic zatem dziwnego, że kupa, jako zjawisko społeczne, psychologiczne i kulturowe, ale także biologiczne, od niepamiętnych czasów intrygowała człowieka - przyciągała uwagę myślicieli i artystów, troskała władców i pasterzy duchowych, wywierała przemożny wpływ na kulturę, tradycję i - należy to odważnie stwierdzić - światopogląd społeczności ludzkich, od czasów prehistorycznych po dzień dzisiejszy. Stosunkowo najmniej wiemy o roli i miejscu kupy w życiu społeczności przedludzkich i pierwotnych. Bardzo rzadko tylko udaje się znaleźć podczas prac archeologicznych przedmioty kultury materialnej związane z kupą. Nie zachowały się też żadne ślady obiektów kultury symbolicznej - dotyczące kupy rysunki, piktogramy, czy rzeźby. Rozważania dotyczące tego okresu opierać się zatem muszą na obserwacjach współcześnie żyjących ludów oraz na wnioskach pośrednich, a często także, niestety, na domysłach. Postępowanie takie, jakkolwiek w zasadzie niepoprawne metodologicznie, uprawnia do formułowania przynajmniej roboczych hipotez, które - bywa - są naszym jedynym oparciem na tym grząskim terenie. Można zaryzykować twierdzenie, że kulturowy rozwój czynności towarzyszących defekacji, a także mechanizmu społecznego przekazywania związanych z nią doświadczeń, nastąpił stosunkowo wcześnie. Sugerują to wyniki badań archeolingwistyki. Prosta, dwusylabowa budowa słowa - kupa - wskazuje na to, że pojawiło się ono w słowniku człowieka jako jedno z pierwszych. Pochodzenie tego terminu nie jest jasne, prawdopodobna wydaje się jednak hipoteza amerykańskiego badacza F.V. Smrooda, który twierdzi, że powstał on na drodze spółgłoskowej derywacji z dźwięków �uuuu� i �aaaa�, następujących po sobie podczas wypróżnienia. Ten sam autor twiedzi, że w podobny sposób mogła ukształtować się cała rodzina wyrazów - �kupa�, �pupa�, �dupa� i �zupa� (pierwotne znaczenie - płynna kupa). Z braku innych hipotez wypada przyjąć tę jako, czasowo, obowiązującą. Wnioskowanie pośrednie i obserwacja współcześnie żyjących społeczności plemiennych pozwalają przypuszczać, że równie wcześnie jak sam termin �kupa� pojawiła się obserwacja, że kupa śmierdzi i przyciąga muchy, należy zatem unikać pozostawiania jej w pobliżu siedlisk ludzkich. Zapewne ważną umiejętnością, dającą wysokie miejsce w hierarchi społecznej, stało się wyszukiwanie odpowiednich, ustronnych miejsc pełniących rolę ustępu. W czasach, gdy żyły jeszcze tygrysy szablozębe musiała to być sprawa najwyższej wagi. Nie mniej ważną, bo niezbędną każdemu osobnikowi, była umiejętność wyszukiwania roślin nadających się do czynności higienicznych. Zdaniem anatomopatologa O. Zadry, który przebadał indonezyjskie plemię Kaka pod kątem stanu zdrowotnego zwieracza, ta właśnie kwestia zapoczątkowała zielarstwo i medycynę pierwotną, a do pewnego stopnia także - magię (np. wbijanie szpilek w woskowe lalki). Związane z kupą obyczaje i wierzenia ludów pierwotnych, a tym bardziej homoidów, są niestety zupełnie nieznane, jednak wiarygodny wydaje się być pogląd głoszony przez niektórych badaczy, że od pradawnych czasów kupa służyła nie tylko jako budulec i opał, ale także jako narzędzie walki, wykorzystywane w wojnach między grupami (szczególnie w przypadku słynnego człowieka z Sro-Magnon). Istniejące hipotezy na temat kupy jako obiektu kultu należy uznać za przesadzone. Problem ten wymaga jeszcze gruntownych badań. O ile nasza wiedza na temat czasów przedhistorycznych jest nader skąpa, o tyle literatura na temat roli i miejsca kupy w czasach historycznych - od starożytności do współczesności - jest przeogromna. Jej pełna, czy choćby nawet pobieżna, analiza jest zadaniem na olbrzymią skalę i zdecydowanie przekracza ramy czasowe wyznaczone przez gospodarzy mojemu wystąpieniu. Ograniczę się zatem do skrótowego przedstawienia bardziej interesujących zagadnień, odsyłając wnikliwego słuchacza do literatury przedmiotu. Początkowo refleksja nad kupą miała charakter głównie filozoficzny. Biorą pod uwagę niedogodności związane z empirycznymi studiami nad tym obiektem, nie należy się temu dziwić. Istnienie filozofii kupy długo było kwestionowane przez pruderyjnych badaczy. W większości podręczników, nawet na poziomie akademickim, nie ma o niej nawet wzmianki. Dopiero niedawne studia mojego rodaka, prof. Sralucha, udokumentowały jej dorobek i doniosłą rolę, jaką spełniła w kształtowaniu się naszego widzenia świata. Badacz ten ujawnił, przetłumaczył i zinterpretował pisma Anusa z Szaletu (668-600 p.n.e.), dowiódł prawdziwego znaczenia Heraklitejskiego Panta rei, odkrył istnienie tzw. Szkoły sedejskiej - od Sedesa z Bakelitu (398 - 291 p.n.e.), a także przedstawił przekonującą hipotezę sugerującą występowanie ścisłego związku pomiędzy nagłym pogorszeniem warunków sanitarnych (pożar szaletów miejskich) w starożytnych Atenach, a pojawieniem się szkół stoików i, w jakiś czas później, cyników. Prof. Sraluch, wraz ze swym londyńskim współpracownikiem, ogłosili ostatnio fascynującą teorię mówiącą, że arystotelejski �złoty środek� wcale nie był tym, za co się go powszechnie bierze. Autorzy ci przywrócili także światu zapomniane już nieco, choć tak bliskie myślicielom starożytności pojęcie z pogranicza metafizyki, etyki i estetyki - �kształt ulgi�. Warto w tym miejscu wymienić, podobne w wymowie do cytowanych wyżej, prace francuskiego badacza J.P. Schambeau, historyka filozofii nowożytnej. Zabierając głos w dyskusji dotyczącej pierwotnego kształtu myśli kartezjańskiej w nowym świetle przedstawił słynne cogito ergo sum. Innym ciekawym głosem jest praca niemieckiego badacza W. Dreckera, który między innymi analizuje przez pryzmat skatologiczny koncepcję �woli mocy� Nietzschego, Leibnitzowskie �monady� oraz Hegla dialektyczne - tezę i antytezę. Na uwagę zasługuje ponadto, tegoż autora, poświęcony Św. Augustynowi szkic �Iluminacja jako zjawisko fizjologiczne�. W dziedzinie nauk przyrodniczych, prócz niewątpliwych osiągnięć, spotkać można niestety także liczne przejawy szarlatanerii, oszustwa i mistyfikacji naukowej. Osławiona �teoria stanów skupienia� W. Kibelskiego jest tej kategorii wymownym i wystarczającym przykładem. Na szczęście jednak historia nauki zna przypadki prawdziwego oddania sprawie; spośród nich na szczególną uwagę zasługuje przykład J. Babracza. Autor ten poświęcił pracy naukowej trzydzieści lat życia, narażając się na choroby brudnych rąk, zanik smaku i powonienia, a także godząc się z ruiną życia osobistego. Jego ogromne osiągnięcia chciałbym tu w wielkim skrócie przedstawić. J. Babracz zajmował się studiami interdyscyplinarnymi. Wykształcony fizyk, z zamiłowania chemik, swoją pasją uczynił cechy plastyczne kupy. To on wprowadził do obiegu naukowego takie terminy jak plastyczność i kowalność kupy, on też jako pierwszy wyliczył i laboratoryjnie wykazał naturalną lepkość właściwą kupy, z uwzględnieniem tzw. gęstości pierwotnej - na którym to współczynniku - określanym jako �wartość fe� - niejeden eksperymentator połamał sobie zęby. Swoje doniosłe odkrycia J. Babracz podsumował w pracy, która stała się biblią wszystkich młodych skatologów - �Od zatwardzenia do rozwolnienia. Sprawozdanie z prac terenowych�, którą pośmiertnie uzupełnił jeden z jego ostatnich uczniów - J. Szambolan. Oczywiście nie uda się w jednym krótk Odpowiedz Link Zgłoś
aard Qpa i jej historia, czyli ciąg dalszy nastąpił 09.07.02, 12:20 Przepraszam, że dopiero teraz. aA Rd Oczywiście nie uda się w jednym krótkim wystąpieniu wspomnieć o wszystkich badaczach, omówić choćby najważniejszych teorii, ale spróbujmy choć zarysować nieoceniony wkład tej młodej przecież, choć nieformalnie istniejącej od zawsze - bez własnego aparatu metodologicznego, acz z odwiecznie ważkim przedmiotem badań - nauki, jaką jest skatologia, a szczególnie skatologia porównawcza i teoretyczna. Wspomnijmy zatem o wpływie, jaki wywarła na współczesną psychologię (teoria treści wypieranych, pojęcie ciśnienia psychicznego itd.), socjologię (koncepcja homogenizacji skupisk masowych), fizykę (choćby termin �kwark�), astronomię (czarne dziury, teoria względności), ekologię (pojęcie recyclingu - w oczywisty sposób zapożyczone od skatologii) i praktycznie każdą inną dyscyplinę ludzkiego poznania. Podkreślmy raz jeszcze ogromny wysiłek i entuzjazm, jaki całe rzesze, całe pokolenia badaczy oddały tej jakże pasjonującej tematyce. Wyraźmy wreszcie szacunek rzeszom tych, którzy bezimiennie poświęcali zdrowie i życie, dokonując setek drobnych odkryć - by wspomnieć tylko pierwsze próby określenia pH kupy, z konieczności oparte głównie na porównawczej analizie organoleptycznej - bez których nauka nie zaszłaby tak daleko. To w ich imieniu wyrażam radość z faktu, że dzisiaj skatologia cieszy się rosnącym zainteresowaniem nie tylko sfer naukowych, ale także szerokiej publiczności, która śledzi coraz uważniej postęp w badaniach, szczególnie stosowanych - od czasu wprowadzenia tzw. papieru toaletowego przyjaznego dla środowiska. I ten ostatni fakt cieszy najbardziej - czy może być dla badacza większa przyjemność jak widzieć zainteresowanie swoimi pracami? Na szczęście, jak to ktoś zauważył, nawet najbardziej zabiegany człowiek znajdzie chwilę by posiedzieć z papierem w ręku. Dziękuję za uwagę. ______ 1 Sama kupa, oczywiście, jest zbyt nietrwała, by mogły zachować się skamieliny, czy inne ślady sprzed tysięcy lat. 2 Choć w przypadku tych ostatnich kilkakrotnie dochodziło do gorących dyskusji na lamach prasy naukowej: czy odnaleziony właśnie obiekt jest, czy tez nie jest związany tematycznie z kupa (por. W. Shithead, Venus or Anus?, 1992). 3 W przypadku innych języków odnosiłoby to sie, naturalnie, do znaczeniowych odpowiedników, np. �eeeee� (niem.), �iiiiii� (ang.), czy �eeeeerrr� (franc.). 4 O. Zadra, Na początku był kaktus, Acta Scatologica, t. 37, s.454. 5 Np. obszernej monografii: W.C. Tasma, Homo defecatus, Shit Press 1982, t. I - LXI. 6 W. Sraluch, Filozofia kupy, Warszawa 1982. 7 W. Sraluch, K.I. Bell, �Złoty środek - na co?�, Warszawa - Londyn 1987. 8 J.-P. Schambeau, Cogito, dubio czy defeco?, Paris 1987. 9 W. Drecker, Niemiecka filozofia od-bytu, Berlin 1984. 10 Sześć rozwodów, bezdzietność, procesy sadowe wszczynane przez sąsiadów itp. 11 J. Szambolan, Ab ovo ad mala. Zycie i dzieło J. Babracza, Warszawa 1987. 12 Environment-friendly toilet rolls; jest to rodzaj polimeryzowanego, powleczonego teflonem papieru wielokrotnego użycia. Odpowiedz Link Zgłoś
vladip F.O.R.U.M. 08.07.02, 11:07 Fluktuacje Okresowe Rezonansu Umysłu Mnogiego pzdr vladip Odpowiedz Link Zgłoś
aard M.U.R.O.F. 08.07.02, 15:24 Męczące Umizgi Rodzące Ogólną Frustrację a.a.r.d Odpowiedz Link Zgłoś
vladip Re: F.O.R.U.M 08.07.02, 15:32 aard napisał(a): > Męczące > Umizgi > Rodzące > Ogólną > Frustrację > > a.a.r.d Fajna Odpowiedź Rodząca Uznanie Moje pzdr vladip Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: M.U.R.O.F. 08.07.02, 15:37 vladip napisał(a): > Fajna > Odpowiedź > Rodząca > Uznanie > Moje > > pzdr > vladip Murowane Upiększenie Ruin Obecnego Fątku aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
vladip Re: F.O.R.U.M. 08.07.02, 15:43 Fątek Obecnie Rosnący Udział Ma pzdr vladip Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: M.U.R.O.F. 08.07.02, 15:46 vladip napisał(a): > Fątek > Obecnie > Rosnący > Udział > Ma > > pzdr > vladip Mocno Uradowało Rośnięcie Owego Fątku aA Rd a Odpowiedz Link Zgłoś
vladip Re: F.O.R.U.M. 08.07.02, 16:03 Forma Oratorska Radkalnej Uległa Modyfikacji pzdr vladip Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: M.U.R.O.F. 09.07.02, 09:21 Mam Uradowaną Rozrywką Oczywiście Facjatę Pozdr, aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
vladip Re: F.O.R.U.M. 09.07.02, 10:31 aard napisał(a): > Mam > Uradowaną > Rozrywką > Oczywiście > Facjatę > > Pozdr, > aA > Rd Faktycznie Owa Rozrywka Uśmiechy Maluje pzdr vladip Odpowiedz Link Zgłoś
vladip Re: F.O.R.U.M. 10.07.02, 10:43 Faktycznie Ozdoby Rozmowę Umilić Mogą pzdr vladip Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: M.U.R.O.F. 10.07.02, 10:46 Można Ubierać Rozważania Odpowiednią Formą aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
vladip Re: F.O.R.U.M. 10.07.02, 11:00 Forma Określa Różnice U Mówców pzdr vladip Odpowiedz Link Zgłoś
vladip Re: F.O.R.U.M. 10.07.02, 11:18 Formalnie Obrona Racji Uszlachetnia Mówców pzdr vladip Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: M.U.R.O.F. 10.07.02, 11:55 Mówienie Utrudnia Rozumienie Oksymoronów Fantasmagorycznych aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aard Herman bez qfla, pBozia bez PUBlikacji 09.07.02, 12:17 PUB likacja to oczywiści ubikacja w pubie. Boziu? www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=LODZ&wid=1397610&aid=2421617 aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Re: Herman bez qfla, pBozia bez PUBlikacji IP: 213.25.169.* 15.08.02, 13:35 haha. jest 15 sierpnia, podbije wątek w tym miejscu a wszystkie yavoriusy i aardy będą sie głowić jak to podbite i gdzie, haha Odpowiedz Link Zgłoś
aric Przypadek z życia wzięty 09.07.02, 12:20 Kurwa, co za los... *** Rzuciła mnie żona i poprosiła o rozwód. Nie chciałem się wdawać w konflikty, nie było sensu walczyć. Mój rywal bił mnie na głowę w każdym aspekcie swojej osobowości jak i budowy fizycznej. Nic dziwnego, że puściła mnie w trąbę. Ale miało to swoje dobre strony. Nie musiałem oddawać jej swojego, chociaż niezbyt wielkiego majątku w postaci pięciopokojowego mieszkania, sportowego auta i kilku setek tysięcy dolców. Taki sobie był to majątek, większość odziedziczyłem po rodzicach. Nie chciała nic. Jej inteligentny mięśniak i tak miał więcej ode mnie. Podpisaliśmy więc stosowne papiery i postanowiłem, że tak oto zamknę pewien rozdział swojego życia. *** Poszedłem szukać ukojenia na ulicy. Dziwek nigdy nie zabraknie. Musiałem się wyżyć. Wóda, dziwki, wóda. To było życie. *** Finał był fatalny. Wylali mnie z roboty, bo przychodziłem skacowany i śmierdziałem. Złapałem jakiegoś syfa i musiałem zacząć się leczyć. Pieniądze stopniały. Sprzedałem samochód, kupiłem tani złom. Sprzedałem mieszkanie, kupiłem ciasną norę. Śmierdziałem nadal, ale nie tylko dosłownie, śmierdziałem nędzą. *** Zostałem barmanem w podrzędnym barze dla pedałów. Ktoś mi zwinął moje auto, więc co wieczór kradłem butelczynę z knajpy i robiłem się na worek. Wywalili mnie z roboty. Smutne prawda. Wtedy powiedziałem do siebie: - Dość, weź się w garść człowieku. Masz wyższe wykształcenie, nie możesz być zerem. Stań na nogi. Tak postanowiłem, lecz wtedy przyszedł do mnie anioł z nieba i zalał mi mieszkanie. *** Kurwa co za los, było nie ubezpieczone. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Przypadek z życia wzięty 10.07.02, 08:38 Qfa, dobrze nie jest... Co to znaczy "z życia wzięty"? Brzmi jak kiepski scenariusz... aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Przypadek z życia wzięty 10.07.02, 08:42 Żart na kiepskim poziomie. Podobno wymysliłem to w czasie upojenia alkoholowego. I opisałem z relacji moich przyjaciół,którzy byli trzeźwiejsi. Jak tam moja radosna twórczość. Pzdr aric Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Przypadek z życia wzięty 10.07.02, 08:46 Wybacz, ale naprawdę wczoraj nie miałem czasu. Na pewno przeczytam (już wydrukowałem) i na pewno dam ci znać. Potrzebuję tylko troszkę więcej tempusa, który tak fugit... aA Rd Behawiorystyczne odqrzacze napadły w zsypie na truskawki młodą hipochondrię i odgryzły jej pół ogona. Drugie pół weszło w skład Rządu Światowego i żyło długo (chociaż nie tak długo jak CAŁY ogon) i szczęśliwie. rabbit! aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Wątek surrealistyczny 10.07.02, 08:57 Bodobno najdłuższy zarejestrowany lot kury trwał 13 sekund. Nie jest to prawdą. Przed moim oknem ciągle latają dwie kury. Nawet siadają na barierce od balkonu. Lubię je obserwować, bo są inspiracją dla mojej fotografii małoobrazkowej. Czasami startują i ze złości plują na srojących nieopodal taksówkarzy. Doszedłem do wniosku, że skoro kury nie lubią tego zawodu, ja też nie będę jeździć taksówkami. Z balkonu z widokiem na latające kury pozdrawia przyjaciel drobiu. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Wątek surrealistyczny 10.07.02, 09:05 aric napisał(a): > Bodobno najdłuższy zarejestrowany lot kury trwał 13 sekund. Nie jest to prawdą. > Przed moim oknem ciągle latają dwie kury. Nawet siadają na barierce od balkonu. A może to nie są qry, tylko takie... niemyte, latające jeże? > Lubię je obserwować, bo są inspiracją dla mojej fotografii małoobrazkowej. > Czasami startują i ze złości plują na srojących nieopodal taksówkarzy. Zapewne uprawiają z nimi stosunek pluciowy... > Doszedłem do wniosku, że skoro kury nie lubią tego zawodu, ja też nie będę > jeździć taksówkami. A może nie lubią, ale jeżdżą? Poza tym niedługo nawet taksówkarze przestaną jeździć taksówkami, a zaczną używać kas fiskalnych jako środka lokomocji. Z balkonu z widokiem na latające kury pozdrawia przyjaciel > drobiu. Z biurka bez widoku na szefa pozdrawia przyjaciel surrealu drobiowego. aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Wątek surrealistyczny 10.07.02, 09:14 Nie jeże to się dawno rozeszły po norach. Teraz knują i obmyślają plan ataku na psy. Doszły mnie też wieści, że kury im w tym pomogą z powietrza. To będzie prawdziwa krwawa jatka. Jestem zdecydowanie za jeżami, gdyz z mojego rozdwojenia jaźni wynika, że czasami przeistaczam się w jednego znich i tupię chodząc po pokoju. Pozatym dementuje pogłoskę jakoby taksówkarze mieli jeździć na kasach fiskalnych. Z doniesień kur wynika, że oni będą rozstawieni po całym mieście w odstepach 1 metra i będą podawać klientów sobie na rękach. Pieniądze otrzymywać bedź odbiorca końcowy. Oczywiście konieczne będą rotecje miejsc postoju danych teksówkarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Aric - surrealista 10.07.02, 09:18 Jestem pod wrażeniem. Proszę o więcej. aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aric Tenks, jak mawiają jeże. 10.07.02, 09:21 Może odświeżymy wątek, bo mi się kiepsko otwiera. I za daleko muszę pchać mysz, która popiskuje czasami z bólu? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Tenks, jak mawiają jeże. 10.07.02, 09:31 Wybacz, ale to nie wchodzi w grę. Ten wątek jest naszym (Yavoriusa, Eyemakka i moim) ukochanym dzieckiem. Chętnie będę pisywał na każdym zakręconym wąq, szczególnie, jeśli to ty go założysz, ale surreal ma swoją tradycję i ja jej nie poniecham. aA Rd Długość wątq jest odwrotnie proporcjonalna do czasu przebywania jego założyciela poza zakładem psychiatrycznym. Długość zakładu psychiatrycznego ozdwierciedla aktualny stan czerwonych chodniqw na korytarzach. Długość korytarzy mówi o frusracjach seksualnych architekta. Długość architekta ma się tak do grochówki jak pies do niemytego jeża. Długośc jeża jest constans i wynosi Π (n-11Φ) + Σ m*12n! + 16ax. Długość iksa jest równa sumie długości jego ramion. Długośc ramienia zależy od obwodu klatki piersiowej. Długość piersi... brrr! Odpowiedz Link Zgłoś
aric Opowieść o ślepym Arabie-cytat z Przygód Johna 10.07.02, 09:48 Kilka lat temu Kahar Mihar Tutka Dźwigar Del Browar obliczył i ustrzelił gołębia zasrywającego mu co ranek balkon. Któregoś ranka naprawdę się zdenerwował, wybiegł ze strzelbą na balkon i oddał celny strzał w samo oko temu gołębiowi. Masę gołębia poznał po masie gówna robionego co rano przez ptaka, którą poznał po dźwięku opadającego kału na beton i czasie jego opadania. Poznał w ten sposób wymiary gołębia i jego masę dopasowując gabaryty kupy do reszty. Poznał także w ten sposób możliwą szybkość jego lotu, a znając czas od startu srającej bestyjki z balkonu huknął z flinty i zatłukł gołębia. Uzupełniając swą opowieść dodał pokrótce informacje na temat siły i kierunku wiatru i gęstości tamtejszego powietrza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madzia Re: Opowieść o ślepym Arabie-cytat z Przygód Johna IP: *.ek.univ.gda.pl 10.07.02, 12:52 to już gdzieś czytałam:) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Jeżu malusieński... 10.07.02, 12:04 www.gazeta.pl/alfa/home.jsp? dzial=0511&forum=LODZ&wid=2430008&aut=aric&aid=2430008 RozGORZAŁA wojna! Do Broni i Czesi, i Stasi! aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Jeżu malusieński... 10.07.02, 16:09 Naprawdę warto zajrzeć - sequel rozwija się dynamicznie i ciekawie. aA Rd Tymczasem Wojski chwycił na taśmie przypięty swój róg. Faktem jest, że róg już ledwo się trzymał i gdyby nie taśma, niechybie by zleciał mu z głowy. A tak kołysał się tylko lekko w rytm tętna konia. Koń natomiast dyszał. Dyszał żądzą poznania rządcy i zarządzenia zrządzenia losu w sprawie przyrządzenia przyrodzenia. Miał też długie, zajęcze uszy i wilczy uśmiech idioty. Ogólnie rzecz biorąc bardzo niesympatyczna kreatura. Czo Łem Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Jeżu malusieński... 11.07.02, 08:45 Coś widziałem. Niby cień niby mąkę. Chyba po połowie. Mokę wykorzystuje się do pieczenia chleba, więc zjadłem cień. Teraz świecę nocą, bo okazało się, że to nie był cieć tylko czarna żarówka, która pod wpływem soków żełądkowych puściła farbę. A opucz tego, że zaczęła świecić dowiedziałem się jakie kontakty łączą ze sobą to co widziałem. Okazało się, że kontakty są połączone w sposób krzyżowy. Gdy zapalasz jeden to zaczynam świecić, a mąka przeistacza się w chleb. Więc otrzymujemy chleb w świetle cienia. A tak poza tym to trochę się nie wyspałem, bo moje koty się przez całą noc ganiały. Jeżu malusieńki. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Wątek surrealistyczny 14.07.02, 10:32 Spadasz w dół, wątku? Zaczekaj, pomogę Ci. Podam pomocną dłoń... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Stęskniłem się za surrealem... 18.07.02, 22:07 A widzę, że Wy nie bardzo... No cóż, nie pierwszy raz sam będę dźwigał na ramionach bryłe (surrealistycznego) świata. Kot kota kotem pogania. Pogoń w Szczecinie, to jak smok cesarski na Litwie, a Biały Dom w Pekinie. I oczywiście grubą przesadą jest stwierdzenie, że ZADNA prostytutk nie całuje NIGDY w usta. Pozdro z przelotu p[rzez Łódź. Na stałe wracam od poniedziałq. aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Stęskniłem się za surrealem... 18.07.02, 22:12 Ja jestem, aardzie, Yavorius!!! Jam jest rycerz obrońca surrealu! Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Stęskniłem się za surrealem... 19.07.02, 08:39 Jam jest również, ale czekam na powrót twój. Trwa zawieszenie broni, co nie jest dobrym stanem bytu. pzdr aric Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Stęskniłem się za surrealem... 22.07.02, 08:38 Seque-love zawieszenie broni nie powinno ograniczać surrealistycznych intelektu rac na tymże wątq. Wszak uchwaliliźmy odgórnie ich równoległy rozwój. A tu taaaaaaaaaka lipaaaaaaa. W każdym razie skoczę sobie przez okienko dla poprawy krążenia chodnikowego i zaraz wracam jak niepyszny, bo ponoć rzeczywiście smakołyk ze mnie żaden. A jeszcze ten szczurzy ogon - fuj! aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aard Zdublowane dywagacje dotyczące dublowania... 22.07.02, 12:53 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=670082&a=670082aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Zdublowane dywagacje dotyczące dublowania... 22.07.02, 13:00 Wkradł się błąd. Link raz jeszcze: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=670082&a=670082 aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aard Tak na wszelki wypadek, co by nie zatonęło... 23.07.02, 09:21 ... mam dla Was przemiłą informację na początek dnia. Oto surrealizm żyje! Nie umarł, choć ciężkie czasy nań przyszły ostyatnio. Ale on, ramię w ramię ze swoim najlepszym koleżką Absurdem nadal eksploruje i piętnuje sobą wszelkie bliższe i dalsze obszary tej rzeczywistości, która coraz bardziej nas otacza. Hołubmy Go i zginąć nie pozwólmy, bo cóż warte by było życie bez pur-nonsensu? draa ,maiwardzoP Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Tak na wszelki wypadek, co by nie zatonęło... 23.07.02, 09:28 A ja tak na wszelki wypadek dorzuce piłką do Placu Wolności, by zasięgnąć jązyka przyłowieniu ryb. Ogólnie rzecz ujmując, dywaniki samochodowe, które mają w swojej nazwie, uniwersalne, pochodzą z Uniwersalu, czyli że zespół Uniwersum, postanowił zainwestować w dywaniki, by nóżki sie nie ślizgały. Tak to już jest, żę co uniwersalne oddajmy Uniwersalowi, bo to że jest on zjednoczonym Wersalem, wcale nie odpowiada jego wysokiemu urodzeniu. I tak na koniec w sposób uniwersalny poproszę o bambosze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Wciąż nowe pokłady surrealu. I dobrze ;-)) IP: 195.117.14.* 23.07.02, 16:03 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2521705 Zaglądajcie i piszcie, aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aard Listy gończe 24.07.02, 08:48 Yavoriusie, gdzie jesteś? Eyemakku, kiedy wracasz z wakacji w domu? Reszto, gdzieżeś Ty? aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
aard Tego przedpołudnia... 24.07.02, 10:59 Tego przedpołudnia był niespokojny. Był jak Kongo jak Białoruś. Czuł, nie - w i e d z i a ł, że coś się wydarzy, nie wiedział tylko, kiedy i co... Może czarna biedronka w żółte kropki poleci do nieba i kawałkiem chleba go uraczy? Może ciężarówka skręcając zza rogu ochlapie przechodzącą parę staruszkow? A może w gazetach napiszą, ze bezrobicie wzrosło do 50 procent? Nie wiedział. Bardzo go to balało. jak, nie przymierzając, ząb w krzyżu, ablo włos w zupie. Czekał jednak cierpliwie drapiąc się lewą szczękoczółką po czwartym prawym parzydełku, licząc od góry. przyglądał się tłumowi na ulicy przez wizjer swojego okienka temporalnego i zastanawiał się, co te dziwne istoty wszystkie noszą w rękach? czy była to maź do smarowania stawów, czy też może raczej zupa żółwiowa? A może tylk wygląała na ciesz, w rzeczywistości będąc bezbarwnym gazem? Czekał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Re: Tego przedpołudnia... IP: 195.117.14.* 24.07.02, 13:49 Niewątpliwie, choć tego nie wiedział, miał na co. Lewym górnym parzydełkiem zaparzył sobie herbaty. Spróbował tego miejscowego napoju dawno temu i wyjątkowo w nim zagustował. Szczególnie lubił wylewać go na tułów w okolicach nasady skrzydeł. Teraz też tak zrobił. Lekko się wzdrygnął pod dotknięciem letniej cieczy (po zaparzeniu miała już tylko ok. 95 st. C) i delikatnie strząsnął skrzydłami, żeby się zbytnio nie nastroszyły. Czekał. Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Tego przedpołudnia... 24.07.02, 13:56 Czyżby czekał na coś wyjątkowego. Tylko wyjątkowe rzeczy go interesoały. Włoski na jego ciałku czuwały i czuły, że muszą czuć, bo takie było ich zadanie. A czółki były czujne, co powodowałe duże naprężenie i gotowość do skoku. I coś się wydażyło, skoczył, ale tylko na centymetr. Dalej było mu za daleko. To uratowało mu jego kruche życie. Teraz odetchnął czymś na kształt płucek, bo przeciesz płucek w sensie strikte nie posiadał. Wydychane coś co wytworzył stanęło w miejscu i zaczęło mu się przyglądać. Ale czy było to na co czekał? Więc czekał. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Tego przedpołudnia... 24.07.02, 14:51 Wreszcie postanowił się ruszyć. W końcu aniołom nie przystoi tak trwać godzinami w bezruchu. Nie po to mamy płucotchawki, pomyślał, żeby ich nie używać. Jednakże wciąż czuł, ze to co miało nastąpić, jeszce nie nadeszło. Czuł, nie - w i e d z i a ł, że to coś, co jest ważne, dopiero się pojawi i, jeśli on nie będzie czekał w t e d y, to przejdzie mimo niego, a on nawet Go nie zauważy. Więc czekał. Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Tego przedpołudnia... 24.07.02, 15:02 To coś na co czekał, miało dla niego tak duże znaczenie, że czekał i czekał. Skrzydełka już wyschły, więc mógł się troche zastanowić nad istotą jego oczekiwania. Dlaczego tu sie znalał i co go ciągnie do tego czekania. Czy nego narastajace przeczucie, że to na co czeka wreszcie się pojawi? Nie chyba nie o to mu chodziło. Jego dotychczasowe istnienie zawdzęczał ogólnemj świadomości czekających przed nim, a to stanowiło przeogromną motywacje do czekania. Cóż miał począć biedny aniołek, że powoli zaczynał umierać od środka z tęsknoty za widzę, którą miał posiąść jak się doczeka. I tak sobie czekał. Odpowiedz Link Zgłoś
aard 400 postów z surrealu tyś jedyny... 24.07.02, 15:41 Może by i zrezygnowałz tego czekania, gdyby nie magia liczb. Urzekały go od zawsze. Zawsze wolał mieć 10 niż 11 macek, 100 niż 101 kochanków, 500 niż 505 okazji do rozpusty. tak było i tym razem. Czuł, że to na co czeka będzie okrąglutkie jak milion i równie miłe dla ucha. poza tym, nawet, gdyby nie, to caekał dopiero 2,5 roku, więc do jakiejkolwiek równej liczby zostało mu sporo czasu. Zatem czekał. Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: 400 postów z surrealu tyś jedyny... 24.07.02, 16:03 Więc czekajmy i my. A na pewno się wydarzy to co nieuniknione. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Nieco franciszkańskiego humoru, co oblepia równo 24.07.02, 11:38 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2532763&a=2532763 Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Nieco franciszkańskiego humoru c.d. 24.07.02, 14:32 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2533510 Odpowiedz Link Zgłoś
aric Ironia bytu 24.07.02, 12:41 Ironia bytu Ucieczka z klatki była dla niego jedynym pocieszeniem jakie miał. Siedział tam tak długo, żę nie pamiętał jak wygląda zwykła asfaltowa ulica. Dawno temu, gdy przechadzał się po okolicy, widząc ogrom otaczającego go świata, zapragnął znaleźć się w tak małym pomieszczeniu, aby jego ruchy zamknęły się w jednym metrze sześciennym. Ponieważ miał klaustrofobię, wybrał klatkę. Zamknął się w niej i czekał całe lata, aż okazało się, żę znów zapragnął przechadzać się po bezkresnych przestrzeniach. Teraz czekał, aż klatka się otworzy, a on stanie na nogach, by móc pójść przed siebie. I tak się stało. Klatka otworzyła się, a on z niej wypadł, gdyż ciężko było mu ustać na własnych nogach. I tutaj popełnił błąd. Jego mięśnie zanikły, zerce zarosło tłuszczem, a kości się odwapniły. Upadając z wysokości 10 centymetrówzłamał sobie obojczyk, próba stanięcia na nogach skończyła się na skręceniu obu kostek, a wysiłem fizyczny, jakiego dopuścił się w trakcie uwalniania się z klatki doprowadził do takiej zadyszki, że serce przestało bić. Pozostał tylko wzrok i przetwarzający obrazy mózg. Oczy i jego umysł wykonały teraz najważniejszą pracę w jego życiu. Zarejestrowały własną śmierć. Ostatnie co zobaczył, to promyk słońca przebijający się przez dziurkę od klucza w pobliskich drzwaich. Gdy siedział w klatce nie mógł go dojrzeć. Teraz natomiast nasuwała mu się tylko jedna myśl. Warto umierać wolnym i niewiele do szczęścia potrzeba. Jakież życie jest popieprzone, że promyk słońca podczas ostatniego oddechu jest tym, co daje nam radość życia. aric Odpowiedz Link Zgłoś
aric Bez tytułu 24.07.02, 12:42 Pewnego, snieżnego popołudnia, 17 lipca stałem sam na przystanku. Nie upłynęło 7 minut jak podjechał pojazd, lecz nie był to autobus lecz zwyczajna śmieciarka. Potem długo się zastanawiałem, czy mam skorzystać z propozycji dwóch panów w lekko śmierdzących fartuszkach i ogrodniczkach koloru brudnej pomarańczy. Jednak było w nich coś takiego, że trudno było im się oprzeć. Stali tak i usmiechali się do mnie machając przyjaźnie swoimi brudnymi łapkami. Przestałem się opierać i skorzystałem wreszcie z ich zaproszenia. Wsiadłem do tyłu, nie wiedząc czemu, i w niedługim czasie zacząłem byc miażdżony przez ogromny walec, przeznaczony do zgniatania niepotrzebnych odpadków. Zobaczyłem podczas dokonywania mojego żywota resztki ciał innych, którzy też skorzystali z zaproszenia śmieciarzy. To był ten właśnie koniec, który był mi przeznaczony. Nagle zacząłem sobie uświadamiać, że resztki ciał, które widzę wokół siebie to nie kilkadziesiąt różnych, a jedno powtarzające się ciało w kilkudziesięciu egrempalżach. Przypatrywałem się i przypatrywałem, tracąc poszczególne części ciała i zaczynałem się domyślać, co lub kogo właśnie widzę. To byłem ja sam. Wpadłem w ciąg wydarzeń, który doprowadzał do tego, żę konczyłem w taki, a nie inny sposób. I właśnie gdy miałem już odejść z tego świata i przeżyć po raz kolejny to wydarzenie, uśwaidomiłe sobie co następuje. Uświadomiłem sobie, że pewne sprawy do siebie wcale nie pasują. I olśniło mnie. Może właśnie to jest problem. Znalazłem się w miejscu, w którym znaleźć się nie powinienem. Śmieciarki nie jeżdzą po poudniu, a 17 lipca śnieg nigdy w życiu spaść nie powinien. Ta myśl dotarła w samą porę. Gdy moja świadomość jeszcze nie została zmiażdżona. I już myslałem, że odkryłem tejemnicę, ale cóż, pomyliłem się. I tak sobie stałem pewnego, śnieżnego popołudnia, 17 lipca na przystanku. Odpowiedz Link Zgłoś
aric Trzy dni i trzy noce 24.07.02, 12:43 Trzy dni i trzy noce leżałem na wznak. Moje mysli wędrowały bardzo daleko. Chociaż moje oczy mogły dojrzeć jedynie sufit nade mną, to mój wzrok sięgał znacznie dalej. Patrzyłem na zielone wzgórza, bezkresne łąki i otaczającą je nostalgię, którą chcaiłbym się stać. Stać się doskonałością, bez jakichkolwiek niepotrzebnych myśli. Stać się melancholią, biernością. Zawsze pragnąłem nic nie robić tylko trwać. I może bym to osiągnął, gdyby nie ten cholerny sufit, z którego ciągle odpada tynk, prusząc w moje zaspane oczy. Odpowiedz Link Zgłoś