aric Już wystarczy tego zapitalania 05.09.02, 14:04 Bo mnie trochę palce rozbolały, a nikt nie chce zapitalać ze mną.:( Buuuuuu Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Już wystarczy tego zapitalania 05.09.02, 14:42 Szkoda, że się poddałeś w kluczwym momencie (właśnie dochodziłem...). Nic to, wyjmy do księżyca, tak jest taniej. Oby zawsze razem na stole była flądra i ogórek. One to nierozłączną parę Tworzą. Z parową twarzą. Z parówą zamiast twarzy. Chciałem uruchmić pisanie automatyczne, zostawić ręce na klawiaturze i iść do toalety, ale te sflądrysyny nijak nie chcą się ode mnie odczepić! Czyżby za mało grzybków? Ciekawe, co na to Cruach... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Czyżby nadal zapitalało? 05.09.02, 14:44 Aż się wierzyć nie chce. Zobaczmy... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Full wypasionym zapitalaniem bym tego nie nazwał 05.09.02, 14:58 ale chodzi szybciej niż zwykle. Tylko się cieszyć. W takich momentach najbardziej braqje veny. Shitowa sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
aard Niech ktoś tu powrzuca 05.09.02, 16:22 linki do tych nocnych parków itp., bo ja już nie mam czasu, a szkoda zmarnować, bo ROTFL. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Linki dla aarda i w ogóle dla wszystkich 06.09.02, 00:11 Mocne marki (aard): www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2809983 Niecne wargi (aric): www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2888256 Mocne nerki (Yavorius): www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2887995 Nocne parki (Eyemakk): www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2888349 Odpowiedz Link Zgłoś
aard Skandal!! 05.09.02, 21:26 aard Was nie pilnuje, to już na surrealu bąki zbijacie i puszczacie! I się, być może o zgrozo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sala Re: Skandal!! IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 05.09.02, 23:53 Wiecej niz skandal. S K A N D A L ! Lukniuj na aktualnosciach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aard Re: Skandal!! IP: 195.117.14.* 06.09.02, 09:23 Gość portalu: Sala napisał(a): > Lukniuj na aktualnosciach Ale o co chodzi?! aA Rd Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk wrzucam: tu są warjacje na temat nocnych marków 06.09.02, 00:30 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2809983http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2888256 www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2887995http://www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=2888349 Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk yavorius zrobil to lepiej. moje linki są surrealne 06.09.02, 00:40 ... i pochrzanily sie. traktujcie to jako wpis surrealny i nic wiecej. jawo to zrobił lepiej on wszystko robi lepiej nawret î^Ů·¸Ąű‰Ç]áÄ«��î... Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: yavorius zrobil to lepiej. moje linki są surr 06.09.02, 00:44 Oj tam. Bez przesady ;) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Kołek na gorącym, zmieszanym piachy 06.09.02, 09:38 yavorius napisał: > Oj tam. Bez przesady ;) Jakiż skromny! :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
aard "piachu" miało być 06.09.02, 09:40 A tymczasem surreal znów (jak na swoje możliwości) zapitala... Kto ze mną? Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C29 06.09.02, 10:14 ŚNIADANIE NIE TRAWIĘ, CZYLI Z KLASYKI MISTRZÓW; DZISIAJ: ============ Realistyczny ZBIGNIEW ZAPASIEWICZ dał kiedyś wywiad do GW: "Młodzi ludzie teraz, tzn. od 1989, żyją w zupełnie innym świecie. Wśród innych rekwizytów. Robiłem z nimi np. "W malinowym chruśniaku" Leśmiana, ale jakoś nie mogliśmy się porozumieć. Nie z powodu jakiejś niechęci, tylko dlatego, że oni tego świata nie rozumieją. Nie rozumieją tej muzyki łąki, w której brzęczą pszczoły i idzie Dusiołek�Ani tego, że ktoś się tam kocha, w tym upale, w tych malinach. Nie czują tego. Teraz jedzie się samochodem, puszcza radio i idzie w krzaki." ============ Nadrealistyczny BOLESŁAW LESMAN napisał kiedyś: (1) W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem Zapodziani po głowy, przez długie godziny Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny. Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem. Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty, Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory, Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory, I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty. Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała, A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni, Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni Owoce, przepojone wonią twego ciała. I stały się maliny narzędziem pieszczoty Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie, I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty. I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu, Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła, Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu, A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła. ============ Nierealistyczny CRUACH pogodził i dał asumpt (1): W malinowym próchniaku, z brawurą, z rympałkiem Wzwikłani w levisy przez piętnaście minut Pukaliśmy zerwane tej nocy dziewczyny, Które dały się skusić na browar i działkę. Ktoś po lewej tchnął bąka, ktoś po amfie pawia, Rdzawe guzy mózgowia ów wygniatał myślą, Si wzwiódł pokuszenie, przedwcześnie wytrychnął, Discobol się od rufy z kosmatą rozprawiał. Duszno było i techno. Dym z obocznej huty Dłubał nam w olfaktorach i w oczy tumanił Dioksydem pokusy a spadał sęp dłoni Na padlinę wszeteczną przez uda na skróty. Nakąsalim malinek na grdykach przespanek, My najpierwsza brygada, aż parskały w niebo Wykrzykiem rozpiszczonym. I szły za potrzebą Korekty makijażu i otarcia piany. Choć nie wiem jak się stało, że któryś z patroli Dopadł naszą czwórkółkę, gdy pruła przeplotem Sweter autostrady - w następną sobotę Znów próchniak malinowy będzie koka kolił. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Już nawet nie skomentuję (aqrat!) 06.09.02, 11:06 Cruach, wstyd mi ciągle powtarzać te same zachwyty, ale piać je muszę, boś Ty, stosując te chwyty, dotkął mą surrealistyczną duszę! Człowieku to jest bomba, co tyka, kto nie czytał ten trąba - syn gdańskiego elektryka. Pozdrawiam i czekam na C 30. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Mam kilka żyraf 06.09.02, 10:54 Rząd chce, ja też chcę. Zawsze myślałem, zę w tym cały jest ambaras. A tu się okazuje, że chęci obu stron nie wystarczą i nadal mamy wielkie gołe D. Cóż, realizm bez sur. Odpowiedz Link Zgłoś
p8 Dogs of War... 06.09.02, 17:59 Z kłębów dymu z płonących torfowisk wynurzyła się dziwna armia obszarpańców ubrana w markowe garnitury, krawaty oraz futrzane papachy i betonowe różowe i zielone gumofilce. Na ich zaciętych nienawiścią twarzach przyklejone były kawałki folii po parówkach z Pamso. Szli nieustannie na zachód przyjmując kurs na północy wschód, gdyż wbrew wczesniejszym zamierzeniom nie udało się tej zgrai najemników wyrwanych z najgorszych snów pijanego chłoporobotnika przebyć rzeki prawdy i nadziei na lepsze jutro. Ponieważ lepsze jutro było przedwczoraj musieli zmienić kierunek marszu aby wreszcie osiągnąć, zdobyć, zburzyć i zgwałcić święte TU i TERAZ... Nie dane im jednak było zakosztować smaku cielęcych cynaderek w sosie własnym, gdyż ich biegły w geografii dowódca dostał sępem pocztowym wiadomość, że TU jest TAM - a TERAZ będzię POJUTRZE. Spragnieni łatwych łupów najemni handlarze nożykami do obierania ziemniaków zaryczeli gromkim głosem "Nie pij Piotrek, nie pij w piątek" i zaczęli tupać, piszczeć i to bezgłośnie. W tejże chwili, po okopaniu się na środku jeziora zostały wysłane pierwsze podjazdy w żeliwnych dmuchanych kajakach. Ich zadaniem było nauczenie się na pamięć Biblii Tysiąclecia oraz książki Telefonicznej dawnego województwa wełbrzyskiego wspak. Nie utrzymało to jednak hordy dziarskich 120-latków na wodzy. Z hukiem wypadających szczęk, trzaskając kulami o brewniany bruk asfaltowych autostrad założyli związek zawodowy i pojechali protestować pod Sejm. Ale to już inna historia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sali Dali Zyrafy IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 06.09.02, 18:08 Dluga szyja Sali nie Dali Ladna szyja Sali Dali Nikt nie pije sali dali bo samochod to nie paliwem jest wodka Sali Dali Cwiczyc pamiec trzeba Sali TO DOBRZE DALI Suurrr Reeeall Wirrtuaalll Dali Sali Analiza Zupy Sali Dali Specjalnosc Analizy przeprzyprawionej ZUPY wyciadgnie nawet mikro ziarenko kosmosu Sali Dali Zupe A N A liza jelizawieta? <> oko wolu patrzy Sali Dali Oddervatore Salvadore Odpowiedz Link Zgłoś
p8 Re: Zyrafy in action 06.09.02, 18:26 Płonąc Żyrafa skinęła kopytem, na Salvadora co wisiał w niebycie, ach Sali, Sali - mój miły Dali, czemuś mi głabie zadek podpalił. Com ci zrobiła, gnido niemiła, że przeokrutnie cierpieć mi każesz, czym nie wisiała, czym nie leżała czym nie siedziała w ogronym garze??? Czyś dla swej chorej rozpustnej chęci, nie zmuszał mnie do picia rtęci, jedzenia lodów wprost z twego ryja, gdyś mnie w tym czasie kwasem upijał. Ty każesz cierpieć Mój Salvadorze, W ten piękny lipiec, gdy mróz na dworze, stapia wzór w plamy na mojej głowie, ty wklejasz gwiazdy na wymię krowie. Wtem wstał Salvador, dumny, skupiony, powolnym ruchem zdjął kalesony, Podnosząc ręce w bezsilnej wierze, rzekł z wolna: Całuj mnie w dupę cholerne zwierzę Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius Re: Wątek surrealistyczny 07.09.02, 00:46 A co jeśli żyrafy zjedzą harmonijkę? Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius EY 1 (Eyemakk&Yavorius SAGA 1) 07.09.02, 00:47 OD AUTORÓW: Osoby i wydarzenia przedstawione poniżej są prawdziwe, prawdziwe ale nieco ubarwione, lub fikcyjne. Osoby występujące: Ziemia: Baba Ze Sklepu - obleśna sprzedawczyni; Mario Feex - student socjologii, powolny i flegmatyczny; Grubas Bimbacz - student socjologii, bełkocze i bimba; Jowita - studentka socjologii z Gostynina, blondynka; dr Michalska - pracownica Uniwersytetu Łódzkiego; Mlekopij - student socjologii, typowy przeszkadzacz, lubi mleko i Inforadio; Neuromancer - absolwent Politechniki Łódzkiej, obecnie działa w czarnej strefie informatyki; Olak - studentka socjologii, femme fatale; dr Piotrowski - pracownik Uniwersytetu Łódzkiego, socjolog; i inni. Planeta Grubasa: Czerwony Kapturek - seksowna nimfomanka; Duch Trolla - zabity przez Jowitę, straszy; Hydrant - olewa wszystko; Guzikowy Joe - kowboj, właściciel knajpy "Bonanza"; Leśniczy - "przyjaciel" Czerwonego Kapturka; Nadczekan i Czekany - rdzenni mieszkańcy planety, strażnicy porządku; Podpalacz - uratowany przez Grubasa mieszkaniec innej planety; Trolle - pluszate stwory; Wilk - erotoman zafascynowany Czerwonym Kapturkiem; i inni. PROLOG PIERWSZY Grubas Bimbacz już od najmłodszych lat był niezwykły. Przyczyną tego mogło być środowisko rodzinne. Nieustannie karmiony przez matkę, strasznie kochany przez ojca i uwodzony przez starszą siostrę (której nigdy nie miał), uciekł we własny świat. Niezwykłość Grubasa przejawiała się w przeróżny sposób, np. potrafił on godzinami siedzieć na strychu razem z gołębiami. Ludzie mówili, że rozmawia z nimi, ale jego rodzice uważali, że to bzdury. Potrafił znikać z domu na okres kilkunastu dni, a gdy wracał, pokazywał na migi (mówić zaczął dopiero w wieku lat dwunastu), że był w swoim świecie. Rok później opanował sztukę bezproblemowego przemieszczania się między światami. Był intergalaktycznym podróżnikiem, który znał język wszechświata - my, prymitywni Ziemianie, uważamy go za bełkot. I istotnie, Grubas nieustannie mówił z intergalaktycznym akcentem, co denerwowało wszystkich jego znajomych. Dlatego ich nie miał. Sytuacja uległa lekkiej poprawie na drugim roku studiów. Poznał on wtedy Mlekopija i Mario Feexa - studentów, którzy ni stąd, ni z owąd przypałętali się na socjologię. Nie manifestowali oni początkowo wobec niego niechęci, co już wystarczyło, by Grubas z miejsca ich polubił. Książka niniejsza opowiada o wydarzeniach, mających miejsce na drugim roku studiów Grubasa. * * * Podczas jednej ze swych podróży znalazł on malutką planetkę, na której postanowił zamieszkać. Na planecie tej jedynymi mieszkańcami były czekany (tak przynajmniej nazwał je Grubas, gdyż przypominały mu one narzędzia używane przez jego wujka-alpinistę). Kilka tygodni później zawitał do świata wyżej rozwiniętego technologicznie niż nasz. Pojawił się na wielkim placu, obok psychopaty, który chciał wyssać lawę z jądra swojej planety i spalić dwadzieścia miliardów jej mieszkańców. Za to czekała go publiczna egzekucja - pierwsza od ośmiuset siedemnastu lat. Grubas, w przypływie altruizmu, postanowił uratować skazanego. Chwycił go za rękę i momentalnie przeniósł go na swoją planetę. Podpalacz, bo tak nazywał się uratowany przez Grubasa, poprosił go o przeniesienie do Grubasowego świata swojej kochanki, która w zamian za to ofiarowała Grubasowi urządzenie kontrolujące nanotechnikę (polega ona na użyciu olbrzymiej ilości mikroskopijnych robotów, do zmian w budowie substancji, np. mogłyby one tworzyć złoto z piasku). Podpalacz stworzył na podobieństwo Grubasa trolle - pluszate stwory, które zasiedliły planetę Grubasa; Czerwonego Kapturka (ucieleśnienie Grubasowych fantazji o kobiecie- nimfomance) i jeszcze inne postacie, których poczęcie pozostawił inwencji nanotechniki. I tak, maszyna wytworzyła np. Hydrant, olewający wszystkich. Podpalacz - na wszelki wypadek - nauczył Grubasa wykorzystywać pulpit kontroli nanotechniki tylko do produkcji jedzenia. Kiedy Grubas zaczął udawać studenta, w oko wpadła mu koleżanka z grupy imieniem Jowita. Nie wiedząc, jak ją oczarować, postanowił śledzić ją i w odpowiednim dla siebie momencie przenieść ją do swojego świata, by została tam z nim na stałe. Niestety, Jowita nie dość, że wykazała się odpornością na "wdzięki" Grubasa (co nie było specjalnie trudne), to jeszcze zapałała gwałtowną namiętnością do Czerwonego Kapturka, która była w istocie kreacją chorego umysłu Grubasa. PROLOG DRUGI Jowita siedziała na wykładzie ze Struktur Pośrednich. Rozejrzała się. Zauważyła swojego kolegę Grubasa Bimbacza (spał). Popatrzyła na sufit. Ze zdumieniem spostrzegła, że w samym jego środku rośnie drzewo. Już po chwili spadł na jej głowę owoc. Rozległ się huk. - Au! - krzyknęła Jowita - Wybuchła mi głowa! Okazało się jednak, że to wybuchła skorupa owocu. Ze środka wypełzł mały robaczek, zamrugał do Jowity trojgiem oczu i popełzł gdzieś dalej. - Stój! - syknęła Jowita, ale nie mogła nic zrobić. Była bowiem na wykładzie i jakoś głupio było jej wstawać - I spróbuj mi tylko fiknąć! - zagroziła mu. Robaczek fiknął i zrobił to doskonale. Jowita zapiała z zachwytu. - Jestem weryfikatorem - wyjaśnił robaczek - Doskonale fikam. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius EY 2 (rozdział 1) 07.09.02, 00:49 ROZDZIAŁ PIERWSZY Dr Piotrowski, prowadząc zajęcia z antropologii, zaczął właśnie mówić o sprzężeniach zwrotnych, gdy zauważył, że za oknem stoi jakiś tajemniczy osobnik i wpatruje się w jego kubek z kawą. - Nie dam!!! - wrzasnął histerycznie dr Piotrowski i zasłonił plastikowy kubek własnym ciałem. - Ale ja fak bardzo chcę! - wrzasnął osobnik - Tak bardzo! Łaaa...! - No dobrze, już dobrze - niechętnie zgodził się pan Piotrowski i poczęstował nieznajomego kawą. - Alef bofka ta kafa - mlasnął osobnik - Nifdy fakiej nie fiłem! - Ja też nie - wykładowca nalał nieznajomemu kolejny kubek - Mniam. - Fy mogę pfyfodzić tu częściej? - zapytał osobnik z nadzieją w głosie - Mogę nafet pfynieść fłasny kubek! - dodał. - No, nie wiem - zadumał się dr Piotrowski - Ja tu prowadzę wykłady dla studentów socjologii. - No to może gdzief f innym miejscu - nie rezygnował nieznajomy - Może f Łondynie? - Nie, już lepiej będzie, gdy będziesz tu przychodził jako student - zaproponował socjolog. - Dobfe! - ucieszył się gość. I odtąd Grubas Bimbacz udawał studenta, pijąc w piątki od 16:45 do 18:20 kawę z panem Piotrowskim na zajęciach z antropologii. * * * Na kolejnych ćwiczeniach z antropologii Mario Feex powiedział coś bzdurnego. Jowita pod wpływem oburzenia postanowiła rzucić się na niego i go udusić. - Oj! - krzyknął Feex - Niech mi ktoś pomoże! - Ja ci pomogę! - wrzasnął Grubas i uciekł z klasy. - Jestem Atrybutem Kulturowym - stwierdziła Jowita dławiąc Feexa. Grubas w tym czasie żłopał kawę z wielkiej cysterny. - Jeżeli atrybutem kulturowym ma być morderczyni - zaczął swój wykład dr Piotrowski, oglądając ciało Feexa - to ja umywam ręce od takiej antropologii. - To pan mi nie pomoże?! - wrzasnął Feex w histerii - Nawet pan?! - Nawet ja. Muszę oddzielać pewne rzeczy od siebie, nawet jeśli miałoby to odbyć się kosztem czyjegoś życia - i dr Piotrowski podniósł do ust kubek z kawą. - Jestem Łospem [White Anglo-Saxon Protestant - przyp. aut.] - próbował zagadać Feex dr Piotrowskiego. - O, to ciekawe. Poszukam ci moich lektur - dr Piotrowski łyknął sobie kawy, żałując że nie może iść w ślady Grubasa, który żłopał kawę do nieprzytomności. W tej właśnie chwili Grubas Bimbacz wtoczył się do sali spuchnięty od kawy. Jowita widząc go zostawiła Feexa i wróciła na swoje miejsce. - Ostatnio mówił pan coś o kacu - przypomniał sobie Mario Feex - Chciałbym wiedzieć coś więcej... - Auu! - wrzasnął dr Piotrowski rozlewając kawę na spodnie. - Rozumiem, rozumiem - Feex wycofał się - Nie chce pan poruszać tego tematu... Tymczasem Grubas zaczął wysysać kawę ze spodni wykładowcy. - Przepraszam - wycedził przez zęby dr Piotrowski - Czy mógłby pan przestać lizać moje spodnie? - Juf, juf - Grubas zmieszał się i posadził swoją wielką, grubą i ciężką pupę na krześle. - Trrr! - zatrzeszczało krzesło - Trochę ostrożniej! - Przepraszam - wycedził przez zęby dr Piotrowski - Czy mógłby pan przestać... - Mam deja vu! - krzyknął Feex i próbował wybiec z sali, ale potknął się o kocioł z kawą i wpadł do niego. - Wara od kawy! - wrzasnęli dr Piotrowski i Grubas wyciągając Feexa z kotła. - O! Ale dobra kawa - mlasnął Feex - Czy mogę dostać trochę? - Następny! - skrzywił się dr Piotrowski - Może otworzymy kółko kawowe? - dodał ironicznie. - Tak, tak, o tak! - krzyknęli dwuosobowym chórem Feex i Bimbacz łapiąc się za ręce i tańcząc. - Won, darmozjady! - wrzasnął pan Piotrowski - Won z mojej kawoteki! Bimbacz i Feex wyszli trzymając się za ręce i poszli na kawę do dr Kawki. - Szwaby! - krzyknął za nimi dr Piotrowski - Kaszubi was nie lubią - trzasnął drzwiami - Przetrzebiłem Krzyżaków - stwierdził, zanurzając się w wannie z kawą - Czuje się jak najeżdżany przez tatarskie hordy krwiopijców. - O, przepraszam! Nie jestem Tatarem! - pisnął Komar. - Ja też - powiedział Nietoperz. - Ja także nie - dodał Wampir. - O, rany! Tatarzy! Pełne zanurzenie! Cała naprzód! - zarządził dr Piotrowski - Mamy do czynienia z antropologią! Łaaa! - Przecież mówiłem, że nie jestem Tatarem - krzyknął Komar, wbijając rurkę (bez skojarzeń!) w ciało dr Piotrowskiego. Wampir i Nietoperz także wkurzeni wyzywaniem od Tatarów wbili swoje zęby w szyję socjologa, wysysając z niego kref. - Łaaa! Krfiopijcy! Łaaa! Pomocy! - darł się pan Piotrowski. Po chwili w drzwiach stanęli Bimbacz z Feexem. - Co się dzieje? - spytał Feex (Bimbacz chlał kawę w wannie). - Pijemy kref pana Piotrowskiego - odpowiedzieli chórem Komar, Wampir i Nietoperz. - Fy to inna nasfa kafy? - spytał Bimbacz z pełnymi ustami i nadzieją w głosie. - Co to jest kawa? - zapytali chórem Komar, Wampir i Nietoperz. - Znów mam deja vu! - krzyknął Feex, próbując uciec, ale potknął się o wannę. Komar spróbował kawy. - Rewelacja! - zapiszczał - Pijcie! - O, nie! - westchnął dr Piotrowski - Moja kawa! Moje Archiwum K! Po chwili Archiwum K już nie istniało. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius EY 3 (rozdział 2) 07.09.02, 00:50 ROZDZIAŁ DRUGI - Wcześniej do domciu! Wcześniej do domciu! - śpiewał Mlekopij w podskokach wracając z uczelni. Nagle zza rogu wyskoczyła dr Michalska, jego wykładowczyni od metod i technik badań społecznych. - Hola, hola! - powiedziała - Jak to "wcześniej"?! Czyżbyś zapomniał o wykładzie z socjologii mleczarstwa? - Ja już zaliczyłem ten przedmiot - powiedział Mlekopij dumnie unosząc podbródek - Oto dowód - dodał. Pani Michalska obejrzała dokładnie dowód osobisty Mlekopija, ale nie zauważyła niczego szczególnego. Chociaż w rubryce "znaki szczególne" nie było nic, była pewna, że ma do czynienia z mlekofilem. Postanowiła się upewnić. - Inforadio - wypowiedziała hasło rozpoznawcze mlekofili. - O! - ożywił się Mlekopij. Odzew był prawidłowy. A więc miała rację. - Może trochę mleczka? - zapytała - Chcesz trochę mleczka? - Warszawa jest stolicą Polski - zawył Mlekopij i uciekł. Dr Michalska była zdziwiona. Nie wiedziała, czy uciekł, bo pytanie było za trudne, czy może dlatego, że było za łatwe. Mlekopij siedział pod drzewem i dłubał coś patykiem. Dr Michalska podeszła do niego. Na ziemi wyryty był napis: "Dziewiętnasty wiek był wiekiem wojen". - Dlaczego? - zapytała. - Nie wiem - zmieszał się Mlekopij - Ale tak było. Naprawdę! To jest skończona liczba desygnatów! - wrzasnął i znów uciekł. - I tak cię złapię - krzyczała dr Michalska za Mlekopijem, goniąc go. - O! - krzyknął Mlekopij i wskoczył do studni. Pani Michalska stanęła nad studnią. Zajrzała. W środku był Mlekopij. Pływał w mleku. - Jestem liderem! - wrzeszczał - Liderem!!! - krzyczał i żłopał mleko. Dr Michalska niepostrzeżenie spuściła mu na głowę wiadro i wciągnęła go na górę. Mlekopij był nieprzytomny. - Powiedz coś, Mlekopiju - krzyknęła z nadzieją, że jednak nic nie powie. I tak za dużo mówił. - Ble ble ble - wybełkotał Mlekopij. - Nie rozumiem - zdziwiła się dr Michalska. - Za to ja rozumiem fszystko - zza drzewa wylazł Grubas Bimbacz - Mówi, że chce posłuchać Inforadia. - Skąd wiesz? - Bo sam bełkoczę. Ble ble ble - zademonstrował Grubas. Dr Michalska nie mogła znieść dwóch bełkotów na raz, odwróciła się więc i odeszła. - Idziemy fa fawę! - zagadał Mlekopija Bimbacz. - Fa fawę! - zgodził się Mlekopij. Nie minęło pięć minut, gdy już siedzieli w pobliskiej kawiarni. - Dla mnie małą farną - poprosił Bimbacz w nadziei, iż dostanie kobietę. - Dla mnie młeko z fawą - wybełkotał Mlekopij. Kelner obsłużył ich. - Fuj, ble - wybełkotał Bimbacz - Co za lura! - Rzeczywiście, ble - zgodził się uprzejmie Mlekopij - Za mało mleka. I poszli do pana Piotrowskiego na pyszną antropologiczną kawę. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius EY 4 (rozdział 3) 07.09.02, 00:52 ROZDZIAŁ TRZECI Grubas czekał na Jowitę pod jej domem. Od godziny zapuszczał wąsy dla niej i chciał się jej nimi pochwalić. W końcu przyszła. - Co robisz? - spytała. - Nie wiem - odpowiedział Grubas - Dlafego fani od statyftyki traktuje naf jak debili? - próbował zmienić temat. Jowita poczuła, że musi skoczyć na piwo: skoczyła więc na Grubasa. Ten strasznie się ucieszył z tego powodu. Wzdychał niemiłosiernie. Aż cały się popluł. Struga ciepłej śliny spłynęła na krawężnik, który pod jej wpływem pękł. - Osz, ty - syknął Krawężnik i rzucił się na Grubasa odpoczywającego po niedawnym wysiłku. - Krafensznik chce mnie pobić! - Grubas nie krył rozbawienia - Choleła, nie pamiętam, co błałem... - Mnie nie brałeś - zza węgła wyszła Baba Ze Sklepu Spożywczego, zaśmiała się obleśnie i uciekła. - A fuj - powiedział Grubas - Błe. Baba zawróciła. Odepchnęła Jowitę, która wpadła do studzienki kanalizacyjnej. - Coś ty powiedział?! Hę?! - zapytała i strzaskała Grubasa spinaczem do mleka, a na głowie przypięła mu spinacz o bardzo szerokich warach. - Jestem fięty! - krzyknął Grubas - Kto mnie uratuje?! - Ja! - krzyknął Mario Feex i uciekł - Widzisz! Ja też tak potrafię! - Ja! - spod ziemi wyrósł Mlekopij, zdjął z Grubasa spinacz i przypiął go na mleko. - I co, niezły byłem? - zapytał Feex, który właśnie wrócił. - Wypchaj się, głupku - zdenerwował się Mlekopij. Mario wziął potężną garść trocin i wsadził je sobie do ust. - Juf - powiedział - Wypfałem fę. Mlekopij zapomniał, że jeszcze niedawno sam bełkotał. - To samospełniające się proroctwo! - wrzasnął - Jesteś Grubasem: bełkoczesz jak on - dodał. Feex wyjął lusterko i popatrzył na swoje odbicie. Faktycznie, miał trochę pucułowate policzki, ale było to konsekwencją wypchania ich trocinami. "Ale żeby od razu »grubas«? Chyba, że chodzi o Grubasa Bimbacza - tego, któremu on nie pomógł" - myślał gorączkowo Mario - "A teraz stanę się taki sam. To straszne!". Postanowił wynagrodzić Bimbaczowi swoją wcześniejszą nieuprzejmość - może wtedy przestanie zmieniać się w Grubasa. - Przepraszam - powiedział, wypluwając trociny i zbliżając się do Bimbacza - Chciałem ci się tylko zrewanżować za to, że nie pomogłeś mi, gdy rzuciła się na mnie Jowita. Zostaniemy przyjaciółmi? Pójdziemy na kawę? - O! - wtrącił się Mlekopij - Dla mnie z mlekiem! Właściwie... - zamyślił się - ...właściwie może być samo mleko. - Samo mleko! - Grubas i Mario wybuchnęli ironicznym śmiechem. Grubas śmiał się tak bardzo, że wybuchł naprawdę. Feex tylko na to czekał. - Cała kawa dla mnie! - krzyknął, w podskokach kierując się w stronę kawiarni. Mlekopij został sam. - Cóż - zamruczał - Łaski mi nie robicie - odpiął mleko i napił się. Odpowiedz Link Zgłoś
yavorius EY 5 (rozdział 4) 07.09.02, 10:55 ROZDZIAŁ CZWARTY Po nocy spędzonej w kanałach Jowita uznała, iż należy jej się trochę odpoczynku. Następnego dnia zwiała z zajęć i udała się nad jezioro wraz z swoim chłopakiem z Gostynina. Gdy już leżała ubrana tylko w czarną, półprzezroczystą bluzkę i takie same legginsy (obok siedział jej chłopak) zjawił się Feex. Jowita, zawstydzona, postanowiła się wykąpać. Przetoczyła się więc (dosłownie!) w stronę jeziora i weszła doń. Płynęło się jej bardzo przyjemnie. Nagle jednak zauważyła coś dziwnego: - Dlaczego woda w cieniu jest cieplejsza niż nasłoneczniona? - zapytała sama siebie, czując narastającą falę strachu - Tu się dzieje coś dziwnego! - pomyślała, zawracając do brzegu - Aligator! Tu na pewno jest gdzieś aligator! - myślała Jowita płynąc szybko w kierunku lądu. Po chwili wszyscy w trójkę byli jakieś 20 metrów od brzegu, w pobliskiej szopie (a raczej jej szczątkach), stojącej już nie na plaży, lecz wśród drzew. Wokół drzew leżało mnóstwo ubrań. - To jasne - stwierdził Feex - ludzi zjadł aligator, a ich pozostawione na plaży ubranie przypływ przygnał aż tutaj. Nagle Jowita zauważyła coś osobliwego. Na ścianie szopy zobaczyła bowiem rysunek dziwnej, jakby nieludzkiej twarzy, a pod nim podpis: "PORWAŁ NAS NIEBIESKI CZŁOWIEK". - A więc to tak! - pomyślała Jowita - to nie aligatory! To UFO! Nie wiedzieć czemu, szopa była teraz wykutym w skale tunelem. Jowita i jej chłopak uciekali z niego, trzymając się za ręce. Feex stał już przed wejściem. Nagle rzucił dynamit wprost pod nogi Jowity. To skłoniło ją do szybszego biegu. Jednak okazało się że dynamit ma opóźniony zapłon. - Taki jeden może zabić dziewięćdziesięciu ludzi - pochwalił możliwości dynamitu Mario Feex. Uciekali zbiegając z zalesionego wzgórza. Wiedzieli, że ktoś lub coś ich śledzi. Mario co chwilę pozostawiał czerwony, gruby dynamit. Jeden z nich zaplątał się w krzaki przy próbie zrzucenia go w dolinę. Trzeba go było (zapalonego) wyjąć i rzucić ponownie. Najdziwniejsze jednak zdarzyło się chwilę potem. Wszyscy troje zauważyli, że dynamity uprzednio pozostawione staczają się w ich stronę, jakby ktoś je pchnął. - Trzeba uciekać po płaskim terenie, by dynamity nie mogły się za nami turlać! - powiedziała Jowita. Właśnie dobiegli do krańca pagórka zakończonego niewysokim, kilkumetrowym urwiskiem. W dole płynął górski potok. - Skaczemy! - krzyknął Feex i skoczył. Jej chłopak gdzieś uciekł. - A ja? - spytała przerażona Jowita. - Napnę mięśnie i skoczysz na mnie - odpowiedział Mario - Skacz, szybko! Jowita skoczyła. Niestety, źle obliczyła trajektorię lotu i zamiast na brzuch Feexa, spadła na jego genitalia. Mario wrzasnął z bólu i na chwilę zemdlał. W tej samej chwili na pagórku eksplodowały goniące ich dynamity. Na szczęście oni byli już kilka metrów niżej. Rozległ się olbrzymi huk. Siwy dym spowił okolicę. Jowita napiła się trochę wody z górskiego potoku i ruszyli dalej. Szli przez ciemny, zamglony las. Jowicie przypomniał się ostatni oglądany przez nią odcinek "Z Archiwum X", w którym Fox Mulder i Dana Scully zajmowali się sprawą osobnika, który potrafił zmieniać twarze jak rękawiczki (lub jak Jowita chłopaków). Po dwóch godzinach wędrówki znaleźli się nagle na dworcu kolejowym, który Jowicie wydawał się dziwnie znajomy. Godzinę później Jowita wpadła na to, że to dworzec Łódź-Kaliska, a ponieważ miała już dość Feexa (który właśnie się odlewał), postanowiła mu uciec. Na peronie trzecim stał pociąg do Gdyni. Tylko kibel Warsu jechał do Częstochowy przez Bydgoszcz, o czym informowała tablica umieszczona naprzeciwko tegoż kibla. Jowita wsiadła do wagonu, znalazła kibel. Tam się schroniła i postanowiła czekać, dopóki nie zdarzy się coś przyjemniejszego. * * * Gdy się obudziła, zauważyła, że usnęła. W kiblu panował okropny zaduch, więc Jowita szybko otworzyła okno. Pociąg stał na stacji w Bydgoszczy. Wsiadających nie było. Za to z peronowych głośników słychać było tekst (mówiony przez dziewczynę o bardzo namiętnym głosie) następującej treści: "Wojewódzka hipermetropolia, nasza cudowna, kochana, przepiękna BYDGOSZCZ, wita ubikację Warsu, jadącego do Czecze... nie.. chwilę... jak się to cholera... aha... do Częstochowy - miasta, które już wojewódzkie nie będzie! (słychać gromkie brawa i okrzyki radości.) Ubikacja zostanie poddana dezynfekcji, renowacji i deratyzacji. Sponsorami akcji są miasta Bydgoszcz oraz Gdynia, która nigdy nie była stolicą województwa, a która jakoś wcale tego nie żałuje." Jowita zamknęła okno. W tej samej chwili do kibla wtargnęło dwóch mężczyzn: - Patrz, szczur! - krzyknął jeden pokazując palcem na Jowitę. - Taki duży?! - spytał drugi z niedowierzaniem. - Pewnie mutant po Czarnobylu! - wyjaśnił pierwszy wyjmując trutkę z torby. - Wcale nie jestem... - próbowała protestować Jowita. - Nie pyskuj! - powiedział drugi - Żryj! - Ale ja naprawdę nie... - Jowita rozpaczliwie się broniła, zaciskając zęby jak najmocniej. - Żryj, mówię! - drugi z mężczyzn rozwarł usta Jowity i wcisnął jej w usta trutkę. Jowita połknęła trutkę. Po chwili zemdlała. Naprzemian traciła przytomność i odzyskiwała ją. Wtedy wymiotowała; mniej więcej co pięć minut. Jeden atak wymiotów trwał średnio dwa dni. Po n-tym ataku Jowita była straszliwie wyczerpana i nie wiedziała, co się z nią dzieje. Była to u siebie w domu, to na uczelni; to gonił ją Umięśniony Facet, to była przygnieciona przez jakieś obleśne cielsko. Cały ten koszmar trwał BARDZO długo... W końcu się ocknęła. * * * Znajdowała się w wielkim lesie. Bolał ją żołądek i miała straszliwe zawroty głowy. Zaczęła iść przed siebie. W pewnym momencie napadł na nią Hydrant. - To jest atak! - krzyknął Hydrant - Kto jesteś?! - Jowita - szepnęła wycieńczonym głosem - A w ogóle to mówi się "napad". - A może dasz się skusić na kowboja z serem w "Bonanzie"? - spytał Hydrant zmieniając temat, jednocześnie puszczając strugę wody w kierunku przechodzącego obok dziwnego stwora, które strumień wody cisnął o drzewo. - Dobrze - zgodziła się Jowita, pomagając stworowi nie wstać. Jowita myślała bowiem, że nadal jest w Łodzi. Była zbyt zmęczona, by uzmysłowić sobie, że hydranty nie mówią, a tym bardziej nie chodzą. Ujęła Hydrant pod rękę i ruszyli. Jowita zdziwiła się, że ciągle idą przez las. W końcu doszli do drewnianej karczmy. - To ma być "Bonanza"? - zdziwiła się Jowita. - Tak, to tu - potwierdził Hydrant. Jowita wpadła w panikę, myślała bowiem, że zostanie zaproszona do baru znajdującego się na dworcu Fabrycznym w Łodzi. Jednak głód dotkliwie dawał znać o sobie, weszła więc. Za ladą stał kowboj Guzikowy Joe i robił ser. Przy stołach siedzieli inni i jedli ser. Jeden z nich, kowboj Boguś Bill, krzyknął: - Cześć Hydrant, kto to? - Nie wiem - odpowiedział Hydrant - Znalazłem ją na polance. - Ale dupcia! - odezwał się siedzący w kącie klient. Jowita z przerażeniem zauważyła, iż jest nim... wilk. Dziewczyna momentalnie uciekła z baru. Hydrant pognał za nią. - Zaczekaj! - krzyczał Hydrant - Zrobię ci swój, wodny serek a'la Hydro! Pomimo tego, że Hydrant usilnie się starał, oblewając przy tym pluszate stwory, sera nie było. W końcu uznał, że potrzebuje kogoś do pomocy. - Jowito, pomożesz mi? - zapytał. - Jasne - powiedziała - Co mam zrobić? - Usiądź tu - polecił Hydrant. - Już - Jowita usiadła, choć "tu" oznaczało pastwisko, gdzie leżało pełno krowich placków. - Zrób pięści z palców stóp - powiedział Hydrant. - Nie umiem - zaszlochała Jowita po dwóch minutach usilnych prób - Masz coś, co mogłoby mi pomóc? - Hmmm - zamyślił się Hydrant - W takim razie spróbuj ugryźć się w nos. - Nie mogę - zapłakała po pięciu minutach prób - Nie dosięgnę. - To wejdź na płot - odpowiedział wyraźnie zniecierpliwiony Hydrant. Gdy Jowita wykonała jego polecenie, Hydrant znieruchomiał i przez pewien czas wydawało się jej, że znów jes Odpowiedz Link Zgłoś
aard Dlaczego znowu nie dokończyliście? 10.09.02, 10:10 Nie ma więcej z tej bajki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sala Tego sali nie dali IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 08.09.02, 10:42 Sali milosci ne dali sali nie dali nie dali zdradzona upokorzona sali to dali a artysta jeszcze nie uwazal sali zdrade dali wielokrotnie sali to dali zdeptal sali zgnoil sali a sali kochala mocno nie gniewala sie nia gniewalam sie! plakalam sali to dali byc moze ma nadzieje sali ze moze blogoslawieni sali ktorzy placza bo oni pocieszenia dostapia powiedz sali co dali xczemu tak <ukochany> zabil serce sali to dali sali Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C30 09.09.02, 08:23 ŚNIADANIE NIE TRAWIĘ, I TU DALEJ: ============ Realistycznego ZBIGNIEWA ZAPASIEWICZA wywiadu do GW fragment jest tu, na samej górze: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775============ Nadrealistyczny BOLESŁAW LESMAN napisał kiedyś: (2) Śledzą nas�Okradają z ścieżek i ustroni, Z trudem przez nas wykrytych. Gniew nasz w słońcu pała! Śpieszno nam do łez szczęścia, do tchów naszych woni, Chcemy pieszczot próbować, poznawać swe ciała. Więc na przekór przeszkodom źrenicą bezradną Chłoniemy się nawzajem, niby dwa bezdroża, A gdy powiek znużonych kotary opadną, Czujemy, żeśmy wyszli z uścisków i z łoża. Nikt tak nigdy nie patrzał, nie bywał tak blady, I nikt do dna rozkoszy ciałem tak nie dotarł, I nie nurzał swych pieszczot bezdomnej gromady W takim łożu, pod strażą takich czujnych kotar! ============ Nierealistyczny CRUACH pogodził i dał asumpt (2): Śledzą nas�Chcą okradać z uzębień i moszen Tkliwie przez nas pieszczonych. Lęk nasz w słońcu homo! Pluton łysych i gniewnych pod chmielem, pod bronią Chce nas współpłci pozbawić i trzydziestu wiosen. My na przekór religii i zmowie większości Chłoniemy się nawzajem podle greckich modeł A kiedy nam spełnienia wykwita asfodel Liżemy bez pośpiechu swe biodrowe kości. Lecz teraz czas ucieczki! Po prędce, po skrócie, Zdradzeni, ciężkodyszni zbiegamy przez hałdy Kryć się! A gdy nas minie zgiełk nóg i pogardy Wrócimy młodym żonom udawać uczucie! ============ SYN OPTYK UM: (1) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775 Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C31 09.09.02, 08:27 ŚNIADANIE NIE TRAWIĘ, I TU DALEJ: ============ Realistycznego ZBIGNIEWA ZAPASIEWICZA wywiadu do GW fragment jest tu, na samej górze: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775============ Nadrealistyczny BOLESŁAW LESMAN napisał kiedyś: (3) Taka cisza w ogrodzie, że się jej nie oprze Żaden szelest, co chętnie taje w niej i ginie. Czerwieniata wiewiórka skacze po sośninie, Żółty motyl się chwieje na złotawym koprze. Z własnej woli, ze śpiewnym u celu łoskotem Z jabłoni na murawę spada jabłko białe, Łamiąc w drodze kolejno gałęzie spróchniałe, Co w ślad za nim - spóźnione - opadają potem. Chwytasz owoc, zanurzasz w nim zęby na zwiady I podajesz mym ustom z miłosnym pośpiechem, A ja gryzę i chłonę twoich zębów ślady, Zębów, które niezwłocznie odsłaniasz ze śmiechem. ============ Nierealistyczny CRUACH pogodził i dał asumpt (3): Taka cisza w obozie, że się jej nie oprze Żaden cierpki fantazmat, iż nas bliźni kocha. Z czerwieniatą pochodnią zeszła cała wiocha, Patrzą baby kudłate, myślą co najgorsze. Z mściwej łapy, z ponurym, wojennym świergotem Lecą śruby, kamienie w kratowane okna, Tłuszcza skoble rozgryza, chrzęści w uszach zwrotka: "Zatłuczmy trędowatych, tnij kosą hołotę!" Częstujecie nas jabłkiem poznania i śmierci, Chcecie wygnać z edenu za świata ostrokół. Czekam was ze strzykawką, do siego wyroku, By mój miecz gorejący w wasz daimonion wzębić. ============ SYN OPTYK UM: (1) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775 (2) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918949 Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C32 09.09.02, 08:29 ŚNIADANIE NIE TRAWIĘ, I TU DALEJ: ============ Realistycznego ZBIGNIEWA ZAPASIEWICZA wywiadu do GW fragment jest tu, na samej górze: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775============ Nadrealistyczny BOLESŁAW LESMAN napisał kiedyś: (4) Hasło nasze ma dla nas swe dzieje tajemne: Lampa, gdy noc już zdąży świat mrokiem owionąć, Winna zgasnąć w tej szybie, a w tamtej zapłonąć. Na znak ten oddech tracę. Już schody są ciemne. Czekasz z dłonią na klamce i, gdy drzwi otwiera, Tulę tę dłoń, co jeszcze ma chłód klamki w sobie, A ty w zamian przyciskasz moje ręce obie Do serca, które zawsze u drzwi obumiera. Wchodzę ciszkiem, jak gdyby krok każdy knuł zbrodnię, Między sprzęty, co dla mnie są sprzętami czarów. Sama ścielesz swe łóżko według swych zamiarów, By szczęściu i pieszczotom było w nim wygodnie. I zazwyczaj dopóty milczymy oboje, Dopóki nie dopełnisz podjętego trudu. Ile w dłoniach twych pieczy, miłości i cudu! Kocham je, kocham za to, że piękne, że twoje. ============ Nierealistyczny CRUACH pogodził i dał asumpt (4): Cyrograf twój ma dla nas podpunkty tajemne: Lampa, łóżko, lekarstwa, zwróć paszport i utarg, Twoja szpryca, strój, pasza i niewida cuda, Zadumy podobłoczne, spełnienia przyziemne. Czekasz w mini do pępka aż cię przyuważy Otłuszczony dewiant lub chudy filozof. Czy odegrasz diablicę czy posłankę bożą - Staraj się, by napiwkiem przyrobić do gaży. I nie ucz się języka. Ja cię przetłumaczę Mundurom, konkurencji i samemu diabłu: Swym mlecznobiałym ciałem zarabiasz na czarno By się lepiej twej matce marło w wiejskiej chacie. I zazwyczaj dopóty milczymy oboje, Dopóki nie popełnisz karalnej pomyłki By się wyrwać na oślep z przyportowej zsyłki. Morduję ciało twoje, bo wiem, że jest moje. ============ SYN OPTYK UM: (1) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775 (2) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918949 (3) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918978 Odpowiedz Link Zgłoś
sala.hamil CRUACH! 09.09.02, 08:53 Co ci jest? Usmiecham sie do Ciebie slodko:) Pokazuje Ci język bleee(: surrealistycznie sala.hamil@poczta.gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
aard Drogi Cruachu 09.09.02, 11:45 ja co prawda już się zgubiłem, ale wydrukuję sobie całość obu wersji w dwóch kolumnach onok siebie i może wtedy się połapię. Póki co dziękuję, bo robi dobre wrażenie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C33 09.09.02, 08:32 ŚNIADANIE NIE TRAWIĘ, I TU DALEJ: ============ Realistycznego ZBIGNIEWA ZAPASIEWICZA wywiadu do GW fragment jest tu, na samej górze: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775============ Nadrealistyczny BOLESŁAW LESMAN napisał kiedyś: (5) Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota: Kto całował twe piersi, jak ja, po kryjomu? Czy jest wśród twoich pieszczot choć jedna pieszczota, Której, prócz mnie, nie dałaś nigdy i nikomu? Gniewu mego łza twoja wówczas nie ostudzi! Poniżam dumę ciała i uczuć przepychy, A ty mi odpowiadasz, żem marny i lichy, Podobny do tysiąca obrzydłych ci ludzi. I wymykasz się naga. W przyległym pokoju We własnym się po chwili zaprzepaszczasz łkaniu, I wiem, że na skleconym bezładnie posłaniu Leżysz jak topielica na twardym dnie zdroju. Biegnę tam. Łkania milkną. Cisza niby w grobie. Zwinięta, na kształt węża, z bólu i rozpaczy Nie dajesz znaku życia - jeno konasz raczej, Aż znienacka za dłoń mnie pociągniesz ku sobie. Jakże łzami przemokłą, znużoną po walce Dźwigam z nurtów pościeli w ramiona obłędne! U nóg twych rozemknione pieszczotami palce Jakże drogie mym ustom i jakże niezbędne! ============ Nierealistyczny CRUACH pogodził i dał asumpt (5): Zazdrość moja wściekliście po myślach się miota: Kto się tknąć ośmielił tatusia królewnę, Jej niewinność gwałciła czyja to miernota, Kto pąs jej zróżowień brukał tknięciem zgrzebnem? Gniewu mego łza twoja wówczas nie ostudzi! Musisz spuścić piżamkę, posmakować kary! I nie patrz fiołkowymi oczami ofiary Jak się w twoim tatusiu czarny demon budzi! Lecz uciekasz golaskiem. W przyległym pokoju Mama śpi w papilotach i przez sen coś buczy. Nie obawiaj się, córuś, tatuś się przyuczy Do życia dorosłego. Patrz - ruszam do boju! Więc nie łkaj. Cicho! Nie becz. Lekcję skończę szybko. Poruszaj się jak lubię. Całuj jak prosiłem. Wyginaj się do przodu i wymykaj tyłem. Mojaż ty, o tak właśnie! liliowa lolitko. Już dobrze�I pamiętaj: ani słowa mamie, Niech to naszym zostanie słodziutkim sekretem. Nim skończysz lat dwanaście, samiec-pomaganiec, Zrobi z ciebie prawdziwą, dojrzałą kobietę! ============ SYN OPTYK UM: (1) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775 (2) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918949 (3) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918978 (4) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918989 Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C34 09.09.02, 08:34 ŚNIADANIE NIE TRAWIĘ, I TU DALEJ: ============ Realistycznego ZBIGNIEWA ZAPASIEWICZA wywiadu do GW fragment jest tu, na samej górze: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775============ Nadrealistyczny BOLESŁAW LESMAN napisał kiedyś: (6) Z dłońmi tak splecionymi, jakbyś klęcząc, spała, W niedostępne mym oczom wpatrzona widzenie, Płaczesz przez sen i wstrząsem wylękłego ciała Błagasz o nagłą pomoc, o rychłe zbawienie. Jeszcze płaczu niesytą do piersi cię tulę, A ty goisz się we mnie, niby lgnąca rana, A ja płacz twój całuję, biodra i kolana I ramię i zsuniętą z ramienia koszulę. Lecz karmiony ust twoich spłakanym oddechem, Nie pytam o treść widzeń. Dopiero z porania Zadaję ciemną nocą tłumione pytania. Odpowiadasz bezładnie - ja słucham z uśmiechem. ============ Nierealistyczny CRUACH pogodził i dał asumpt (6): Dłonie splatam na tobie, może jest co jeszcze Niedostępne mym oczom a czczone przez usta? Czy to z ciebie mysz biała bąbelkiem w powietrze Uciekła? Czyś ty moja czy już może pusta? Nadal toksyn niesyty do piersi cię tulę, A ty goisz me zjawy jak siostra rodzona. Ostatnią kroplę spijam nabożnie i czule I pozbawioną sensu - zrzucam cię od łona. Mam pod leżem bliźniaczkę, skradłem ją Cyganom, Gdy patykiem mieszali w zupie nieczystości. Z nią się kochać będę, ją poproszę w gości - A potem się obudzę, by wyć jak co rano. ============ SYN OPTYK UM: (1) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775 (2) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918949 (3) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918978 (4) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918989 (5) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919007 Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C35 09.09.02, 08:37 ŚNIADANIE NIE TRAWIĘ, I TU DALEJ: ============ Realistycznego ZBIGNIEWA ZAPASIEWICZA wywiadu do GW fragment jest tu, na samej górze: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775============ Nadrealistyczny BOLESŁAW LESMAN napisał kiedyś: (7) Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze, Spłodzone samo przez się w sennej bezzadumie. Nieoswojone z niebem patrzy w podobłocze I węszy świat, którego nie zna, nie rozumie. Swym cielskiem kostropatym kąpie się w kałuży, Co nęci, jak ożywczych jadów pełna misa, Czołgliwymi mackami krew z kwiatów wysysa I ciekliną swych mętów po ziemi się smuży. Zwierzę, co trwać nie zdoła zbyt długo na świecie, Bo wszystko wokół tchnieniem zatruwa i gasi, Lecz gdy ty białą dłonią głaszczesz je po grzbiecie, Ono, mrucząc, do stóp twych korzy się i łasi. ============ Nierealistyczny CRUACH pogodził i dał asumpt (7): Wyszło z piwnic ślepawe, jesionkowe zbocze Kulejąc o butelce, by szmerać bajerać. Nieprzywykłe do świata, mruży śliskie ocze, Niucha przed którą panną ma wnętrze rozwierać. Swe cielsko nieiskane głaszcze pod paltotem I drażni rachityczność lichej konduity, By robaczywą mackę odmotać a potem Cieklinę z niej wytrząsnąć w betonowe płyty. Bydlę, co śmie urągać normom i kanonom A nie gaśnie w przytułku dla zgrzybów i próchen Lecz starczy gdy dasz razę z półbuta cedzoną A stopnieje na paszczę, smużąc po się juchę. ============ SYN OPTYK UM: (1) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775 (2) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918949 (3) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918978 (4) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918989 (5) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919007 (6) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919025 Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C36 09.09.02, 08:39 ŚNIADANIE NIE TRAWIĘ, I TU DALEJ: ============ Realistycznego ZBIGNIEWA ZAPASIEWICZA wywiadu do GW fragment jest tu, na samej górze: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775============ Nadrealistyczny BOLESŁAW LESMAN napisał kiedyś: (8) Czasami mojej ślepej posłuszny ochocie Pragnę w tobie mieć czujną na byle skinienie Sługę, co pieszczotami gasi me pragnienie, A ty jesteś tak zmyślna i zwinna w pieszczocie! Gdy twój warkocz, jak w słońcu wybujałe ziele, Tchem rozwartych ogrodów mą duszę owionie, Głowę twą, niby puchar, ujmuję w swe dłonie I wargami w ślad dreszczu prowadzę po ciele. I raduję się, śledząc tę wargę, jak zmierza Do mej piersi kosmatej, widnej w niedomroczu, W której marzę pierś w lesie ryczącego zwierza I staram się, gdy pieścisz, nie tracić go z oczu. ============ Nierealistyczny CRUACH pogodził i dał asumpt (8): Zawsze gdy mnie chuć ślepa podejdzie wiosenna Pragnę w tobie mieć czujną na byle skinienie Panią, co udrękami poi me pragnienie, A ty jesteś tak zmyślna i zwinna w gehennach! Gdy twe pejcze stalowe jak warkocz zaplatasz Na mym karku otwartym rozjątrzeniem rany, Gdy rykiem mym rozginasz swych koszmarów bramy, Leśna dacza zataja ofiarę - i kata. I raduję się, śledząc ten młotek, gdy spada Do gwoździ w mych nadgarstkach, i kaźnią mnie wzrusza, Bo wiem, że skromny mleczarz, pył z dziada pradziada Może choć raz w roku zastąpić Chrystusa. ============ SYN OPTYK UM: (1) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775 (2) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918949 (3) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918978 (4) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918989 (5) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919007 (6) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919025 (7) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919053 Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C37 09.09.02, 08:41 ŚNIADANIE NIE TRAWIĘ, I TU DALEJ: ============ Realistycznego ZBIGNIEWA ZAPASIEWICZA wywiadu do GW fragment jest tu, na samej górze: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775============ Nadrealistyczny BOLESŁAW LESMAN napisał kiedyś: (9) Ty pierwej mgły dosięgasz, ja za tobą w ślady Zdążam, by się w tym samym zaprzepaścić lesie, I tropiąc twoją bladość, sam się staję blady, I zdybawszy twój bezkres, sam ginę w bezkresie. A potem wzieram w oczy, by zgadnąć, czy dość ci Omdlenia, co się nogom udziela, jak szczęście, I twe dłonie, jak w paki, mnę w zdrobniałe pięście, By się w nich docałować twych chrząstek i kości. A one wypukleją na dłoni przegibie, Niby pestki owoców, zróżowionych znojem, I nieśmiałym do ust mych garną się wyrojem, Zatajone w swej ciepłej od pieszczot siedzibie. Ich dotyk budzi wzruszeń zaniedbanych krocie, A ty, tuląc je w warg mych rozrzewnioną ciszę, Dziecinniejesz w uścisku, malejesz w pieszczocie, Chwila - a już cię do snu z lat dawnych kołyszę. ============ Nierealistyczny CRUACH pogodził i dał asumpt (9): On pierwszy krzyż odrzuca, a ja za nim w ślady, Lecz żem grzesznej natury - tak wmawiam sam w siebie, Że mój wierny zbawiciel wybaczy mi zdrady I nienawiść do wroga policzy mi w niebie. Najpierw tłumnie prześmiewam a potem przeklinam Brody, kahał, czapeczki i walkę o ziemię, I modlę się za owo nieszczęśliwe plemię: "Jego jest wina, jego bardzo wielka wina!" A nie ufam szczególnie szatańskim wersetom By kochać wroga swego jak siebie samego. Młodsi bracia w niewierze znajdą armagedon, Szubienice przydadzą zarosłym macewom. Jak mohel, jak wilkołak wychłepcę mecycę Gniewu z napletków gazet, z tradycji pokuszeń, I chcę wroga uciszać - a im głośniej krzyczę, Tym większy płomień czyści moją wieczną duszę. ============ SYN OPTYK UM: (1) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775 (2) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918949 (3) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918978 (4) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918989 (5) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919007 (6) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919025 (7) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919053 (8) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919074 Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C38 09.09.02, 08:43 ŚNIADANIE NIE TRAWIĘ, I TU DALEJ: ============ Realistycznego ZBIGNIEWA ZAPASIEWICZA wywiadu do GW fragment jest tu, na samej górze: www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775============ Nadrealistyczny BOLESŁAW LESMAN napisał kiedyś: (10) Zazdrośnicy daremnie chcą pochlebić pierwsi Czarom skrytym w twym ciele z moją o nich wiedzą! Oczy, co się rzęsami nie tknęły twych piersi, Czyliż pustym domysłem te czary wyśledzą? Kto w chwili pocałunków nie zagrzał swej dłoni Na twych bioder nawrzałej żądzą przegięcinie. Nie potrafi określić upojeń tej woni, Co z ciebie, jako z róży, snem potartej, płynie. Kto ustami w nóg twoich nie wdumał się dreszcze, Nigdy dość nie wysłowi twych oczu omdlenia, A choćby je dzień cały badał bez wytchnienia, Nie wypatrzy z nich tego, co ja z nich wypieszczę! ============ Nierealistyczny CRUACH pogodził i dał asumpt (10): Zazdrośnicy daremnie chcą krzywić zwierciadła, W których są moje dzieci - bo cóż oni mogą! Choć na oczy zasłona prawieku opadła, Dusza wie, wędrując dobroduszną drogą Kto pocałunkiem syna nie zagrzeje w dłoni Bo go losy uwodzą po dalekich stronach, Kto radośnie jak córka śmiechu nie uroni Bo ją rytm życia dzierży w czasożernych szponach. W fotelu rozbujanym wdumuję się w deszcze: Może czarna wichura przywiedzie mi dzieci, Może czarna rozgwiazda kiedyś je przyświeci Do domu, gdzie starych mam sto milionów jeszcze? ============ SYN OPTYK UM: (1) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2895775 (2) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918949 (3) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918978 (4) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2918989 (5) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919007 (6) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919025 (7) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919053 (8) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919074 (9) www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1397610&a=2919085 Odpowiedz Link Zgłoś