Dodaj do ulubionych

do Ani-Mamy-Julki

30.12.04, 18:47
Witaj Aniu.Oliwka dzięki uprzejmości pani kierownik i pielęgniarki(która
niewiem czy wiesz ale już jutro nas opuszczasad(()mała została przyjęta na
adaptację od poniedziałku-być może maluszkiem,które widziałaś we wtorek to
właśnie moja Oliwia.jestem trochę załamana bo przyplątało się już do nas
choróbsko(niestety leczenie antybitykami nieuniknione).
Nasza pediatra zrobiła mi dzisiaj potworny wykład na tematzłych stron
posyłania dziecka do żłobka.
Jestem Ci bardzo wdzięczna za oferowaną formę kontaktu telefonicznego,w
związku z tym mam pytanie kiedy mogłabym zadzwonić do Ciebie i porozmawiać.
Serdzecznie pozdrawiam dziękuję za ciepło i życzliwość
Obserwuj wątek
    • ania_mama_julki Re: do Ani-Mamy-Julki 03.01.05, 08:29
      Witam Serdecznie!
      Strasznie mi przykro z powodu choroby Oliwki. My tez "cudownie" zaczelysmy Nowy
      Rok: Julka siedzi w domu z lekko podniesiona temperatura i problemem
      żołądkowym sad. My stronimy od antybiotyków, więc myślę, że tym razem też
      obędzie się bez... zobaczymy-popołudniu udamy się na wizytę do pediatry.
      Komentarze lekarzy też różne słyszałam m.in. na debiut "nasza" pani doktor
      skwitowała, że "teraz to będziemy się czesto widywac".
      Podałam telefon do pracy, więc możesz zadzwonic kiedy znajdziesz wolną chwilkę:
      pon-pt 8:00-16:00.
      Pozdrawiam, Ania
      • mama-oliwki Re: do Ani-Mamy-Julki 04.01.05, 20:54
        Witaj Aniu
        Na wstepie życze zdrówka Julci,jutro jadę wniesc opłatę za żłobek,ale w takim
        wypadku raczej się nie zobaczymy.Postaram się zadzwonic w piatek ok.15-tej.
        Jezscze raz dzięuje i pozdrawiam!
        • effe76 Re: do Ani-Mamy-Julki 05.01.05, 21:17
          Witajcie! Pozwalam sobie podlaczyc sie pod Wasz watek, poniewaz laczy nas
          zlobek na Rabsztynskiej, o czym mialysmy z reszta okazje juz rozmawiac z Ania-
          mama Julki.
          I od razu blagam o pocieszenie... Od wtorku (czyli od 2 dni) Kubus zaczal
          chodzic do zlobka i na razie jest dramat. Pierwszego dnia plakal caly dzien,
          nie pozwalal nikomu do siebie podejsc, nie chcial usiasc do obiadku a gdy po
          niego przyszlam siedzial na kolankach przysypiajac nad ciezarowka z ktora
          zostawilam go rano.
          Drugi dzien teoretycznie byl nieco lepszy, ale tylko pozornie. Dzis na sam
          widok budynku juz sie zaczal denerwowac, a w szatni rozegraly sie sceny
          dantejskie. Z sali uciekalam, gdy trzymala Kubusia na rekach (chyba) pani
          doktor/pielegniarka, ktora dzis zajrzala. Potem dowiedzialam sie, ze Kuba az
          zwymiotowal po moim wyjsciu z nerwow. Potem bylo nieco lepiej bo juz nie
          krzyczal, gdy dzieci do niego podchodzily. Ale i tak caly dzien nic nie zjadl i
          nie mowil!!!!
          Boze, czy to w ogole minie??? Czy jest szansa ze Kubus sie jednak zaadaptuje???
          Jak to u Was wygladalo? Ja na razie jestem zalamana. Zdaje sobie sprawe z tego,
          ze sporo nam zepsul pobyt w szpitalu, bo teraz juz sam widok bialego fartucha
          jest wystarczajacym powodem do placzu. W kazdym razie wyc mi sie chce i nie
          wiem co robic.
          Bede wdzieczna za wszelkie slowa otuchy i Wasze doswiadczenia.

          Tymczasem zdrowka dla maluchow!

          Ewa i Kubus
          • ania_mama_julki Re: do Ani-Mamy-Julki 06.01.05, 08:47
            Witaj Ewo, Sprobuje Cie pocieszyc, choc nie wiem z jakim skutkiem.
            Nasze poczatki tez byly tragiczne; choc Julka nigdy (na szczescie) nie byla w
            szpitalu, uraz do "bialych fartuchow", czyli lekarzy ma jednak silny.
            Poczatki wygladaly tragicznie. Pierwsze 2-3 dni w miare, bo to cos nowego i nie
            wiedziala, ze za chwile "znikne", a potem dramat: płacz już w samochodzie jak
            dojeżdżaliśmy, póżniej ciągnięcie mnie w przeciwnym kierunku, byle tylko nie
            wejśc do budynku, w szatni prawie cały czas "stękanie" i przytulanie mnie na
            siłę i na końcu dramat: czyli oddawanie jej w ręce Pani "na siłę". Kryzysowy
            był dla nas 2 tydzień, bo wtedy już ja płakałam razem z nią (zawsze stałam pod
            drzwiami lub pod oknem i czekałam aż przestanie płakac). Wtedy, przy wyjściu
            spotkałam Panią psycholg (bardzo pomocna, moze porozmawiaj z nią chwilkę),
            która klarowała mi tą sytuację: dziecko jest ze mną zżyte, trafia w nowe
            otoczenie, odreagowuje stres poprzez płacz - normalny odruch itd. Pewnie to
            doskonale wiesz, ale Twoje emocje udzielają się dziecku! Od tamtej pory
            PROBOWAŁAM byc w miarę spokojna, zagadywałam, wyznaczyłam rytuały np. papa
            tatusiowi, szatnia, temperatura, dzwonek, pani - ja nie wchodziłam na salę,
            wiem, że to złe, bo próbowałam na początku... itp. Wymioty też jej się raz czy
            dwa zdażyły - myślę, że to od płaczu.
            Popłakiwała przy wchodzeniu na salę równiutko miesiąc (nawet wtedy gdy szła już
            sama). Potem było coraz lepiej.
            Na początku również nie tolerowała zabaw z dziecmi, głównie stała z boku i
            obserwowała, ale nie ukrywam, ze od początku jadła bez problemów.
            Ja sobie założyłam, że jak do końca września będzie tak mocno "protestowała"
            (rozpoczełysmy 8 sierpnia) to rezygnujemy - to też trochę mnie uspokoiło, bo to
            był mój świadomy wybór: żłobek lub opiekunka - pracowac muszę i chcę. Dzwoniłam
            codziennie!Nam też bardzo pomogła "pierwsza" koleżanka Martynka. Wchodziłyśmy
            razem, Martynka zawsze uśmiechnięta i "zaprzyjażniona" ze żłobkiem...
            Podsumowując, bo lekko się rozpisałam, jeżeli uda Ci się zdobyc na względny
            spokój spróbuj dac Kubusiowi trochę czasu, poświęcaj Mu całe popołudnia, dużo
            przytulaj... Ja Juli też sugerowałam (pytaniami) przy wyjściu, że było fajnie,
            że trzeba Cioci i dzieciaczkom zrobic papa, bo jutro przyjdziemy itp...chyba
            uwierzyła, bo teraz często wraca na salę tylko po to, żeby się pożegnac smile
            Trzymajcie się zdrowo!
            Pozdrawiam, Ania
            PS. W której grupie jest Kubuś?
            • effe76 Re: do Ani-Mamy-Julki 06.01.05, 09:05
              Aniu, ogromne dzieki! troszke mi lepiej, choc dzis pozegnanie tez bylo
              dramatyczne. Dzis juz nie wchodzilam na sale, bo jedna z "cioc" zasugerowala ze
              moze tak bedzie lepiej i oddalam jej Kubusia w szatni. Zabralismy dzis na
              pocieszenie ulubionego konika Kubusia, moze to troche go uspokoi.
              Kubus jest w pierwszej grupie i chyba widzialam juz Twoja Juleczke - jesli to
              ten szkrab z kolczyczkami smile A Martynka chyba oswaja wszystkie nowe dzieci, bo
              Kubusia tez probuje poglaskac i uspokoic.
              Mam nadzieje, ze przetrwamy, choc moje poklady spokoju juz sa na wyczerpaniu i
              obawiam sie, ze jak tak dalej pojdzie, to zwariuje...
              Trzymajcie za nas kciuki.

              Pozdrawiamy!
              Ewa i Kubus
              • ania_mama_julki Re: do Ani-Mamy-Julki 06.01.05, 14:27
                Witam serdecznie,
                Serce mi pęka jak czytam co przeżywasz, ale musisz znalezc w sobie spokój, bo
                tylko tak możesz pomóc Wam przetrwac.
                1) moje wchodzenie na salę znacznie pogarszało sprawę, więc w 100% popieram
                rozstania w szatni. Ja dodatkowo próbowałam Julkę czymś zając (dzwonek jest
                najlepszy!) zamiast całowac i przytulac w ostatniej chwili (nie wiem jak Jej,
                ale mi tak lżej było).
                2) Julka to właśnie ta jedyna z kolczykami smile. To pomoglo mi podreślic, że
                jest płci żeńskiej, bo wszyscy mówili, że "piękny chłopczyk" smile).
                3) Na plus dla Was to, że zaczynacie od I grupy, bo dużo mniej
                dzieci, "przyzwyczajone" do takich scen panie (zaprawione w boju), najwięcej
                uwagi poświęcają "nowym" dzieciaczkom (wiem, bo Julka debiutowała bez pieluchy,
                ale panie wspominały,że skupiają się na Kubusiu i wcześniej Oliwce, bo są nowe
                i zrozpaczone). "Weterani" dają sobie radę.
                4) A Martynka jest REWELACYJNA, nie sądzisz?
                Mocno trzymam za Was kciuki i jestem prawie pewna, że już za tydzień będzie
                znacznie lepiej (nie twierdzę, że całkiem bez łez, ale w ciągu dnia bedzie
                super).
                Byle tylko choróbska nas omijały!
                Pozdrawiam!
                Ania
    • mama-oliwki Re: do Ani-Mamy-Julki 07.01.05, 22:43
      Cześć miałam dzwonić Aniu do Ciebie ,ale jak to w pracy zawsze coś...
      We wtorek wracamy do żłobka-a ja juz teraz zamartwiam się jak Oliwia to zniesie
      bo przecież okresu adaptacyjnego miała tylko 3 dni,noita 1,5 tygodniowa przerwa
      A jak uwas jest ze spaniem?Mała zasypia najczęściej w wózku,a tam są tylko
      leżaczki z ,których Oliwa będzie napewno zwiewać.
      Rozumiem i popieram to żeby rodzic niewchodził na salę,natomiast jest może
      możliwość podglądnięcia moiże przez okno jak tam dzięciaczek się zachowuje?
      Niewiem także czy dobrze zrobiłam,sugerując (chyba p.Agacie)żeby nie zmieniały
      Oliwii tak często pieluchy ostatnio na 4 godziny pobytu poszły 2 przyczym 2 to
      ja jej zakładam przez cały dzień.Boję się że mogła to źle odebrać sądząc po jej
      minie-a ja przecież niemiałam żadnych pretensii
      Pozdrawiam Was serdecznie
      • ania_mama_julki Re: do Ani-Mamy-Julki 10.01.05, 09:15
        Witam serdecznie.
        Na początek życzę sukcesu we wtorkowym porocie. Mam nadzieje, że będzie
        dobrze smile.
        Na temat zasypiania trudno mi coś powiedziec: Julka spała już po trzech dniach
        pobytu, przyszłam po nią w czwartek, a Pani powiedziała, że teraz Julka śpi.
        Nie budziłam jej, czekałam w ogródku aż wstanie. W domu zasypiała ze mną, ale
        bez bujania, wózka i innych "atrakcji", wiec wg. relacji Pań bez problemu
        usypiała w żłobku; potrzebowała (i nadal potrzebuje) tylko smoka. Myślę, że na
        to Panie też mają sposoby (nie wiem jakie), a do tego chęc naśladowania innych
        dzieci i zmęczenie (dni w żłobku są znacznie bardziej wyczerpujące niż w domu).
        Przez okno nic nie zobaczysz, bo jest za wysoko smile)). Chyba nie ma
        możliwości "podpatrzenia" jak się dzidzia zachowuje, pozostaje nam ufac
        Paniom...
        Jeżeli chodzi o pieluchy to nie potrafię na to odpowiedziec. Sądzę, że Panie
        zmieniają pieluchy "grupowo" jeżeli dzicko nie sygnalizuje, że zrobiło. Czują w
        obowiązku zmienic pieluchę po "nocnikowaniu" nawet jeżeli jest "mało" zużyta.
        Jeżeli rozbierają dzieciątko do posadzenia na nocnik (kilka razy dziennie) to
        nie zakładają tej samej pieluchy, no chyba, że jest całkiem sucha, a siusiu
        odbyło się na nocnik. Tak myślę, pewna nie jestem. Pani (Agata) musiała sobie
        pomyślec, że chcesz, żeby zakładac jej tą zasiusiana pieluchę po nocnikowaniu,
        co może wydac się troszkę dziwne...
        Ja osobiście byłam bardzo zadowolona z faktu częstego zmieniania pieluch.
        Przynosiłam całą paczkę i nie kontrolowałam "dziennego" zużycia, ale
        zoriętowałabym się gdyby znikały bardzo szybko. Nigdy nie odebrałam Julki w
        brudnej pieluszce ani nie "nabyła" w żłobku odpażeń na pupie (co nie ukrywam, w
        domu zdażyło jej się 2-3 razysad.
        Dla mnie to był powód do zadowolenia.
        Jedyne co mi się na ten temat nasówa to propozycja porozmawiania z Paniami jak
        często zmieniają pieluchy (tak jak wspomniałam - myślę, że przy każdym sadzaniu
        na nocnik) i podpytanie czy pielucha jest czysta zakładają tą samą czy nową...
        Odezwij się we wtorek, jak "pierwszy" po przerwie poranek.
        Pozdrawiam i życzę spokoju i cierpliwości.
        Ania
        • effe76 Re: do Ani-Mamy-Julki 10.01.05, 10:32
          Witajcie dziewczyny!
          Juz chyba oboje z Kubusiem troszke ochlonelismy i mimo ciezkich rozstan w
          szatni żaba dosc szybko uspokaja sie w sali. No i robi postepy - nie odzywa sie
          jeszcze co prawda, ale juz w piatek usmiechnal sie do cioci!!!
          Jednym slowem chyba jednak przetrwamy smile
          Tez sie nieco obawiam spania po obiadku, zwlaszcza ze Kubus uwielbia pic przy
          zasypianiu. Bez picia a tylko z samym smoczkiem moze byc ciezko. Zrobimy probe
          w tym tygodniu i zobaczymy.
          Zdrowka dla Was i dzieciaczkow! I powodzenia dla Oliwki po powrocie.
          Pozdrawiamy,
          Ewa i Kubus
    • mama-oliwki Re: do Ani-Mamy-Julki 13.01.05, 20:54
      Dzięki Aniu za tak wyczerpujące odp.Już się trochę uspokoiłam.
      Odzywam się dopiero teraz,ponieważ oliwka od powrotu do żłobka zrobiła się
      straszna przylepka i niedaje mi chwili na popisanie sobie z Wami
      Powiem wam,że jestem już bardziej spokojna.Z relacji p.Agaty Oliwa bez problemu
      zasypia,sporo je.Problem ma tylko z dziećmi,mianowicie stroni od ich
      towarzystwa,najlepiej jak jest pozostawiona sama sobie(a w podjeciu decyzji o
      posłaniu jej do żłobka,było to że uwielbia dzieci)Ona była dziecko cygan smile
      niebała sie nikogo,do kazdego szła-a teraz niechce nawet isć na ręce do nikogo
      z rodziny
      Ciekawa jestem ile taki stan potrwa
      Dziś widziałam jak Eryk ładnie z uśmiechem wszedł do sali i patrzyłam z
      zazdroscią na mamę,która bez niepokoju zostawia małego.
      Niechcę zapeszac,ale to chyba sukces narazie niema przeziębienia -i oby tak
      dalej-czego waszym dzieciaczkom z całego serca życzę
      W jednym z wątków widziałam jak mamy z jakiegoś żłobka zorganizowały sobie
      spotkanie-może i my byśmy siekiedyś spotkały i porozmawiały na neutralnym
      gruncie.
      Pozdrawiam.
      • effe76 Re: do Ani-Mamy-Julki 15.01.05, 13:03
        Hej,
        Dziewczyny - oswieccie mnie prosze, ktora z opiekunek to Agata? Ta krotkowlosa,
        czy ta druga? Przyznam, ze mnie - oprocz ciezkich porannych rozstan z Kubusiem,
        najbardziej doskwiera brak informacji. Czasami gdy odbieram zabe, dostaje pelna
        relacje, a czasem po prostu Kubus jest wyprowadzany do szatni z
        komentarzem "ladnie zjadl obiadek". Wszystko zalezy od tego, kto go "wydaje".
        Tym razem my bedziemy mieli przerwe w zlobkowaniu, bo zaba sie rozchorowala i
        przez tydzien bedzie bral antybiotyk. Na szczescie/nieszczescie to nie infekcja
        zlobkowa a domowa - tata sie rozchorowal i pozarazal nas wszystkich sad
        A pomysl spotkania bardzo mi sie podoba. Pogoda jest calkiem fajna, wiec moze
        jakis wspolny spacer w weekend? np. w Lazienkach?
        Pozdrawiamy!
        E i K
      • kakak8 Re: do Ani-Mamy-Julki 16.01.05, 21:02
        przepraszam a do którego żłobka chodzicie? Jeśli to Wa-wa.
        • ania_mama_julki Re: do Ani-Mamy-Julki 17.01.05, 08:17
          kakak8, Nasz żłobek jest na Woli, na Rabsztyńskiej.
          Dołączysz do nas?
          Pozdr. Ania
    • mama-oliwki Re: do Ani-Mamy-Julki 16.01.05, 19:17
      Hej! To wielka szkoda,że się mały rozchorował-życzę jak najszybszego powrotu i
      do zdrowia i do żłobka
      Co do kwestji pań-to raczej wszystkie są z krótkimi włosami smile,pani Agata to ta
      z pasemkami,i"pielęgniarskim mundurku",a pani blondynka w takim zwykłym
      fartuszku to jest chyba pomoc_może Ania nam podpowie jak ona się nazywa i kim
      dokładnie tam jest
      Ja nigdy nie czekam na relacje pań-sama odrazu zaczynam wypytywać się o
      zachowanie Oliwki-i mam wrazenie,że odp.które są mi udzielane -nie sa do końca
      przemyślane np.na moje pytanie czy domaga się noszenia na rączek pani
      odp"Tak,wdrapuje nam się na kolana ,ale my jej nie bierzemy..."(to
      popieram),natomiast na moje drugie pyt odnośnie płaczu pani odp"wie pani ona
      płacze jak tylko się do niej zblizamy,by ją przewinąc,bądz gdzieś zaprowadzić"
      I jak ja mam to wszystko rozumieć?to chce na ręce do pani,i jednocześnie płacze
      przy jakimkolwiek kontakcie z nią?Ogólnie jestem bardzo zadowolona-tylko ta
      rozmowa mnie i ździwiła i rozbawiła
      Aniu,może Ty jako,że masz najdłuższy"staż"w tym żłobie powiesz nam,jakto jest z
      tymi informacjami
      P.S-ostatnio słyszałam,jak Julcia wołała,że chce usiąść na nocnik i zrobić
      sisi,pozatym pięknie pokolorowała bałwanka(Oliwia zamiast malować kredkami-
      pożera je)
      Pozdrowionka
      • ania_mama_julki Re: do Ani-Mamy-Julki 17.01.05, 08:42
        Witam Was serdecznie,
        Niestety nie mogę Wam pomóc w identyfikacji Pań. Pomimo "długiego" stażu nie
        znam tych Pań (ich imion), ale faktycznie są dwie blondynki (jedna ma dłuższe
        włosy, takie do ramion, druga krótkie). Jest jeszcze jedna ruda i jedna czarna.
        Nie znam imienia żadnej z nich smile.
        Oliwka jest nowa, więc może różnie reagowac na Panie, może nie lubi byc
        przewijana w tych warunkach i dlatego płacze jak ktoś się do niej zbliża, a jak
        ma wybór: zabawy z dziecmi lub "obserwowanie" z kolan 'cioci' to narazie woli
        to drugie.
        Ale fakt: czasami też otrzymuje sprzeczne informacjesmilenp. że Julka nie woła
        siusiu, ale tylko dwa razy miałam "mokre" ubranka do zabrania (chodzi bez
        pieluchy już dwa tyg.więc chyba jakoś sygnalizuje)-a do tego ta informacja od
        Ciebie, że słyszałaś jak woła smile.
        Zgadzam się też z opinią, że Panie są "zróżnicowane" co do chęci udzielania
        informacji (szczegółowości), ale jakoś się do tego przyzwyczaiłam -
        najfajniejsza moim zdaniem jest "krótka" blondynkasmile zawsze pogada...
        Dziwi mnie fakt, że Pani Ci powiedziała, że nie bierze Oliwki na ręce - myślę,
        że to nie jest tak; może jej nie bierze jak stara się ją zintegrowac z dziecmi,
        jak akurat bawią się w coś fajnego... Wiem, że Panie noszą i przytulają dzieci
        (nie raz widziałam, a ostatnio usłyszałam, że Julka to "przylepka" i często
        przylatuje się przytulic, posiedziec na kolankach).
        Dajcie swoim dzieciaczkom (Oliwce i Kubie) trochę czasu na przyzwyczajenie się
        do nowej sytuacji, dyscypliny...
        Na pewno będziecie widziały różnice w ich zachowaniu. Julka zaczęła po jakiś 2
        m-cach "pokazywac" co robi w żłobku: taniec w kółeczku, "jedzie rowerek..",
        nucenie piosenek, "stary niedźwiedź".
        Mój mąż uważa, że spokojnie przez 3 godziny wieczoru jest w stanie powiedziec
        co robiła cały dzień smile. Szkoda, że nie mówią...
        Pozdrawiam i życzę zdrówka!
        Ania

        • effe76 Re: do Ani-Mamy-Julki 17.01.05, 09:26
          Z wyciaganiem informacji tez mam klopoty - ta krotkowlosa pani rzeczywiscie
          najchetniej daje sie ciagnac za jezyk. Z pozostalymi paniami jest juz troche
          gorzej. Swoja droga ciesze sie, ze o tym jak naprawde wygladal pierwszy dzien
          Kubusia, powiedzialy mi wlasciwie dopiero po 2 dniach, kiedy juz nastapila
          drobna poprawa. Gdybym uslyszala te relacje "na goraco", to chyba juz nie
          przyszlibysmy nastepnego dnia.
          A swoja droga Kubus mimo ograniczonego zasobu "slow" calkiem niezle radzi sobie
          ze zdawaniem relacji z poczynan w zlobku. Problem polega tylko na tym, ze
          wszystkie dzieci wlacznie z soba okresla mianem "dzidzia" smile)) Trudno wiec
          czasem domyslec sie, kto tak wlasciwie bawil sie samochodzikiem smile
          Tymczasem chorujemy dalej, ale mam nadzieje, ze w poniedzialek Kubus wroci do
          zlobka.

          Pozdrawiamy!
    • mama-oliwki Re: do Ani-Mamy-Julki 18.01.05, 21:23
      Witajcie dziewczyny.
      Na wstępie chcę sie pochwalić,że Oliwka już dziś sama poszła na sale-dopiero
      tam spotkała panią.Wreszcie z czystym sumieniem i radością wychodziłam ze
      żłobka,ze spaniem,jedzeniem nie ma problemu.Jestem jeszcze w szoku,ponieważ
      naczytałam się na forum że takie ranne płacze mogą trwać nawet i kilka miesięcy
      Trochę gorzej jest popołudniu-jak po nią przychodzę słyszę,że jest cisza-a gdy
      tylko pani ją szykuje do wyprowdzenia to wtedy okropnie wrzeszczy-ale mam
      nadzieję ze to również niedługo minie.
      Jestem troche podłamana ponieważ wzsystko wygląda na to iż poraz kolejny
      przełożymy termin szczepienia(aktualnie mamy wizytę w czwartek),zaczyna się
      kaszelek,
      Wracając do pań to dopiero dziś zobaczyłam te dwie inne panie(ruda i czarna)-
      zawsze trafiałam na blondyny.
      Aniu a czy julcia w domu woła siusiu?
      Mi dzis ta malutka blondyneczka powiedziała że jeszcze Oliwki nie sadzaj na
      nocnik,bo 1 zabardzo nie chce po 2 jest jeszcze za malutka :0.
      Miałyście może już kontakt z nową pielęgniarką?Jaka ona jest?
      O matko ale się rozpisałam-dlatego myślę,że fajnie byłoby się spotkać i
      spokojnie porozmawiać(zobaczyłybyśmy czy nasze dzieciaczki już się rozpoznają
      poza żłobkiem)
      Pozdrawiamy pa
      • ania_mama_julki Re: do Ani-Mamy-Julki 19.01.05, 08:38
        Gratuluje Oliwce sukcesów!Teraz już będzie tylko lepiej! Moje dziecie dzis
        płakało tak rozpaczliwie jak na początku...chyba gorszy dzień, bo całą
        drogę "śpiewała" i wołała, że do "dzidziś" jedzie.
        Szczepienie: Julka nie ma tego, które miała przyjąc w pażdzierniku: kilka dni
        po terminie szczepienia ospa - nie zdążyłyśmy, a teraz co jakiś czas katarek,
        gardło itp. Ale nikt nie sugeruje, że to coś strasznego. Wolę poczekac az
        bedzie całkiem zdrowa niż zaszczepic przeziębioną i miec przez to problemy. U
        nas "na wsi" szczepienia tylko w poniedziałki do 18, więc trudno nam
        się "dopasowac", żeby akurat w pon. była całkiem zdrowa i dotrzec na czas.
        Siusiu: Julka woła w domu zawsze, w żłobku od końca grudnia chodzi bez pieluchy
        i "tylko" dwie "wpadki", troche woła, trochę Panie pilnują...jest OK.
        Nie wiem ile Oliwka ma miesiecy (Jula skończyła wczoraj 21), myślę, że raczej
        nie chodzi o wiek tylko o to, że Oliwcia jest "nowa", a skoro nie chce siadac
        to Panie "oszczędzają" jej dodatkowego stresu - osobiście uważam, że to Plus
        dla nich - to bardzo indywidalna sprawa z tym nocnikiem! A jak z Oliwką w domu?
        Chce siadac? Julka przed żłobkiem już siadała, czasami pokazywała,że chce; w
        wakacje latała bez pieluchy, więc była trochę "uświadomiona" w temacie.
        Nowej pielęgniarki jeszcze nie widziałam, Pani Kierownik wspominała coś, że
        chyba będzie od 1 lutego.
        Ze spotkaniem może byc mały problem, bo my jesteśmy z Legionowa i codziennie
        rano i wieczorem mam rundkę: żłobek, praca męża, dom. Ale proponujcie
        spotkanie -na pewno warto spróbowac - ja spróbuję się dostosowac.
        Jestem pewna, że dzieciaczki by się poznały, bo Julka na zdjęciach z Mikołaja
        pokazywała mi (jak pytałam) gdzie Eryk, Martynka, Natalka, Karolina, Ciocia...
        Też się rozpisałam smile
        Pozdrawiam!
        Ania
        • mama-oliwki Re: do Ani-Mamy-Julki 19.01.05, 19:25
          To jesteśmy sąsiadkami-mieszkamy w Nowym Dworze MAzowieckim-to nam łatwiej się
          spotkać.
          Ja również uważam za plus,że panie na siłę,nie sadzają na nocnik.W domu Oliwa
          nosnik zakłada na głowęsmileza nic nie chce siadać (dziś zaczyna 15 miesiąc)-
          ogólnie jest bardzo żywa i trudno ją choć na chwilkę utrzymać w miejscu.
          Nasze przeziębienie wygląda na poważne-zaraz jedziemy na nocną pomoc(miałam
          możliwość spotkać się z naszą p.doktor jeszcze dziś-ale po ostatnim wykładzie
          na temat złych stron żłobka nie miałam na to ochoty)zobaczymy co powie obcy
          lekarz-mam nadzieję,że tym razem antybiotyki nas ominą.
          Dziś,przekonałam się,że p.Agata jest najsympatyczniejsza i cierpliwie
          najdokładniej zdaje relacje z dnia,nietrzeba jej zbyt mocno ciągnąć za język.
          Mam jeszcze pytanie-co zrobicie z dziećmi na czas przerwy urlopowej?Ja już,się
          tym martwię-bo niebędę miała z kim zostawić Młodejsad
          Pozdrawiam
          • ania_mama_julki Re: do Ani-Mamy-Julki 20.01.05, 08:35
            Witam! Współczuję choroby i życzę szybkiego powrotu do zdrowia!
            Z lekarzami to różnie, dobrego zdania o żłobkach z pewnością nie mają, ale z
            bardzo negatywnym zachowaniem się jeszcze nie spotkałam. Zawsze na wejściu
            zaznaczam, że Jula to "żłobkowe" dziecko i usłyszałam nawet opinię, że jest
            bardzo dobrze jak na "żłobkowicza", a nam się wydaję, że za częste
            przeziębienia i próbuję trochę uodparniac...
            Julce na szczęście szybko przechodzi (zazwyczaj zapalenie krtani) i obywa się
            bez antybiotyku.
            Pani Agata faktycznie jest bardzo otwarta, też najbardziej ją lubię i najlepiej
            (najłatwiej) mi się z nią rozmawia.
            Nocnik Oliwka na pewno polubi jak poobserwuje dzieci i zobaczy ile radości
            daje "sukces" (Jula do tej pory sobie "brawo" bije jak zrobi, bo na początku
            dostawała oklaski od wszystkich w okolicysmile. Ja polecam "początki" na wakacje
            kiedy jest dużo czasu i można pilnowac, przebierac 5 razy, a nawet pozwolic
            chwilę pobiegac w mokrych majteczkach, żeby poczuła co to znaczy - u nas
            działało.
            Urlop na szczęście mam załatwiony. Teściowa ma miesiąc i 2 tygodnie chętnie
            poświęci Julcesmile. W zeszłym roku też tak było (3 tygodnie)i teraz sama
            zadzwoniła i zapytała czy chcemy, by siedziała z Julką, bo musi wiedziec kiedy
            ma brac urlop smile) LUKSUS!!!
            Drugie 2 tygodnie ja biorę urlop, żeby z "rodzinką" trochę pobyc. Bratowa (Juli
            chrzesta) też oferowała, że chętnie ją zabierze na działkę chodziaż na tydzień.
            A ewentualnie to mam "rezerwową",b.dyspozycyjną nianię (sąsiadkę) na czas
            chorób i przeziębień - jak będzie trzeba to wykorzystam też na tą okazję
            Julka już "duża" będzie (2,2)i na pewno chętnie pobędzie w ich toważystwie.
            A Wy nie macie żadnej pomocy: gdzie babcie, ciocie, Wasze urlopy?
            Dla mnie to tylko(!!!)4 tygodnie - sprawiedliwie "obdzielę" rodzinkęsmile))
            Pozdrowionka i duuuużo zdrówka!!!
            Ania
    • effe76 Re: do Ani-Mamy-Julki 31.01.05, 10:12
      Hej Dziewczyny!
      Ja tym razem w temacie zblizajacego sie balu karnawalowego w zlobku. Z
      ciekawosci zapytam - czy organizujecie swoim maluchom jakies stroje
      karnawalowe?
      Pozdrawiamy,
      Ewa i Kubus
      • ania_mama_julki Re: do Ani-Mamy-Julki 02.02.05, 09:00
        Witam Dziewczynki,
        trochę późno na opowieści o balu karnawałowym, ale i tak odpiszę smile
        1) bardzo mi przykro z powodu choroby Oliwki. Szpital z powodu rotawirusa to
        brzmi bardzo poważnie! Praca i mały żłobkowicz to też problem - nie mogę
        zaprzeczyc! To jest właśnie powód dla którego ja nie myślę nawet o zmianie (a o
        dziwo po prawie roku od wysłania aplikacji miałam ostatnio kilka propozycji).
        Trzeba miec nadzieję, że pracodawca będzie patrzył na jakośc wykonywanej
        pracy.. Polecam zaprzyjaźnioną "ciocię" opiekunkę na wypadek chorób. Ja mam
        taką (sąsiadkę)od października i to pomaga mi unikac zwolnień - sporadycznie
        biorę 1/2 dnia na wizytę u lekarza.
        Ewo, Co do balu to wypożyczyłam Julce biedroneczkę (proste i nie krępujące
        ruchów) a i tak rano zrobiła "scenę" i poszła na salę w bluzeczce (z
        biedronkami naszczęście) i w czerwonych rajstopach sad((. Panie objecały, że
        spróbują jej nałożyc spódniczkę i pelerynkę do zdjęcia smile.
        Troszkę za małe te nasze dzieciątka na bal karnawałowy chyba, ale mam nadzieję,
        że się wytańczą chociaż...
        Dziś po południu się nie spotkamy, bo wychodzimy wcześniej do lekarza (kiepską
        morfologię Julka ma), ale może do jutra...
        Dużżżżo zdrówka dla Oliwki!!!
        Pozdrawiam, Ania
    • mama-oliwki Re: do Ani-Mamy-Julki 02.02.05, 08:35
      Witajcie dziewczyny
      Oliwia nadal ma przerwę w żłobkowaniu(już dwa tyg)najpier złapała zapalenie
      krtani,po wyleczeniu gdy już miała wracać do żłobka dostała rotawirusa co
      skończyło się szpitalem,ponieważ dziecko z wirusem może zarazać 10 dni(w naszym
      wypadku do piątku)siedzimy w domu do środy-tak dla pewności całkowitego
      wyleczenia.Dostałam zwolnienie lek.na Oliwę,i boje się że pracodawca
      nieprzedłuży ze mną umowy(po co mu pracownik z chorującym dzieckiem jeśli na
      moje miejsce ma 2 bezdzietne osoby)We trzy mamy umowę próbną do końca marca po
      tym okresie ma wybrac 2 na stałe.Jeszcze bardziej obawiam się powrotu Oliwii do
      żłobka-po tak długiej przerwie odnowa będzie musiała sie klimatyzować,i
      przechodzić stres(po szpitalu jest jeszcze większy)
      Jak tam wasze dzieciaczki?Dziś bal karnawałowy(Oliwka byłaby w 7 niebie-
      uwielbia tańczyc)
      Życzymy DUŻO ZDROWIA!!!!
      • effe76 Re: do Ani-Mamy-Julki 02.02.05, 11:57
        Hej! Szczerze współczuje z powodu Oliwkowego rotawirusa. Przeżyliśmy to w
        świeta i zdecydowanie nie polecam. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia!
        Co do dzisiejszego balu, to powiem tylko, że Kubusiowi podobal sie pomysł tańca
        z ciociami, ale niestety nie udalo sie przymierzyc stroju smile
        Zawiozlam wiec ubranko (stroj wilczka/pieska) do zlobka, bo moze jednak sie
        mlodzieniec zdecyduje je zalozyc. Rozbroila mnie jego mina, gdy probowalam mu
        zalozyc ubranko - popatrzyl na mnie z mina "a co ty mi tu mama zakladasz????" i
        caly wieczor ja musialam biegac z czapeczka-glowka pieska na glowie smile
        Trzymajcie sie cieplo!
        Pozdrawiamy,
        Ewa i Kubus

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka