mala200333 25.08.10, 23:00 Moze dla niektorych to wyda sie conajmniej dziwne. Mialam dwa psiaki .Odeszly po 15tu latach w odstepie roku... A ja wciaz tesknie za nimi. Wciaz je widze biegajace po domu... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tilia7 Re: Strata psiakow... 26.08.10, 10:56 Nie ma w tym nic dziwnego ani niestosownego.Po odejściu ukochanych zwierzaków,które towarzyszyły nam przez wiele lat i stały się członkami rodziny,tak samo przeżywamy żałobę.Oczywiście natężenie uczuc jest zupełnie nieporównywalne z tym,co czujemy po stracie najbliższych ludzi.Ale żal,smutek,tęsknota i pustka towarzyszą nam również po stracie zwierząt.Myślę,że to dobrze o nas świadczy,bo oznacza,że jesteśmy wrażliwymi ludźmi.Te istnienia przecież zasługują na nasza pamięc,miłośc szacunek.Zwłaszcza,że całe swoje psie czy kocie życie poświęciły na to,żeby nas obdarzac swoim przywiązaniem i miłością. Odpowiedz Link Zgłoś
mala200333 Re: Strata psiakow... 26.08.10, 16:51 [img]https://i45.tinypic.com/2ep3dc5.jpg[/img] Dziekuje...za Dobre Slowo. Odpowiedz Link Zgłoś
raffaella54 Re: Strata psiakow... 26.08.10, 19:45 Podpisuję się pod słowami Tilii.Pamiętam swój ból i głęboki smutek przez długi czas po stracie ukochanego kundelka Pytona,który przez wiele lat był członkiem naszej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
cleo_1 Re: Strata psiakow... 26.08.10, 20:22 Mala: Nie ma nic dziwnego w tym, że płaczesz za psiakami. Ja tez mam zwierzęta. Tilia, która Ci odpisała, jest niesamowitą osobą - straciła Ukochanego, a jednak potrafi zrozumieć Twój ból. Ale Tilia sama ma kota i wrażliwą duszę. Mala, pomyśl sobie, że Twoje psiaki przeżyły z Tobą wiele lat, kochane, szanowane, odeszły a Ty nie pozostałaś obojętna, tyle Ci dały a Ty im. To nie ukoi tęsknoty ale ból może tak. Nie zamykaj serca,a zaraz znajdzie się nowa psia bieda, której dasz życie i szczęście. Jak to się mówi: uratowanie jednego zwierzaka nie zmieni świata, ale dla niego - zmieni się cały świat. Pozdrawiam i ściskam Ciebie Mala i Ciebie Tilio. Odpowiedz Link Zgłoś
bie-tka Re: Strata psiakow... 26.08.10, 23:16 Bardzo boli odejście...równiez ukochanego zwierzątka. Nasza Kora była z nami 15 lat, wychowała sie razem z dziećmi, była wspaniałą suczką, przyjaciółką, pupilką rodziny. Odeszła kila lat temu na zasłużony odpoczynek. Teraz mamy 2 psiaki ze schroniska, córka cały czas sie tam udziela jako wolontariuszka. Żadne zywe stworzenie nie zastąpi tego które odeszło, ale warto pomagać w miare mozliwości, warto przygarnąć jakiegos bezdomnego szczeniaczka a może psiego weterana a może pomóc w adopcji kilku...jest wiele możliwości. Zachecam i pozdrawiam - Ela mama Marty wolontariuszki ze schroniska w Białymstoku. Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: Strata psiakow... 27.08.10, 12:39 Cleo,zawstydzasz mnie jak zwykle:)Dziękuję za dobre słowo i również pozdrawiam Cię ciepło. Jak najbardziej zgadzam się z tym,że choć nie możemy naprawić całego świata,możemy możliwie najlepiej robić to,co jest w zasięgu naszych możliwości.Ktoś kiedyś mądrze powiedział,że nikt z nas nie da rady nakarmić wszystkich głodujących tego świata,ale wystarczyłoby,gdyby każdy z nas nakarmił jednego. Odpowiedz Link Zgłoś
mala200333 Re: Strata psiakow... 27.08.10, 16:35 Dziewczyny! ..."choć nie możemy naprawić całego świata,możemy możliwie najlepiej robić to,co jest w zasięgu naszych możliwości." To jest wlasnie ...TO. Serdecznosci Wam i Dzieki za Dobre Slowa. Odpowiedz Link Zgłoś
cleo_1 Re: Strata psiakow... 20.09.10, 22:18 Tilio... nie, nie chcę Cię zawstydzać, po prostu masz wielkie serce - inne dziewczyny tu na forum też, bo stracić kogoś tak bliskiego, a jednak pozostać osobą otwartą na potrzeby Maluczkich, to JEST wielkość. Ja mam psa i koty, wspieram schroniska, dokarmiam bezdomniaczki. Ileż trzeba mieć siły, Tilio, aby to czynić kiedy świat nam sie wali. Czytalam gdzieś artykul - na GW - księdza, który prowadzi ewangelizację... dla zwierząt. Wierzy w to ze zwierzeta mają duszę nie gorszą od ludzkiej. Ja jestem o tym przekonana. Cudnie jest mieć zwierzęta, mieć je blisko, czuć, rozumieć, patrzeć w kochające oczy. Dziczek z podwórka, który pol roku temu nie dał do siebie podejsc bliżej niż na 10 metrów, teraz lepi się, przykleja do człowieka jak tylko ktoreś z nas wyjdzie, mruczy, łasi się, kładzie łebek na kolanach, domaga się pieszczot. Ludzie, którzy mówią, że zwierzęta nie potrzebują, nie muszą... nie muszą być kochane, pieszczone, są głupcami. One muszą czuć naszą miłość, akceptacje, i bezpieczeństwo, wtedy odpłacają się bezwarunkową miłością, która rzadko od człowieka można otrzymać... Pozdrawiam Was mocno, mocno Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: Strata psiakow... 20.09.10, 23:00 Droga Cleo,dla mnie to jest zupełnie naturalne,zawsze kochałam zwierzęta i choć też pomagam im jak umiem,to zawsze czuję,że to ja im mam za co być wdzięczna a nie one mnie. To ładnie,że jakiś ksiądz ma ludzkie uczucia i szanuje dusze zwierząt.Co do ewangelizacji,też ładnie,choć ja osobiście myślę,że nie jest im potrzebna,bo one są dużo bliżej Boga niż my,jakkolwiek by tego Boga rozumieć. Kiedyś przeczytałam takie zdanie,że świat jest pełen bólu,ale dostaliśmy trzy rzeczy,aby łatwiej było ten ból znosić:sen,śmiech i psa.Ja jeszcze dodaję kota:) Odpowiedz Link Zgłoś
cleo_1 Re: Strata psiakow... 22.09.10, 20:14 Tilio, wiesz ludzie ktorzy kochaja szanuja zwierzeta mam wrazenie że są "rzadcy" jak snieg w maju. Dlatego tak mi zawsze milo jak widze ze oto objawila sie kolejna przystan dla tych biedek. Na sasiedniej ulicy kreci sie co rano starszy pies - nie wiem, o co chodzi bo jest tam tylko rano, siedzi w deszczu na mokrej ziemi, nie rusza sie... Kupilam mu miske i dalam jesc - nastepnego dnia miski nie bylo - zwykla plastikowa tandetna za 3 zl, myslalam ze sie nie polasi nikt a jednak. Chcialam mu kupic/zrobic bude ale teraz widze ze pewnie nawet raz do niej by nie wszedl. Nie wiem czy ten pies czyjs czy niczyj. Nie wiem co mamz robic. Zadzwonic do schroniska? Idzie zima... Najchetniej bym go przygarnela, ale chyba nie jest to zbyt madre przy mojej liczbie zwierzakow, w tym koty - mogloby sie zle skonczyc (pewnie dla kotow). Nie wiem co mam robic. Dokarmianie go zima nie pozwoli mu przetrwac na dworze. A moze on czyjs tylko jakis skretynialy debil bez wyobrazi puszcza / wywala go na dwor? To stary pies, nie wiem po co czlowiek mialby cos takiego robic. Nie biega, nie lata, siedzi na drodze a mnie serce peka. Trzymaj sie Tilio, moze to glupie ale wyjątkowo bliska mi jestes. Nie powinnam moze tego pisac, ale moze choc troszke sie usmiechniesz:-) ze gdzies masz kogos kolejnego kto zyczy Ci jak najlepiej. Nie znamy sie ale to nie ma najmniejszego znaczenia i nie jest mi potrzebne abym czula to co czuje - bardzo duza sympatie. Pozdrawiam tez inne kobietki z forum Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: Strata psiakow... 24.09.10, 18:11 Cleo,żebyś wiedziała,że się uśmiechnęłam,bo to bardzo miłe,że gdzieś tam ktoś jest tak miły,że bezinteresownie mnie lubi:)Dziękuję.I też się cieszę,że jesteś dobra duszą dla naszych braci mniejszych:) Z pieskiem nie wiem,co doradzić.Jeśli to stary pies,to znaczy,że dotąd jakoś sobie radził.Schronisko jest ostatecznością,bo faktycznie może to jest czyjś piesek,tylko tak głupio jest samopas puszczany,no i wtedy zamykając go w schronisku zrobi się mu krzywdę.Myślę,że po prostu-jeśli możesz-to go troszeczkę dokarmiaj.Psy są jednak o wiele odporniejsze na zimno niż my i dopiero taki naprawdę solidny mróz jest dla nich problemem.No chyba,że są głodne lub chore,wtedy tracą odporność. Ja od wczoraj się stresuję kotkiem przybłędą. A misek nie ma sensu wystawiać.Nie chodzi o to,że są komuś potrzebne,po prostu ludzie bywają bezinteresownie źli i przeszkadza im,że ktoś karmi zwierzęta.Ja wynosiłam kotom w kubeczkach po jogurcie,ale też wiecznie ktoś zabierał.Przyuważyłam w końcu,że to sąsiadki z bloku-w niedzielę na mszę a po mszy koty przegonić:(Więc teraz po prostu wynoszę suchą karmę i wysypuję ją bezpośrednio na ziemię,byle w suche miejsce. Pozdrawiam Cię serdecznie i jeszcze raz dziękuje za miłe słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
kopciuszek125 Re: Strata psiakow... 26.09.10, 22:43 Z wielka przyjemnością czyta się wasze wypowiedzi. Ja tez należę do wielkich miłośników zwierzaków. Zawsze był u nas w domu piesek oczywiście, albo znajda, przybłęda, albo przyniesiony przez wujka pokaleczonego przez życie pieska. Teraz mamy kota, którego przyniosła sąsiadka małą kuleczkę czarną schorowaną, obecnie dorodny kot, kochany milusiński, przytulajka. Wielka jest rozpacz jak odchodzi zwierze bo zawsze traktujemy jak domownika. Raz jedyny mieliśmy suczkę trochę skundlony pekińczyk to mój tato żartował i mówił że u mamy mojej na pierwszym miejscu jest Tinka a potem dalsi członkowie rodziny. Oczywiście jeszcze dochodzą dzikie kotki z działek, które są już tak nauczone, że jak otwieram okno to tak biegną szybko żeby zdążyć pierwszemu. Spotykam się z ludźmi którzy nie lubią zwierząt no ale trudno mi ich zrozumieć, bo ja nie wyobrażam sobie życia bez nich. Serdecznie Was wszystkie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mala200333 Re: Strata psiakow... 27.08.10, 21:19 img209.imageshack.us/img209/2889/abrazek2.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
annmaria Re: Strata psiakow... 19.09.10, 14:43 To tylko pies, tak mówisz, tylko pies... A ja ci powiem że pies to czasem więcej jest niż człowiek. On nie ma duszy, mówisz... Popatrz jeszcze raz psia dusza większa jest od psa... My mamy dusze kieszonkowe. Maleńka dusza, wielki człowiek... Psia dusza się nie mieści w psie. I kiedy się uśmiechasz do niej ona się huśta na ogonie. A kiedy się pożegnać trzeba i psu czas iść do psiego nieba to niedaleko pies wyrusza. Przecież przy tobie jest psie niebo. Z tobą zostaje jego dusza... Dni za dniami mijają przyspieszając wciaz biegu...aż się urwą...Za marzeniem nadąrzyć nie mogą...A pytanie odwieczne CO na tamtym jest brzegu? Pali usta i ludziom i Bogom... Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: Strata psiakow... 19.09.10, 17:28 Piękne i prawdziwe.Psom dane jest coś,co nam czasami dane bywa- umieją kochać bezwarunkowo. Odpowiedz Link Zgłoś
hala30 Re: Strata psiakow... 19.09.10, 19:34 Gdy 7 lat temu zdechł nam pierwszy jamnik, była to dla nas wielka strata. Mąż twierdził, że większa niż odejście niejednego człowieka. Bo psie przywiązanie jest nieprawdopodobne. I dlatego strata wielka. Teraz zginął nam syn. Strata jest nieporównywalnie większa. Ale gdyby teraz odszedł kolejny jamnik nie wiem co bym zrobiła. Bez jego bezwarunkowej miłości ciężko byłoby nadal żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
milla_swans Re: Strata psiakow... 21.10.10, 22:38 4 dni temu odeszla moja mala...przyjaciolka. Bol jest straszny, nie wiem czy bardzo rozni sie od bolu po stracie ludzkiego przyjaciela czy czlonka rodziny (stracilam 16 lat temu kochana osobe i smak bolu byl taki sam). Ktos powie: infantylne. Pewnie nigdy nie zaznal psiej milosci. Byla ze mna 11 lat, czesto byla mi jedyna, najblizsza istota. Nieprawdopodobnie madra, dobra i piekna. Wszyscy ja kochali. Pisze to, zeby mi choc troche ulzylo, bo jestem otepiona, wypruta, jakby mi wyrwano kawalek serca. Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: Strata psiakow... 21.10.10, 23:00 Każda śmierć kochanej istoty boli.Współczuję Ci bardzo i rozumiem ból tej straty. Odpowiedz Link Zgłoś
milla_swans Re: Strata psiakow... 21.10.10, 23:19 tilia7 napisała: > Każda śmierć kochanej istoty boli.Współczuję Ci bardzo i rozumiem ból tej strat > y. Tilta, to jest wlasnie najludzkie i najglebsze. Ematia. Dziekuje Ci bardzo. Nie potrzebujemy pocieszania ani racjonalizowania, tylko zwyczajnego wysluchania i wspolodczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
cleo_1 Re: Strata psiakow... 23.10.10, 01:09 Milo, Tilio.. tamten psiak ciągle biega po dworze, choc niecodziennie go widzę. Dokarmiam go jak jest - najczesciej jak jadę rano do pracy. Biedny psinek. Przepraszam, mam fatalny nastrój. Kilka godzin temu przeczytalam na wyborczej ten artykul o dobrym prokuratorze, który ratuje kocie i psie biedy. Byl w tym artykule opis tortur jakie pijany czlowiek zadal swemu psu. Chyba nie zasne dzis mimo strasznego zmeczenia. Węgielek, kotek przybłęda, jest moją dumą, nabrał ciałka, odkarmiony, wypieszczony, wykochany, miło patrzeć, czarny zbój, Agatka Halinkowa czarne koty lubiła, pamiętam.... Jestem teraz w Zagrzebiu, w pracy w delegacji, tesknie za domem, za moimi cudakami siersciuszkami, za moim przyjacielem. Oj, jeszcze tydzien. Tilio, często myślę o Tobie, a też o Halinie i innych osobach z forum. Mam nadzieje że mimo jesieni prawie zimy, jakos sobie radzicie... Czy to głupie? Nie wiem może tak. Ale co z tego skoro tak jest. Weszłam na strone Halinki na naszej klasie. Ona kiedyś pisala o jakichs kompleksach?? To piekna kobieta, widać, że prawa, dobra, głęboka. Trzymam kciuki za kociaka:-) niech Ci się dobrze odchowa. Alez tęsknie za moimi. Ściskam mocno mocno dobrej nocy ta moja dobra nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: Strata psiakow... 25.10.10, 16:47 Dziękuję Cleo za Twoje dobre myśli.Węgielek-śliczne imię dla kotka.Mój przybłędek przestał przychodzic,ale to może lepiej,bo zabrac go nie mogłam ze względu na mojego domowego kotka,a na 90% wiem,że został przygarnięty.Zima zawsze jest dla takich stworków trudna,ale rzadko kiedy tak okrutna jak potrafią byc ludzie. Pozdrowienia serdeczne ślę zatem do Zagrzebia Odpowiedz Link Zgłoś
tilia7 Re: Strata psiakow... 25.10.10, 16:42 milla_swans napisała: Nie potrzebujemy pocieszania ani racjonalizowania, tylko zwyczajnego wysluchani > a i wspolodczucia. Święte słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Strata psiakow... 20.11.10, 19:28 Kilka dni temu musieliśmy pożegnać naszego ukochanego rodzinnego 13-letniego psa. Od śmierci Mamy bardzo się postarzał, zapadł w sobie, przypisywaliśmy to wiekowi i tęsknocie za Mamą. Może gdyby Mama była wcześniej wychwyciła by oznaki choroby. Musieliśmy podjąć straszną decyzję i podjęliśmy ją zapominając o sobie i z miłości do niego. Ciągle widzę jego mądre wierne oczy, chcę go pamiętać jak biegał radosny, pełen życia i wigoru. Chce pamiętać te nasze niezliczone spacery, ciepło jego sierści, jego szorstki język liżący mój nos. Wiem że już nie cierpi - to pociesza ale nie koi smutku. Mam nadzieję (wbrew nadziei) że Mama bierze teraz najpiękniejszą niebiańską smycz i idą na spacer przez wysokie trawy Odpowiedz Link Zgłoś