cachemire
20.10.10, 15:16
Mama odeszla, nagle, nieoczekiwanie. Pewnego dnia dostalam telefon, ze mama stracila przytomnosc, tetniak, o ktorym nie wiedziala odebral mi ja. Mialam tylko cztery dni na pozegnanie sie z nia, chociaz byla nieprzytomna i nie slyszala mojego glosu. Piekna, wrazliwa osoba, o wielkim sercu. Mama byla niezwykle utalentowana, miala wiele talentow artystycznych. Teraz patrze na portret mojej coreczki, ktory specjalnie dla niej namalowala, i lzy plyna mi po policzkach, bo wiem, ze juz nigdy wiecej nie bede miala takich prezentow od niej, juz nigdy nie zobacze jej pochylonej nad kartka, juz nie spelni sie moje marzenie, ze moje dziecko bedzie uczylo sie od babci rysowac. Mama kochala ludzi, byla nauczycielem z powolania, oddajaca sie pracy z mlodzieza. Uwielbiala moja coreczke,swoja jedyna wnuczke , czekala na zdjecia, filmy, wysylala dla niej upominki. Mieszkam za granica , mielismy przyjechac na Boze Narodzenie, mama tak sie cieszyla… A teraz cisza, juz nie uslysze jej glosu, nie dostane maila, nie posprzeczam o glupstwo, nie powiem, ze « zdzwonimy sie ». Minal miesiac i ciagle pytam sie, dlaczego pelna energii 58 letnia kobieta, odchodzi tak nagle, probuje znalezc w tym sens, poukladac sobie to wszystko, ale nie potrafie …