Dodaj do ulubionych

1 listopada

01.11.10, 05:23
(*)(*)(*)
"Dzień 1-go listopada
To taki czas zadumy,
modlitwy nad zmarłych duszami.
Choć ICH już nie ma wśród nas...
kochamy nadal, wiec pamiętamy.

Patrze na płomień tlący się w zniczu.
Smutek i żal się we mnie budzi.
Spoglądam w niebo i zadaje pytanie:
„Dlaczego Boże, zabierasz dobrych ludzi?”

Zabierasz tych, co maja serca szlachetne.
A ci bez niego po ziemi stąpają.
Dlaczego śmierć musi rozdzielać tych...
którzy tak bardzo się kochają.
Kiedy już opuszczam bramy cmentarza...
zmarłe dusze zegnam powoli...
Nie proszę Boga o życie, ale mam nadzieje...
ze za rok tu przyjść mi pozwoli..."(*)(*)(*)
Dziś przytulam was mocno, w tym dniu zadumy, refleksji, ale jakże to smutny dzień, poświęcony pamięci tych, których tak bardzo kochamy. Obiecuję ze swojej strony pamiętać o wszystkich, których tu poznałam, o modlitwie za waszych zmarłych i o światełku pamięci. Marta
Obserwuj wątek
    • iwonak36 Re: 1 listopada 01.11.10, 07:53
      A dziś, oprócz Święta Zmarłych, urodziny naszej Marcelki... Podwójnie smutne Święto. Choc zawsze było radosne- od 88 roku... T był mój jeden z najszczęśliwszych dni. 22lata temu byłam szczęsliwą Matką...
      Łączę się dziś z wszystkimi osieroconymi i cierpiącymi po stracie Bliskich...
      Iwona, mama Marcelki.
      • margolka-and-more Re: 1 listopada 01.11.10, 08:48
        ... i urodziny mojego synka, który dziś zaniesie naszej Kwiatuszce ukochanej kwiatek i wstążeczkę z dedykacją z Kubusia Puchatka: "Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika". Mówi, że mają teraz razem święto - on tutaj urodzinki, Ona tam w Niebie takie niebieskie urodzinki. Kocha Ją tak jak mnie, co najmniej, ciągle kocha i pamięta. Kończy cztery lata.
        Wspomnimy też Waszych ukochanych (*)(*)(*)
        • tilia7 Re: 1 listopada 02.11.10, 16:15
          Dla mnie dzień gniewu.
          "Zapomnij i żyj normalnie"-to powtarzany wczoraj teks zepsutych tępych katarynek.Niech mi ktoś powie,co może byc bardziej normalnego niż w Święto Zmarłych byc na grobie kogoś kochanego,kto odszedł?A tu zdziwienie,że jestem na cmentarzu i to debilne "zapomnij i żyj normalnie".Zdziwienie w oczach,zdziwienie w słowach.Bo przecież nie jestem żoną więc według niektórych osób "nie muszę się martwic" .Nie było papierka to nie było miłości?Czy oni naprawdę tak myślą?Czy można naprawdę byc tak głupim,tak pustym,tak płytkim?Powiedzcie mi proszę,czy ja jestem nienormalna,czy oni?Czy ludzie naprawdę nie wierzą w miłośc,czy wszystko co piękne i czyste musi zostac zawsze upaprane przez ich małe,skarłowaciałe dusze?
          I to cholerne "zapomnij".Wyobrażacie sobie?Zapomijmy wszyscy i chodzcie idziemy potańczyc,bo przeciez nic się takiego nie stało...
          Tak wściekam się,choc staram się podejśc do tego z dystansem.Dobrze,że jesteście,bo jedynie tu nie czuję się jak kosmita:(
          • agalt Re: 1 listopada 02.11.10, 16:55
            tilia7 napisała:

            > Czy oni naprawdę tak myślą?Czy można naprawdę byc tak głupim,tak pustym,tak
            > płytkim?Powiedzcie mi proszę,czy ja jestem nienormalna,czy oni?Czy ludzie naprawdę nie
            > wierzą w miłośc,czy wszystko co piękne i czyste musi zostac zawsze upaprane przez ich
            > małe,skarłowaciałe dusze?

            Tilio, to nie tak. Dopóki nie przeżyjesz straty ukochanej osoby, tak naprawde nie rozumiesz, co czuja ci, którzy przeżyli. Możesz myslec, że rozumiesz, ale to róznica... Twoi znajomi naprawdę nie chcą Ci sprawić przykrości, ani niczego zniszczyć czy skalać. Oni tylko są glęboko nieswiadomi tą nieświadomością, której w głębi duszy cholernie im zazdrościmy...
            • tilia7 Re: 1 listopada 02.11.10, 17:11
              Może masz rację,też ich próbuję usprawiedliwic.Ale to są dorosłe,dużo starsze ode mnie osoby,a też nie jestem już dawno podlotkiem,wszystkie były na cmentarzu właśnie u swoich bliskich:rodziców,rodzeństwa-więc ja rozumiem,że nie czują dokładnie tego co ja,ale ...Wiesz,to uderza w istotę człowieczeństwa mojego,bo mnie się wydaje,że drugi człowiek w naszym życiu to ta najcenniejsza wartośc i sugestia,żeby zapomniec jest nieludzka po prostu.Wiem,wiem,za dużo wymagam:)Uczę się,ale jeszcze zejdzie mi trochę.No i ja alergikiem jestem.Na pyłki zbóż,traw i na głupotę.
              • proy0311 Re: 1 listopada 02.11.10, 18:11
                Ja niestety nie mam tak dobrego zdania o bliżnich jak Agalt.
                Myślę że mówią w dobrej wierze ale na tym koniec.
                W całej reszcie ...Być może ta przerwana miłość kiedyś przeistoczy się w przyjażń, być może pojawi sie w naszym życiu nowa miłość...być może ale błędem jest traktowanie osoby której nie ma jako nieistniejącej w naszych sercach.Piszesz Tilia o małżeństwie ...ostatnio słyszałam o małżonku który po ponad 20 latach małżeństwa chce rozwodu kościelnego
                ( i pewnie to" załatwi"):))))) Moje i Piotra obowiązki małżeńskie wygasły wraz z jego śmiercią. Teraz łączy nas tylko miłość. Tak jak Was. Wierzę że na zawsze.
                Jesteście moim kołem ratunkowym . Bez Was i waszych miłości utonęłabym w tym świecie racjonalnych przesłanek.Bez tych pięknych słów które piszecie o swoich kochanych, bez odkrywania Waszych trudnych dni , myśli, uczuć.
                • maretta111 Re: 1 listopada 02.11.10, 18:30
                  Tilio mnie do szału doprowadza jak słyszę ile możesz płakać po swoim bracie, zaraz 2 lata. To dla nich tylko brat, a dla mnie aż. Albo słowo "trudno" w tej kwestii doprowadza mnie do szału. Jak to trudno, dla mnie to dramat, tragedia, katastrofa. To jedyny wyjątkowy starszy brat, który zastępował mi przedwcześnie zmarłego tatę. Ja nigdy się z tym nie pogodzę. NIGDY i w tej kwestii mam w nosie co oni mówią, u nich chronologicznie umierają, u mnie niekoniecznie, więc niech się nie wypowiada ten kto nie przeżył bólu po stracie bliskiej osoby. Ileż to ja usłyszałam że jestem głupia , śmieszna, bo tak tęsknię, dla mnie to naturalne. Pozdrawiam serdecznie wszystkie"okaleczone" przez los.
                • tilia7 Re: 1 listopada 03.11.10, 12:05
                  Może to jest ten sens w oceanie bezsensu-że jesteśmy dla siebie wzajemnie kołami ratunkowymi.
              • agalt Re: 1 listopada 02.11.10, 18:28
                Ja myślę, że z tym zapomnieniem, to bardziej o ból chodzi niż o tę osobę.
                Tez sie spotykam z takim "pocieszaniem", że przeciez jeszcze kogos, kiedyś... Ale mnie bardziej żal tych pocieszycieli, niż się na nich wkurzam. Ktoś mądry mi kiedys powiedział, że taka milość jak nasza się zdarza raz na całe życie lub raz na kilka żyć. Widać oni takiej nie doświadczyli, to im sie wydaje, że mozna jeszcze gdzies, kiedyś spotkać kogoś, kto będzie Ci tą polową serca, która juz z ukochanym pofrunęla TAM. Czy można miec do kogoś żal, że nie wie, co to znaczy być tak szczęśliwym, jak mnie było dane?
                • tilia7 Re: 1 listopada 02.11.10, 22:42
                  Nie,żalu nie możemy do nich mieć,że im nie było dane.Ale jednak boli,że nie rozumieją a poza tym jak pisze Maretta,ich to wręcz tak dziwi,że wydaje im się,że mają prawo do protekcjonalnego tonu,do pouczania,do lekceważenia moich uczuć.Stoi taka pańcia,niby życzliwa a uśmiecha się pobłażliwie,jakby patrzyła na małą,niedojrzałą dziewczynkę,a tymczasem sama g... wie o życiu a o miłości tym bardziej.Po prostu jest to irytujące i przykre.No i chciałabym tak po prostu,po kobiecemu,zwyczajnie,żeby inni ludzie wiedzieli,że to była wyjątkowa miłość.To co tak naprawdę boli to brak szacunku do moich uczuć,ja nie oczekuję pełnego zrozumienia,bo to niemożliwe,ale chciałabym,żeby nikt mi nie mówił co mam czuć i nikt nie bagatelizował tego,co czuję.
                  • hala30 Re: 1 listopada 03.11.10, 09:44
                    Tilio,
                    to o czym piszesz - o braku zrozumienia, o tym, że uczucia są mierzone "papierkiem" znam z drugiej strony. Mój syn przed śmiercią mieszkał z dziewczyną. Około półtora roku. Po jego śmierci niektóre osoby z rodziny i niektórzy znajomi mieli problem. Co zrobić z jego dziewczyną ?Czy jest w rodzinie czy nie. Jakby nie potrafili zrozumieć, że dla Synka najważniejszą osobą była właśnie Ona. To z nią był, to dla niej wyprowadził się z domu. Dlatego na pogrzebie ona stała z nami, na klepsydrze ona też żegnała synka. Ona- narzeczona. Teraz mieszkamy sobie we trójkę. Ona i my, i nasze psy. Ale dla tępogłowych jest to niepojęte. Dla nich liczy się papier. A ile domysłów snują.
                    A my zrobiliśmy to dla Synka. Chyba tego by chciał.
                    • tilia7 Re: 1 listopada 03.11.10, 10:41
                      Halo30,rodzice mojego partnera też mnie traktują poważnie i zaraz po Jego śmierci również byłam potraktowana jako najbliższa osoba-przy trumnie stałam pierwsza,za trumną szłam z Jego rodzicami i była to Ich inicjatywa,żeby tak się stało.Tu akurat nie mam żadnych zastrzeżeń,wszyscy byli ogromnie życzliwi.Potem rodzice chyba mieli taki moment,kiedy sądzili,że ja trochę popłaczę i zapomnę i będę życ jakby się nic nie stało,ale widzę,że po tych 19 miesiącach mojego konsekwentnego dbania o grób zaczęli jednak patrzec na mnie inaczej.Nie kontaktujemy się zbyt często,ale wysyłam im życzenia świąteczne,czasem dzwonię,no i czasem spotykamy się na cmentarzu-są wtedy autentycznie zainteresowani co u mnie,jak sobie radzę itp.Z Jego siostrą nigdy nie miałam zbyt bliskiego kontaktu,ale ona też to moje miejsce "w rodzinie" zaakceptowała.Ja nie potrzebuję,żeby oni jakoś szczególnie się mną interesowali czy pomagali mi w czymkolwiek.Chcę tylko,żeby tak jak w tej chwili,uznawali moje prawo do bycia przy grobie ukochanego mężczyzny i żeby rozumieli,że On jest moją rodziną i najbliższym mi człowiekiem.Moje uwagi wczorajsze dotyczyły raczej dalszych ciotek,kuzynek i znajomych.
                      Jesteście mądrymi rodzicami i dobrymi ludźmi,dla dziewczyny Twojego Syna to na pewno bardzo ważneże,że przyjęliście Ją do rodziny.No i jesteś świetną mamą,Twój Syn jest na pewno szczęśliwy,że rozumiecie Jego uczucia i że nie zostawiliście Jego ukochanej samej w tym bólu.
                      • hala30 Re: 1 listopada 03.11.10, 16:47
                        Dziękuję Tilio za dobre słowo. Zrobiło mi się ciepło na sercu, jak napisałaś o mnie i Synku w czasie teraźniejszym. Bo czasami czuję się jak była mama.
                        • tilia7 Re: 1 listopada 03.11.10, 17:39
                          Halo,jesteś i zawsze będziesz Mamą swojego Syna.Śmierc odbiera nam Ich fizyczną obecnośc,ale nie jest w stanie zniszczyc więzi.Nawet powiedziałabym,że je wzmacnia.
                    • agalt Re: 1 listopada 03.11.10, 21:26
                      hala30 napisała:

                      > Teraz mieszkamy sobie
                      > we trójkę. Ona i my, i nasze psy.

                      Ładne, choć będzie Wam wszystkim nielekko, gdyby kiedyś zechciała sobie ułożyć życie z kimś innym, prawda?
                      • hala30 Re: 1 listopada 04.11.10, 10:00
                        Rozmawiałyśmy kiedyś o tym. Będzie ciężko, ale tak powinno się stać. Może kiedyś zaprosi nas na swój ślub, może będziemy mieć "przyszywane" wnuki, których nauczymy tego co nie było nam dane? A może nasze drogi się rozejdą? Któż to może wiedzieć. Kiedyś każdy z nas pójdzie swoja drogą. Jeszcze nie dojrzeliśmy do tej decyzji.
                        • proy0311 Re: 1 listopada 14.11.10, 10:53
                          1 y listopad. Targowisko próżności. Nie ja to wymyśliłam. Nawet tak nie myślałam.
                          Aż do dzisiaj. Sprzątneliśmy wszyscy opadłe liście i zastąpiliśmy je Pięknymi ozdobami...pięknymi do czasu. Niestety teraz niewielu ma motywacjię żeby to coś uprzątnąć.
                          Bałam się 1 listopada. Zmusiłam się żeby pość tam w trakcie trwania Mszy bo wyobrażałam sobie że i Piotr tam będzie. Nie zawiedliśmy się na sobie za życia. Nie chcę żeby czuł się opuszczony po śmierci. Ale niech przemilczę co czułam gdy wokoło ludzie prowadzili rozmowy towarzyskie.Jeśli Piotr i inni tam byli...może cieszyli sie z tych rozmów bo pewnie kochają i cieszą z każdej naszej obecności ...ale...i tak na codzień żyjąc po swojemu większość z nas tłumi wszelkie oznaki miłości bo boli ...bo łatwiej , więc dlaczego chociaż tam nie możemy idąc do nich rozmawiać z nimi i o nich. Albo chociaż pomilczeć. Za rok jeśli jeszcze będę po tej stronie też tam pójdę. Ale wolę tam bywać w takie dni jak dzisiaj. Cisza.
                          Bolą tylko (mnie) sztuczne światełka. To tak jakby ktoś mówił. " Wiem że byłeś ale zrozum , Ciebie już nie ma ,nie przeszkadzaj. Masz prezent.Cześć"
                          Mnie to boli bardziej niż nieobecność. Wtedy mogę ( i Oni może też) usprawiedliwić.
                          " Nie mają czasu, siły, to dla nich zbyt bolesne. To nic poleżę w samotności. Poczekam , albo pójdę do nich . Zobaczę może tam , na pianinie zapalili dla mnie światełko, może tam mnie chcą. Biegnę."
                          Te sztuczne światełka to jakby gwóżdż do trumny. Jeszcze jeden.Przesłanie.
                          "Zostań tu. Pozwól nam żyć."
                          Nie zostawaj tam Piotrze. Jeśli nie zapalę tam żywego światła wiedz że nie mogłam. Przyjdż wtedy do mnie , i tak do czasu aż tam się spotkamy, albo razem po prostu przestaniemy istnieć.Być może to życie jest największą wartością , nie to co po nim. Być może ? Ale nawet wtedy nie chcę o Tobie zapomnieć. Chcę spocząć przy Tobie. Chcę zachować tę miłość jako przesłanie dla tych którzy będą po nas, że warto kochać. Że to jedna z niewielu rzeczy dla których warto żyć. Wiedziałeś że tak myślę. Za to mnie kochałeś. A ja uwielbiałam Cię za tę pełną akceptację.
                          I tak widzicie cokolwiek nie zacznę pisać kończę rozmową z Piotrem.
                          Pamiętacie , założyłam tu wątek Proszę... w chwili zwątpienia strasznego . Podtrzymałyście mnie wtedy nieomal fizycznie to czułam. Dziękuję. Pewnie jeszcze czasami w chwilach zwątpienia których się spodziewam :( będę z tego korzystać.

                          • proy0311 Re: 1 listopada 14.11.10, 11:24
                            ...i czasami niestety przychodzi mi do głowy ...że Jezus był tylko człowiekiem...człowiekie tysiąckroć lepszym madrzejszym , ale tylko człowiekiem który chciał zostawić przesłanie.
                            Dlaczego ja chcę zostawić przesłanie ? Bo ...wierzę że ludziom kochającym się będzie żyło się lepiej w myśl zasady zgoda buduje...? Czy dlatego że miłości doświadczyłam i wiem że warta jeś życia. Czy Jezus chciał zostawić przesłanie dlatego że wiedział że to dla rozwoju ludzkości dobre czy dlatego że Boga poznał i wiedział że On Jest. Jeśli Go poznał ...może rzeczywiście był synem Bożym ? Jeśli on nim był i był człowiekiem to może i ja człowiek jestem dzieckiem Bożym ? Może ,może ,może....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka