Dodaj do ulubionych

Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze

01.05.07, 18:51
Moj Ukochany odszedl 9 dni temu. Nie potrafie sobie z tym poradzic. Bylismy
razem niecale 4 lata, jedyne co trzyma mnie przy zyciu to Jego rodzice i
wsparcie jakie sobie okazujemy. W domu nie mam zadnego wsparcia, moi rodzice
przezywaja zalobe troszke inaczej - udaja, że nic sie nie stalo. Do mnie
wciaz nie dociera to, że już nigdy mnie nie przytuli, że nie ma wspólnej
przyszłości, że nie ma już nic przede mną... Chcę zyć dla Niego, żeby był ze
mnie dumny, ale to takie trudne. W moim rodzinnym domu nie ma miłości, więc
kiedy to tylko możliwe jadę do Jego mieszkania i tam śpię. Bardzo mi to
pomaga, pozwala otworzyć ranę i oswajać się z myślą, że Go nie ma. Boje się
otępienia i blokady emocjonalnej, boje się, że odejdę od zmysłów. to dopiero
początek mojego życia bez Niego, a czuję jakby upłynęło kilka lat i że jestem
o 20 lat starsza...
Obserwuj wątek
    • hania_2006 Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 01.05.07, 20:38
      Będzie Ci trudno jeszcze długo, u mnie 3 maja mija 5 miesięcy od nagłej śmierci
      mojego męża. Niewiele się zmieniło w moich odczuciach, dzisiaj przepłakałam
      prawie cały dzień, czasami czuję się tak, jakby to stało się dopiero wczoraj,
      wciąż nie mogę uwierzyć w to, co się dzieje i bardzo tęsknię. Cieszę się, jak
      mija dzień bo jedynym moim celem jest prztrwanie kolejnego dnia. Żałoba to
      trudny i długi proces, dobrze że tu trafiłas. Staramy się wspierać siebie
      nawzajem i to pomaga przetrwać kolejne dni. Ja zaglądam też na forum
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=41083 oraz
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36576. Znajdziesz tam ludzi, którzy
      Cię zrozumieją, wesprą i dadzą nadzieję, że to, co teraz czujesz, zblednie albo
      że da się z tym żyć, mimo, że teraz wydaje się to niemożliwe. Serdecznie
      pozdrawiam i życzę dużo siły. Hanka
      • aniawdowa Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 02.05.07, 12:08
        Haniu czytam, czesto Twoje wypowiedzi zgadzam sie z Tobą ze tu na forach
        otrzymuje sie duze wsparcie. Ja czuje sie tu tak ze nawet gdybym nic o sobie nie
        napisała to i tak te osoby mnie rozumieja. I tym co pisza wspieraja zaraz po
        wypadku męza szukalam czegos podobnego jakos nie trafiłam na takie forum załuje
        bo pewnie juz wczesniej znalazłabym odpowiedz na wiele moich pytan. Dziś jestem
        tu i jest mi lzej.
        Dziekuje
        Pozdrawiam
        Ania
    • jagoda9935 Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 01.05.07, 21:52
      witaj ! mój mąż zmarł dokładnie 24 dni temu ,wiem co czujesz ,wiem co
      przeżywasz i wiem też ,że żadne słowa nie przyniosą ulgi ani nie dadzą
      odpowiedzi na pytanie dlaczego?też boję sie tej pustki ,też pragne go przytulić
      a myśl,że już nigdy tego nie zrobię doprowadza mnie do paniki .Jedyne co możemy
      zrobić to wspierać się wzajemnie i mieć w sercu i pamięci ukochane
      osoby ,które odeszły.życzę Ci duzo wiary ,siły i nadziei ,pozdrawiam Cię
      serdecznie ,łączę się z Tobą w bólu ,Jagoda
    • perelka278 Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 02.05.07, 18:32
      wiem co czujesz.moja miłość odeszła 9 miesiecy temu.do dziś nie potrfie się z
      tym pogodzić.bardzo się zmieniłam przez te mesiące.czasamidonosz wrazenie,że
      życia juz nie ma.tego co my czujemy nie zrozumie nikt kto sam tego nie
      przezył.nie znam słów pocieszenia.jeżeli będziesz chciała porozmawiać to napisz
      trzymaj się ciepło.
      • vesper.lynd Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 03.05.07, 14:20
        Dziekuję Wam za wsparcie. Czasami mam wrażenie, że nawet Jego bliscy, którzy
        też bardzo to przeżywają nie odczuwają tego co i ja i boję się, że wszyscy o
        Nim zapominają. Boję się moich negatywnych uczuć, nie potrafię się cieszyć ze
        szczęścia innych, jestem zazdrosna, że wszyscy kogoś mają i budzą się przy
        czyimś boku co rano... chcę wierzyć, że będzie dobrze, że jeszcze pokocham, ale
        to takie trudne. co sądzicie o mojej przeprowadzce do Jego mieszkania? chcę tam
        być i pamiętać o Nim, spotykać się tam z naszymi przyjaciółmi tak jak to było
        do tej pory. W domu rodzice zachowują się tak jakby mieli mi za złe, że żałoba
        zagościła tu i zburzyła ich spokój, chociaż oni też znali i lubili mojego
        Ukochanego.
        • aneri59 Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 03.05.07, 19:23
          vesper.lynd napisała: ...<<i boję się, że wszyscy o
          Nim zapominają>>
          Może to tylko nam się wydaje, że zapominają, raczej moje przypuszczenia idą w kierunku, że oni nie wiedzą jak się zachować żeby nam nie sprawić bólu.
          Widzę to i odczuwam w czasie rozmów z rodziną i ze znajomymi kiedy mówię o zmarłym mężu.
          Napewno wiedzą, że my cierpimy, zrozunieją nas tylko osoby, które same przez to przeszły.

          Na pociechę napiszę zdanie które kiedyś usłyszałam :
          "Cieszmy się z każdego przeżytego dnia bo wielu tylu dni nie dożyło"
          Cieszmy się więc z każdego przeżytego dnia z naszym ukochanym czy ukochaną bo wiele osób jest samotnych i nie dane im było przeżyć to co myśmy przeżyli z kochaną osobą.
    • dana7675 Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 05.05.07, 22:05
      To prawda słowa które tutaj usłyszysz dodają otuchy a dzieki osobą które tutaj
      spotkasz poczujesz, ze nie Jestes sama. To bardzo pomaga-wiem bo przeżyłam to
      na własnej skórze. Badź tutaj z nami a dzieki temu poczujesz wsparcie i zawsze
      bedziesz mogła podzielić sie z nami swoim bólem. Wzajemnie dodajemy sobie siły,
      która jak nigdy dotąd jest nam teraz w szczególny sposób potrzebna. Ściskam
      bardzo gorąco i pamietaj NIE JESTEŚ SAMA MASZ NAS. Jeśli bedziesz chciała to
      mozemy porozmawiać na gg.
      Dana
      • vesper.lynd Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 05.05.07, 22:11
        Dziękuję za ciepłe słowa Dana. Mój gg: 2723723
        • hendik Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 07.05.07, 21:49
          Vesper.land jesteś na początku drogi, którą wszyscy tu przechodzimy. Jakbyś
          miała ochotę na rozmowę to też jestem do dyspozycji - prześlę na prv mój numer
          gg. Mi forum i ludzie z forum bardzo pomogli. Oby i tobie dzięki temu
          wirtualnemu miejscu było lepiej.
          Swoją droga ja nie pozwalałam Pawłowi kupić motoru właśnie z uwagi na to
          okropne ryzyko, a śmierć przyszła z całkiem nieoczekiwanej strony.
          • vesper.lynd Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 08.05.07, 08:57
            Hendiku....
            A ja miałam 100% zaufanie do Łukasza i do jego motocykla, o którym marzył tak
            długo i które przyniosło mu taką radośc, wolność i swobodę... cieszyłam się
            razem z Nim kiedy opowiadał o każdej krótkiej wyprawie czy o zakupie
            specjalnego stroju...
            Rzeczywiście motocykl dał mu wolność, zawiózł Łukaszka autostradą aż do nieba...
            Vesper Lynd wirtualnie, w rzeczywistości po prostu Ania
    • mamakomara Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 17.05.07, 20:43
      Mile Panie, bardzo, bardzo serdecznie wszystkim Wam wspolczuje. Za chwile mina
      4 lata od smierci mojego meza. Wiem i rozumiem o czym piszecie. Uwierzcie (choc
      teraz to nie do uwierzenia), bedzie lepiej, bedzie mniej bolalo, zycie okaze
      sie interesujace, zajmujace, bedziecie sie smiac i cieszyc, snuc plany,
      bedziecie szczesliwe, ale "czarna dziura" zostanie, wszystko bedzie inne, ale
      bedzie lzej. Nie popelnijcie tego bledu, co ja - dajcie sobie prawo do
      zaloby!!!!! Przynajmniej w poczatkowych miesiacach nie sluchajcie otoczenia
      ("badz silna, dzielna, zrob to dla ....., nie mozesz sie zalamywac itd). Ja,
      niestety, uwierzylam, ze musze byc "wypionowana" dla dobra dziecka (16 lat) i
      przez to dluzej bylo mi tak trudno wrocic do zycia, bo, oczywiscie, bylam
      dzielna, dusilam wszystkie uczucia w sobie. Bylam na najlepszej drodze do
      glebokiego zalamania (ukrytego przed wszystkimi bardzo starannie). Dopoki nie
      okazalo sie, ze corka, biorac ze mnie przyklad, rowniez nie "zakopala"
      wszystkiego gleboko i zaczelo to ja przerastac. Gdy to do mnie dotarlo,
      odblokowalysmy sie obie i dopiero wtedy zaczelysmy rozmawiac o tej smierci,
      przezywac wszystko od nowa. A potem zaczelo byc powolutku coraz lepiej. Teraz
      juz umiemy smiac sie wspominajac dobre lata, ale gdy zbliza sie rocznica
      smierci czy 1 listopada jeszcze nie umiemy przejsc nad tym do porzadku
      dziennego. Bardzo mocno przytulam.
      • aneri59 Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 18.05.07, 08:02
        Od śmierci męża minął dopiero miesiąc i też słyszę dookoła,
        bądź silna, bądź dzielna, masz dla kogo żyć.
        Dzieci są już dorosłe,
        jeden potrafi rozmawiać o tym co się stało,
        ale drugi zamknął się w sobie i unika tego tematu.
        Na cmentarz idzie niezbyt chętnie, nie może pogodzić się
        z nagłym niespodziewanym odejściem taty.
        Postanowiłam narazie nie namawiać go żeby ze mną poszedł,
        dałam mu trochę czasu. Czy dobrze zrobiłam?
        • zeng Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 18.05.07, 09:56
          Prawie 3 lata temu zmarł mój dziadek, był dla mnie też ojcem, więc bardzo
          przeżyłem jego odejście. Przez pół roku chodziłem codziennie, potem przez
          półtora roku co 2-3 dni. Pół roku temu zmarła moja żona, pochowałem ją kilkaset
          metrów od dziadka. Chodzę do żony oczywiście bardzo często ale od pół roku dwa
          razy byłem u dziadka, mimo, że za każdym razem przechodzę obok jego grobu i go
          widzę. Jakaś wewnętrzna blokada, wiem, że minie, ale nie wiem kiedy. A gadanie
          rodziny "jak możesz nie chodzić do dziadka". "jak możesz nie zajmować się
          grobem", "babcia pomyśli, że w ogóle się tym nie interesujesz" itp. działa na
          mnie jak jad, nastawia negatywnie do ludzi, którzy tak gadają a nic nie
          zmienia. To, że nie potrafię przez jakiś czas iść na grób dziadka nie znaczy,
          że go nie kocham, nie wspominam, nie myślę o nim. Wręcz przeciwnie. Nie ma
          tutaj z czym walczyć. O wiele gorzej jest kiedy widzę że ktoś idzie na grób
          bliskiej osoby, w 10 sek zapali znicz, zapali papierosa, w 20 sek zamiecie
          dookoła grobu, pogada przez komórkę i znika... Wtedy jest mi przykro jak na to
          patrzę.

          Dobrze zrobiłaś.
          • perelka278 Re: Moj Ukochany Odszedl Na Zawsze 18.05.07, 11:05
            Siedem lat temu zmarła moja mama.W ubiegłym roku narzeczony.Oboje leżą na tym
            samym cmentarzu.Bardzo kochałam moją mamę,jednak to od Krzysia najpierw idę.Nie
            wiem dlaczego.Muszę chodzić do niego codziennie.Kiedy wyjechałam na
            szkolenie,nie byłam u Niego cztery dni.Pierwsze kroki po przyjeździe
            skierowałam do Niego.Bardzo za nim tęsknie.Nigdy nie myślałam,że może to tak
            boleć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka